1

Tajemnice katedry mariawitów w Płocku. Co kryją historyczne mury? Odkrycie płockich fotografów [FOTO]

Katedra Kościoła Starokatolickiego Mariawitów stoi w Płocku od ponad 100 lat. Wciąż zachwyca swoją architekturą i fascynuje historią zapisaną, niestety, w niszczejących murach. – Zaskoczył mnie ogrom kompleksu, degradacja tego pięknego obiektu oraz wspaniali ludzie, których tam poznałem – mówi nam Jan Drzewiecki, znany płocki fotograf oraz prezes Płockiego Towarzystwa Fotograficznego.

Refleksja artysty to pokłosie pleneru fotograficznego Weronika 2020, który Płockie Towarzystwo Fotograficzne im. Aleksandra Macieszy postanowiło zorganizować w zespole budynków mariawitów, znajdujących się przy ul. Kazimierza Wielkiego Płocku. – Pomysł ten podsunęła nam znana i utytułowana płocka fotografka, Krystyna Falkowska. Spodobał nam się, bo stwierdziliśmy, że faktycznie obiekt jest bardzo tajemniczy – wyjaśnia Janek Drzewiecki. – Co więcej, okazało się, że naprawdę tak jest – dodaje.

Podczas pleneru fotografowie odkryli miejsca, o których istnieniu wie bardzo niewiele osób. Znajduje się tam np. kilka niszczejących szkolnych klas, skromne mieszkanie, a właściwie pokoik, który biskup wygospodarował dla jednej z kobiet czy zdemontowane części, pozostałości po szwalni. Są też fotografie, które ukazują estetykę i skromność wnętrza katedry czy zadbany ogród. Najbardziej rzuca się jednak w oczy ogrom niszczejącego wyjątkowego zabytku.

Fotograf nie ukrywa podziwu nad działaniami, które od kilku miesięcy prowadzą mariawici, czyli struktura żywienia osób bezdomnych. – Biskup Kościoła Karol Maria Babi to wspaniały człowiek. Jest w nim tyle nadziei, takiego zwykłego, ludzkiego dobra, którym chce się dzielić. To niebywałe – podkreśla prezes PTF. – Ludzie do niego lgną i to widać.

I faktycznie na jednym ze zdjęć autorstwa Benedykta Józkowiaka z pleneru widzimy biskupa, który w otoczeniu bezdomnych wygląda jak współczesny Mojżesz. Z kolei na innej fotografii, autor uchwycił ogromny plakat, na którym czytamy: Jeżeli jesteś szczęśliwy, postaw sobie większy stół, a nie stawiaj wyższego płotu.  

Patrząc na fotografie płockich artystów, dostrzega się, że żadne nie powstało przypadkowo. Natomiast – według nas – łączy je jeden przekaz: sami nie mają, a się dzielą.

Polecamy wspaniałą galerię zdjęć, które wykonali uczestnicy pleneru, a jednocześnie członkowie Płockiego Towarzystwa Fotograficznego: Anna Chyła, Dorota Drzewiecka, Jan Drzewiecki, Krystyna Falkowska, Grzegorz Gętka, Benedykt Józkowiak, Magdalena Łuczak-Kowalewska oraz Piotr Statkiewicz. 

 




’Weronika’ w Płocku zdawała egzamin. Jak jej poszło? [FOTO]

Co rozumiesz przez oświetlenie plastyczne i oświetlenie płaskie? Co to jest densytometr? Co rozumiemy przez pojęcie głębia ostrości? Co to jest światłomierz do temperatury barwnej? Z tymi i wieloma innymi pytaniami przyszło się zmierzyć fotografom z Płockiego Towarzystwa Fotograficznego, którzy w mienioną sobotę świętowali imieniny swojej patronki – świętej Weroniki.

Ponieważ pogoda nie sprzyjała plenerowi, spotkali się w jednej z płockich restauracji. Nowy prezes stowarzyszenia, Jan Drzewiecki wymyślił, że fotografowie będę zdawać egzamin na czeladnika. Nagrodą za dobrą odpowiedź były… aparaty fotograficzne. Jak się okazuje Fotografia, wbrew pozorom, to bardzo złożona i niezwykle trudna dziedzina. Praktycznie każdy ma w tej chwili aparat fotograficzny. Jeżeli nie lustrzankę czy kompakt, to na pewno w telefonie. – Każdy po prostu je pstryka, nie zdając sobie sprawy, co naprawdę kryje się za Fotografią – mówił nam Jan Drzewiecki.

Przy okazji Weroniki 2017 uczestnicy dowiedzieli się, jak fotografować bryłę np. samochód i jego wnętrze, biżuterię – tak aby wydobyć cały jej blask i piękno, jak z małej hali zrobić ogromną, jak ma padać światło, aby twarz na zdjęciu wyszła ładnie czy jak sfotografować architekturę. Ktoś powie, że to proste. Oj… to żałujcie, że was nie było na tym spotkaniu. Bez wątpienia już tak pewnie o prostocie tego procesu byście nie mówili.

Sam egzamin zorganizowany podczas spotkania, był podstawą do świetnej zabawy. Żartów i śmiechu nie było końca. Jedni odpowiadali za drugich, uzupełniając w ten sposób swoje wiadomości. Wszystko okraszone było dowcipem i ogromną wyrozumiałością „egzaminatora”. Przysłuchując się odpowiedziom, można było się wiele nauczyć. Przy okazji oczywiście wszyscy robili zdjęcia. To poeci fotografii – zatem grupa osób z płockiego PTF-u została obfotografowana ze wszystkich stron. Warto też wspomnieć, że nie zabrakło ciekawych i bardzo wesołych historii związanych ze zdjęciami, które przytrafiły się fotografom z płockiego Towarzystwa. 

Tymczasem konkurs trwał dalej. Ta osoba, która zebrała najwięcej aparatów fotograficznych, dodatkowo otrzymywała tytuł Championa Pleneru Weronika 2017. Główną nagrodę z rąk prezesa odebrała Krystyna Falkowska, świetna, płocka fotografka. I generalnie o Falkowskiej można by napisać książkę, bo fotografia to jedna z wielu jej pasji.

„Weroniki” to tradycja w Płockim Towarzystwie Fotograficznym – najstarszej w naszym mieście organizacji – która skupia artystów i fascynatów fotografii. A dlaczego akurat ta święta jest ich patronką? –  Weronika była jerozolimską matroną, która wyszła na ulicę, by zobaczyć niosącego krzyż Jezusa. Kiedy zobaczyła zbitego i ociekającego krwią i potem twarz skazańca, dźwigającego ciężki krzyż, chciała mu chociaż trochę ulżyć w cierpieniu. Przecisnęła się przez straże i białą chustą otarła twarz Jezusa. W ten sposób na chuście zostało Jego odbicie, w pewnym sensie była to fotografia, stąd też uznano ją za patronkę twórców zdjęć – opowiedział nam Jan Drzewiecki.

Fot. Magdalena Łuczak, Krystyna Falkowska oraz Lena Rowicka.

 

 




Nazwiska, które warto zapamiętać czyli… kilka słów o wystawach „Mój Płock” [FOTO]

Jak płoccy artyści postrzegają królową polskich rzek? Okazuję się, że te wizje są bardzo różne. Według profesjonalnego jury 37. edycji konkursu „Mój Płock” najlepiej temat zinterpretowali Piotr Augustyniak, Dorota Drzewiecka oraz Piotr Statkiewicz.

Publiczność – najbardziej wymagający jurorzy – też wybrali swojego faworyta. Co ciekawe i niezwykle rzadko się to zdarza, obecni na wernisażu zgodzili się z jury konkursowym. Nagroda publiczności powędrowała do Doroty Drzewieckiej. W tym miejscu wypadałoby przypomnieć, że do 2012 roku, zdjęcia na wystawie oceniała jedynie publiczność. W 2012 roku postanowiono to zmienić. Zatem dopiero po raz szósty fotografie są poddawane podwójnej ocenie. Werdykty są zaskakujące – wręcz nieprzewidywalne i bardzo różnią się od siebie. Do tej pory zdarzyło się dwa razy, aby publiczność zgadzała się z profesjonalistami. W obydwu przypadkach były to fotografie autorstwa Doroty Drzewieckiej. Dwie nagrody podczas prestiżowego wernisażu artystka odbierała w 2012 roku [wówczas Dorota Jędrzejewska – przyp.red] i w 2017 roku.

– Fotografuję niezwykle rzadko i czasami coś z tego wychodzi – mówiła nam skromnie Dorota Drzewiecka. – W klimacie fotografowania krajobrazów średnio się odnajduję. Temat Wisły nie był dla mnie łatwy, mam dosłownie kilka zdjęć rzeki w swoich zbiorach. Na konkurs starałam się wybrać fotografię, na której się coś dzieje, aby nie była martwa – tłumaczyła. – Zupełnie nie spodziewałam się wygranej. Nigdy nie wiadomo co przypadnie do gustu jurorom, a nagroda publiczności kompletnie mnie zaskoczyła – dodawała artystka. Ciekawostką jest, że w 2012 roku kiedy po raz pierwszy Drzewiecka odbierała dwie nagrody, fotografia też nawiązywała do Wisły. Tematem było „Życie miasta”. Na zdjęciu artystki była wówczas skarpa wiślana, na której stało mnóstwo osób – nieświadomie tworząc falę. Fotografka zrobiła je, stojąc na nabrzeżu wiślanym. 

Co o wygranych i 37. edycji „Mojego Płocka” sądzi Jan Drzewiecki, niepodważalny autorytet w dziedzinie fotografii. – Zdjęcie Doroty posiada w sobie jakiś element grozy – pylony wystające z wody, które przecinają niebo w pionie, dodatkowo jej dodają. Ponadto te ponure, tabaczkowe kolory sprawiają, że fotografia ma Hitchocock’owski charakter – mówił nam Jan Drzewiecki. – Fotografia Piotrka Augustyniaka, który zajął pierwsze miejsce też się wyróżniała na tle pozostałych. Jest tam element figur geometrycznych – tłumaczył. – Patrząc na fotografie na wystawie można stwierdzić, że brakuje ludziom kreatywności. Żeby zrobić dobre zdjęcie trzeba byś odważnym – podkreślał Drzewiecki – nawiasem mówiąc – autor Zdjęcia Roku 2016, które wybierają ze swoich zbiorów członkowie PTF.

Piotr Augustyniak też odniósł się w rozmowie z nami do wystawy i głównej wygranej? – Kompletnie się nie spodziewałem, że zajmę pierwsze miejsce. Wbrew pozorom temat był bardzo trudny, bo chyba nie ma osoby w tym mieście, która nie fotografowałaby Wisły – stwierdził Augustyniak.

Wystawa „Mój Płock” miała swój wernisaż w czwartkowy wieczór, 19 stycznia, w Książnicy Płockiej. Była to 37. edycja konkursu organizowanego przez Płockie Towarzystwo Fotograficzne im. Aleksandra Macieszy. I miejsce i tytuł Championa jury przyznało Piotrowi Augustyniakowi, II miejsce przypadło Dorocie Drzewieckiej, na miejscu III uplasował się Piotr Statkiewicz. W wystawie o charakterze konkursowym wzięło udział 16 płockich artystów, którzy zaprezentowali 44 prace. Fotografie można nadal oglądać w sali kolumnowej Książnicy Płockiej.

Poniżej prezentujemy listę Championów wystaw „Mój Płock” od 2006 roku:
2006 nagroda publiczności – Andrzej Dębski
2007 nagroda publiczności – Piotr Augustyniak
2008 nagroda publiczności – Piotr Augustyniak
2009 nagroda publiczności – Piotr Augustyniak
2010 nagroda publiczności – Mariusz Młynarkiewicz
2011 nagroda publiczności – Stanisław Kraśniewski
2012 nagroda jury – Dorota Jędrzejewska
          nagroda publiczności – Dorota Jędrzejewska
2013 nagroda jury – Grzegorz Gętka
          nagroda publiczności – Marek Konarski
2014 nagroda jury – Jan Drzewiecki
          nagroda publiczności – Grzegorz Gętka
2015 nagroda jury – Jan Drzewiecki
          nagroda publiczności – Jerzy Wernik
2016 nagroda jury – Zbyszek Nowak
          nagroda publiczności – Piotr Augustyniak
2017 nagroda jury – Dorota Drzewiecka
         nagroda publiczności – Dorota Drzewiecka

Zdjęcie roku wyłonione przez członków PTF od 2005 roku: 2005 – Piotr Hejke; 2006 – Paweł Kubicki; 2007 – Jan Drzewiecki; 2008 – Arkadiusz Pytlas; 2009 – Łukasz Markowicz; 2010 – Arkadiusz Gmurczyk, Nagroda Fair Play: Łukasz Markowicz; 2011 – Dorota Laur; 2012 – Magdalena Keplin; 2013 – Bogdan Kozłowski; 2014 – Ryszard Ziomkowski; 2015 – Arkadiusz Pytlas; 2016 – Jan Drzewiecki; 2017 – Jan Drzewiecki.

Fot. Dorota Drzewiecka, Anna Monika Chyła, Jan Drzewiecki.




Tajemnicze „Cienie” płockiego fotografa

Spotykamy różne cienie w zależności od: źródła światła, miejsca, pory roku lub dnia, otoczenia. Cienie nie występują bez światła i przeszkód, ale mam wrażenie że żyją własnym życiem, choć tak mocno powiązanym ze światłem i przeszkodą – napisał o swojej wystawie Piotr Statkiewicz, znany płocki fotograf.

Nie bez powodu artysta napisał o cieniach – to one właśnie są głównymi bohaterami wystawy autorstwa Piotra Statkiewicza pn. „Cienie”. Wernisaż odbędzie się w piątek, 14 października, o godzinie 18 w Galerii Wisła na I piętrze.

Cienie są obszarami, do których nie dociera światło w skutek obiektu, przeszkody – nieprzepuszczającej światła –  stojącej  na  drodze światła. (…) Formy cieni są czasami bajeczne, zdeformowane, zupełnie niepodobne do obiektu lub obiektów, które je tworzą. Gdy nie widzimy przedmiotu, tworzącego cień, zdarza się, że trudno jest nam odgadnąć co widzimy. Cienie otaczają nas przez cały czas, nawet nocą – powstają od księżyca, świateł ulicznych lub przejeżdżających pojazdów. Szczególnie nocą mają wpływ na naszą wyobraźnię, tak że ogarnia nas lęk lub strach. Z jednej strony są płaskie, dwuwymiarowe jednak w połączeniu z otoczeniem potrafią uzyskać trzeci wymiar – czytamy zapowiedź fotografa do wystawy.

Piotr Statkiewicz jest członkiem Płockiego Towarzystwa Fotograficznego im. Aleksandra Macieszy oraz Fotoklubu Rzeczpospolitej Polskiej.

Wstęp na wernisaż jest bezpłatny.

zapr1i2cienie-kopia

 




Wystawa zbiorowa członków PTF w Galerii Wisła

We wtorek, 28 czerwca, w Galerii Wisła odbył się wernisaż wystawy zbiorowej członków Płockiego Towarzystwa Fotograficznego im. Aleksandra Macieszy. Na wystawie można obejrzeć prace aż 20 autorów. Ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze Galerii.

– Galeria Wisła poza typowymi dla takiego miejsca działaniami promocyjno-handlowymi często prowadzi akcje mające aspekt edukacyjno-społeczny – powiedziała Magdalena Michalska, przedstawiciel Galerii. – Dzięki nawiązaniu współpracy z lokalnymi przedstawicielami kultury i oświaty Galeria Wisła jest miejscem częstych wystaw organizowanych przez Płocką Galerię Sztuki, Towarzystwo Naukowe Płockie, Płocką Grupę Fotograficzną, Urząd Miasta Płocka, czy członków Płockiego Towarzystwa Fotograficznego. Tego typu działania najdobitniej pokazują, że galeria handlowa nie musi kojarzyć się tylko z konsumpcją – dodała.

Fot. Galeria Wisła




Artyzm wydobyty z mostu, pomostu czy wiaduktu. To możliwe? [Foto]

Już po raz 36. odbył się jeden z najbardziej prestiżowych wernisaży „Mój Płock” – jest to wystawa i konkurs fotografii autorstwa członków Płockiego Towarzystwa Fotograficznego. Kilka dni temu sympatycy oraz członkowie Towarzystwa spotkali się w Książnicy Płockiej aby obejrzeć zdjęcia, a także usłyszeć werdykt jury.

W tym roku tematem przewodnim konkursu były „Wiadukty, mosty i pomosty”. Jurorzy mieli ciężki orzech do zgryzienia, bo z kilkudziesięciu zdjęć, które w sumie nie mają w sobie czynnika ludzkiego, należało wybrać to najlepsze. Fotografowie również mieli dość trudne zadanie, bo jak sfotografować… kawał żelaza, asfaltu czy betonu i wydobyć z tej martwej natury to „coś” – ten kawałek artyzmu.

Jak pokazała czwartkowa wystawa, okazuje się, że płoccy artyści mają sentyment naszego starego mostu im. Legionów Piłsudskiego. Znalazł się on bowiem na większości zdjęć. Pokazany z różnych perspektyw, o różnych porach doby. Patrząc na zdjęcia, można było wyciągnąć jeden wniosek – trzeba było ogromnej kreatywności, aby jego oświetlenie zeszło na dalszy plan.

Tak też zrobił Zbigniew Nowak, który zajął pierwsze miejsce w konkursie, a tym samym zdobył tytuł Championa. Most sfotografował o świcie, kiedy to unosiła się przy nim poranna mgła, w której oparach widać łódkę, a na niej wędkarza. Ponieważ zdjęcie było robione o wschodzie słońca przeważały na nim kolory rozjaśnionej czerni, wymieszane z pomarańczowym kolorem wczesnego słońca. – Nagroda w pełni zasłużona. Jury dokonało słusznego wyboru – tłumaczył nam znany płocki fotograf, Jan Drzewiecki. Drugie miejsce zajął Piotr Statkiewicz.

Najwięcej emocji podczas wernisażu „Mój Płock” wzbudza zawsze nagroda publiczności, która w konkursie typuje swojego faworyta. Na specjalnie przygotowanych karteczkach, głosujący mogą wpisać numer, którym oznaczone jest zdjęcie.

Najwięcej głosów zebrało zdjęcie Piotra Augustyniaka, fotografa bardzo znanego płocczanom. – Bardzo ucieszyła mnie ta nagroda, bo to od publiczności. A niezwykle rzadko udaje się trafić w jej gust. Potencjalny odbiorca jest dziś bardzo wymagający i byle jakość nie jest w stanie przekonać widza – tłumaczył nam Piotr. – Kiedyś w pogoni za burzą, udało mi się sfotografować burzę nad płockim mostem. Lubię fotografować burze z jej nieprzewidywalnymi piorunami. Pierwsze zdjęcie tego typu udało mi się zrobić w latach 90. poprzedniego wieku i zrobiłem je aparatem typu zenit. Nie było wtedy googli i wikipedii żeby przeczytać, jak to się robi, było więc oparte na przemyśleniach i próbach – dodawał Piotr w rozmowie z nami. Więcej zdjęć Piotra Augustyniaka możecie obejrzeć na jego blogu.

Nie była to ostatnia nagroda tego wieczoru. Nagrodzono jeszcze zdjęcie roku, którego autorem jest Arkadiusz Pytlas. Była to fotografia wyłoniona z co miesięcznego konkursu, który odbywa się w Płockim Towarzystwie Fotograficznym. Na zdjęciu widnieje samolot na tle gór.

Fot. Książnica Płocka oraz Piotr Augustyniak




Sfotografowały sen? Tego jeszcze nie było…

Każdy z nas miewa sny. Niektóre z nich bywają realne ale są też takie, których opisać się nie da. Poruszanie się po tym, jakże dziwnym świcie, czasami jest fascynujące, czasami straszne, a czasami tak piękne, że nie mamy ochoty się budzić i chcemy tam trwać…

Co by było gdyby można było fotografować sny? Jak wyglądałaby taka podróż w sen z aparatem fotograficznym? Pokusiły się o taką „podróż” dwie utalentowane fotografiki. Z nietypowej wyprawy powstało piętnaście fotografii, których wernisaż odbędzie się w piątek, 27 listopada o godzinie 18 w Galerii Wisła.

Wystawa „Obrazy oniryczne”, obejmuje 15 dużych, czarno białych fotografii, które swoim rozmiarem mają widza oderwać od rzeczywistości i przenieść w świat nierealny.

– Praca nad wystawą była wyzwaniem zarówno pod względem technicznym jak koncepcyjnym – mówiła w rozmowie z nami Dorota Drzewiecka, jedna z autorek.

Rozmycia, nieostrości i efekt ruchu mają pomóc w zrozumieniu nieuchwytności zdarzeń i irracjonalnych treści nierealnego świata. Tak naprawdę, dopóki sen trwa – wszystkie przeżycia są realne.

Dorota Drzewiecka jest właścicielką pracowni zajmującej się malowaniem jedwabiu. Fotografią interesuje się od dawna, zwłaszcza tą, w której człowiek jest najistotniejszy. Brała udział w wielu plenerach fotograficznych oraz zbiorowych wystawach fotograficznych. „Obrazy oniryczne” to pierwsza wystawa zdolnej fotografki.

Magdalena Łuczak z kolei jest nauczycielką, pracuje z dziećmi i młodzieżą ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Bardzo lubi swoją pracę, ale prawdziwą jej pasją jest fotografia zwłaszcza ta czarno-biała. To druga wystawa Magdaleny.

Jesteście ciekawi jak wygląda zatrzymany w kadrze świat rodem z fantasy? Zatem zapraszamy w imieniu autorek na wycieczkę w krainę ich umysłu, którą udało się… sfotografować.

Wystawę zorganizowało Płockie Towarzystwo Fotograficzne im. Aleksandra Macieszy, dofinansowana została przez Urząd Miasta Płocka. Wstęp na wernisaż jest bezpłatny.

Lena Rowicka

 




Szczegół, który może zmienić wszystko

Najpiękniejsza metamorfoza w przyrodzie to przemiana poczwarki w motyla. W literaturze przemiany też można mnożyć bez końca. Ta najczęściej przytaczana to przykład Jacka Soplicy czy sienkiewiczowskiego Andrzeja Kmicica. A jak może wyglądać metamorfoza w fotografii? Ciekawe…

– Założenie jest takie aby dodanie małego elementu do fotografii, za pomocą komputera, zmieniło jego treść i postrzeganie. Postarać się oszukać widza za pomocą szczegółu – tłumaczył nam Jan Drzewiecki, znany fotograf.

„Metamorfozy” to tytuł najnowszej wystawy przygotowanej przez dwóch płockich, artystów fotografów. Wernisaż odbędzie się 23 października (piątek), o godzinie 19 w Spółdzielczym Domu Kultury PSML-W, w Płocku przy ulicy Krzywoustego 3. Organizatorem wystawy jest Płockie Towarzystwo Fotograficzne im. Aleksandra Macieszy. Głównymi bohaterami wystawy będą Jan Drzewiecki oraz Jerzy Wernik.

– Na wystawie będzie można obejrzeć 20 fotografii po tytułowej metamorfozie. Zdjęcia są autorstwa Jurka, którego bardzo cenię bo jest fotografem unikatowym. Bazuje w swojej fotografii na formie i kolorze – mówił nam Drzewiecki, który zadbał o szczegóły na zdjęciach zmieniające ich treść i odbiór.

Obydwaj artyści są członkami PTF. Jerzy Wernik uwielbia malarstwo, które go od zawsze inspiruje. – Moją drugą inspiracją do robienia zdjęć jest muzyka Milesa Davisa. Marzę by oddać w fotografii choć cząstkę piękna jakie jest w muzyce tego artysty-czytamy o twórczości Wernika na stronie PTF. Dodamy, że artysta jest laureatem wielu konkursów fotograficznych w tym Grand Prix XI Biennale Plakatu Fotograficznego. Z kolei Jan Drzewicki to niekwestionowany autorytet w dziedzinie fotografii. Laureat wielu konkursów w Polsce i za granicą. – Zachwycają mnie fotografie, które uruchamiają w psychice proces projekcji zdarzeń. Przez fotografię próbuję nawiązać kontakt, coś opowiedzieć, pobudzić refleksje- jak pisze o sobie na stronie Towarzystwa. Z rozmowy z Janem Drzewickim wynika, że na odwiedzających wernisaż czeka zaskakująca niespodzianka. Jaka? – Udało mi się na jednym ze zdjęć przemycić…nagość – zdradził w rozmowie z nami, ale o szczegółach mówić nie chciał.

Zatem nie pozostaje nic innego, jak wybrać się w piątek wieczorem do płockiego SDK. Wstęp na wystawę jest bezpłatny.

LR.