Raków też pokonany. Kolejne trzy punkty na koncie Nafciarzy

image_pdfimage_print

– W pierwszej połowie, trzeba przyznać, Raków był lepszy, a my chcieliśmy kontrolować grę poprzez obronę średnią – mówił trener Wisły Płock Radosław Sobolewski podczas pomeczowej konferencji prasowej. Zdaniem szkoleniowca drużynie brakowało fazy przejściowej, czyli przejścia z obrony do ataku. – Zobaczyliśmy to w drugiej połowie, gdy byliśmy już zespołem o wiele groźniejszym niż przed przerwą. Chwała za decyzje zawodników o strzałach, które zakończyły się bramkami – podkreślił.

W meczu 10. kolejki PKO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała w minioną sobotę w Bełchatowie z Rakowem Częstochowa. Nafciarze w dramatycznych okolicznościach pokonali gospodarzy 2:1, a decydującą bramkę w ostatnich sekundach meczu zdobył Piotr Tomasik!

Podopieczni Radosława Sobolewskiego szybko przeprowadzili dwie akcje, ale żadnej z nich nie udało się zakończyć strzałem na bramkę gospodarzy. Najpierw akcję rozprowadził do Grzegorza Kuświka Mateusza Szwoch, który potem sam nie dał rady zamknąć płaskiego podania od naszego wspomnianego napastnika. W okolicach kwadransa gry nikt nie doszedł z kolei do dośrodkowania z rzutu wolnego Dominika Furmana. Od tego momentu inicjatywę w meczu zdecydowanie przejęli zawodnicy Rakowa Częstochowa. W trakcie jednego z kontrataków początkowo źle piłkę rozegrał Petr Schwarz, ale ostatecznie i tak doszedł do niej jeszcze Bryan Nouvier. Jego dobrą centrę niecelną główką zakończył jednak Miłosz Szczepański. Chwilę potem od utraty bramki uchronił nas Jakub Rzeźniczak, który w ostatniej chwili wybił na rzut rożny piłkę spod nóg Felicio Browna Forbesa.

Z tego stałego fragmentu gry gola mógł zdobyć za to Tomáš Petrášek, ale jego uderzenie głową w porę zostało zablokowane. W kolejnej akcji ten sam piłkarz znakomicie odegrał piłkę do wychodzącego za linię naszej defensywy Browna Forbesa. Kostarykanin znalazł się w sytuacji sam na sam z Thomasem Dähne, ale na szczęście pojedynek ten wygrał nasz golkiper. Później świetną interwencją popisał się Alan Uryga, który odważnym wślizgiem odebrał piłkę Brownowi Forbesowi. Niestety pod koniec pierwszej połowy aktywny napastnik dopiął w końcu swego i wyprowadził Raków na prowadzenie. Z prawej strony bardzo dobrą centrę wykonał Michał Skóraś i Brown Forbes popisał się skuteczną główką. Tuż przed przerwą swoim skrzydłem ruszył jeszcze Cezary Stefańczyk, ale po jego wrzutce nieskutecznie główkował Ángel García Cabezali.

Zaraz po zamianie stron gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie, ale wprowadzony w przerwie Sebastian Musiolik mimo tego, że ładnie obrócił się w naszej szesnastce z obrońcą na plecach, to ostatecznie swoim strzałem nie trafił nawet w bramkę. W odpowiedzi podobnie jak przed przerwą główkował Cabezali, lecz znów nieskutecznie. Tym razem piłkę złapał bowiem Michał Gliwa. Kilka minut później Nafciarzom udało się jednak doprowadzić do wyrównania. Przed polem karnym świetnym, niesygnalizowanym uderzeniem z pierwszej piłki popisał się Szwoch, który zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w tym sezonie. W ramach odwetu szczęścia z dalszej odległości spróbował Skóraś, ale powtórzyć wyczynu naszego pomocnika mu się już nie udało. Do sytuacji doszedł za to po drugiej stronie Damian Michalski, ale jego główka była niestety niecelna.

Nieskuteczny był także kolejny dobry strzał z dystansu Szwocha. W tym przypadku Gliwie udało się jednak dobrze interweniować i odbić futbolówkę. Podobnie kilka chwil później, kiedy po ładnej zespołowej akcji Nafciarzy dobrze zatrzymał strzał głową Grzegorza Kuświka. Parę sekund wcześniej napastnik nieczysto trafił w piłkę po świetnej akcji Giorgiego Merebashvilego. W kolejnych fazach meczu mieliśmy sporo walki w środku pola, po czym z daleka raz zaskoczyć Gliwę postarał się Furman, lecz jego próba została zblokowana. Bezskuteczna okazała się także szarża wprowadzonego wcześniej Piotra Tomasika. Grający na skrzydle piłkarz trafił bowiem jedynie w boczną siatkę przeciwnej bramki. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, ponownie swoją stroną ruszył Tomasik i tym razem dopiął swego! Piłka po jego uderzeniu odbiła się od dalszego słupka i w ostatnich sekundach meczu wpadła do bramki bezradnego Gliwy. Sędzia zaraz potem zagwizdał po raz ostatni.

Następne ligowe spotkanie Wisła Płock rozegra już w piątek 4 października o godzinie 18:00. Wówczas na Stadionie im. Kazimierza Górskiego Nafciarze będą podejmować Arkę Gdynia.

Raków Częstochowa – Wisła Płock 1:2 (1:0)

1:0 – Felicio Brown Forbes 42′
1:1 – Mateusz Szwoch 53′
1:2 – Piotr Tomasik 90′

Raków: 1. Michał Gliwa – 77. Dawid Szymonowicz, 2. Tomáš Petrášek, 14. Kamil Kościelny – 22. Michał Skóraś, 18. Rusłan Babenko, 17. Petr Schwarz, 11. Bryan Nouvier (46′, 9. Sebastian Musiolik), 30. Miłosz Szczepański (90′, 7. Maciej Domański), 27. Daniel Bartl (70′, 13. Piotr Malinowski) – 91. Felicio Brown Forbes.

Wisła: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 25. Jakub Rzeźniczak, 18. Alan Uryga, 2. Damian Michalski – 6. Damian Rasak, 8. Dominik Furman – 10. Giorgi Merebashvili (88′, 14. Mikołaj Kwietniewski), 9. Mateusz Szwoch, 24. Ángel García Cabezali (72′, 7. Piotr Tomasik) – 11. Grzegorz Kuświk (74′, 21. Ricardinho).

Żółta kartka: Babenko.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Frekwencja: 2 578

Źródło: Wisła Płock
Fot: Paweł Piotrowski/400mm.pl (Wisła Płock)