Zastrzeżenia w sprawie budowy bulwarów wiślanych. Dało się je szybko obalić

image_pdfimage_print

Przebudowa bulwarów wiślanych trwa od ubiegłego roku. Jest to kolejna, ogromna inwestycja, która budzi niemałe zainteresowanie wśród mieszkańców Płocka i nie tylko. Okazuje się, że rewitalizacja nabrzeża przeszkadza. Komu? Tego dowiedzieli się płocczanie na nadzwyczajnej sesji rady miasta, która odbyła się w poniedziałkowy wieczór w płockim ratuszu. 

Z wnioskiem o zwołanie sesji wystąpili radni z Klubu Prawa i Sprawiedliwości. Z ich inicjatywy w auli urzędu miasta zabrał głos Michał Szymajda, prezes Stowarzyszenia Przystań 624 z Dobrzykowa. Przedstawił się jako reprezentant „kolegów z Morki”. W swojej mowie wyraził zastrzeżenia do remontu bulwarów, które – jego zdaniem – mogą stanowić zagrożenie dla osób korzystających z portu. Stwierdził również, że Stowarzyszenie Morka nie może z powodu trwającego remontu, prowadzić swojej działalności statutowej, czyli m.in. propagować turystki wodnej. Zarzucił władzom miasta i wykonawcom brak konsultacji ze środowiskiem żeglarskim w sprawie inwestycji.

W odpowiedzi na to wystąpienie zabrał głos Andrzej Jodełka, wieloletni prezes Oddziału Żeglarsko-Motorowodnego PTTK Morka, obecnie członek zarządu. Jodełka na sesji – jak twierdził – reprezentuje około 100 członków Klubu, podczas gdy jego przedmówca jest przedstawicielem grupy 7-8 niezadowolonych osób z Morki. Członek zarządu przedstawiał rzeczowe argumenty dyskredytujące te, które przedstawił jego przedmówca.

Odnosząc się do zarzutu braku konsultacji ze środowiskiem żeglarskim Jodełka stwierdził, że z pracownikami Urzędu Miasta Płocka i przedstawicielami wykonawcy odbywają się częste robocze spotkania, zarówno w urzędzie, jak i na palcu budowy, a także prowadzona jest ożywiona korespondencja.

– Od 2005 roku byłem prezesem Morki. W tym czasie po raz pierwszy pojawiła się myśl stworzenia portu z prawdziwego zdarzenia. I poprzednia ekipa zarządzająca miastem rozpoczęła od budowy mola, pod nazwą „budowa portu”. Dla nas, z Morki, było to troszeczkę dziwne, że zaczyna się od mola, a nie od portu. Dzisiaj, z perspektywy czasu myśmy się już do tego mola przyzwyczaili, aczkolwiek ono nas troszeczkę ogranicza – tłumaczył Andrzej Jodełka. – Z poprzednią ekipą rządzącą spotykaliśmy się przed sądem, przez Urząd Nadzoru Budowlanego powstrzymywaliśmy tamtą budowę, a z aktualnie rządzącą ekipą wymieniamy masę pism, dokumentów, odbywamy spotkania na miejscu i w urzędzie, dzięki czemu na bieżąco rozwiązywane są różne pojawiające się problemy – argumentował.

– Bardzo dziękuję zarządowi i całemu klubowi Morka za współpracę. Wspólnie ustalaliśmy, jak ma wyglądać wyposażenie portu czy droga manewrowa. My też przy tego typu projektach uczymy się i chcemy, żeby obiekt był jak najbardziej funkcjonalny – mówił z kolei wiceprezydent Jacek Terebus. Zastępca prezydenta stwierdził również, że z portu nie będzie korzystał tylko klub Morka, ale także inni użytkownicy.

Prezydent Andrzej Nowakowski podkreślił, że dzięki ogromnej pracy i zaangażowaniu wiceprezydenta Jacka Terebusa oraz jego zespołu, Stowarzyszenia Morka i osób, które je reprezentowały, udaje się sprawnie realizować tak trudną inwestycję, jaką jest rewitalizacja bulwarów wiślanych.

Polecamy: Remont bulwarów wiślanych z dofinansowaniem. Umowa podpisana! [FOTO]

Fot. UMP.