Ktoś celowo nie wziął pod uwagę zarobków? Gromkie ‘brawa’ dla Orlenu

image_pdfimage_print

Brawo! Brawo! Brawo! Dla biura prasowego PKN Orlen za informację, która dotarła dziś na naszą skrzynkę e-mailową. Wiadomość dotyczy ostatnio bardzo gorącego tematu, jakim są rosnące ceny paliwa w naszym kraju. 

Mimo rosnących cen ropy naftowej, w Polsce ceny paliw na stacjach benzynowych należą nadal do najniższych w Europie – zaczyna swoją informację Orlen. Dalej dowiadujemy się, że tańszą benzynę kupimy w Rumunii, Turcji, Bułgarii i Kosowie. – Podobnie jest z podatkami zawartymi w cenie paliw. Niższy udział podatków VAT i akcyzy w cenie benzyny ma jedynie Bułgaria, Rumunia i Luksemburg – podkreśla biuro prasowe spółki.

Wyższe podatki w cenie paliw niż w Polsce są m.in. na Litwie, Łotwie, w Estonii, Słowenii i Słowacji, na Węgrzech i w Czechach. Rekordzistami są takie kraje jak Holandia, Grecja, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Niemcy” – nadal cytujemy orlenowskie pismo. Dalej jest jeszcze “lepiej”. Koncern tłumaczy, że “od 31 marca 2016 do 15 maja 2018 cena ropy Brent w USD podwoiła się. Tylko w ciągu ostatnich 12 miesięcy wzrosła o 61 proc. Od początku roku jest to wzrost o 18 proc. Wzrost cen ropy na świecie przekłada się na ceny paliw na stacjach benzynowych również w Polsce, mimo że podatki nie zmieniły się. Według koncertu powodem wzrostu cen paliw, który obserwujemy od kilku miesięcy jest niestabilna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Dodatkowo ceny surowca przed tygodniem podbił prezydent USA Donald Trump, wycofując Stany Zjednoczone z międzynarodowej umowy z Iranem, która znosiła embargo na handel irańską ropą w zamian za rezygnację Teheranu z prac nad bronią atomową. We wtorek na zamknięciu giełdy w Londynie baryłka ropy naftowej Brent kosztowała 78,4 dol., prawie o 12 dol. więcej niż na początku kwietnia. Prawie sto procent ropy naftowej wykorzystywanej w Polsce do produkcji paliw kupowane jest za granicą. Cena ropy zależy od kursu dolara, kiedy wartość dolara do złotówki rośnie koszty zakupu stają się większe. Cena dolara, głównej waluty w rozliczeniach firm naftowych, obecnie rośnie. W środę – według kursu NBP – za 1 dol. trzeba było zapłacić 3,62 zł, o 25 gr więcej niż przed miesiącem“.

I albo my jesteśmy niewidomi, albo Orlen chce zrobić z nas właśnie ślepych i głuchych. Przytoczyliśmy całe pismo z koncernu, aby czytelnicy mieli świadomość dlaczego – według spółki – Polacy zapłacą za paliwo na rodzimych stacjach drożej. Ani słowa w tej bardzo interesującej informacji nie ma na temat… zarobków Polaków i jak to się ma do cen tego złocistego płynu, który napędza nasze samochody.

Otóż…

Jeżeli analitycy Orlenu zadaliby sobie odrobinę trudu, oprócz skupiania się na cenie za litr paliwa i udowadnianie Polakom, że wcale nie jest aż tak źle. Doliczyliby się zapewne, ile średnio zarabiający Polak (około 3,2 tys. zł) może kupić paliwa za swoją wypłatę, a ile średnio zarabiający np. Szwajcar, Szwed, Niemiec, Holender czy Francuz? Jako ciekawostkę podamy, że mniejsze zarobki od Polaków w swoich krajach mają: Chorwaci, Rumuni, Bułgarzy, Węgrzy, Litwini, Łotysze oraz Czesi. Dostrzegliście zbieżność krajów podanych przez biuro prasowe Orlenu?

Postanowiliśmy sprawdzić, ile paliwa można kupić za 1 godzinę pracy w innych krajach europejskich, dzwoniąc do naszych przyjaciół, których mamy w różnych krajach. Przyjęliśmy tu średnią płacy za 1 godzinę pracy, nie wdając się w szczegóły. Niemiec za 1 godzinę swojej pracy może kupić u siebie w kraju około 13 litrów paliwa, Szwed – 12 litrów, Francuz – 10 litrów, a Polak w porywach… 4 litry!

Ile litrów benzyny bezołowiowej można kupić za jedną pensję w krajach Europy

Tabela jest nieco już przedawniona, wobec stanu na dziś. W tej chwili – po podwyżkach – Polak za średnią pensję może kupić już tylko 615 litrów paliwa ( w przybliżeniu).  Polecamy jednak cały artykuł, z którego wykorzystaliśmy tabelę w portalu “Wybór Kierowców”:  Ceny paliw w Europie – RAPORT

Fot. Shuterstock oraz PKN Orlen.