Adam Majewski to postać w świecie piłki nożnej, której właściwie nie trzeba przedstawiać. Płocczanin, wychowanek Wisły Płock, a od czerwca nowy trener pierwszego zespołu niebiesko-biało-niebieskich. Pomimo mnóstwa zajęć, które trener w tej chwili wykonuje, pracując z zawodnikami na sukces drużyny, udzielił nam krótkiego wywiadu. Jakie sekrety nam zdradził? Poczytajcie…
Dziennik Płocki: – Ostatnio, trzy mecze w ekstraklasie wygrane, jeden remis i wygrana w pucharze. Według subiektywnej oceny trenera na ile w drużynie jest już ta mentalność, która być powinna – 80 czy 100 procent?
Adam Majewski: – Nigdy nie wiadomo, na jakim ona jest w poziomie. Wiadomo, że każde zwycięstwo cieszy. Oby to było 100proc., każdy mecz jest inny. Każde zwycięstwo buduje i tego nam było potrzeba. Początek był bardzo dobry, potem parę spotkań, które nam nie poszło. Ostatnio jest dobra passa, gdyż wygraliśmy spotkania w Lidze i awansowaliśmy w Pucharze Polskim do kolejnej rundy. Natomiast przed każdym meczem trzeba budować mentalność, żeby nie spocząć na laurach.
– Pierwszy ligowy mecz tego sezonu odbył się w lipcu. Według Pana opinii, którzy piłkarze do dziś zrobili wyraźny progres?
– Wszystkich chcemy rozwijać, bo my nie jesteśmy i nie będziemy zespołem gwiazd, nie będziemy ściągać zawodników nie wiadomo jakich. Po prostu nas na nich nie stać. Dlatego szukamy zawodników pod określony sposób grania i pracujemy z nimi na co dzień w sztabie. Myślę, że większość zawodników zrobiła postęp. Nie chciałbym wyróżniać nikogo, bo stanowimy drużynę.
Natomiast doszło do kilku zmian. Fajnie zaadoptował się Afonso Silva, myślę, że Sidnei Tavares, również bardzo szybko się wkomponował w zespół. Wcześniej dołączyli bardziej doświadczeni zawodnicy – typu Marcin Flis, czy Patryk Kunt, ale to zawodnicy już na innym poziomie, dlatego tutaj było łatwiej.
Uważam, z perspektywy tych kilku spotkań, że szkoda iż doznał urazu Adam Radwański, no ale wygląda naprawdę dobrze. Tak jak powiedziałem, tutaj jeszcze Dion Gallapeni, jest Olaf Kobacki, doszedł Samuel Akere, który ma to coś, bo potrafi zrobić różnicę i fajnie, że od razu w pierwszym spotkaniu po paru minutach strzelił pięknego gola. Stanowimy zespół, nie mamy gwiazd i to jest naszą siłą, nad tym pracujemy – nad organizacją gry w ofensywie i defensywie, no i nad mentalnością i żeby wygrywanie kontynuować jak najdłużej.
– Z całym szacunkiem, Krystian Pomorski, Fabian Hiszpański czy Łukasz Sekulski to piłkarze, którym trener daje dużo okazji do potwierdzenia swoich umiejętności podczas meczu. Są jednak opinie, które potrafią trenerowi zasugerować, że być może, jeden czy drugi już powinien skończyć karierę. Kibice i trener mają swoje zdanie. Docierają do pana te sugestie?
– Tak, to jest normalna część piłki nożnej, że kibice, eksperci, dziennikarze oceniają po fakcie, a nie przed. Trener musi podejmować różne decyzje przed i ponosi za to całkowitą odpowiedzialność. Nie we wszystkim się wszyscy zgadzają. Na tym polega piłka nożna, na tym polegają emocje i każdy może je wyrazić, tylko żeby to było w jakiejś normalnej atmosferze, z szacunkiem.
Natomiast tak, Fabian Hiszpański, Łukasz Sekulski, Krystian Pomorski to są doświadczeni zawodnicy, wychowankowie Wisły Płock i cieszę się, że tu są. Jest jeszcze kilku innych chłopaków, których z drugiego zespołu sprawdzaliśmy, którzy z nami trenują. Także w tym krótkim okresie, w którym jestem, można powiedzieć, że już sprawdziliśmy kilkunastu zawodników, co się pewnie wcześniej nigdy nie zdarzało. Czy powinni kończyć karierę? Jak się wygrywa, no to wszyscy są fajni, jak się przegrywa, się nie nadają.
Wiadomo, że jak są spotkania – tak jak powiedziałem – korzystne, to wszyscy by chcieli, żeby grało 11 wychowanków, najlepiej z Płocka. Też bym tak chciał, bo jestem wychowankiem tego klubu i z tego miasta. Ale te czasy minęły i pewnie to szybko nie nastąpi. Natomiast robimy wszystko, żeby tę drużynę przede wszystkim w miarę możliwości spolszczyć, aby grało w drużynie jak najwięcej wychowanków, wynik determinuje ocenę.
Jasne, że każdy jest na innym etapie swojego grania. Niektórzy są starsi, niektórzy młodsi, ale ja bym tak szybko wszystkich nie skreślał, bo ja za to ponoszę odpowiedzialność. Jestem otwarty na wszystko. Tak jak powiedziałem, każdy może wypowiadać swoje zdanie, na końcu liczy się boisko. Jednemu pasuje ten zawodnik, drugiemu inny.
– Trenerze, grałeś w topowych drużynach Ekstraklasy, obecnie jesteś trenerem Wisły Płock, czyli na swoim podwórku, na którym się wychowałeś. Wielu kibiców pamięta jak grałeś w barwach Wisły Płock. Mimo to, czasami spotyka Pana krytyka. Teraz mogę śmiało zapytać, bo trzy mecze, wygrane i jeden remis w lidze, wygrana w pucharze. Kilka tygodni temu, krytyka spadła na samego trenera Adama Majewskiego. Jak się trener do tego odnosi?
– Powtórzę się, jak się wygrywa, to trener jest wielki, jak się przegrywa, to się nie nadaje. W Polsce od razu jest taka duża dysproporcja. Nie ma niczego pośrodku. A patrzeć trzeba na możliwości, na warunki, na moment w jakim jest dana drużyna, dany klub, dlatego tutaj powoli pracujemy. Myślę, że przede wszystkim najważniejsza jest cierpliwość i konsekwencja.
Parę spotkań przegraliśmy, gdzie nasza gra napawała optymizm, że idziemy w dobrą stronę. Teraz to potwierdziliśmy w tych trzech kolejnych spotkaniach. Mam nadzieję, że osiągniemy stabilizację i nie będzie takiej dysproporcji, że przegramy trzy mecze i nagle dwa, trzy wygramy. Liga jest bardzo trudna i mamy tego świadomość. Jasne, tak jak już powiedziałem, że można krytykować, oceniać.
Osobiście nie mam problemu z żadną krytyką, nie czytam internetu, nie śledzę takich rzeczy, natomiast są granice przyzwoitości – takie ludzkie, których nie można przekraczać. Obrażanie indywidualne to chyba nie o to chodzi, to jest dla mnie bardzo słabe. Jako człowiek mam szacunek do wszystkich, bo to jest dla mnie klucz.
– Jesteśmy po udanym, wygranym sparingu z Unią Skierniewice, przed nami mecz wyjazdowy 9 października z Wieczystą Kraków. Optymistyczne nastawienie do tego meczu?
Mecz towarzyski to było pierwsze spotkanie po dwóch tygodniach, gdyż specyficzna przerwa na reprezentację jest bardzo długa. Wygraliśmy spotkanie, to najważniejsze, bo trzymaliśmy swoją pasję. Graliśmy z ciekawą, poukładaną drużyną Unią Skierniewice. Mecz myślę, że pod naszą kontrolą, wygrany zasłużenie. No ale teraz rywal innej klasy. Myślę, że tutaj się właśnie bardzo między sobą różnimy. Wieczysta dysponuje bardzo dużym i wysokim budżetem, kupuje i ściąga bardzo drogich, dobrych indywidualnie zawodników. Natomiast my idziemy inną drogą. Ściągamy zawodników, na których nas stać, pod określony sposób gry, żeby stworzyć po prostu zespół. Mam nadzieję, że ten zespół odpowiednio do tego spotkania podejdzie. Mamy plan na to spotkanie i powalczymy, jak zawsze o trzy punkty.
– Biorąc na swoje barki stery drużyny Wisły Płock ma Pan jakiś plan? Z czego byłby Pan zadowolony i co chciał osiągnąć z drużyną, jaki cel?
Mam swoje marzenia i swoje cele, ale zachowam je dla siebie, bo potem ktoś to podłapie i będzie mi to wypominał, a to nie o to chodzi. Na razie musimy dotrwać do końca rundy jesiennej, żeby zająć jak najwyższe miejsce, mieć spokojną sytuację w tabeli, zweryfikować zawodników. W zimę zrobić kolejną – nie mówię o rewolucji – ale trzeba ocenić postawę zawodników, którzy spełnili oczekiwania, którzy nie. Tutaj nie ma nawet chwili zawahania, gdyż tak jak powiedziałem, poziom drużyny Ekstraklasy jest bardzo wysoki.
Na koniec sezonu trzeba dokonać oceny każdej drużyny, nawet tej, która gra o mistrzostwo. Najpierw trzeba się utrzymać, to jest nasz podstawowy cel. Chcielibyśmy się utrzymać spokojnie i nie będę mówił o konkretnym miejscu. Mam swoje cele wewnętrzne, do których będziemy dążyć, ale tutaj najpierw musimy zrobić selekcję, weryfikację i na bieżąco monitorować sytuację. Nasz margines błędu jest naprawdę niewielki i nie możemy sobie pozwolić na nie pozwolić. Na razie wygląda to optymistycznie, zobaczymy co z tego wyniknie dalej.
– Jeszcze jedno pytanie. Chce wrócić do Pana wypowiedzi sprzed chwili, że obserwuje Pan uważnie drugi zespół. To znaczy, że trener Adam Majewski, ma poważny i na serio plan, by w miarę możliwości kolejny i kolejny płocczanin, mógł się pokazać w pierwszym zespole u trenera?
– Oczywiście, nie mówię tego na pokaz. Jestem zazwyczaj na każdym spotkaniu, gdy druga drużyna Wisły gra u siebie na Stadionie Miejskim. Także mam tutaj pogląd. Jest Bartek Kondracki ze sztabu szkoleniowego z zespołu oddelegowany do dokładniejszej komunikacji z trenerem Damianem Kijkiem. Wychowanek klubu, Marcin Więckowski gra już w pierwszym zespole. Jest z nami Nikodem Rogowski, Marcin Kościelecki, Kacper Błaszkiewicz, Matsvei Bakhno. Sprawdzaliśmy także Jakuba Serwacha, Szymona Leśniewskiego, Mateusza Leśniewskiego oraz Bartka Tarasiuka i Filipa Lodzińskiego.
Także tych monitorowanych zawodników jest bardzo dużo. Jeżeli tylko ktoś się wyróżnia, a istnieje taka możliwość, to po prostu uczestniczy z nami w jednostkach treningowych. Mam nadzieję, że pojawią się w przyszłości wychowankowie Wisły Płock w pierwszym zespole. Oby też jak najwięcej zdobyli w Ekstraklasie. Ale to nie jest takie proste.
Trenerze, wszyscy trzymamy kciuki wraz z kibicami. I żeby spełniły się Pana marzenia, których Pan jeszcze nie odkrywa. Mam nadzieję, że przyjdzie czas, że wyłoży je Pan na stół i będzie mógł Pan powiedzieć, spełniło się to, czego chciałem.
BW.
Fot. Wisła Płock (archiwum)

