Co oni w tym Płocku narobili? „Jedna z najpotężniejszych nocnych imprez lotniczych w Europie” [FOTO]

– Co ten Płock narobił? Szanowni Państwo, na naszych oczach z zupełnego zaskoczenia zrodziła się jedna z najpotężniejszych nocnych imprez lotniczych w Europie. Brawo Płock, brawo piloci! Do zobaczenia za rok, ukłony dla Was – oceniają płocką imprezę fachowcy i bywalcy wydarzeń lotniczych, twórcy fanpaga Imprezy Lotnicze w Polsce. Post w kilku słowach komentuje i oddaje wszystko idealnie, co działo się przez piątek i sobotę nad płockim lotniskiem. Płock zachwycił. Płocki Piknik Lotniczy lotem błyskawicy podbił serca setek tysięcy osób. Brawo!

Płocki Piknik Lotniczy zgromadził na płycie lotniska Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej ponad 15 tysięcy osób. Nie licząc tych, którzy śledzili pokazy zza ogrodzenia lotniska wzdłuż ul. Bielskiej i obwodnicy. Jeżeli ktoś twierdzi, a zdarza się to bardzo często w komentarzach w mediach społecznościowych, że w Płocku „nic się nie dzieje”, to albo siedzi zamknięty w swoich czterech ścianach, aby jedynie krytykować i narzekać,  albo zwyczajnie i po ludzku jest złośliwy. Innego wytłumaczenia nie ma.

Prawie 60 pokazów…

W dniach 7-8 sierpnia odbyła się w Płocku druga edycja Płockiego Pikniku Lotniczego. Na lotnisku Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej powstało miasteczko, którego główną atrakcją były widowiskowe pokazy lotnicze w najróżniejszych konfiguracjach. W piątek odbyło się 28 efektowych pokazów, a w sobotę 30. Na płycie lotniska rozlegały się co chwila głośne brawa dla pilotów, a jeszcze fajniejsze w odbiorze werbalnym było… wow wydobywające się z setek gardeł.

Do tego cudowni i wspaniali prowadzący imprezę, dziennikarz Radek Brzózka i pilot Witold Sokół, którzy z ogromną znajomością tematu zdradzali ciekawostki i szczegóły techniczne maszyn, które brały udział w pokazach. Zatem, przy okazji akrobacji, które działy się nad głowami uczestników, z pikniku wielu wyniosło ogromną wiedzę, nie tylko techniczną. 

Wszystkie pokazy i akrobacje były niezwykle widowiskowe. Wyróżnić którykolwiek z nich, równał by się z ogromną niesprawiedliwością. Każdy z prawie 60 przelotów, każda maszyna, każdy pilot, motoparalotniarz, skoczek… prezentował zupełnie coś innego, coś niezwykłego.

Nawet najbardziej wybredny widz, mógł wśród prezentacji znaleźć coś, co zachwycało, albo wręcz zapierało dech w piersiach. Podczas nocnych pokazów dochodziły jeszcze elementy pirotechniczne, które robiły oszałamiające wrażenie. Podniebne akrobacje sprawiły, że nad Płockiem dział się spektakularny spektakl barw i kształtów. Tysiące filmików i zdjęć krążących dziś po internetowych stronach, mówią o płockim pikniku więcej, niż każde napisane słowo.

„Wierzyłem, że się uda”

Czy organizatorzy spodziewali się tak ogromnego sukcesu? – Trudno powiedzieć, czy się spodziewaliśmy. Jak coś zaczynamy robić to raczej chcemy, aby odnieść sukces – mówił skromnie Dziennikowi Płockiemu, Dominik Dziecinny, odpowiedzialny za organizację wydarzenia. – Wierzyłem, że się uda. Jedynym czynnikiem, który był tutaj trudny do określenia, to pogoda. Jak widać, nasz dyrektor zamówił nie tylko wiele samolotów, ale również pogodę.

Ogromny nacisk organizatorzy kładli na bezpieczeństwo pilotów oraz uczestników. W krótkiej rozmowie Dominik Dziecinny użył słowa „nadbepieczeństwo”, co świadczy o ogromnej odpowiedzialności, którą organizatorzy wzięli na siebie na te dwa dni. – W sumie wszystkich osób, które dbają o bezpieczeństwo, jest kilkaset – zaznaczył. – Są to kontrolerzy, piloci, marszałkowie, obsługa naziemna, pirotechnicy – wymieniał. – Nic, kompletnie nic, na płycie lotniska nie działo się bez kontroli.

Skoro Płocki Piknik Lotniczy zgromadził tysiące osób na lotnisku, może inne imprezy też można by było organizować w tym miejscu? – dopytujemy organizatora, który nota bene jest Płocczaninem i doskonale zna miasto. – Myślę, że tak, ponieważ ten teren jest przygotowany pod to. Przede wszystkim jest to jedyny tak duży teren ogrodzony w Płocku, monitorowany i idealny pod imprezy masowe – ocenił Dziecinny.

Organizator pikniku odniósł się także do zarzutu wielu płockich internautów, że „w Płocku nic się nie dzieje”. – Ludziom jest łatwiej wyrazić opinię negatywną niż pozytywną. Natomiast w naszym przypadku, jeżeli chodzi o opinię o naszej imprezie, to jest 99 proc. jest pozytywnych – nie ukrywał zadowolenia.

Naokoło lotniska…

Jakby pan zaprosił te wszystkie osoby, które stoją tam za tym płotem? – dopytaliśmy Marcina Buły, dyrektora Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej. – Szczerze mówiąc nie wiem. Jestem świadomy, że rzeczywiście znajduje się tam publika, również po drugiej stronie ulicy lotniska przy obwodnicy, ale szczerze mówiąc nie mam czasu na to, żeby tam zajrzeć i zobaczyć rzeczywiście, jak dużo tych ludzi tam jest. No cóż, myślę, że impreza jest mocno zachęcająca. Najlepszą perspektywą do jej oglądania jest patrzenie na nią z miejsca wyznaczonego dla naszej publiczności – podkreślił.

Dyrektor Aeroklubu odniósł się również do zarzutu, „że nic się nie dzieje”: – Tak naprawdę jest co robić, jeżeli tylko ktoś ma chęć i zamiast narzekania poświęci chwilę czasu na to, żeby zainteresować się innymi wydarzeniami, to z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Warto dodać, że najstarszym pilotem, który wziął udział w pokazach nad płockim lotniskiem był pilot Aeroklubu Warszawskiego, który miał ponad 70 lat. Najmłodsza była 17-letnia Szwedka, która leciała… na skrzydle samolotu Grumman G-164A, który przyleciał ze Szwecji, pilotowany przez Jakoba Hollandera ze Scandinavian Air Show.

Podczas rozmowy dyrektor płockiego Aeroklubu nie omieszkał zaprosić na Płocki Piknik Lotniczy już… za rok.

Po sukcesie 2. edycji, uwierzcie, jest na co zapraszać. Jeśli nie byliście, polecamy galerię zdjęć, które wykonał świetny płocki fotograf, Grzegorz Lenkiewicz i koniecznie odwiedźcie profil na Facebooku Dziennika Płockiego, gdzie znajdziecie filmiki z Płockiego Pikniku Lotniczego.