Ochrona sklepu sobie nie poradziła. Na szczęście przyjechała policja

image_pdfimage_print

Policjanci z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Płocku podczas interwencji uratowali życie mężczyźnie. Nie dawał on oznak życia, policjantka nie wyczuwała u niego pulsu. Przez kilkanaście minut do czasu przyjazdu karetki pogotowia policjanci prowadzili resuscytację – informuje Marta Lewandowska z KMP w Płocku.

W poniedziałek ok. godz. 14:15 policjanci z Samodzielnego Pododdziału Prewencji Policji w Płocku zostali wezwani na interwencję do jednego z płockich hipermarketów. Na miejscu ochrona sklepu poinformowała mundurowych, że w jednym z pomieszczeń sklepu przebywa mężczyzna, który pomimo wezwań do jego opuszczenia nie reaguje. Policjanci po wejściu do pomieszczenia zauważyli mężczyznę, który siedział z opuszczoną głową – relacjonuje Lewandowska.

Policjantka próbowała nawiązać z mężczyzną rozmowę jednak on nie reagował. Przechylając głowę mężczyzny, funkcjonariuszka zauważyła silne zasinienie ust, sprawdziła puls jednak był on już niewyczuwalny. Po natychmiastowym sprawdzeniu funkcji życiowych, policjantka przystąpiła do masażu serca mężczyzny – opowiada policjantka. Dodaje, funkcjonariusze naprzemiennie i bezustannie przez kilkanaście minut prowadzili resuscytację aż do przyjazdu karetki pogotowia. Wezwani na miejsce ratownicy kontynuowali masaż serca u mężczyzny.

– Po blisko 45 minutach od rozpoczęcia resuscytacji przez policjantów, powróciły czynności życiowe u mężczyzny. Został on przewieziony karetką do szpitala. Dzięki podjętej przez policjantów natychmiastowej akcji ratunkowej mężczyzna żyje – podkreśla Marta Lewandowska.

Fot. Zdjęcie poglądowe (lubuska.policja.gov.pl)