Pomoc mierzona… słowami. Jak nagłaśnia się małe projekty, a o dużych milczy?

image_pdfimage_print

„Dobro to wartość ważna dla wielu ludzi. Zajmuje ono szczególne miejsce również w sercach wolontariuszy. To właśnie dobro jest kluczowym elementem działań Płockiego Wolontariatu – chcemy organizować dobrą pomoc, dawać dobro i dzielić się nim” – czytamy na stronie urzędu miasta Płocka.  

Płocki Wolontariat obok Caritasu i Banku Żywności w Płocku prowadzi działania związane z pomocą osobom potrzebującym. Pomagają bezinteresownie – bo to główne założenia wszystkich organizacji wolontariackich – tym, którzy tej pomocy oczekują z różnych przyczyn – jak to w życiu bywa. Jedni są długotrwale bezrobotni, inni mieszkają samotnie i na dodatek odbierają głodowe renty czy emerytury. Grupa osób potrzebująca pomocy na co dzień w naszym mieście jest ogromna. Są wśród nich bezdomni, seniorzy, renciści, osoby chore czy dzieci, którym nie było dane urodzić się w dobrobycie. Skala problemu jest ogromna.

Co potwierdza w rozmowie z nami ks. Szczepan Bugaj, dyrektor Caritasu Diecezji Płockiej. – Dziennie wydajemy osobom potrzebującym około 300 obiadów. Jest to też zależne od pory roku. Latem jest ich mniej, natomiast zimą radykalnie ta liczba się zwiększa – podkreśla ksiądz. – Ktoś, kto potrzebuje pomocy i zgłosi się do nas, nie odejdzie głodny, panie dadzą chociażby ciepłą zupę – tłumaczy. Rozmawiamy chwilę o pomocy, którą Caritas prowadzi w naszym mieście. Zapytaliśmy księdza, dlaczego się tym nie pochwalą do mediów, dlaczego o tym nie napiszą? – Nie mamy czasu na takie rzeczy – pada natychmiastowa odpowiedź.

Kilka dni temu na naszą skrzynkę e-mail wpłynęła informacja, że Płocki Wolontariat ufunduje obiady dla… 15 seniorów. Jest to akcja „Obiad”, podczas której osoby zakwalifikowane do projektu przez Płocki Wolontariat oraz Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej otrzymają kartę abonamentową – będzie ona uprawniać do otrzymania ciepłego posiłku przez 5 dni w tygodniu. Projekt rozpocznie się 16 października, a zakończy 22 grudnia. Jest to łącznie 50 obiadów dla jednej osoby. Rachunek jest prosty – 750 obiadów – razem dla 15 osób. Dlaczego tam mało tych osób i posiłków? – Dla nas to i tak długi czas. Obiady zostaną ufundowane z funduszy zarobionych przez naszych wolontariuszy. Na projekt możemy przeznaczyć tylko 7,5 tys. zł – tłumaczy nam Beata Olszewska, szefowa Płockiego Wolontariatu.

Poszliśmy za ciosem i zadzwoniliśmy do kolejnej organizacji, która w naszym mieście prowadzi zakrojone na szeroką skalę działania pomocowe. – Dokładnych liczb nie pamiętam, musiałabym usiąść do dokumentów i dokładnie policzyć. Przepraszam, ale nie mam na to czasu. W przybliżeniu w ciągu miesiąca pomagamy około 4 tysiącom płocczan – tłumaczy nam Aldona Cybulska, wiceprezes Banku Żywności w Płocku. – Pod naszą codzienną opieką znajdują się cztery świetlice miejskie. Dzieci tam jedzą posiłki przygotowywane z produktów, które my dostarczymy – dodaje. Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania, czemu organizacja nie informuje mediów, nie nagłaśnia tej pomocy, która płynie w stronę płocczan? – Nie mamy na takie rzeczy czasu – bez namysłu odpowiada Cybulska.

– Pomagamy tysiącom osób na terenie Płocka, ale miasto zdaje się tego nie dostrzegać. Na dodatek nie mamy od miasta żadnego wsparcia. Czuję wręcz lekceważenie naszych działań – nie ukrywa gorzkich słów pod adresem płockiego ratusza. Cybulska podaje nam jeszcze jeden przykład wolontariackiej pomocy, która skierowana jest do płocczan. Katolickie Stowarzyszenie Pomocy im. Św. Brata Alberta w Płocku. – Tam pracują wspaniali ludzie, którzy również nie mówią głośno o tym co robią, a prowadzą mnóstwo działań na rzecz osób potrzebujących – podkreśla.

Nie można nie zgodzić się z tym, że każda pomoc jest wartościowa, każda – nawet ta najmniejsza. Ale jak widać na podanych przykładach jest pomoc, którą się chwali, mówi o niej głośno, wręcz dopomina się poklasku. I jest pomoc, o której się nie pamięta, nie dostrzega, albo nie chce się tego wszystkiego widzieć?

Może czas pochylić się na chwilę nad aforyzmem, którego autorem jest niemiecki pisarz Friedl Beutelrock – ” Dobroć jest cichym czynieniem tego, o czym inni głośno mówią”.

 

1 comment

  1. Ewa

    Autorka zapomniała jeszcze zbesztać „Jedzenie zamiast bomb” wydające bezdomnym ciepłą zupę zimą, że w ogóle założyli swój fanpage na facebooku i ogłaszają, że szukają darczyńców. Albo informują, że wydali tyle i tyle posiłków zmarzniętym ludziom.
    I to chyba jakieś przeoczenie, że WOPR-owi się nie oberwało za reklamowanie swojego projektu z budżetu obywatelskiego.
    No bo jak to tak – pomagać i w ogóle o tym kogokolwiek informować?! Jak tak można!
    A już gdyby ktoś jeszcze poinformował media, że zrobił coś dobrego, to należy go z całą surowością wyśmiać i ukarać. I ogłosić, że to pozer, bo nie zrobił 10 razy więcej!
    Informowanie o swoich działaniach to zło. Lepiej siedzieć cicho, nie mieć przebicia w mediach i nie zbierać dzięki temu więcej kasy dla potrzebujących.
    Macie rację, każdy dobry uczynek należy wyszydzić, żeby nikomu innemu nie przyszło do głowy zrobić jeszcze czegoś dobrego! Tak na przyszłość. Niech wiedzą, że dobre działania spotkają się z szyderą w mediach. Bo ludzie wolą czytać o morderstwach, gwałtach, albo, że ten niedobry Płocki Wolontariat to taki właśnie głupi.

    Puknijcie się w głowę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*