Tam gdzie bije serce Europy [FOTO]

image_pdfimage_print

Szesnastu dziennikarzy z Mazowsza przez trzy ostatnie dni listopada gościło w Brukseli na zaproszenie Europejskiej Partii Ludowej. Program wizyty był wypełniony po brzegi – od zwiedzania najstarszych zabytków stolicy Belgii – aż po zapoznanie się z pracą europosłów.

Podczas wizyty goście poznali bliżej Julię Piterę, posłankę do Parlamentu Europejskiego wywodzącą się z Platformy Obywatelskiej. Europosłanka obecnie jest członkiem czołowej frakcji politycznej w PE. Jest to właśnie Europejska Partia Ludowa – Grupa, która łączy centrowe i centroprawicowe proeuropejskie siły polityczne z państw członkowskich Unii Europejskiej. Frakcja skupia swoje działania na rzecz Europy konkurencyjnej i demokratycznej. Warto podkreślić, że jest to pierwsza partia polityczna na szczeblu europejskim. Stanowi równocześnie największą siłę w Parlamencie Europejskim. Należy do niej 221 członków – jest to 29,43 proc. całego Parlamentu. Do Grupy należy 19 europosłów z Platformy Obywatelskiej oraz 4 z Polskiego Stronnictwa Ludowego czyli 23 Polaków.

Przekraczając bramy Parlamentu Europejskiego, ma się wrażenie jakby wchodziło się do zupełnie innego miasta – na dodatek – pochodzącego nie z tego wieku. Jest to miasto zorganizowane wręcz ze szwajcarską precyzją. Nie ma tam osób, które – zdawałoby się – są zbędne. Każdy ma swoje zadanie, każdy pilnuje tzw. swojej działki. Siedziba Parlamentu w Brukseli to kilka budynków połączonych ze sobą kilometrami korytarzy, przejść, wind i schodów. Jeżeli ktoś nie zna dokładnie rozkładu budowli, łatwo się w niej zgubić. Uwierzcie. Poczułam to na własnej skórze. Na dodatek, nawet jako gość, nie można ot tak wyjść z budynku. Jeżeli już ktoś wyjdzie i chce wrócić, czeka nas ponownie bardzo dokładna kontrola ochrony – od sprawdzenia zgodności dokumentów tożsamości, aż po przejście przez bramki (jak na lotnisku) oraz prześwietlenie zawartości toreb i ubrań. Fotografować również nie można wszystkiego. – Nie można fotografować służb ochrony oraz jedzących w restauracjach – instruował grupę mazowieckich dziennikarzy, mężczyzna wydający akredytacje oraz zgodę na wniesienie aparatu fotograficznego.

W budynkach PE mieści się dosłownie wszystko. W telewizji zazwyczaj widzimy salę plenarną, bądź sale gdzie obradują poszczególne Komisje. Jest to zaledwie maleńki kawałek rzeczywistości. Idąc korytarzami można znaleźć tam sklepy różnej maści, salony fryzjerskie, kioski z pamiątkami, kafejki, restauracje, galerie sztuki, księgarnie, banki, centra prasowe, studio telewizyjne aż po prozaiczne palarnie papierosów. Krótko mówiąc – jeżeli już tu się wejdzie – można nie wychodzić przez bardzo długi okres czasu. Świat zewnętrzny wydaje się daleko za zwiedzającymi. I wbrew pozorom, chociaż trudno dostać się do budynku, zwiedzających siedzibę jest całe mnóstwo. Polska grupa, oprócz swoich rodaków, miała okazję spotkać Węgrów, Włochów, Francuzów czy Niemców. Można się było poczuć jak w istnej wieży Babel i żałować jedynie, że…nie zna się języków.

Co bardzo ważne. W PE zasiada 751 posłów, którzy reprezentują ponad pół miliarda osób z 28 państw członkowskich. Najliczniejszą grupę parlamentarzystów europejskich stanowią Niemcy (96), potem są Francuzi i Hiszpanie ( po 74), Wielka Brytania i Włosi (po 73), Polacy mają aż 51 swoich przedstawicieli, którzy zasiadają w Brukseli i Strasburgu. Stanowią jedną z najliczniejszych grup krajów członkowskich. W trakcie zwiedzania siedziby, dziennikarze mieli okazję – zupełnie przypadkowo – spotkać aż 5 z nich. Wniosek jest taki, że nasi przedstawiciele w Parlamencie są bardzo aktywni i zabiegani. Komuś może się wydawać, że 5 osób to mało – jednak w gąszczu wszystkich sal i pomieszczeń – wszyscy, tak jak tam byliśmy, stwierdziliśmy jednogłośnie, że to bardzo dużo.

Trafiliśmy też na obrady w sali plenarnej czyli tam gdzie podejmowane są główne decyzje dotyczące mieszkańców. Sala obrad PE nazywana jest także sercem europejskiej demokracji. Wchodząc do sali ma się wrażenie, że stoi się w samym sercu Europy. To w tej sali odbywają się debaty i głosowania plenarne. Tu głosowane są uchwały prawa europejskiego. Na sali plenarnej mają swój finał prace, które wcześniej dyskutowane i dopracowywane były w Komisjach. Jeżeli chodzi o Komisje, to również polscy dziennikarze mogli uczestniczyć w jednej z nich. Jednak frekwencja na sali nie powalała. – Często tak bywa, że posłowie należą do kilku Komisji i niestety nie na każdej mogą być osobiście, bo w tym czasie odbywa się inne posiedzenie – tłumaczył nam asystent Julii Pitery, który oprowadzał nas po budynku.

Podczas trzydniowej wizyty w Brukseli dziennikarze z Mazowsza zwiedzili stolicę Belgii, a także spotkali się na konferencji prasowej z poseł do PE, Julią Piterą. Ale o tym w kolejnych artykułach, które niebawem ukażą się na naszej stronie. Czyli… ciąg dalszy nastąpi. A o zwiedzaniu miasta będzie na wesoło.

Tymczasem zapraszamy do galerii zdjęć z siedziby Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Fot. Lena Rowicka oraz Anna Przybyszewska.