Jaka szkoda, że to już koniec

image_pdfimage_print

Cykl „Muzyczne czwartki na płockiej starówce” rozpoczął się lekko łatwo i przyjemnie. I przyjemnie się zakończył, chociaż muzyka tym razem była nieco bardziej ambitna.

 

Większości z nas Meksyk kojarzy się z muzyką bardzo skoczną, pełną dynamiki. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że na przełomie XIX i XX wieku w Meksyku powstało wiele pięknych utworów tzw. muzyki salonowej, czyli mówiąc wprost tworzonej do tańca. Na przykład walce.

Taka właśnie muzyka zdominowała pierwszą część koncertu „Viva Mexico”, w którym wystąpił kwintet smyczkowy Płockiej Orkiestry Symfonicznej w składzie: Dariusz Smolarski (pierwsze skrzypce), Piotr Markowski (drugie skrzypce), Piotr Kelm (altówka), Marek Karwowski (wiolonczela) i Krzysztof Malinowski (kontrabas).

Pierwsza część koncertu pomyślana została przede wszystkim z myślą o bardziej wyrobionej muzycznie publiczności. Później jednak rozbrzmiewały również bardziej skoczne, a przede wszystkim znane rytmy, na czele z „Bessame mucho”, „La Bamba” oraz „La quqaracha” (ten ostatni motyw usłyszeliśmy w składance muzyki ludowej.

Cykl „Muzyczne czwartki na płockiej starówce” dobiegł już końca. Projekt Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej okazał się strzałem w dziesiątkę, o czym świadczy frekwencja na każdym z ośmiu koncertów. A mieszkańcy Starego Rynku przyznawali, że nigdy jeszcze w letnie czwartki płocka Starówka nie była tak mocno ożywiona.