Ostre słowa prezydenta Płocka o działaniach ministra: To jest granda! Podejmujących te decyzje trzeba będzie rozliczyć

image_pdfimage_print

– To co widzimy w telewizji, to jest kapitulacja polskiego rządu, kapitulacja premiera w kontekście pandemii, która nie odpuszcza. Mamy kolejną falę, trzecią już. Premier atakuje opozycję, prywatną służbę zdrowia. Wszyscy są winni, łącznie z Polakami, którzy nie zachowują dystansu, nie noszą maseczek, nie przestrzegają obostrzeń. Tylko nie rząd. Rząd chwali się, że mają jeszcze ileś wolnych łóżek covidowych i respiratorów. Pręży muskuły, twierdząc, że nie jest jeszcze tak źle, jak widzimy. A jest bardzo, bardzo źle – podkreślił prezydent Płocka Andrzej Nowakowski podczas sobotniego wideoczatu na Facebooku.

Temat, do którego odnosił się prezydent Płocka, wywołał swoją decyzją wiceminister Waldemar Kraska. W piątek bowiem zarząd szpitala Świętej Trójcy w Płocku otrzymał decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności o udostępnieniu 50 łóżek covidowych, w tym pięciu tzw. respiratorowych oraz pięć z podejrzeniem zakażenia. Łącznie – jak wynika z decyzji wojewody – placówka ma udostępnić 55 łóżek.

Cały zarząd postawiono po przysłowiową ścianą. Pacjentów również. – Nasz szpital jest kompletnie do tego nieprzygotowany. Nie ma w tej chwili w naszym szpitalu miejsca, żeby to zrobić „od ręki”. A to jest decyzja pod rygor natychmiastowej wykonalności. Po co? Tylko po to, aby te łóżka od rana znalazły się w statystykach. No bo tak to działa – nie ukrywał zdenerwowania prezydent Płocka.

– Minister wydaje decyzję, decyzja oznacza, że te łóżka „pojawiają”, chociaż ich nie ma, bo szpital nie jest w stanie od rana pacjentów covidowych przyjmować – wyjaśniał prezydent. – A jednak minister wydaje decyzję, nie licząc się, nie pytając nikogo. Z dnia na dzień wydaje decyzję z rygorem natychmiastowej wykonalności. Zarząd szpitala skierował do ministra zdrowia wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i wstrzymanie rygoru natychmiastowej wykonalności. A z drugiej strony rozpoczął działania, bo obowiązuje nas decyzja. Tylko co mamy zrobić? – dopytywał.

– Dzisiaj jedyny pomysł, który jest wdrażany w życie, to po prostu opróżnienie oddziału interny, gdzie leżą starsi, schorowani ludzie. Oddział trzeba będzie konsekwentnie opróżniać, wywożąc pacjentów do innych szpitali, ewentualnie wypisując do domów. I nie przyjmując kolejnych. Co jest dramatyczne. Czyli opróżniać ten oddział i pediatryczny jeszcze, bo te dwa oddziały dadzą te 55 łóżek – mówił Nowakowski. Prezydent przypomniał, że nie działa już szpital w Gostyninie, Sierpcu bo te są cowidowe. – Gdzie mają trafiać pacjenci, nie tylko z Płocka, ale z całego regionu? – dopytywał. – Zostaje szpital na Winiarach, ale za chwilę tam również nie będzie miejsca dla osób, które nie są chore na COVID, a potrzebują opieki ambulatoryjnej.

Lekarze i zarząd szpitala podjęli dramatyczną decyzję o zamknięciu dwóch oddziałów w Szpitalu św. Trójcy. Odwołano przyjęcia na oddziale chorób wewnętrznych i psychiatrycznym.

To jednak dopiero początek kłopotów szpitala. Zdaniem prezydenta zaczną się problemy z anestezjologami, którzy będą potrzebni przy łóżkach z respiratorami. – Nasi anestezjolodzy są potrzebni przy operacjach, nie tylko tych planowych, chirurgicznych, ale przede wszystkim są potrzebni przy porodach, przy cesarskich cięciach. Jeśli tam ich zabraknie, to gdzie będą rodziły kobiety, które dziś czekają na poród w naszym szpitalu. W domu? Przyjdzie je przewozić do szpitala na Winiary? Czy trzeba będzie jeździć po domach i tam akuszerki znowu będą odbierały porody? – rzucał pytania prezydent Płocka.

– To jest kapitulacja naszej służby zdrowia. Niestety, wojewoda poszedł na skróty. Mam ogromny żal i pretensje, bo przecież stoi szpital tymczasowy przy Orlenie. Tam uruchomione są jedynie dwa moduły – 56 łóżek. Dyrektor szpitala wojewódzkiego próbuje uruchomić kolejne 28. Ale łóżka ma, respiratory ma, z tym że tam nawet pół respiratora nie zostało uruchomione. Dlaczego? Bo nie ma lekarzy – włodarz Płocka nie ukrywał zdenerwowania.

Prezydent nawiązał w swojej wypowiedzi do młodych ludzi, którzy kończą studia. – Pozwólmy młodym ludziom kończącym studia zdać jeden egzamin, resztę później uzupełnią, ale teraz mogliby w tej walce wesprzeć służbę zdrowia. Pozwólmy im już dzisiaj pracować – sugerował prezydent.

– Co robi minister? Idzie na skróty! – stwierdził Andrzej Nowakowski. Według prezydenta bardzo ważne jest leczenie pacjentów covidowych ale nie kosztem innych pacjentów. – To jest dramatyczna kapitulacja państwa polskiego – skwitował krótko. Przypominał również, jak to rządzący chwalili się, „że właściwie w walce z pandemią jesteśmy najlepsi na świecie i że, nie ma co się obawiać.”

– Dziś minister skazuje lekką ręką, nie powiem, że na śmierć, ale na pewno na bardzo poważne komplikacje zdrowotne wiele, wiele set osób. Pokazując, że ma dodatkowe łóżka covidowe. To jest granda! – prezydent nie przebierał w słowach. – Zwłaszcza w Płocku gdzie stoi szpital tymczasowy, gdzie są łóżka i mogłoby ich tam być pewnie ze 100, ale nie ma lekarzy. Chociaż wojewoda ma możliwość kierowania lekarzy do placówek, to nie ma skąd. Stąd takie te złe, dramatyczne ruchy, które mają stworzyć wrażanie, że rząd jakoś sobie radzi.

– Nie dajcie się okłamać kolejnym konferencjom prasowym. Musimy o tym mówić głośno. Moja cierpliwość wyczerpała się. Jestem gotów współpracować z wojewodą, wielokrotnie dawałem temu wyraz, że racjonalne działania znajdują zrozumienie. Nie mogę spokojnie patrzeć po tym co stało się w szpitalu na ul. Płockiej [22 marca w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc przy ul. Płockiej 26 w Warszawie, leczącego m.in. chorych na raka czy mukowiscydozę decyzją wojewody miało zostać przekształconych 70 łóżek na covidowe. – przyp.red.], na to co dzieje się w Szpitalu Południowym [ wojewoda do zarządzania placówką, która należy do miasta St. Warszawa, powołał komisarza – przyp.red.] i na to co dzieje się u nas w szpitalu. Te działania to przykład kapitulacji naszej służby zdrowia – podsumował prezydent.

Podkreślił na koniec: – Tych którzy podejmowali takie decyzje, które kosztują życie setek, jak nie tysięcy osób, trzeba będzie kiedyś rozliczyć.

Fot. DP/Ministerstwo Zdrowia.