Ceny paliw mocno przyspieszyły. Dlaczego płacimy coraz większe rachunki na stacjach benzynowych?

image_pdfimage_print

Jeszcze niecały rok temu na przełomie marca i kwietnia paliwo na stacjach w Polsce było najtańsze od 2016 roku. Na cenę paliwa miała wpływ pandemia. Wydaje się jednak, że ten paliwowy raj szybko się skończył. Od początku roku paliwo niestety drożeje. Na niektórych stacjach kierowcy muszą już zapłacić ponad 5 zł za 1 litr benzyny 95. Dziwi to nieco, ponieważ cena baryłki ropy wynosi dziś 64,45 dolary.

– Ceny paliw tylko pośrednio zależą od ceny surowca. W dużo większym stopniu zależą od cen paliw gotowych na światowych rynkach surowcowych – wyjaśnia Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jako przykład podaje sytuację z ostatnich dni. – Od początku lutego 2020 r. do 17. dnia tego miesiąca w polskich rafineriach: Pb95 zdrożała 3,9 proc. [z 3641 do 3783 zł/m3 netto w PKN Orlen], a olej napędowy 4,5 proc. [z 3703 do 3871 zł/m3 netto w PKN Orlen]. Te wzrosty to odbicie trendów na światowych rynkach surowcowych – przypomina prezes PIPP cytowana przez portal Biznes Wprost.

PKN Orlen z kolei w swoim raporcie za IV kwartał 2020 roku wskazuje, że największy wpływ pandemii na rynek ropy to okres marzec-czerwiec 2020 roku. Wtedy właśnie nastąpiła blokada transportu w skali globalnej, a w efekcie bezprecedensowy spadek popytu na paliwo lotnicze, olej napędowy i benzynę, co w konsekwencji doprowadziło do istotnego spadku popytu na ropę naftową. – Powstała nadwyżka podaży ropy nad popytem w skali przekraczającej dostępne pojemności magazynowe wywołała na przełomie I i II kwartału gwałtowny i głęboki spadek cen ropy, wyprzedzający w czasie i skali dostosowania cenowe na rynkach paliw i produktów naftowych. Ceny ropy zaczęły rosnąć od maja w wyniku ograniczenia wydobycia tego surowca przez OPEC oraz Rosję i spadku wydobycia z powodów ekonomicznych, głównie w USA, jak również w związku ze wzrostem popytu wynikającym z odmrażania światowych gospodarek – zauważa w swoim raporcie PKN Orlen.

Ceny paliw na polskich stacjach nie są do końca zależne od ceny baryłki ropy naftowej, a od surowca już przetworzonego. – Dla kształtowania się cenników polskich rafinerii dużo istotniejsze były jednak zmiany na rynku paliw gotowych. Polska gospodarka, a więc i nasz krajowy rynek paliwowy, jest zależna od światowej ekonomii – podkreśla Halina Pupacz. – Trzeba pamiętać, że w cenie paliwa na stacji benzynowej, cena ropy stanowi maksymalnie 40 proc. Czyli, nawet jeśli ropa zdrożeje dwukrotnie, to może mieć to niewielki wpływ na ostateczną cenę paliwa – tłumaczy z kolei profesor Wojciech Suwała z Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej.

Ceny paliw na stacjach zaczęły rosnąć w połowie listopada 2020 roku. Jak wskazują analitycy rynku paliw z firmy BM Reflex, od tego czasu ceny benzyny Pb95 i Pb98 wzrosły odpowiednio o 46 i 42 gr/l, oleju napędowego o 55 gr/l, a autogazu o 32 gr/l. Duża część tych podwyżek przypadła na dwa ostatnie tygodnie, kiedy ceny na stacjach wzrosły średnio o 15 – 16 gr/l. Dziś średnio benzyna bezołowiowa 95 kosztuje a 4,85 zł/l, bezołowiowa 98 kosztuje 5,15 zł/l, olej napędowy 4,84 zł/l, a autogaz 2,42 zł/l. Okazuje się, że najbliższe tygodnie przyniosą kolejne podwyżki

– Końcówka lutego może jeszcze przynieść wzrost średniego poziomu cen benzyny i diesla o kilka groszy do 4,90-4,95 zł/l i na chwilę obecną powinien być to już koniec podwyżek. Wyhamowały bowiem wzrosty cen na hurtowym rynku paliw wraz ze zbliżającym się spotkaniem OPEC+ zaplanowanym na 4 marca – wskazuje Rafał Zywert z BM Reflex

Źródło: Wprost.pl/Business Insider/
Opr. Dziennik Płocki.
Fot. Pixabay.