Zakaz aborcji. Tłumy na płockiej „Akcji dzwon”. Głośne okrzyki i mocne hasła skierowane do rządzących [FOTO]

image_pdfimage_print

Setki kobiet i mężczyzn zablokowało jedno z największych płockich rond – Rondo Wojska Polskiego. Była to „Akcja dzwon”, czyli „odpowiedź” mieszkańców Płocka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, które zapadło w miniony czwartek. W blokadzie ronda uczestniczyło około 2 tys osób. Były mocne hasła, dźwięk klaksonów samochodowych, odpalono także race.

Akcja „Blokada”, którą zapowiedział Strajk Kobiet w Płocku, tak jak w ponad setce innych polskich miast, odbyła się w poniedziałek 26 października. Około godz. 17:30 z parkingu przy Leroy Merilin tłum ruszył w kierunku Ronda Wojska Polskiego. Wśród demonstrantów przeważali ludzie młodzi. Należy jednak podkreślić, że wśród manifestujących były też osoby starsze i rodziny z dziećmi.

– Jestem tu, bo nikt nie może za mnie decydować – mówiła nam młoda płocczanka, której towarzyszył mąż. – Mamy dwójkę dzieci, na szczęście zdrowych. A gdybym zaszła w ciążę i miała urodzić niepełnosprawne dziecko, to na pewno poddałabym się aborcji – podkreśliła kobieta. Podczas rozmowy poruszyła kolejny problem – badań prenatalnych, których – jak się obawia – rządzący mogą zakazać. – Skoro zdecydowali, abyśmy rodziły kalekie dzieci, to po co badania – tłumaczyła. – Wówczas nie będzie wiadomo czy płód jest uszkodzony, a kobiety będą skazane na rodzenie bez względu na choroby – wyjaśniała. – Będziemy przychodzić codziennie na te protesty – dodała na koniec.

Demonstranci nie ukrywali swoich poglądów. Co chwila wznoszono okrzyk – „W********!”, czyli słowo, które stało się symbolem protestów. Do tego dochodziło jeszcze jedno – „J**** PiS”. Czemu tak wulgarnie? – Bo grzecznie już było! – mówiła nam młoda dziewczyna, która na protest przyszła z koleżankami. Manifestujący zaopatrzeni byli także w hasła wypisane na kartkach, tekturze czy materiale. Wśród lasu haseł nad głowami protestujących widniały słowa: „Walczcie z wirusem, a nie z kobietami”, „Wybór nie zakaz”, „Moje ciało, moje decyzje”, „Dzieci z wyboru, a nie z terroru”, „Martwa matka, to kiepska matka”, „Rząd nie ciąża, da się usunąć”, „Jestem kobietą, a nie inkubatorem”, „Niech w******** zbrodniczy reżim”, „Quo vadis Polsko!”, „Rewolucja jest kobietą”, „PiS i kler banda zer”, „Kobiet się nie w******” czy „To jest wojna”.

Demonstranci chodzili wokół ronda, ruch na czterech ulicach był całkowicie zablokowany. Kierowcy, którzy stali w korku wyrażali swoją solidarność z kobietami, włączając klaksony.

– Tak, popieram protest – mówił nam młody chłopak siedzący za kierownicą busa. – Niby wracam z pracy, ale jak trzeba to trzeba, postoję – uśmiechał się. – Mają rację, powinni wszyscy się zebrać i jechać na Warszawę, sam bym się przyłączył – mówił nam kolejny kierowca.

Co prawda korki, które się potworzyły nie były jakieś gigantyczne, ponieważ policja kierowała na objazdy. Protest był pokojowy. Policjanci nie interweniowali. Z głośników policyjnych proszono jedynie o zachowanie odstępu i zakrywanie ust i nosa. 

Przypomnijmy. W dużych, średnich i małych miastach odbywają się protesty w obronie praw kobiet. Manifestacje trwają od czwartku. Są to protesty przeciwko decyzji, którą ogłosił Trybunał Konstytucyjny orzekając, że wykonanie aborcji w wyniku nieodwracalnego uszkodzenia płodu, stanie się nielegalne. Tym samym na ogromne cierpienie skazano tysiące polskich kobiet. Protesty odbywają się w miastach, miasteczkach i miejscowościach w całej Polsce. 

Czytaj także: Zakaz aborcji. Kobiety mówią wprost: To jest wojna! W Płocku zapowiedziano „Akcję Dzwon”

Fot. Dawid Kalinowski.