Mariawici nieustannie zaskakują. W Płocku powstało Stowarzyszenie Miłosierdzie i Miłość

image_pdfimage_print

Pomoc społeczna dla rodzin i osób w trudnej sytuacji życiowej, działalność na rzecz osób niepełnosprawnych, na rzecz rodziny, macierzyństwa i ochrony praw dziecka, przeciwdziałanie uzależnieniom i patologiom społecznym. To zaledwie cztery z dwudziestu trzech celów statutowych Stowarzyszenia Miłosierdzie i Miłość, które powołano do życia na terenie Płocka.

I chociaż Stowarzyszenie działa od kilku dni, jego fundamenty sięgają korzeni powstania mariawityzmu. Bowiem od początku swojego istnienia mariawici pomagali bliźnim. Była to pomoc bardzo różnorodna: prowadzili kursy dla analfabetów, szkoły, ochronki, domy starców, kuchnie dla ubogich i szpitale dla żołnierzy I wojny światowej. Należy podkreślić, że pomoc skierowana była do każdego bez względu na wyznanie i pochodzenie. Mariawici od początku byli wierni swojej Założycielce – świętej Marii Franciszce Kozłowskiej. Podążali za jej przesłaniem: „Niech ubogi nigdy nie odchodzi od naszego progu bez otrzymania pomocy. Nie oglądajcie się nigdy na to, że sami niekiedy jesteście w niedostatku. Oddajcie ostatek, a Pan Jezus, Który opiekuje się nami, na pewno przyjdzie Wam z pomocą”.

Od kwietnia tego roku o mariawitach zrobiło się bardzo głośno. Kościół Starokatolicki Mariawitów w RP zaoferował pomoc osobom głodnym i bezdomnym. Zainicjowano akcję „Ciepły Posiłek u Mariawitów”. Przy katedrze, która znajduje się w Płocku przy ul. Kazimierza Wielkiego wygospodarowano miejsce, gdzie wydawane są obiady dla osób najbardziej potrzebujących. Na początku działo się tak trzy razy w tygodniu. Potem już codziennie. Posiłki są skromne, bo i środki nie za duże. Dary na ten cel do mariawickiej kuchni trafiają od osób prywatnych, firm i instytucji z całej Polski. Każdy, kto może, dzieli się tym co ma, aby nikt głodny od bramy kościoła nie odszedł.

– Mimo trudnej sytuacji epidemicznej w kraju, zakazów i obostrzeń, postanowiliśmy kontynuować wydawanie posiłków dla ubogich, jest to możliwe dzięki pomocy ludzi dobrej woli i darczyńców – mówi nam biskup Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w RP Marek Maria Karol Babi. – Mamy zamiar nie tylko „głodnych nakarmić, spragnionych napoić i nagich przyodziać”, postanowiliśmy rozszerzyć naszą działalność. 7 października zarejestrowaliśmy Stowarzyszenie, pod nazwą Miłosierdzie i Miłość, które ma na celu pomaganie Kościołowi, ludziom bezdomnym, wykluczonym, starszym i samotnym, jak również osobom przyjeżdżającym z różnych zakątków kraju i świata – tłumaczy.

Pierwszym i nadrzędnym celem Stowarzyszenia jest utworzenie Miejsca Schronienia dla osób bezdomnych, które znajdą azyl przed zimnem, zostaną też nakarmione, uzyskają pomoc psychologiczną, terapeutyczną i duchową, jak również wsparcie w wychodzeniu z bezdomności – wymienia biskup. – Nasze działania resocjalizacyjne będą koncentrowały się na umożliwieniu tym osobom powrotu do godnego życia – podkreśla.

Założyciele Stowarzyszenia pragną także wesprzeć osoby uzależnione od alkoholu i narkotyków. Zapowiadają, że udzielana będzie takim osobom pomoc psychologiczna. – Wszystko to będzie miało na celu wyprowadzenie naszych podopiecznych z nałogu i umożliwienie im normalnego funkcjonowania w społeczeństwie – słyszymy pełne troski słowa biskupa. Czy czegoś oczekują w zamian? – Za uzyskaną pomoc, takie osoby będą zobowiązane do wykonywania prac porządkowych na terenie przyklasztornym – odpowiada.

Mariawici dostrzegają także inny, poważny problem współczesnego świata – samotność osób starszych. Również i na to znaleźli w statucie Stowarzyszenia miejsce i pomysł. – Chcemy utworzyć „Przedszkole dla Seniora” – mówi nam Edyta Wróbel, członkini Stowarzyszenia.

– Wychodząc naprzeciw dzisiejszym problemom – organizowania opieki dla seniorów, osób samotnych, czy niesamodzielnych – postanowiliśmy zapewnić im opiekę w godzinach od 8:00 do 16:00, czyli wtedy, gdy ich najbliżsi lub opiekunowie pracują – tłumaczy. – W tym czasie, oprócz zorganizowania wspólnych posiłków, mamy zamiar prowadzić ciekawe i różnorodne zajęcia, między innymi: lekcje poezji, literatury i teatru, gry edukacyjne (scrabble, warcaby, szachy, itp.), sudoku, rozwiązywanie krzyżówek, lekkie ćwiczenia gimnastyczne, wspólne słuchanie muzyki, lekcje języka angielskiego i francuskiego, warsztaty terapii zajęciowej – wymienia całą listę pomysłów na spędzenie czasu.

Kolejnym i bardzo ważnym punktem w statucie jest przywrócenie dawnej świetności zespołowi świątynno-klasztornemu, który jest wpisany do rejestru zabytków i jest unikatowym przykładem neogotyckiego kompleksu klasztornego. – Chcemy zachować część historii, tworząc na jego terenie muzeum pamiątek po siostrach Mariawitkach, jak również uczynić go miejscem atrakcyjnym dla mieszkańców Płocka, turystów polskich i zagranicznych – tłumaczy Edyta Wróbel.

Założyciele Stowarzyszenia nie ukrywają, że chcą wykorzystać możliwości zabytkowego obiektu – klasztoru mariawitów. – Turystom z kraju i zagranicy mamy zamiar zaoferować pięknie przygotowane pokoje. W naszej ofercie będą noclegi ze śniadaniem lub całodziennym wyżywieniem. Będzie również możliwość zwiedzania kompleksu świątynno-klasztornego i zapoznania się z historią mariawityzmu – podkreśla biskup. Już dziś bp. M. Karol Babi zachęca: – wolny czas będzie można spędzić w przepięknych ogrodach, co pozwoli na refleksję i zadumę. – Samo miejsce sprawi, że odpoczną państwo od codziennego „pędu” i stresu, i będą mieli okazję uczestniczyć w swoistej „autoterapii”, po której spojrzą państwo spokojniej na swoje dotychczasowe życie.

Czytaj także: Tajemnice katedry mariawitów w Płocku. Co kryją historyczne mury? Odkrycie płockich fotografów [FOTO]

Fot. Płockie Towarzystwo Fotograficzne.