Prawdziwa rewolucja. Czyżby 4 była tą szczęśliwą cyfrą?

image_pdfimage_print

Wielu płocczan przychodziło tu, aby naładować życiowe baterie. Jeszcze więcej zaglądało, aby kupić dobrą książkę, a przy okazji napić się nietypowej – jak na Płock – kawy. Kilka dni temu Czerwony Atrament ogłosił, że zmienia swoją siedzibę – z podwórka przy ulicy Kolegialnej 4, przeprowadzają się na ulicę Synagogalną – również – 4.

– Przy Synagogalnej 4 tworzymy właśnie naszą nową siedzibę. Wiemy, że pozwoli ona rozwinąć nam skrzydła, spełniać kolejne plany, rozwijać się, jeszcze lepiej starać się dla Was – czytamy wpis na Facebooku. Jak zapowiadają właściciele księgarnio – kawiarni dopracowują z „najlepszymi wydawnictwami w Polsce” kolekcję książek starej -nowej, kameralnej księgarni. – Z naszymi baristami szlifujemy świetne receptury kaw – także tych mlecznych – zachęcają. 

Niespełna dwa lata temu Krzysztof Blinkiewicz i Magdalena Chylińska otwierali w podwórku przy Kolegialnej 4 swoją, wymarzoną księgarnię. Byli pełni obaw ale i nadziei. – Czy pomysł okaże się trafiony, czy to wszystko wypali. Nie wiem – mówił nam wówczas Krzysiu. Wypaliło. Czerwony Atrament rozwija żagle i wypływa na szerokie wody. I to wszystko z myślą o książkolubach z Płocka, jego okolic, a także tych, którzy odwiedzają miasto okazjonalnie.  

– Jesteśmy gotowi, by przy Synagogalnej 4 lada dzień zaoferować Wam nie tylko najlepsze książki, zawsze świeżo paloną i dobrze zaparzoną kawę specialty, pyszne jedzenie, desery. Staliśmy się także studiem projektowym – zachęcamy, byście korzystali z naszej pomocy przy projektowaniu Waszych mieszkań i lokali usługowych. Zaczęliśmy też pracować z zielenią, od której roić się będzie w księgarni – zachęcająco brzmi wpis na fanpagu Czerwonego Atramentu.

Gratulujemy pomysłów i kreatywności. Właścicielom życzymy powodzenia w nowej siedzibie. Brawo!

Fot. Czerwony Atrament.