1

Dziesięcioro kierowców straciło prawo jazdy – byli pijani. Dwoje z nich miało niebywałe szczęście

Podczas minionego weekendu płoccy policjanci zatrzymali aż dziesięciu kierujących pojazdami, którzy zdecydowali się wsiąść za kierownicę pomimo spożywanego wcześniej alkoholu. Stan trzeźwości u większości z zatrzymanych przekraczał ponad dwa promile alkoholu w organizmie, a dwójka z nich doprowadziła do zdarzenia drogowego.

Wydawać by się mogło, że kierujący powinni doskonale zdawać sobie sprawę z konsekwencji jakie wynikają z jazdy pod wpływem alkoholu. Argumentem przesądzającym o powstrzymaniu się od jazdy po spożyciu alkoholu jest ogromne zagrożenie dla życia samych kierujących ale i  dla innych uczestników ruchu drogowego. Niestety pomimo wielu policyjnych apeli o rozwagę i odpowiedzialność są osoby, które ryzykują własne życie i innych.

– Podczas minionego weekendu policjanci zatrzymali na terenie miasta oraz powiatu płockiego aż dziesięciu kierujących, którzy zdecydowali się wsiąść za kierownicę pomimo wcześniej spożywanego alkoholu – informuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Podkreśla, że badanie stanu trzeźwości u zdecydowanej większości z nich, wykazało ponad dwa promile alkoholu w organizmie. – Gdyby nie stanowcze działania płockich funkcjonariuszy, którzy uniemożliwili dalszą jazdę nietrzeźwym, aż strach pomyśleć do jakich tragedii mogłoby dojść na drodze – dodaje.

O tym jak niebezpieczna jest jazda pod wpływem alkoholu przekonał się w sobotę, kierujący suzuki. 32-latek w Płocku na jeden z ulic nie zachował należytej ostrożności i uderzył w przydrożną latarnię. Na szczęście mężczyzna nie odniósł obrażeń ale jego stan trzeźwości budził poważne zastrzeżenia. Badanie wykazało ponad dwa promile alkoholu w organizmie ponadto okazało się, że płocczanin nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami.

O wielkim szczęściu może również mówić młoda kobieta, która w sobotę wieczorem na terenie gminy Bodzanów straciła panowanie nad pojazdem, zjechała z drogi i uderzyła w drzewo – relacjonuje Lewandowska. Kobieta z obrażeniami ciała nie zagrażającymi życiu, została przewieziona do szpitala. – 24-latka spożywała wcześniej alkohol a pomimo tego zdecydowała się wsiąść za kierownicę. Policjanci zatrzymali kobiecie prawo jazdy a dalej o jej losie zdecyduje sąd – mówi Lewandowska.

Wszystkim zatrzymanym przez policjantów, nietrzeźwym kierującym grozi kara nawet 2 lat pozbawienia wolności, zakaz prowadzenia pojazdów oraz dotkliwa kara pieniężna.

Fot. OSP Kanigowo.




Spowodował wypadek, w którym zginęły dwie osoby? Po 5 latach został aresztowany

Ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości 26-latek, wobec którego wydany został Europejki Nakaz Aresztowania, został zatrzymany przez policjantów z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Mężczyzna trafił już do Zakładu Karnego gdzie oczekiwać będzie na wyrok sądu.

– Poszukiwany 26-latek z powiatu płockiego od 2015 roku ukrywał się poza granicami kraju. Na etapie prowadzonego śledztwa przez płocką prokuraturę w sprawie wypadku drogowego, w którym zginęły dwie osoby, mężczyzna postanowił zbiec z Polski i ukrywać się w krajach Unii Europejskiej – tłumaczy Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku. – Poczynione ustalenia doprowadziły do wydania w 2019 roku Europejskiego Nakazu Aresztowania wobec 26-latka. Mężczyzna podejrzewany jest o spowodowanie pod wpływem alkoholu, wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, do którego doszło niemal 5 lat temu na terenie gminy Radzanowo – wyjaśnia.

Kilkuletnie ukrywanie się 26-latka przed wymiarem sprawiedliwości zakończyli policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu Komendy Miejskiej Policji. Marta Lewandowska podkreśla, że płoccy kryminalni szczegółowo weryfikowali wszelkie informacje odnośnie poszukiwanego. – W toku prowadzonych czynności policjanci wpadli na trop mężczyzny i ustalili, że 26-latek może obecnie ukrywać się w Polsce. Ich ustalenia były trafne. Wczoraj rano policjanci zatrzymali poszukiwanego w Płocku. Mężczyzna został doprowadzony do Zakładu Karnego gdzie będzie oczekiwał na dalsze czynności procesowe i wyrok sądu.

Fot. Zdjęcie poglądowe – Pixabay.




Tragiczny wypadek na Podolszycach. Nie żyje mężczyzna

We wtorek o godz. 9.35 na ul. Czwartaków na wysokości przejścia dla pieszych w rejonie Auchen doszło do wypadku – informuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku.

Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierująca toyotą yaris, 61-letnia płocczanka, jadąca od strony Obi, próbowała uniknąć zderzenia z innym pojazdem, który wyjeżdżał z parkingu przy Auchan i nie ustąpił jej pierwszeństwa przejazdu. Kobieta odbiła gwałtownie kierownicą w prawo. Samochód uderzył w sygnalizator świetlny, następnie sygnalizator przechylił się i uderzył w pieszego. Pomimo reanimacji, mężczyzna zmarł, na skutek odniesionych ran głowy – powiadomiła Lewandowska.

Ruch w miejscu zdarzenia odbywa się wahadłowo.




Tragiczny wypadek na ul. Wyszogrodzkiej. Nie żyje 27-letni mieszkaniec Słupna

W piątek o godz. 22:50 w Płocku na ul. Wyszogrodzkiej doszło do śmiertelnego w skutkach wypadku. Pod kołami samochodu zginął 27-letni mężczyzna.

– Jak wstępnie ustalili policjanci 20-letnia, kierująca citroenem, jadąc w stronę Słupna potrąciła idącego środkiem drogi mężczyznę. Następnie pieszy wpadł pod kolejny nadjeżdżający z przeciwnego kierunku pojazd marki Mazda. Niestety w wyniku poniesionych obrażeń 27-letni mieszkaniec Słupna zmarł – relacjonuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku. –  Wszelkie okoliczności wypadku wyjaśniane będą w toku prowadzonego postępowania.

Policjantka podkreśla, że miejsce w którym zginął mężczyzna było nieoświetlone, a pieszy nie posiadał żadnych elementów odblaskowych. Lewandowska apeluje o używanie elementów odblaskowych. – Dają one szansę kierowcy na podjęcie odpowiedniej reakcji. Pamiętajmy, że w czasie złej widoczności, gdy pieszy ubrany jest w ciemną odzież i nie posiada przy sobie elementów odblaskowych, kierowca dostrzega go z dużym opóźnieniem.




14 kolizji i 2 wypadki. Pięć osób trafiło do szpitala. Policja podsumowuje….

Płocka policja podsumowała świąteczne dni. Na ulicach Płocka i drogach powiatu doszło do 14 kolizji i 2 wypadków. W wyniku zdarzeń drogowych do szpitala trafiło pięć osób.

Pierwszy wypadek miał miejsce w Nowym Boryszewie we wtorek 24 grudnia o godz. 7:20. – Policjanci wstępnie ustalili, że kierująca pojazdem marki Fiat nie dostosowała prędkości do warunków panujących na drodze. Na łuku drogi straciła panowanie nad pojazdem, zderzając się z jadącą z przeciwnego kierunku jazdy, kierującą mercedesem – relacjonuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku. W wyniku zdarzenia do szpitala przewieziona została 32-letnia kierująca fiatem i podróżująca z nią dwójka pasażerów.

Drugi wypadek policjanci odnotowali w miejscowości Wołowa (gm. Bulkowo) w czwartek 26 grudnia o godz. 3:15. – Policjanci wykonujący czynności na miejscu zdarzenia wstępnie ustalili, że kierująca pojazdem marki Mazda z niewyjaśnionych na tę chwilę przyczyn, straciła panowanie nad pojazdem, zjechała z drogi i uderzyła w drzewo – tłumaczy Lewandowska. Dodaje, że szpitala z obrażeniami ciała przewieziona została 21-letnia kierująca oraz podróżujący z nią mężczyzna.




Uważajcie na dzikie zwierzęta, to może skończyć się tragicznie. Policja apeluje!

Gostynińscy policjanci apelują do kierowców o zwiększenie ostrożności podczas jazdy przez tereny leśne i zadrzewione. Zderzenie samochodu z sarną, dzikiem, czy łosiem może być tragiczne w skutkach, nie tylko dla tego zwierzęcia ale także dla kierowców i pasażerów.

Sarny, łosie, lisy czy dziki szukając resztek jedzenia często zbliżają się na niebezpieczną odległość do dróg, którymi podróżujemy. Niektóre zwierzęta walcząc o swoje leśne terytorium wbiegają wprost pod koła jadącego pojazdu, a skutki takiego zderzenia mogą być katastrofalne. – W sobotni poranek, 14 grudnia, do takiego zdarzenia doszło na drodze krajowej nr 60 w Lisicy. Ciężarowy Mercedes uderzył w jelenia przebiegającego przez jezdnię. Na szczęście kierującemu pojazdem, 47-letniemu płocczaninowi nic się nie stało – informuje podkomisarz Dorota Słomkowska z Komendy Powiatowej Policji w Gostyninie.

Funkcjonariuszka apeluje, aby nie lekceważyć ustawionych przy drodze znaków „Uwaga dzikie zwierzęta” oraz o poruszanie się przez tereny leśne z odpowiednią prędkością. – Jadąc zbyt szybko kierowca może nie mieć wystarczająco dużo czasu, aby bezpiecznie zahamować i ominąć zwierzę, które nagle pojawi się na drodze. Jeśli widzimy zwierzę przy drodze, należy zwolnić, a nawet zatrzymać się, włączyć światła awaryjne, aby ostrzec innych kierowców. Może nam to uratować życie, a na pewno uratuje życie biegnącego, nieświadomego zagrożenia, zwierzaka – tłumaczy.

Słomkowska wyjaśnia również, co zrobić jeśli już dojdzie do zdarzenia z udziałem dzikiej zwierzyny. – przede wszystkim należy zabezpieczyć miejsce, włączyć światła awaryjne i ustawić trójkąt ostrzegawczy oraz wezwać policję – wylicza. – Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do zwierzęcia. Zranione zwierzę może być agresywne i może zaatakować.

Fot. KPP Gostynin.




Groźny wypadek pod Wyszogrodem. Mężczyzna w ciężkim stanie trafił do szpitala [AKTUALIZACJA]

Dziś, czyli w sobotę 14 grudnia, o godz. 13:35 na drodze krajowej 62 w miejscowości Chmielewo pod Wyszogrodem doszło do bardzo groźnego wypadku. 

– Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący fordem 48-latek, jadący w kierunku Warszawy z niewyjaśnionych przyczyn zjechał na przeciwległy pas ruchu i doprowadził do zderzenia czołowego z jadącym z naprzeciwka fiatem, którym podróżował mężczyzna i kobieta – relacjonuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku. 

W wyniku wypadku wszystkie osoby odniosły obrażenia. – Mężczyzna kierujący fiatem w stanie ciężkim trafił do szpitala w Płocku. Transportował go helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – tłumaczy policjantka. Kobieta poszkodowana w wypadku trafiła do szpitala w Płońsku, a mężczyzna kierujący fordem do szpitala w Sochaczewie. 

Jak poinformowała nas dziś, czyli 16 grudnia, Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku, kierujący fiatem w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu.

Fot. OSP Wyszogród.




Wypadek na ul. Zglenickiego. Ulica jest zablokowana!

Około godz. 12 na ul. Zglenickiego w Płocku doszło do wypadku. W tej chwili droga jest zablokowana, a utrudnienia potrwają około dwóch godzin.

– Jak wstępnie ustalili policjanci na miejscu zdarzenia, kierujący oplem nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu samochodem marki Toyota. W wyniku zdarzenia do szpitala przewieziono pasażerkę opla oraz kierowca toyoty – relacjonuje Marta Lewandowska, rzecznik prasowy KMP w Płocku. 

W tym miejscu droga jest zablokowana, a utrudnienia potrwają około 2 godz. 




Wypadek w Rębowie. Droga jest zablokowana!

Dziś o godz. 6 na drodze krajowej nr 60 w miejscowości Rębowo doszło do groźnego wypadku. Droga jest zablokowana. Służby kierują uczestników ruchu na objazdy.

– Jak wstępnie ustalili policjanci 68-letni kierujący samochodem marki Opel Combo, jadąc z Wyszogrodu w kierunku Płońska na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem. Zjechał na przeciwny pas ruchu, gdzie zderzył się z kierującym samochód marki Volkswagen – ten z kolei uderzył w kierującego samochód marki Opel Movano. Z ciężkimi obrażeniami ciała do szpitala zabrano 68-latka – relacjonuje Marta Lewandowska z KMP w Płocku.

Droga jest zablokowana. Czynności prowadzone przez służby na miejscu zdarzenia, potrwają jeszcze około 2 godzin. Strażacy kierują na objazdy.




Ponownie umorzono śledztwo w sprawie tragedii na Pikniku Lotniczym w Płocku

Prokuratura Rejonowa w Płocku ponownie umorzyła śledztwo w sprawie wypadku samolotu Jak-52, w którym na odbywających się w czerwcu pokazach lotniczych, zginął 58-letni pilot z Niemiec Ralf Buresch. Powodem umorzenia, jak poprzednio, jest brak znamion czynu zabronionego.

Śledztwo umorzono po raz pierwszy we wrześniu, ale jeszcze przed uprawomocnieniem się tej decyzji podjęto je na nowo, uznając, iż potrzebne jest przeprowadzenie dodatkowych czynności, w tym np. zbadanie czy zdarzenie, podczas którego pilotowany przez Ralfa Burescha Jak-52 rozbił się na Wiśle, wypełniało znamiona sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy. Jak poinformował w poniedziałek prokurator rejonowy w Płocku Norbert Pęcherzewski, ustalenia podjętego na nowo postępowania nie zmieniły pierwotnej oceny, iż nikt inny poza pilotem w żaden sposób nie przyczynił się do zaistnienia wypadku.

– Powtórne umorzenie śledztwa wynika – jak poprzednio – z braku znamion czynu zabronionego, ale tym razem obejmuje nie jedną, a trzy kwalifikacje – powiedział PAP prokurator Pęcherzewski. Dodał, że decyzja o umorzeniu podjętego na nowo postępowania jest nieprawomocna i po przetłumaczeniu wraz z uzasadnieniem na jęz. niemiecki zostanie przesłana wdowie po pilocie Ralfie Bureschu, której przysługiwać będzie prawo do złożenia ewentualnego zażalenia.

– Powodem podjęcia śledztwa na nowo, pomimo jego pierwotnego umorzenia, była potrzeba dokonania jeszcze innej, dodatkowej oceny prawnej zdarzenia – zaznaczył prokurator Pęcherzewski. Przypomniał, iż umorzone wcześniej postępowanie, dotyczyło spowodowania wypadku w ruchu lotniczym ze skutkiem śmiertelnym. Jak wyjaśnił, w podjętym na nowo śledztwie chodziło m.in. o ustalenie, czy nie doszło do sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym oraz czy istniało dla innych osób bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

– Nie zmieniła się pierwotna ocena prawna zdarzenia, to znaczy, że nikt inny poza pilotem w żaden sposób nie przyczynił się do jego zaistnienia. Ustalono ponadto, że zdarzenie nie wypełnia znamion katastrofy, gdyż nikt inny poza pilotem nie poniósł śmierci. Nikt postronny nie został też poszkodowany. Nie stwierdzono jednocześnie niedociągnięć po stronie organizatorów pokazów lotniczych, które pozwalałyby na rozważanie ich odpowiedzialności za narażenie kogokolwiek na niebezpieczeństwo utraty życia czy zdrowia – podkreślił prokurator Pęcherzewski.

Przypomnijmy. Do wypadku Jaka-52 doszło w połowie czerwca w Płocku podczas inauguracji 7. Pikniku Lotniczego. 58-letni Niemiec Ralf Buresch, wykonując akrobacje pilotowanym przez siebie samolotem, wprowadził maszynę w korkociąg – chwilę później maszyna uderzyła w wodę tuż przy lewym brzegu Wisły. Pilot zginął na miejscu.

7. Piknik Lotniczy w Płocku rozpoczął się w sobotę, 15 czerwca, rano i miał trwać dwa dni. Jego organizatorem, po kilku latach przerwy, był ponownie Aeroklub Ziemi Mazowieckiej. Po wypadku Jaka-52 płockie pokazy lotnicze wstrzymano – po kilku godzinach zdecydowano o ich kontynuowaniu w niedzielę. Ostatecznie jednak Urząd Lotnictwa Cywilnego zdecydował o przerwaniu imprezy.

Był to drugi wypadek podczas Pikniku Lotniczego w Płocku. W 2011 r., podczas 5. edycji imprezy, na Wiśle rozbił się samolot akrobacyjny Christen Eagle II N54CE pilotowany przez kpt. Marka Szufę – pilot zginął na miejscu. Prokuratura także umorzyła śledztwo dotyczące tego wypadku, ustalając, że bezpośrednią przyczyną był błąd pilota. Nie stwierdzono wtedy błędów w organizacji i zabezpieczeniu lotów.

Źródło: PAP.
Fot: Piotr Augustyniak i Marek Michalski.