1

W drugiej połowie meczu płocka drużyna 'poszła na całość’. I wygrała spotkanie

Chociaż do przerwy jedną bramkę więcej mieli na swoim koncie gracze Gwardii Opole, to po zmianie stron nie było już wątpliwości, kto bardziej zasłużył na zwycięstwo. ORLEN Wisła Płock w 19. serii spotkań PGNiG Superligi zwyciężyła 26:20.

Spotkanie z Gwardią otworzyły najpierw dwa obronione rzuty karne przez Ivana Stevanovicia i trafienie Zigi Mlakara. Wiślacy od pierwszych minut postawili szczelną i agresywną obronę, a odzyskane piłki Michał Daszek zamieniał na bramki, w efekcie czego szybko wyszliśmy na prowadzenie 4:1. Nafciarze nie poszli jednak za ciosem. Najpierw przestrzelili swoje szanse, a chwilę później na ławkę kar usiedli Piechowski i Mlakar. Opolanie wykorzystali ten fakt, doprowadzając do remisu 5:5, jednak gdy siły się wyrównały, Wiślacy ponownie odskoczyli na dwa oczka. Niemniej goście dosyć śmiało poczynali sobie w swoich atakach, nie robiąc sobie za wiele z defensywy Wiślaków. Coraz częściej odpowiedzialność za wynik spadała na Ivana Stevanovicia, który ze swojej roli wywiązywał się bez zarzutów, broniąc trzeci rzut karny.

Gospodarze długo nie mogli znaleźć swojego rytmu, aż wreszcie w 23.min. przy stanie 10:9 o czas poprosił Xavi Sabate. Po powrocie na boisko wciąż było nerwowo, szczególnie gdy ponownie na ławkę kar usiadło dwóch graczy ORLEN Wisły. Gwardia wykorzystała ten fakt i za sprawą trafienia Patryka Mauera wyszła na pierwsze w tym pojedynku prowadzenie 11:10. Obie ekipy pod koniec tej części spotkania grały chaotycznie, a składnych akcji było jak na lekarstwo. Szybciej się z tego otrząsnęli opolanie, którzy na przerwę zeszli z jednobramkową zaliczką.

Po zmianie stron płocka drużyna wyraźnie przyśpieszyła – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Szybko rozgrywali swoje akcje, biegali do kontr i w rezultacie w 35.min. było już 16:14 dla nich. Gracze Gwardii seryjnie przegrywali swoje pojedynki ze Stevanoviciem, co napędzało kolejne akcje ORLEN Wisły. Gdy Michał Daszek zdobył swoją czwartą w tej połowie, a ósmą w cały meczu bramkę na 17:14, o czas poprosił trener Rafał Kuptel. Różnica bramkowa między drużynami zaczęła się jednak powiększać. Gwardia miała poważne problemy ze sforsowaniem defensywy gospodarzy, a ci chętnie kontrowali w pierwsze i drugie tempo.

Na kwadrans przed końcem pojedynku było już 22:16 i o ostatnią przerwę poprosił Rafał Kuptel. Od tego momentu żadna z drużyn nie forsowała już tempa. Goście nie byli w stanie „wrócić do meczu”, tym bardziej że na znakomitym procencie bronił Stevanović. Wiślacy natomiast spokojnie wykorzystywali nadarzające się okazje do podwyższenia wyniku i ostatecznie zwyciężyli 26:20.

ORLEN Wisła Płock – KPR Gwardia Opole 26:20 (11:12)

Źródło i fot: SPR Wisła Płock.




To może być bardzo ciekawy mecz. Ustalono termin pierwszej 'świętej wojny’ w 2020 roku

Kibice piłki ręcznej po zakończeniu Euro nie będą mogli narzekać na nudę. Już chwilę po zakończeniu turnieju w Polsce dojdzie do 'świętej wojny’. 

Będzie to bardzo ważny mecz dla układu tabeli i walki o pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Obecnie liderem jest Orlen Wisła, która jesienią ograła przed własną publicznością PGE VIVE jedną bramką.

Tak więc płocczanie jeżeli przegrają dwiema bramkami lub większą różnicą spadną na drugie miejsce. Z kolei ewentualna wygrana da Nafciarzom prawdziwą autostradę do pierwszego miejsca. Wiadomo jednak, że i PGE Vive chce zająć pierwszą lokatę, tak więc zrobi wszystko, aby zgarnąć komplet punktów.

Nikogo więc nie trzeba przekonywać, że czeka nas ciekawe spotkanie. Odbędzie się ono we wtorek, 4 lutego – godzina nie jest jeszcze znana.

Polecamy: Napięcie i emocje do ostatnich sekund. Orlen Wisła Płock pokonała VIVE Kielce!

Źródło: Handballnews.pl




To był istny pogrom. 19 punktów przewagi Nafciarzy robi wrażenie! [FOTO]

Podczas sobotniego meczu Nafciarze nie mieli litości dla Chrobrego Głogów. W meczu 13. serii PGNiG Superligi zwyciężyli aż 42:23.

Początkowe minuty miały spokojne tempo. Wiślacy nie rzucili się na rywali, ale systematycznie i konsekwentnie powiększali swoją przewagę. Uwagi można było mieć do postawy w obronie, która dużo swobody pozostawiała rozgrywającym Chrobrego. Ci wiedzieli, jak z tego faktu zrobić użytek i nie pozwalali Nafciarzom odskoczyć na bezpieczną dla nich różnicę bramek. Taka sytuacja utrzymywała się do 15.min. Później wystarczyło dosłownie kilka minut, aby na konto gospodarzy powędrowały cztery kolejne bramki (13:7). O czas poprosił trener Vitalij Nat. Po powrocie na parkiet dwiema znakomitymi interwencjami popisał się Ivan Stevanović, a prowadzenie Nafciarzy podwyższył Renato Sulić.

Trzeba przy tym dodać, że bramkarze Chrobrego mieli poważne problemy, aby zderzyć się z piłką, przez co licznik zdobytych bramek Wiślaków był znacznie wyższy od średniej. Już w 25.min. Orlen Wisła Płock prowadziła 19:9, co zwiastowało pogrom w tym spotkaniu. Kibiców pod koniec pierwszej części meczu pobudzili sędziowie, a konkretnie decyzja o trzeciej karze dwóch minut dla Mateusza Piechowskiego i w konsekwencji czerwonej kartce. Nie miało to jednak większego znaczenia dla przebiegu pojedynku, gdyż wynik do przerwy 24:12 mówił sam za siebie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Przewaga Nafciarzy nad Chrobrym nieustannie rosła i nic nie zwiastowało, że sytuacja mogłaby ulec zmianie. Kibice zebrani w ORLEN Arenie co i rusz oklaskiwali efektowne akcje swoich pupili. Na pochwały zasługiwał w bramce Adam Morawski, który często odbijał piłki po rzutach graczy Chrobrego, chociaż w ich w przypadku to nie Loczek był największym problemem, tylko defensywa gospodarzy. Liczne przechwyty i kontry były dla gości zabójcze. Dzisiaj Nafciarze nie mieli dla głogowian litości i ostatecznie zwyciężyli 42:23.

ORLEN Wisła Płock – Chrobry Głogów 42:23 (24:12)

Źródło i fot: SPR Wisła Płock.




Ten awans po prostu im się należał. Orlen Wisła Płock 'rzutem na taśmę’ ograła GOG

Kiedy w 45.min. płocka drużyna przegrywała 16:21, już tylko najwięksi optymiści wierzyli w awans. Nafciarze jednak kapitalnie rozegrali ostatni kwadrans. To oni cieszą się z awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów.

Bohaterem pierwszych minut sobotniego spotkania i całej pierwszej połowy był bramkarz gości Viktor Hallgrimsson, który obronił rzuty Nafciarzy w kilku dobrych sytuacjach strzeleckich, stąd też wynik 2:2 w 7.min. pojedynku. Płocczanie mieli szczęście o tyle, że gracze GOG również nie mogli się wstrzelić w bramkę strzeżoną przez Adama Morawskiego. Z biegiem czasu wydarzenia na boisku nabierały tempa, ale żadna z drużyn nie mogła zbudować przewagi większej, niż jedna bramka. W szeregach GOG wciąż najwięcej braw zbierał bramkarz Hallgrimsson, który w 19.min. obronił rzut karny Jerko Matulicia i mógł się pochwalić skutecznością na poziomie bliskim 50 proc.

Ponadto obydwa zespoły wyraźnie postawiły przede wszystkim na mocne defensywy, stąd ataki pozycyjne były długie, a bramek niewiele. Orlen Wiśle Płock w trudnych momentach skórę ratował indywidualnymi akcjami Niko Mindegia, gdyż wyjątkowo trudno było zawiązać składną akcje zespołową. W końcówce I części meczu wicemistrzowie Danii wykorzystali błędy w ataku płocczan i na kilka sekund przed zejściem do szatni trafili na 13:11. To oznaczało, że drugą połowę Nafciarze muszą wygrać różnicą czterech trafień.

Zaraz po zmianie stron sytuacja płockiej drużyny stała się już bardzo trudna – goście dorzucili jeszcze dwie bramki i stan meczu wynosił 11:15. Wiślacy rozpoczęli heroiczny wyścig z czasem, a impuls do odrabiania strat poszedł od Ivana Stevanovicia, który wybronił dwie ważne piłki, a jego koledzy zmniejszyli straty do dwóch oczek. Niestety w kolejnych próbach uparcie Nafciarze obijali bramkarza GOG, co z każdą uciekającą sekundą oddalało płocki klub od awansu. W 42.min. Hallgrimsson obronił rzut Mlakara, goście podwyższyli wynik na 20:15, a dwie minuty kary otrzymał Philip Stenmalm. Taki obrót spraw stawiał płocczan w bardzo trudnym położeniu. W tym momencie o awansie Orlen Wisła Płock mogła mówić w kategoriach cudu. No i… się zdarzył.

Nafciarze zaliczyli nieziemski kwadrans, w którym zdobyli 11 bramek przy tylko trzech straconych. Między słupkami bezbłędny był Stevanović, a w ataku Mindegia robił, co do niego należało. Goście byli bezradni również wobec „naszej” kapitalnej postawy w obronie. Czas leciał, straty do GOG topniały i gdy w 55.min. Mindegia trafił na 24:22, ORLEN Arena 'odleciała’. Wcześniej fantastycznym rzutem za plecami popisał się Ruiz, co wlało w płocki zespół wiele pozytywnej energii, a bramki Matulicia i Mihicia w ostatniej minucie przypieczętowały nasz awans. Brawo ORLEN Wisła Płock!

ORLEN Wisła Płock – GOG Håndbold 27:24 (11:13)

ORLEN Wisła: Morawski, Stevanović – Stenmalm, Matulić 5(2k), Ruiz 5, Szita, Krajewski, Źabić 1, Mihić 4, Sulić, Mindegia 7(2k), Mlakar 5

GOG: Andreasen, Hallgrimsson – Rikhardsson 2, Arnarsson, Nilsen 3, Pujol 4, Laerke, Bergendahl 2, Gidsel, Kronborg, Tilsted, Jakobsen 6(3k), Jacobsen, Moller 7, Clausen

Źródło: SPR Wisła Płock
Fot: Piotr Augustyniak




To nie będzie łatwy mecz, ale jest do wygrania. Orlen Wisła Płock zagra w Szwajcarii

Tak wypadło, że Orlen Wisła Płock musi najważniejszy mecz roku 2019 rozegrać w Szwajcarii. W niedzielę, w Szafuzie płocka drużyna zagra z miejscowymi „Kadetami”. Tylko wygrana przedłuży szanse na awans do play-off Ligi Mistrzów. Przedłuży, bo parę tygodni temu wydawało się, że ich kompletnie nie ma.

Każdy kibic w Płocku mógł tak sądzić. Porażka w Rumunii 29:20 wydawała się przysłowiowym gwoździem do trumny. Pech chciał, że przed rumuńskim spotkaniem dopadły płocki zespół… kontuzje. Kapitalnie spisujący się, nie tylko, w obronie – Philip Stenmalm nie gra do dziś. W niedzielę też nie zagra. Michał Daszek w tym roku raczej nie zagra. Kosta Igropulo jest w trakcie rehabilitacji. Pocieszający jest fakt, że do gry wrócili Alvaro Ruiz i Ziga Mlakar. No i Ondrej Zdrahala, który może grać na lewym rozegraniu lub na środku. W Kwidzynie zagrał na tyle skutecznie, że rzucił 2 bramki. Jego obecność to plus dla Wisły, bo skoro zdrowy, w pełni sił, to na pewno się przyda. Pytanie, w jakim wymiarze skorzysta z niego trener Sabate?

Powrót, Alvaro, Zigi i Ondreja daje dużo więcej możliwości trenerowi niż np. w meczu z Dynamem, tym przegranym 29:20. Umówmy się, w tym meczu grało tylko dwóch rozgrywających. Zoltan Szita to kapitalny gracz, ale tego meczu w Rumunii zwyczajnie 'nie udźwignął’.

A co przed meczem w Szwajcarii sądzi były szkoleniowiec płockiego klubu piłki ręcznej Lars Walther?

– „Kadeci” są drużyną znakomicie grającą na swoim boisku. Jestem pewny, że wszyscy w Płocku pamiętają porażkę z 2016 roku. Pamiętam ten dym na hali i mój prezes, Giogrio Behr był wręcz wściekły. Ostatecznie, atmosfera była znakomita – wspomina Wahter. Dodaje, że: – Gabor Czaszar i Zarko Sesum to dwaj gracze, którzy, jeżeli trafią z formą na ten mecz, mogą zrobić wiele krzywdy Wiśle. Ostatnio jednak, mieli dość duże wahania formy. „Kadeci” to jednak bardzo groźna drużyna na własnym boisku, co potwierdza wygrana z GOG. Jeżeli Wisła zagra na 100 proc. skoncentrowana to ten mecz może wygrać.

Lars Walther jest od dwóch lat trenerem Ribe – Esbjerg. Jak mówi, w jego drużynie jest co najmniej dwóch zawodników, którzy mogą „za chwilę” stać się topowymi zawodnikami w Europie.

Mecz Orlen Wisły Płock w Szwajcarii już w niedzielę, 17 listopada, o godz. 19:00. Transmisja Canal+ Sport od 18:55.

Łukasz Zieliński

Fot. Archiwum Dziennik Płocki.




Mecz pełen heroicznej walki. Wisła zremisowała u siebie z VIVE Kielce [FOTO]

Po kapitalnym widowisku i heroicznej postawie w ostatnich minutach Nafciarze zremisowali w pierwszym meczu finałowym PGNiG Superligi z PGE VIVE Kielce 26:26. Mecz odbył się w środę w płockiej Orlen Arenie, rewanż już w sobotę w Kielcach.

Początek pojedynku z kategorii wymarzonych. Kapitalna obrona, skuteczność Zigi Mlakara i w 5.min. prowadziliśmy 3:0. Każdy jednak zdawał sobie sprawę z tego, że kielczanie tak tego nie zostawią. Tym bardziej, że ci grali niesamowicie szybko i zasadzie cztery z pięciu bramek gości padło do kontrach lub szybkich wznowieniach. Mecz się szybko wyrównał, a kibice w hali i przed telewizorem oglądali kapitalne widowisko.

W 13.min. Michał Daszek po indywidualnej akcji ponownie wyprowadził Nafciarzy na trzy bramki przewagi, ale niedługo później nasza przewaga stopniała do jednego oczka. Każdy obserwator zauważył również, że oba zespoły grały innymi stylami – Nafciarze długo w ataku pozycyjnym, cierpliwie wypracowując swoją szansę rzutową, kielczanie natomiast szybko, bazując na kontrze i szybkim wznowieniu. Bardzo długo skuteczniejsza okazywała się strategia trenera Xaviera Sabate, którego podopieczni przez większość pierwszej połowy byli bliżej zwycięstwa. Wiślacy mimo dwuminutowych kar przyśpieszyli w końcówce, wychodząc na prowadzenie 14:11 i przy takim stanie zeszli do szatni.

W drugiej połowie kielczanie postawili bardzo wymagającą obronę, która sprawiła Nafciarzom sporo problemów. Dość powiedzieć, że przez dziesięć minut trafiliśmy tylko raz, gubiąc piłkę w kilku sytuacjach, lub po prostu przegrywając pojedynek z Vladimirem Cuparą. Na nasze szczęście gubili się również kielczanie i gdy o czas poprosił trener Sabate, wynik brzmiał 15:14. Niestety nasza niemoc strzelecka trwała w najlepsze i wreszcie w 42.min. na jednobramkowe prowadzenie wyszło PGE VIVE. Potwierdziło się jednak to, co mówił przed meczem Xavier Sabate – Nafciarze to drużyna wojowników i to pokazała na boisku. Wiślakom udało się odrobić straty, ale wciąż brakowało, aby przełamać mecz. Jak się okazało, brakowało zimnej krwi.

Grając w przewadze jednego zawodnika Wiślacy nie dość, że tracili bramki, to jeszcze nie zdobyli żadnej. W efekcie w 53.min. wynik brzmiał 20:23, a o czas poprosił trener Xavier Sabate. Odrabianie strat szło jednak bardzo mozolnie. Mimo, że ORLEN Wisła odzyskiwała piłki w obronie, to brakowało wykończenia w ataku. Przy takiej drużynie, jak PGE VIVE Kielce, to się musiało zemścić. Gospodarze jednak walczyli do końca. Od stanu 23:26 ostatecznie doprowadzili do remisu 26:26. Wyrównującą bramkę na kilka sekund przed końcem spotkania zdobył Michał Daszek, przedłużając tym samym nadzieje na mistrzostwo Polski. Rewanżowy mecz w sobotę w Kielcach.

ORLEN Wisła Płock – PGE VIVE Kielce 26:26 (14:11)

ORLEN Wisła: Wichary, Morawski, Borbely – Daszek 6(2k), Krajewski, Racotea, Moya 2, Zdrahala 3, Obradović 4, Piechowski 1, Źabić 1, Mihić 6, Toledo 1, Sulić, Mlakar 3

PGE VIVE: Ivić, Cupara – A.Dujshebaev 5, Aginagalde 5(3k), Jachlewski 2, Janc 2, Lijewski 1, Jurkiewicz, Kulesh 3, Moryto 2, Mamić, Cindrić 4, Fernandez Perez, Karalek 2

Źródło: SPR Wisła Płock
Fot. DR.




Mało zabrakło do szczęścia. Orlen Wisła Płock przegrała u siebie z Pick Szeged [FOTO]

Orlen Wisła Płock w dzisiejszym meczu, który odbył się w Orlen Arenie, przegrała z węgierską drużyną MOL-Pick Szeged. Płockiej drużynie zabrakło do szczęścia bardzo niewiele. Nafciarze przegrali zaledwie dwoma punktami. Mecz zakończył się wynikiem 20:22 na korzyść Węgrów.

Orlen Wisła Płock – MOL-Pick Szeged 20:22 (10:10)

Wisła: Wichary, Morawski, Borbely – Daszek 5 (2 k), Krajewski 1, Racotea, Moya 3, Zdrahala 1, Obradović, Góralski, Piechowski 1, Olkowski, Mihić 2, de Toledo 5, Mlakar, Gębala 2
Karne: 2/2
Kary: 8 min. (Racotea, Gębala – 4 min.)

Pick: Sego, Alilović – Maqueda 1, Bodo 4, Sigurmannsson 2 (1 k), Canellas 6, Henigman, Balogh 2, Blazević, Gaber, Sostarić 3, Rodriguez, Banhidi 3, Kasparek, Bombac 1, Żytnikow
Karne: 1/1
Kary: 2 min. (Banhidi – 2 min.)

Fot. DR.




Orlen Wisła Płock przegrała przed płocką publicznością [FOTO]

W pierwszym meczu fazy pucharowej VELUX EHF Ligi Mistrzów ORLEN Wisła Płock przegrała przed własną publicznością z Bjerringbro-Silkeborg 22:26. Rewanż za tydzień w Danii.

Ustawienie wyjściowe: Morawski – Mihić, Racotea, Tarabochia (atak), Toledo, Daszek, Sulić, Obradović (obrona)

ORLEN Wisła Płock – Bjerringbro-Silkeborg 22:26 (14:14)

ORLEN Wisła Płock: Morawski, Borbely – Daszek 1(1k), Krajewski 4, Racotea 4, Moya, Zdrahala, Obradović, Góralski, Piechowski, Tarabochia 2(1k), Mihić 1, Toledo 3, Sulić 3, Gębala 2, Mlakar 2

BSV: Larsen, Rezar – Pedersen, Thomesen, N. Oris Nielsen 7, M. Oris Nielsen 3, Lassen 1, Hansen 3, Skube 9, Noddesbo 1, Plougstrup, Hundstrup, Thiemer-Jensen, Knudsen 2. 

Źródło: SPR Wisła Płock
Fot. DR.




Juniorzy Orlen Wisły Płock bez problemu pokonali UKS Olimpię Biała Podlaska [FOTO]

W niedzielę juniorzy Orlen Wisły Płock pokonali UKS Olimpię Biała Podlaska i z kompletem zwycięstw awansowali do 1/4 Mistrzostw Polski.

Orlen Wisła Płock – UKS Olimpia Biała Podlaska 31:26 (17:8)

Orlen Wisła: Witkowski 2, Pedryc, Petyn 3, Fuksiński 7, Dybiec, Fabianowicz 4(1k), Ziemiński, Kowalski 7, Czapliński 4(1k), Stawecki, Zadrożny 4, Jankowski, Ludwiczak, Kozłowski
Karne: 2/2
Kary: 8 min.

Olimpia: Polak, Jaszczuk 1, Fic 2, Cielecki 1, Polok 4, Michalczuk, G.Olichwiruk 10(3k), Szyszko 5, Tarasiuk, Grochowski 1, Stroiński, Niedzielski, Winnicki 2, Kobyliński
Karne: 3/3
Kary: 3 min.

Tabela końcowa:
1. ORLEN Wisła Płock 9 pkt.
2. UKS Olimpia Biała Podlaska 6 pkt.
3. KS Szczypiorniak Olsztyn 3 pkt.
4. MKS CKS-SMS Szczecin 0 pkt.

Źródło: SPR Wisła Płock
Fot. DR.




Xavier Sabate: To nie był ten poziom, który prezentujemy na treningach

Co prawda Nafciarze zwyciężyli w ostatnim meczu, pokonując Chrobrego Głogów 29:21, to na konferencji prasowej Xavier Sabate – trener Orlen Wisły Płock przyznał, że nie może być w pełni zadowolony z postawy swoich podopiecznych.  

Z jednej strony jestem zadowolony, gdyż mogliśmy przećwiczyć rzeczy, nad którymi pracowaliśmy w ostatnich czterech tygodniach, szczególnie jeśli chodzi o obronę. Natomiast nie jestem usatysfakcjonowany naszą postawą w ataku – mówił do dziennikarzy Sabate. – To nie był ten poziom, który codziennie prezentujemy na treningach – podkreślił.

Trener Nafciarzy docenił obronę, która jego zdaniem wyglądała bardzo dobrze, szczególnie w pierwszej połowie zarówno w ustawieniu 5-1, jak i 6-0. – Potrzebujemy wszystkich zawodników, dzisiaj więcej minut dostali ci, których mniej oglądaliśmy w pierwszej części sezonu. Jesteśmy drużyną, która zawsze gra o zwycięstwo, więc każdy nasz zawodnik jest tak samo potrzebny na sto procent – tłumaczył.

Z kolei Jarosław Cieślikowski, trener Chrobry Głogów, mówił, że w tym składzie drużyna prowadzona przez niego zrobiła wszystko, co mogła. – Podsumowując to spotkanie, chciałbym zwrócić uwagę na jakość gry w obronie jednego i drugiego zespołu – ona dzisiaj zadecydowała. Mimo, że jesteśmy znani z tego, że potrafimy grać w defensywie, to na tle zespołu z Płocka wyglądaliśmy gorzej – przyznał Cieślikowski. – Naprawdę „szarpnęli” dzisiaj bardzo mocno, byli agresywni, nieustępliwi, w wielu sytuacjach silniejsi od nas. To był dla nas dzisiaj największy problem.

– Zgadzam się ze słowami trenera. Wisła bardzo mocno podwyższała swoją obronę, ciężko było przeprowadzić składną akcję w ataku pozycyjnym, bo te wyjścia burzyły całą naszą koncepcję. Robiliśmy, co mogliśmy, ale w tym spotkaniu Wisła była po prostu lepsza – chwalił Nafciarzy Tomasz Klinger zawodnik Chrobrego Głogów.

W konferencji prasowej wziął również udział Jose Guilherme de Toledo z Orlen Wisły Płock, który przyznał, że drużyna z Płocka wiedziała, że to może być trudny mecz. – Chrobry dużo biegał od samego początku, ale dobrze byliśmy ustawieni w obronie. W ataku cały czas widać, że musimy się jeszcze sporo poprawić i wszyscy musimy być skupieni na sto procent. Nie możemy tracić piłek i narażać się na kontry – mówił zawodnik. – Dzisiaj Głogów również pokazał dobrą defensywę, która wymuszała na nas błędy. Niemniej pewne z nich, które popełniliśmy, nie powinny nam się zdarzać, dlatego przed nami jeszcze wciąż sporo pracy – podkreślił.

Fot. Orlen Wisła Płock.