1

Płock pozwie Skarb Państwa? W grę wchodzą miliony złotych. Andrzej Nowakowski: Ponieśliśmy ogromne wydatki

Szczecin, jako pierwsze miasto w Polsce, przygotowuje pozew przeciwko Ministerstwu Edukacji i Nauki, domaga się zwrotu zaległej subwencji. Prezydent Szczecina, Piotr Krystek nie ukrywał, że dotychczasowa subwencja nie jest w stanie pokryć nowych wynagrodzeń dla nauczyli. Teraz Skarbowi Państwa wystawia rachunek na niebagatelną kwotę 50 mln zł. A jak sprawa zwrotu subwencji, w tym wynagrodzeń dla nauczycieli, ma się w Płocku?

Okazuje się, że nasze miasto wraz z 10 samorządami z całej Polski zamierzają pozwać Skarb Państwa o zwrot środków za dostosowanie budynków szkół do reformy oświaty. Krótko mówiąc, Szczecin poszedł o – przysłowiowy – krok dalej.

Prezydent Szczecina ogłosił decyzję, że szykuje pozew przeciwko Ministerstwu Edukacji i Nauki, domaga się zwrotu zaległej subwencji. Czy Pana zdaniem to słuszny kierunek?

Andrzej Nowakowski: – W ostatnich latach subwencja oświatowa jest rażąco zaniżona. Samorządy muszą więc ponosić część kosztów wynagrodzeń nauczycieli. Ale nie tylko to jest problemem. W 2017 roku ponieśliśmy też ogromne wydatki w związku z dostosowaniem budynków szkół do przeprowadzanej wtedy reformy oświaty. Razem z dziesięcioma innymi samorządami (m.in. Warszawą, Łodzią, Gdańskiem i Opolem) zamierzamy pozwać Skarb Państwa o zwrot tych kosztów. W naszym przypadku to około 5 milionów złotych. W Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia jest już złożone wezwanie ugodowe w tej sprawie.

Ile w ciągu roku Płock wydaje na oświatę w tym na wynagrodzenia nauczycieli?

AN: – Wydatki na oświatę to zawsze bardzo znacząca kwota w budżecie miasta. W 2019 roku wyniosły w sumie 365,6 mln zł – w tym na utrzymanie nauczycieli, czyli ich wynagrodzenia z pochodnymi, środki na doskonalenie, pomoc zdrowotną i Fundusz Świadczeń Socjalnych – 196,7 mln zł. Rok temu były to 374 mln zł – dla nauczycieli 210,5 mln zł. Plan na ten rok zakłada wydatki na poziomie 397,6 mln zł dla nauczycieli 220,3 mln zł.

Ile wynosi subwencja resortu edukacji?

AN: – W 2019 subwencja oświatowa razem z dotacją przedszkolną wynosiła 193,6 mln zł, w 2020 roku – 208,3 mln zł. Plan na 2021 rok to 213,7 mln zł.

Kwoty, które miasto niejako dokłada do utrzymania oświaty w Płocku można by przeznaczyć na inne cele. Jakie? Z jakich inwestycji należało zrezygnować w Płocku, aby dołożyć do oświaty?

AN: – Trudno jest odpowiedzieć z jakich konkretnie inwestycji zrezygnowaliśmy, ponieważ plan inwestycyjny jest układany w oparciu o środki jakimi dysponujemy. Można natomiast powiedzieć, że gdyby wysokość dopłat z budżetu miasta Płocka do bieżących wydatków oświatowych pozostała na tym samym poziomie co w roku 2014, to do 2021 roku na inwestycje miasto mogłoby przeznaczyć o 240 mln złotych więcej. Oznacza to, że np. budowa stadionu i sali koncertowej mogłaby już w tym roku być zakończona, bez konieczności pozyskiwania środków zewnętrznych.

Czy Pana zdaniem rządzący nie za wiele przerzucają na samorządy? Bo skąd niby miasto ma „brać”? 

AN: – Niestety, samorządy coraz częściej muszą z własnych środków pokrywać koszty kolejnych pomysłów rządu. Oświata jest tylko jedną z dziedzin, w której boleśnie daje się to odczuć. Dla przykładu, o ile w 2014 roku miasto Płock do wydatków bieżących na oświatę dołożyło około 106 mln złotych, a w 2017 – 128 mln zł, to na 2021 planowane środki własne, które mają zostać przeznaczone na bieżące wydatki oświatowe wynoszą już ok. 163 mln. Jak widać w ciągu 7 lat wzrost ten wyniósł prawie 60 mln złotych, co oczywiście musiało się przełożyć na niższe wydatki inwestycyjne.




Alarm przeciwpowodziowy w Płocku ODWOŁANY!

Ze względu na stabilizację i zejście Wisły poniżej stanu alarmowego prezydent Płocka odwołał alarm przeciwpowodziowy w Płocku. Wciąż obowiązuje jeszcze pogotowie przeciwpowodziowe – informuje Konrad Kozłowski z biura prasowego ratusza.

– Sytuacja na Wiśle jest już bardzo stabilna. Poziom rzeki jest poniżej stanów alarmowych i w niektórych miejscach na wodowskazach także poniżej stanów ostrzegawczych – wyjaśnia swoją decyzję prezydent Andrzej Nowakowski w poście na Facebooku.

Fot. Krzysztof Wiśniewski.




PKP chce wybudować obwodnicę kolejową Płocka w… środku miasta. Jest protest. Podpisz petycję!

PKP chce, aby przyszła towarowa obwodnica kolejowa przebiegała przez środek miasta między Podolszycami a centrum. – Absolutnie nie zgadzamy się na takie rozwiązanie – mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Pod koniec lata ubiegłego roku PKP Polskie Linie Kolejowe zaczęły konsultacje w sprawie przebiegu przyszłej obwodnicy kolejowej Płocka. Płocczanie (a także mieszkańcy gmin sąsiednich) mogli wybrać najkorzystniejszy – ich zdaniem – wariant tej trasy.

Cztery wersje obwodnicy

Pracujący dla PKP PLK architekci przedstawili cztery propozycje towarowej obwodnicy kolejowej, której zadaniem ma być połączenie węzła w Kutnie z Orlenem. Dwie z nich miałyby przebiegać po wschodniej stronie Płocka, w rejonie Kępy Ośnickiej oraz Borowiczek. Jedną architekci zaproponowali po zachodniej stronie miasta i w dużym stopniu poza granicami miasta.

Ten zestaw projektów uzupełniała jeszcze jedna wizja obwodnicy. Projektanci zobaczyli ją jako trasę zbudowaną przez Tokary, a następnie wzdłuż mostu Solidarności i dalej między Podolszycami a osiedlem Wyszogrodzka i Międzytorze do węzła kolejowego pod kombinatem. Byłaby najkrótszą trasą, ale przebiegałaby przez środek miasta.

Pociągi nadal w środku miasta

I stało się najgorsze! Przed kilkoma dniami do Urzędu Miasta wpłynęły pisma, z których wynika, że PKP PLK zarekomendowała projektantom prace nad tym najkrótszym (można domyślać się też, że najtańszym) wariantem trasy obok nowego mostu i Podolszyc.

– Wydawało się to bardzo dobrą informacją, że PKP zaczyna prace koncepcyjne nad nowym przebiegiem linii kolejowej. Ponieważ dziś tory, po których transportowane są ładunki niebezpieczne, biegną przez centrum – powiedział na piątkowej konferencji prasowej Andrzej Nowakowski. – Przystępując do konsultacji wskazywaliśmy, jako najkorzystniejszą, koncepcję poprowadzenia obwodnicy kolejowej na zachód od Płocka, poza granicami miasta – tłumaczył prezydent.

Andrzej Nowakowski podkreślał, że decyzja PKP PLK o wyborze najkrótszej trasy praktycznie nic nie zmienia w porównaniu z obecną sytuacją. Jest to przeniesienie torów z jednego osiedla na drugie. Wybrana wersja nie rozwiązuje więc najważniejszego problemu: zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa. Nawet, w pewnym stopniu jego poziom pogorszy się, ponieważ ładunki niebezpieczne byłyby transportowane przez mocnej zurbanizowane tereny niż obecnie.

Linia zniszczy układ komunikacyjny

– Nie zgadzamy się na takie rozwiązanie, by nowa trasa kolejowa nadal przecinała miasto i nadal stwarzała dla nas zagrożenie – powiedział prezydent Płocka. – Jest to niedopuszczalne nie tylko z mojego punktu widzenia, ale przede wszystkim z punktu widzenia samych płocczan. Nie zgadzamy się na to również z tego powodu, że tak zaprojektowana linia kolejowa zdezorganizuje modernizowany układ komunikacyjny miasta – dodał Andrzej Nowakowski.

Odpowiadający za inwestycje i rozwój miasta wiceprezydent Jacek Terebus dodał, że na Podolszycach Północ i Południe mieszka dziś ok. 24 tys. płocczan. Blisko połowa z nich znajdzie się w strefie oddziaływania projektowanej trasy kolejowej.

Zarekomendowany przez PKP PLK przebieg linii kolejowej oznacza, że będzie musiała ona przeciąć m.in. ul. Krakówka, Dobrzykowską, Trasę Popiełuszki, Grabówkę, Wyszogrodzką, Otolińską, czy Bielską. – Jak rozwiązane zostaną skrzyżowania tej trasy? – pytał retorycznie Jacek Terebus. – Pociągi pojadą tunelami czy estakadami? Budując dziś w Płocku drogi często zabezpieczamy mieszkańców przed hałasem przy pomocy ekranów. Czy tak będzie w przypadku nowej linii kolejowej?

Protestujemy. Podpisz petycję!

Prezydent Andrzej Nowakowski zadeklarował, że jeszcze w piątek 26 lutego do premiera, ministra infrastruktury oraz parlamentarzystów skieruje pismo, protestujące przeciwko zaproponowanemu przebiegowi obwodnicy kolejowej przez środek Płocka, a do PKP PLK – petycję.

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski dodał: – Sprzeciwiamy się linii kolejowej w centrum miasta i jest dziś ostatni moment, by ten sprzeciw wyrazić. Proszę płocczan, by podpisali petycję w tej sprawie.

Podpisz Petycję on-line!

Źródło i fot: Urząd Miasta Płocka.




Marta Michalak nową radną Powiatu Płockiego. Zastąpiła zmarłego Adama Sierockiego

Marta Magdalena Michalak zajęła w Radzie Powiatu Płockiego miejsce Adama Sierockiego, który zmarł kilka tygodni temu, przegrywając walkę z COVID-19. Na ostatniej sesji nowa radna złożyła ślubowanie.

Marta Magdalena Michalak ma 38 lat, posiada wykształcenie wyższe na kierunku administracja. Ukończyła również studia podyplomowe na kierunku rolnictwo i organizacja pomocy społecznej. Obecnie pracuje w Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie na stanowisku administratora działu rehabilitacyjno – terapeutycznego. Wcześniej przez 10 lat pracowała w Mazowieckim Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Oddziale w Płocku. Od urodzenia jest mieszkanką gminy Słubice.

– Rozpoczynam nowy etap życia jako radna powiatu płockiego – to duże wzywanie, ale do odważnych świat należy. Dziękuję wszystkim moim fantastycznym wyborcom. Od teraz jestem do waszej dyspozycji, w każdej sprawie, tej ważnej i mniej ważnej. Nie zawiedliście mnie, kiedy na mnie głosowaliście, teraz ja nie zawiodę – zapewnia Marta Michalak. 

– Świętej Pamięci Adam Sierocki zawsze pozostanie dla mnie wzorem do naśladowania. Doświadczony samorządowiec, a przede wszystkim człowiek wrażliwy na problemy innych ludzi. Zawsze był blisko, pomagał i służył dobrą radą. Pozostanie na zawsze w mojej pamięci jako człowiek dialogu i kompromisu – o Adamie Sierockim napisała Marta Michalak. – Będzie nam Go wszystkim brakowało. 

– Życzę Ci radości i satysfakcji z powierzonej misji, energii i wytrwałości w realizacji zadań na rzecz Powiatu Płockiego – złożyła nowej radnej życzenia wicestarosta Iwona Sierocka.

Fot. Archiwum prywatne Marty Michalak.




Siłownia, plac zabaw i strefa gier. Tym razem teren rekreacyjny powstanie na osiedlu Wyszogrodzka

Za sześć miesięcy płocczanie będą mieli do dyspozycji kolejny teren rekreacyjny wraz z palcem zabaw dla maluchów. Teren pod budowę właśnie przekazano wykonawcy.

Kompleks rekreacyjny powstanie na osiedlu Wyszogrodzka – między al. Piłsudskiego, a ul. Wyszogrodzką. – Dla maluchów będzie tu m.in. sześciokątna, zadaszona piaskownica oraz różne huśtawki, dzieci starsze będą miały do dyspozycji karuzelę krzyżową i tzw. ważkę miejską. Będzie też siłownia oraz strefa gier ze stołem do ping ponga i stolikiem do szachów i chińczyka – wymienia prezydent Andrzej Nowakowski w poście na Facebooku.

Koszt powstania inwestycji to 375 tys. zł.

Fot. Archiwum UMP.




Tragedia na wiadukcie przy ul. Piłsudskiego w Płocku. Nie żyje 19-latka [AKTUALIZACJA]

Dziś o godz. 18:20 na wiadukcie na ulicy Piłsudskiego w Płocku doszło do tragicznego zdarzenia. Szynobus śmiertelnie potrącił młodą kobietę.

– Jak wstępnie ustalili policjanci szynobus śmiertelnie potrącił człowieka, który wbiegł wprost pod nadjeżdżający szynobus. Na tę chwilę, z uwagi na obrażenia ciała nie jest możliwe ustalenie tożsamości ofiary. Na miejscu pracują policjanci. Szczegółowo zabezpieczają ślady. Przyczyny tragicznego zdarzenia wyjaśni postępowanie prokuratorskie – poinformowała Marta Lewandowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku.

AKTUALIZACJA

Sprawą zajmuje się płocka Prokuratura Rejonowa. – Będzie wszczęte śledztwo, zostanie przeprowadzona sekcja zwłok – mówił „Gazecie Wyborczej. Płock” zastępca prokuratora rejonowego Marcin Policiewicz. Czy 19-latka była płocczanką? Ta informacja nie jest udzielana. Wiadomo natomiast, że jako prawdopodobny brany jest pod uwagę wątek dotyczący samobójstwa – czytamy na łamach GW.

Postępowanie będzie wszczęte z artykułu 177 par. 2 Kodeksu karnego: Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek [którego następstwem] „jest śmierć innej osoby albo ciężki uszczerbek na zdrowiu, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”. [źródło: Gazeta Wyborcza. Płock]




Cztery nowe nazwy ulic w Płocku. Piąta patronka okazała się zbyt „kontrowersyjna”. Dulszczyzna w płockim wydaniu

Pozytywna, Radosna, Zofii Świtalskiej oraz Wandy Chrostowskiej – to nowe nazwy płockich ulic, które zaakceptowali płoccy radni podczas lutowej sesji rady miasta. Była też propozycja piątej nazwy. Ale zaproponowana patronka – Irena Krzywicka, według radnych Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, jest postacią zbyt kontrowersyjną. W rezultacie projekt uchwały został zdjęty z porządku obrad.

Podczas sesji miejscy radni głosowali nad pięcioma projektami uchwał nadania nowych nazw płockim ulicom. Ulice Pozytywna i Radosna znajdą się w obrębie nr 3 „Maszewo” w wyniku podziału nieruchomości w rejonie ul. Traktowej pod budownictwo jednorodzinne.

Ulica, której patronką będzie Zofia Świtalska znajdzie się w obrębie nr 1 „Podolszyce – Borowiczki”. Tak uzasadniono projekt uchwały:

Ulica z tabliczką, na której znajdzie się Wanda Chrostowska również będzie na „Podolszycach – Borowiczki”. Tak uzasadniono projekt uchwały:

Również w obrębie nr 1 „Podolszyce-Borowiczki” zaplanowano ulicę Ireny Krzywickiej. I to właśnie ta patronka została przez radnych uznana za zbyt kontrowersyjną postać. Kim była?

Irena Krzywicka – pisarka i publicystka, w swojej działalności propagowała edukację seksualną, świadome macierzyństwo oraz antykoncepcję. Poruszała także trudne kwestie związane z aborcją i homoseksualizmem. W 1931 r. założyła razem z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim Poradnię Świadomego Macierzyństwa. Przecierała szlaki ruchom feministycznym w Polsce.

Portal „Culture Twórcy” tak napisał o niedoszłej patronce płockiej ulicy: – „Należała do najbarwniejszych postaci międzywojennej Warszawy. Nieustannie towarzyszył jej posmak sensacji i skandalu. Przez jednych uznana za gorszycielkę i kobietę bezwstydną, przez innych była uwielbiana za bezkompromisowość, konsekwencję i odwagę. Przyjaciółka Skamandrytów, autorka głośnych powieści „Pierwsza krew” i „Walka z miłością” oraz bulwersujących reportaży społeczno-obyczajowych – m.in. z procesu Rity Gorgonowej, nieustannie walczyła o społeczne i obyczajowe wyzwolenie kobiet.”

Ten jakże wspaniały, barwny życiorys i dorobek pisarski oraz publicystyczny nie spodobał się… płockim radnym. Zaproponujemy trochę inną patronkę – Panią Dulską. Może ta postać będzie do zaakceptowania. 

Wniosek o zdjęcie projektu z porządku obrad został przyjęty większością głosów. 19 radnych było za jego zdjęciem, 4 radnych wstrzymało się od głosu. Dwoje radnych z KO – Iwona Krajewska i Mariusz Pogonowski było za tym, aby patronką ulicy została Irena Krzywicka.

Polecamy: Irena Krzywicka

Fot. UMP oraz Polona.pl.




Powiat płocki przygotowany na najtrudniejszy scenariusz. Miasto Płock proponuje cumowanie lodołamaczy w porcie na Radziwiu

Lodołamacze w środę dotarły do Płocka. Ze względu na zalegającą na rzece krę akcja lodołamania będzie kontynuowana także powyżej Płocka. Prezydent Andrzej Nowakowski zadeklarował, że w ramach współpracy z Wodami Polskimi Miasto Płock jest w stanie zapewnić cumowanie lodołamaczom w porcie na osiedlu Radziwie. Starosta Płocki Mariusz Bieniek na posiedzeniu powiatowego sztabu zarządzania kryzysowego poprosił o zabezpieczenie jednostek WOT-u w razie wystąpienia powodzi.

Prezes Wód Polskich Przemysław Daca zapewniał podczas wczorajszej konferencji prasowej w Płocku, że Wody Polskie kontynuują działania i przez cały czas monitorują sytuację. – Osiągnęliśmy cel polegający na rozbiciu zatoru lodowego. Lodu jest bardzo dużo, musimy go rozdrobnić i doprowadzić do tego, żeby spłynął przez Stopień Wodny we Włocławku – mówił Daca. Podkreślił, że we Włocławku jest otwartych 9 przęseł jazów. – Jeszcze duże kry pływają, dochodzi do takich sytuacji, że woda na wodowskazach skacze raz wyżej raz niżej. To jest normalna sytuacja. Kry czasami powodują takie właśnie skoki. W tej chwili nie widzimy dla Płocka żadnego zagrożenia. Mamy natomiast lód w stronę Wyszogrodu i powyżej – relacjonował sytuację prezes Wód Polskich.

– Jesteśmy w końcu pierwszego etapu lodołamania. Dojście lodołamaczy do Płocka było najtrudniejsze. Mieliśmy do czynienia z dużym zatorem. Dalej idziemy w górę rzeki, dokąd będzie to możliwe. Przed nami jest jeszcze pokrywa na długości ok. 40 km – mówił z kolei Krzysztof Woś zastępca prezesa Wód Polskich ds. Ochrony przed Powodzią i Suszą.

Prezydent Andrzej Nowakowski zadeklarował, że w ramach współpracy z Wodami Polskimi Miasto Płock jest w stanie zapewnić cumowanie lodołamaczom w Płocku, aby szybko mogły podejmować interwencje w przypadku zatorów lodowych między Wyszogrodem a Duninowem. Lodołamacze mogłyby cumować w porcie na osiedlu Radziwie. Lodołamacze wczoraj dotarły do Płocka. Akcja lodołamania będzie kontynuowana także powyżej Płocka, ze względu na zalegającą na rzece krę.

W czasie odwilży, lód samoczynnie rozpływa się pod wpływem temperatury i słońca. Lód może w najbliższych dniach mieć tendencję do zatrzymywania się. Mogą lokalnie pojawiać się wahania stanu wody. Jak zapewniali przedstawiciele Wód Polskich – jest kwestią kilku – kilkunastu dni, kiedy będzie można udrożnić stałą pokrywę lodową, aby samoczynnie zaczęła płynąć z nurtem Wisły do Włocławka.

We wtorek, 23 lutego, Starosta Płocki Mariusz Bieniek zwołał posiedzenie powiatowego sztabu zarządzania kryzysowego w sprawie sytuacji powodziowej w powiecie płockim.

– Sytuacja na rzece jest nadal bardzo trudna, a w najbliższych dniach może być jeszcze trudniejsza. Mimo tego, że zator w Woli Brwileńskiej ruszył, dzięki akcji lodołamaczy, to woda w Wyszogrodzie i Kępie Polskiej cały czas się podnosi. Dlatego też musimy być przygotowani na najtrudniejszy scenariusz – powiedział Mariusz Bieniek.

Na posiedzeniu ustalono dalsze działania przeciwpowodziowe. Starosta zaproponował powrót całodobowych patroli wałów nadwiślańskich, do wojewody mazowieckiego skierowano pismo o dodatkowe worki, geowłókninę, a także piasek niezbędny do zabezpieczania wałów przeciwpowodziowych, poproszono także o jednostki WOT-u w razie wystąpienia powodzi, a w związku z ogromnymi zniszczeniami, których na terenie powiatu płockiego dokonują bobry, rozważano możliwość ostrzału zwierząt, starosta płocki zadeklarował pomoc w zakwaterowaniu i wyżywieniu osób biorących udział w akcji zabezpieczania przeciwpowodziowego na terenie powiatu.

Fot. Materiały prasowe UMP.




Ceny paliw mocno przyspieszyły. Dlaczego płacimy coraz większe rachunki na stacjach benzynowych?

Jeszcze niecały rok temu na przełomie marca i kwietnia paliwo na stacjach w Polsce było najtańsze od 2016 roku. Na cenę paliwa miała wpływ pandemia. Wydaje się jednak, że ten paliwowy raj szybko się skończył. Od początku roku paliwo niestety drożeje. Na niektórych stacjach kierowcy muszą już zapłacić ponad 5 zł za 1 litr benzyny 95. Dziwi to nieco, ponieważ cena baryłki ropy wynosi dziś 64,45 dolary.

– Ceny paliw tylko pośrednio zależą od ceny surowca. W dużo większym stopniu zależą od cen paliw gotowych na światowych rynkach surowcowych – wyjaśnia Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jako przykład podaje sytuację z ostatnich dni. – Od początku lutego 2020 r. do 17. dnia tego miesiąca w polskich rafineriach: Pb95 zdrożała 3,9 proc. [z 3641 do 3783 zł/m3 netto w PKN Orlen], a olej napędowy 4,5 proc. [z 3703 do 3871 zł/m3 netto w PKN Orlen]. Te wzrosty to odbicie trendów na światowych rynkach surowcowych – przypomina prezes PIPP cytowana przez portal Biznes Wprost.

PKN Orlen z kolei w swoim raporcie za IV kwartał 2020 roku wskazuje, że największy wpływ pandemii na rynek ropy to okres marzec-czerwiec 2020 roku. Wtedy właśnie nastąpiła blokada transportu w skali globalnej, a w efekcie bezprecedensowy spadek popytu na paliwo lotnicze, olej napędowy i benzynę, co w konsekwencji doprowadziło do istotnego spadku popytu na ropę naftową. – Powstała nadwyżka podaży ropy nad popytem w skali przekraczającej dostępne pojemności magazynowe wywołała na przełomie I i II kwartału gwałtowny i głęboki spadek cen ropy, wyprzedzający w czasie i skali dostosowania cenowe na rynkach paliw i produktów naftowych. Ceny ropy zaczęły rosnąć od maja w wyniku ograniczenia wydobycia tego surowca przez OPEC oraz Rosję i spadku wydobycia z powodów ekonomicznych, głównie w USA, jak również w związku ze wzrostem popytu wynikającym z odmrażania światowych gospodarek – zauważa w swoim raporcie PKN Orlen.

Ceny paliw na polskich stacjach nie są do końca zależne od ceny baryłki ropy naftowej, a od surowca już przetworzonego. – Dla kształtowania się cenników polskich rafinerii dużo istotniejsze były jednak zmiany na rynku paliw gotowych. Polska gospodarka, a więc i nasz krajowy rynek paliwowy, jest zależna od światowej ekonomii – podkreśla Halina Pupacz. – Trzeba pamiętać, że w cenie paliwa na stacji benzynowej, cena ropy stanowi maksymalnie 40 proc. Czyli, nawet jeśli ropa zdrożeje dwukrotnie, to może mieć to niewielki wpływ na ostateczną cenę paliwa – tłumaczy z kolei profesor Wojciech Suwała z Wydziału Energetyki i Paliw Akademii Górniczo-Hutniczej.

Ceny paliw na stacjach zaczęły rosnąć w połowie listopada 2020 roku. Jak wskazują analitycy rynku paliw z firmy BM Reflex, od tego czasu ceny benzyny Pb95 i Pb98 wzrosły odpowiednio o 46 i 42 gr/l, oleju napędowego o 55 gr/l, a autogazu o 32 gr/l. Duża część tych podwyżek przypadła na dwa ostatnie tygodnie, kiedy ceny na stacjach wzrosły średnio o 15 – 16 gr/l. Dziś średnio benzyna bezołowiowa 95 kosztuje a 4,85 zł/l, bezołowiowa 98 kosztuje 5,15 zł/l, olej napędowy 4,84 zł/l, a autogaz 2,42 zł/l. Okazuje się, że najbliższe tygodnie przyniosą kolejne podwyżki

– Końcówka lutego może jeszcze przynieść wzrost średniego poziomu cen benzyny i diesla o kilka groszy do 4,90-4,95 zł/l i na chwilę obecną powinien być to już koniec podwyżek. Wyhamowały bowiem wzrosty cen na hurtowym rynku paliw wraz ze zbliżającym się spotkaniem OPEC+ zaplanowanym na 4 marca – wskazuje Rafał Zywert z BM Reflex

Źródło: Wprost.pl/Business Insider/
Opr. Dziennik Płocki.
Fot. Pixabay.




Zator lodowy na Wiśle rozbity. „Lodołamacze jutro dotrą do Płocka” – zapewniają Wody Polskie [FOTO]

– Lodołamacze przebiły się przez najtrudniejszy odcinek zatoru na Wiśle. Akcja jest kontynuowana – przede wszystkim będzie poszerzana rynna, aby kra łatwiej spływała. Prawdopodobnie jutro jednostki dotrą do Płocka – informują Wody Polskie.

Zator lodowy na Wiśle w pobliżu Płocka został rozbity, ale aby zmniejszyć zagrożenie konieczna jest dalsza praca lodołamaczy powyżej Płocka – powiedział PAP wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. Dodał, że obecnie w rejonie Płocka pracuje 10 lodołamaczy. Wały przeciwpowodziowe monitoruje straż pożarna.

Ponadto Maciej Wąsik zaznaczył, że po poniedziałkowych działaniach lodołamaczy Wód Polskich i przebiciu zatoru lodowego w pobliżu Płocka poziom wody w samym Płocku zaczął opadać. – Nadal mamy problem na wodowskazach w Kępie Polskiej i Wyszogrodzie. Tam powoli, ale systematycznie wody przybywa – zaznaczył. Jednocześnie wskazał, że im bardziej w górę rzeki posuną się lodołamacze tym sytuacja w Kępie Polskiej i Wyszogrodzie będzie się poprawiać.

Stan wody na płockich wodowskazach o godz. 16:00
– Grabówka – 350 (0)
– PKN Orlen – 735 (-6);
– Brama p.pow. – 324 (-4);
– Borowiczki – 367 (-3);
– Wyszogród – 622 (+2);
– Kępa Polska – 531 (+2).

Źródło: PAP/Dziennik Płocki
Fot. UMP.