Nafciarze pewnie wchodzą do półfinału PGNiG Superligi

W rewanżowym meczu ćwierćfinałowym PGNiG Superligi Orlen Wisła Płock ogrywając Chrobrego Głogów dopełniła formalności i przypieczętowała awans do półfinału rozgrywek.

Szczypiorniści wygrywają w Głogowie

Po pierwszym spotkaniu – tak jak można było się spodziewać – niedzielne widowisko w Orlen Arenie nie należało do emocjonujących. Gospodarze mieli do spełnienia ligowy obowiązek i wywiązali się z niego bez większych zarzutów. Już po 11. minutach płocczanie wygrywali 7-0 i ten pojedynek właściwie mógłby się skończyć. Siedmiobramkowa przewaga plus ośmiobramkowa zaliczka z Głogowa oznaczały, że zawodnicy Chrobrego muszą w Płocku wygrać różnicą 16 bramek, co oczywiście było zadaniem z gatunku niewykonalnych. Zresztą jakiekolwiek zwycięstwo gości w Płocku było z tego gatunku.

Trzy minuty przed przerwą Wiślacy jeszcze powiększyli wcześniej wypracowaną przewagę – po trafieniu z kontrataku Miljana Pusicy (16-6), ale w końcówce tej części meczu goście minimalnie zniwelowali stratę (17-8). Po zmianie stron Kacper Pawłowski, Marek Świtała i Krzysztof Tylutki sprawili, że różnica wynosiła “tylko” sześć oczek (17-11). Nie na długo. W kolejnych minutach nie było tak kolorowo, a na kwadrans przed końcem po trzech udanych próbach z rzędu Lovro Mihicia i jednej Tiago Rochy zrobiło się 27-15. Ostatnie minuty niewiele zmieniły i zgodnie z planem to drużyna Piotra Przybeckiego zameldowała się półfinale PGNiG Superligi, gdzie zagra dwumecz z Azotami-Puławy. W drugiej parze obrońcy tytułu Vive Tauron Kielce zmierzą się z MMTS Kwidzyn.

Orlen Wisła Płock – SPR Chrobry Głogów 30-21 (17-8)

Orlen Wisła Płock: Morawski, Corrales – Daszek 2, Ghionea 5, Mihić 6, Olkowski 1, Kwiatkowski, Rocha 3, Maciej Gębala 2, Duarte 1, Racotea 2, Ivić 2, Tarabochia 1, Pusica 1, Toledo 2, Żytnikow 2.

SPR Chrobry Głogów: Kapela, Stachera – Pawłowski 2, Świtała 5, Krzysztofik, Płócienniczak 2, Sadowski, Sićko, Babicz 2, Gujski, Tylutki 1, Sobut 5, Kubała 3, Rydz 1.

Wykluczenia: Kwiatkowski (x2) – Babicz, Płocienniczak.




Jutrzenka znów bez zwycięstwa

Sześć meczów bez zwycięstwa, w tym pięć w kwietniu. Jutrzenka zaczęła ten miesiąc porażką z MKS AZS UMCS Lublin (24-25), a zakończyła przegraną z SPR Sośnicą Gliwice (24-30). W międzyczasie płocczanki wyraźnie uległy SMS ZPRP Płock (22-38) i Koronie Handball Kielce (21-38) oraz zremisowały z SPR Sambor Tczew (33-33).

Początek spotkania na Górnym Śląsku dla drużyny duetu Jarosław Krzemiński – Marcin Krysiak zwiastował najgorsze. Katarzyna Bassek do spółki z Karoliną Golec sprawiły, że gospodarze po 11. minutach wygrywali różnicą pięciu bramek (1-6). Przyjezdne jednak się nie załamały i siedem minut później dzięki trafieniu Dagmary Radzikowskiej złapały kontakt (5-6). Na doprowadzenie do remisu trzeba było jeszcze trochę poczekać, ale w końcu w 24. minucie Natalia Maruszewska rzuciła na 8-8. Po chwili Katarzyna Homonicka dała Jutrzence pierwsze w tym meczu prowadzenie (9-8), którego płocczanki do przerwy już nie oddały (11-10).

Mogło więc wydawać się, że wszystko jest na dobrej drodze do przełamania serii pięć meczów bez zwycięstwa. Do 42. minuty i stanu 16-16 rzeczywiście tak było. Następnie jednak to zawodniczki Sośnicy zdobyły aż siedem bramek z rzędu i gdy w 52. minucie bramkarkę rywalek pokonała Marta Żuchewicz było już 23-17 dla miejscowych. Płocczanki starały się zniwelować tę przewagę gospodarzy i na dwie minuty przed końcem wynik nie wyglądał jeszcze tak źle (27-24). W ostatnich sekundach gliwiczanki przypieczętowały jednak zwycięstwo i wygrały 30-24.

Zła passa Jutrzenki trwa więc w najlepsze, a zakończyć ją w ostatnim domowym spotkaniu w tym sezonie z wiceliderem tabeli – KPR Ruchem Chorzów na pewno będzie szalenie ciężko.

SPR Sośnica Gliwice – MMKS Jutrzenka Płock 30-24 (10-11)

MMKS Jutrzenka Płock: Brudzyńska, Lis – Żuchewicz 1, Radzikowska 5, Stasiak 3, Woźnica, Homonicka 4, Bałdyga 4, Zaremba 3, Maruszewska 1, Warda 3.

Fot. MMKS Jutrzenka Płock




Jubileusz ze łzami w tle. Bank Żywności w Płocku obchodził swoje 10 urodziny [FOTO]

Podczas uroczystości było wiele wzruszających chwil. Padło mnóstwo ciepłych słów i życzeń. Kilka razy Aldona Cybulska ocierała łzy. – Bardzo, bardzo wszystkim dziękuję. Trudno mi mówić, bo gdyby nie wy wszyscy, którzy tu dziś z nami jesteście, nie byłoby nas. To wam należy się Pro Mazovia, prezenty i kwiaty, to wy wszyscy pomagacie – mówiła łamiący się głosem wiceprezes Banku Żywności w Płocku.

W sobotni wieczór, 29 kwietnia, widownia Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego wypełniona była po brzegi. Na uroczystość jubileuszu Dziesięciolecia Działalności Banku Żywności w Płocku goście przybyli z kilku powiatów i miast. Nie zabrakło przedstawicieli władz województwa z marszałkiem Adamem Struzikiem na czele, a także posła na Sejm – Piotra Zgorzelskiego, który sam jest wolontariuszem. Obecne były władze kilku powiatów oraz gmin z powiatów – płockiego, gostynińskiego oraz sierpeckiego. Byli także przedstawiciele organizacji, szkół, przedszkoli czy świetlic środowiskowych, z którymi Bank na co dzień współpracuje. Wśród publiczność zasiadło także bardzo wielu przyjaciół, których – jak się okazuje – ma ta prężnie działająca organizacja pozarządowa.

Bank Żywności na naszym terenie swoją działalność rozpoczął równo 10 lat temu w małym magazynku w Nowym Duninowie. Tam przyjęli pierwsze kontenery z żywnością, którą zaczęli dzielić pomiędzy wszystkich, którzy potrzebowali pomocy i wsparcia. Potem siedzibę przenieśli do Staroźreb. Znacznie poszerzyli swoje działania w tym czasie, wchodząc w realizację programów unijnych. Przybywało pracy i obowiązków. W końcu swoją siedzibę przenieśli do Płocka. Przy ulicy 3 Maja mają swoje biuro, a przy ulicy Targowej magazyn z żywnością. W nim też spędzają większość czasu, wydając setki ton jedzenia.

Oprócz tego prowadzą działania towarzyszące. Między innymi, od czterech lat, Klub Integracji Międzypokoleniowej. – Cieszymy się, że udało nam się zorganizować Klub, dzięki temu poznajemy naszych podopiecznych. Spotykamy się, a potem wspólnie prowadzimy różne działania – gotujemy, wymieniamy się przepisami, rozmawiamy, bawimy – opowiadała ze sceny Cybulska. Kolejnym działaniem, które udaje się z sukcesem realizować, jest uroczysty Dzień Wolontariusza. – Jest to dzień szczególny. Wtedy dziękujemy naszym wolontariuszom, zapraszając ich do wspólnej zabawy – mówił ze sceny Marek Kuczyński, prezes Banku Żywności w Płocku.

Na pewno dużym sukcesem i rozrywką w ciężkiej wolontariackiej pracy jest organizowanie od dwóch lat wyborów Miss i Mistera Wolontariatu. Jest to pierwsza impreza o zasięgu ogólnopolskim, którą w tym roku Bank Żywności z Płocka będzie organizował po raz trzeci. To duże przedsięwzięcie nabiera coraz większego rozmachu. – Zgłaszają się do nas wolontariusze z całej Polski, w 2016 roku wpłynęło 381 zgłoszeń – tłumaczyła wiceprezes Banku.

Warto dodać, że w ciągu 10 lat udało się organizacji ściągnąć w swoje szeregi ponad 700 wolontariuszy, którzy działają na rzecz osób najbardziej potrzebujących. – Korzystamy z każdej okazji, aby dziękować naszym wolontariuszom – gdyby nie oni – nie moglibyśmy działać na taką skalę – podkreślał Kuczyński.

W sobotni wieczór zarząd Banku na scenie płockiego teatru przyjął setki bukietów kwiatów, tysiące gorących słów podziękowania, całe mnóstwo całusów i uścisków, bardzo dużo prezentów – w tym przepięknego anioła, który w zasadzie wyraził wszystko, co można by powiedzieć o ludziach, którzy w świetle reflektorów czuli się lekko skrępowani i jakby zawstydzeni, stremowani. A kiedy cała widownia wstała i zaśpiewała wspólnie “Sto lat” dla Zarządu Banku Żywności – tak Aldona Cybulska jak i Marek Kuczyński ocierali łzy, które płynęły im po policzkach.

Najbardziej wzruszającą chwilą była ta, kiedy na scenie, zupełnie nieoczekiwanie, zjawiła się nauczycielka, która dawno temu uczyła Aldonę Cybulską. – To moja wychowanka. Jestem dziś z niej bardzo dumna, bo dawno przerosła mistrza. Zawsze była wspaniałą osobą, ale dziś widzę, że tak jej już zostało. Dziękuję Aldonko – mówiła wzruszona. W tym momencie wiele osób zgromadzonych na widowni ocierało łzy, a dojrzała uczennica – rozpłakała się na dobre.

Wspaniałe chwile uświetniono we foyer teatru. Na gości czekał urodzinowy tort oraz poczęstunek, któremu towarzyszyła muzyka w wykonaniu orkiestry dętej. Wielu gości podchodziło również do Cybulskiej i Kuczyńskiego, aby pogratulować, uścisnąć rękę czy zrobić sobie z nimi wspólne zdjęcie. Na stronach księgi pamiątkowej przybyło bardzo dużo wpisów. “Anioły istnieją. Na co Wy jesteście dowodem” – brzmiał jeden z nich.

Fot. Lena Rowicka




Falstart…

Różne początki miała w tym sezonie Wisła Płock. Na inaugurację potrafiła ograć Lechię, ale już rundę rewanżową w Gdańsku zaczęła bez chociażby punktu. W pierwszym meczu wiosny 2017 Nafciarze uratowali z kolei remis ze Śląskiem Wrocław, a w rundzie finałowej stracili dwa punkty z Ruchem Chorzów.

Nie można nazwać tego inaczej. Niebiescy do Płocka przyjechali bez najlepiej punktującego w klubowej klasyfikacji kanadyjskiej Patryka Lipskiego (6 bramek + 5 asyst), oddali dwa celne strzały – po jednym w pierwszej i drugiej połowie – i do domów wrócą z cennym jednym punktem. Oni swoją misję na pewno zrealizowali.

Optyka Wiślaków powinna być jednak całkowicie inna, choć celnych strzałów w statystykach płocczan odnotowano tylko o jeden więcej (3), a dwa zostały oddane z rzutów karnych.

Z gry zawodnicy Marcina Kaczmarka stworzyli sobie tak naprawdę dwie wyborne sytuacje. W pierwszej połowie dośrodkowanie Cezarego Stefańczyka zepsuł Mateusz Piątkowski, a po zmianie stron wrzutkę Giorgi Merebaszwilego i późniejsze zgranie Arkadiusza Recy zmarnował bohater poprzedniego meczu Wisła – Ruch – Piotra Wlazło, który fatalnie przestrzelił z kilku metrów. Do tego dochodzi jeszcze słupek Jose Kante z 29. minuty po centrze z rzutu rożnego.

Pomimo wszystko wydaje się, że to wystarczająca liczba stworzonych okazji, aby ograć u siebie wałęsający się w ogonie tabeli Ruch Chorzów. W przeciwieństwie do spotkania z Cracovią, a zarazem podobnie jak w trzech ostatnich ligowych starciach (Lech, Arka, Ruch) Nafciarze mają problem ze skutecznością, a właściwie jej brakiem.

Od 50. minuty i karnego wykorzystanego przez Kante położenie Wisły było naprawdę komfortowe. Swoje boisko, Ruch nie potrafiący zbytnio przedostać się pod pole karne debiutującego Mateusza Kryczki, wreszcie okazja Wlazło na 2-0 w 64. minucie. Nawet po straconej bramce (uderzenie Jakuba Araka nie do obrony) płocczanie dostali drugiego karnego, którego nie wykorzystał Merebaszwili.

Jak na konferencji prasowej mówił trener Kaczmarek:

Gruzin wyrwał się więc przed szereg, strzelił źle, Hrdlicka obronił. Widać Mereba nie jest wtajemniczony w ten zakład:

Podsumowując gospodarze w sobotę mieli wszystko, żeby wygrać, a skończyli z marnym punktem. Niby lepsze to niż nic, ale na pewno nie tak miało być.

CZYTAJ DALEJ




Remis z Ruchem na rozpoczęcie rundy finałowej

W 31. kolejce Lotto Ekstraklasy Wisła Płock – tak samo jak w sierpniu 2016 roku na Górnym Śląsku – podzieliła się punktami z Ruchem Chorzów.

Nafciarze pierwszy mecz w grupie spadkowej zaczęli całkiem nieźle, ale szybko spuścili z tonu. Przez kwadrans ani jedni ani drudzy nie byli w stanie na dłużej przejęć inicjatywy, a jedyny w miarę groźny, choć niecelny strzał, oddał w 12. minucie Bartosz Nowak.

Kilka minut później spotkanie się rozkręciło i między 19, a 29 minutą działo się zdecydowanie najwięcej. Chorzowianie debiutującemu Mateuszowi Kryczce zagrozili kilkukrotnie. Najpierw miało to miejsce po zagraniu wzdłuż bramki Nowaka, a po chwili po uderzeniach Miłosza Przybeckiego i celnej próbie – a jakże – Nowaka, którą 24-letni golkiper pewnie zatrzymał.

Płocczanie odpowiedzieli strzałem sprzed pola karnego Dominika Furmana oraz główkami Mateusza Piątkowskiego z kilku metrów i Jose Kante po rzucie rożnym w 29. minucie. Gospodarze ani razu nie zmusili jednak Libora Hrdlicki do interwencji. Poza tym do końca pierwszej połowy zarówno piłkarze Wisły jak i Ruchu nie stworzyli sobie dogodnych okazji do zdobycia bramki.

Po zmianie stron szybko uległo to zmianie. W 49. minucie wrzutkę Kamila Sylwestrzaka ręką zatrzymał w polu karnym Martin Konczkowski i sędzia Paweł Raczkowski po konsultacji z arbiter bocznym postanowił podyktować rzut karny. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Kante i pewnie pokonał słowackiego bramkarza Niebieskich.

Otwarcie wyniku nie spowodowało jednak, że goście rzucili się do szaleńczych ataków. Owszem starali się coś zrobić w ofensywie, ale na staraniach się kończyło. Miejscowi natomiast nie cofnęli się, co i rusz próbując odgryzać się rywalom. W 64. minucie po zgraniu piłki przez Arkadiusza Recę na piątym metrze niepilnowany był inny ze zmienników Piotr Wlazło, który fatalnie przestrzelił.

Jedenaście minut później ta niewykorzystana okazja niestety się zemściła, ponieważ mocnym, płaskim strzałem z dalszej odległości Kryczkę zaskoczył rezerwowy Jakub Arak. Chwilę po wyrównaniu Wiślacy… wywalczyli drugi rzut karny! Znów futbolówkę ręką odbił Konczkowski, ale tym razem Hrdlicka obronił uderzenie Giorgi Merebaszwilego i na blisko piętnaście minut przed końcem był remis 1-1. Ostatnie minuty nie przyniosły już rozstrzygnięcia i beniaminek z Płocka tak jak wczoraj ten w Gdyni rundę finałową rozpoczął od poprawienia swojego dorobku o jeden punkt.

Wisła Płock – Ruch Chorzów 1-1 (0-0)
Jose Kante 50′ – z rzutu karnego – Jakub Arak 75′

Wisła Płock: 1. Mateusz Kryczka – 20. Cezary Stefańczyk, 25. Przemysław Szymiński, 17. Damian Byrtek, 2. Kamil Sylwestrzak – 21. Maksymilian Rogalski (79, 41. Dimitar Iliev), 8. Dominik Furman – 22. Dominik Kun (62, 9. Arkadiusz Reca), 29. Jose Kante, 10. Giorgi Merebaszwili – 27. Mateusz Piątkowski (55, 18. Piotr Wlazło).

Ruch Chorzów: 33. Libor Hrdlicka – 15. Martin Konczkowski, 51. Rafał Grodzicki, 39. Michał Helik, 14. Michał Koj (68, 8. Michał Walski) – 4. Łukasz Surma, 5. Marcin Kowalczyk – 16. Miłosz Przybecki (90, 66. Miłosz Trojak), 37. Bartosz Nowak, 13. Łukasz Moneta – 11. Jarosław Niezgoda (59, 9. Jakub Arak).

Żółte kartki: Kun – Surma, Grodzicki.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 3 413.




Przygotujcie się na ograniczenia w ruchu w Płocku

W dniach 29 kwietnia, 30 kwietnia oraz 4 – 16 maja wystąpią w Płocku ograniczenia w ruchu. – Apelujemy o zachowanie ostrożności i stosowanie się do czasowej organizacji ruchu – czytamy w informacji Urzędu Miasta Płocka.

Mecz WisłaPłock – Ruch Chorzów – 29 kwietnia
W sobotę, 29 kwietnia, Wisła Płock w ramach 31. kolejki Lotto Ekstraklasy zmierzy się z Ruchem Chorzów. Kibice na mecz dojadą za darmo “wiślackim” autobusem. W związku z organizacją meczu w rejonie stadionu im. Kazimierza Górskiego zostanie wprowadzona czasowa organizacja ruchu. Ulica 7 czerwca 1991 r oraz odcinek ul. Łukasiewicza między skrzyżowaniami z ul. Gałczyńskiego a Długą zostaną zamknięte dla ruchu w godzinach 13-19.

AutoFara 2017 – 30 kwietnia
W niedzielę, 30 kwietnia, w ramach akcji „Z Jezusem w drogę – AutoFara 2017” w płockiej Farze zostanie odprawiona msza św. w intencji automobilistów i osób tragicznie zmarłych w wypadkach drogowych. Po wspólnej modlitwie przed bramą kościoła zostaną poświęcone pojazdy, kierowcy zaś otrzymają pamiątki z uroczystości. Organizatorzy informują, że pojazdy można ustawiać na Starym Rynku od godz. 11.30, podjeżdżając Małachowskiego w kierunku Fary. Można też podjeżdżać od ulic Piekarskiej i ks. Wyczałkowskiego. W związku z powyższym mogą wystąpić ograniczenia w ruchu na ulicach: Piekarskiej, Małachowskiego i ks. Wyczałkowskiego.

Gwarancyjny remont ul. Chopina 4-16 maja
W związku z gwarancyjną wymianą nawierzchni na ul. Chopina w terminie 4-16 maja zostanie wprowadzona czasowa organizacja ruchu na odcinku od ul. Bielskiej do ul. Obrońców Płocka 1920 r. W terminie 4-16 maja ulica zostanie zamknięta dla ruchu. W trakcie procedur odbiorowych dodatkowo potwierdzonych badaniami laboratoryjnymi inspektorzy MZD zakwestionowali jakość wykonania warstwy ścieralnej nawierzchni oraz wykonania włazów studni kanalizacyjnych. W efekcie wykonawca w ramach gwarancji, na własny koszt sfrezuje i następnie wykona na nowo warstwę ścieralną nawierzchni jezdni oraz regulację studni i oznakowanie poziome.

Fot. Zdjęcie poglądowe.




Piknik rodzinny, wiec oraz złożenie kwiatów. Przyjdźcie uczcić Święto Pracy

Sojusz Lewicy Demokratycznej w Płocku serdecznie zaprasza na obchody Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy. Uroczystości rozpoczną się w poniedziałek 1 Maja o godz. 10.00 na Starym Rynku w Płocku.

W programie między innymi tradycyjny pochód pierwszomajowy ze Starego Rynku, złożenie kwiatów przy Grobie Nieznanego Żołnierza, spotkanie przy pomniku Władysława Broniewskiego oraz piknik rodzinny na Rybakach.

– Przyłączmy się do międzynarodowych obchodów 1 Maja i razem uczcijmy najważniejsze święto w kalendarzu ludzi pracy. Wspomnijmy chwalebne karty długiej historii ruchu robotniczego. Przypomnijmy o problemach i potrzebach klasy pracującej i pokażmy, że wciąż jesteśmy ważną częścią polskiego społeczeństwa, która potrafi upomnieć się o należne jej prawa – czytamy w zaproszeniu na uroczystość.

– Bądźcie z nami 1 Maja, od godziny 10.00 na Starym Ryneku – zaprasza Litosława Koper, przewodnicząca Rady Miejskiej SLD w Płocku.




Po długim weekendzie ruszą dwa duże remonty ulic

Po długim weekendzie ruszą w naszym mieście kolejne inwestycje drogowe. Jedna na ulicy Traugutta, druga na ulicy Dobrzykowskiej.

W piątek, 28 kwietnia, Miejski Zarząd Dróg podpisał umowę z wykonawcą remontu ul. Traugutta. Jest to firma Lipowski, która zrealizuje kontrakt za prawie 2 mln zł. Zakres prac remontowych na ul. Traugutta obejmuje: rozbiórkę istniejących nawierzchni i obramowań jezdni, chodników, zjazdów i zatok postojowych; budowę kanalizacji deszczowej w zakresie odwodnienia ulicy oraz odcinków, odprowadzających wody opadowe z przyległych posesji; przebudowę oświetlenia przez wykonanie nowej linii kablowej, słupów z wysięgnikami i oprawami; przebudowę sieci wodociągowej; ułożenie nowych nawierzchni jezdni oraz chodników, zjazdów i zatok postojowych; wykonanie terenów zielonych oraz oznakowania.- Plan zakłada, że wykonawca zacznie prace 8-9 maja, potrwają one do końca września – tłumaczy Hubert Woźniak, z biura prasowego ratusza.

Po długim weekendzie zacznie się również asfaltowanie przebudowanego odcinka ul. Dobrzykowskiej (w rejonie zabudowań Radziwia). Rozpocznie się również budowa ścieżki rowerowej, chodników i ustawianie oświetlenia (ledowego) na odcinku ul. Dobrzykowskiej między ostatnimi zabudowaniami Radziwia, a rondem 19 Pułku Piechoty Odsieczy Lwowa. Prace w tym miejscu potrwają do 31 maja tego roku.

Źródło: UMP.

Zdjęcie poglądowe: UMP.




Z poradnikami w ręku… czyli jak zrujnować sobie życie?

Ileż to z nas kobiet chciało żyć według poradników? Całe mnóstwo, w tym i ja. Czytałam, że jestem z Wenus, a on jest z Marsa. Jak go rozkochać w sobie, jak zatrzymać, jak odróżnić toksyczny związek i jak pokochać siebie? I że najlepiej w życiu mają zołzy. Stek bzdur nic więcej.

Rozumiem, że on jest z Marsa, to oczywiste, bo tak się składa, że w wyniku różnicy płci diametralnie różnimy się od mężczyzn. Nie trzeba być autorem poradnika, żeby wiedzieć, że jak świat stary kobiety mają bardziej złożoną i pokręconą psychikę, która w cudowny sposób uzupełnia się z pragmatyzmem i racjonalizmem cechującym mężczyzn. Nie trzeba być filozofem z górnej półki, żeby wiedzieć, że jak będę lubiła siebie to i świat dla mnie będzie piękny i otworem stojący. Nie trzeba medytować w Tybecie i pisać kolejny poradnik – udając skromnego mnicha – żeby pokrętnym filozoficznym językiem przez 400 stron udowadniać mi, że moje szczęście wisi gdzieś w kosmosie i mam to sobie afirmować i przyciągać. O matko! Boli mnie głowa, jak sobie przypomnę, co ja wyczyniałam w jeszcze niedalekiej przeszłości, i nie czułam, tego co czuję teraz, nie byłam nawet w połowie szczęśliwsza i nie czułam się lepiej sama z sobą jak w tej chwili.

Prawda jest taka, że nasze życie to jedna wielka wędrówka. Jedni idą żółwim tempem, inni jeżdżą porsche, a jeszcze inni mkną na deskorolce. Mamy przed sobą drogę, różne rozwidlenia, zakręty, górki i doliny. Jesteśmy sami dla siebie przewodnikiem, sterem, mózgiem i GPS-em. Życie daje nam wiele możliwości – musimy jedynie zdecydować. Popełniamy błędy i wcale się na nich nie uczymy, chcemy przestrzegać zasad, a ciągle je łamiemy. Tak to życie wygląda bez poradników, które piszą ci co pewnie do dziś jadą przez życie rowerem bez siodełka po wielkich wybojach i to pod górkę.

Kimże ja nie byłam kiedyś? Byłam zołzą, która nie zakładała na pierwsza randkę seksownej bielizny, tylko przywdziewała bawełniane majtki, żeby oswoić wybranka mojego życia ze sobą i moim – wątpliwym w tamtej chwili – seksapilem. Ileż ja razy powściągliwie żyłam? Bo poradnik nakazywał wstrzemięźliwość uczuciową. Ileż to razy chciałam na kolację zrobić polędwiczki wieprzowe w sosie kurkowym? Ale poradnik kazał mi wyjąć popcorn z mikrofalówki przez kolejnych 10 randek, żeby delikwent docenił później mój kulinarny talent. Kończyło się tym, że moje wielkie, bawełniane majtki uwierały mnie w tyłek, kiedy siedziałam głodna – jedząc popcorn – marząc o polędwicy wieprzowej w sosie kurkowym i udawałam nieczułą, kiedy miałam najszczersza ochotę na namiętne pocałunki.

Potem jeszcze aby bardziej poznać mężczyzn, czytałam o nich. O tym jak postępować z mężczyzną, kiedy zamknie się w swojej jaskini. Siedziałam pod tą jaskinią tak długo, że zapominałam, jak on wygląda i odchodziłam znudzona z głupią miną. I nie jestem pewna, ale on tam jeszcze pewnie siedzi w tej swojej jaskini…

Im więcej stosowałam zasad poradnikowych, tym mniej mi wychodziło w życiu. Delikwenci nie rozsmakowali się w maślanym popcornie i nie docenili walorów tekstylnych mojej bielizny. Bywałam raz zołzą, raz idiotką – z małą domieszką kobiety, którą jestem. Nic nie rozumiałam z tego wszystkiego, bo im większą wiedzę poradnikową miałam, tym bardziej się w tym wszystkim gubiłam. Żyłam według zasad moralnych, społecznych i obyczajowych dość długo – selekcjonując partnerów według znaków zodiaku. Aż mi się to wszystko znudziło i zaczęłam zwyczajnie być sobą.

Jak skończyłam kierować się filozofią innych, a zaczęłam kierować się własnym instynktem i intuicją moje życie nabrało barw. Zamieniłam bawełnę na poczet koronki i to już na pierwszej randce. Zamiast być zołzą byłam taką jaką jestem – pewną siebie i czasem przesadnie miłą. Zaczęłam, zamiast udawać idiotkę, stawiać na swój intelekt, emocjonalność i wrażliwość. Etykietę moralną zostawiłam w tyle i zaczęłam po swojemu żyć – po prostu żyć. Jestem od początku do końca sobą, a nie poradnikowym tworem.

Czy się opłacało zamienić poradnikowe życie, na to które mam? Jasne, że tak. Dziś jestem – dzięki sobie – świadomą siebie, dojrzałą kobietą. Dziś przez życie lecę szybką rakietą prosto przed siebie. Tylko czasami patrzę na tych wariatów, co jadą na rowerze bez siodełka po życiowych wertepach. Jestem wysoko ponad przeciętność, mając swoje zwariowane życie. A moje życie to istny kalejdoskop zdarzeń, szalonych przygód i niebanalnych znajomości. A w sprawach sercowych? Sprawy sercowe są – na tę chwilę – najbardziej dojrzałe jakie w życiu mogłam mieć. Te relacje są albo tak unikatowe i ponadprzeciętne, albo tak toksyczne, że żaden autor poradnika tego by nie ogarnął – ani piórem, ani rozumem. 

Kto to wie, czy nie skończę kiedyś jako obiekt badań na kanapie u doktora Lwa Starowicza. Albo sama nie napiszę jakiegoś poradnika –  gdyby jednak tak się stało, nigdy go nie kupujcie! A swoje życie przeżyjcie, opierając się na własnym rozumie, intuicji i swoich pragnieniach. Nie bójcie się popełniać błędów. Ideały nie istnieją!

Pisała ona – ofiara poradników, która na całe szczęście zaczęła czytać kryminały  😉 

Agnieszka Gachewicz.




Kilka ośrodków chce przeprowadzić badania DNA szczątków Piastów [FOTO]

Kilka ośrodków naukowych chciałoby przeprowadzić badania DNA szczątków książąt, w tym średniowiecznych władców Polski Władysława I Hermana i Bolesława III Krzywoustego, którzy spoczywają w katedrze w Płocku. Biskup płocki Piotr Libera nie wyklucza takiej możliwości.

W czwartek w płockim Muzeum Diecezjalnym odbyła się sesja popularno-naukowa poświęcona trwającej od 2015 r. konserwacji Kaplicy Królewskiej płockiej bazyliki, gdzie pochowanych jest kilkunastu książąt mazowieckich – to największa nekropolia Piastów.

„Kilka ośrodków, instytutów naukowych zwróciło się do mnie z prośbą o możliwość zbadania szczątków książąt pochowanych w Kaplicy Królewskiej metodą DNA pod kątem pochodzenia genomu pogrzebanych tu Piastów. To sprawa bardzo poważna, bardzo delikatna również. Są to bowiem szczątki ludzkie, szczątki władców Polski” – powiedział PAP bp Libera.

Jak zaznaczył, powołany przez niego zespół naukowy pod przewodnictwem historyka, mediewisty prof. Henryka Samsonowicza, ustalił, iż przed ewentualnymi badaniami szczątków Piastów należy zakończyć prowadzoną renowację Kaplicy Królewskiej. W radzie zasiadają m.in. ks. prof. dr hab. Michał Grzybowski – wykładowca płockiego Wyższego Seminarium Duchownego i dr Wojciech Brzeziński – dyrektor Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.

„Spotkaliśmy się kilka razy. To, co zostało wypracowane polegałoby na tym, że najpierw musimy dokończyć odnowienie Kaplicy Królewskiej. Chodzi o to, żeby badania DNA, których nie wykluczam, były wkomponowane w całość renowacji Kaplicy Królewskiej. Ponieważ te prace jeszcze trwają, więc na tym etapie trudno jest ocenić, jak będzie dalej. Ale ja jestem oczywiście otwarty, żeby przekazać próbki do badań DNA. Kiedy to nastąpi, trudno mi w tym momencie powiedzieć” – podkreślił bp Libera.

Prace konserwatorskie w Kaplicy Królewskiej płockiej katedry prowadzone są dzięki finansowemu wsparciu PERN. Na ten cel spółka ta, zarządzająca siecią rurociągów naftowych w kraju, która ma swą siedzibę właśnie w Płocku, przekazała 400 tys. zł.

„W Polsce, w naszym kraju, gdzie przetoczyło się tyle frontów, tyle wojen, tyle nieszczęść, powinniśmy dbać ze szczególną troską o to, co nam zostało. To jest dziedzictwo, które musi być szczególnie chronione. Mamy obowiązek, żeby je przekazać naszym następcom w stanie niepogorszonym, a jeżeli to tylko możliwe, znacznie polepszonym. To jest zaszczyt, że możemy razem w tym uczestniczyć” – powiedział w trakcie sesji Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, któremu podlega PERN.

Prezes PERN Igor Wasilewski zadeklarował, że spółka ta, poprzez takie działania, jak wsparcie dla odnowienia Kaplicy Królewskiej w płockiej katedrze, chce być „odpowiedzialnym mecenasem kultury i strażnikiem pamięci”. „To odpowiedzialność za dziedzictwo przodków. Tak to postrzegamy, i tak to chcemy przekazać młodemu pokoleniu” – oświadczył.

Wasilewski dodał, iż PERN sfinansuje lekcje historii dla uczniów i stworzy portal internetowy na temat historii Płocka i tamtejszej nekropolii Piastów. „Nasze działania zmierzają do tego, aby otworzyć Kaplicę Królewską dla zwiedzających, żebyśmy mogli pokazać, że Płock jest ważnym miejscem na mapie kulturalnej i historycznej Polski” – powiedział prezes PERN.

Wybudowana w latach 1130-44 w stylu romańskim przez biskupa Aleksandra z Malonne katedra Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Płocku jest jedną z pięciu najstarszych w kraju i jedną z trzech, gdzie pochowani są dawni władcy Polski. W tamtejszej kaplicy Królewskiej, obok dawnych władców Polski: Władysława I Hermana (1043-1102) i Bolesława III Krzywoustego (1086-1138), spoczywają też szczątki 14 piastowskich książąt mazowieckich, w tym Konrada I Mazowieckiego (1187-1247), a także księżniczki Gaudemundy-Zofii (zm. 1288 r.), córki Wielkiego Księcia Litwy Trojdena, żona Bolesława II Mazowieckiego (1251-1313).

Prowadzone tam prace konserwatorskie, które dobiegają końca, objęły dotychczas m.in. odnowienie ściennych polichromii, posadzki i kraty wejściowej, a także wymianę oświetlenia. Termin ich zakończenia przewidywany jest na czerwiec. 

Fot. Dariusz Ossowski