1

Ewa Kopacz: Ja się nie poddaję

Organizatorzy wielu wydarzeń w naszym mieście mogą tylko pomarzyć o takim gościu, który na dodatek dokonał oficjalnego otwarcia imprezy. Mowa o Targach Zdrowego Życia Senior 2015, które odbywały się w sobotę, 3 października w Orlen Arenie. Otworzyła je premier Rzeczpospolitej Polskiej Ewa Kopacz.

Po godzinie 13 przed Orlen Arenę, zajechał bus z napisem „Silna gospodarka, wyższe płace”. Bez tzw. pompy i zadęcia, bo bus ze zdjęciem premier, zajechał nie od głównego wejścia, a od wejścia K7, które mieści się na tyłach obiektu. Następnie prowadzona przez prezydenta Płocka weszła na halę Orlen Areny, gdzie odbywały się Targi. Niewiele osób wiedziało, że premier będzie gościem imprezy. Z niedowierzaniem odwiedzający imprezę dochodzili do rzędów krzeseł, które były przygotowane dla publiczności przed sceną. – A co to takie zamieszanie, ktoś ważny przyjechał?-pytała nas starsza pani siedząca przy stoliku. Trudno się było dziwić temu pytaniu, bo Ewa Kopacz otoczona telewizyjnymi kamerami i działaczami przy swojej kruchej posturze, była praktycznie nie widoczna.

Dopiero gdy weszła na scenę zapowiedziana przez prezydenta Płocka, zebrała oklaski od publiczności. W otoczeniu Rady Seniorów z Płocka, mówiła ze sceny –  Chciałabym aby spełniło się moje marzenie, którym jest by wszystkie instytucje i miejsca w Polsce, były przyjazne seniorom. To dzięki wam mamy wolny kraj, bo wielu z was walczyło o tę wolność. To dzięki wam mamy świetnie wykształconych ludzi. To wy uczyliście swoje dzieci i wnuki ładnego patriotyzmu, tego który pozwala z dumą mówić o Polsce poza granicami kraju. Chcemy wam dzisiaj za to podziękować za troskę i za mądrość, z której dziś powinni korzystać politycy. Niech ci, którzy uważają dzisiaj, że wszystko wiedzą najlepiej, pamiętają o jednym, że mogą funkcjonować w polityce dzięki swoim dziadkom i rodzicom. Mój ostatni rok pracy bardzo mocno był nakierowany na działania, które ułatwią wam życie. W nowym budżecie na 2016 rok, oprócz 40 milionów zł, które otrzymaliście na zwiększenie aktywności, zostało dopisanych kolejne 20 milionów na to abyście bardziej licznie mogli korzystać z turnusów rehabilitacyjnych czy z bezpłatnej opieki prawnej – zwracała się szef rządu do uczestników spotkania. Ewa Kopacz zapewniała także, że emeryci i renciści w przyszłym roku oprócz podwyżek świadczeń, otrzymają jednorazowe dodatki w kwocie od 350 złotych w dół.

Wspomniała także o budowie domów dziennego pobytu dla seniorów-Senior Wigor. W tym roku ma powstać ich w całej Polsce około 100. W tym także w naszym mieście. – Senior Wigor, to domy dziennego pobytu, gdzie będziecie mogli spędzać czas, aby wasze dzieci mogły realizować się zawodowo – mówiła premier Kopacz – znajdziecie tam fachową opiekę, pielęgniarki podadzą wam leki, a wy będziecie mogli rozwijać swoją aktywność. Premier w swoim krótkim przemówieniu, wspomniała także o powstaniu 1500 punktów bezpłatnej pomocy prawnej, gdzie prawnicy pomogą załatwić każdą trudną sprawę. – Abyście nie musieli chodzić po sądach – uzasadniała szefowa rządu. Po wystąpieniu usiadła w pierwszym rzędzie aby obejrzeć występy, które przygotowały Grzybowianki oraz grupa taneczna działająca przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Płocku. Potem otoczona przez grupę działaczy Platformy Obywatelskiej poszła zwiedzić stoiska, którymi wypełniona była Orlen Arena. Rozmawiała z wystawcami i seniorami, a przy okazji zrobiła zakupy. I chociaż każdy oferował swoje produkty w prezencie szczególnemu gościowi, to jednak płaciła za produkty. Kupiła sobie…krem do rąk i słoik miodu. – Dałam pani premier piernikowego motyla, chciała mi płacić ale nie chciałam przyjąć pieniędzy, taka dumna jestem, że skromny, bo skromny ten prezent. Cieszę się, że mogłam z nią porozmawiać, jest taka normalna, swoja kobieta-tłumaczyła nam z dumą w głosie pani Ewa, która na Targach sprzedawała piernikowe wypieki.

Potem szefowa rządu spotkała się z dziennikarzami na krótkiej konferencji prasowej, która odbyła się przed Orlen Areną. Podziękowała za pośrednictwem mediów seniorom za ich wigor i energię, a także za pozytywną dawkę energii.

Na pytanie jednej z dziennikarek o pierwsze weto prezydenta Andrzeja Dudy, odpowiedziała –  Jest mi bardzo smutno z tego powodu. O władzy marzą ci, którzy chcą nam urządzać życie po swojemu, mówić nam jaką mamy płeć, co mamy w życiu robić. Gdzieś po drodze zgubiono naszą wolność, do której jestem tak przywiązana. Dzisiaj pozbawia się prawdopodobnie jednej grupy ludzi decydowania o sobie. To jest dopiero początek. Boję się [ jeśli PiS dojdzie do władzy, przyp.red] że będą ingerować w nasze życie dużo głębiej. Kiedy dojdą do władzy natychmiast metoda in vitro przestanie być finansowana. Chce się wprowadzić kompletny zakaz aborcji. Dzisiaj mówimy tylko o tym co nas w przyszłości czeka – to czeka nas dyktat tych, którzy wiedzą, że według ich sposobu na życie wszyscy mają tak żyć. To się kłóci z moim pojęciem demokracji, wolności i takiego nowoczesnego patriotyzmu, w którym ta wolność ma szczególne miejsce. Z kolei pytanie, związane z tym, że prezes Kaczyński twierdzi iż będą rządzić sami. Skomentowała spokojnie – Prezes Kaczyński mówi dzisiaj życzeniowo. To 25 października zdecydują wyborcy, a nie pan prezes jednej czy drugiej partii.

Następnie wsiadła do busa, którym podróżuje po Polsce, aby zwiedzić płocką Małachowiankę. Po szkole oprowadziła ją nauczycielka Elżbieta Ciesielska-Zając. Ewa Kopacz znalazła też chwilę, aby porozmawiać z lokalnymi mediami. I kiedy wygodnie usiadła na schodach, nikt nie miał wątpliwości, że to kobieta, która nie boi się trudnych pytań, która jest gotowa rozmawiać, a nie narzucać swoje zdanie.

Na pytanie o trasę S10 odpowiedziała – Mało czasu zostało nam w tej kadencji, ale intencją mojego rządu jest to żeby jednak trochę zmienić przebieg tej trasy. Chcemy podjąć decyzję pozytywną dla waszego miasta jeśli chodzi o S10. Myślę, że do końca kadencji rada ministrów w tej sprawie się wypowie. Dziennikarka jednej z lokalnych gazet zapytała także o najnowszy pomysł Prawa i Sprawiedliwości, związany z podziałem wyodrębnienia nowych województw, o których już pisaliśmy na naszych łamach. – Nie przywiązujcie się do pomysłów kampanijnych, to są rzeczy głoszone po to aby zyskać sobie jak najwięcej głosów w nadchodzących wyborach. Te pomysły będą i zadziwiać, niektórych będą przerażać, innych będą cieszyć. Podejrzewam, że jest rzucone takie hasło tylko po to aby wokół tego rozgorzała dyskusja, a oni byli bohaterami tej dyskusji. Mówiła, że owszem pomysł taki był ale jedynie w kontekście podziału funduszy unijnych. W takim przypadku Mazowsze by skorzystało, ale za to straciłaby Warszawa.

Wspomniała także o tym, że jest radomianką i zarzuciła władzom Radomia, że nic się tam nie działo przez osiem lat. – Przez dwie kadencje rządził PiS w moim Radomiu. Jest to miasto zadłużone, bo więcej w nim polityki niż działania – stwierdziła. Na temat przyszłej koalicji w Sejmie, do którego, według sondaży, ma nie wejść główny koalicjant partii rządzącej. Ustosunkowała się bez zastanowienia –  Macham na nie ręką, bo gdyby Andrzej Duda przejmował się sondażami, to nigdy by nie był prezydentem. Jestem przekonana, że najbardziej wiarygodnym sondażem będzie sondaż 25 października. Ja się nie poddaję. Trudno mi powiedzieć, jaki będzie rozkład sił w parlamencie, nie ukrywam że my jesteśmy tą partią goniącą. Dzisiaj mamy coś za sobą co jest naszym atutem-ostatni rok rządów i spełnione nieomal wszystkie obietnice, a więc praca i nie gadanie o pracy. Stanęłam przed Polakami i powiedziałam, że chcę się rozliczyć z tego co zrobiłam. Dzisiaj moje propozycje nie są festiwalem obietnic na przyszłe 4 lata. To są bardzo przemyślane propozycje. Jeśli je Polacy przyjmą i zaakceptują mogą mieć gwarancje, że zostaną zrealizowane – podkreśliła premier.

Była mowa także o wieku emerytalnym –  My wydłużamy wiek emerytalny każdy kwartał o jeden miesiąc. To nie jest tak, że my przychodzimy i mówimy już ciach do 67 roku życia. Będziemy przechodzić na to systematycznie, a nie jednego dnia więc wszyscy ci, którzy nie ma mają siły i zdrowia, a pracują 20-30 lat, niewątpliwie ich to nie czeka, że ktoś każe im pracować – podsumowała Ewa Kopacz. Krótko wspomniała też o umowach śmieciowych. Poza umowami o dzieło wszyscy mają być zatrudnieni na umowę o pracę. Co jest dobrą prognozą dla tych, którzy pracują na tzw. „śmieciówkach”.

Spotkanie w Małachowiance zakończyło się na wesoło. Jan Waćkowski znany płocki fotograf, przypomniał o tym, że pani premier obiecała, że podczas kampanii wyborczej wszyscy działacze PO będą chodzić w trampkach. Oczywiście obecni na spotkaniu wybuchnęli śmiechem, premier również – Bardzo chętnie bym chciała założyć dżinsy i trampki ale uważam, że strojem wyraża się szacunek do ludzi, do których się przyjeżdża. Jak jadę do swojej mamy, która ma 83 lata ubieram się na luzie, to ona mi mówi – dziecko a co ty się dzisiaj tak przebrałaś.

Wizyta premier Rzeczpospolitej Polskiej w Płocku była dla wielu zaskoczeniem, bardzo dużo osób też nie wiedziało o jej przyjeździe. Ale ci, którzy mieli okazję porozmawiać z szefową rządu, czy uścisnąć jej rękę, byli bardzo dumni. Co warte podkreślenia, ani razu podczas swojego przemówienia, rozmów z seniorami, wystawcami i dziennikarzami nie padły z jej ust hasła wyborcze, nie prosiła o głosy. Ewa Kopacz przyjechała spotkać się z ludźmi, porozmawiać i pokazać, że jest normalną polską kobietą.   

Lena Rowicka




Dwa punkty Orlen Wisły w Słowenii

Po pierwszej połowie wyjazdowego meczu z Celje Pivovarną Lasko nafciarze prowadzili różnicą siedmiu bramek. Gospodarze po zmianie stron walczyli jak lwy, ale zdołali odrobić tylko część strat.

– Interesuje nas tylko zwycięstwo – mówił przed meczem trener Manolo Cadenas. – Do każdego meczu podchodzimy z żądzą odniesienia zwycięstwa. Tak samo będzie również i teraz.

Orlen Wisła od pierwszych minut narzuciła gospodarzom swoje warunki gry, dzięki czemu błyskawicznie wypracowała sobie czterobramkową przewagę. Wprawdzie wystarczyła chwila nieuwagi, aby Celje zdołało odrobić trzy oczka, ale przyjezdni natychmiast uspokoili grę i ponownie przejęli kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami.

Poczynaniami nafciarzy świetnie dyrygował Dmitrij Zhytnikov, który niejako „przy okazji” zdobył cztery gole. Rewelacyjnie w bramce spisywał się Rodrigo Corrales, którego najgorzej wspominał będzie Luka Zvizej. Rutynowany lewoskrzydłowy w pierwszej połowie ani razu nie zdołał wpisać się na listę strzelców.

W pierwszych minutach meczu nafciarzy na środku defensywy usiłował powstrzymywać Blaz Blagotinsek, ale po dziesięciu minutach gry miał już na koncie dwie dwuminutowe kary. Trener miejscowych musiał desygnować na jego miejsce Vida Poteko.

W pierwszych 30 minutach nafciarze niepodzielnie panowali na parkiecie i nie zmienia tej opinii nawet fakt, że w pewnym momencie różnica wynosiła tylko +1 na korzyść przyjezdnych. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak radykalnej zmianie.

Gospodarze dość szybko zniwelowali sporą część przewagi, z jakiej wcześniej cieszyć mogła się Orlen Wisła. Niesieni dopingiem swoich kibiców zaczęli wierzyć, że losy meczu można jeszcze odwrócić. W końcu zaczął trafiać Luka Zvizej, sposób na płocczan znalazł też grający wyłącznie w ataku Blaz Blagotinsek. Swoją dotychczasową skuteczność stracił za to Dmitrij Zhytnikov. Na szczęście rosyjski rozgrywający jest dla Orlen Wisły niezwykle pożyteczny nawet, gdy nie zdobywa goli. Zawsze bowiem absorbuje uwagę defensorów, robiąc tym samym miejsce dla innych graczy. Na szczególne słowa uznania zasłużyli Michał Daszek i Ivan Nikcević. Nie tylko dlatego, że zagrali ze stuprocentową skutecznością. Obaj zdobywali gole w niezwykle trudnych dla Orlen Wisły momentach.

Drużyna prowadzona przez trenera Manolo Cadenasa wraca ze Słowenii bogatsza o dwa punkty. Wygrana nafciarzy była w pełni zasłużona, ale hiszpański szkoleniowiec zespołu z Płocka ma o czym myśleć. Zespół, który po 30 minutach prowadzi siedmioma golami, nie może w drugiej połowie doprowadzać do takiego horroru.

Celje Pivovarna Lasko – Orlen Wisła Płock 25:28 (10:17)

Celje: Lesjak, Gajić – Blagotinsek 4, Babarskas 1, Janc 2, Razgor 4, Dobelsek, Mlakar 6, Zvizej 4, Poteko, Malburg 3, Kodrin 1, Ivić, Marguc

Orlen Wisła: Corrales,Wichary – Racotea 3, Pusica, Ghionea 3, Rocha 2, Zelenović 4, Nikcević 4, Zhytnikov 5, Tarabochia 2, Wiśniewski, Montoro 1, Daszek 4




Na efekty trzeba zaczekać

– Przyjechałem na Targi bo zachęciło mnie to, że będą tu zagraniczne firmy. Ale nie znam języka i szkoda tylko było moich pieniędzy na bilet. Przydałby się tutaj jakiś tłumacz, bo wie pani, pracowałem na budowie w Niemczech i tam wcale znajomość niemieckiego nie była mi potrzebna, bo pracowałem z samymi Polakami – mówił nam Łukasz, około 25-letni chłopak.

Z kolei Asia, przyszła do Orlen Areny żeby znaleźć jakąkolwiek pracę. – Wszędzie mam wysłać CV i czekać na telefon lub odpowiedź. Wzięłam od firm kilka wizytówek i parę ofert, złożę dokumenty rekrutacyjne ale jakoś nadziei nie mam, bo przeważnie szukają kogoś ze stażem, a ja w czerwcu dopiero skończyłam studia. Jestem po Administracji.  Wie pani teraz tak jest, że jak nie ma się znajomości to ciężko o pracę – mówiła nam wyraźnie rozżalona. I tak można by mnożyć te smutne wypowiedzi, bo raczej młodzież nadziei nie miała na znalezienie pracy na pierwszych Międzynarodowych Targach Pracy i Integracji w Płocku, które odbywały się 2 października. Była to jednocześnie 20. edycja Płockich Targów Pracy i Integracji, a także 9. Płockich Targów Pracy Osób Niepełnosprawnych. Frekwencja w porównaniu z poprzednimi latami była na pewno dużo większa. Ale i oferujących pracę firm też przybyło. W poprzednim roku było około 60 stoisk w Orlen Arenie, w tym roku ponad 80, w tym także firmy zagraniczne między innymi z: Niemiec, Holandii czy Norwegii. I to właśnie stoiska oferujące pracę za granicą, stanowiły magnez dla wielu bezrobotnych osób, które wybrały się na wydarzenie.

– Praca w płockich firmach, pani mnie pyta o…kosmos – żartował Jarek, młody chłopak – Byłem tu w zeszłym roku, złożyłem dokumenty do dwudziestu paru firm, nikt do dziś się do mnie nie odezwał, a najlepsze jest to, że dzisiaj też tu są. Przyszedłem do Orlen Areny, żeby właściwie porozmawiać z przedstawicielami zagranicznych firm, może się uda coś załatwić, kazali mi wysłać dokumenty. I pokazał nam plik folderów reklamowych oraz wizytówek.

Spotkaliśmy się też z opiniami, że takie Targi są potrzebne chociażby dlatego, że wiele osób nie miało świadomości, że są takie firmy na rynku pracy. Przy kilku stoiskach dowiedzieliśmy się, że jest praca właściwie od zaraz ale tylko dla pracowników fizycznych. A jeśli ktoś szuka pracy biurowej? To tylko po złożeniu aplikacji i przejściu procesu rekrutacyjnego, taka osoba zostaje zarejestrowana w bazie danych firmy i ma czekać, jak zwolni się wakat. Faktem też jest, że jeśli ktoś znał dobrze język francuski, pracę oferowano od zaraz. – Pilnie poszukujemy lektorów różnych języków, a jeśli chodzi  o znajomość francuskiego to praktycznie natychmiast po złożeniu dokumentów – tłumaczyła nam pracownica Centrum Języków Obcych. Co prawda wymagania nie są małe na to stanowisko, ale praca by się znalazła. Wyjątkowo dużo było też ofert pracy w służbach mundurowych, począwszy od wojska, poprzez policję i straż miejską, aż po różne firmy ochroniarskie. Podczas Targów trwały też prezentacje firm i panele dyskusyjne. Zainteresowanie nimi było różne, zależnie od natężenia odwiedzających Targi. Dla osób niepełnosprawnych z kolei były przygotowane warsztaty.

Organizatorami tegorocznych Targów Pracy były: Miejski Urząd Pracy w Płocku, Powiatowy Urząd Pracy w Płocku, Wojewódzki Urząd Pracy w Warszawie, Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Polskiej Wsi „Razem lepiej” w Nowym Miszewie, Politechnika Warszawska filia w Płocku oraz Centrum Widowiskowo-Sportowe Orlen Arena.

Lena Rowicka




To będzie ekstremalny maraton

Nowy obraz

Mieszkający na co dzień nieopodal Płocka Janusz Radgowski ma na swoim koncie wyprawy z Krakowa do Sopotu i z Watykanu do Wadowic. W 2016 roku chce pokonać liczącą ponad pięć tysięcy kilometrów trasę przez Stany Zjednoczone, wiodącą z wybrzeża Pacyfiku nad Atlantyk.

 

Od ponad sześciu lat żyje dzięki przeszczepionej nerce. Porusza się na wózku inwalidzkim. Nigdy jednak nie narzeka na swój ciężki los. Wręcz przeciwnie. Jest niepełnosprawnym maratończykiem, który docenia życie i chce pomagać innym. Przede wszystkim dzieciom. W maju 2014 roku ruszył z Krakowa, aby po dwóch tygodniach dotrzeć do Sopotu. Pieniądze zebrane podczas wyprawy  „Zdobędę Swój Mount Everest. Na wózku przez Polskę” przeznaczył na leczenie i rehabilitację Cezarego Olbińskiego.

W rocznicę śmierci papieża Jana Pawła II, 2 kwietnia ruszył w trasę wiodącą z Watykanu do rodzinnego miasta Karola Wojtyły – Wadowic. Do celu dotarł 11 maja. Tym razem pieniądze zebrane dzięki wyprawie „Każdy Ma Swój Mount Everest” zasiliły konto Klaudii Kamińskiej walczącej z neuroblasdomą typu IV.

Tym razem Janusz Radgowski zdecydował się na absolutnie ekstremalne wyzwanie – chce na aktywnym wózku inwalidzkim pokonać trasę łączącą Seatle z nad Pacyfikiem z Lewes leżącym na wybrzeżu Atlantyku. Trasa liczy ponad 5 tysięcy kilometrów. I tym razem Janusz postanowił połączyć swoją ekstremalną jazdę ze zbieraniem funduszy dla chorego dziecka. Tym razem będzie to Zuzia, która przyszła na świat z zespołem wad wrodzonych.

– Moje przedsięwzięcie jest wyczynem sportowym na skalę globalną. Swoją postawą niosę w świat ideę Fair Play. W czasie tej wyprawy będę przełamywał bariery fizyczne i wewnętrzne zahamowania. Celem wyprawy jest pomoc w leczeniu i rehabilitacji chorego dziecka – tłumaczy Janusz Radgowski. – Mam nadzieję, że zechcecie Państwo wesprzeć tę wyprawę, a tym samym Zuzię w powrocie do zdrowia. Poszukuję osób, firm i instytucji, które zechciałyby sponsorować lub w jakikolwiek sposób wspomóc mój supermaraton.

Wszystkie osoby prywatne i instytucje, które chciałyby pomóc Januszowi Radgowskiemu w jego eskapadzie, mogą się z nim kontaktować telefonicznie pod numerem 601 718 200 lub elektronicznie pod mailem janusz.rsport@op.pl. Patronat medialny nad wyprawą Janusza Radgowskiego przez Stany Zjednoczone objęła nasza redakcja.




Medale z wody wyłowione

Jedenaście płockich osad wystartowało w Międzywojewódzkich Mistrzostwach Młodzików w Ełku. Tylko jedna z nich nie zdołała wywalczyć miejsca na podium.

 

Młodzi płocczanie wrócili do domu z trzema medalami złotymi, trzema srebrnymi i czterema brązowymi. Po złoto sięgnęli Mateusz Łęgowik i Miłosz Ziemkiewicz w dwójkach podwójnych chłopców, Samanta Kopcińska, Wiktoria Diwota, Oliwia Nowakowska, Justyna Leśkiewicz i sternik Jakub Opasiński w czwórce ze sternikiem dziewcząt oraz Samanta Kopcińska, Wiktoria Dziwota, Adrianna Wolak i Justyna Leśkiewicz w czwórce pojedynczej dziewcząt.

Aleksandra Marcinkowska i Justyna Bentlewska sięgnęły po srebro w dwójce pojedynczej dziewcząt. W czwórce pojedynczej chłopców na drugim miejscu linię mety minęli Mateusz Łęgowik, Eryk Ciesielski, Miłosz Kalota i Miłosz Ziemkiewicz. Po srebrny medal popłynęła też skiffistka Oliwia Nowakowska.

Krystian Dragan, Filip Pędzierski, Filip Ochenkowski, Igor Skowyrski  oraz sternik Sebastian Rutkowski zajęli miejsce na najniższym stopniu podium w rywalizacji czwórek ze sternikiem chłopców. W tej samej konkurencji dziewcząt po brąz sięgnęły Oliwia Rogoda, Adrianna Wolak, Oliwia Krużmanowska, Weronika Zawadzka oraz sterniczka Paulina Gołębiewska. Ostatni z krążków dla Płocka wywalczyła czwórka bez sternika chłopców: Krystian Dragan, Filip Pędzierski, Filip Ochenkowski i Olgierd Budnicki.

Płockie Towarzystwo Wioślarskie zdecydowanie wygrało punktację klubową, wyprzedzając WTW Warszawa i Sokoła Ostrołęka.




Czekamy na dzikie koty

Pół roku trwały prace przy budowie wybiegu dla panter śnieżnych i tygrysów syberyjskich. Ich budowa kosztowała niespełna milion złotych, z czego 431 tys. zł wyniosło dofinansowanie z Unii Europejskiej.

 

Umowa w sprawie dofinansowania projektu „Zwiększenie atrakcyjności turystycznej ZOO w Płocku poprzez budowę wybiegu dla panter śnieżnych i tygrysów syberyjskich” została podpisana już w grudniu 2013 roku. Ale właściwe prace budowlane ruszyły dopiero w kwietniu 2015 roku, a zakończyły w ostatnich dniach września.

Tytuł projektu, dzięki któremu udało się pozyskać unijne dofinansowanie, nie był przypadkowy. – ZOO w Płocku jest bardzo atrakcyjne wiosną i latem – mówił prezydent Płocka Andrzej Nowakowski podczas spotkania z mediami podsumowującego inwestycję. – Chcemy jednak, żeby było odwiedzane częściej również poza sezonem. Stąd pomysł na sprowadzenie  zwierząt, które są aktywne również zimą.

Jak zapowiada dyrektor ogrodu zoologicznego Krzysztof Kelman, najpóźniej za dwa miesiące w Płocku pojawią się dwie pantery śnieżne i dwa tygrysy syberyjskie. Pantery przyjadą do naszego miasta ze Szwajcarii i Anglii, a samiec tygrysa z Holandii. Trwają poszukiwania partnerki dla niego.

Pantera śnieżna (nazywana też irbisem) mieszka w pasmach górskich środkowej Azji (na wysokości 2000 – 6000 m nad poziomem morza). Ma długie, gęste, jasnoszare futro z ciemnymi plamami, dzięki któremu w środowisku naturalnym może idealnie się kamuflować. Ma krępe ciało i niewielkie uszy, szerokie łapy oraz ogon pokryty gęstym futrem.

Zwierzę aktywne głównie w ciągu dnia poluje na górskie ssaki kopytne, czasami na domowe zwierzęta. Żyje samotnie, a w pary łączy się jedynie w okresie godowym. Samica rodzi od jednego do pięciu młodych. Szacuje się, że na w stanie naturalnym żyje 4-5 tysięcy irbisów.

Na Światowej Czerwonej Liście IUCN gatunek ten zaliczany jest do kategorii EN (Endangered – zagrożony wyginięciem). W ogrodach zoologicznych pantera śnieżna objęta jest licznymi programami hodowlanymi i chroniona konwencją CITES.

Tygrys syberyjski to największy z wielkich kotów, który bliski jest wyginięcia. Ma ubarwienie jaśniejsze od innych podgatunków tygrysa. Samce mają na szyi charakterystyczną kryzę z dłuższego włosa.

Tygrysy syberyjskie żyją przede wszystkim na wschodnich krańcach Rosji i dolnym biegu Amuru. Są typowymi samotnikami, przemierzającymi w poszukiwaniu  pokarmu rozległe terytoria łowieckie. Polucją na ssaki kopytne i dziki. Niezwykle rzadko atakują ludzi. Do sytuacji tego typu dochodzi praktycznie tylko wtedy, gdy muszą bronić swoich młodych.

Samica opiekuje się młodymi (miot liczy 2-4 zwierząt) do drugiego-trzeciego roku życia (czyli momentu, gdy mogą samodzielnie zdobywać pożywienie).

Chociaż tygrysy syberyjskie objęte są całkowitą ochroną, niezwykle dochodowym procederem stało się niezwykle dochodowym procederem. Skóry tygrysów i części ich ciała są poszukiwanym składnikiem tradycyjnej chińskiej medycyny.

Na świecie żyje zaledwie 350-400 tygrysów syberyjskich, które znalazły się na granicy wyginięcia. Na Światowej Czerwonej Liście IUCN zakwalifikowane zostały do kategorii EN – (Endangered) jako gatunek zagrożony wyginięciem. Objęte są licznymi programami hodowlanymi m.in. Europejskim Programem Hodowli Gatunków Zagrożonych Wyginięciem (EEP).

Tygrysy syberyjskie i pantery śnieżne będą miały w Płocku optymalne warunki życia. Wybiegi zostały tak przygotowane, aby jak najbardziej przypominać środowisko naturalne, w jakim występują oba gatunki. Wybieg dla panter śnieżnych (490 m kwadratowych powierzchni) ma charakter górski. Znajdują się tam skały, nisze skalne i specjalnie przygotowana „grota”, wkomponowana w tylne ogrodzenie wybiegu. Czterometrowe ogrodzenie zostało wykonane z drewnianych bali, siatki i imitacji skały. Od strony publiczności wkomponowane są szyby widokowe.

Wybieg dla tygrysów syberyjskich ma 614 m kw. Został podzielony na dwie części. Pomieszczenia wewnętrzne imitują naturalne „budowle” – jaskinie i wykroty. Wybieg dla tygrysów ma charakter leśny z wkomponowanym zbiornikiem wodnym. Ogrodzenie (4,5 m) wykonane zostało z siatki, drewna i imitacji skały. Od strony publiczności przewidziano też szyby widokowe. Wybiegi dla panter śnieżnych i tygrysów syberyjskich zostały usytuowane nad stawami, na naturalnej skarpie między wybiegiem kangurów i gorali.

Zanim tygrysy syberyjskie i irbisy pojawią się w płockim ogrodzie zoologicznym, należy odpowiednio zagospodarować teren wokół ich wybiegów, przygotować zaplecza i tablice dydaktyczne, urządzić ekspozycję tak, aby jak najbardziej zbliżona była do środowiska naturalnego. Zwierzęta wybrane zostały przez europejskich koordynatorów gatunków. Pary zwierząt nie mogą być spokrewnione. W przyszłości powinny dać potomstwo, które przekazane zostaną innym ogrodom zoologicznym biorącym udział w programach hodowlanych. Za transport odpowiadać będzie jedna ze specjalistycznych firm przewożących zwierzęta między ogrodami  zoologicznymi w całej Europie. Każda z nich ma olbrzymie doświadczenie w transporcie zwierząt i wszelkie niezbędne uprawnienia. Dysponuje też specjalistycznym sprzętem. Koszty transportu pokryje ZOO w Płocku.

 




Żyj zdrowo i wesoło

A2

Wielu utożsamia Zbigniewa Wodeckiego przede wszystkim z Pszczółką Mają, chociaż lista śpiewanych przez niego hitów jest zdecydowanie dłuższa. Pochodzący z Krakowa wokalista i multiinstrumentalista będzie gwiazdą wieczoru podczas Targów Zdrowego Życia – Senior 2015.

 

Impreza odbędzie się w sobotę, 3 października w godzinach 12.00-21.00 w Orlen Arenie. Organizatorzy podkreślają, że Targi są wydarzeniem edukacyjno-kulturalnym, dedykowanym głównie osobom w wieku 50+. Ale, nie tylko.

W Orlen Arenie znajdą się stoiska ponad 70 firm i instytucji, które pomogą odpowiedzieć na pytania związane ze zdrowym stylem życia. Ponieważ w naszym mieście brakuje imprez, które kierowane są do seniorów, organizatorzy Targów wychodzą naprzeciw ich potrzebom i promują w ten sposób aktywny styl życia. – Atrakcji na pewno nie zabraknie. Jedną z nich będzie dancing dla seniorów – zapowiada prezydent Płocka Andrzej Nowakowski, który objął honorowy patronat nad imprezą.

Zapowiada się interesująco? Nie siedźcie więc w domach, nie nudźcie się, nie oglądajcie kolejnego serialu…Zabierzcie… dobry humor i spotkajmy się w sobotę, 3 października w Orlen Arenie. Organizujące to wydarzenie Stowarzyszenie Innovacja zapewnia, że ich zaproszenie kierowane jest nie tylko do osób starszych, ale i do najmłodszych. One też nie powinny się nudzić. Wstęp na imprezę jest wolny.

 




Angel Fundator Montoro

Po raz pierwszy w sezonie 2015/2016 Orlen Wisła przekroczyła „magiczną” barierę czterdziestu bramek zdobytych w jednym meczu. Po golu, którego zdobył Angel Montoro, nafciarze trafiali jeszcze dwa razy.

Niemal dokładnie rok temu Stal Mielec niespodziewanie zremisowała w Płocku z Orlen Wisłą 25:25. Przed meczem piątej kolejki PGNiG Superligi nikt jednak nie miał wątpliwości, że tym razem podobna sytuacja nie jest możliwa. Zespół z Mielca przed sezonem 2015/2016 stracił kilku kluczowych zawodników. Wszystko wskazuje na to, że po zakończeniu rozgrywek może pożegnać się z najwyższą klasą rozgrywkową.

Mecz Orlen Wisły z mielczanami trener Manolo Cadenas potraktował jak mocne przetarcie przed kolejnymi spotkaniami rozgrywanymi w najbardziej elitarnych rozgrywkach klubowych Europy. – Cieszę się, że odnieśliśmy zwycięstwo, zdobyliśmy dwa punkty i nie odnieśliśmy kontuzji, a teraz możemy spokojnie myśleć o Lidze Mistrzów – mówił po końcowej syrenie hiszpański szkoleniowiec nafciarzy.

Na placu gry pojawili się między innymi wracający do gry Miljan Pusica i Zbigniew Kwiatkowski. Obaj mieli powody do zadowolenia. Chociaż występują przede wszystkim w defensywie, wpisali się na listę strzelców. A „Puszka” w pewnym momencie pojawił się również w ataku, desygnowany do gry na prawym rozegraniu.

Jeszcze lepiej spisał się Adam Morawski. Bramkarz nafciarzy, który po krótkiej przerwie wrócił do treningów, pojawił się między słupkami w końcówce pierwszej połowy i dość poważnie skomplikował życie rywalom. Jego skuteczność przekroczyła 50 procent, co poważnie zdeprymowało nawet Damiana Kostrzewę.

Lider klasyfikacji ligowych strzelców zdobył wprawdzie sześć bramek, ale występu w Orlen Arenie nie może zaliczyć do udanych głównie dzięki „Loczkowi”, który ze stoickim spokojem obronił kilka jego rzutów. W ekipie z Mielca warto pochwalić Krzysztofa Lipkę, który całkiem nieźle spisywał się w bramce, co szczególnie boleśnie odczuł Dmitrij Zhytnikov. Godny podkreślenia jest fakt, że każdy z płockich zawodników występujących w polu, zapisał na swoim koncie co najmniej jedno trafienie. Oby tak samo było w meczu z Celje Pivovarną Lasko.

Po rozbiciu Stali Orlen Wisła awansowała na pierwsze miejsce w tabeli. Płocczanie są obecnie jedynym zespołem PGNiG Superligi, który zapisał na swoim koncie komplet punktów. Szczyt marzeń? Obyśmy to samo powiedzieć mogli za miesiąc.

Orlen Wisła Płock – PGE Stal Mielec 42:22(20:12)

Orlen Wisła: Wichary, Morawski – Daszek 6, Racotea 2, Wiśniewski 4, Pusica 2, Rocha 7, Montoro 4, Tarabochia 4, Konitz 3, Kwiatkowski 1, Nikcević 5, Ghionea 2, Zhytnikov 2

PGE Stal: Nikolić, Lipka – Wilk 3, Wypych 3, Obiała 2, Kłoda, Chodara 4, Kostrzewa 6, Kawka, Janyst 4, P. Gasin, M. Gasin




Beata Szydło: Kampania wyborcza ma swoje prawa

Gdyby ktoś nie miał politycznej świadomości, a przez przypadek trafił w środę wieczorem do płockiego teatru, mógłby „widzieć” nie polityka, a gwiazdę która wchodzi na scenę. Beata Szydło schodziła z góry, między rzędami krzeseł. Prowadził ją korowód utworzony z plakatów. Publiczność wręcz szalała – Be-a-ta, Be-a-ta! Takie samo „wejście” miał, swego czasu, Andrzej Duda – wszystko idealnie wyreżyserowane i zaplanowane.

Ale zanim doszło do spotkania z wyborcami, Beata Szydło spotkała się z dziennikarzami. Szydłobus zajechał przed płocki teatr mocno spóźniony. Przez co  konferencja prasowa była bardzo skrócona, do tego stopnia, że nie wszyscy dziennikarze zdążyli zadać pytania, a o dyskusji nie było mowy. Dziennikarze głównie pytali o nowy kampanijny pomysł Prawa i Sprawiedliwości czyli o podział Mazowsza na dwa odrębne województwa. – Dawno mamy to w swoim programie i mówimy o tym, że konieczne będzie wydzielenie Warszawy z województwa mazowieckiego. Jeżeli będziemy rządzić, to na pewno przy konsultacjach społecznych ten program poddamy pod dyskusję – tłumaczyła poseł. Na stwierdzenie jednej z dziennikarek, że Marek Suski poseł z Radomia stwierdził, że płoccy parlamentarzyści trochę wysunęli się przed szereg. Beata Szydło odpowiedziała – Kampania i emocje kampanii wyborczej mają swoje prawa. W tej chwili mówienie o stolicy województwa, to tak jak ja opowiadałabym o tym, że już przed państwem staje Beata Szydło jako premier. Jestem dopiero kandydatem na premiera, a projekt wydzielenia województwa jest dopiero projektem.

„Jedynka” z listy PiS z naszego okręgu Wojciech Jasiński, obecny na na konferencji przyznał, że płoccy parlamentarzyści będą optowali za tym aby Płock był stolicą Mazowsza. Wspomniał także, że nie tylko między Płockiem i Radomiem jest taki problem, bo to samo jest np. pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą. Beata Szydło nadmieniła także, że szydłobus po Polsce będzie jeździł do ostatniej chwili kampanii wyborczej.

W końcu przyszedł czas na wielkie wejście na scenę. Beata Szydło schodziła po schodach, otoczona plakatami niesionymi przez młodych ludzi. Ściskała dłonie obecnym w teatrze. Atmosferę podgrzewała płynąca z głośników głośna muzyka oraz  okrzyki prowadzącego spotkanie, Rafała Bochenka. Przypomnijmy, ten sam konferansjer towarzyszył spotkaniom z Andrzejem Dudą w kampanii prezydenckiej. Wszystko ze szczegółami zaplanowane według scenariusza, bo prowadzący często zerkał na przygotowane kartki, które trzymał w ręku. Kiedy Beata Szydło kończyła któreś ze zdań, od razu Bochenek krzyczał – Ba-a-ta! Zwy-cię-ży-my! Da-my ra-dę! A tłum popadał w euforyczne okrzyki za nim, zrywając się z krzeseł. W swoim przemówieniu poseł opowiadała, że dzień zaczęła o 4 rano. Najpierw była na Śląsku, potem odwiedziła Żyrardów i Gostynin, aby zakończyć dzień w Płocku. – Warto było tak wcześnie wstać, aby spotkać tak wspaniałych Polaków na swojej drodze. Podróżujemy już wiele lat, bo kiedyś nasz szef Jarosław Kaczyński powiedział, że trzeba zapytać ludzi, jak jest i jak im się żyje? Dzięki tym wyjazdom został napisany nasz program. Program napisali Polacy! Potem ruszyliśmy po konsultacje. A potem znowu ruszyliśmy w drogę z kandydatem na prezydenta Andrzejem Dudą. To była najpiękniejsza przygoda w moim życiu. Jest to ogromne osiągnięcie w moim życiu, bo nie często człowiek może przyłożyć rękę do tego, aby ktoś został prezydentem – mówiła ze sceny Szydło. I tu tłum zerwał się krzycząc – Dzię-ku-je-my! – Wszyscy poczuliśmy się dumni, że mamy takiego prezydenta i on czuje się dumny, że jest Polakiem. Wykonał morderczą pracę aby objechać całą Polskę. Wszędzie ma przyjaciół i swoich wyborców, którzy mu zaufali. Bo my nie przychodzimy do państwa z pustymi rękoma – kontynuowała ze sceny swoją wypowiedź. W swoim przemówieniu wielokrotnie wspominała Andrzeja Dudę. Nie pominęła też świętej pamięci Lecha Kaczyńskiego a także Jarosława Kaczyńskiego.

Po wymówieniu każdego z tych nazwisk, tłum zamieniał się w skandującą masę. Jak to bywa na konwencjach Prawa i Sprawiedliwości, oprócz pochwał dla swoich działaczy, nie mogło zabraknąć…krytyki. Takiej co to nie przebiera się w słowach, tylko mówi wprost – Jak można w żywe oczy kłamać – zwracała się do rządu Ewy Kopacz. Generalnie do obecnie rządzących poseł Szydło odnosiła się z lekką pogardą, nie znalazła ani jednego słowa uznania dla obecnie panującej władzy. Wręcz odwrotnie, wszystko źle, i wszystko nie tak. – Bo obecna władza uważa, że wie lepiej co jest lepsze i co jest konieczne! – regulowała ton głosu na dużo wyższy. Ale za to padały takie słowa – Przed nami każdy będzie miał równe szanse. Czy wybierzemy drogę gdzie zbudujemy Polskę, która będzie idealna? Jeżeli pójdziemy tą drogą to stworzymy państwo dla obywateli! 25 października to wy będziecie mieć władzę! I to od was zależy czy wybierzemy władze, które zbudują silną gospodarkę, która stworzy kraj, w którym starsi ludzie nie będą musieli wybierać, czy mają wykupić recepty, czy kupić sobie żywność. Wszyscy jesteśmy równi! – rzucała kolejne hasła, których pełno w wystąpieniach poseł Beaty Szydło. Po dość długo trwającym przemówieniu, publiczność obejrzała spot wyborczy PiS, a także poznała kandydatów, którzy znaleźli się na liście wyborczej ugrupowania.

Najcieplej przez obecnych został przyjęty Tomasz Korga, którego płocczanie dobrze znają. Gromkie brawa zebrał też Marek Martynowski, senator ubiegający się o reelekcję w izbie wyższej parlamentu. – Proszę o głos dla biało-czerwonej drużyny. To ludzie godni zaufania. Grałam w piłkę ręczną więc wiem co to drużyna, co to gra zespołowa. Razem możemy więcej! – zachęcała do głosowania kandydatka PiS na premiera. A z kolei Rafał Bochenk, wyraził bardzo głośno nadzieję, że w okręgu płocko-ciechanowskim Prawo i Sprawiedliwość zbierze… 10 mandatów. I oczywiście ten senatorski także. Znowu była burza oklasków. Ludzie na komendy prowadzącego nie pozostawali obojętni-skandowali, klaskali i machali chorągiewkami z logo PiS. Tuż koło nas siedziała pani i pan w średnim wieku, którzy nie dawali ponieść się emocjom i atmosferze. Na nasze pytanie, czemu nie klaszczą i nie zrywają się z miejsc? Usłyszeliśmy – Przyszliśmy tu z ciekawości, żeby zobaczyć co się będzie działo, a tak w ogóle to nawet nie jesteśmy zwolennikami tej partii.

Co ciekawe poseł Beata Szydło ani razu nie podała żadnego konkretu, jak też tej „biednej” Polsce pomóc. Przemówienie było tak skonstruowane aby oddziaływało na emocje. Psychologia tłumu opanowana do perfekcji – rozłożone szeroko ręce Beaty Szydło podczas przemowy, nakręcający atmosferę prowadzący czy płynąca muzyka, ta sama, która towarzyszyła Andrzejowi Dudzie podczas wystąpień. Krótko mówiąc, w płockim teatrze była to powtórka „spektaklu” sprzed kilku miesięcy, tylko tym razem na scenie główną rolę zagrała kobieta.

Lena Rowicka




Szkoła jak z marzeń

W nowo wybudowanej szkole uczniowie zaczęli naukę 1 września. Ale uroczyste otwarcie obiektu społeczność szkolna świętowała dopiero wczoraj. Mowa o Zespole Szkół Ogólnokształcących Specjalnych nr 7 w Płocku przy ulicy Słonecznej na tzw. Cholerce.

 

– Jestem pewien, że tu będzie wam dużo łatwiej doskonalić swoje umiejętności i rozwijać talenty – mówił  do uczniów prezydent Płocka. Jest to pierwsza tego typu placówka w naszym mieście. Od samego początku było w planach, że będzie to budynek nowoczesny i bezpieczny dla jego użytkowników-dzieci i młodzież o różnym stopniu niepełnosprawności.

Z zewnątrz budynek wygląda niezwykle okazale i kolorowo, w wewnątrz jest bardzo nowoczesny. Powierzchnia użytkowa obiektu to ponad 3 tys metrów kwadratowych. Na parterze zlokalizowano dziewięć klasopracowni szkoły podstawowej, sześć klas gimnazjalnych, gabinety terapeutyczne i rehabilitacyjne oraz salę gimnastyczną. Budynek w części jest dwukondygnacyjny ale tam znajdują się pomieszczenia administracyjne i techniczne. Teren wokół szkoły też jest wykorzystany do ostatniego metra. Znajduje się na nim patio, garaż, boisko wielofunkcyjne oraz okazały parking.

Szkoła jeszcze pachnie nowością. W nowym budynku uczniowie i nauczyciele 1 września rozpoczęli rok szkolny. Wczoraj miało miejsce uroczyste przecięcie wstęgi.

 – Dzisiejszy dzień zapisze się się nie tylko w kronice szkoły, ale także w kronice miasta, bo jest to pierwsza placówka wybudowana od podstaw na potrzeby dzieci ze specjalnymi potrzebami-mówiła na uroczystości wzruszona dyrektor szkoły Sylwia Kaczkowska. Z kolei w imieniu rodziców dzieci głos zabrała przewodnicząca Rady Rodziców Edyta Augustowska, która dziękowała prezydentowi. – Powstało bezpieczne i przyjazne miejsce, w którym naszym dzieciom będzie dużo łatwiej pokonać własne lęki-mówiła Augustowska. Na zakończenie uroczystości był wspaniały tort oraz występy artystyczne.