Proces, który przejdzie do historii?

 

 

 

Premierowe przedstawienie „Procesu” Franza Kafki zostało nagrodzone zasłużonymi owacjami. A po ich zakończeniu Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru wręczyło swoje coroczne nagrody.

 

 

 

 

 

 

Twórczość Franza Kafki do łatwych nie należy, dlatego każda jej adaptacja niesie w sobie ryzyko. Dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego Marek Mokrowiecki zdecydował się jednak na jego podjęcie. Argumentował przy tym, że świątynia sztuki, jaką jest teatr, nie może ograniczać się jedynie do grania bajek i utworów z kanonu lektur szkolnych.
Reakcje widowni po zakończeniu premiery jednoznacznie wskazują, że płocka adaptacja „Procesu” okazała się absolutnym sukcesem. Jacek Mąka w roli Józefa K. stworzył kreację wybitną. Chociaż nieco starszy od kafkowskiego bohatera, jest przekonujący w każdym swoim słowie, każdym geście.
Kto jeszcze mógł się podobać? Jedni powiedzą, że Łukasz Mąka i Bogumił Karbowski jako strażnicy Franciszek i Willem), najpierw bezwzględni wobec Józefa K., później sami cierpiący, gdy Nadzorca (w tej roli Mariusz Pogonowski) krępuje im ręce, a później zakłada worki na głowy, które polewa im następnie wodą. Chwalić można Marka Walczaka, kreującego sędziego i księdza. Albo zwrócić uwagę na role kobiet. Chociażby Katarzyny Anzorge kreującej pełną erotyzmu Leni.
Można też zrobić to, co internetowi „krytycy” lubią najbardziej – skrytykować wszystkich. I powiedzieć, że sztuka była do niczego, chociaż reakcje publiczności dobitnie świadczą, że było zupełnie inaczej.
Międzynarodowy Dzień Teatru to również okazja do wręczenia tradycyjnych nagród przyznawanych przez Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru. Najważniejszą z nich jest tradycyjna Srebrna Maska. W tym roku nominowani byli: Katarzyna Anzorge za rolę Klary w „Ślubach Panieńskich” i Majkacy w „Przedstawieniu Hamleta we wsi Głucha Dolna”, Marek Walczak za doskonały epizod Lokaja w „Ślubach Panieńskich” i kreację Mile Pulio w „Przedstawieniu Hamleta we wsi Głucha Dolna”,  Małgorzata Walusiak za scenografię do „Ślubów Panieńskich” oraz Małgorzata Fijałkowska za choreografię do „Calineczki”.
Srebrna Maska trafiła ostatecznie do Marka Walczaka, który nie ukrywał zaskoczenia, ale i autentycznej radości. – To niezwykłe, że kapituła Srebrnych Masek potrafiła docenić mój epizod w „Ślubach panieńskich” – mówił Marek Walczak. – Przygotowanie kreacji Lokaja nie jest wcale łatwiejsze i mniej pracochłonne niż głównych ról.
Złotą Maskę otrzymała inspicjentka i suflerka Teatru Dramatycznego Aurelia Greń. – Chcemy nagradzać również ludzi, których na co dzień nie widać, ale trudno byłoby sobie wyobrazić teatr bez ich pracy – argumentował Jarosław Wanecki, prezes PTPT.
Odchodzący na emeryturę kierownik literacki płockiego teatru Bogdan Urbankowski uhonorowany został nagrodą im. Rajmunda Rembielińskiego. Poza wręczeniem nagród w części oficjalnej były jeszcze przemówienia oficjeli. I naręcza kwiatów przekazywane na ręce dyrektora Marka Mokrowieckiego.

 

 

 




Niebieska środa dla autystyków

Upowszechnianie wiedzy o autyzmie i pokrewnych zaburzeniach rozwoju oraz sposobach ich terapii to główne założenia organizowanego w Płocku Dnia Wiedzy o Autyzmie.

Autyzm, obok AIDS i cukrzycy, jest uważany za jeden z największych problemów zdrowotnych współczesnego świata. I właśnie dlatego 2 kwietnia został ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych Dniem Wiedzy na Temat Autyzmu. Eksperci tej organizacji podkreślają, że autyzm jest niepełnosprawnością, z którą ludzie borykają się przez całe życie.
Chorzy na autyzm potrzebują odpowiedniej edukacji, programów szkoleniowych i interwencyjnych, a także długoterminowej opieki zdrowotnej. Aby zwrócić uwagę na te wszystkie potrzeby, wiele miast na świecie uczestniczy w akcji „Na niebiesko dla autyzmu”. W tym roku do akcji dołączył się również Płock.
Z tej okazji w środę 2 kwietnia o 17.30 w Novym Kinie Przedwiośnie odbędzie się projekcja filmu „Rain Man”. Obsypany Oscarami i Złotymi Globami obraz Barryego Levinsona z 1988 roku to historia autystycznego Raymonda Babbita (w tej roli doskonały Dustin Hoffman) i jego brata Charliego (Tom Cruise).
Charlie dowiaduje się o swoim bracie dopiero po śmierci ojca. Z jego testamentu wynika, że całą fortunę ma odziedziczyć umieszczony w domu opieki Raymond. Mężczyzna umie wprawdzie rozwiązywać w pamięci bardzo skomplikowane zadania matematyczne, ale nie wie, do czego służą pieniądze. Rozgoryczony Charlie postanawia wykraść swego brata z zamkniętego ośrodka i wyruszyć z nim w podróż, aby lepiej się poznać.
Licencję umożliwiającą pokaz filmu opłacił Rynex. Nove Kino Przedwiośnie zrzekło się wszelkich kosztów. Dzięki temu „Rain Mana” obejrzeć będzie można za darmo. To doskonała okazja dla wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat autyzmu. Kto zechce zademonstrować swoją solidarność z osobami autystycznymi, może – wybierając się na kinowy seans – ubrać się na niebiesko lub dołączyć do swego stroju jakiś element w tym kolorze.
Zespół Szkół Ogólnokształcących Specjalnych nr 7 w Płocku przygotował wystawę „Autyzm –  moje życie”, która w środę otwarta zostanie w Novym Kinie Przedwiośnie. Autorami prac są uczniowie ZSOS nr 7 oraz dzieci objęte opieką wczesnego wspomagania rozwoju tej placówki.
W środę 2 kwietnia oznaczone na niebiesko taksówki należące do Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego 919 oferują zniżki dla rodzin dzieci autystycznych. A płocki ratusz zmieni kolor swojej iluminacji na niebieski. Warto podkreślić, że na niebiesko podświetlane były już między innymi: Empire State Building w Nowym Jorku, Opera w Sydney, Pomnik Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro, Pałac Kultury i Nauki, Most Śląsko-Dąbrowski oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, Spodek w Katowicach.
Obchody Światowego Dnia Wiedzy o Autyzmie w Płocku organizują terapeuci i rodzice dzieci dotkniętych tą chorobą. Chcą w ten sposób upowszechnić wiedzę o autyzmie i pokrewnych zaburzeniach rozwoju oraz sposobach ich terapii. Ma to być pierwsze z działań zmierzających do zaakceptowania osób dotkniętych autyzmem jako pełnoprawnych członków społeczeństwa naszego miasta.
Obchody Światowego Dnia Wiedzy o Autyzmie w Płockiu wspierają: Urząd Miasta Płocka, Nove Kino Przedwiośnie, Rynex Sp. z o.o., Stowarzyszenie Academia Economica, Zespół Szkół Ogólnokształcących Specjalnych Nr 7, Miejskie Przedszkole z Oddziałami Integracyjnymi nr 3, Miejskie Przedsiębiorstwo Taksówkowe 919, Agencja reklamowa Magnat.




Ćwierćfinał Ligi Mistrzów nie dla Wisły

Czerwona kartka z gradacji dla Kamila Syprzaka już w 19. minucie meczu znacznie pokrzyżowała nafciarzom szyki. Ale jeszcze gorszym problemem był dla zawodników Wisły doskonale dysponowany Mirko Alilović.

 

 

 

W ciągu ostatnich dwóch lat w Płocku wielokrotnie dało się słyszeć utyskiwania na niesprawiedliwość trenera chorwackiej kadry Mirko Goluzy, który kosztem Marina Sego powoływał Mirko Alilovicia. Jednak w rewanżowym pojedynku MKB z Wisłą chorwacki bramkarz zagrał na najwyższym poziomie światowym.
Mirko Alilović bronił rzuty z drugiej linii, ze skrzydeł, wychodził obronną ręką z wielu sytuacji sam na sam, był skuteczny przy rzutach karnych. Był zdecydowanie najmocniejszym punktem zespołu Mistrza Węgier. Bronił ze skutecznością przekraczającą 50 procent, co w tej fazie rozgrywek Ligi Mistrzów jest wynikiem godnym najwyższego uznania.
Podopiecznym trenera Manolo Cadenasa dał się jednak we znaki nie tylko golkiper z Bałkanów. Kolejne doskonałe spotkanie rozegrał Momir Ilić. Potężnie zbudowany rozgrywający trafił do MKB Veszprem z THW Kiel z jasnym zadaniem. Miał poprawić jakość gry drugiej linii i pomóc Mistrzom Węgier w awansie do Final Four Ligi Mistrzów. Wszystko wskazuje na to, że oba zadania wypełni w stu procentach.
W Płocku niemal nie do zatrzymania na kole był Renato Sulić. Tym razem wiślacy trochę skuteczniej odcinali go od podań. Co nie oznacza, że zupełnie wyeliminowali go z gry. Sulić okazał się bowiem drugim strzelcem Veszprem po Iliciu, zdobywając bramki nie tylko z koła, ale również po kontratakach.
Wisła w Veszprem na pewno nie zagrała źle. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że rozegrała najlepszy wyjazdowy mecz w tej edycji Ligi Mistrzów. Węgrzy zapewnili sobie awans w drugim kwadransie pierwszej połowy, wypracowując sobie pięciobramkową przewagę. Trudno się temu jednak dziwić, bo właśnie wtedy Wisła musiała zreorganizować swoją grę defensywną po stracie Kamila Syprzaka.
Płocczanie zaskakiwali Węgrów bardzo dobrze zorganizowanymi akcjami ofensywnymi, rozgrywanymi do pewnej sytuacji rzutowej. Nafciarze wielokrotnie radzili sobie z defensywą rywali, lecz zatrzymywali się na świetnie dysponowanym Mirko Aliloviciu. Można, oczywiście, dywagować, jak potoczyłyby się losy spotkania rewanżowego, gdyby Wisła wygrała u siebie różnicą trzech-czterech bramek. Nade wszystko jednak trzeba powiedzieć, że wprawdzie podopieczni trenera Manolo Cadenasa pożegnali się z tegoroczną edycję Ligi Mistrzów, jednak w TOP 16 wstydu Polsce nie przynieśli.

MKB Veszprem – Wisła Płock 31:26 (16:11)
MKB: Alilović – Gulyas 3, Ilić 7, Nagy 3, Ugalde 1, Rodriguez 3, Terzić, Sulić 6, Jamali 4, Vilovski 1, Ruesga 1, T. Ivancsik 1. G. Ivancsik 1, Schuch
Wisła: Wichary – Nenadić 5, Ghionea 3, Jurkiewicz 2, Toromanović 4, Syprzak, Lijewski 4, Nikcević 1, Montoro 2, Eklemović 2, Wiśniewski 3, Zrnić

 

 

 




Mustangi – nowa siła PLFA I?

Władze Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego zadecydowały, że mecz Mustangs Płock – Kraków Kings zainauguruje sezon 2014. I słusznie, bo spotkanie na bocznym boisku Wisły okazało się bardzo widowiskowe. A co najważniejsze, wygrane przez gospodarzy.

 

 

 

Zaczęło się od świetnej akcji biegowej Spencera Wooda. Amerykański rozgrywający przebiegł z piłką 20 jardów i po przyłożeniu zdobył pierwsze punkty nowego sezonu. Na początku drugiej kwarty nieznacznie krótszym biegiem popisał się Łukasz Pietrzak. Kolejne przyłożenie i kolejne punkty na koncie Mustangów.
Najbardziej efektowna w całym meczu była jednak akcja Gabriela Dunajewskiego, który najpierw doskonale spisał się w defensywie, a później ruszył z piłką do akcji powrotnej. Zaliczył 80 jardów biegu, zakończonego przyłożeniem. Mustangi prowadziły już 18:0. Ich przewaga mogłaby być jeszcze bardziej wyraźna, ale nie udało się wykorzystać żadnej z trzech prób podwyższenia.
Kraków Kings długo nie mogli przedrzeć się przez fantastycznie dysponowaną defensywę płocczan. Udało im się to dopiero w końcówce pierwszej połowy. Po świetnym podaniu Michała Dybowicza i akcji biegowej Daniela Gurbieli Królowie zdobyli wreszcie pierwsze punkty.
Druga połowa rozpoczęła się od 25-jardowego rajdu z piłką Marka Kamińskiego. Najlepszy zawodnik tego meczu zapisał na swoim koncie sześć punktów, dając Mustangom osiemnastopunktowe prowadzenie. W czwartej kwarcie Królowie zdołali zdobyć jeszcze osiem oczek, ale odwrócić losów pojedynku nie byli już w stanie.
Mustangi w pierwszym meczu nowego sezonu wyraźnie i w pełni zasłużenie pokonały zespół uważany za jednego z dwóch – obok Białystok Lowlanders – faworytów do walki o awans do najwyższej klasy rozgrywkowej PLFA. Płocczanie udowodnili tym samym, że nie przespali przerwy w rozgrywkach. Zmiany w składzie okazały się trafione. Podobnie jak korekty w taktyce, która nie opiera się już wyłącznie na silnej grze w defensywie, ale również na zróżnicowanych akcjach biegowych w ataku.
Mustangs Płock – Kraków Kings 24:14 (6:0, 12:6, 6:0, 0:8)
I kwarta
6:0 przyłożenie Spencera Wooda po 20-jardowej akcji biegowej
II kwarta
12:0 przyłożenie Łukasza Pietrzaka po 17-jardowej akcji biegowej
18:0 przyłożenie Gabriela Dunajewskiego po 80-jardowej akcji powrotnej po przechwycie
18:6 przyłożenie Daniela Gurbiela po 5-jardowej akcji po podaniu Michała Dybowicz
III kwarta
24:6 przyłożenie Marka Kamińskiego po 25-jardowej akcji biegowej
IV kwarta
24:14 przyłożenie Michała Dybowicza po 5-jardowej akcji biegowej

 

 

 




Porażka w Ząbkach. Już trzecia tej wiosny

 

 

 

 

Do czwartego miejsca w tabeli pierwszej ligi Wisła traci tylko cztery oczka. Ale nad pierwszym pod kreską ma zaledwie osiem punktów przewagi. A tabela pierwszej ligi robi się coraz bardziej płaska.

 

 

 

 

Płocczanie dość szybko zdołali narzucić miejscowym swoje warunki gry. A to zaowocowało dwoma idealnymi okazjami, w jakich znalazł się Paweł Kaczmarek. Niestety, najpierw trafił w poprzeczkę, a później w sytuacji sam na sam musiał uznać wyższość bramkarza z Ząbek.
Wisła wciąż jednak posiadała dość wyraźną przewagę. Mogło się więc wydawać, że prędzej czy później jeden z płockich graczy musi wpisać się na listę strzelców.
I tak się faktycznie stało, ale powody do radości mieli zawodnicy i kibice Dolcanu. Gospodarze egzekwowali rzut rożny, a usiłujący interweniować Paweł Magdoń skierował piłkę do własnej bramki. Kilka minut później było już 2:0, bo Rafał Grzelak strzelił z około 30 metrów, a Seweryn Kiełpin nie zdołał sięgnąć piłki.
Druga połowa niewiele różniła się od pierwszej. Wisła atakowała od pierwszego gwizdka sędziego, ale miejscowi pokazali, że doskonale wiedzą, na czym polega gra defensywna. Ząbkowianie grali niezwykle uważnie pod własną bramką, jednocześnie czekając na okazję do kontry. Jedna z takich ofensywnych akcji Dolcanu została powstrzymana faulem przez Bartłomieja Sielewskiego.  A że wcześniej był on już ukarany żółtą kartką, sędzia zmuszony był usunąć go z boiska.
Osłabiona Wisła zdołała w końcu zdobyć kontaktowego gola. W pierwszej minucie doliczonego czasu gry sędzie podyktował rzut karny dla płocczan, skutecznie egzekwowany przez Filipa Burkhardta. Niestety, ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego ustalili wynik meczu na 3:1.

Dolcan Ząbki – Wisła Płock 3:1 (2:0)
Bramki: Magdoń (sam. 32.), Grzelak (39.) i 3:1 – Piesio (90.+3) dla Dolcanu oraz Burkhardt (90. – k) dla Wisły
Dolcan: Rafał Leszczyński – Mateusz Długołęcki, Piotr Klepczarek, Rafał Grzelak – Łukasz Sierpina, Adrian Łuszkiewicz, Szymon Matuszek, Damian Jakubik (88′ Tomasz Prejs), Grzegorz Piesio – Bartosz Wiśniewski (68′ Bartosz Osoliński), Paweł Tarnowski (70′ Kamil Mazek).
Wisła: Seweryn Kiełpin – Cezary Stefańczyk, Paweł Magdoń, Bartłomiej Sielewski, Fabian Hiszpański (69′ Łukasz Kacprzyski) – Krzysztof Janus, Piotr Wlazło, Jacek Góralski (57′ Marcin Krzywicki), Filip Burkhardt – Paweł Kaczmarek, Łukasz Sekulski (82′ Albert Taar).
Żółte kartki: Długołęcki, Wiśniewski, Leszczyński (Dolcan) oraz Góralski, Krzywicki Sielewski (Wisła Płock)
Czerwona kartka: Sielewski (75.) – Wisła




Srebrne Maski tuż po Procesie

Katarzyna Anzorge, Marek Walczak, Małgorzata Fijałkowska i Małgorzata Walusiak zostali nominowani do Srebrnych Masek – tradycyjnych nagród przyznawanych przez Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru. Wręczenie nagrody odbędzie się w niedzielny wieczór, w przerwie premierowego przedstawienia „Procesu” Franza Kafki.

Aż trzy z czterech tegorocznych nominacji do Srebrnych Masek wiążą się ze „Ślubami panieńskimi” Aleksandra Fredry. Katarzyna Anzorge doceniona została za rolę Klary, Marek Walczak za mistrzowski epizod Lokaja, a Małgorzata Walusiak za genialną scenografię. Dwie aktorskie nominacje przypadły „Przedstawieniu Hamleta we wsi Głucha Dolna” Ivo Brešana w reżyserii Grzegorza Reszki. Marek Walczak zyskał uznanie, kreując w tym spektaklu Mile Pulio, a Katarzyna Anzorge – drugoplanową rolę Majkačy. Ostatnią z nominowanych jest Małgorzata Fijałkowska, doceniona za choreografię do spektaklu „Calineczka” Macieja Staropolskiego.
Srebrne Maski są przyznawane co roku z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru, który jest również okazją do przygotowania kolejnej premiery. Tym razem dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku Marek Mokrowiecki wziął na warsztat „Proces” Franza Kafki. To spektakl mroczny, irracjonalny, pełen pytań bez odpowiedzi. W świecie autora nie ma nic pewnego. Poza tym, że twórczość Franza Kafki krytycy określają mianem „Himalajów literatury”. – Doskonale zdaję sobie sprawę, że twórczość Franza Kafki niektórym czytelnikom wydaje się trudna, chwilami zbyt metaforyczna. Nie możemy wiecznie obracać się w kręgu bajek i lektur szkolnych – argumentuje Marek Mokrowiecki zajęcie się słynnym dziełem. – Mam nadzieję, że nie dojdzie do sytuacji, gdy widzowie orzekną wprawdzie, że nasz spektakl przypadł im do gustu, ale zniknie z afisza, zanim zagramy go dziesiąty raz.




Studenci (i nie tylko) przeciwko białaczce

Fundacja DKMS we współpracy ze 104 uczelniami z całej Polski organizuje trzecią edycję akcji „Dla Ciebie to 5 minut, dla kogoś całe życie”. Ale płocka filia Politechniki Warszawskiej potencjalnych dawców szpiku rejestrować będzie już po raz czwarty.

A wszystko za sprawą niezapomnianego doktora Pawła Podwójciego. To właśnie od w styczniu 2012 roku wraz z kołem studentów inżynierii środowiska, którego był opiekunem, zorganizował pierwszą akcję poszukiwania „genetycznych bliźniaków”. Wzięło w niej udział 406 osób.
Później płocczanie włączali się w kolejne edycje ogólnopolskich działań na rzecz Fundacji DKMS. W kwietniu 2013 roku 50 uczelni organizowało akcję „Studenci Przeciwko Białaczce”. Dzięki niej baza potencjalnych dawców powiększyła się o 6 tysięcy osób.
Minęło niespełna pół roku, a w drugiej edycji akcji wzięło udział już 96 szkół wyższych. Tym razem udało się dopisać do listy potencjalnych dawców 17,5 tysiąca osób. Do akcji „Dla Ciebie to 5 minut, dla kogoś całe życie” zgłaszają się już nie tylko studenci, ale mieszkańcy miast, w której odbywa się rejestracja potencjalnych dawców. – Nie mogłam się doczekać, kiedy skończę osiemnasty rok życia – powiedziała nam jedna z uczennic płockiej Małachowianki. – Nie dlatego, aby pić alkohol, bo mnie to zupełnie nie kręci. Wyłącznie z tego powodu, że jako osiemnastolatka mogłam w końcu zarejestrować się w bazie Fundacji DKMS.  
Do kolejnej edycji działania „Dla Ciebie to 5 minut, dla kogoś całe życie” przystąpiły tym razem 104 uczelnie. Nie mogło wśród nich zabraknąć, oczywiście, płockiej filii Politechniki Warszawskiej. Chociaż nie ma już wśród nas doktora Pawła Podwójciego, są ludzie, którzy kontynuują jego dzieło. Rejestracja potencjalnych dawców odbywać się będzie 9-10 kwietnia w godzinach 11.00-18.00 w dwóch miejscach – gmachu głównym PW przy ulicy Łukasiewicza 17 oraz w gmachu mechaniki przy ulicy Jachowicza 2.
Na białaczkę chorują małe dzieci, młodzież oraz dorośli. Dla większości z nich przeszczep komórek macierzystych z krwi lub szpiku od dawcy niespokrewnionego okazuje się jedyną szansą na wyzdrowienie. Niestety, baza potencjalnych dawców jest wciąż stanowczo zbyt mała w porównaniu z listą ludzi poszukujących genetycznego bliźniaka. W Polsce zarejestrowanych jest ponad pół miliona potencjalnych dawców. Zdecydowana większość z nich (aż 450 tysięcy) znajduje się w bazie Fundacji DKMS. Jej powiększeniu służą właśnie takie akcje jak „Dla Ciebie to 5 minut, dla kogoś całe życie”. Organizowane są w szkołach wyższych, bo studenci zawsze aktywnie uczestniczą we wszelkich inicjatywach społecznych.
– Zarejestrowanie się w bazie potencjalnych dawców może mieć fundamentalny skutek dla życia chorego na białaczkę. Dlatego decyzję w tej sprawie trzeba podejmować świadomie i po głębszym namyśle – powiedział kierownik ośrodka dawców szpiku Fundacji DKMS Polska, hematolog Tigran Torosian. – Zależy nam, aby studenccy ambasadorowie Fundacji DKMS jak najwięcej wiedzieli na temat dawców szpiku kostnego w Polsce i na świecie. Aby umieli wytłumaczyć, jaka jest różnica między dawcą potencjalnym a faktycznym. I przekonać, że decyzja o rejestracji w bazie Fundacji DKMS musi być podjęta dojrzale.
Baza Dawców Komórek Macierzystych Polska działa od 2008 roku. Jest niezależną organizacją typu non-profit. Ponad tysiąc z 450-tysięcznej bazy Fundacji DKMS znalazło już swojego genetycznego bliźniaka, dając mu możliwość wygrania walki z białaczką. Fundacja DKMS jest jedyną działającą w naszym kraju bazą potencjalnych dawców szpiku, która może rejestrować dawców za pomocą pałeczek do poboru wymazu z błony śluzowej.




Urząd w nowym miejscu, z nowymi zasadami

Aby zostać obsłużonym w nowej siedzibie wydziału ewidencji i spraw obywatelskich Urzędu Miasta, od 7 kwietnia trzeba będzie pobrać numerek. Zanim tak się stanie, należy liczyć się z czterodniową przerwą w pracy wydziału.


 

W nowej siedzibie przy ul. Piłsudskiego 6 wszystkie sprawy będzie można załatwić między 8.00 a 17.00. Aby zostać obsłużonym, trzeba jednak będzie pobrać numerek. Kolejką sterował bowiem będzie specjalny system elektroniczny. Ostatni numerek będzie wydawany o 16.45.
W związku przeprowadzką do nowej siedziby ratuszowe wydziały nie będzie przyjmować interesantów od wtorku 1 kwietnia do piątku 4 kwietnia. Oznacza to, że w tym czasie płocczanie nie będą mogli załatwić żadnej sprawy związanej z zameldowaniem, dowodem osobistym, prawem jazdy, rejestracją samochodu i rejestrowaniem działalności dokumentów.
Wszystkie sprawy związane z działalnością wydziałów załatwiane będą w nowej siedzibie, przy ulicy Piłsudskiego 6 (dawne CKU) od poniedziałku 7 kwietnia.
Nowy budynek nie ma barier architektonicznych. Znajduje się przy jednej z najważniejszych arterii miasta i nieopodal przystanków Komunikacji Miejskiej. Ma również duży parking, z którego korzystać będą wszyscy interesanci. Do ich dyspozycji będzie także nowoczesna sala obsługi, w której znajdzie się kącik dla najmłodszych. Będzie również pokój dla matki i dziecka.
Przeprowadzka na Piłsudskiego 6 to oszczędność rzędu 350 tysięcy złotych rocznie. Tyle bowiem trzeba wydać na wynajmowanie pomieszczeń administracyjnych od osób prywatnych.




Oddaj elektrośmieci, weź talon na pomoce dla szkoły

Na parkingach w pobliżu marketów Kaufland (ul. Gałczyńskiego 11) i Auchan (Wyszogrodzka 140)  w sobotę 29 marca w godzinach 9.00-14.00 będzie można pozbyć się elektrośmieci.

Płock jest jednym z miast uczestniczących w ogólnopolskim programie edukacyjnym „Moje miasto bez elektrośmieci”. Oddanie zużytego sprzętu elektronicznego to jednocześnie okazja do wsparcia dla jednej z płockich szkół. Każdy, kto w najbliższą sobotę zdecyduje się na oddanie swoich elektrośmieci w jednym z dwóch przeznaczonych do tego punktów, otrzyma kupony Funduszu Oświatowego. Szkoły, które zgłosiły się do udziału w programie, zbierają przekazywane im kupony. Po uzbieraniu odpowiedniej ilości punktów mogą wymieniać kupony na tablice multimedialne, sprzęt sportowy, wyposażenie sal, książki i inne atrakcyjne pomoce dydaktyczne.
– Prawidłowe oddanie elektrośmieci jest korzystne nie tylko dla społeczności szkolnej, lecz także dla środowiska naturalnego, ludzi i zwierząt – podkreślają organizatorzy akcji. Zużyty sprzęt elektroniczny i elektrotechniczny pozostawiony na łonie przyrody, zanieczyszcza Ziemię.




Mustangi poradzą sobie z Królami?

Władze Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego zadecydowały, że tegoroczny sezon PLFA zainauguruje mecz Mustangs Płock – Kraków Kings, który zostanie rozegrany na bocznym boisku Wisły w sobotę 29 marca o 15.30.

Płocczanie sprawdzali swoją formę, grając z Warsaw Crusaders. Mustangi wygrały 14:0, a o wyniku decydowały akcje biegowe Sławomira Subocza i Jakuba Seweryna oraz podwyższenia Daniela Bałdygi. Mustangi zdominowały swoich przeciwników przede wszystkim dzięki doskonałej grze defensywnej. Zespół z Warszawy miał ogromne problemy zarówno w grze rzutowej, jak i biegowej.
Mustangi od lat znane są przede wszystkim z tego, że nastawiają się na bardzo fizyczną grę. Niemal dokładnie tak samo grają krakowscy Królowie. Na czym więc ma polegać przewaga gospodarzy? Przede wszystkim na perfekcyjnym przygotowaniu taktycznym do meczu. Każda zagrywka Kraków Kings została dokładnie rozrysowana i przeanalizowana przez sztab szkoleniowy płockiej ekipy. Nowa taktyka ofensywna połączona z mocną defensywą mają do minimum ograniczyć poczynania zespołu z Krakowa i przynieść gospodarzom zdobycze punktowe.