1

Napowietrzacz kultury z rozmachem. Podwórko POKiS zamieni się w zieloną strefę. Mnóstwo atrakcji

W ostatni weekend lipca (31 lipca – 1 sierpnia) odbędzie się kolejna edycja plenerowych spotkań z kulturą. Tym razem podwórko POKiS zamieni się w zieloną strefę kulturalnej, ekologicznej zabawy. Do współpracy zaproszono płockie instytucje kultury oraz partnerów, aby wspólnie pokazać, jak ekologicznie spędzać czas i przy okazji dobrze się bawić. Co w programie?

Sobotni naPowietrzACZ zapowiada się jako spokojne popołudnie z piękną, refleksyjną muzyką i fascynującymi opowieściami o świecie przyrody. W programie, m.in.: „zielone” LiterAkcje, czyli spotkanie z niezwykłym pisarzem-outsiderem, który z równą ciekawością i wzruszeniem, pochyla się nad „niezwykłą pajęczyną” tak jak nad zwykłym człowiekiem. Robert Pucek to autor takich książek jak „Pająki Pana Roberta” czy „Sennik Ciem i Motyli”. – W rozmowie z pisarzem postaramy się dowiedzieć skąd się bierze jego fascynacja pająkami, motylami i innymi małymi zwierzętami oraz dokąd ona prowadzi? – zapowiada Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki.

Po tej rozmowie uczestnicy będą zaproszeni na „Zielnik pełen czułości” – pierwszy w Płocku koncert połączony z pradawną sztuką opowieści. Na scenie naPowietrzaACZa wystąpi zespół t/Aboret, który stara się łączyć tradycję polskiej muzyki ludowej z jazzową harmonią, bliskowschodnie rytmy z klasyczną wrażliwością. Koncert przeplatany będzie zielonymi opowieściami Joanny Sarneckiej i Anny Woźniak – opowiadaczek z grupy „Opowieści z walizki”.

Całość dopełnią warsztaty ecoprintingu, czyli nauki naturalnego barwienia i odbijania roślin na tkaninie. Chętni, pod okiem animatorów – Anny Ludwickiej i Roberta Grylaka, będą mogli zrobić sobie lub komuś oryginalne ubrania, szale, chusty zadrukowane liśćmi. Nie zabraknie też świetnej wegańskiej kuchni mistrzyni Agaty Stefańskiej.

Niedzielny naPowietrzACZ rozpocznie się z kolei od chwili wyciszenia – relaksu dla ciała i duszy. – Zapraszamy Was serdecznie na spotkanie z oddechem i ze swoim wnętrzem na zewnątrz – podczas warsztatów Oddechu Na Powietrzu. Będziemy poruszać się w obszarze coachingu oddechem i pracy z ciałem. Zajęcia ze świadomego oddechu poprowadzi dla Was Ludmiła Dobraniecka – coach, coach oddechem oraz terapeutka-andragog ze Studia Psychoterapii i coachingu L&A w Płocku. Udział w warsztatach jest bezpłatny. Ilość miejsc ograniczona. Zapisy pod adresem mailowym promocja@pokis.pl – zaprasza Ośrodek.

Następnie instruktorzy z Pracowni Działań Twórczych „Kolor i Forma” poprowadzą warsztaty kreatywne, w trakcie których wykonacie swoje własne pudełka na drobiazgi. Tym razem organizatorzy będą się inspirować kolorami ziemi i wykonane zostaną w ekologicznym stylu. Wasze pomysły w połączeniu z różnorodnymi materiałami plastycznymi sprawią, że najmłodsi z ochotą schowają tam najcenniejsze skarby.

W tym samym czasie razem z PGO uczestnicy przygotują unikatową ekologiczną torbę na zakupy lub papierową maskę. Będziecie mieli okazję posadzić sadzonki lawendy, bratków i bazylii lub zabrać je do domu. – Dzięki uprzejmości PGO na terenie naPowietrzACZa będziecie mogli zutylizować zużyte baterie, korzystając ze specjalnego pojemnika na odpady. Pracownicy, którzy poprowadzą warsztaty – specjalnie dla Was zabiorą ze sobą drobne upominki dla wszystkich uczestników – zachęca POKiS.

Czy wiecie co to kartki pop-up czy traumatropy? W trakcie niedzielnego spotkania w godz. 12-18 Grupa kreatywna Tu mi wolno stworzy okazję, by uczestnicy mogli sami wykonać własne zabawki optyczne pochodzące z XIX wieku, których rozwój doprowadził do powstania współczesnego filmu. Podczas warsztatów plastycznych również będzie można sprawdzić czy możliwe jest „ożywienie” papieru.

Oprócz warsztatów kreatywnych, w tym samym czasie na terenie POKiS dzieci będą miały okazję przenieść się do lat 90’, kiedy na podwórku królowała kreda, guma i skakanki. POKiS zapowiada, że razem z instruktorką z Galerii Dzieci i Młodzieży pokaże dzieciom, jak spędzano czas, kiedy nie było jeszcze smartfonów. Najodważniejsi śmiałkowie będą mogli wspiąć się na 8 metrową ściankę wspinaczkową – dzięki współpracy z instruktorami ze Szkółki Wspinania – Gryzzli.

Najmłodszych z pewnością zainteresuje śmieciarka i autobus KM, które na kilka godzin zaparkują na pokisowym podwórku. Komunikacja Miejska wraz z projektem Akademia Młodego Pasażera przygotuje kącik poświęcony najmłodszym pasażerom. – „Zgodnie z zasadą „czym skorupka za młodu nasiąknie..” postanowiliśmy skierować swój program do dzieci i włączyć się w edukację młodych pasażerów w zakresie korzystania ze środków transportu publicznego. Celem zamieszczanych przez nas materiałów jest kształtowanie pozytywnego zachowania i przekazanie zasad bezpiecznego podróżowania autobusem. Poprzez swoje działania chcemy skłonić przyszłych pasażerów do korzystania ze środków transportu publicznego jako szybkiej i przyjaznej środowisku alternatywy dla samochodu osobowego”- mówi Kinga Wochowska rzecznik prasowy KM Płock.

Dodatkowo z pomocą pracowników Komunikacji Miejskiej, płocczanie będą mogli założyć PłocKartę – kartę mieszkańca Płocka z dostępem do wielu zniżek i korzyści. Z kolei PRE Zero postawi smieciarkę i pokaże jak segregować odpady. Program uzupełnią konkursy z nagrodami oraz muzyka serwowana przez DJa Aka One.

To wszystko będzie się działo na podwórku POKiS (ul. Jakubowskiego 10) w najbliższą sobotę i niedzielę.

Program:

Sobota (31 lipca)
16:00 – Roślinne motywy – ecoprinting
16:30 – Eko Targ
17:00 – ZIELONE LiterAkcje z Robertem Puckiem (namiot)
18:30 – Koncert T/aboret (set I) (scena)
19:00 – opowieści Anny Woźniak i Joanny Sarneckiej (scena)
19:30 – koncert zespołu T/aboret (set II) (scena)

Niedziela (1 sierpnia)
11.30 – Oddech Na Powietrzu z Ludmiłą Dobraniecką

12:00-18:00
– warsztaty plastyczne z Kolor i Forma
– warsztaty kreatywne z Tu mi wolno – grupa kreatywna
– warsztaty z PGO
– kredowe podwórko z Galerią Sztuki Dzieci i Młodzieży
– Stanowiska Komunikacji Miejskiej oraz PRE Zero
– ścianka wspinaczkowa Szkółki Wspinania Gryzzli
– oprawa muzyczna DJ AKA ONE

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

Organizatorami wydarzenia są Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki im. Themersonów oraz Miasto Płock. Współorganizatorem naszego wydarzenia jest Samorząd Województwa Mazowieckiego. Partnerem naPowietrzACZa Kultury jest Rynex sp. z o.o. Partnerami medialnymi są Radio Eska Płock, Tygodnik Płocki, Radiomixx.pl, Radio Płock FM oraz Dziennik Płocki.
Zapraszamy Was na wspólny eko weekend przy Jakubowskiego 10.

Plenerowy cykl pod hasłem „NapowietrzACZ Kultury” to sposób Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki na dostarczenie mieszkańcom Płocka kulturalnych wrażeń na świeżym powietrzu. To koncerty, spotkania, pokazy filmowe, warsztaty oraz wiele innych. Podczas tej edycji szykujcie się na sobotni, spokojny chillout, wypełniony smakami zielonej kuchni oraz muzyką pachnącą drzewem, odrobiną łąki odnalezionej i przeniesionej pomiędzy ulice ruchliwego miasta. Niedzielę spędzimy rodzinnie, kreatywnie i aktywnie. W programie zaplanowano różne warsztaty edukacyjne oraz artystyczne. Zadbano także o aktywność fizyczną. Znajdzie się coś i dla ciała i dla duszy.




Nominacja na Płocczanina Roku 2020. Bp. Marek Maria Karol Babi: To nie był łatwy czas dla nikogo

Kiedy wśród osób nominowanych do prestiżowego plebiscytu Płocczanin Roku zobaczyłam nazwisko biskupa naczelnego Kościoła Starokatolickiego Mariawitów – Marka Marię Karola Babi nie ukrywałam zadowolenia. Z uwagą bowiem śledzę, jak Kościół nabiera nowego życia odkąd ma nowego biskupa. Minęło zaledwie sześć lat, a lista zmian jest bardzo długa. Dotyczy zarówno otoczenia kompleksu klasztorno-katedralnego, który znajduje się w Płocku przy ul. Kazimierza Wielkiego, jak i działalności Kościoła. Można powiedzieć krótko – pod czujnym okiem biskupa wraca do lat swojej świetności.

O nominacji, pomocy, planach i działalności jaką Kościół z sukcesami prowadzi, porozmawialiśmy z biskupem naczelnym Kościoła Starokatolickiego Mariawitów Markiem M. Karolem Babi. 

– „Za wrażliwość na ludzkie nieszczęście, za podanie pomocnej dłoni tym, którzy są poza nawiasem” – tak uzasadniła kapituła nominację dla biskupa w plebiscycie na „Płocczanina Roku”. Jakie to uczucie być w grupie zaledwie sześciu osób, które według kapituły zasłużyły się dla miasta swoją postawą i działalnością? Czy nominacja była zaskoczeniem?

– Oczywiście, że nie spodziewałem się takiej nominacji, a nawet nie myślałem o tym, że moja praca dla osób bezdomnych i wykluczonych społecznie zostanie uhonorowana w ten sposób. Mariawici zawsze pomagali potrzebującym, czyniąc to z potrzeby serca, wypełniając przykazanie miłości względem Boga i bliźniego, nie oczekując w zamian niczego. Zawsze będę się powoływał na naszą Mistrzynię i Matkę – św. Marię Franciszkę Kozłowską, siostry zakonne i kapłanów, którzy przywiązywali dużą wagę nie tylko do spraw duchowych, ale także do działalności społeczno-oświatowo-charytatywnej. Ja po porostu staram się kontynuować te idee, w miarę możliwości i środków.

Jest to dla mnie wielki zaszczyt i wyróżnienie, że znalazłem się w gronie tak zacnych osób, które w różny sposób pracują dla dobra naszego miasta i jego mieszkańców. Jako mariawicie, Płock zawsze był i jest mi bliski – tutaj właśnie bije serce mariawityzmu. Choć nie urodziłem się Płocku, to w tym mieście ukończyłem zarówno mariawickie Seminarium Duchowne, jak i „Małachowiankę”.

– Minęło prawie 6 lat odkąd wybrano kapłana Marka Marię Karola Babi na Biskupa Naczelnego Kościoła Starokatolickiego Mariawitów. Nie da się ukryć, szczególnie przed płocczanami, że Kościół zmienił swoje oblicze. Jak biskup tego dokonał? Co było głównym założeniem przy obejmowaniu niezwykle odpowiedzialnej funkcji?

– 31 sierpnia br. minie 6 lat odkąd Kapituła Generalna Kapłanów Mariawitów wybrała mnie na Biskupa Naczelnego Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w RP. Od tego czasu jestem odpowiedzialny za Kościół, w tym za Świątynię Miłosierdzia i Miłości, a także klasztor w Płocku.

Oprócz spraw związanych z funkcjonowaniem całego Kościoła, postanowiłem też wrócić do dawnych czasów i zwyczajów, tego, co do dziś jest pamiętane i wspominane przez płocczan: ponownego otwarcia naszej świątyni dla mieszkańców miasta. Katedra jest zabytkiem wybudowanym w stylu neogotyku angielskiego, a ponieważ ma już ponad 100 lat – wymaga remontów i renowacji. Oczywiście wszystkie prace są wykonywane w uzgodnieniu z konserwatorem zabytków. Chcemy, by odzyskała swą świetność i znów byłą miejscem, w którym będą mogli modlić się nie tylko mariawici. Siostry mariawitki zawsze miały szeroko otwarte drzwi do klasztoru, dla każdego, kto przyszedł prosić o pomoc i wsparcie. A jeśli ktoś potrzebował pociechy duchowej – mógł otrzymać ją w świątyni.

Zawsze ważna była i jest dla mnie praca z ludźmi i dobre relacje z nimi. Kiedy znów zamieszkałem w Płocku, nawiązałem kontakt z panem Andrzejem Nowakowskim, prezydentem miasta Płocka, a także różnymi organizacjami, działającymi na terenie Płocka. Chciałem, by mariawici zaczęli być lepiej widoczni i znani wśród mieszkańców, a dzięki temu – mogli lepiej pomagać potrzebującym.

Rozpoczęliśmy od włączenia się w akcję „Wigilia przed Ratuszem”. Mariawici z całej Polski pieką ciasta, które następnie są rozdawane uczestnikom wydarzenia. Za każdym razem jest to ponad pół tony! Taka skala działania jest możliwa dzięki włączeniu się w akcję kapłanów naszego Kościoła i ludu mariawickiego.

Dzięki współpracy z Płocką Lokalną Organizacją Turystyczną i jej dyrektor, Iwoną Krajewską, bierzemy udział w Nocy Muzeów, organizujemy szkolenia dla płockich przewodników, a także zwiedzanie naszej Katedry. Za każdym razem mówimy o historii mariawityzmu, pokazujemy Świątynię, ogrody klasztorne, przepiękne obrazy wyhaftowane rękami sióstr mariawitek, celkę Założycielki, a także katakumby, gdzie została pochowana Ona i pierwsi biskupi. Współpracujemy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym, Świetlicą Środowiskową „Chatka Puchatka”, a także Płockim Ośrodkiem Kultury i Sztuki.

– Można powiedzieć, że biskup stał się reformatorem Kościoła. Zgodzi się biskup z tym stwierdzeniem?

– Reformatorzy przyciągali tłumy, oddziaływali na społeczeństwo, zmieniali oblicze Kościoła. Taką reformatorką była św. Maria Franciszka Kozłowska, nasza Mistrzyni i Założycielka, pierwsi kapłani i biskupi, pionierzy mariawityzmu. Ja staram się przede wszystkim zachować dziedzictwo mariawityzmu, zarówno w sferze duchowej, społecznej, jak i kulturowej.

– Płocczanin Roku 2020 – podkreślam rok, ponieważ był on zupełnie inny ze względu na pandemię. To była kompletnie nowa rzeczywistość, w której ludzie czuli się zagubieni i przestraszeni. Czy trudno było się w tym wszystkim odnaleźć?

– Rok 2020 pozostanie w pamięci i psychice nas wszystkich jako okres walki z koronawirusem, czas zamknięcia w domach i wielkiej niepewności, a nawet przerażenia, co do nadchodzących dni. Kazano nam pozostać w domach, ale jak niejednokrotnie już mówiłem: „Gdzie mieli pozostać ci, którzy domów nie mają?”.

Wiosną ubiegłego roku były już wydawane posiłki dla bezdomnych, przez Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego Płock im. Obrońców Płocka 1920 roku, panie Iwonę Jóźwicką i Martę Gajewską, a także pana Adama Wiśniewskiego. Postanowiliśmy dołączyć do tej szlachetnej akcji, tak aby potrzebujący mogli każdego dnia zjeść chociaż jeden ciepły posiłek. przyświecało nam hasło, które później znalazło się na banerze przy naszej stołówce: „Jeśli jesteś szczęśliwy, postaw sobie większy stół, a nie stawiaj wyższego płotu”.

Wydając posiłek, staraliśmy się zachowywać reżim sanitarny, stosują maseczki, rękawiczki jednorazowe, płyny do dezynfekcji rąk, jak utrzymanie dystansu pomiędzy osobami, które przychodziły na posiłki. Oni także otrzymywali od nas środki ochrony. Myślę, że ważne było jedzenie, ale też możliwość rozmowy, z której mógł skorzystać każdy potrzebujący.

To nie był łatwy czas dla nikogo. Jednak wzorowałem się na moim patronie, św. Karolu Boromeuszu. „Kiedy za jego pasterzowania wybuchła w Mediolanie kilka razy epidemia, kardynał Karol nakazał otworzyć wszystkie spichlerze i rozdać żywność ubogim. Skierował także specjalne zachęty do duchowieństwa, aby szczególną troską otoczyło zarażonych oraz ich rodziny. Podczas zarazy w 1576 r. niósł pomoc chorym, karmiąc nawet 60-70 tysięcy osób dziennie; zaopatrywał umierających; oddał cierpiącym wszystko, nawet własne łóżko. W czasie zarazy ospy, która pochłonęła ponad 18 tysięcy ofiar, zarządził procesję pokutną, którą prowadził idąc ulicami Mediolanu boso”.

– Skąd wziął się pomysł na tak szeroko zakrojoną formę pomocy?

– Motywację do pracy i pomagania ludziom dają mi: biblijne przykazanie miłości do Boga i bliźniego, codzienna modlitwa w świątyni oraz wskazania św. Marii Franciszki Kozłowskiej, które stanowią istotę mariawityzmu. Przez cały okres istnienia Zgromadzenia Sióstr Mariawitek Nieustającej Adoracji Ubłagania, jego działalność skupiała się na pracy charytatywnej i opiekuńczo-wychowawczej. Siostry pracowały w ośrodkach pomocy społecznej, sierocińcach, ochronkach (odpowiednikach dzisiejszych przedszkoli), internatach dla ubogiej młodzieży, przytułkach dla osób starszych i potrzebujących (dzisiaj zwanych Domami Pomocy Społecznej). W czasie I wojny światowej oraz po jej zakończeniu powstało wiele internatów dla sierot i ubogiej młodzieży.

Ciepły Posiłek u Mariawitów jest kontynuacją stołówek, w których siostry serwowały darmowe posiłki dla ubogich i potrzebujących, bez względu na ich wyznanie czy pochodzenie społeczne. Idea Centrum Integracji Społecznej też wywodzi się z tego, co robiły siostry mariawitki i bracia zakonni. Prowadzili oni zakłady, warsztaty tkackie, ślusarskie, stolarskie, aby po zakończonych praktykach młodzi ludzie mogli sami otwierać punkty usługowe. Były również kursy introligatorstwa, koszykarstwa, wyrabiania betonowych kręgów do studni, pustaków, dachówek, zakłady szewskie, szwalnie i zakłady tkackie. Ciekawostka: Pierwszy zakład samochodowy, jaki powstał w Płocku, był prowadzony przez mariawickich braci zakonnych.

W wielu parafiach były otwierane gospodarstwa rolne, gdzie zakładano sady czy pasieki. W ogrodzie klasztornym w Płocku jest piękny sad, w którym nasi podopieczni już pracują. Od kilku miesięcy mamy stadko alpak, które można już odwiedzać. Przygotowujemy je już do prowadzenia alpakoterapii, która jest sposobem na rehabilitację i pomoc dzieciom ze schorzeniami typu: zespół Downa, Aspergera i wszelkimi problemami emocjonalnymi. Także dorośli będą mogli cieszyć się świeżym powietrzem w ogrodach przyklasztornych, poczuć radość z życia, uspokojenie. Kontakt z alpakami, przytulanie ich dają możliwość odstresowania się i zapomnienia na jakiś czas o problemach dnia codziennego.

Niedługo będzie sadzona lawenda i siany rzepak. Pojawi się też pasieka, choć będzie wyglądała inaczej niż kiedyś. Postawimy dwa apidomki, z których każdy będzie wzniesiony na czterech ulach. W tych apidomkach będzie można wdychać zjonizowane powietrze wydostające się z wnętrza uli.

Siostry mariawitki i bracia zakonni pokazywali ludziom, w jaki sposób korzystać z nowoczesnych narzędzi rolniczych, nawozów sztucznych oraz stosowania płodozmianu. Gospodarstwa często były wspierane przez okoliczną ludność, a niejednokrotnie pełniły rolę domów dla starców. W wielu miejscowościach działy prowadzone przez mariawitów placówki lecznicze, ambulatoria oraz apteki. Podczas I wojny światowej w parafiach funkcjonowały ponadto punkty szpitalne, przekształcane z czasem w szpitale. W sierpniu 1914 r. Maria Franciszka przeznaczyła część płockiego klasztoru mariawickiego na działalność szpitala wojennego. Zapewniono w nim opiekę lekarską dla przeszło 100 rannych żołnierzy.

Dla zapewnienia godności ludzkiej stworzono parafialne przytułki – domy spokojnej starości. Niezwykle cenne były Związki Wspomagania Ubogich. Byli to duchowni niosący doraźną pomoc ludziom starym i ubogim. Było to wsparcie w czasie choroby, poprzez pomoc w sprzątaniu, praniu, a nawet – wsparcie pieniężne.

– W tym roku odebrał biskup wyróżnienie w plebiscycie Tygodnika Płockiego w „Z Tumskiego Wzgórza”, teraz nominacja w kolejnym, prestiżowym konkursie. Jest to na pewno powód do dumy. Czy takie wyróżnienia dodają skrzydeł?

– Każde wyróżnienie, każdy tytuł jest formą docenienia danej osoby i jej pracy, bez względu na rodzaj działalności. Jeśli robimy coś dla innych ludzi, to każda forma docenienia jest nie tylko nagrodą, ale też potwierdzeniem, że nasza praca ma sens, jest potrzebna. Nawet zdobycie wykształcenia jest cenniejsze, jeśli zostanie potwierdzone dyplomem szkoły lub uczelni. A jednocześnie stanowi swego rodzaju doping i zobowiązanie, by rozwijać się i kontynuować pracę.

Jestem wdzięczy za kolejne nominacje i tytuły, ponieważ jest to docenienie nie tylko mnie, jako Biskupa Naczelnego Kościoła Starokatolickiego Mariawitów w RP, ale i całego naszego wyznania, wszystkich współpracowników, bez których ta pomoc bliźnim byłaby niemożliwa.

Siostry mariawitki nigdy nie pytały ludzi o wyznanie, widząc bliźniego w każdym człowieku. Ogromnie doceniam wszystkich mariawitów, którzy wspierają pracę charytatywną w Płocku, ale także ludzi różnych wyznań, którzy w prawdziwie ekumenicznej atmosferze, wraz z nami, koncentrują się na pracy na rzecz innych. Wiem doskonale, że nie wszyscy, którym pomagamy, skorzystają z danej im szansy, ale będę kontynuował swoją działalność, zgodnie z powiedzeniem, że: „Pomoc jednej osobie nie zmieni całego świata, ale może zmienić świat dla tej jednej osoby”.

Bez względu na to, czy zostanę „Płocczaninem Roku”, czy nie, i tak będę nadal pomagał ludziom. A wszystkich, którzy chcą odpocząć od codziennej pracy i stresu, zapraszam do ogrodów mariawickich na spotkanie z przyjaznymi Alpakami na Wzgórzu

– Bardzo dziękuję za rozmowę. 

Przypomnijmy. Plebiscyt Płocczanin Roku 2020 organizuje „Gazeta Wyborcza. Płock” oraz Urząd Miasta Płocka. O zwycięstwie decydują mieszkańcy, wybierając, spośród osób nominowanych przez kapitułę, za pomocą SMS-ów. Każdy kandydat do tytułu Płocczanina Roku 2020 ma przypisany kod. Aby oddać głos na swojego kandydata, należy wysłać SMS pod numer 886 786 379 (koszt wysłania wiadomości tekstowej SMS określa taryfa operatora), w treści wpisując PR (kropka) kod kandydata, np. PR.7.

Głosowanie SMS-owe trwa do 7 sierpnia do godz. 23.59. Z jednego numeru może zostać oddany tylko jeden głos.

SMS-owe kody kandydatów:

– Bp Marek Maria Karol Babi – 1 (czyli cała treść SMS-a to PR.1)
– Gabriela Nowak-Dąbrowska i Piotr Dąbrowski – 2 (czyli cała treść SMS-a to PR.2)
– Grzegorz Gołębiewski – 3 (czyli cała treść SMS-a to PR.3)
– Piotr Gryszpanowicz – 4 (czyli cała treść SMS-a to PR.4)
– Ks. Wiesław Gutowski – 5 (czyli cała treść SMS-a to PR.5)
– Jarosław Murawski – 6 (czyli cała treść SMS-a to PR.6)

Polecamy: Tajemnice katedry mariawitów w Płocku. Co kryją historyczne mury? Odkrycie płockich fotografów [FOTO]




Haczyk dla inwestycji samorządowych w Polskim Ładzie. Płock złożył trzy wnioski o dofinansowanie

Władze Płocka wystąpiły z wnioskami do Rządowego Funduszu Polski Ład o dofinansowanie trzech projektów. Pierwszy opiewa na kwotę nieco ponad 90 mln zł dofinansowania, drugi na 30 mln zł, a trzeci 5 mln zł. – Gdy trwał nabór wniosków do Rządowego Funduszu Inwestycji lokalnych płockie projekty zostały całkowicie pominięte. Nie poddajemy się jednak – podkreślił prezydent Płocka, Andrzej Nowakowski na konferencji prasowej.

– Do końca lipca można było zawnioskować o dofinansowanie trzech przedsięwzięć z „Rządowego Funduszu Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych”. W czwartek złożyliśmy takie wnioski – mówił prezydent. W programie samorządy mogą ubiegać się o dofinansowanie różnych inwestycji. Priorytetem są przedsięwzięcia drogowe. Można się starać o dofinansowanie bez limitu kwotowego dużej inwestycji, oraz dofinansowanie inwestycji do 30 mln i do 5 mln zł.

Pierwszy wniosek Płocka w kategorii „Bez limitu” dotyczy budowy tzw. nowej ul. Przemysłowej. Jest to przedłużenie istniejącej ulicy do drogi powiatowej z Trzepowa w kierunku Bronowa (0,5 km już za granicą miasta). Projekt zakłada również budowę sieci dróg poprzecznych, które zapewnią dojazd do różnych nieruchomości potencjalnych inwestorów. Główna ulica ma mieć ok. 5,6 km długości, dojazdy do niej – 3,5 km. W projekcie przewidziano budowę kanalizacji deszczowej, sanitarnej oraz infrastruktury wodociągowej i gazowej, a w przypadku głównej ulicy również infrastruktury teletechnicznej i elektroenergetycznej oraz drogi rowerowej, chodnika i oświetlenia.

Realizacja tej ulicy oznacza udostępnienie nowych terenów inwestycyjnych zlokalizowanych w pobliżu handlowo-dystrybucyjnej części Płocka oraz w bezpośrednim otoczeniu PKN, co zwiększy też jego dostępność komunikacyjną. Co ważne, Urząd Miasta Płocka posiada już projekt przedsięwzięcia oraz pozwolenie na budowę. Szacunkowy koszt inwestycji wynosi 95 mln zł. – Zawnioskowaliśmy o dofinansowanie w wysokości 90,25 mln zł – poinformował Andrzej Nowakowski.

Drugi wniosek opiewający na dofinansowanie w wysokości 30 mln zł, dotyczy przebudowy dwóch fragmentów ul. Łukasiewicza. Jeden znajduje się między ul. Nowowiejskiego, a Tysiąclecia, drugi – od skrzyżowania z ul. Długą do ul. Zglenickiego. W tym przypadku, oprócz nowej nawierzchni, zaplanowano rozdzielenie kanalizacji na sanitarną i deszczową, przebudowanie sieci wodociągowej, wymienię oświetlenia, przebudowanie zatok postojowych i autobusowych, zjazdów, zbudowanie i przebudowanie drogi rowerowej oraz chodników. W tym przypadku miasto także posiada gotowy projekt i pozwolenie na budowę. Szacunkowy koszt inwestycji to 50 mln zł.

Trzeci wniosek w kategorii dofinansowania do 5 mln zł. dotyczy przebudowy ul. Kościuszki. Plany zakładają przede wszystkim rozdział kolektorów ściekowych i budowę kanalizacji deszczowej wraz z odtworzeniem nawierzchni na odcinku od ul. Warszawskiej po skrzyżowanie z pl. Narutowicza. Szacunkowy koszt inwestycji to 10 mln zł, płocki ratusz wnioskuje o połowę dofinansowania.

Należy jednak podkreślić, że „Rządowy Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych” póki co ma sporo niewiadomych. Na przykład nie wiadomo kiedy nastąpi ocena złożonych wniosków. Hubert Woźniak z biura prasowego tłumaczy, że są też elementy, które mogą spowodować trudności w znalezieniu wykonawcy. – Konstrukcja dofinansowania zakłada np., że Bank Gospodarstwa Krajowego przyznaje wnioskodawcy w pierwszym etapie jedynie promesę wypłaty. A inwestor może wypłacić wykonawcy tylko swój udział w finansowaniu inwestycji. Wykonawca zatem będzie musiał skredytować przedsięwzięcie z własnych środków.

Fot. UMP.




Nowoczesny stadion w Płocku 'rośnie' jak na drożdżach. Efekty budowy widoczne są z dnia na dzień [WIZUALIZACJA]

Budowa stadionu przy ul. Łukasiewicza 34 trwa od 18 miesięcy. Inwestycja dotychczas kosztowała 30 mln zł. Na zrealizowanie przedsięwzięcia wykonawca ma trzy lata. Wartość kontraktu wynosi 166,5 mln zł. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kibice jeszcze w tym roku zasiądą na trybunach nowoczesnego obiektu.

Za nami już 18 miesięcy ciężkiej pracy przy tej inwestycji. Z dnia na dzień coraz bardziej widać efekty tego wysiłku – mówił na środowej konferencji prasowej, poświęconej m.in. budowie stadionu prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

Inwestycja podzielona została na dwa etapy. W pierwszym powstaną dwie nowe trybuny – wschodnia i północna. Stara wschodnia trybuna została zdemontowana, podobnie jak obiekty po północnej stronie. W ich miejscu wyrosły żelbetonowe konstrukcje nowych trybun i zaczął się montaż konstrukcji ich zadaszenia. To ostatnie zostało już w przypadku obiektu wschodniego wykonane w 90 proc. W pierwszym etapie prac powstanie jeszcze tymczasowe miasteczko kontenerowe. – Znajdą się w nim m.in. pomieszczenia dla zawodników pierwszej drużyny i gości, pomieszczenia dla mediów wraz z salą konferencyjną, pokoje trenerów, sędziów – wymieniał prezydent miasta.

W drugim etapie rozebrana zostanie część zachodnia i południowa obecnego stadionu, a następnie – w ich miejscu – wykonawca zbuduje nową trybunę zachodnią i południową wraz z zadaszeniem oraz czterokondygnacyjny budynek, w którym będą m.in. szatnie dla zawodników, pokoje dla widzów i gości VIP, pomieszczenia administracyjne, punkt pierwszej pomocy, punkty gastronomiczne, pomieszczenia dla dziennikarzy oraz służb odpowiadających za bezpieczeństwo. Na koniec przyjdzie czas na wykonanie infrastruktury technicznej oraz ciągów pieszych, placów i parkingów po zachodniej i południowej części stadionu.

Artur Zieliński wiceprezydent ds. rozwoju i inwestycji przy Urzędzie Miasta Płocka również obecny na konferencji podkreślił, że współpraca z wykonawcą inwestycji jest bardzo dobra. A jej realizacja przebiega zgodnie z harmonogramem.

Nowy stadion będzie miał cztery zadaszone trybuny i dokładnie 15004 miejsca siedzące. Jego otoczenie zostanie zorganizowane w taki sposób, że ruch pieszych będzie odbywał się bezkolizyjnie, rozdzielając się na poszczególne sektory. Powstaną trzy bramy wjazdowe na boisko stadionu – dla przewietrzania i obsługi murawy oraz aby umożliwić organizację imprez plenerowych.

Umowa na modernizację stadionu została podpisana przez władze Płocka 29 listopada 2019 roku. Na zrealizowanie tego przedsięwzięcia – zaprojektowanie i zbudowanie – wykonawca dostał trzy lata. Wartość kontraktu wynosi 166,5 mln zł, z czego projekt kosztował 8,2 mln zł, prace budowlane pochłoną ponad 158 mln. Dotychczas na nowy obiekt ratusz wydał blisko 30 mln zł.

Na zakończenie konferencji prasowej oficjalnie zaprezentowana została makieta nowego stadionu, który powstaje w Płocku.

Fot. UMP oraz Wisła Płock.




Trwa usuwanie skutków nocnej nawałnicy, która przeszła nad Płockiem. To był istny Armagedon! [FOTO]

W Płocku trwa usuwanie szkód po nawałnicy, która przeszła w nocy nad miastem. Burzom towarzyszył silny wiatr i ulewny deszcz. Ulice zamieniały się w potoki, powalone drzewa i oberwane konary drzew uszkadzały samochody, wybijały studzienki deszczowe i kanalizacyjne, zerwane linie energetyczne spowodowały, że w regionie 89 tys. gospodarstw pozostawało bez zasilania. Służby odnotowały ponad 400 zgłoszeń. Na szczęście w wyniku niebezpiecznego zjawiska atmosferycznego nikt nie został poszkodowany.

W środę, 14 lipca, od godz. 23 służby miejskie i ratunkowe otrzymywały liczne zgłoszenia o powalonych drzewach, zerwanych liniach telekomunikacyjnych, energetycznych, zalanych ulicach, wybitych deklach studzienek deszczowych i kanalizacyjnych, awariach oświetlenia ulicznego, przeciekających i zerwanych dachach. Zastępca Komendanta PSP w Płocku poinformował, że do działań na terenie miasta skierowano wszystkie możliwe do dyspozycji jednostki państwowej straży pożarnej z terenu miasta i powiatu a także Ochotnicze Straże Pożarne.

– Dyspozytor Wodociągów Płockich zgłosił brak zasilania na ujęciu wody przy ul. Grabówka oraz na pompach w studniach głębinowych. Podłączono agregaty prądotwórcze, aby miasto nie straciło zasilania w wodę. Sprawę priorytetowo do pilnej realizacji zgłoszono dyspozytorowi Energa Operator. Około godz. 3.00 uzyskano informację, że linie zasilające zostały przerwane przez powalone duże drzewa. Od godzin porannych zostaną ściągnięte większe siły, w celu usuwania wywrotów i naprawy linii energetycznych. Około godz. 9.15 przywrócono zasilanie z sieci energetycznej – relacjonuje Konrad Kozłowski z biura prasowego ratusza.

Z Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymano informacje o wystąpieniu awarii masowych na terenie działania Energa Operator S.A. Odział w Płocku. – Na skutek nawałnicy wyłączonych było 123 linii średniego napięcia, 4300 stacji transformatorowych, bez zasilania w energię elektryczną było ok. 89 000 odbiorców na terenie działania Energa Operator Oddział Płock.

– Silny wiatr zerwał dach na magazynie DPD przy ul. Kutnowskiej, budynek jest zabezpieczony plandeką. W wyniku powalenia drzew ucierpiały ogrodzenia na terenie przedszkola 34 i 11 oraz budynek Odwachu. W nocy występowały czasowe ograniczenia w ruchu na skutek zablokowania ul. Grabówka w rejonie Mostu Solidarności (udrożniona po około 45 min.) oraz Słonecznej przy ul. Wiatraki – wymienia Kozłowski.

Fot. Kuba Pankowski, Piotr Dyl, Łukasz Pawłowski, Damian Cybulski.




Niszczą samochody i parking. Radni od lat piszą interpelacje w tej sprawie. Zarządca obiektu nie robi z tym nic

Problem nie jest nowy. Wiedzą o tym władze miasta, a codziennie przekonują się o nim mieszkańcy osiedla Łukasiewicza oraz osiedli ościennych. Chodzi o parking wielopoziomowy przy Orlen Arenie. Właściciele samochodów, którzy decydują się na parkowanie w tym miejscu, doskonale zdają sobie sprawę, że nie rządzi tam nikt i nic, oprócz osób, które z tego miejsca zrobiły sobie nieźle funkcjonującą imprezownię. 

Mieszkańcy zgłaszają problem od kilku lat. – W podziemnym parkingu przy Orlen Arenie odbywają się regularne imprezy. Młodzi ludzie schodzą się tam z całego osiedla, piją alkohol, a przy okazji uszkadzają samochody mieszkańców – opowiadał nam mieszkaniec osiedla w… 2018 roku. W tym samym roku do Urzędu Miasta Płocka w tej sprawie wpłynęła interpelacja od radnej Darii Domosławskiej, która prosiła o monitoring w tym miejscu.

We wrześniu 2018 roku wiceprezydent Płocka Piotr Dyśkiewicz odpowiedział radnej, że „od 8 sierpnia 2018 roku teren parkingu wielopoziomowego przy Orlen Arenie jest pod wzmożoną kontrolą służb patrolowych Straży Miejskiej oraz strażnika rejonowego, gdyż wpisany jest do rejestru miejsc zagrożonych w w związku z grupowaniem się osób, które spożywają alkohol i zakłócają porządek publiczny”. Dalej wiceprezydent wyjaśniał, że zamontowanie monitoringu na tym parkingu będzie możliwe po konsultacji ze wszystkimi służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w mieście. Zapewnił również, że montaż kamer zostanie rozpatrzony przy kolejnym etapie rozwoju monitoringu. W dalszej części odpowiedzi Piotr Dyśkiewicz stwierdził, że MOSiR, jako dzierżawca obiektu, udzielił informacji, z której wynikało, że „ochrona tego terenu uczulona jest na wszelkie zdarzenia, każdy incydent odnośnie spożywania alkoholu i zakłócania ciszy nocnej jest zgłaszany na Policję bądź Straż Miejską”.

 – Nie jest to parking strzeżony, zatem nie możemy postawić tam człowieka, który bez przerwy tam będzie przebywał. Co jakiś czas idzie tam ochroniarz, przejdzie i skontroluje ale niewiele to pomaga, bo młodzież wraca – tłumaczył nam wówczas zarządca obiektu. – Rozważamy możliwość pod kątem formalnym i finansowym czy jest opcja wprowadzenia tam płatnego parkingu – stwierdzono w odpowiedzi.

I tak minęło… trzy lata

Jak się okazuje, to za mało, aby się coś zmieniło. Imprezy na parkingu mają się świetnie, a ich uczestnicy czują się bezkarni. Skontaktowaliśmy się z naszym czytelnikiem, rozmówcą sprzed trzech lat, i zapytaliśmy o sytuację. – Oczywiście strażnicy miejscy przyjeżdżają w to miejsce, ale chyba tylko po to, aby przejechać się między wjazdem i wyjazdem – tłumaczy. Osoby spożywające alkohol w tym miejscu i świetnie się bawiące, czują się bezkarnie.  – Już tam nie parkuję – podkreśla płocczanin. – Codziennie, aby wyjechać z garażu, najpierw musiałem sprzątać butelki. Wielokrotnie miałem oberwane lusterko – dodaje. – Zabrałem stamtąd samochód. Szkoda, że tak duży parking się marnuje – mówi na koniec.

20 czerwca 2021 roku do płockiego ratusza wpłynęła kolejna interpelacja w tej sprawie. Tym razem od radnego Tomasza Korgi, który napisał: – Na prośbę mieszkańców parkujących na parkingu podziemnym „Parking Poziom – 1” Orlen Arena proszę o zamontowanie dla bezpieczeństwa kierowców i samochodów odpowiedniej liczby kamer. Bardzo w ostatnim czasie na tym parkingu zwiększyła się ilość uszkodzeń samochodów tam parkujących.

Tym razem na interpelację odpowiedział skarbnik miasta Wojciech Ostrowski: „Z informacji przekazanych przez Zarząd Spółki Miejski Ośrodek Rekreacji i Sportu Płock Sp. z o.o wynika, iż aktualnie prowadzone są rozmowy z potencjalnym kontrahentem w celu wydzierżawienia przedmiotowego parkingu (poziom-1). Docelowo parking będzie płatny, dozorowany 24/7. W związku z powyższym w chwili obecnej spółka nie planuje montażu monitorującego na tym terenie”. 

Imprezowicze mogą spać zatem spokojnie. Co do właścicieli samochodów, odradzamy im złudne nadzieje lub po prostu zabranie aut z tego miejsca. Bo jak nic, miną kolejne lata, zanim w ogóle cokolwiek zmieni się na tym parkingu. Póki co działa tam całkiem nieźle „pub”, czasami z dyskoteką. 

Polecamy: Piją, palą, niszczą samochody i podziemny parking. Co na to zarządca obiektu?

Fot. Pixabay.




Wakacje to dobry czas na inwestycje oświatowe. W płockich placówkach praca wre [FOTO]

W tym roku miasto Płock na inwestycje w bazę oświatową przeznaczyło łącznie 18 mln zł. W przedsięwzięcia zainwestuje 15 mln zł, a 3 mln zł przeznaczone jest na remonty, z których większość będzie wykonana w czasie wakacji. Największą inwestycją, które jest właśnie realizowana, to budowa nowej siedziby Miejskiego Przedszkola nr 17.

Inwestycję podzielono na dwa etapy. W pierwszym powstanie nowy, parterowy budynek MP 17 o powierzchni 2 tys. mkw, który zmieści sześć oddziałów i 150 maluchów. Placówkę będzie przystosowana do potrzeb dzieci z niepełnosprawnością. Przy placówce powstanie parking na 10 aut oraz dojazd gospodarczy do kuchni i 12 miejsc parkingowych dla pracowników przedszkola. Planowane zakończenie inwestycji to początek 2022 roku. Wszystko wskazuje na to, że od września przyszłego roku dzieci zaczną naukę w nowej siedzibie.

To jednak nie wszystko. Wówczas bowiem rozpocznie się rozbiórka starej siedziby przedszkola. Na jego miejsce powstaną cztery place zabaw. Koniec wszystkich prac związanych z budową nowego MP nr 17 i rozbiórką starego obiektu zaplanowano na listopad 2022.

Lista inwestycji oświatowych, które miasto Płock zrealizuje w tym roku, oprócz budowy nowego przedszkola, jest długa. Do końca października powstanie, za blisko 1,2 mln zł, łącznik przy Szkole Podstawowej nr 22. W tym roku wybudowany będzie również kompleks boisk przy Zespole Szkół Usług i Przedsiębiorczości.  Przedsięwzięcie to jest projektem zgłoszonym w ramach Budżetu Obywatelskiego Płocka. Koszt inwestycji to prawie 2 mln zł. Ważna inwestycja planowana jest również w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym nr 1. Wybudowane zostanie tam ogrodzenie, wymienione będą drzwi na pierwszym piętrze, wyremontowane toalety.

– Zmodernizujemy blok żywieniowy w Szkole Podstawowej nr 21 oraz zaprojektujemy modernizację bloku w SP nr 16 – zapowiedział podczas konferencji prasowej prezydent Płocka Andrzej Nowakowski. – Powstanie też nowe ogrodzenie Miejskiego Przedszkola nr 14, zmodernizujemy salę gimnastyczną przy SP 17 oraz wykonamy termomodernizację dachu nad blokiem sportowym – wymieniał. Dodał, że miasto nie tylko buduje, czy remontujemy, ale również projektuje nowe przedsięwzięcia, jak np. nowy plac zabaw przy MP nr 12, czy boiska przy Zespole Szkół Ekonomiczno-Kupieckich.

Wakacyjne remonty w płockich placówkach oświatowych trwają w najlepsze. Niektóre z nich to drobne prace jak np. malowanie sal, naprawy ogrodzeń czy schodów. Są jednak poważniejsze kwotowo przedsięwzięcia. – Ktoś mógłby się dziwić, że chwalimy się wyremontowaniem łazienek w Szkole Podstawowej nr 18 – mówił prezydent Andrzej Nowakowski. – Tymczasem ten remont będzie kosztować blisko 400 tys. zł.

 

Fot. UMP.




Pracuje ręką, a nie… myszką. Jubileuszowa wystawa Mirosława Łakomskiego [FOTO]

– Jeśli w Ameryce tak, a nie inaczej, wyglądał dany plakat do filmu, to np. w Japonii wykorzystywali identyczny. Za to w Polsce to była ręczna robota. Dlatego tak bardzo ceniono polski plakat na świecie. Kiedy wysłałem do Hollywood plakaty na konkurs, dostałem wyróżnienie. Oczywiście nikt mi nie uwierzył. To był 1986 r. – mówił Mirosław Łakomski o wyróżnieniu na 15 Key Awards – The Hollywood Reporter.

Płocka Galeria Sztuki w miniony piątek zaprosiła na wernisaż płockiego artysty plastyka, Mirosława Łakomskiego – „Artchiwum. Plakat teatralny – filmowy – reklamowy”. Wystawa jest swoistych podsumowaniem 50-lecia pracy twórcy. Spod jego ręki wyszły plakaty do wielu filmów i sztuk teatralnych. Wyjątkowy styl artysty i tzw. „kreska” stała się rozpoznawalna, nie tylko w środowisku. Można podziwiać jego twórczość na afiszach do filmów, które zna cały świat. Są to m. in. „Imperium kontratakuje”, „E.T.” czy „Poszukiwacze zaginionej Arki”. Oczywiście jest tego dużo, dużo więcej, o czym można się przekonać w PGS. Plakaty można oglądać do 25 lipca.

Jak się zaczęła jego przygoda z plakatem? Podczas otwarcia wystawy Łakomski wspominał Ognisko Plastyczne u Wacława Polakowskiego, który w latach 60. i 70. ubiegłego wieku prowadził je przy Płockim Domu Kultury. – Miałem 14 lat. Poszedłem na pierwsze zajęcia i zobaczyłem na sztaludze dyktę wielkości o wymiarach 1 metr na 70 cm, czyli bardzo bliską formatowi plakatu – mówił. – Najczęściej rysowaliśmy węglem martwą naturę. Wacław Polakowski zawsze na końcu robił przegląd. Swoim kawałkiem węgla rysował tak, jak powinno być. Patrząc na efekty, nigdy nie wiedziałem, ile w tej pracy pochodziło ode mnie. Najczęściej 10 proc., reszta to było dzieło profesora Polakowskiego – opowiadał.

Od 1969 r. Mirosław Łakomski był dekoratorem witryn sklepowych w PSS Zgoda. W latach 1974-1991 pracował w płockim teatrze jako specjalista rzemiosł teatralnych i kierownik pracowni malarsko-modelatorskiej. W 1975 r. wykonał pierwszy plakat do sztuki w reż. Jana Skotnickiego pt. „Kolędnicy”. – Niestety nie został wydrukowany, zabrakło funduszy – przyznał. Później praca w teatrze pozwoliła rozwinąć jego pasje. Nadal zresztą współpracuje z instytucją, chociaż już nie jako pracownik.

W latach 80. artysta zaczął tworzyć pierwsze plakaty do filmów. Tak zapamiętał tamten czas: – Aby zrobić taki plakat, należało wpierw ten film obejrzeć. Niestety, trafiały mi się wyjątkowo nudne. Nie dość, że nie sposób było wysiedzieć na projekcji, to jeszcze trudno było znaleźć motyw nadający się do przelania na papier.

Po 50 latach pracy twórczej wciąż tworzy i projektuje. – Z bólem serca przyznaję, że odłożyłem pędzel, aerograf i nożyczki, a były to moje najważniejsze narzędzia twórcze. Oparłem twórczość na fotografii i na jej przetworzeniu w Adobe Photoshop. Chociaż synowie zabraniają, mówiąc, że mam ręką pracować, a nie myszką – żartował artysta.

Mirosław Łakomski był członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków – Polska Sztuka Użytkowa. Jest malarzem, grafikiem i fotografem, autorem plakatów filmowych, teatralnych i muzycznych, okładek oraz znaków graficznych. Jest laureatem wielu nagród. Ma za sobą kilkadziesiąt wystaw. Jednak plakat nie jest jedyną pasją artysty. Dotychczas opublikował 19 książek i albumów poświęconych historii i ikonografii Płocka. Pierwsza z nich – „W 80 stron dookoła Płocka” – ukazała się na przełomie 2006 i 2007 roku, później były takie tytuły jak: „Album Tumski, „Płockie déjà vu”, „Rejs po Płockim Peerelu” czy „Schröttersburg w Płocku”.

Fot. Jacek Czuryło.




Przedsiębiorca z Płocka o komornikach sądowych: Są gorsi niż pandemia, tylko nie ma na nich szczepionki

Pandemia koronawirusa trochę odpuściła, daje ludziom nabrać tzw. drugiego oddechu. Jednak w tej chwili wiele osób, jak się okazuje, przeżywa gorsze dramaty niż COVID-19. Są nimi… komornicy. Ktoś powie, że to niemożliwe, żeby byli gorsi niż jakakolwiek choroba. Okazuje się, że są, bo skazują dłużników wraz z ich rodzinami na jeszcze większe długi. Urzędnicy sądowi stali się niejako siłą napędową do nakręcania spirali bezrobocia i biedy.

Zgłosił się do nas przedsiębiorca – mieszkaniec Płocka, który opowiedział nam bardzo smutną historię. Co ważne, nasz rozmówca prowadzi działalność gospodarczą i zatrudniał trzy osoby.

Otóż, komornik zajął panu Jarosławowi dwa konta bankowe – firmowe i prywatne. Kiedy dłużnik się zorientował, od razu zgłosił się do urzędnika sądowego i poprosił o rozłożenie zadłużenia na raty. Jednocześnie wpłacił na konto komornika 1000 zł. Z zajętą wcześniej kwotą na jednym z kont bankowych, komornik otrzymał 1.600 zł. – 600 zł miałem na koncie firmowym, poszła zatem na konto komornika cała kwota. Na prywatnym nie miałem nic – wyjaśnia nam pan Jarosław. – Takie mam oszczędności z czasów pandemii – dodaje. 

Po otrzymaniu wpłaty tysiąca złotych, komornik przystał na propozycję dłużnika, aby spłacić dług w ratach. – Po trzech dniach od ustaleń z komornikiem i zaksięgowaniu pieniędzy na jego koncie, otrzymałem informację, że ten zajął mi wynagrodzenie za fakturę, którą wystawiłem innej firmie – opowiada nam czytelnik. Pan Jarosław natychmiast skontaktował się z komornikiem. Chciał stawić się w kancelarii osobiście. –  Bo może jakieś dokumenty trzeba podpisać – opowiada. – Komornik nie zgodził się na spotkanie, ponieważ… „ze względu na panującą epidemię nie przyjmuje interesantów osobiście, tylko mejle lub rozmowy telefoniczne” – zacytował słowa urzędnika.

Pan Jarosław dowiedział się zatem przez telefon, że „wierzyciel domaga się, aby zajął dłużnikowi wynagrodzenie za pracę”.  – Dowiedziałem się również, że jeżeli na koncie komornika pojawi się nadpłata, to ma 30 dni na jej zwrot. Prosiłem go, aby zajęcia wierzytelności dokonał z wypłaty, albo z konta, bo inaczej podwójnie pieniądze do niego wpłyną, a moi pracownicy i ja zostaniemy na te 30 dni bez grosza. Prowadzę firmę, zatem w banku nie obowiązuje tzw. kwota od zajęć komorniczych – wyjaśnia nam pan Jarosław.

– Zajęciu na firmowym rachunku bankowym podlegają środki w wysokości egzekwowanej należności wraz z odsetkami oraz kosztami egzekucyjnymi. W trakcie trwania blokady bank nie może dokonywać wypłat z konta do wysokości zajęcia – czytamy na stronie bankier.pl.

Tym sposobem komornik otrzyma pieniądze z firmy, której pan Jarosław był podwykonawcą, a trochę później z banku, bo ten ma kilkanaście dni, aby je wysłać. Komornik dłużnikowi zajął 50 proc. wynagrodzenia. – Zostanie niewiele, które firma przeleje mi na firmowe konto bankowe, ale i tak nic nie wypłacę, bo mam na nim zajęcie – nasz rozmówca nie ukrywa zdenerwowania. – Tak niszczy się ludzi w Polsce – mówi z goryczą w głosie.

Pan Jarosław z dniem 1 lipca wszystkich swoich pracowników, czyli trzy osoby, zwolnił z pracy i zamknął działalność. – Poprosiłem pracowników, aby zaczekali na wypłatę, dopóki nie załatwię jakichś pieniędzy, powiedziałem, jak jest. Zrozumieli sytuację. Tu już nie chodzi o mnie, ci ludzie mają dzieci – podkreśla. – Nie mam skąd pożyczyć, bo w czasie pandemii każdy dokładał do swoich biznesów, ludzie żyli z kredytów, ja zresztą też. Pożyczyłem również te 1000 zł dla tego komornika. Myślałem, że załatwimy to po ludzku, mówiłem o pracownikach i mojej sytuacji. Prosiłem. Okazuje się, że to nie są ludzie, nie mają sumień. Są gorsi niż pandemia, tylko nie ma na nich szczepionki – mówi smutnym głosem.

Dodamy jedynie, że dług pana Jarosława jest z 2013 roku. Nie są to długi alimentacyjne, a jakieś zobowiązanie do sieci komórkowej, które egzekwuje komornik na zlecenie firmy windykacyjnej. 

Polecamy: Jak żyje się płockim komornikom? Przejrzeliśmy ich majątki i dochody. Niektórzy to krezusi




Pyszny chleb, alpakoterapia, zwiedzanie katedry, posiłki… Centrum Integracji Społecznej u Mariawitów już działa [FOTO]

Co prawda w budynkach, które są siedzibą Centrum Integracji Społecznej im. Św. Marii Franciszki Kozłowskiej trwa jeszcze remont, to organizacja ruszyła ze swoją działalnością pełną parą. Do udziału w warsztatach już przyjęto 21 osób, które do CIS skierował płocki MOPS. Teraz czas na działania, a pomysłów jest całe mnóstwo.

Oficjalne otwarcie CIS, które powstało przy Kościele Starokatolickim Mariawitów w Płocku, odbyło 1 lipca. Jego siedziba znajduje się w kompleksie klasztornym przy Świątyni Miłosierdzia i Miłości. Na bazę lokalową przeznaczono dwa budynki należące do Kościoła, znajdujące się przy ul. Kazimierza Wielkiego 27.

Obecnie w budynkach trwa ogromny remont, którego zakończenie przewidywane jest na koniec grudnia 2021 roku. W jednym z obiektów znajdą się m. in. sale do prowadzenia zajęć i warsztatów gastronomicznych, restauracja czy taras z pięknym widokiem na Wisłę. – Będzie to miejsce przyjazne dla każdego – podkreślał biskup Kościoła Karol Maria Marek Babi, który oprowadzał płockich dziennikarzy po budowie. Dodawał, że to pozwoli jeszcze bardziej rozwinąć akcję „Ciepły posiłek u Mariawitów”, którą Kościół prowadzi od kwietnia ubiegłego roku. W drugim budynku znajdą się sale do różnego rodzaju terapii.

– Siedziba Centrum znajduje się w dworku, który zakupiła św. Maria Franciszka Kozłowska na potrzeby Zgromadzenia Sióstr Mariawitek Nieustającej Adoracji Ubłagania, w którym w 1907 r. była odprawiona pierwsza msza św. w języku polskim, a była to dokładnie Pasterka – wyjaśnia nam biskup.

W działalności CIS wpisanych jest szereg działań, które skierowane są do osób potrzebujący wsparcia, bezdomnych, wykluczonych społecznie, długotrwale bezrobotnych oraz uzależnionych od alkoholu. – Chcemy dać tym osobom pracę – mówił bp. Karol Babi. Na początek pracę i możliwość terapii uzyskało już tu 21 osób, które do Centrum skierował Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Płocku.

Działalność CIS podzielono na sekcje – ogrodniczo-porządkowo-hodowlaną oraz gastronomiczno-usługowo-handlową. – Z pierwszej sekcji działa już alpakoterapia. To jest branża, która rozpoczęła u nas swoją działalność najwcześniej. Przywieźliśmy alpaki, które miały się najpierw oswoić, ale zainteresowanie było tak duże, że postanowiliśmy otworzyć się dla wszystkich, którzy chcą odwiedzić nasze alpaki i ogrody – mówiła Edyta Wróbel, kierownik Centrum. – Kolejną sekcją, która już działa, ale chcemy ją rozwinąć, jest branża gastronomiczna, która pozwoli nam kontynuować akcję „Ciepły Posiłek u Mariawitów” oraz gotować dla większej liczby osób – kontynuowała.

Oprócz przygotowywania posiłków dla osób potrzebujących, przewidziana jest produkcja własnych wyrobów w tym słynnych wśród płocczan wypieków. – Chcemy chociaż trochę wrócić do dawnych czasów, kiedy to siostry Mariawitki sprzedawały pieczywo – wyjaśniła kierownik CIS. – Nie dorównamy siostrom, ale mamy w planach wypiek kilku rodzajów pieczywa i ciast – dodała.

Na terenie ogrodów będzie również pasieka. Ciekawostką jest, że niebawem będzie można posmakować miodu własnej produkcji oraz skorzystać z terapii… miodowej. Kolejnym pomysłem jest rozwinięcie sekcji turystycznej, która umożliwi zwiedzanie i poznawanie katedry Mariawitów w Płocku. – Chcemy zapraszać w nasze progi gości, chcemy współpracować z Płocką Lokalną Organizacją Turystyczną, chcemy mieć w ofercie zwiedzanie świątyni, ogrodów – wymieniała Wróbel. 

Podstawowym celem nowo powstałego i działającego na terenie Płocka CIS jest kompleksowa walka ze zjawiskiem wykluczenia społecznego i zawodowego. Będzie ona realizowana poprzez: warsztaty terapeutyczne dla podopiecznych, zajęcia edukacyjne, grupy wsparcia, przekwalifikowanie zawodowe i nabywanie nowych kwalifikacji zawodowych, warsztaty i praktyki, kształtowanie umiejętności skutecznego poszukiwania pracy, zajęcia w zakresie rozpoczynania i prowadzenia działalności gospodarczej, a także przygotowanie do podjęcia zatrudnienia.

Fot. Dziennik Płocki.