Wakacje inne od wszystkich. „naPowietrzACZ KULTURY” w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki

Wasze tegoroczne wakacyjne plany zostały odwołane, a głód koncertów nie daje Wam spokoju? Na szczęście już możemy wrócić i poczuć kulturę na nowo. W pierwszy weekend lipca startujemy z wakacyjnym programem spotkań kulturalnych na świeżym powietrzu  Będziemy spotykać się co dwa tygodnie przez całe wakacje – zaprasza Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki. Koniecznością jest zachowanie zasad reżimu sanitarnego i ograniczenie ilości uczestników imprez plenerowych do 150 osób – czytamy w zaproszeniu.

W dniach 4-5 lipca, 18-19 lipca, 1-2 sierpnia, 15-16 sierpnia oraz 28-30 sierpnia, instytucja zaprasza na wakacje w POKiS-ie w ramach cyklu „naPowietrzACZ KULTURY”. Udział w imprezie jest bezpłatny.

Jakie są warunki uczestnictwa? 

Nadchodzące wakacje możecie spędzić na świeżym powietrzu w POKiSie w ramach cyklu spotkań kulturalnych „naPowietrzACZ KULTURY”. W programie przewidziano m.in. warsztaty taneczne, spotkania z literaturą, zajęcia plastyczne, animacje filmowe dla dzieci, kino pod chmurką dla najmłodszych i dorosłych, a także pokazy i animacje czy tańce w kręgu. To wszystko przy dźwiękach różnorodnej muzyki, żeby zaspokoić koncertowy głód uczestników.

– Będziemy spotykać się przez całe wakacje, co dwa tygodnie (4-5 lipca, 18-19 lipca, 1-2 sierpnia, 15-16 sierpnia oraz 28-30 sierpnia. Na terenie przy siedzibie POKiS-u ( boisko przy ul. Jakubowskiego 10). Zapraszamy do kulturalnego i kreatywnego spędzania czasu na powietrzu. Aby zachęcić Was do powrotu do normalności, postanowiliśmy, że udział w cyklu „naPowietrzACZ KULTURY” będzie bezpłatny. Warunkiem uczestnictwa w Wakacjach w POKiSem jest zastosowanie się do obecnie panujących zasad reżimu sanitarnego – zaprasza POKiS.

Na terenie wydarzenia jednocześnie będzie mogło przebywać maksymalnie 150 osób. Kolejne osoby na wejście będą musiały poczekać, aż odpowiednia ilość osób opuści teren. Każdy uczestnik jest zobowiązany do dobrowolnego poddania się zmierzeniu temperatury, a także zapoznania się z regulaminem i wypełnieniem oraz przyniesieniem do Ośrodka stosownych dokumentów – kart uczestnictwa znajdujących się na stronie internetowej pokis.pl w zakładce COVID-19.

Co będzie się działo w pierwszy weekend lipca?

W sobotę o godz. 18 POKiS zaprasza wszystkich fanów muzyki elektronicznej na koncert zespołów KAMP! oraz BRODACZE LIVE ACT. Po występach (ok. godz. 21) zaplanowano kino pod chmurką „SATURDAY NIGHT FEVER – maraton filmowy cz. 1”, gdzie motywem przewodnim będzie taniec. Niedzielny poranek będziecie mogli zacząć od śniadania w strefie gastronomicznej działającej na terenie Ośrodka, a dzieci od oglądania polskich filmów animowanych. W godzinach 12-15 przed sceną główną Ośrodek zaprasza wszystkich, bez względu na wiek, na tańce w kręgu. Przez cały czas trwania imprezy będą odbywać się animacje dla najmłodszych, a także cyrkowe show na świeżym powietrzu. Również najmłodsi będą mogli spędzić ten czas kreatywnie podczas zajęć plastycznych, które będą odbywać się w grupach do 10 osób.

Program oraz informacje o zaplanowanych niespodziankach na kolejne weekendy Ośrodek regularnie będzie zamieszczać na stronie POKiS  oraz w mediach społecznościowych.

 

 




Wybory 2020. Nie będzie oczekiwanej przez wyborców debaty. Andrzej Duda odmówił w niej udziału

TVN, TVN24, Wirtualna Polska i Onet zaprosiły dwóch zwycięzców I tury wyborów prezydenckich na debatę, zaplanowaną na czwartek, 2 lipca o godzinie 19:25. Mieli ją poprowadzić Monika Olejnik (TVN24), Grzegorz Kajdanowicz (TVN/TVN24), Marek Kacprzak (Wirtualna Polska) i Andrzej Stankiewicz (Onet) – czytamy na portalu Onet.pl

Organizatorzy debaty wysłali zaproszenie do sztabów obu kandydatów. O ile Rafał Trzaskowski odpowiedział na zaproszenie, przyjmując je, o tyle prezydent Andrzej Duda nie skorzystał z zaproszenia mediów.

– Debata miała odbyć się wedle precyzyjnie ustalonych zasad. O kolejności odpowiedzi na pytania, zabierania głosu w podsumowaniu czy też miejscu w studiu decydowałoby losowanie. Formuła debaty przewidywała pytania dziennikarzy, riposty, wzajemne pytania, pytania od widzów oraz wolne oświadczenia kandydatów. Sygnał debaty nieodpłatnie miał być udostępniony wszystkim innym zainteresowanym mediom. Transmisja miała odbyć się na platformie TVN24 GO, na stronach głównych Wirtualnej Polski i Onetu oraz na Twitterze, Facebooku i YouTube – opisuje Onet.pl. Także debata byłaby ogólnie dostępna i każdy zainteresowany spotkaniem kandydatów z łatwością by ją obejrzał i wysłuchał.

– Wspólna debata TVN, TVN24, Onet i WP nie odbędzie się ze względu na odmowną decyzję sztabu Andrzeja Dudy. Publikujemy oświadczenie w tej sprawie, podpisane przez redaktorów naczelnych zainteresowanych mediów – informuje portal.

Wspólne oświadczenie TVN, TVN24, Onet i WP w sprawie debaty prezydenckiej publikujemy w całości:

TVN, TVN24, Onet oraz WP zaprosiły sztaby kandydatów na prezydenta do wspólnej debaty. Wierzyliśmy, że taka niezależna, transmitowana w mediach tradycyjnych i internetowych debata ułatwi milionom naszych widzów i użytkowników podjęcie świadomej i odpowiedzialnej decyzji w drugiej turze wyborów prezydenckich.

Zrobiliśmy wszystko, aby planowana debata była jak najbardziej demokratyczna, transparentna, niefaworyzująca żadnego z kandydatów, a jednocześnie po raz pierwszy zorganizowana w sposób, który umożliwiał obejrzenie jej zarówno w telewizji, jak i w internecie przez praktycznie każdego mieszkańca Polski i każdego wyborcę wśród Polonii.

Zaproszenie na debatę było jednocześnie zaproszeniem sztabów do dyskusji na temat wszystkich jej szczegółów i zasad. Niestety sztab Andrzeja Dudy odmówił uczestnictwa w tych rozmowach i ostatecznie poinformował nas, że ich kandydat nie weźmie udziału w debacie. Tym samym z przykrością informujemy, że jutrzejsza debata nie może się odbyć.

Michał Samul, redaktor naczelny TVN24
Bartosz Węglarczyk, redaktor naczelny Onet
Piotr Mieśnik, redaktor naczelny WP

Źródło: TVN, TVN24, Onet, WP
Fot: Archiwum Dziennik Płocki (KB. LR.)




Rafał Trzaskowski w Płocku: Potrzebny jest prezydent, który będzie patrzył władzy na ręce! [FOTO]

– Zaczynamy ostatnie dwa tygodnie kampanii więc do boju. Bardzo mnie cieszy ta energia, którą tu widać. Jeszcze nie znamy oficjalnych wyników wyborów, ale olbrzymia część Polek i Polaków chce zmiany. Kilka tygodni temu nie dawano nam szans, natomiast dziś widać, że jest olbrzymia szansa na wygranie tych wyborów. I jestem przekonany, że wygramy te wybory – rozpoczął spotkanie z wyborcami w Płocku kandydat na prezydenta RP Rafał Trzaskowski.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej odwiedził Płock w ramach II tury wyborów. W niedzielę Polacy usłyszeli sondażowe wyniki wyborów prezydenckich, które wyraźnie wskazały na drugą turę. Andrzej Duda – obecny prezydent zmierzy się w niej z Rafałem Trzaskowskim obecnym prezydentem Warszawy. Kampania wyborcza ruszyła zatem ponownie i potrwa 12 dni.

Pomimo dość wczesnej godziny wizyty kandydata w Płocku w pasażu Paderewskiego zebrało się bardzo wielu zwolenników Trzaskowskiego. – Nie można pozwalać, aby dzielono Polaków, aby ktoś wyzywał nas z mównicy sejmowej od hołoty i gorszego sortu – mówił nam jeden z uczestników spotkania. – Mam wnuki i nie chce dla nich takiej młodości jaką ja miałem, żyłem w komunie i wiem jak było, a teraz jest jeszcze gorzej – wtórował mu kolega. – Dziwię się młodym ludziom, że nie głosują na wolność i demokrację, nie głosują za zmianą – stwierdziła z kolei młoda płocczanka, która stała w kolejce, aby zrobić sobie zdjęcie z kandydatem na prezydenta.

W spotkaniu z Rafałem Trzaskowskim uczestniczyły całe rodziny. Rozpiętość wieku była od małych dzieci, aż po seniorów. Wśród uczestników wiecu nie zabrakło znanych płocczan. Wystąpienie Trzaskowskiego w tłumie oklaskiwali między innymi: Hanna Witt-Paszta – bardzo zasłużona płocczanka, Wojciech Wojda – lider zespołu Farben Lehre, który pod koniec spotkania wręczył kandydatowi koszulkę czy Tomasz Kominek – płocki radny, a także dyrektor delegatury Urzędu Marszałkowskiego. Bardzo długo uczestnicy spotkania nie chcieli wypuścić kandydata z placu, na którym przemawiał. Były setki zdjęć, miłych słów i uśmiechów. Mieszkańcy Płocka odprowadzili gościa do samochodu, skandując Rafał! Rafał! Z Płocka Trzaskowski pojechał na spotkanie do Brodnicy.

Rafał Trzaskowski w Płocku: Musi być ktoś, kto rządowi będzie zadawał trudne pytania

“- Pan prezydent Andrzej Duda ciągle opowiada o przeszłości. My chcemy mówić o przyszłości. To co najważniejsze to to, że musimy mieć prawdziwą debatę. Mówiłem wczoraj, że czekam na pana prezydenta w Płocku, jest mikrofon. Czekać będę w każdym kolejnym mieście, dlatego że dzisiaj musimy porozmawiać o prawdziwych problemach. O tym co nas najbardziej interesuje i boli. A oczywiście boli nas totalny monopol tej władzy, która upolityczniła wszystkie instytucje, nawet kontrolne. Trudno jest dziś tę władzę rozliczać. Widzicie co się dzieje w telewizji publicznej, widzimy co się dzieje nawet przy organizacji wyborów za granicą. Widzicie ile problemów, tak jakby dzisiejsza władza nie chciała usłyszeć głosu Polonii. Z tym wszystkim musimy skończyć, aby były równe reguły gry, a do tego musimy mieć swojego prezydenta.

Dziś przed nami bardzo trudne decyzje. Jak wychodzić z epidemii, ale przede wszystkim, jak poradzić sobie z jednym z największych kryzysów gospodarczych, który przed nami? Niestety jak patrzymy na to, jakie ta władza ostatnio podejmowała decyzje, jeżeli chodzi o kwestie dotyczące epidemii, no to trudno o optymizm jeżeli chodzi o kryzys gospodarczy. I dlatego potrzebny jest silny, niezależny od partii prezydent, który będzie patrzył władzy na ręce, który będzie proponował jasne rozwiązania. Inaczej ta władza poprowadzi nas nie tylko w złym kierunku, ale poprowadzi nas do Polski, która przez długie lata nie będzie mogła wyjść z kryzysu. Dlatego dziś potrzebna jest równowaga, a nie monopol jednej władzy.

Przez najbliższe dni będę mówił o dwóch najważniejszych rzeczach – o kwestiach związanych z gospodarką i wychodzeniem z kryzysu, ale również twardo będę mówił o uczciwości, dlatego że tę władzę trzeba rozliczyć z tego co się przez ostatnie lata dzieje w Polsce.

W gospodarce szykuje nam się ogromny deficyt budżetowy, szykują nam się same problemy. Rząd ukrywa przed nami podstawowe fakty i musi być ktoś, kto rządowi będzie zadawał trudne pytania, kto będzie podsuwał recepty na zadziałanie w tej trudnej sytuacji, a nie ktoś, kto będzie mówił o ośmiu latach rządów sprzed pięciu lat. Patrzmy w przyszłość!

Kiedy była dobra pogoda ta władza radziła sobie nieźle, ale kiedy przychodzi zła pogoda, co było widać po epidemii – nie radzą sobie zupełnie. Można się, niestety, w związku z tym spodziewać podwyższania podatków, nowych podatków i spodziewać się tego co najgorsze – ten rząd nie będzie bronił miejsc pracy. Już się mówi o masowych zwolnieniach i dlatego musi być ktoś, kto będzie gwarantował kontrolę. Nie ma zgody na podwyższanie podatków, nie ma zgody na nowe podatki, nie ma zgody na masowe zwolnienia.

To władza powinna być dla obywateli, a nie odwrotnie. A ten rząd przyzwyczaił nas do tego, że ludzie są dla władzy. Obiecywali nam silne państwo, obiecywali nam uczciwe państwo. Wyszło na to, że państwo PiS i prezydent z PiS jest dramatycznie słabe, co pokazuje los bardzo wielu ludzi, których pozostawiono samym sobie w momencie kryzysu. Widzicie państwo również co się dzieje, jeżeli chodzi o uczciwość. To ma być uczciwe państwo gdzie dowiadujemy się co chwila o nowych aferach, gdzie nikt nie rozlicza ludzi władzy, którzy postawili tylko na to, żeby się wzbogacić, żeby się uwłaszczyć na państwie? Codziennie dowiadujemy się o nowych faktach i co? I nic. Ten rząd postanowił upolitycznić prokuraturę i wszystkie instytucje kontrolne.

Dlatego jasno zapowiadam powołanie Komisji Wyrównania Krzywd dla tych wszystkich, którzy bezpodstawnie zostali oskarżeni, wyrzuceni z pracy, którzy są dziś straszeni, piętnowani. W tej komisji będzie instytucja Świadka Prezydenckiego dla wszystkich tych, którzy będę chcieli przyjść i opowiedzieć o tym co PiS wyprawia. Tam osoba taka zostanie wysłuchana i rozliczymy PiS z tego co obiecywał i rozliczymy pana prezydenta. Państwo musi być silne i uczciwe, a nie tak jak teraz. Należy także stawiać na umacnianie samorządów, na umacnianie inwestycji – tu i teraz, wprowadzać rozwiązania, które będą chronić miejsca pracy i polskie firmy.

Nie możemy sobie pozwolić na tematy zastępcze, musimy patrzeć w przyszłość. Dlatego proponuję debatę. Dziś miejsce przy mikrofonie jest puste, ale mam nadzieję, że już niedługo będę mógł zadać panu prezydentowi pytania.

Gdzie był pan prezydent Andrzej Duda kiedy atakowano nauczycieli, rezydentów, w momencie kiedy olbrzymie rzesze Polaków czuły się zapomniane? Nie było pana prezydenta, nie było jego głosu. Dlatego, że pan prezydent wspiera tylko i wyłącznie jedną opcję polityczną i milczy wtedy, kiedy powinien zabrać głos. Na to nie ma zgody.

Dziś potrzebna jest nam energia i mobilizacja. Dziś możemy wygrać te wybory, zobaczcie jak jest blisko. Zobaczcie, że większość Polek i Polaków chce zmiany. Kieruję swoje słowa do wszystkich tych, którzy chcą zmiany. Jeżeli tej zmiany nie będzie, będziemy mieli kilka lat monopolu władzy, która nie jest uczciwa, której nie da się rozliczyć, władzy która chce likwidować samorząd, władzy która jest przekonana, że są równiejsi i równi, władzy która ciągle mówi o ośmiu latach poprzednich rządów, zamiast mówić o przyszłości.

Przed nami 12 dni ciężkiej pracy. Nie tylko mojej pracy ale i waszej, o to również chciałem prosić, o to abyście przez cały czas przekonywali innych, mobilizowali. Abyście wierzyli w to, że jest nas więcej, bo ludzi dobrej woli w Polsce jest więcej. I dlatego jest absolutnie przekonany, że wygramy te wybory.”

Warto dodać, że przemówienie Trzaskowskiego co chwila było przerywane przez gromkie brawa i okrzyki: “Mamy dość!”, “Zwyciężymy!”, “Chcemy zmiany!”.  

Pytania od dziennikarzy

Zapytany o wyborców Szymona Hołowni, Rafał Trzaskowski odpowiedział, że będzie rozmawiał ze wszystkimi kontrkandydatami. – Szymonowi Hołowni oraz tym, którzy dla niego pracowali oraz wyborcom zależy, aby realizować program. Gwarantuje to, że moja kancelaria, jeżeli zostanę prezydentem, będzie otwarta dla wszystkich. Chcę być prezydentem wszystkich tych, którzy chcą zmiany, ale również tych, którzy na mnie nie zagłosują. Na serio mówię o wspólnocie. Idee Szymona Hołowni i jego wyborców będę realizował – zapewnił.

A jak Rafał Trzaskowski zamierza do siebie przekonać wyborów Krzysztofa Bosaka, Władysława Kosiniaka – Kamysza czy Roberta Biedronia? Kandydat na prezydenta został również zapytany o Polskę wschodnią, ponieważ tam ma bardzo małe poparcie. – Będę jeździł po całej Polsce i będę przekonywał wszystkich. Będę starał się dotrzeć do tych, którzy przekonani nie są. Przede wszystkim będę na pewno mówił o polskiej wsi, dlatego, że mamy bardzo konkretne propozycje. Rafał Trzaskowski zapewnił, że najważniejsze jest wsłuchanie się w głos wszystkich obywateli, którzy chcą zmiany, niezależnie na kogo głosowali.

Kandydata na prezydenta zapytano także o programy socjalne, takie jak 500 plus czy 13 emerytura. Trzaskowski podkreślił, że sprawa jest już zamknięta. – Wiele lat temu powiedzieliśmy, że popieramy program 500 plus, że nie będzie podwyższania wieku emerytalnego, że szanujemy 13 emeryturę – odpowiedział bez namysłu.

Padło również pytanie o nieoczyszczone ścieki, które płyną Wisłą. – Kto jak kto, ale akurat ja i prezydent Płocka świetnie pamiętamy te wszystkie manipulacje sprzed ostatnich lat. O tym właśnie są te wybory, żeby przez cały czas nie były nam zadawane tego typu pytania, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – odpowiedział Trzaskowski. Wspomniał także o tematach zastępczych i, że wody burzowe nie są tematem, który teraz w Polsce jest najważniejszy. – Pan wie, jak wygląda zrzut burzowy i na czym on polega? Jak pan nie wie, radziłbym zadawać pytania ekspertom. Pan naprawdę myśli, że ktoś się na to nabierze, że jak jest burza i leci woda do Wisły, to powoduje jakiś poważny problem – podsumował Trzaskowski.

Rafał Trzaskowski zapewnił również, że każdego dnia jest w stanie stanąć z prezydentem Andrzejem Dudą do debaty i codziennie zaprasza głowę państwa do rozmowy. Niestety obecny prezydent, póki co, nie odpowiedział na żadne z zaproszeń, ani telewizji, ani kontrkandydata.  

Fot. KB




Wybory 2020. Kandydat na prezydenta RP – Rafał Trzaskowski już jutro odwiedzi Płock

Już znamy sondażowe wyniki wyborów. Rafał Trzaskowski w zaledwie miesiąc przekonał do siebie ponad 30 proc. wyborców i tym samym wszedł do II tury wyborów. Już 12 lipca Polacy ponownie pójdą do urn wyborczych lub zagłosują korespondencyjnie, aby wybrać głowę państwa na najbliższe 5 lat.

Kandydat Koalicji Obywatelskiej już od jutra, czyli poniedziałku zaczyna ponownie kampanię wyborczą. Miastem, które odwiedzi w pierwszej kolejności będzie Płock. Z mieszkańcami spotka się na Podolszycach Południowych w pasażu Paderewskiego o godz. 10:15.

– Z takimi wynikami można się bić o Polskę – zaczął swoje przemówienie Rafał Trzaskowski, tuż po ogłoszeniu wyniku wyborów.

Organizatorzy spotkania zapraszają zatem na pasaż Paderewskiego na Podolszycach Południe w czwartek na godz. 10:15. Sztab przypomina, że na spotkanie z kandydatem należy zabrać maseczki.

Fot: Piotr Misiło [#Trzaskowski2020 – Facebook]




Wybory 2020. Rafał Trzaskowski – kandydat na prezydenta RP przyjedzie do Płocka

Kandydat ubiegający się o fotel prezydencki RP z ramienia Koalicji Obywatelskiej – Rafał Trzaskowski w najbliższy czwartek przyjedzie do Płocka. Z mieszkańcami spotka się na Podolszycach Południowych w pasażu Paderewskiego o godz. 16:30.

Rafał Trzaskowski, od momentu kiedy ogłoszono go oficjalnym kandydatem ubiegającym się o funkcję głowy państwa, prowadzi bardzo intensywną kampanię wyborczą. Każdego dnia spotyka się z mieszkańcami wsi, miasteczek i dużych miast w całej Polsce. Przy okazji spotkań mówi o programie wyborczym, przybliża wyborcom swoją wizję Polski oraz rozmawia z wyborcami.

Przypomnijmy, że według najnowszych sondaży to właśnie obecny prezydent Warszawy – ma największe szanse, aby w II turze wyborów zmierzyć się z obecnie urzędującym prezydentem RP – Andrzejem Dudą.

Polacy w najbliższą niedzielę – 28 czerwca – będą wybierać prezydenta RP, zatem na tzw. ostatniej prostej Rafał Trzaskowski znalazł czas, pomimo swojej króciutkiej kampanii, aby odwiedzić Płock i spotkać się z mieszkańcami miasta oraz powiatu.

Organizatorzy spotkania zapraszają zatem na pasaż Paderewskiego na Podolszycach Południe w czwartek na godz. 16:30. Sztab przypomina, że na spotkanie z kandydatem należy zabrać maseczki.

Fot. Piotr Misiło‎ [Facebook – #Trzaskowski2020]




Jak radzimy sobie z koronawirusem?

W regionie płockim do tej pory odnotowano ponad 30 przypadków zakażeń koronawirusem. Ryzyko zachorowania wciąż istnieje, a najbardziej narażony jest personel medyczny, który codziennie stawia czoła zagrożeniu. Epidemia sprawiła, że konieczne były zakupy dużych ilości odzieży ochronnej czy płynu do dezynfekcji. Pomogły fundusze unijne, dzięki którym samorząd województwa przekazał do subregionu płockiego 270 tys. środków ochrony i sprzęt medyczny.

Walka z niewidzialnym wrogiem, czyli wirusem, do momentu wynalezienia skutecznego leku to przede wszystkim zminimalizowanie jego transmisji. Aby odnieść sukces, potrzebne są środki – zarówno bezpieczeństwa, jak i finansowe.

Jak podkreśla marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik, największym wsparciem były środki unijne. – Bardzo szybko sięgnęliśmy po unijną pomoc na walkę z epidemią. Dzięki temu w najtrudniejszym momencie pilnie zabezpieczyliśmy personel medyczny w środki ochronne, a szpitale w sprzęt ratujący życie.

Przez cały czas epidemii samorząd Mazowsza doposażał szpitale i stacje pogotowia ratunkowego w aparaturę medyczną oraz środki ochrony osobistej. Zakupy były możliwe, dzięki wsparciu z Unii Europejskiej. Wartość unijnego projektu na walkę z COVID-19 to 150 mln zł. Środki zaangażowano już prawie w całości.

270 tys. środków ochronnych

 

Jak tłumaczy wicemarszałek Wiesław Raboszuk w pierwszej kolejności trzeba było zabezpieczyć tych, którzy walczą o nasze zdrowie i życie. – Lista zakupów samorządu województwa była długa. Znalazły się na niej m.in. mobilne aparaty RTG, tomografy, respiratory, łóżka do intensywnej terapii, systemy do bezdotykowego pomiaru temperatury, ale też maski, gogle, przyłbice, kombinezony, płyny do dezynfekcji – wylicza.

Ze wsparcia skorzystały będące na pierwszej linii frontu placówki z regionu płockiego. W sumie do płockiej stacji pogotowia, szpitala wojewódzkiego w Płocku, Płockiego Zakładu Opieki Zdrowotnej Sp. z o.o. i SPZZOZ w Sierpcu trafiło blisko 270 tys. środków ochrony osobistej, w tym 63,5 masek, ponad 13,8 kombinezonów, 170 tys. rękawiczek, blisko 5,5 tys. fartuchów, 10,5 tys. nogawek, prawie 2 tys. gogli, 15 tys. litrów płynów do dezynfekcji i 2,5 tys. przyłbic.

Sprzęt ratujący życie

Dla szpitala wojewódzkiego samorząd Mazowsza zakupił mobilny RTG, urządzenie do dekontaminacji/zamgławiania/ozonowania, 5 urządzeń do dezynfekcji pomieszczeń, 12 ssaków medycznych, 10 pulsoksymetrów, 17 termometrów bezdotykowych, 5 ciśnieniomierzy, 20 wózków transportowych, a także system do bezdotykowego pomiaru temperatury ciała. Z kolei dla płockiej stacji pogotowia władze Mazowsza nabyły 4 defibrylatory z wyposażeniem dodatkowym, 50 termometrów bezdotykowych oraz 10 urządzeń do dekontaminacji/zamgławiania/ozonowania.

Busy i ambulanse dla stacji pogotowia

 

Stacje pogotowia w Ostrołęce, Płocku, Radomiu, Siedlcach i Warszawie otrzymały specjalne busy do przewozu osób zakażonych, niewymagających wsparcia ratowników medycznych. Dyrektor stacji pogotowia ratunkowego i transportu sanitarnego w Płocku, Lucyna Kęsicka zaznacza, że pojazdy zapewniają maksimum bezpieczeństwa zarówno kierowcy, jak i pacjentom. – Samochód wyposażony jest w osłonę kierowcy, oddzielającą przedział pasażerski oraz w łatwo zmywalną tapicerkę. To duże usprawnienie dla naszych zespołów ratowniczych. Dla płockiego pogotowia samorząd Mazowsza zakupił także ambulans typu C.

Utworzone w urzędzie marszałkowskim specjalne zespoły zakupowe codziennie dokonywały zakupów niezbędnego sprzętu i asortymentu. Te następnie na bieżąco przekazywane były do szpitali z listy placówek będących w podwyższonej gotowości. Nad ich odpowiednim rozdysponowaniem oraz kierowaniem tam, gdzie były w danej chwili najbardziej potrzebne, pracował powołany przez marszałka województwa specjalny zespół. W jego skład weszli przedstawiciele urzędu marszałkowskiego, wojewody mazowieckiego oraz eksperci – konsultanci wojewódzcy.

Projekt „Zakup niezbędnego sprzętu oraz adaptacja pomieszczeń w związku z pojawieniem się koronawirusa SARS-CoV-2 na terenie województwa mazowieckiego” jest realizowany przez Samorząd Województwa Mazowieckiego. Całkowita wartość projektu wynosi 150 mln zł, z tego 124,9 mln zł pochodzi z funduszy europejskich z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020. Mazowsze jako pierwsze województwo w kraju uruchomiło środki unijne na ten cel.




W Płocku mamę z dziećmi wyproszono z taksówki, czyli… tolerancja po polsku. Zdziczeliśmy jako społeczeństwo?

O tym, jak w naszym kraju funkcjonuje tolerancja w brutalny sposób przekonała się mama dwójki dzieci. Mieszkanka Płocka w minioną środę wybrała się ze swoimi pociechami, w tym jedno z autyzmem, na terapię do Stowarzyszenia Na Rzecz Osób Z Autyzmem “Odzyskać Więzi”. Niestety nie dojechała tam na czas, ponieważ została… wyproszona z taksówki.

Wpis Stowarzyszenia Na Rzecz Osób z Autyzmem “Odzyskać Więzi” zacytujemy w całości, zmienimy jedynie nazwę korporacji na XXXX ponieważ chodzi o to, aby wyciągnąć wnioski z historii i pokazać polską “tolerancję”. Za chwilę bowiem każdego z nas może spotkać podobna sytuacja – zostaniemy wyproszeni ze sklepu, banku, autobusu czy innej taksówki, bo np. mamy blond włosy, jesteśmy za grubi, za chudzi… itd.

Czym jest tolerancja? Definicję zna chyba każdy i pewnie też każdemu wydaje się, że jest tolerancyjny – rozpoczyna się wpis na Facebooku.

“Dziś w drodze na terapię do Stowarzyszenie Na Rzecz Osób Z Autyzmem “Odzyskać Więzi” z taksówki – korporacja XXXX [nazwa korporacji zmieniona przez redakcję] wyproszona została mama z dwójką małych dzieci, w tym jedno z autyzmem – chłopiec w ekscytacji spowodowanej jazdą taksówką, krzyczał i uderzał głową w siedzenie. Znany temat? Zachowania społecznie niepożądane są wpisane w autyzm, mama nie ma z nimi nic wspólnego. To nie jest brak wychowania, tzw. kindersztuby, to autyzm i jego “urok”. Geneza zachowań trudnych nie jest nawet całkowicie znana, są różne teorie. Zresztą sam autyzm jest do tej pory tajemnicą i zagadką.

Każda mama dziecka z autyzmem przeżywa stres wychodząc na zewnątrz, bo tam czyha nietolerancja, gotowość do oceniania, oskarżania, pouczania, dobrych rad, które nic nie dają, obstrzał wzroku, syknięć, dezaprobaty. Rzadko zdarza się chęć zaoferowania pomocy, czy choćby bagatelnego pytania, czy można pomóc? A wiecie jaka to ulga dla zestresowanego rodzica, gdy ktoś wyciągnie do niego rękę?

Tu matka jechała z dwójka dzieci (5 i 2 lata) na terapię. Została wyrzucona z taksówki. Abstrahując od smutku, bólu i niemocy mamy, taka sytuacja (wzmocnienie negatywne) może spowodować nasilenie zachowań trudnych u dziecka – tego pan kierowca nie wie i nie chce wiedzieć. Nie jego małpy, nie jego cyrk. Najłatwiej było pozbyć się problemu – że matka, że dwójka maleńkich dzieci, że niepełnosprawność, że… nie miało znaczenia. Zabrakło nawet chęci znalezienia rozwiązania. Wypad! Pan już problemu nie miał a mama została sama, bezradna, upokorzona, potraktowana nieludzko.

To czym jest ta tolerancja? Czy może empatia?

Zdziczeliśmy jako społeczeństwo, szczucie jednych na drugich prowadzi do sytuacji, jak ta tu opisana. Odmawianie praw tym, którzy są inni niż ogół, to dyskryminacja.

Kiedyś już tak było. W Sparcie istniał bezwzględny nakaz pozbywania się niepełnosprawnych niemowląt. Kalekie noworodki zrzucano ze skały, bo nie pasowały do antycznej harmonii świata. Pomijam już okres III Rzeszy, bo wiadomo, co było. Czy do tego dążymy? Niepełnosprawność jest wśród nas i ma prawo funkcjonować jak wszyscy inni, korzystać z przywilejów, środków lokomocji, uczestniczyć w życiu publicznym na równych prawach.

XXXX wstyd za sytuację powinien się za wami ciągnąć jak smród. W innym cywilizowanym kraju brak jest pobłażania dla takiego zachowania – odbyłby się poważny proces w sądzie. W Polsce jest powszechne szczucie na innych, kimkolwiek ten inny jest. Inny nie ma prawa istnieć. Nieważne, że szczucie może zakończyć się przemocą wobec drugiego człowieka. Panie kierowco, mogłeś się zachować inaczej. Mogłeś, ale nie było woli. Zabrakło zrozumienia, tolerancji i empatii czy chrześcijańskiego odruchu? Pozbyłeś się problemu jak śmiecia.

Bariery i ograniczenia, które utrudniają osobom z różnego rodzaju niepełnosprawnościami, w tym z autyzmem, swobodne funkcjonowanie nie są wynikiem ich niepełnosprawności lecz zwyczajnej ludzkiej obojętności, bezmyślności i bezduszności.

Stowarzyszenie Na Rzecz Osób Z Autyzmem “Odzyskać Więzi” mówi temu głośne NIE. Brak tolerancji dla nietolerancji musi więc być nadrzędnym celem każdego z nas. Nie bądźmy obojętni.

Panu i korporacji dedykujemy słowa Mariana Turskiego, 95-letniego byłego więźnia z Auschwitz: – Auschwitz nie spadł nagle z nieba. Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj…”. Takim kroczkiem było wyrzucenie matki z niepełnosprawnym dzieckiem z taksówki zamiast próby znalezienia rozwiązania w sytuacji, gdy zachowanie dziecka panu przeszkadzało.”

Tolerancja – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią, oznaczający poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych. Polega na uszanowaniu obcej narodowości i związanych z nią różnic kulturowych. Oznacza także, wyrozumiałość dla odmienności. Jest poszanowaniem poglądów, pochodzenia, opinii, upodobań itp. W skrócie, szacunek dla wolności innych ludzi, którzy maja odmienny styl życia od naszego. Są to także jednostki, które według innych nie wpisują się w „normę” Tolerancji towarzyszą takie formuły jak: traktuj innego tak, jak sam chwiałbyś być traktowany, szanuj godność istot ludzkich, postaw się w czyjejś sytuacji nim go osądzisz.

Fot. Pixabay.com




Najbardziej zagadkowa płocka rzeźba. Też się kiedyś zastanawialiście, co właściwie przedstawia?

Ten sam autor, dwie rzeźby o tym samym tytule. Jedna znajduje się w Warszawie od kilku dekad, druga trafiła do Płocka. Widzimy ją przechodząc al. Kilińskiego w stronę ul. Norbertańskiej czy Warszawskiej. Zagadkowa, nurtująca, wręcz tajemnicza z uwagi na to, co właściwie przedstawia.

Nie żadna przypadkowa bryła, tylko sztuka, przy której zostajemy, a ona zostaje z nami, w naszej świadomości. Znamy ją, przecież stoi tam od lat, wtopiła się już w dziecięcą znajomość rodzinnego miasta, w postrzeganie konkretnego miejsca, kiedy już dosięgła nas dorosłość. Jednocześnie jest nieodkrytą kartą, bez jakiejkolwiek informacji.

W Płocku mamy lepiej bądź gorzej opisane pomniki i rzeźby, ale jakoś ta w świadomości wielu osób najczęściej „przyczepiła się” do Ogrodu Zoologicznego. Poddając się tej sugestii miejsca po prostu widzimy żabę. Ale czy na pewno? – To klęcząca matka, która karmi niemowlę – mówi ktoś inny. W mediach społecznościowych sypią się interpretacje te bardziej i mniej poważne…

– Hipopotam.

– Pięść.

– Dziura w polskim budżecie…

Rozmawiam z kilkoma osobami. Wszyscy tę rzeźbę kojarzą, ale na ogół nie wiedzą od kiedy tam stoi i jaką skrywa historię.

Pierwszy trop

Mamy połowę kwietnia 2020 r. My zakleszczeni w domach, koronawirus dyktuje warunki naszego funkcjonowania. Na ulicach pustki, ale remont al. Kilińskiego na pełnych obrotach. Rzeźbę mimo wszystko pozostawiono – jakby była nieszczególnie istotna w przestrzeni…

– Temat intrygował mnie od dawna. Jedyny trop, na jaki trafiłam, to rozmowa z panią Bożeną Śliwińską, pierwszą dyrektorką Płockiej Galerii Sztuki – mówi Monika Mioduszewska-Olszewska z płockiego Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego, jedna z osób oprowadzających po Płocku. – Opowiedziała mi, że w latach 60. w Płocku były popularne plenery malarskie i rzeźbiarskie. Miasto kupiło rzeźby z ośrodka rzeźbiarskiego w Orońsku.

Obecnie to Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku (istnieje od 1981 r.).

– Już od 1965 – 1966 roku przyjeżdżali do Orońska rzeźbiarze, żeby tu pracować, korzystając z miejscowych złóż – przede wszystkim piaskowca. Do 1981 ośrodek był administrowany  – najpierw przez Towarzystwo Przyjaciół Rzeźby – potem przez Związek Polskich Artystów Plastyków – tłumaczy Dorota Monkiewicz, kierownik działu komunikacji w Centrum Rzeźby w Orońsku.

Do Płocka ostatecznie dostarczono cztery rzeźby – jedna obecnie stoi przy zoo, pozostałe są wyeksponowane w pasażu Vuka Karadzica. Zanim jednak tam trafiły… Monika Mioduszewska-Olszewska dopowiada: Zarastały trawą w różnych częściach miasta, np. przed dawnym dworcem autobusowym. Pani Bożena Śliwińska zebrała je, trzy przeniesiono na plac przed Płocką Galerią Sztuki – a ta niegdyś mieściła się w budynku teatru, z kolei czwartą ustawiono w al. Kilińskiego, u zbiegu ulic Mostowej, Norbertańskiej i Warszawskiej. Trzy rzeźby w pasażu Vuka Karadzica mają innych autorów (to m.in. Barbara Falender, Ryszard Wojciechowski), natomiast twórcą czwartej, odosobnionej jest znany rzeźbiarz Ryszard Stryjecki. Nasza rozmówczyni ubolewa: – Szkoda, że my tego nie wykorzystujemy…

Muzykująca rodzina, Lew, Paw i Zakochani

Ryszard Stryjecki zajmuje się rzeźbą, medalierstwem i pedagogiką, naucza również rzeźbienia osoby głuchonieme. Brał udział w wystawach sztuki polskiej m.in. w Oslo, Hadze, Kuwejcie, Hawanie, Caracas, Moskwie, Petersburgu, Rydze. Miał wystawy indywidualne w Płocku, Wrocławiu, Poznaniu czy Gdańsku-Oliwie. Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu, w zbiorach British Museum w Londynie, w Watykanie, Muzeum im. Puszkina w Moskwie, kilku muzeach niemieckich, w zbiorach prywatnych w Europie i Ameryce. To on stworzył monumentalny pomnik Zamordowanych podczas Powstania Warszawskiego 50 tys. Mieszkańców Woli. Cykle rzeźb prezentowano chociażby we wnętrzach Sądu Najwyższego w Warszawie i Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie. Prowadził pracownię rzeźby w kamieniu na warszawskiej ASP.

Stryjecki zorganizował w 1977 r. plener rzeźbiarski, który doprowadził do powstania z wapienia – wśród ciężarówek z piaskiem i dźwigów – 10 rzeźb dla nowopowstającego osiedla Ursynów (tu można je zobaczyć). Jedna z nich ma tytuł „Zakochani” (ul. Pięciolinii 5). Stryjecki w jednym z wywiadów wspominał, że te rzeźby mogłyby stanąć na rondach, a jedno z nich – sugerowal – można nazwać rondem zakochanych. W 2018 r. zakończono prace konserwatorskie, zniknęły ubytki, powierzchnię rzeźb zabezpieczono przed wnikaniem wilgoci.

Z Warszawy do Płocka

Powróćmy do rzeźby Stryjeckiego znajdującej się w Płocku…

– Rzeźba była wystawiana przed warszawską Zachętą na dorocznej wrześniowej wystawie „Warszawa w Sztuce”. Wówczas zobaczył ją pełniący funkcję naczelnego plastyka Płocka Jerzy Mazuś i postanowił kupić dla miasta – tłumaczy Ryszard Stryjecki. – To rzeźba z okresu kiedy byliśmy jeszcze wszyscy pod ogromnym wrażeniem wystawy rzeźb Henry’ego Moore`a. Organizowałem wówczas plener rzeźbiarski w celu realizacji rzeźb dla nowo otwartej Trasy Łazienkowskiej w Warszawie i korzystaliśmy gościnnie z placu budowy Zamku Ujazdowskiego. Wykonałem wówczas dwie rzeźby w pińczowskim wapieniu i ta druga trafiła do Płocka.

Wystawa „Warszawa w sztuce”, a właściwie kolejna edycja tego wydarzenia, odbyła się w 1973 r. Później rzeźbę przewieziono do naszego miasta.

– Niewykluczone, że było to związane z przebudową tego skrzyżowania, które nastąpiło przy okazji remontu starego mostu przez Wisłę. Od tego momentu rzeźba znajduje się przy al. Kilińskiego – twierdził w połowie kwietnia Hubert Woźniak z Referatu Informacji Miejskiej w płockim Ratuszu.

Remont al. Kilińskiego zintensyfikował działania, aby pewne pytania uzyskały wreszcie odpowiedzi.

– O usytuowaniu sztuki w przestrzeni miejskiej decydował plastyk miasta – przypomina dyrektorka Płockiej Galerii Sztuki, Alicja Wasilewska. – Ryszard Stryjecki sugerował, aby została umieszczona na jakimś wysklepieniu albo podwyższeniu.

Co przedstawia rzeźba? Hubert Woźniak dodawał: – Pozwólmy dziś tym, którzy ją widzą, na indywidualną interpretację. W końcu na tym polega odbiór sztuki…

O wiele więcej zdradził sam autor. Opisuje swoją wizję: – Widzimy w górnej partii dwie przytulone do siebie głowy, poniżej pozioma forma obejmujących się nawzajem rąk. Rzeźba jest zatytułowana „Zakochani”. Przedstawicielowi władz Płocka, który pytał jak chciałbym usytuować rzeźbę po przebudowie ronda, zasugerowałem, że bardzo podoba mi się ich pomysł, by umieścić ją na rondzie w centrum lekko uniesionej, tak na ok. 60 cm, czaszy kuli, obsadzonej płożącymi tujami w odcieniu niebieskawym. Tak, by „Zakochani” sprawiali wrażenie bujających w obłokach.

W piachu

Już w kwietniu nie wykluczano, że rzeźba zmieni lokalizację. W miejscu, w którym rzeźba stała dotychczas, docelowo powstanie rondo. – Nie będzie to centrum nowego ronda – wykluczył jednak taką możliwość Woźniak.

Kiedy w ratuszu trwały ustalenia, rzeźba jak wcześniej stała w piachu, tak stała nadal. Bez żadnego zabezpieczenia. – Kamienia nie trzeba na razie przenosić, jest bezpieczny w miejscu, w którym się znajduje. Choć deklaruję, że sprawdzimy, czy takie ryzyko się nie pojawi i nie zajdzie konieczność takiego zabezpieczenia. Jeśli zaś zapadnie decyzja o jego przeniesieniu lub zostanie w obecnym miejscu – wtedy też możemy zająć się jego oczyszczeniem – usłyszeliśmy w Referacie Informacji Miejskiej w drugiej połowie kwietnia. – Słowem jest dużo za wcześnie, by można było konkretnie napisać, co z rzeźbą zrobimy. Pewne jest jedno: o rzeźbie pamiętamy – deklarował pracownik płockiego ratusza.

Rzeźba stoi w przestrzeni pozbawiona tabliczki z tytułem, autorem, rokiem powstania. Zdaje się być kompletnie anonimowym dziełem. Hubert Woźniak zaznacza: – Co do podpisu – podpisujemy pomniki. Rzeźb, które są artystycznym przekazem, nie podpisujemy. Przykładem jest rzeźba „Przestroga” przy ul. Łukasiewicza.

Szefowa Płockiej Galerii Sztuki sugerowała, aby rzeźbę oddać w depozyt galerii, przynajmniej zapewniając jej ochronę na czas budowy bądź do momentu, aż wreszcie zapadnie decyzja co do przyszłości “Zakochanych”. – W tym czasie można wykonać zdjęcia, opisać, powstałaby cała dokumentacja. Ale na dziś rzeźba nie jest własnością PGS, tylko miasta – podkreśla Alicja Wasilewska. Innymi słowy ostateczna decyzja i tak nie należy do niej.

Na początku czerwca w Urzędzie Miasta Płocka wciąż słyszeliśmy, że jeśli tylko zajdzie potrzeba, rzeźba zostanie wyczyszczona (a przecież wystarczyło uchronić ją, tymczasowo umieszczając w innym miejscu). – Wiemy już, że ją przeniesiemy. Nie można wykluczyć Płockiej Galerii Sztuki, ale raczej wolelibyśmy miejsce bardziej wyeksponowane i dostępne przez całą dobę, podobnie jak jest to z rzeźbami obok Teatru Dramatycznego. Mamy czas na decyzję ponieważ prace przy przebudowie skrzyżowania al. Kilińskiego skończą się na przełomie września i października równolegle z końcem robót przy budowie wiaduktu do zoo. Kilińskiego będzie w najbliższych dniach gotowa na odcinku od al. Jachowicza do ul. Krótkiej – objaśnia Hubert Woźniak.

W ratuszu nie odpowiedziano na nasze – powtarzane – pytania przynajmniej o podanie wstępnych propozycji nowych lokalizacji. Nie uzyskaliśmy ich także w Miejskim Zarządzie Dróg, chociaż jak twierdził Hubert Woźniak, „inwestorem w tym przypadku jest MZD”. – Na podjęcie decyzji i zorganizowanie nowego miejsca ekspozycji – we współpracy z Urzędem Miasta Płocka i np. Płocką Galerią Sztuki – są jeszcze trzy miesiące.

Kilka miesięcy temu z autorem rzeźby kontaktował się pracownik Urzędu Miasta Płocka. – Zwracano się do mnie w tej sprawie, chcąc uwzględnić moje sugestie odnośnie nowej aranżacji.

Tymczasem „Zakochani” wciąż stoją na obrzeżu placu budowy. Szkoda. Tak jak uczucia są delikatną materią, o którą trzeba dbać, a czasem wręcz chronić, tak i sztuka zasługuje na więcej niż tylko miejsce między kopcami z piachu. Zrozumieli to w Warszawie, oby tak było również w Płocku. A my w międzyczasie spójrzmy jeszcze raz i dostrzeżmy naszych Zakochanych w tej wapiennej bryle. Oni tam są, blisko siebie, obejmują się – patrzmy uważnie…

Fot. KB




Emocjonalny post nastolatka z Płocka. “Nie jesteście ludźmi”. Czym zasłużyłem sobie, aby takie słowa usłyszeć?

Takie oto gorzkie pytanie wybrzmiewa z postu, który zamieścił na Facebooku 19-letni Kacper. Wpis wzbudził ogromne zainteresowanie wśród znajomych maturzysty z płockiej Małachowianki. “Musimy się nawzajem wspierać i nie ignorować nienawiści”, “Jesteś świetnym młodym człowiekiem, który ma odwagę głośno powiedzieć to co jest bardzo ważne”, “Kiedyś będzie normalnie” – czytamy w komentarzach pod wpisem. 

Post Kacpra cytujemy w całości:

Drodzy przyjaciele, znajomi, rodzino, postanowiłem napisać ten post, aby podzielić się z Wami swoimi odczuciami i przemyśleniami. Nie jest to dla mnie łatwe. Jeżeli choć trochę liczycie się z moimi słowami, zachęcam do przeczytania.

Większość z Was zna mnie osobiście, z wieloma widuję się na co dzień, z Wami pracuję, uczę się, działam w wielu inicjatywach społecznych i obywatelskich. Staram się nie pozostawać bierny na otaczający mnie świat i ludzi. Każdego dnia próbuję znaleźć nową energię na to, żeby dzielić się z innymi swoim czasem, przekazywać zdobyte doświadczenie i szerzyć dobro wokół siebie. Raz wychodzi mi to lepiej, innym razem gorzej, ale nie w tym rzecz. Staram się być dobrym i aktywnym człowiekiem – nikomu nie szkodzić i nie stawać niepotrzebnie na drodze do czyjegokolwiek szczęścia.

Wielu z Was pewnie wie, że poprzedni rok szkolny było mi dane spędzić w USA podczas stypendium-wymiany kulturowej. Dzięki gościnności rodziny goszczącej czas minął bardzo przyjemnie, a ja miałem okazję do dzielenia się z Amerykanami polskimi tradycjami, kuchnią i historią. Czułem się godnym reprezentantem Polski, starałem się pokazać ją z jak najlepszej strony, a nawet zachęcić do odwiedzin i zwiedzenia mojej ojczyzny.

I choć teraz intensywnie przygotowuję się do matury, z każdego możliwego źródła informacji dochodzą do mnie słowa kolejnych polityków partii obecnie rządzącej – “nie jesteście ludźmi”, “nie jesteście równi ludziom normalnym”, “jesteście ideologią, a nie ludźmi”. Czym ja, czy ktokolwiek inny zasłużył sobie, aby takie słowa usłyszeć? W czym jestem gorszy lub niewystarczająco dobry, żeby takie słowa padły w moim kierunku?

Z jednej strony krew się we mnie gotuje, bo wiem, iż żaden człowiek nie zasługuje na to, żeby usłyszeć, że jest gorszy, czy że człowiekiem nie jest. Ja czuję się człowiekiem, a nawet dumnym Polakiem, któremu jednak ta duma z rąk jest wydzierana. Bo z drugiej strony mam ochotę uciec jak najdalej od ludzi, którzy tak o mnie mówią, ale również ludzi, którzy pozwalają innym tak mówić. Tylko jaką wtedy będę wartością dla mojego kraju, na który będę patrzył z daleka?

Dlatego zwracam się do Was, jako moich przyjaciół i znajomych, abyście poszli na wybory i podjęli decyzję, czy chcecie tego, aby inni ludzie byli tak traktowani albo zdecydowali o zakończeniu tej strasznej propagandy i nienawiści skierowanej do innych, równych Wam ludzi.

Proszę, podejmujcie rozsądne decyzje.

Fot. Pixabay.




Rzadkie odkrycie na terenie dawnego cmentarzyska w centrum Płocka. Dla nich to archeologiczny skarb

Prace archeologiczne trwają w podwórzu za Pałacem Ślubów – docelowo budynek zostanie bowiem rozbudowany. Zanim dojdzie do prac budowlanych, na teren wkroczyli archeolodzy z nadzieją na ciekawe odkrycia. Nie pomylili się.

Można było przypuszczać, że tak się właśnie stanie po odnalezionych w ziemi jamach grobowych po usunięciu starych garaży na terenie za była komendą milicji u zbiegu ul. 1 Maja i Sienkiewicza.

Okazało się, że centrum dzisiejszego Płocka to w istocie wczesnośredniowieczne cmentarzysko, o którym jeszcze do niedawna nikt nie wiedział. Dla nas to ogromna szansa na pozyskanie wiedzy o dawnych mieszkańcach tego terenu i być może pomogą nam w tym badania wykonywane w Katedrze Antropologii Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego. Dzięki temu poznamy m.in. płeć zmarłych, wiek w momencie zgonu, przyczynę śmierci naszych przodków, a także dowiemy się na co chorowali. Jedna z czaszek nosi ślady trepanacji. Badania DNA mają pomóc w pozyskaniu odpowiedzi na pytania o pochodzenie i ewentualne pokrewieństwo osób pochowanych na odkrytym cmentarzysku. 

Czytaj też: Wznowiono wykopaliska. W centrum miasta był niegdyś duży cmentarz. Łącznie odkryto już ponad 120 pochówków i artefakty

Zabytkowy pałac ślubów w centrum miasta do rozbudowy. Ogłoszono przetarg

Badania odbywają się dzięki Muzeum Mazowieckiemu i Urzędowi Miasta Płocka. Ekipa archeologów odkrywa pozostałości wczesnośredniowiecznego cmentarza, powstałego w wieku XI, a „działającego” jeszcze w wiekach XII i XIII.

Obecne prace – w zasadzie tuż obok terenu, na którym odsłonięto 78 jam grobowych (pierwsze pochówki odkryto jeszcze w 2016 r., jeszcze w czasie, kiedy prace prowadził Instytut Pamięci Narodowej -była komenda milicji to również niegdyś siedziba Gestapo, areszt śledczy NKWD i UB) – przynoszą w szybkim tempie kolejne znaleziska. Jak dotąd odkryto już 40 grobów, ułożonych rzędowo, z głowami zmarłych położonymi na zachód (z lekkim odchyleniem na północ). Mogiły położone są warstwowo, aktualnie archeolodzy badają już drugą warstwę.

Czytaj też: Znalezisko, które może odmienić historię? Niezwykle odkrycie w Płocku

– Ta część cmentarzyska jest o wiele bogatsza – zapewnia Tomasz Kordala, jeden z dwóch szefów wykopalisk i zastępca dyrektora Muzeum Mazowieckiego w Płocku. – W porównaniu z terenem zbadanym w ub. r. więcej grobów ma wyposażenie, a wyposażenie owo jest liczniejsze i bardziej wartościowe.

Badaniami kieruje także Zbigniew Miecznikowski, kierownik działu archeologii muzeum.

Od momentu rozpoczęcia prac za budynkiem, w którym mieści się Urząd Stanu Cywilnego, archeolodzy natknęli się na 20 kabłączków skroniowych, w tym jeden pochodzący z Rusi Kijowskiej, dwa pierścionki brązowe, dwie monety, nożyk żelazny i krzesiwo. Ale największy skarb, jak poinformowało Muzeum Mazowieckie, odkryto 10 czerwca – to brązowa misa położoną w nogach jednego z pochowanych na nekropolii zmarłych. Być może znalazła się tam, ponieważ miała służyć zmarłemu w zaświatach.

– Znalezisko samo w sobie jest niezwykle rzadkie, nasze dodatkowo wyróżnia się tym, że misa jest… odwrócona do góry dnem – mówi Tomasz Kordala.

Fot. Muzeum Mazowieckie

Wcześniejsze znaleziska za byłą komendą milicji

Niektóre czaszki były poniszczone, co może być rezultatem budowy wspomnianych garaży za budynkiem. Sporą zagadką okazał się obiekt z numerem 77, ponieważ kości były, ale już czaszki brakowało. Tym bardziej było spore zdziwienie, bo nie było widać ingerencji innych osób. Chyba że tę czaszkę wykopano czy odcięto podczas innych prac ziemnych wiele lat temu.

Dodajmy, że kości to nie jedyne znaleziska. Wydobyto również artefakty m.in. w postaci  kabłączków skroniowych (ozdób stroju kobiecego z epoki), fragmentów ceramiki, pierścionków, nożyków czy monety zawiniętej w materiał. Już w przypadku tej monety uznano, że możemy mieć do czynienia z nieznanymi nam obecnie praktykami religijnymi  – zapewne sięgającymi czasów pogańskich. Podczas promocji 16 numeru półrocznika popularno-naukowego „Nasze Korzenie” w Muzeum Mazowieckim w styczniu 2020 r. archeolog Zbigniew Miecznikowski przywoływał także studium Adama Fishera „Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego” z 1921 r. Wskazywał, że monety mogły być łamane po czyjej śmierci, wówczas część takiej monety pozostawiano przy zmarłym na znak podziału majątku.

Czy tym razem znajdą pozostałości dawnego kościoła?

Na cmentarzysku odkryto już ponad 130 grobów, a badacze spodziewają się, że będzie nawet dwukrotnie więcej, ponieważ przypuszczają, że cmentarz mógł zajmować przynajmniej 1000 metrów kwadratowych. A jak dodaje Tomasz Kordala, cmentarzysko może okazać się nekropolią przykościelną.

– Gdzieś w pobliżu muszą znajdować się pozostałości znanego z przekazów kościoła św. Idziego – świątyni, którą znamy z przekazów historycznych. W przeciwieństwie do cmentarza, o którym źródła milczą – zaznacza dyrektor Kordala. – Świątynia była podziękowaniem dla świętego za narodziny syna – Bolesława Krzywoustego. Władysław Herman ufundował świątynię w okresie, gdy Płock był stolicą państwa.

Książę z dynastii Piastów, władca Polski w latach 1079–1102, Władysław Herman chciał mieć męskiego dziedzica, wysłał więc posłów z darami do mnichów z Prowansji, aby pomodlili się w intencji stanu błogosławionego księżnej Judyty. Kiedy już mnisi powrócili z misji, księżna była brzemienna. Jak napisał kronikarz Gall Anonim w balladzie, to właśnie modły i wstawiennictwo św. Idziego miały doprowadzić do cudu narodzin Bolesława Krzywoustego. 

Czy w Płocku odnajdą pozostałości ufundowanej świątyni w podziękowaniu za potomka? Nie natrafiono jeszcze na pozostałości świątyni. Prace mają potrwać do września. Trzeba jednocześnie mieć na uwadze istniejącą współczesną zabudowę – równie dobrze ślady po istnieniu kościoła znajdują się pod którymś z okolicznych budynków.

Na wyniki badań i ich opracowanie trzeba będzie poczekać do zakończenia wykopalisk, które będą kontynuowane również w przyszłym roku i być może w kolejnych latach. Dopiero po ukończeniu prac wykopaliskowych powstanie naukowe opracowanie w formie publikacji.