Podążając jego śladami, dotarł do Ameryki Południowej. Efekty tej wyprawy można zobaczyć na nowej wystawie w Płockiej Galerii Sztuki [FOTO]

Już na wejściu do Galerii Kreski zatrzymujemy się w „przedsionku płockim”, aby odnaleźć dobrze znane motywy związane z miastem. Taki „smaczek” dla zwiedzających nową wystawę „Widzenie powtórne” w Płockiej Galerii Sztuki. – To pewien ukłon, nawiązanie do miejsca, w którym jesteśmy. Lubię bazować na takich zastanych wątkach czy motywach – wyjaśniał podczas piątkowego wernisażu autor wszystkich prac, Grzegorz Kozera. – Staram się łączyć pewne przestrzenie zgodnie z „powtórnym widzeniem”.

Otwarcie nowej wystawy odbyło się 26 czerwca w kameralnym, kilkuosobowym gronie. Było za to sporo czasu na samą sztukę i opowieścią z nią związane. Elementy związane z Płockiem mają uhonorować miejsce, co docenia dyrektor Płockiej Galerii Sztuki, Alicja Wasilewska:

– Jestem zachwycona, że Czapski maluje logo Płockiej Galerii Sztuki.

Prace, które umieszczono w Galerii Kreski stanowią opowieść z podroży śladami Józefa Czapskiego żołnierza, pisarza, współzałożyciela paryskiej „Kultury”, a także malarza. Nie zapominajmy także, że Czapski był arystokratą ze znakomitego rodu. W 1955 r. wygłaszał odczyty i kwestował w Brazylii, Wenezueli, Urugwaju i Argentynie.

Malarz i twórca kolaży, Grzegorz Kozera podjął ryzyko odwzorowania podroży Czapskiego do Ameryki Południowej, stanowiącej mniej znaną kartę z życiorysu artysty, podążając przez Urugwaj, Brazylię czy Argentynę. W pewnym sensie podjął się skrupulatnej, detektywistycznej pracy, poszukując osób i miejsc, które wpisały się w tamtą podróż, aby odżyły we współczesnej narracji, w postaci sztuki – jako kolaże z wykorzystanymi lokalnymi pamiątkami oraz trzech wybranych obrazów z dużego zestawu 18 prac. Jak twierdził artysta podczas wernisażu, było to świadome działanie, zachęta do kolejnych odsłon.

– Każde z płócien reprezentuje inne państwo. Mamy Brazylię, Argentynę, Urugwaj. Lubię, kiedy w pracach pojawiają się napisy, jako autentyczne przywołania, cytaty z tego, co widziałem.

Mamy aktywistę walczącego o wolność, wyczulenie na aspekty życia codziennego, obrazki prosto z ulicy, mężczyznę wyprowadzającego 14 psów… – W Argentynie jest taka profesja – dopowiadał artysta. Kolaż z Urugwaju – z całym kontynentem – stał się flagowym motywem, trafił na okładkę katalogu z wystawy. – Jest również taką kwintesencją tego mojego projektu związanego z Czapskim, który był tak duży. W Argentynie powstało więcej prac niż w Urugwaju. Czapski pojechał do Ameryki Południowej szukając pieniędzy na spłatę długu, odwiedzał ośrodki polonijne, dawał wykłady.

Na jednym z kolaży mamy motyw z banknotu. Z pieniędzmi łączy się również pewna historia… – Wykorzystałem fałszywe pieniądze, które dostałem w barze w ramach reszty. Łatwo jest się nabrać. Sztuka może oszukiwać, pieniądz wciąż płata figle. Jest widoczny bohater projektu, Józef Czapski w takiej pozie wakacyjnej. To zdjęcie z lat 40., kiedy w Tel Awiwie znajduje się na plaży, w takim ujęciu rekreacyjnym. Hiszpański napis „Yo soy amigo del Bellas Artes” oznacza „jestem przyjacielem sztuk pięknych”.

Kozera okazuje się artystycznym zbieraczem – lokuje w sztuce opakowanie po chipsach, fragmenty gazet, biletu z odwiedzanych muzeów, ulotki… – Taką praktykę artystyczną przyjąłem, po co wymyślać materiały, wydawać na nie pieniądze. Artystyczna filozofia zero waste. Jest, to zróbmy coś, wyzwanie jak śmieci podnieść do rangi sztuki. To, co zebrałem w Ameryce, przywiozłem do Polski, dzieląc na kraje, na dni, aby wręcz utrudnić sobie zadanie. Jeśli artystycznie coś wychodzi zbyt łatwo, to niedobrze. Robi się wówczas przewidywalnie.

Kozera stawia na autentyczność, jakiś motyw musi w nim dojrzeć, przemówić do niego historia, jak to było w przypadku Czapskiego, bardziej znanego jako pisarza, zajmującego się sprawą ofiar katyńskich, niż malarza. Czasem decydują względy plastyczne, przeciwnie niż u Czapskiego, ubolewającego, że malarstwo zaniedbał. Co więcej, Czapski w autobusie zgubił jeden ze swoich szkicowników. W środku znajdowało się ok. 100-150 prac. – Był to jeden z czterech czy pięciu, ale ten, które się uczepiłem, chyba najbardziej ukochany. Napisał w liście, że materiał do pracy na rok – wyjaśnia Kozera. Szkicownik odnalazł jedynie w sposób symboliczny, powtórnie

chłonąc te same krajobrazy, obcując z podobną przestrzenią, do której trafił Czapski w połowie lat 50. XX w. – Do tej pory było wiadomo, że galeria, w który pokazywał swoje prace, znajdowała się w Rio de Janeiro. Odnalazłem nazwę tej galerii i daty, od 12 do 26 lipca. Dużo się mówi o działalności literackiej i politycznej Czapskiego, ale w tym bogatym życiorysie była luka. Znalazłem taki impuls w jego korespondencji z Ludwikiem Heringiem, jego partnerem, gdzie mówił, że coś zgubił w Ameryce Południowej. Zresztą Ameryka jest kusząca. I ta fascynująca osobowość Czapskiego, działacza, aktywisty, zaangażowanego politycznie, literacko, a także artystycznie. Poprzez tę podróż chyba się raczej ugruntowałem w takim obrazie Czapskiego, człowiek niesamowitego kalibru.

Wydaje się, że to jednak Kozera pod niektórymi względami zyskał na swojej podroży więcej niż sam Czapski. Artysta przyznaje, że z kolażami było łatwiej niż z obrazami. – Realizuję je od lat. Miałem przerwę w malowaniu i tak liczyłem, że dzięki temu wyjazdowi powrócę do malarstwa. I powróciłem, po 6 latach. Odnoszę wrażenie, że się tu spełniłem. Czapski zarzekał się, że dużo napisze o Ameryce Południowej, a są tylko dwa eseje. Nie ma większej formy. Na obrazach nie wracał już później do tych motywów z podróży, pochłonęły go inne rzeczy. Pod tymi względami mnie zaskoczył. W moim przypadku był materiał do pracy na rok. Chociaż ja, w przeciwieństwie do niego, byłem skupiony tylko na tym. On swoją misję wykonał, zebrał fundusze, ale już nie spożytkował tego twórczo, tak jak by mógł. Anna Baranowa napisała w eseju „strata Czapskiego moim zyskiem”. Nie czuję jednak, aby sobie coś zawłaszczył bazując na znanym nazwisku. Wydaje mi się, że występuję w imieniu Czapskiego, naświetlam mniej w jego życiu znany epizod, ale też pomagam mu. Jest duża szansa, że te listy, które wypłynęły dzięki mnie, trafią do Muzeum Narodowego w Krakowie.

Czy wierzył w powodzenie wyprawy śladami Jozefa Czapskiego? Nie pojechał sam, miał wsparcie. – Znałem język hiszpański, uczyłem się portugalskiego. Pomogła lektura „Dzienników” Czapskiego, gdzie on, pomimo swojego ciężkiego charakteru, takiego gryzmołowatego, dał sporo wskazówek, jakie miasta odwiedził, które ulice. Pojawiały się nazwiska. To wszystko posłużyło za wyjściowe elementy w  konstruowaniu trasy. Zadziałał efekt kuli śniegowej, od jednego punktu do drugiego przybywało informacji i wskazówek, sugestii. Pod koniec wyjazdu poznałem profesora, który wykładał literaturę polską na uniwersytecie. On mi dał kontakt do poety, Tomasza Łychowskiego, który poznał w latach 50. Czapskiego. Umówiliśmy się z nim. Miał jego listy, autentyczne, o których nikt nie wiedział. Pokazał mi zaproszenie na wystawę w Rio de Janeiro, gdzie pokazywano prace Czapskiego. Miał wtedy 23 lata, a Czapski 60. Już wtedy obiecywał mu pomoc stypendialną. Rzeczywiście pewne elementy zaskoczyły mnie. Wyjeżdżając z Polski, miałem tez pewne obawy, czy się uda. W realizacji planów pomogło stypendium z programu „Młoda Polska” przyznane przez Narodowe Centrum Kultury. Ale, kiedy się tworzy sztukę, musi być jednak wiara i szczypta strachu, żeby się sprężyć, aby ten wyjazd nie okazał się wyłącznie turystyczno-wakacyjny.

Wystawę w Płockiej Galerii Sztuki będzie można zobaczyć do 2 sierpnia. Zapraszamy.

Fot. KB




Takiego wręczenia Srebrnej Maski jeszcze nie było. Kto zwyciężył?

Uroczyste wręczenie nagrody odbyło się z powodu epidemii z dużym opóźnieniem. W dodatku Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru wręczyło ją przy pustej widowni.
W tym roku do Srebrnej Maski nominowani zostali:
Henryk Jóźwiak za drugoplanową rolę Rosenberga w „Rodzinie” Antoniego Słonimskiego w reżyserii Rafała Sisickiego.
Sylwia Krawiec za różnorodność kreacji aktorskich: Marysi w „Rodzinie” Antoniego Słonimskiego w reżyserii Rafała Sisickiego, Mary Lennox w „Tajemniczym Ogrodzie” Frances Burnett w reżyserii Stefana Szaciłowskiego oraz dublurę Lizelotty w spektaklu „Dwa teatry” Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego.
Łukasz Mąka za rolę George’a Pigdena w farsie „Hotel Westminster” Raya Conneya w reżyserii Jerzego Bończaka.
Mariusz Pogonowski za kreację roli Tomasza Lekcickiego w „Rodzinie” Antoniego Słonimskiego w reżyserii Rafała Sisickiego oraz reżyserię i rolę Męża w spektaklu „Związek Otwarty” Dario Fo, Francy Rame i Iacopo Fo.
Hanna Zientara-Mokrowiecka za rolę Matki w „Dwóch teatrach” Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego.
Ostatecznie nagroda przypadła Sylwii Krawiec.
– Bardzo dziękuję i mam nadzieję, że państwa nie zawiodę również w przyszłym sezonie.  Jestem bardzo zaskoczona. Bardzo się cieszę – mówiła aktorka po wręczeniu nagrody.
Gratulujemy zarówno Sylwii Krawiec, jak i pozostałym nominowanym. Oby kolejny sezon okazał się bardziej sprzyjający dla płockiego teatru i widzowie mogli cieszyć się z kolejnych premierowych spektakli. 
Fot. KB



Powstanie Galeria Wielkich Płocczan. Łącznie w ramach konkursu wpłynęło 57 kandydatur

Kogo upamiętnią na nowej wystawie, której otwarcie planowane jest w związku z jubileuszem 200-lecia Muzeum Mazowieckiego? Kilka miesięcy temu ogłoszono konkurs, aby to sami mieszkańcy zaproponowali postacie związane z historią Płocka. Czasu do namysłu było nawet nieco więcej niż początkowo przewidywano – to z uwagi na pandemię. Ostatecznie 27 osób, instytucji lub stowarzyszeń lub stowarzyszeń zgłosiło łącznie 57 kandydatur. 

Zgłoszenia przyjmowano od lutego do maja tego roku. Miały zwyciężyć najlepiej sformułowane, niezbyt długie uzasadnienie. Przewidziano również nagrody – bony do Empiku o wartości 200 zł, zaproszenia na otwarcie wystawy, gadżety od Urzędu Miasta Płock,

– Początkowo mieliśmy zamiar poświęcić tę galerię ludziom sztuki związanym z Płockiem. Jednakże w toku dyskusji nad kandydaturami zrodził się pomysł, by zapytać samych płocczan, kogo warto upamiętnić i zarazem wyróżnić na muzealnej ekspozycji. Zorganizowaliśmy konkurs – każdy mógł podać imię i nazwisko swego faworyta z krótkim uzasadnieniem – przypominają w Muzeum Mazowieckim.

W jury znaleźli się przedstawiciele Muzeum Mazowieckiego, płockiego Ratusza, a także kilku lokalnych mediów. A jak się okazało, było z czego wybierać, ponieważ łącznie zgłoszono 57 kandydatur. – Wśród propozycji padały nazwiska lekarzy i ludzi kultury, społeczników i sportowców. Wymieniano osoby zaangażowane w walkę o niepodległość Polski, AK, partyzantkę antykomunistyczną, ludzi polityki i naukowców. Znalazły się postaci związane z życiem religijnym, nauczyciele i harcerze, a także dawni włodarze miasta i budowniczowie płockiego przemysłu. Ludzie żyjący zarówno w XIX jak i XX stuleciu. Ci, których Mazowsze Płockie było małą ojczyzną poprzez fakt urodzenia się na tej ziemi i wykształcenia w płockich szkołach, jak i tacy, którzy z Tumskim Wzgórzem związali się już w życiu dorosłym, tu zakładając swój dom i prowadząc działalność społeczną, zawodową czy kulturalną, czasami walcząc o polskość tych ziem. Cieszy więc, że płocczanie biorący udział w muzealnym plebiscycie, wskazali szeroką gamę postaci, aktywnych w bardzo różnych dziedzinach życia. Jest to doskonała wskazówka dla twórców przyszłej ekspozycji, w jakim powinni pójść kierunku, tworząc Galerię Wielkich Płocczan – podsumowują konkurs w Muzeum Mazowieckim.

Dodajmy, że Muzeum Mazowieckiego w 2021 r. świętuje jubileusz 200-lecia istnienia.

Przyznano trzy równorzędne nagrody następującym osobom (stowarzyszeniom):

• Michałowi Stańczakowi za zgłoszenie kandydatury Witolda Zglenickiego – “polskiego Nobla”, filantropa i pioniera w dziedzinie wydobycia ropy naftowej;
• Ewie Bielas za kandydatury małżonków Haliny i Stefana Rutskich – kustoszy naszego dziedzictwa narodowego, których żmudna praca przyczyniła się do powstania zbiorów takich płockich instytucji jak Archiwum Państwowe, Towarzystwo Naukowe czy Muzeum Mazowieckie;
• Herstorii Płockiej, która dopomina się o upamiętnienie zasług wybitnych płocczanek: Wandy Chrostowskiej, która walnie przyczyniła się do powstania Teatru Dramatycznego, Zofii Świtalskiej, działaczki Ligii Kobiet i wiceprzewodniczącej Miejskiej Rady Narodowej, Janiny Boetzel – jej działalność w Armii Krajowej ocaliła wiele istnień ludzkich; a także Kazimierza Askanasa – “prawnika z duszą artysty”.

Nagrody zostaną wręczone podczas wernisażu wystawy poświęconej wojnie polsko-bolszewickiej zatytułowanej „1920. Malarstwo i fotografia”, 18 sierpnia tego roku. Ponadto co tydzień, na Facebooku i stronie Muzeum Mazowieckiego w Płocku (muzeumplock.eu). będziecie mogli przeczytać krótkie biogramy osób wskazanych przez płocczan jako te, które zasługują na szczególne upamiętnienie. Na początek opublikowano fragmenty uzasadnień trzech autorów najciekawszych zgłoszeń. Znamy już także listę wszystkich wymienianych przez uczestników naszej zabawy kandydatów do Galerii Wielkich Płocczan.

  • Michał Stańczak

Witold Zglenicki – „polski Nobel”

Zglenicki zapisał polskiej nauce dochody z pól naftowych o wartości półtora raz większej, niż wynosił kapitał fundacji noblowskiej. Po raz pierwszy i jedyny badacze mieli więcej pieniędzy, niż byli w stanie wydać. Niestety, testament został wykonany tylko w części. Po przewrocie bolszewickim w Rosji pola naftowe należące do fundacji Kasy im. Mianowskiego zostały przez bolszewików wywłaszczone bez odszkodowania. W ten sposób przestał istnieć kapitał „Polskiego Nobla”.

A ja, cóż – dopiero po latach dowiedziałem się, że po szynach ułożonych na płockiej skarpie transportowano ropę, która barkami docierała do nas aż z Morza Kaspijskiego, a w moim domu bywał polski wynalazca, geolog, hutnik, nafciarz i filantrop, uczeń Dmitrija Mendelejewa. A może nawet spotkał się z którymś z braci Nobel…

  • Ewa Bielas

Halina i Stefan Rutscy

Moimi kandydatami do miana Wielkich Płocczan są Halina i Stefan Rutscy. Małżeństwo szczególnie zasłużone dla nauki i kultury Płocka. Od 1888 r. mieszkali w naszym mieście i dbali o jego dziedzictwo, m.in. o archiwalia, książki, zabytki. Działania te w tak trudnym okresie były wyjątkowo ciężkie, czasem wręcz niebezpieczne. Wiele zawdzięczają im instytucje takie jak Archiwum Państwowe, Towarzystwo Naukowe Płockie, czy nawet samo Muzeum Mazowieckie. Dzisiaj są one ośrodkami promującymi ochronę dziedzictwa narodowego i pewnego rodzaju miejscami pamięci, zacierającymi granice pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. Myślę, że współcześnie należy podkreślać ich znaczenie oraz rolę kultury i historii w życiu człowieka, bowiem pozwalają one na rozwój jednostki oraz są podstawą świadomego społeczeństwa. Warto jest także przypomnieć, że dziedzictwo, któremu tak poświęcili się Rutscy często jest teraz dla nas na wyciągnięcie ręki, czy to w muzeum, archiwum, czy bibliotece.

  • Herstoria Płocka

Zofia Świtalska

Zofia Świtalska zawsze nam imponowała. Najwięcej zawdzięczają jej płocczanki. Kiedy powstała rafineria, do Płocka przyjeżdżały całe rodziny. Mężczyźni pracowali w MZPiR, kobiety nie miały perspektyw. Świtalska stworzyła dla nich miejsca pracy – doprowadziła do usytuowania w mieście zakładów dziewiarskich „Cotex”. Była pierwszą kobietą, która zarządzała miastem, jako wiceprzewodnicząca prezydium MRN. Została prezeską Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru i miała duży udział w powstaniu teatru. Przewodziła Lidze Kobiet, w 1962 roku doprowadziła do przyjęcia przez MRN rewolucyjnej uchwały „Pomoc rodzinie i kobietom”, która miała odmienić los kobiet. Dokument zakładał opiekę zdrowotną dla kobiet, przygotowanie zawodowe, opiekę nad dziećmi – stworzenie żłobków, przedszkoli, kolonii, ogródków jordanowskich. Uchwała została przyjęta przez zarząd krajowy Ligi Kobiet i stała się wzorcowa dla całego kraju. Imieniem Zofii Świtalskiej chcieliśmy nazwać nowe rondo przy ul. 3 Maja, bez powodzenia.

 

Lista kandydatów zgłoszonych w ramach akcji „Galeria Wielkich Płocczan”:

1. Artke Bronisław, ks.
1887-1942
PCK

2. Askanaz Kazimierz
Prawnik, popularyzator historii Płocka

3. Beczkowiczowie Jadwiga i Adam
Lekarz, działaczka społeczna, PCK

4. Boetzel Janina
AK

5. Bronarski Stefan
1916-1951
AK, żołnierz wyklęty

6. Chojnacki Jakub
1922-2006
Prezes TNP

7. Chrostowska Wanda
Płockie Towarzystwo Przyjaciół Teatru

8. Dubielak Władysław
1924-1955
Żołnierz ZWZ-AK, żołnierz wyklęty

9. Gil Bronisław
Dyskusyjny Klub Filmowy “Tramp”

10. Goldberg Mieczysław
1869-1907
pisarz

11. Gradowski Antoni
1905-1920
Harcerz, obrońca Płocka w 1920 r.

12. Gruberska Sabina
1879-1936
Nauczycielka

13. Gruberski Eugeniusz, ks.
1870-1923
Kompozytor, działacz społeczny

14. Gruberski Władysław
1873-1933
Rzeźbiarz

15. Gruberski Zygmunt
1876-1899
Student konserwatorium

16. Jastrzębowski Wojciech Bogumił
1799-1882
Filozof, przyrodnik, powstaniec

17. Jeziorowski Tadeusz
1908-1939
Harcerz, wojskowy, obrońca Płocka

18. Kaszubski Stanisław
1879/1880-1915
Działacz PPS, legionista

19. Kisielewska Julia
Pedagog, społecznik

20. Kisielewski Zdzisław Paweł
1922-2000
Wojskowy, żołnierz wyklęty

21. Koehler Witold
1909-1988
Leśnik, hilopatolog, entomolog, formikolog

22. Korda Wincenty
1892-1985
Zieleń miejska

23. Kowalska Faustyna
1905-1938
Zakonnica, św.

24. Kozłowska Franciszka
Zał. mariawityzmu

25. Koźmiński Honorat
1829-1916
Zakonnik, bł.

26. Lasocki Ignacy, ks.
1860-1933
Działacz społeczny, filantrop, PCK

27. Laszkiewiczowie Eugenia i Jan

28. Lutomirski Bolesław

29. Majewski Franciszek
1919-1948
AK, żołnierz wyklęty

30. Niedzielak Stefan, ks.
1914-1989
Kapelan AK, współzałożyciel Stow. Rodzin Katyńskich

31. Nowowiejski Antoni Julian, abp
1858-1941
Bp płocki, liturgista, bł.

32. Pniewski Jerzy Maria
1913-1989
Fizyk eksperymentator

33. Przybylska-Wendt Grażyna
1935-2020
Lekarka, NSZZ “Solidarność”

34. Rabińska Katarzyna
1924-?
Sanitariuszka w powstaniu warszawskim

35. Rogucki Antoni
1909-1983
Dyr. Petrobudowy

36. Rostowski Bolesław
?-2016
Twórca Vistuli i Bizona, Fabryka Maszyn Żniwnych

37. Rutowski Tadeusz, ks.
1929-2018
Dr filozofii

38. Rutscy Halina i Stefan
Biblioteka im. Zielińskich TNP

39. Themerson Stefan
Poeta, prozaik, filozof, filmowiec, kompozytor

40. Stolarski Dariusz
NSZZ „Solidarność”, KPN

41. Suliński Stanisław
1942-2008
Sportowiec, szczypiornista

42. Śmigielski Ludwik
1927-2007
Lekarz, PCK

43. Świtalska Zofia
Prezeska Płockiego Tow. Przyjaciół Teatru, działaczka społeczna

44. Taworski Tadeusz
1931-?
Zał. zoo w Płocku

45. Tomaszewski Tadeusz Stanisław
1917-1944
Oficer WP, żołnierz AK, cichociemny

46. Tomaszewski Tadeusz Stanisław
1917-1944
Żołnierz AK, cichociemny

47. Wasiak Stanisław
POW, prezydent Płocka

48. Wernik Aleksander
Legionista, wiceprezydent Płocka

49. Wiścicki Wojciech
?-1985
NSZZ “Solidarność”

50. Wybult Tadeusz Stanisław
1921-2004
Architekt wnętrz, scenograf

51. Wyczałkowski Seweryn, ks.
1905-1986
Społecznik, pedagog, żołnierz AK

52. Zglenicki Witold
1850-1904
Inż. górnik, geolog, nafciarz, filantrop, polski Nobel

53. Zumbach Jan
1915-1986
Wojskowy (Dywizjon 303)

54. Żebrowski Tadeusz, ks.
1925-2014
Historyk, pedagog, członek AK i ROAK

55. Żelazowski Ładysław
1901-1993
Harcerz

56. Wetmański Leon
Bł., bp pomocniczy pł.

57. Rościszewska Marcelina
1875-1947
Pedagog, społecznik




Zapraszają do oglądania nowej wystawy. Wejdźcie do estońskiego świata pełnego tajemnic… [FOTO]

… zagadek, symboli, zachwycającej precyzji, zwierzęcych, bajkowych bohaterów, a nawet Aniołów. Spójrzcie na postacie z baśni i legend, uchwyćcie spojrzenie ukrytej za taflą szkła Alicji. Wystawa, która porusza wyobraźnię, będzie dostępna od 19 czerwca. Niech do niej należy piątkowy wieczór. Dla zwiedzających przewidziano upominki.

W czwartek Płocką Galerię Sztuki odwiedzili wyjątkowi goście, ambasador Republiki Estońskiej w Polsce Martin Roger oraz konsul Tiina Tarkus. Wizytę połączono z przedpremierowym zwiedzaniem nowej, pełnej fascynujących prac pięciorga estońskich artystów, wystawy „Secret Lives”. Jak dotąd była zachwycająca „Alicja w Krainie Czarów”, wystawa „Biegnąc z wilkami”, zwiedzający podążali już śladami baśni braci Grimm… Czas na kolejną odsłonę. Bilet kupiony na wystawę zbiorową „Secret Lives” zapewnia podróż do inspirującego świata współczesnej kultury estońskiej, czerpiącej z mitologii, twórczości braci Grimm czy Andersena, folkloru i natury.

– Wystawa „Secret Lives”  jest niezwykle bogata, jeśli chodzi o wątki i motywy – mówiła szefowa Płockiej Galerii Sztuki, Alicja Wasilewska. – Podobnie jak w ubiegłych latach, ta tegoroczna ekspozycja stanowi kolejny interesujący wgląd w kulturę Estonii, ich bardzo niesamowitą, tajemniczą, intrygującą sztukę, którą wspólnie z Ambasadą Estonii staramy się wspólnie przybliżać płocczanom i wszystkim miłośnikom sztuki.

Na zwiedzających czekają grafiki, rysunki, akwarele, kolaże, obiekty-rzeźby – łącznie blisko 80 prac umieszczono we wnętrzach budynku przy ul. Sienkiewicza 36. Pokazano prace autorstwa pięciu artystów: Viive Noor (kuratorki wystawy), Kadi Kurema, Reginy Lukk-Toompere, Urmasa Viik i Jüriego Mildeberga. – Ich prace doskonale ilustrują, często w sposób symboliczny, uniwersalny, prawdy i zasady, które rządzą życiem i niezmienną naturą ludzką, mimo upływu czasu i epok. Mam nadzieję, że każdy, kto przyjdzie do galerii, aby zwiedzić wystawę, również ulegnie urokowi, czarowi i ekspresji nie tylko samej wystawy, ale również estońskiej twórczości – dodała Alicja Wasilewska.

Zaprezentowane na wystawie prace poruszają wciąż aktualne problemy, zarazem nie rezygnując z nawiązań do baśniowości i mityzacji, zakotwiczając się w głębokiej więzi z naturą. Zwierzęta i natura są tu wręcz bohaterami na równi z człowiekiem.

– Mam nadzieję, że ta wystawa pozwoli zajrzeć w wewnętrzny, sekretny świat uczuć i przemyśleń estońskich artystów – zaznaczył ambasador Republiki Estońskiej w Polsce Martin Roger, dla którego była to pierwsza wizyta w Płocku.

Gości z książęcym Płocku powitał w imieniu prezydenta Andrzeja Nowakowskiego wiceprezydent Roman Siemiątkowski. Zapraszał do zwiedzania miasta, które niegdyś było stolicą kraju. Przy okazji nie zabrakło podziękowań za czteroletnią współpracę dla konsul Tiiny Tarkus, która w tym miesiącu kończy swoją pracę w placówce w Polsce. Pracownicy PGS przygotowali dla niej kolaż pełen postaci nawiązujących do poprzednich wystaw.

Kot w butach, Śpiąca Królewna, Czerwony Kapturek stają się na wystawie „Secret Lives” nie tylko postaciami z dziecięcych baśni. Uniwersalne prawdy i wartości odkryjemy na ilustracjach Kadi Kurema, z kolei u wykreowanych przez Reginę Lukk-Toomprere zwierzęcych bohaterów dostrzeżemy w jaki sposób ciepły humor i ludzkie wzorce zachowań przybierają czasem filozoficzny wymiar. Ponownie zajrzymy w sekretny świat twórczości Viive Noor, podążając za surrealistyczną kobiecą postacią pośród mistycznej natury, czasem pustej i zimowej, w gaju bądź pod gwiazdami „Nocy, która ma swoje sekrety”. Folklor estoński zainspirował również Urmasa Viika do wykreowania zadziwiających swoją strukturą i naturą Aniołów. Podążając śladem sztuki estońskiej, natrafimy na rzeźby Jüriego Mildeberga. Walizy i kufry współtworzą – mimo wszystko pokazany z pewną dozą humoru – cykl „Taniec śmierci”. 

Piątkowy wieczór spędźmy w jakże barwnym świecie estońskiej twórczości. Wystawa będzie udostępniona dla zwiedzających 19 czerwca wyjątkowo w godzinach 14.00-21.00 (cena biletu: 2 zł). Przygotowano upominki w postaci plakatu towarzyszącego wystawie.

Ekspozycja pozostanie w Płockiej Galerii Sztuki do 23 sierpnia 2020 r.




Kolejna instytucja kultury po długiej przerwie zaprasza w swoje progi. Przed spektaklami poproszą widzów o wypełnienie oświadczenia

Macie ochotę posłuchać anegdotek i piosenek w wykonaniu wcielającej się w rolę Miry Zimińskiej-Sygietyńskiej, Magdaleny Tomaszewskiej? A może wolicie odwołującą się do życia wedle stereotypów, podaną z humorem opowieść o mieszkańcach blokowiska, którzy się nienawidzą, czyli sztukę  “Berek, czyli upór w moherze”? Nie mylicie się, płocki teatr wznawia działalność po przerwie spowodowanej epidemią.

Płocka Galeria Sztuki, Muzeum Mazowieckie czy NoveKino Przedwiośnie – co prawda z nowymi zasadami bezpieczeństwa, ale już zapraszają w swoje progi. Widzowie płockiego teatru także będą mogli ponownie zasiąść na widowni.

– Drodzy Widzowie, po długiej przerwie znów możemy Was zaprosić w nasze progi. Pierwsze spektakle zagramy jeszcze w czerwcu. Serdecznie zapraszamy do śledzenia repertuaru. Informacje o biletach i więcej szczegółów wkrótce.

Na razie w czerwcu ogłoszono dwa spektakle – “M. Zimińska”  (27 i 28 czerwca) oraz “Berek, czyli upór w moherze” (20 i 21 czerwca). Obie sztuki pokażą na scenie kameralnej – początek za każdym razem o godz. 19.00.

Bilety będzie można kupić od 9 czerwca online oraz od 16 czerwca w kasie teatru (preferowany zakup biletów online). W dniach 11 – 15 czerwca kasa teatru nieczynna. Od 16 czerwca wracają normalne godziny funkcjonowania kasy.
Spektakle będą się odbywały z zachowaniem wszystkich zasad wskazanego reżimu sanitarnego:
– ilość miejsc na widowni będzie ograniczona,
– miejsca na widowni będą wyznaczone z zachowaniem bezpiecznej odległości,
– szatnia pozostanie zamknięta,
– widownia oraz miejsca dostępne dla widzów będą dezynfekowane,
– zapewnione zostaną środki dezynfekcji,
– widzowie będą mieli obowiązek zasłaniania ust i nosa (maseczki, przyłbice)
– przed spektaklem będzie obowiązek wypełnienia druku oświadczenia
identyfikującego, które będzie przechowywane w Teatrze przez 2 tygodnie, a po tym
okresie ulegnie zniszczeniu.

Fot. Waldemar Lewandowski




Nowa biblioteka inna od pozostałych. Raczej dla młodzieży i dorosłych niż dla dzieci [FOTO]

Ma być przyjaźnie, z nawiązaniem do natury, oświetlenie przypomina… papugi, wkrótce dostawią także duży stół dla tych, którzy ich odwiedzą. Na razie czekają na meble, aby zapełnić wnętrza mediateki. – Nie wiem, jak państwo, ale ja się ucieszyłem, że Tytus, Romek i Atomek, Asterix i Obelix, Kajko i Kokosz znajdą swoje miejsce w Płocku – mówił dziś prezydent Płocka.

Stara kamienica odeszła w zapomnienie. Mediateka i mieszkania na start – obie funkcje skoncentrowano w jednym budynku przy ul. Kościuszki 3b, który powstał dzięki staraniom spółki Inwestycje Miejskie. Mediatekę znajdziemy na parterze, natomiast mieszkania na wynajem dla młodych ludzi, którzy chcą wiązać swoją przyszłość z Płockiem, są na pierwszym i drugim piętrze. Za kilka tygodni przyjdzie czas na odebranie kluczy do mieszkań. 

Całe zadanie kosztowało ponad 8,6 mln zł. Koszt powstania mediateki to niemal 4,7 mln zł, część mieszkalna – 3 mln 267 tys. zł. Pieniądze wyłożyła spółka ze środków własnych, część pochodziła z budżetu miasta, wykorzystano kredyt i Fundusz Dopłat. Prace rozpoczęły się w styczniu 2019 r. Zakończenie – zgodnie z planem – w czerwcu 2020 r.

Ich jest ten kawałek podłogi…

O powstaniu mediateki w Płocku mówiło się od lat, powstała nawet w 2013 r. wstępna koncepcja przyszłego budynku.

W pewnym momencie, kiedy w innych miastach powstawały nowe biblioteki, w Płocku temat przycichł. Aż do niedawna, kiedy zdecydowano się na umieszczenie mediateki w centrum miasta, po sąsiedzku z główną siedzibą Książnicy Płockiej.

– Dół, czyli parter, jest Książnicy Płockiej. Tutaj będzie się mieścił dział zbiorów audiowizualnych – zapowiedziała dyrektorka Książnicy Płockiej, Joanna Banasiak.

Oznacza to przenosiny zbiorów z niewielkiego budynku przy ul. Kościuszki oraz z budynku głównego, również przy tej samej ulicy, gdzie mają wypożyczalnię filmów z dużym zasobem kina konesera. – Mamy zadomowionych wypożyczających, korzystających z abonamentu. Dalej jest zainteresowanie, pomimo Netfliksa – zapewniała.

Centrum komiksu

– Łącznie w mediatece zgromadzimy ok. 25 tys. sztuk różnego rodzaju materiałów, filmów, płyt CD, audiobooków, płyt analogowych – wskazywała Joanna Banasiak. Oczywiście książki również się pojawią, ale w nieco innej postaci. Dyrektorka uzupełniała: – Po drugiej stronie ulicy mieści się nasza największa wypożyczalnia. Nie zamierzamy powielać księgozbioru na jakąś małą skalę.

Komiksy do mediateki, chociaż ta wówczas była marzeniem, zbierali już od dawna. – Mamy dużo egzemplarzy. Wcześniej gatunek traktowano trochę z przymrużeniem oka, a teraz sięga po niego, aby przybliżyć historię, Muzeum Powstania Warszawskiego czy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Chcemy także w oparciu o te komiksy prowadzić z młodzieżą zajęcia.

Dla nich mediateka oznacza miejsce spotkań. Odwiedzający mają czuć się dobrze w zaaranżowanych wnętrzach. – Jesteśmy otwarci na propozycje. Może zbierze się jakaś grupa osób, która chciałaby wspólnie popracować nad jakimś projektem. Będziemy mieli mniejszą, wydzieloną salę, kiedy zostaną zasunięte te mniejsze drzwi w sali konferencyjnej. Tam jest oddzielny projektor, ekran, są warunki do pracy – proponowała szefowa Książnicy Płockiej. – Czekamy na propozycje, inicjatywy od osób, które zechcą skorzystać z mediateki. Zakładamy, że to nie będzie biblioteka dla dzieci. Chotomek już istnieje. Niech to będzie miejsce spotkań dla młodych ludzi, dorosłych, a dzieci niech zostaną przy ul. Sienkiewicza – podsumowała.

Mimo wszystko przed budynkiem pojawi się akcent dedykowany dzieciom w postaci ławeczki, obok niej umieszczono panel z głośnikiem. Można usiąść, posłuchać bajki albo muzyki. Co pewien czas zamierzają zmienić dostępny zestaw. Natomiast od strony ul. Kościuszki zamontowano ekran dotykowy. – Wykorzystamy go do promocji nowości, wydarzeń, wystaw organizowanych przez Książnicę Płocką, podamy adresy filii. To taka nasza cyfrowa tablica ogłoszeń – śmiała się już po dzisiejszej konferencji Joanna Banasiak.

Sala konferencyjna w mediatece pomieści 180 osób. Nie zawsze będą jednak potrzebowali jednej, w dodatku takiej dużej. – Została podzielona w formule dwie trzecie i jedna trzecia, gdzie dwie trzecie to taka sala z fotelami na stałe. Mamy sprytnie zrobioną ścianę przesuwną, oddzielającą tę jedną trzecią sali, z dostawianymi fotelami. Dobre miejsce np. na spotkania filmowe w bardziej kuluarowym wydaniu. A jeśli będziemy spodziewali się większej liczby osób, wówczas rozsuwamy ściany, rozstawiamy krzesła i już jesteśmy gotowi na spotkanie. Bez konieczności pokonania schodów, jak to było w budynku po przeciwnej stronie ul. Kościuszki – kontynuowała dyrektorka. To w kontekście takich spotkań autorskich, jak np. z Mariuszem Szczygłem albo z Olgą Tokarczuk, kiedy w sali panował tłok, niektórzy przez całe, dwugodzinne spotkanie stali przy wejściu, w korytarzu, inni na schodach. Duże spotkania przeniosą do mediateki, za czym przemawiają lepsze warunki, czyli większa, klimatyzowana sala, z kolei salę kolumnową, w której dotychczas odbywały się spotkania, wykorzystają z myślą o wystawach.

W mediatece na razie jest sporo wolnej przestrzeni, meble dostarczą w przyszłym tygodniu. Ustawią regały wykonane na zamówienie – inne będą na płyty analogowe, inne na audiobooki czy na filmy. Pewne kolory (zielonkawo-limonkowy, jasny fiolet) powtarzają się na podłodze, drzwiach czy szybach przy wejściu, z kolei na zewnątrz zobaczymy krzaczki i posadzoną lawendę, aby podtrzymać kolorystykę z wnętrza. Pozostańmy jednak w środku… – Na początku planowaliśmy ustawić oddzielne stoliki. Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że skoro ma być miejsce spotkań, niech to będzie jeden duży stół, sprzyjający nawiązaniu znajomości. Trochę tak jak w kuchni, gdzie fajnie się siedzi i rozmawia. Za to osobne będą stanowiska komputerowe – dopowiada Joanna Banasiak. Stół, przy którym usiądzie 8 osób, znajdzie się bliżej lady. Między regałami wstawią pufy, żeby nikt nie musiał kucać, bliżej wejścia dostawią siedziska z oparciami. Wracając jeszcze do komputerów, trzy stanowiska zostaną przymocowane do ściany, mają przypominać muszle.

Biblioteka raczej rozpocznie działalność w połowie lipca 2020 r. Wcześniej czekają ich przenosiny zbiorów. Cały czas jest coś do zrobienia. Jeśli nie meble, to jakieś detale do ustalenia w rodzaju koloru nitki do wyszycia numerów na fotelach. A kiedy już otworzą, aby skorzystać ze zbiorów warunkiem stanie się posiadanie karty bibliotecznej. Pokazujemy taką kartę, która jest wielkości karty do bankomatu, i już możemy korzystać ze wszystkich zbiorów z wolnego dostępu. Obecnie nie ma możliwości wypożyczenia audiobooków, można jedynie oddawać poszczególne egzemplarze. Aktualnie naklejają kodów na zbiory, aby wszystkie przygotować do udostępnienia w mediatece.

Mediateka, mieszkania i plac zabaw dla dzieci

W budynku trwają roboty wykończeniowe.

– Budynek jest trzykondygnacyjny, niepodpiwniczony, są osobne wejścia – mówił z kolei prezes Inwestycji miejskiej, Daniel Kaźmierczyk.

Powierzchnia użytkowa wynosi 1156 metrów kwadratowych, z czego 540 przypada na mediatekę, 630 na mieszkania. Na pierwszej i drugiej kondygnacji znajduje się łącznie 12 mieszkań: osiem dwupokojowych, dwa trzypokojowe i dwa jednopokojowe. Najmniejsze ma 33 metrów kwadratowych, największe – 45. – Wykończone są pod klucz. Jest biały montaż, podłogi, glazura, terakota, kuchenka elektryczna, wanna – opisywał prezes miejskiej spółki. – Praktycznie można się wprowadzać z meblami. Nowością są komórki lokatorskie przypisane do mieszkań. Na pierwszym piętrze powstał mały plac zabaw dla dzieci.

– Dla mnie istotna jest ta rewitalizacja społeczna. Robimy w tym kierunku kolejny mały kroczek – dodawał włodarz Płocka.

Fot. UMP, Książnica Płocka




W Płocku miało ruszyć Kino Samochodowe. Organizator: Jednak życie nas bardzo mocno zweryfikowało

Przez dwa dni miało funkcjonować Kino Samochodowe, wybrano repertuar, do tego popcorn, stand-up, food trucki, muzyka lecąca w tle. – Movie Drive to miała być odskocznia dla wszystkich – dla nas oraz dla Was spragnionych dostępu do kultury i rozrywki – czytamy w opublikowanej informacji przez organizatora. Wydarzenie najpierw przeniesiono dziś na inny termin, następnie odwołano.

Jak wyjaśnia agencja eventowa Ibento, to życie zweryfikowało możliwości organizacji Kina Samochodowego. Zresztą nie tylko w Płocku.

– Początkowo byliśmy zmuszeni do podjęcia ciężkiej decyzji o przełożeniu wydarzenia na następny weekend. Natomiast pod wpływem czynników determinujących prawidłowe funkcjonowanie tego typu przedsięwzięć, których na pierwszy rzut oka nie widać z zewnątrz, decydujemy się na całkowite odwołanie seansów w całej Polsce. Niektórych przeszkód nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Mamy nadzieję, że projekt Movie Drive zostanie na dłużej w Waszych miastach w różnych formach. Dziękujemy za okazanie chęci bycia z nami, a pomimo zaistniałej sytuacji za wiele dobrych i ciepłych słów.

Bilety można zwrócić przez formularz wysłany w specjalnej wiadomości od dystrybutora. Zwrot środków potrwa do 14 dni roboczych. 

Tu znajdziemy wydarzenie na Facebooku: Movie Drive Płock.

Dla osób, które mają ochotę obejrzeć film w kinie, mamy jednak dobrą wiadomość. NoveKino Przedwiośnie zaprasza od 6 czerwca. Wkrótce podadzą repertuar.

A co z Heliosem? Zdecydowano o otworzeniu multipleksów tej sieci w późniejszym terminie (datę mają podać na stronie internetowej i w mediach społecznościowych). Czekają na wytyczne sanitarne, aby móc się odpowiednio przygotować na powrót widzów.

– Bardzo cieszymy się, że już wkrótce będziemy mogli wspólnie przeżywać filmowe emocje.




Zdejmują pieniądze z organizacji tegorocznych miejskich wydarzeń i festiwali. To m.in. dotacje na Audioriver i Polish Hip-Hop Festival

Plany dotyczące redukcji miejskich wydatków objęły m.in. instytucje kultury. W tym roku niektóre wydatki zresztą wypadły z budżetu wraz z decyzją o odwołaniu zarówno tych mniejszych, jak i większych wydarzeń. Gdyby nie pandemia, w najbliższy piątek centrum naszego miasta zdominowałyby kramy z racji Jarmarku Tumskiego.

Epidemia doprowadziła do sukcesywnego odwoływania różnych wydarzeń – na początku był to Piknik Europejski i Jarmark Tumski. Pod znakiem zapytania stanęły kolejne imprezy, zwłaszcza te duże, o co niedawno pytaliśmy dyrektora dyrektora Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki, Radosława Malinowskiego.

Czytaj też: Ważą się losy kolejnych tegorocznych festiwali i imprez w Płocku

Pieniądze na imprezy, chociaż są wydatkowane przez POKiS, pochodzą głównie z miejskiego budżetu (plany wydarzeń ustalane są z dużym wyprzedzeniem, aby móc ustalić budżet dla danej instytucji, to przekazane środki na wskazane cele).

Z dyrektorem Malinowskim rozmawialiśmy na początku maja. Już wówczas potwierdzał, że trwa weryfikacja budżetu i część pieniędzy nie zostanie wykorzystana przez POKiS, przy czym za przykłady imprez już odwołanych służyły takie wydarzenia, jak Audioriver i Jarmark Tumski. Pytaliśmy wówczas np. o Polish Hop-Hop Festival, (6-8 sierpnia). POKiS jest tu jednym z partnerów.

– Czekamy na decyzję głównego organizatora – zaznaczył w rozmowie z nami 7 maja dyrektor Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki, Radosław Malinowski

Dyrektor POKiS-u z jednej strony podkreślał, że do festiwalu pozostało jeszcze trochę czasu, zaś z drugiej trzeba liczyć się z ewentualnością, że impreza nie odbędzie się z uwagi na przepisy dotyczące większych wydarzeń. Obowiązywał zakaz wszelkich zgromadzeń oraz imprez (do odwołania), a już na pewno nie było mowy o organizacji imprezy masowej.

– Na bieżąco obserwujemy luzowanie obostrzeń – twierdził dyrektor POKiS-u. – Teraz ciężko cokolwiek zaplanować. Aby zorganizować większą imprezę, najpierw musimy wiedzieć jakie są zasady. Czekamy na informacje od ministrów i Głównego Inspektora Sanitarnego, czy w ogóle w sezonie wakacyjnym możliwa jest organizacja tego typu wydarzeń, a jeśli tak, to w jakim zakresie, przy jakiej liczbie osób i przy jakich środkach bezpieczeństwa podczas imprez masowych.

Dopiero dziś ogłoszono kolejny etap odmrażania gospodarki, zdejmowania ograniczeń nałożonych ze względu na COVID-19. Od soboty 30 maja w przestrzeniach otwartych dozwolona jest organizacja zgromadzeń, a także koncertów plenerowych, w których bierze udział do 150 osób. Uczestnicy muszą jednak zasłaniać usta i nos lub zachować 2-metrowy dystans społeczny. Sanepid przedstawi rekomendacje, gdzie ze względu na sytuację epidemiologiczną zgromadzenia lub koncerty plenerowe nie powinny się odbywać. Dodano, że ostateczna decyzja należy do właściwej jednostki samorządu terytorialnego. Niemniej jest różnica między koncertem w plenerze do 150 osób a imprezą masową. Przypomnijmy, że organizatorzy PHHF chwalili się w 2019 r. frekwencją na poziomie 20 tys. osób. A na chwilę obecną wciąż nie ma możliwości organizowania dużych imprez.

W przygotowanym w ratuszu projekcie uchwały zmieniającej uchwalę budżetową miasta Płocka na 2020 r. rozpisano, w których miejscach są możliwe oszczędności i w jakim zakresie. Wskazano m.in. na 2 mln 160 tys. zł z instytucji kultury, w tym 2 mln 10 tys. zł to wspomniany Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki.

– Wiemy, że większość imprez w tym roku się nie odbywa. Zwłaszcza tych dużych. W związku z tym te pieniądze nie będą w POKiS-ie wydatkowane – mówił ostatnio Wojciech Ostrowski.

Czytaj też: Koronawirus uderzył w budżety miast. W Płocku mniejsze dochody, ratusz tnie niektóre wydatki

Miasto wspiera bowiem finansowo – w różnym zakresie – organizację wielu wydarzeń. Oczywiście w przypadku tych największych festiwali nie są to jedyne środki, którymi dysponują organizatorzy.

Dziś miejski skarbnik wskazywał, że w kwocie 2 mln 10 tys. zł mamy m.in. zdjęte dotacje z organizacji takich wydarzeń i festiwali, jak np. Audioriver (1,2 mln zł), Polish Hip-Hop Festival (450 tys. zł), Jarmark Tumski (ponad 200 tys. zł), Wieczór Romski (70 tys. zł), Festiwal Muzyki Jednogłosowej (60 tys. zł), 80 tys. z uwzględnianego wcześniej wyjazdu Zespołu Pieśni i Tańca Wisła do Stanów Zjednoczonych. Z mniejszych pozycji w budżecie (gdzie jest po 10 czy 20 tys. zł) Wojciech Ostrowski wymienił chociażby Canzonadę i Święto Rodziny. Glosowanie radnych odnośnie przygotowanego projektu uchwały odbędzie się podczas sesji, 28 maja.

Skontaktowaliśmy się z Marcinem Siwkiem w sprawie tegorocznego PHHF. Wiedział już o zdjęciu kwoty, wciąż nie ma jednak oficjalnej informacji o odwołaniu festiwalu, do którego wciąż trwa odliczanie na stronie imprezy w internecie. Zostało 70 dni.

Ten sezon letni zapowiada się wyjątkowo. Z jednej strony będzie lżej dla miejskiego budżetu w zakresie dotacji do różnych wydarzeń, zaś z drugiej strony na płockiej plaży raczej nie oczekujmy prędko rozstawianej infrastruktury festiwalowej.

Fot. DR




Poseł z naszego okręgu rapuje i nominuje w popularnej akcji prezesa PKN Orlen: – Ale nie do rapowania, tylko…

O NFZ, który “dyszy, cierpi”, polskich raperach, co “zbierają hajs”, kulturze “siedzącej na chacie”, braku koncertów, pewnym Andrzeju, który “wyskoczy jak z cienia niebawem”, który “ogrzać się chciał przy 16-tce” – kto tak rapuje w popularnej akcji skryty niemal do samego końca pod bluzą z kapturem? Poseł z lewicy z okręgu płocko-ciechanowskiego, Arkadiusz Iwaniak.

Parlamentarzystę w akcji Hot 16 Challenge 2 nominował burmistrza Przasnysza Łukasz Chrostowski.

W klipie poseł rapuje:

– Jak macie sprawę do mnie na Wiejskiej, służę pomocą i walta jak w dym.

Brawo za dodanie napisów do klipu, dzięki czemu osoby słabosłyszące mogą poznać wszystkie wersy.

Są też nominacje:

– Lecą do wszystkich samorządowców. Zawsze trzymajcie z kulturą, a w tych trudnych dla niej czasach szczególnie. Kolejna nominacja leci do prezesa PKN Orlen, pana Daniela Obajtka, ale nie do rapowania, tylko do większego wspierania płockiej kultury i płockiego sportu.

Zobaczcie klip, a właściwie posłuchajcie:




Zauważyliście już te plakaty? Mają dodać trochę koloru w tych trudnych czasach [FOTO]

Kolorowe grafiki można już zobaczyć na wszystkich słupach ogłoszeniowych Płockiego Ośrodka Kultury i Sztuki. Autorką jest płocczanka, która tęskni za czasem, kiedy nasze życie nie zostało podporządkowane kwarantannie – było normalnie. 

“Będzie dobrze” – plakatami z takim hasłem oklejono słupy POKiS-u na poszczególnych osiedlach. Kiedy zewsząd płyną informacje powiązane z koronawirusem, grafiki mają wnieść w nasze codzienne życie trochę koloru w trakcie spaceru z psem, podczas przejścia z pracy do domu albo jazdy na rolkach.

Zaprezentowane plakaty są duże i kolorowe – i o to chodziło, o trochę otuchy, o optymizm, spowodowanie uśmiechu, może nawet zanucenie sobie słów “jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie” – bez maseczek, ekranów z pleksi i odstępów w kolejce.

Bicykl, tęcza i serca – łącznie trzy motywy naniesiono na “nowe szatki” na słupy ogłoszeniowe POKiS-u.

– Autorką grafik jest płocczanka Kasia Siedlecka. Kasia jest mamą dwóch małych absorbujących świstaków. Prowadzi też własną działalność sklep polkastudio. W wolnych chwilach zasypia na czołówkach seriali i marzy o dalekich podróżach. Obecnie tęskni za czasami kiedy było normalnie – mówią w POKiS-ie.

Nam bardzo się podoba, a jak wam?

Fot. w fotogalerii – POKiS