Trener Wisły Płock o nastrojach przed spotkaniem z Rakowem Częstochowa. Gdzie obejrzeć transmisję z meczu?

Powrót do treningów Rafała Wolskiego, przeziębienie Torgila Gjertsena, komentarz po porażce z Wartą Poznań i opinia na temat gry Rakowa Częstochowa – przed dzisiejszym meczem 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy zabrał głos trener „Nafciarzy” Radosław Sobolewski.

O spotkaniu z Wartą Poznań:

– Bardzo żałujemy, że ten mecz potoczył się w taki sposób. Wynik na pewno bardzo mocno złości każdego – zarówno nas, jak i kibiców, którzy pomimo słabszego meczu, niesprzyjających warunków i ulewy wspierali nas od pierwszej do ostatniej minuty. Nie ma co ukrywać, nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie, notabene po tak dobrym widowisku, jakie stworzyliśmy w Krakowie. W meczu z Wisłą nakręciło nas wykorzystanie stałych fragmentów gry, dzięki którym strzeliliśmy dwie bramki. W ostatnim spotkaniu tym razem to przyjezdni skutecznie wykorzystali swoje okazje ze stojącej piłki. Było widać, że to ich napędziło.

O zbliżającym się meczu z Rakowem Częstochowa:

– Przed nami kolejny mecz, tym razem naszym przeciwnikiem będzie Raków. Jesteśmy po analizie spotkania z Wartą Poznań i wierzę, że w piątek zagramy mecz lepszy, niż ten poprzedni. Nasz kolejny rywal dotychczas prezentował się bardzo dobrze. Co więcej, według mnie Raków Częstochowa może być czarnym koniem tych rozgrywek. To zespół budowany od dłuższego czasu, mądrze i konsekwentnie. I to widać w ich grze.

O aktualnej sytuacji kadrowej:

– Sytuacja kadrowa za bardzo się nie zmieniła od ostatniego meczu. Kuba Rzeźniczak oraz Hubert Adamczyk nadal trenują indywidualnie. Bardzo dobrą informacją jest powrót do zajęć Rafała Wolskiego. Co prawda zawodnik również skupia się póki co na treningu indywidualnym, ale cieszę się, że jest już z nami. Z kolei Torgil Gjertsen narzekał ostatnio na drobne przeziębienie. Został oczywiście odizolowany i przebadany. Wszystko z nim w porządku, ale jego występ w piątek stoi pod dużym znakiem zapytania.

Przypomnijmy. Wisła Płock zagra dziś na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Płocka drużyna znajduje się obecnie na 10 miejscu w tabeli Ekstraklasy, a Raków Częstochowa na 2. Mecz rozpocznie się o godz. 18:00 w piątek, 2 października. Transmisję z meczu pokażą stacje Canal+ Sport oraz nSport+. Stream online live z meczu Raków Częstochowa – Wisła Płock dostępny będzie w usługach Player.pl, ekstraklasa.tv i NC+ GO.

Źródło i fot: Wisła Płock/ Michał Łada.




Trener Wisły Płock: Nie ma co owijać w bawełnę. Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie [FOTO]

– Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. Nie ma co owijać w bawełnę. Nie zrealizowaliśmy nic, co sobie zakładaliśmy przed meczem, nad czym pracowaliśmy w ciągu ostatniego mikro cyklu tygodniowego – skomentował wynik meczu Radosław Sobolewski, trener Nafciarzy.

W meczu 5. kolejki PKO Ekstraklasy Wisła Płock podejmowała na własnym stadionie Wartę Poznań. Nafciarze przegrali niestety to spotkanie 1:3. Na pierwszy domowy ligowy komplet punktów będą musieli jeszcze poczekać.

Spotkanie nie układało się po myśli płockiej drużyny. Goście postawili twarde warunki i w zasadzie od samego początku starali się zaznaczyć swoją obecność. Bardzo dużą ochotę do gry miał wczoraj Jakub Kuzdra, którego jednak płaskie uderzenie przeleciało obok słupka bramki Krzysztofa Kamińskiego Kilka minut później z rzutu rożnego dośrodkowywał Łukasz Trałka, lecz w naszym polu karnym niecelnie główkował Aleks Ławniczak. Dopiero po kwadransie gry na odpowiedź zdecydowali się Nafciarze. Po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Alana Urygi, lecz jego uderzenie zza linii pola karnego nie odnalazło drogi do bramki, choć brakowało bardzo niewiele. Kilka chwil później znów do głosu doszli poznaniacy. Mateusz Kuzimski zagrał ze skrzydła do Roberta Janickiego, a ostatecznie z przewrotki strzelał Michał Jakóbowski. Całą akcję zakończył próbą z daleka Kuzdra. Tym razem już zmusił do wysiłku Kamińskiego, który spisał się bez zarzutu i złapał piłkę. Do ‚głosu’ starał się dojść Mateusz Szwoch.

Najpierw zabrakło mu dokładności, ale przy drugiej próbie sprawdził już czujność Adriana Lisa. Z prawej flanki w jego stronę dośrodkował Damian Zbozień, ale choć nasz rozgrywający użył sporo siły, to futbolówka poleciała w środek bramki, gdzie stał przeciwny golkiper. Niestety, gdy zbliżała się już trzydziesta minuta meczu, beniaminek ekstraklasy wyszedł na prowadzenie. O ile wcześniej Ławniczakowi zabrakło po kornerze precyzji, tak tym razem popisał się już celną główką i po wygraniu walki z Dušanem Lagatorem umieścił piłkę w naszej siatce. Parę minut później po raz kolejny szczęścia z dalszej odległości szukał Kuzdra. Znów bez efektów. Mało jednak brakowało, gdyż piłka otarła się o poprzeczkę naszej bramki. Pod koniec pierwszej połowy płocczanie mogli, a być może powinni doprowadzić do wyrównania. Po rzucie rożnym i walce o pozycję z Ławniczakiem i Kuzdrą w świetnej okazji znalazł się Patryk Tuszyński. Niestety nasz napastnik z bliska trafił strzałem głową prosto w Lisa. W jednej z ostatnich akcji pierwszej części gry raz jeszcze do sytuacji starał się dojść Ławniczak, a niepewnie w swoim polu interweniował Kamiński. Akcję zamknął bardzo mocno, ale i niecelnie Trałka.

Niestety, druga połowa rozpoczęła się dla nas najgorzej, jak mogła. Trzy minuty po wznowieniu gry Warta Poznań kolejny raz rozgrywała stały fragment gry. Stamtąd dośrodkowywał Trałka, a w polu karnym najwyżej wyskoczył Bartosz Kieliba. Kapitan gości wygrał pojedynek ze Zbozieniem i podwyższył prowadzenie swojej drużyny. W kolejnej fazie meczu było sporo twardej gry z obu stron, w której trakcie mieliśmy kilka fauli i niedokładnych zagrań. Po jakimś czasie raz jeszcze do głosu doszli zawodnicy beniaminka. Po wrzutce Kuzdry zdecydowanie za lekko główkował jednak Kuzimski. Siły w uderzeniu zabrakło potem również Dawidowi Kocyle. Młodzieżowy reprezentant Polski z kilkunastu metrów ambitnie starał się strzelać na wślizgu, ale ostatecznie piłkę bez problemów złapał Lis. W okolicach godziny gry wydawało się, że Nafciarze właśnie przeprowadzają groźną kontrę. Niestety, Szwoch co prawda ładnie rozegrał do Zbozienia, ale ten już nie w tempo wrzucił do Kocyły i akcja spaliła na panewce. Chwilę potem raz jeszcze do ataku ruszyli podopieczni Radosława Sobolewskiego. Przed polem karnym sfaulowany został wtedy Kocyła. Z podyktowanego rzutu wolnego zaskoczyć rywali starał się Ángel Garcia Cabezali. Piłka przeleciała nad murem, ale niestety także obok bramki Warty. Nafciarze nie odpuszczali i z biegiem kolejnych minut wciąż napierali na rywali. Bez zarzutu spisywał się jednak Lis, który w trudnych warunkach atmosferycznych wyłapywał lub wybijał praktycznie każde nasze dośrodkowanie.

W zasadzie im bliżej było końca meczu, tym większą przewagę miała Wisła. Niestety, nie przynosiła nam ona pożądanych rezultatów. Z prostopadłego podania użytek starał się zrobić wprowadzony wcześniej na boisko Cillian Sheridan. Niestety znów na posterunku był Lis. Wtedy po rzucie rożnym próbował główkować Michalski, ale zrobił to bardzo nieczysto. Na kwadrans przed końcem spotkania po dłuższym czasie jakiś atak przeprowadzili goście. Czwarty raz w tym spotkaniu z daleka uderzał Kuzdra. Czwarty raz bezskutecznie. W odpowiedzi, z podobnej odległości, tylko po drugiej stronie boiska, w podobny sposób strzelał rezerwowy Wojciech Szumilas. Ponownie jednak interweniował Lis. W osiemdziesiątej minucie udało nam się zdobyć bramkę kontaktową. Po akcji prawą stroną i dośrodkowaniu Szumilasa z pierwszej piłki strzelił Filip Lesniak. Piłka odbiła się jeszcze od Ławniczaka i wpadła do siatki Warty. Niestety na straconego gola idealnie zareagowali poznaniacy. Idealnie, bo… trzecią bramką. Nafciarze nie najlepiej wybili piłkę i przed polem karnym dopadł do niej Trałka. Doświadczony pomocnik płaskim uderzeniem z pierwszej piłki podwyższył prowadzenie. Do ostatniego gwizdka sędziego nie wydarzyło się już nic znaczącego i mecz zakończył się wynikiem 1:3.

Następne ligowe spotkanie piłkarze Wisły Płock rozegrają dokładnie za tydzień. W sobotę 2 października na wyjeździe zmierzymy się z Rakowem Częstochowa. Początek meczu o 18:00.

Wisła Płock – Warta Poznań 1:3 (0:1)

0:1 – Aleks Ławniczak 29′
0:2 – Bartosz Kieliba 48′
1:2 – Filip Lesniak 80′
1:3 – Łukasz Trałka 85′

Wisła: 1. Krzysztof Kamiński – 2. Damian Michalski, 94. Dušan Lagator, 18. Alan Uryga, – 33. Damian Zbozień, 6. Damian Rasak, 23. Filip Lesniak, 24. Ángel García Cabezali – 9. Dawid Kocyła (64′, 11. Piotr Pyrdoł), 8. Patryk Tuszyński (64′, 26. Cillian Sheridan), 14. Mateusz Szwoch (75′, 96. Wojciech Szumilas).

Warta: 1. Adrian Lis – 2. Jan Grzesik, 5. Bartosz Kieliba, 16. Aleks Ławniczak, 13. Jakub Kuzdra – 6. Łukasz Trałka (84′, 18. Mario Rodríguez), 21. Mateusz Kupczak – 11. Michał Jakóbowski (90′, 8. Kajetan Szmyt), 22. Robert Janicki (69′, 7. Konrad Handzlik), 19. Mariusz Rybicki – 9. Mateusz Kuzimski.

Żółte kartki: Michalski – Jakóbowski, Ławniczak.
Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).
Frekwencja: 1 411.

Źródło: Wisła Płock
Fot: Sebastian Wiciński / Wisła Płock S.A.




Radosław Sobolewski po zwycięstwie płockiej drużyny: To jeden z lepszych meczy odkąd jestem w Płocku [FOTO]

– Bardzo cieszy pierwsze zwycięstwo w sezonie ligowym. Czekaliśmy do 4. kolejki, aby zainkasować pełną pulę. Czekaliśmy dość długo, ale musimy wziąć pod uwagę, że wcześniej mierzyliśmy się z mistrzem i wicemistrzem Polski – komentował zwycięstwo płockiej drużyny trener Nafciarzy Radosław Sobolewski. Podczas konferencji prasowej selekcjoner nie ukrywał zadowolenia. Stwierdził, że według niego, był to jeden z lepszych meczów odkąd jest w Płocku. – To był dobry mecz, trochę inny, przez zmianę strategii, bo chcieliśmy wysoko pressować i nie pozwalać Wiśle na rozgrywanie od tyłu, bo przez dobre akcje rywal się nakręca – podsumował.

Trener mówi o meczu 4. kolejki PKO Ekstraklasy, w którym Wisła Płock pokonała na wyjeździe swoją imienniczkę z Krakowa 3:0. W miniony piątek Nafciarze nie pozostawili rywalowi żadnych złudzeń i w świetnym stylu odnieśli pierwsze ligowe zwycięstwo w tym sezonie. Bramki zdobyli dla nas Alan Uryga, Damian Michalski oraz Damian Rasak.

Relacja z meczu

Na początku meczu wydawało się, że przejąć inicjatywę w tym spotkaniu postarają się zawodnicy Białej Gwiazdy. Dało się to odczuć między innymi na przykład po zablokowanym strzale z dystansu Yawa Yeboaha, czy też dośrodkowaniu Macieja Sadloka. Jak się okazało, gdy już konkretniej zdecydowali się zaatakować Nafciarze, zrobili to do bólu skutecznie. Z autu na prawej stronie bardzo daleko piłkę wyrzucił Damian Zbozień i w tym miejscu należy zaznaczyć, że leciała ona z taką siłą, jakby było to co najmniej niezłe dośrodkowanie z rzutu rożnego lub wolnego. W polu karnym gospodarzy o piłkę walczyli Dawid Szot, Rafał Janicki i Alan Uryga. Najwyżej wyskoczył nasz kapitan i w swoim stylu mocnym strzałem głową wyprowadził nas na prowadzenie. Tuż po utracie bramki krakowianie jak najszybciej starali się doprowadzić do wyrównania. Krzysztof Kamiński bez trudu poradził sobie jednak z próbą z dalszej odległości Szota. Później do przodu ruszyli piłkarze Wisły Płock. Niestety dwie kolejne próby okazały się niecelne, ponieważ precyzji zabrakło zarówno Zbozieniowi przy jego główce, jak i Patrykowi Tuszyńskiemu, który nie skorzystał z podania Filipa Lesniaka.

Po kilku minutach uaktywnili się gospodarze. Yeboah znakomicie wypatrzył na skrzydle Jeana Carlosa, ale Hiszpan był nieco wyrzucony do linii końcowej i z ostrego kąta nie trafił nawet w światło bramki. Po dwudziestej minucie mogliśmy, a w zasadzie wręcz powinniśmy, podwyższyć prowadzenie. Dobrą, indywidualną akcję przeprowadził w polu karnym Tuszyński. Napastnik na sam koniec idealnie wystawił piłkę Mateuszowi Szwochowi, który z pięciu metrów niestety wyraźnie przestrzelił. Niewykorzystana sytuacja na szczęście się na nas nie zemściła, kiedy Carlos nieznacznie się pomylił z dalszej odległości. W okolicach pół godziny gry ponownie z dobrej strony pokazał się bardzo aktywny dziś Tuszyński. Po zejściu do środka jego mocne, płaskie uderzenie z problemami złapał jednak Mateusz Lis. Do interwencji Kamińskiego nie zmusił za to Sadlok. Kapitan gospodarzy przeniósł piłkę nad bramką z ponad dwudziestu metrów, kiedy sędzia podyktował rzut wolny. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do Nafciarzy. Kolejny zabójczy stały fragment gry! Z rzutu rożnego dośrodkował Szwoch, a świetną główką popisał się tym razem Damian Michalski, który wygrał walkę o pozycję z Sadlokiem.

Po zamianie stron pierwsi zaatakowali podopieczni Radosława Sobolewskiego. Po następnym dalekim wyrzucie Zbozienia z autu raz jeszcze do sytuacji bramkowej doszedł Uryga. Nasz lider przyjął futbolówkę na klatkę piersiową i strzelił z półobrotu, ale niestety niecelnie. Później mieliśmy dłuższy okres walki w środku pola i braku dokładności z obu stron, z czego wynikały nieudane zagrania Filipa Lesniaka, czy wprowadzonego w przerwie z ławki rezerwowej Jakuba Błaszczykowskiego. Warto zaznaczyć, że nawet jeśli jakieś dośrodkowanie gospodarzy było precyzyjne, to bez zarzutu zagrożenie oddalała płocka defensywa. Od czasu do czasu uruchamiając przy okazji groźne kontrataki. Po jednym z nich z kilkunastu metrów na bramkę Lisa strzelał Dawid Kocyła, ale jego próba została jednak zblokowana na rzut rożny, z którego nic nie wynikło. Na dwadzieścia minut przed końcem spotkania w końcu jakąś groźniejszą akcję przeprowadzili gospodarze. Na prawej stronie dobrze uwolnił się Błaszczykowski. Kapitan Białej Gwiazdy idealnie wystawił płasko piłkę do Sadloka. Ten jednak w ostatniej chwili został na szczęście zablokowany.

I być może właśnie ta interwencja okazała się dla nas w drugiej połowie kluczowa. Chodzi bowiem o to, że chwilę potem świetną kontrę wyprowadzili Nafciarze, kiedy to w środku pola fatalnie piłkę stracił Vullnet Basha. Z głębi pola środkiem boiska popędził Kocyła, a po tym, jak jego strzał został zablokowany, do futbolówki na prawej stronie dopadł Tuszyński. Napastnik miękko wrzucił do Damiana Rasaka, a ten efektownymi nożycami zdobył swojego pierwszego oficjalnego gola w barwach Wisły Płock. Kilka minut później raz jeszcze pokazał się wyraźnie rozochocony wychowanek Elany Toruń. Tym razem szukał szczęścia z dalszej odległości, ale już bez efektów. Podobnie jak kilka minut później. Pod koniec meczu wydawało się, że krakowianom zostanie podyktowany rzut karny. Arbiter główny po wideoweryfikacji zdecydował się jednak przyznać nam jedynie rzut wolny, a za próbę wymuszenia jedenastki Szota ukarał żółtą kartką. Niedługo potem mieliśmy już koniec meczu. Pierwsze ligowe zwycięstwo Nafciarzy w sezonie 2020/2021 stało się faktem!

Następne ligowe spotkanie piłkarze Wisły Płock rozegrają za tydzień. W piątek 25 września podejmiemy Wartę Poznań. Początek meczu o 18:00.

Wisła Kraków – Wisła Płock 0:3 (0:2)

0:1 – Alan Uryga 8′
0:2 – Damian Michalski 43′
0:3 – Damian Rasak 71′

Wisła K.: 1. Mateusz Lis – 43. Dawid Szot, 2. Rafał Janicki, 3. Adi Mehremić (46′, 16. Jakub Błaszczykowski), 4. Maciej Sadlok – 10. Gieorgij Żukow, 6. Vullnet Basha (77′, 21. Nikola Kuveljić) – 40. Yaw Yeboah (79′, 44. Aleksander Buksa), 18. Chuca (46′, 77. Stefan Savić), 33. Dawid Abramowicz – 15. Jean Carlos Silva (77′, 11. Fatos Bećiraj).

Wisła P.: 1. Krzysztof Kamiński – 2. Damian Michalski, 94. Dušan Lagator, 18. Alan Uryga – 33. Damian Zbozień, 23. Filip Lesniak, 6. Damian Rasak (90′, 28. Maciej Ambrosiewicz), 24. Ángel García Cabezali – 9. Dawid Kocyła (72′, 11. Piotr Pyrdoł), 8. Patryk Tuszyński (76′, 26. Cillian Sheridan), 14. Mateusz Szwoch (72′, 27. Torgil Gjertsen).

Żółte kartki: Basha, Szot – Rasak.
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Źródło: Wisła Płock
Fot: Paulina Rogalska / Wisła Płock S.A.​




Czołganie w piachu, bieg po schodach, dźwiganie opon… Czyli sobotnie wyzwania na płockim stadionie [FOTO]

Tym razem nie w Orlen Arenie, tylko na Stadionie Miejskim, który na potrzeby sobotnich zawodów przekształcono w przestrzeń wypełnioną kilkunastoma przeszkodami. Liczyło się zarówno sprostanie wyzwaniom, jak i czas, w którym się tego dokonało. Na bieg z przeszkodami zaprosił Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji.

Trasa Arena Challenge On Tour wynosiła ok. 900 metrów. Oprócz ustawionych przeszkód, należało również pokonać przeszkody stanowiące integralną część obiektu, czyli liczne schodki, barierki i rów lekkoatletyczny. A to wszystko w upale, na otwartej przestrzeni. Ostatecznie wyzwaniu sprostało 38 śmiałków – wśród mężczyzn i kobiet wprowadzono dwie kategorie wiekowe: do 39 lat i 40+.

Czas poszczególnych zawodników można znaleźć tu. Najlepszy czas wyniósł zaledwie 4 minuty i 41 sekund. Trzy miejsca na podium dla najlepszych zajęli panowie z czasem poniżej 5 minut:

Milewski Dominik, Rykowisko Team, czas: 0:4:41,

Bandosz Robert, Ninja Ospro Team, czas: 0:04:45,

Maruszewski Marcin, Nextreme, czas: 0:04:52.

Wśród zawodniczek najszybsza okazała się Dorota Gadzińska (OSPRO Ninja Team), która do pokonania trasy potrzebowała 5 minut i 39 sekund.

Fot. KB




Ze stadionu wprost do domu. Kibicowskie krzesełka trafią do sprzedaży. Ciekawa akcja Wisły Płock [FOTO]

Długo wyczekiwana przez kibiców, zarząd klubu oraz wielu płocczan przebudowa stadionu przy ul. Łukasiewicza praktycznie ruszyła. Dziś na obiekcie odbyła się konferencja prasowa z udziałem prezesa Wisły Płock – Jacka Kruszewskiego, wiceprezesem klubu – Tomasza Marca oraz wiceprezydentem ds. inwestycji i rozwoju – Jackiem Terebusem.

Zarząd Wisły zaprosił sympatyków niebiesko-biało-niebieskich do wzięcia udziału w akcji „1974 krzesełka dla Nafciarzy” oraz przedstawił zasady najbliższej ligowej kolejki rozgrywanej już z udziałem kibiców.

Fan klubu może mieć pamiątkowe krzesełko

Rozbiórka Stadionu im. Kazimierza Górskiego przy ul. Łukasiewicza 34 w Płocku ruszy w wakacje. W tej chwili trwają pierwsze prace przygotowawcze. Na trybunie wschodniej firma demontuje kibicowskie krzesełka, które zamontowano w czasie modernizacji stadionu w 1996 roku i zastąpiły drewniane ławki.

– Start zakupu klubowej pamiątki zaplanowaliśmy na poniedziałek 22 czerwca. Dystrybucja potrwa do końca lipca lub wyczerpania zapasów. Do sprzedaży trafi dokładnie 1947 siedzisk – w 1947 r. powstała Wisła Płock – mówił Tomasz Marzec, wiceprezes Wisły Płock ds. marketingu. – Jedno krzesełko będzie kosztowało 19,47 zł – podkreślił.

Dodał, że charakterystyczne niebieskie krzesełka będzie można kupić w stacjonarnym punkcie Wisła Płock FanShop na stadionie (godziny otwarcia poniedziałek – piątek godz. 8-16). – Jedna osoba będzie mogła nabyć maksymalnie w 10 krzesełek. Każde siedzisko będzie przy tym oznaczone certyfikatem autentyczności.

Publiczność na stadionie

Zarząd Wisły przybliżył także szczegóły najbliższego spotkania Nafciarzy na stadionie przy ul. Łukasiewicza 34. W sobotę 20 czerwca o godz. 15 Nafciarze podejmą Arkę Gdynia. Mecze pierwszej kolejki rundy finałowej, po raz pierwszy od zawieszenia rozgrywek PKO BP Ekstraklasy ze względu na pandemię COVID-19, odbędą się z udziałem publiczności. Ze względu na przepisy sanitarne, w czasie tej ligowej kolejki, na trybunach polskich stadionów będzie mogło zasiąść maksymalnie jedynie 25 proc. kibiców w stosunku do liczby miejsc na obiekcie.

Na stadionie im. K. Górskiego udostępnionych będzie 750 miejsc na trybunie zachodniej. Trybuna wschodnia, sektor buforowy oraz sektor dla kibiców gości pozostaną zamknięte dla publiczności. Mecz nie będzie imprezą masową.

Zasady dystrybucji biletów na mecz Wisła Płock – Arka Gdynia

575 wejściówek zagwarantowanych jest dla osób, które posiadają karnety. Takie osoby muszą zgłosić chęć wejścia na trybuny do czwartku 18 czerwca do godz. 15 i następnie odebrać wejściówkę. Od piątku 19 czerwca wejściówki, które pozostaną z tej puli trafią do ogólnej dystrybucji. 100 wejściówek zagwarantowanych jest dla członków Business Club Wisła Płock i sponsorów PKO BP Ekstraklasy, z kolei 75 wejściówek trafi do członków Stowarzyszenia Sympatyków Klubu Wisła Płock. Do ogólnej dystrybucji pozostaną wejściówki, które nie będą zagospodarowane z poszczególnych pul gwarantowanych – będzie je można nabyć od najbliższego piątku.




Radosław Sobolewski po podpisaniu kontraktu z Wisłą Płock: Powalczymy o najwyższe miejsce

Wisła Płock przedłużyła kontrakt z trenerem Radosławem Sobolewskim o kolejny rok. Umowa szkoleniowca obowiązywać będzie do końca rozgrywek 2020/2021 – poinformował klub.

43-letni Radosław Sobolewski swoją pierwszą samodzielną pracę jako trener rozpoczął 6 sierpnia 2019 roku, przejmując stery w Wiśle, zajmującej wówczas 15. lokatę w ligowej stawce. Od tamtej pory Nafciarze rozegrali 25 spotkań, z czego 23 w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy. Dotychczasowy bilans Nafciarzy pod wodzą Sobolewskiego to: 10 zwycięstw, 5 remisów i 8 porażek (bramki 30:34). W tym czasie Wisła wywalczyła najlepszą w historii serię zwycięstw w najwyższej lidze (6 z rzędu), dzięki czemu po 13. kolejce po raz pierwszy została liderem tabeli.

– Bardzo pozytywnie oceniamy kilka miesięcy współpracy z Radosławem Sobolewskim. Zatrudniając go podejmowaliśmy spore ryzyko, bo to jeszcze młody, niedoświadczony trener. Mimo to mieliśmy przekonanie, że wykonaliśmy dobry ruch. Jesteśmy zadowoleni z jego dotychczasowej pracy, z tego jak prowadzi zajęcia, komunikuje się z zawodnikami, jak wygląda współpraca z zarządem i dyrektorem sportowym, jakim generalnie jest człowiekiem. Możemy się o nim wypowiadać w samych superlatywach – powiedział prezes Jacek Kruszewski.

– Podpisanie nowej umowy z trenerem Sobolewskim powoduje ciągłość pracy, co jest bardzo ważnym czynnikiem w drodze do zbudowania silnej drużyny i walce o jak najlepsze wyniki. Zdążyliśmy się już dobrze poznać, razem osiągaliśmy zwycięstwa, przeżywaliśmy porażki. Wiemy już jak na to reagować i czego od siebie wymagać wspólnie z zarządem. Życzę Radkowi mądrości i spokoju w podejmowaniu decyzji. Widząc jego codzienną pracę rozumiem do czego dąży i co chce osiągnąć razem z Wisłą. Życzę trenerowi, jego sztabowi oraz drużynie powodzenia w nachodzącym sezonie oraz jak najwyższego miejsca w bieżącym – tłumaczy z kolei dyrektor sportowy Nafciarzy Marek Jóźwiak.

Warto również przypomnieć, że Radosław Sobolewski w obecnych rozgrywkach dwa razy z rzędu był wybierany trenerem miesiąca w PKO BP Ekstraklasy za postawę drużyny we wrześniu oraz październiku.

– Do podpisania nowej umowy z Wisłą skłoniła mnie przede wszystkim długofalowa wizja i chęć ciągłego rozwoju. Poza tym bardzo dobrze czuję się w Płocku, jak i w samym klubie. Przed nami wiele pracy, powoli będziemy mogli zacząć myśleć o kolejnych rozgrywkach. Zanim się to jednak stanie, powalczymy o jak najwyższe miejsce w trwającym jeszcze sezonie. Dziękuję kibicom, wszystkim pracownikom i przede wszystkim moim piłkarzom za słowa wsparcia i dążenie do osiągnięcia jak najlepszych wyników – skomentował kontrakt szkoleniowiec Nafciarzy.

Fot. Wisła Płock.




Dobre wieści! Otwierają niektóre obiekty sportowe

Tym razem już nie powinno być niespodzianek. Zgodnie z nowymi wytycznymi rządu oraz związków sportowych, związanymi z COVID-19, od 4 maja znów warto wyjąć z szafy rakiety do tenisa, piłkę albo strój sportowy w sam raz do biegania, następnie wyruszyć na udostępnione obiekty sportowe na terenie Płocka.

Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji udostępni od 4 maja:

1) Stadion Miejski im. B. Szymańskiego (wejście wyłącznie od ul. Sportowej):

– bieżnia lekkoatletyczna,

– boisko wielofunkcyjne z nawierzchnią tartanową,

2) korty tenisowe (jest już aktywny system rezerwacji kortów),

3) boisko piłkarskie – Orlik Zamenhofa,

4) boisko wielofunkcyjne – Borowiczki.

MOSiR prosi użytkowników, aby zapoznali się z procedurami dotyczącymi korzystania z poszczególnych obiektów, które będą obowiązywać oprócz dotychczasowych regulaminów.

Także 4 maja otwierają orlika na terenie Ogrodu Jordanowskiego w Płocku. Na boisku będzie mogło przebywać 6 osób + osoba prowadząca zajęcia.

Fot. Zdjęcie poglądowe




Płoccy szczypiorniści zagrają w lidze europejskiej? Klub otrzymał także rekompensatę

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że nastąpią poważne zmiany w rozgrywkach Velux EHF Champions League. Władze europejskiej piłki ręcznej zrezygnowały z rozgrywania Ligi Mistrzów w dotychczasowej formule. Zamiast dwudziestu ośmiu drużyn wystąpi w niej tylko szesnaście.

Według nowych zasad w rozgrywkach grupowych zagrają na pewno mistrzowie krajów z pierwszej dziewiątki rankingu EHF. Polska jest sklasyfikowana na szóstym miejscu, więc kieleckie PGE Vive na pewno w nich wystąpi. Oprócz nich także: mistrzowie Danii (Aalborg Handold), Chorwacji, Francji (PSG), Hiszpanii (FC Barcelona prowadzi, ale rozgrywki póki co są zawieszone), Macedonii, Niemiec (THW Kiel), Portugalii oraz Węgier (tu mistrz nie został wyłoniony). Do tych drużyn należy zaliczyć także dwóch wicemistrzów we Francji i w Niemczech, czy HBC Nantes i SG Flensburg – Handewitt.

O pozostałe, zaledwie pięć miejsc, mogą starać się drużyny, które zostały wicemistrzami krajów z pozycji 3 – 9 z rankingu EHF, bądź krajowym mistrzom z pozycji 10 – 30. Wśród tych drużyn znajduje się m.in Celje Pivovarna Lasko, Pick Seged, Motor Zaporoże czy Mieszkow Brześć. Ostatniego słowa nie powiedziały też drużyny z Danii, Hiszpanii, Rumunii czy Szwecji. Na decyzję władz EHF przyjdzie zatem wszystkim w Płocku zaczekać. Jeżeli będzie ona niekorzystna, SPR Wisła Płock zagra w Lidze europejskiej.

Wyjaśniła się także sprawa tzw. odszkodowania dla klubów, które awansowały do TOP 16, ale w niej nie zagrały. Władze EHF postanowiły każdej z drużyn przyznać po… 25 tysięcy euro. Dużo więcej zapewne Wisła zarobiła na fazie grupowej, a przypominam, że naszym rywalem miało być węgierskie Veszprem i hala prawdopodobnie byłaby pełna, tak więc zysk mógłby być dużo większy, niż wspomniana rekompensata.

Łukasz Zieliński




Jednak nie pobiegamy. MOSiR tłumaczy skąd ta nagła zmiana decyzji

Jak tłumaczą w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, poprzez ponowne udostępnienie bieżni na Stadionie Miejskim im. Bernarda Szymańskiego zamierzali wyjść naprzeciw potrzebom mieszkańców z zakresie aktywności fizycznej. – Chcieliśmy potraktować bieżnię jako oddzielną przestrzeń zewnętrzną, na której można biegać rekreacyjnie zgodnie z nowymi wytycznymi.

Dobre wieści najpierw przekazali w sobotę w mediach społecznościowych, następnie w niedzielę na stronie internetowej. A więc dokładnie w tym samym czasie, kiedy udostępniono nowe rozporządzenie Rady Ministrów w zakresie złagodzenia obostrzeń, udostępnienia przestrzeni do rekreacji, możliwości ponownego wyjścia do parku czy do lasu. Na stronie rządu nawet znalazła się następująca informacja o przemieszczaniu w celach rekreacyjnych:

– Od 20 kwietnia będziesz mógł wejść do lasów i parków, a także biegać czy jeździć na rowerze – jeśli od tego zależy Twoja kondycja psychiczna. Pamiętaj jednak, że przebywać na zewnątrz możesz tylko pod warunkiem zachowania dystansu społecznego i zasłaniania twarzy!

Dlatego MOSiR planował ponowne udostępnienie bieżni lekkoatletycznej w poniedziałek:

– Zgodnie z nowymi wytycznymi rządu dotyczącymi aktywności fizycznej, informujemy, że od 20 kwietnia otwieramy dla Was bieżnię lekkoatletyczną na Stadionie Miejskim. Pamiętajcie, aby podczas korzystania z obiektu dbać zarówno o bezpieczeństwo swoje, jak i innych użytkowników oraz dostosować się do wytycznych.  Miłego biegania!

W poniedziałek po południu pojawiła się kolejna informacja na profilu MOSiR-u na Facebooku:

– W wyniku sprzecznych przepisów oraz ich niejednoznacznej interpretacji, informujemy o ponownym zamknięciu bieżni lekkoatletycznej. Wychodząc naprzeciw Państwa potrzebom w zakresie aktywności fizycznej, chcieliśmy potraktować bieżnię jako oddzielną przestrzeń zewnętrzną, na której można biegać rekreacyjnie zgodnie z nowymi wytycznymi. Jednakże w świetle prawa bieżnia także stanowi część obiektu sportowego, które na tę chwilę wyłączone są z użytku. Nie możemy się doczekać kiedy sytuacja się unormuje, a my będziemy mogli spokojnie otworzyć wszystkie nasze obiekty i zapewnić Państwu dostęp do korzystania z aktywności fizycznej. Póki co, zachęcamy do uprawia rekreacji po za obiektami sportowymi i życzymy dużo zdrowia!

Fot. Pixabay




Jedni się nudzą, inni mają mnóstwo zajęć i… nadziei. Płocki sport w czasie pandemii

Wirus, który opanował cały świat, nadal rządzi. Świat praktycznie jest uziemiony.  Z dnia na dzień koronawirus dotknął wszystkich. Sportowców również. Niektórzy z nich, jak Ania i Robert Lewandowscy czy Leo Messi, przekazali pokaźną kwotę na walkę z pandemią. Szacunek także należy okazać słynnemu Juventusowi, który prawdopodobnie, jako pierwszy klub w Europie zrzekł się wynagrodzenia. Jak zareagowały na sytuację płockie kluby i płoccy zawodnicy?

W Wiśle Płock wszyscy zgodzili się na obniżkę ok 50 proc. wynagrodzenia. Postawa godna braw. Na to samo zgodzili się także szczypiorniści. Podstawowe wynagrodzenie za miesiące: kwiecień i maj zostają obniżone. Dotyczy to pierwszego zespołu oraz szkoleniowca Orlen Wisły Płock.

Wszyscy jak jeden mąż, siedzimy w domu. Ale na szczęście jest internet. I słynny Facebook. Tego na szczęście nikt nam jeszcze nie zabrania. Dlatego, korzystając z takiego dobrodziejstwa, udało nam się porozmawiać z kilkoma osobami związanymi z płockim sportem. Jak sobie radzą w tym trudnym czasie?

Aneta Chodań, bramkarka Jutrzenki Płock:

„Mimo że w pewnym sensie starałyśmy się przygotować psychicznie na wcześniejsze zakończenie rozgrywek, w momencie, w którym do tego doszło oficjalnie poczułyśmy rozczarowanie i niedosyt. Chyba to było i jest największym problemem w tym momencie. Miałyśmy ambicje na wyższe miejsce natomiast sytuacja jest jaka jest i musimy się z tym pogodzić. Staramy się z dziewczynami dużo rozmawiać, nawzajem motywować i jesteśmy pełne nadziei że przyszły sezon przebiegnie bez komplikacji i będziemy mogły pokazać co umiemy.”

Monika Bieńkowska, legenda płockiego badmintona:

„Nie było innego wyjścia, musieliśmy skoncentrować się na sytuacji, która zadziała się dookoła nas. Co robię w wolnym czasie? Ćwiczę pompki, przysiady, wszystko to co da się robić w domu.”

Cezary Stefańczyk – obrońca w Wiśle Płock: (rozmowa pod koniec marca)

„Pierwszy tydzień, od poniedziałku do piątku mieliśmy treningi indywidualne typowo biegowe. A teraz cały tydzień trenowaliśmy dwójkami na obiektach klubowych pod okiem sztabu szkoleniowego. Żeby nie mieć kontaktu ze sobą, trenujemy w pewnej odległości. Czy zagramy w tym sezonie? Sądzę, że uda się dograć sezon do 30 kolejki.” 

Mikołaj Czapliński, lewoskrzydłowy Orlen Wisły Płock:

„Na pewno z tyłu głowy cały czas jesteśmy myślami z meczami, ale teraz najważniejsze jest nasze zdrowie i tego się trzymamy. Mecze są teraz drugoplanowe, trenujemy indywidualnie, by utrzymać formę jeśli byśmy wrócili do treningów na hali. Jeśli chodzi o nas – zawodników to my jesteśmy najbardziej narażeni na zakażenia, chociażby przez podróże po świecie, a nie po kraju. Wydają mi się, że skoro zostały wstrzymane rozgrywki krajowe to liga mistrzów powinna to zrobić tym bardziej, ponieważ to tam jest większe ryzyko spotkania się z wirusem. EHF ustalił terminy na czerwiec bardzo bym chciał, ale szczerze wątpię, że do tego czasu to wszystko się ustatkuje”. (Rozmowa przed pomysłem EHF, żeby zagrać w sierpniu 2020).

Xavi Sabate, trener szczypiornistów, jest bardzo podobnego zdania, chociaż…

„Zdrowie moje, sztabu szkoleniowego i zawodników, co w pełni jest zrozumiałe, jest na pierwszym miejscu. Według mnie, Związek trochę się pospieszył z zakończeniem sezonu. Możliwe, że dokończylibyśmy sezon bez kibiców, ale mielibyśmy szanse na wygranie. Jestem dumny z zawodników, z tego, jak podchodzą do tej trudnej sytuacji. Jestem dumny ze swojego zespołu, bo piłkarze pokazują, jak byli i są profesjonalistami, wykonując ćwiczenia w domu. Oni mogliby być gotowi do grania. Rozegranie Ligi Mistrzów w zaproponowanym terminie? To nie byłoby dobre rozwiązanie bez możliwości użycia Orlen Areny, chociażby do treningów.” 

Jerzy Chęciński, szkoleniowiec płockich siatkarek:

„31 marca dotarł do nas komunikat, że IV liga mazowiecka seniorów została zakończona. Dlatego czekamy na wszelkie związkowe decyzje, ale ja sam mam alternatywę w postaci pracy z najmłodszymi adeptkami siatkówki.”

Kibiców z Płocka pozdrawia m.in. Lars Walther, który… wybitnie się nudzi, ale od lipca tego roku – jak zapowiada -przestanie i zawita przynajmniej raz w roku do byłej stolicy Księstwa Mazowieckiego.

Na koniec, przesłanie od byłego piłkarza ręcznego Rodrigo Corrales, który w paru słowach opisał sytuację w Paryżu:

„Myślę, że koronawirus wpływa na Paryż, podobnie jak na całą Europę. Oczywiście jest to duże miasto i są to ludzie, którzy są już zarażeni. Dlatego wszyscy powinniśmy przeczytać to, co mówi rząd i zostać w domu. To trudny czas dla nas wszystkich, ponieważ chcielibyśmy grać w piłkę ręczną, ale nie możemy. Ale najważniejsze jest teraz, aby mieć zdrowie i przezwyciężyć te trudne chwile – razem jako społeczeństwo. Oczywiście chciałbym zagrać w tym sezonie, ale wydaje się to bardzo skomplikowane. W tej chwili nie wiemy, czy będzie to możliwe. Oczywiście, chciałbym przynajmniej pożegnać się z PSG, fanami i walczyć o wszystkie nasze cele, ale powtarzam, że najważniejsze jest bycie w domu, a koniec COVID19 zobaczymy każdego dnia bliżej. Pozdrawiam znajomych z Polski.”

Wypada mieć nadzieję, że pandemia pozwoli na powrót na hale, boiska… już wkrótce. A tymczasem: Zostańcie w domu !

Łukasz Zieliński.