W tym roku zakończy się remont drogi łączącej Sierpc z Płockiem. Samorząd przeznaczył 2,6 mln zł na inwestycję

2,6 mln zł przeznaczył samorząd województwa mazowieckiego na ostatni etap przebudowy drogi wojewódzkiej nr 560. W najbliższy piątek, czyli jutro nastąpi podpisanie umowy w sprawie inwestycji.

Jeszcze w tym roku zakończy się remont głównej drogi łączącej Sierpc z Płockiem. Jutro podpisana zostanie umowa na ostatni etap modernizacji prowadzony na odcinku Goleszyn-Zbójno. Na ten cel samorząd województwa mazowieckiego przeznaczył ponad 2,6 mln zł.

Droga wojewódzka 560 ma 76 km długości. Przebiega od Brodnicy poprzez Rypin, Sierpc, aby zakończyć się w Bielsku. Trasa łączy ze sobą dwa województwa: kujawsko-pomorskie i mazowieckie.

Fot. conadrogach.pl




Ogromna kara finansowa nałożona na sklepy Biedronka. Inne ceny na półkach, inne przy kasie

Cena w kasie wyższa niż umieszczona na półce lub brak informacji o cenie produktu – w ten sposób przez kilka lat Biedronka naruszała prawa konsumentów. Prezes UOKiK, Tomasz Chróstny nałożył na właściciela sieci Biedronka, czyli spółkę Jeronimo Martins Polska – karę w wysokości 115 milionów złotych.

Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów napływały liczne skargi konsumentów oraz informacje z Wojewódzkich Inspektoratów Inspekcji Handlowej dotyczące nieprawidłowego uwidaczniania cen w sklepach sieci Biedronka. Setki sygnałów dotyczyły wyższych cen w kasie, niż na sklepowych półkach lub braku cen przy towarze. Skargi dały podstawę do wszczęcia postępowania przeciwko Jeronimo Martins Polska. W jego trakcie Prezes Urzędu zlecił kontrole Inspekcji Handlowej, które potwierdziły skalę nieprawidłowego informowania o cenach w sklepach należących do JMP. Z ustaleń Urzędu wynika, że praktyka trwa co najmniej od 2016 r. Dopiero wszczęcie postępowania pod koniec ubiegłego roku przyczyniło się do podjęcia przez właścicieli Biedronki działań, których celem ma być rozwiązanie stwierdzonych nieprawidłowości. Prezes UOKiK będzie monitorował skutki wdrażanych zmian, mających usunąć naruszenia zbiorowych interesów konsumentów – czytamy w komunikacie wydanym przez UOKiK.

Inna cena w kasie niż na półce

– Cena jest jednym z najważniejszych kryteriów jakimi kierują się konsumenci przy wyborze produktów. Niedopuszczalne jest wprowadzanie konsumentów w błąd co do właściwej ceny towarów. W przypadku Biedronki klienci przez długi czas płacili najczęściej więcej niż wynikało to z ceny na sklepowych półkach. Nie zawsze mieli nawet tego świadomość – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Urząd podaje przykładowe skargi konsumentów (pisownia oryginalna):

Cena umieszczona na lodówce w sklepie informowała o tym, że do dnia 31.08.19 r. cena za lody Carte D’Or wynosi 10,99 PLN. Lody te były objęte promocją do tego dnia i też tego dnia dokonałem ich zakupu (…). Niestety po płatności okazało się, że na paragonie została naliczona cena w wysokości 15,99 PLN.

Zachęcony gazetka oraz kartką nad produktem postanowiłem zakupić pierś z kurczaka w promocyjnej cenie 9.99zł. Po zrobieniu zakupów udałem się do kasy za towar zapłaciłem, lecz w chwili zapłaty nie zauważyłem na paragonie, że piersi są w cenie regularnej, czyli 16.89 za kg (…)Poprosiłem o możliwość zwrotu towaru, lecz usłyszałem że niestety nie, bo z tym towarem opuściłem sklep i pani nie przyjmie go. Więc powiedziałem, że to oszustwo i tego tak nie zostawię i zgłoszę to do UOKiK, inna z pań obsługi powiedziała „i co z tego, co nam zrobią”.

Wieczorna wizyta w Biedronce (…) Widzę lody Marletto 1L za 3,45 (przecenione z 4,99). W kasie 10,99zł. Wracam do zamrażarki sprawdzić… nie ma ani innych lodów Marletto 1L, ani innej ceny dla tych lodów.

Chciałem zakupić kwiatek prymulka za 2.89. A przy kasie naliczyło mi 7.99. Poprosiłem kierownika o wyjaśnienie i zwrot nadpłaconej kwoty. Niestety nie wyraził zgody. Poinformowano mnie żebym dzwonił na infolinię sklepu.

Papier toaletowy z wystawioną ceną 9,99 zł sprzedawano po 16,99 zł. Co gorsza, w przypadku zauważenia tego oszustwa, nie było możliwości zakupu papieru po cenie zgodnej z wystawioną.

Na palecie ze zniczami wisiała duża kartka z ceną za znicz. Przy zakupie dwóch zniczy miała być cena 7.99zł za sztukę. W kasie została naliczona inna cena 12,99 zł za sztukę. Po zwróceniu uwagi Pani kierownicze, poinformowała mnie że mogę jedynie zwrócić zakupione znicze.

Jak widać, różnice w cenie jednego produktu mogły wynieść nawet kilka złotych. Biorąc pod uwagę, że praktyka trwała kilka lat, to konsumenci mogli ponieść przez nią dotkliwe straty, a właściciel sieci Biedronka bezpodstawnie wzbogacił się ich kosztem. Ze skarg wynika również, że zdarzały się sytuacje, w których to sprzedawcy nie chcieli uznać roszczeń klientów, którzy zgodnie z przysługującym im prawem domagali się sprzedaży produktu w korzystniejszej dla nich cenie, którą widzieli na półce. – Każdy sprzedawca ma również obowiązek uwidocznienia ceny towaru. Uniemożliwienie konsumentowi zapoznania się z ceną na etapie wyboru produktu jest poważnym naruszeniem jego prawa do rzetelnej, prawdziwej i pełnej informacji. Tymczasem kontrole Inspekcji Handlowej wykazały, że w sklepach Biedronka średnio aż 14 proc. towarów nie miało informacji o cenie – stwierdza Urząd.

Kara na Jeronimo Martins Polska

– Długotrwała praktyka spowodowała realne straty w portfelach konsumentów i bezpodstawne wzbogacenie się właściciela sieci ich kosztem. Dlatego zdecydowałem o nałożeniu na Jeronimo Martins Polska kary w wysokości 115 mln zł. Istnienie nieprawidłowości potwierdziła również sama spółka tłumacząc je błędami ludzkimi wynikającymi z dużej skali działalności. Nie wykluczamy, że tak rzeczywiście mogło być, nie usprawiedliwia to jednak w żadnym stopniu działania na niekorzyść klientów, tym bardziej, że przez długi czas przedsiębiorca – pomimo licznych nieprawidłowości wykrywanych przez Inspekcję Handlową – nie starał się systemowo rozwiązać tego problemu. Tak duży podmiot powinien dochować należytej staranności w swojej działalności, aby błędy w oznaczeniu nie dotykały osób kupujących w jego sklepach – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Poza sankcją pieniężną w sklepach Biedronka będzie musiała znaleźć się również informacja o prawach przysługujących konsumentom w przypadku różnicy w cenie na półce i w kasie: W przypadku rozbieżności lub wątpliwości co do ceny za oferowany towar konsument ma prawo do żądania sprzedaży towaru po cenie dla niego najkorzystniejszej (art. 5 ustawy z dnia 9 maja 2014 r. o informowaniu o cenach towarów i usług).

Decyzja nie jest prawomocna, przysługuje od niej odwołanie do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Różnice w cenie na półce i w kasie lub brak informacji ile kosztuje dany produkt to praktyki niezgodne z prawem i nie mogą być stosowane w żadnym sklepie. Liczba i treść skarg konsumentów, które dotychczas otrzymał UOKiK, a także wyniki kontroli prowadzonych przez Inspekcję Handlową nie wskazywały, żeby podobny problem na tak dużą skalę istniał w pozostałych, dużych sieciach handlowych. Jeśli jednak konsumenci zauważą taką praktykę, zachęcamy do informowania UOKiK lub właściwego Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej – apeluje UOKiK.

Konsumencie, pamiętaj o swoich prawach:

– Ceny powinny być umieszczone na towarze lub w jego pobliżu, np. na wywieszce na półce. Sprzedawca musi informować o nich w jednoznaczny sposób i w widocznym miejscu. Jeśli podaje je tylko ustnie albo nie podaje ich wcale, to łamie prawo.
– Porównuj, ile kosztują podobne produkty. Ułatwiają to tzw. ceny jednostkowe – za kilogram, litr, 100 gramów, sztukę. Sprzedawca ma obowiązek je podawać.
– Jeśli cena w kasie jest wyższa od tej na towarze lub na półce, masz prawo kupić daną rzecz po niższej cenie. Gdy różnicę zauważysz dopiero na paragonie, domagaj się zwrotu nadpłaconej kwoty. W takiej sytuacji dobrze jest mieć dowody, np. zdjęcie wywieszki na sklepowej półce i paragon.
– O nieprawidłowościach zawiadamiaj Inspekcję Handlową lub UOKiK.




Cisza wyborcza. W Płocku doszło do incydentu. Policja będzie prowadzić czynności wyjaśniające

Do Komendy Miejskiej Policji w Płocku wpłynęło w sobotę zawiadomienie o naruszeniu ciszy wyborczej polegającym na promowaniu jednego z kandydatów na prezydenta RP podczas audycji radiowej. W sprawie podjęte zostaną czynności wyjaśniające – podała policja.

Zawiadomienie, jakie wpłynęło w sobotę dotyczy naruszenia art. 498 Kodeksu wyborczego, odnoszącego się do agitacji po zakończeniu kampanii wyborczej, w trakcie ciszy wyborczej – poinformowała mł. asp. Marta Lewandowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Jak wyjaśniła, chodzi o naruszenie „polegające na promowaniu jednego z kandydatów na prezydenta przez radio”. Dodała, iż zgłoszenie dotyczy porannej audycji w jednej z lokalnych rozgłośni. – W związku z tym zawiadomieniem policjanci będą prowadzić czynności wyjaśniające – zaznaczyła Lewandowska.

– Dotąd w całym kraju odnotowaliśmy pojedyncze przypadki łamania ciszy wyborczej. Dotyczyły głównie zrywania plakatów oraz zaklejania twarzy kandydatów na prezydenta – powiedziała st. asp. Wioletta Szubska z Komendy Głównej Policji. Przypomniała, że złamanie ciszy wyborczej jest wykroczeniem, za które może grozić grzywna, od 20 do 5 tys. zł.

„Zakaz agitacji wyborczej – nie można prowadzić agitacji wyborczej, nie wolno zwoływać zgromadzeń, organizować pochodów i manifestacji, wygłaszać przemówień, rozpowszechniać materiałów wyborczych. Dotyczy to również internetu. Przebywając w lokalu wyborczym zabrania się również m. in. eksponowania napisów, znaków oraz symboli kojarzonych z kandydatami i komitetami wyborczymi. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny”. Nie można publikować sondaży wyborczych, czy przewidywań wyniku głosowania. Tu również jest mowa o karze grzywny i to ogromnej wysokości: od pięciuset tysięcy do miliona złotych – wymienia Państwowa Komisja Wyborcza.

Materiały wyborcze zamieszczone przed zakończeniem kampanii wyborczej nie muszą być usuwane z przestrzeni publicznej na czas ciszy wyborczej. Nie wolno ich modyfikować ani przemieszczać, ponieważ może to zostać uznane za czynne prowadzenie agitacji wyborczej – wyjaśnia PKW.

Źródło: PAP.




Miał pójść do kolegi. Do domu już nie wrócił. Policja prosi o pomoc w odnalezieniu płocczanina

Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Płocku, z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu, poszukują zaginionego 61-letniego Marka Krysztofiaka. Mężczyzna 23 czerwca ok. godz. 19:00 wyszedł z miejsca zamieszkania z zamiarem udania się do kolegi. Do chwili obecnej nie skontaktował się z rodziną, nie powrócił również do miejsca zamieszkania.

Rysopis zaginionego: wzrost 183 cm, krępa, muskularna budowa ciała, włosy krótkie szpakowate, sztuczna górna szczęka.

Znaki szczególne: tatuaż na klatce piersiowej z lewej strony z wizerunkiem smoka, tatuaż na śródstopiu – kompozycja rysunków, na obu policzkach znamię w rodzaju pieprzyka .

W chwili zaginięcia mężczyzna ubrany był w granatową kurtkę, spodnie jeansowe granatowe, czarne buty sportowe, t-shirt, czarną torebkę zakładaną przez ramię.

Ktokolwiek widział zaginionego lub zna miejsce jego pobytu, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Płocku, tel. 47 705 16 00 ; 47 705 16 01 i pod numerem alarmowym 112.

Fot. KMP w Płocku, KB




Dla jednego maluszka było już za późno. Umarło pod balkonem w centrum miasta. Nie bądźmy obojętni, reagujmy, aby nie dochodziło do takich sytuacji!

– Centrum, wolnożyjąca kotka i jej młode. Wegetują, walczą o przetrwanie, jedni je dokarmiają, inni przeganiają. Chore malce, którym nikt nie chciał pomóc… Dopiero gdy jedno z kociąt umierało pod czyimś balkonem, ktoś je zauważył – opisują w Fundacji „Pomagamy Płockim Zwierzakom”.

Dla jednego maluszka było za późno.

– Odszedł w męczarniach, na rozgrzanym betonie, sam, niczyj, niekochany przez nikogo, nie poznawszy ludzkiego dotyku, nie dostając szansy na długie życie… To okrutne, ale jego śmierć prawdopodobnie ocaliła życie jego rodzeństwa.

Wiadomość o maleństwach dzięki jednej z grup na Facebooku dotarła do Fundacji „Pomagamy Płockim Zwierzakom”. – Mieszkaniec bloku, Pan Michał, spędził cały dzień na łapaniu kociaków, a następnie zawiózł je do weterynarza, skąd trafiły do jednego z naszych domów tymczasowych. Maleństwa mają zaawansowany koci katar, były zapchlone, zaropiałe, kichające. To 6-tygodniowe kocie dzieci, dwie kotki i kocurek. Kocurek waży 800g, czarno-biała kotka 650g.

Obawiają się, że być może pomoc nadeszła za późno także dla kolejnego z kociąt, burej kici, ważącej zaledwie 435 g, tyle co trzytygodniowy kociak…Sama skóra i kości, do tego bardzo kicha i jedno oczko ma w słabym stanie. Maleńka ma w sobie wolę życia, próbuje jeść, ale przez katar nie może przy tym oddychać, bardzo się męczy, nie ma siły dojść do kuwetki… 💔Nie wiemy co z nią będzie, obawiamy się, że nie zdążyliśmy, że pomoc przyszła o dzień za późno, o kilka godzin za późno, że to za dużo dla tak malutkiego, wyniszczonego ciałka, że mała się podda… Lecą nam łzy gdy na nią patrzymy. Jest niewiarygodnie krucha…

Leczenie kocich dzieci kosztuje. Pan Michał, który te kociaki zabrał i zadbał o pomoc, zapłacił rachunek za wizytę u weterynarza (150 zł). Na tym jednak nie kończą się starania o kocią rodzinę. – Czeka nas jeszcze kilka wizyt kontrolnych z małymi, testy na fiv/felv. Do tego dobrej jakości karma – jedzonko i żwirek dla tej trójki to ok. 250-300 zł miesięcznie, a będą u nas co najmniej półtora/dwa miesiące, pewnie znacznie dłużej, bo krówki i buraski bardzo długo czekają na domy… Czy pomożecie nam zapewnić im dobrą przyszłość mimo złego startu w życie? Bardzo prosimy w ich imieniu, one nie mają nikogo prócz nas…

Tu znajduje się link do zbiórki: Czy przyszliśmy na czas, aby uratować te kocie istnienia?

Fot. https://zrzutka.pl/rx2d7y




Pierwsza ‚ósemka’ nadal w zasięgu Wisły Płock, czyli… dopóki piłka w grze

Nie mają wytchnienia piłkarze nożni Wisły Płock. Już jutro, czyli w środę rozegrają mecz 29. kolejki PKO Ekstraklasy. W Płocku o godzinie 18:00 podejmą Śląsk Wrocław. Stawką tego meczu będą niezwykle ważne trzy punkty, które przy pewnych założeniach mogą pomóc awansować do pierwszej ósemki tabeli.

Po wznowieniu rozgrywek PKO Ekstraklasy, płocka Wisła rozegrała dwa mecze. 31 maja przegrała na własnym boisku z Koroną Kielce 1:4, natomiast w minioną sobotę zremisowała w Białymstoku z Jagiellonią 2:2. O ile w tym pierwszym meczu byli drużyną zdecydowanie słabszą, to na Podlasiu prawie zdominowali drużynę gospodarzy. Mnóstwo sytuacji do strzelenia bramek, momentami bardzo dobra gra w obronie, a jednak zdobyty tylko jeden punkt. Gospodarze w ostatniej minucie wyrównali wynik spotkania – istny dramat. Wisła straciła w tym meczu dwa punkty, które znacznie ułatwiłyby walkę o czołową ósemkę ligi.

Nie wszystko jednak stracone. Przy pewnych założeniach Wisła może się tam znaleźć. Najbardziej trzeba śledzić wyniki Jagiellonii, która ma w tym momencie 41 punktów i jeśli w kolejnych dwóch zdobędzie minimum trzy, to Nafciarzy będzie czekała walka w grupie spadkowej. Drużyny będące w tabeli przed Wisłą, czyli Raków Częstochowa, Zagłębie Lubin i Górnik Zabrze, w tak zwanym pierwszym wariancie nie mogą zdobyć łącznie sześciu punktów. Wiadomo, że Raków lub Zagłębie tego nie zrobią, ponieważ w 30 kolejce zagrają między sobą w Częstochowie. Górnik zagra z Piastem Gliwice i Legią Warszawa, a wspomniana Jagiellonia z ŁKS Łódź (wyjazd) i z Piastem (u siebie). Jak zatem widać, szanse na ósme miejsce, i co za tym idzie zapewnienie sobie utrzymania bez oglądania się na innych, są.

Jeżeli chodzi o drugą możliwość awansu, to jest ona wręcz niemożliwa do spełnienia. Ale w sporcie wszystko jest możliwe. Przy czterech punktach zdobytych przez Wisłę Płock w dwóch meczach, Jagiellonia… nie mogłaby zdobyć ani jednego! Brzmi nieprawdopodobnie, a jednak wynika to dokładnie z tabeli ligowej. Również pozostałe drużyny nie mogłyby za bardzo zaszaleć z ilością zdobytych punktów. Dopóki jednak piłka w grze, kibicujemy Wiśle i trzymamy mocno kciuki.

Zostawmy wyliczanki na boku i przejdźmy do jutrzejszego meczu. Według „Przeglądu Sportowego”, skład Wisły na mecz ze Śląskiem może wyglądać następująco: Kamiński – Michalski (młodzieżowiec) – Rzeźniczak, Uryga, Garcia – Furman, Rasak, Szwoch – Merebashvili, Gjertsen – Sheridan. Jeżeli te przypuszczenia się potwierdzą, to wielu kibiców odetchnie z ulgą, widząc w bramce Krzysztofa Kamińskiego. Bramkarz, wracający do Płocka po kilkuletniej przerwie, na pewno gorszy od Thomasa Dähne nie jest. A większość kibiców zapewne pamięta, jak Kamiński prezentował się w czasach swoich występów w Płocku. Do gry przewidziany jest również Cillian Sheridan, który w Białymstoku strzelił bramkę. Boisko opuścił jednak w okolicach siedemdziesiątej minuty gry z powodu urazu i możliwe, że nie był on na tyle poważny, żeby nie mógł zagrać w środowym spotkaniu. Ważną informacją jest również to, że przed niedzielnym meczem w Krakowie, czterech zawodników musi uważać na żółte kartki. Zagrożeni są bowiem: Alan Uryga, Dominik Furman, Mateusz Szwoch i Giorgi Merebashvili.

Gorąco wierzymy, że dobra, a momentami bardzo dobra dyspozycja w Białymstoku, przełoży się na mecz ze Śląskiem Wrocław. Goście swój mecz w Gdyni (przegrany 1:2) mieli w niedzielę, a już we środę muszą zameldować się w Płocku. Jak widać, czasu na odpoczynek mieli bardzo mało, do tego dochodzą podróże, więc może mieć to odbicie na ich grę. Z tym, że może, ale nie musi. Liczymy na Nafciarzy, że zdobędą komplet punktów.

Łukasz Zieliński.

Fot. Michał Łada (Wisła Płock)




Nowy kierunek na płockiej uczelni. Mają zgodę ministra. Rektor: Specjaliści z tego obszaru zawsze będą potrzebni

Mazowiecka Uczelnia Publiczna zaoferuje nowy kierunek kształcenia w ramach studiów pierwszego stopnia. – Starania o uruchomienie studiów licencjackich w zakresie administracji to naturalna konsekwencja podjęcia przez nas w ubiegłym roku kształcenia na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne z administracją publiczną w ramach studiów magisterskich – mówi prof. Maciej Słodki, rektor Mazowieckiej Uczelni Publicznej w Płocku. 

Decyzją Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Mazowiecka Uczelnia Publiczna w Płocku otrzymała uprawnienie do prowadzenia studiów pierwszego stopnia na kierunku administracja.

– Studia II stopnia powstały przede wszystkim w odpowiedzi na potrzeby absolwentów bezpieczeństwa wewnętrznego – wyjaśnia rektor. – Doszliśmy jednak do wniosku, że uruchomienie kierunku administracja w ramach studiów licencjackich znakomicie uzupełni naszą ofertę. Specjaliści z tego obszaru zawsze będą potrzebni, a w obecnej sytuacji związanej z pandemią kierunek administracja może cieszyć się jeszcze większym zainteresowaniem, gdyż przygotowuje do pracy w obszarze kojarzonym w sposób szczególny ze stabilnością i bezpieczeństwem.

Studia mają profil praktyczny i skierowane są do osób interesujących się działaniem instytucji publicznych oraz rolą administracji w funkcjonowaniu współczesnego społeczeństwa i gospodarki. To propozycja dla osób, które wiążą swoją przyszłość z pracą w instytucjach państwowych i samorządowych, a także w komórkach administracyjnych przedsiębiorstw.

Rekrutacja na administrację, podobnie jak na inne kierunki, rozpocznie się 10 sierpnia 2020 r.

Fot. KB




Policjanci z Kutna zakażeni koronawirusem. Wcześniej mieli kontakt z funkcjonariuszami z Gostynina. Co z testami dla policjantów?

W czwartek wieczorem, 4 czerwca, nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w kutnowskiej komendzie przynajmniej dwóch policjantów jest zakażonych koronawirusem i właśnie ci policjanci mieli mieć kontakt z funkcjonariuszami z  komendy w Gostyninie w związku z działaniami na terenie gminy Szczawin Kościelny. Czy faktycznie mogło dojść do zakażenia, czy konieczne jest przeprowadzenie, jak sugerowano, jak najszybciej testów w gronie policjantów?

W ten czwartek pojawiła się nieoficjalna informacja o tym, że zakażeni koronawirusem policjanci z Kutna mieli kontakt – w związku z policyjnym pościgiem za kierującym – z policjantami z gostynińskiej drogówki, wydziału kryminalnego, a także z prewencji.  

Komenda Powiatowa Policji w Kutnie: Mamy potwierdzone przypadki zakażenia

Sierż. szt. Justyna Filipczak potwierdza, że wykryto zakażenie koronawirusem u funkcjonariuszy z Kutna, którzy zostali już odseparowani.

– W Komendzie Powiatowej Policji w Kutnie potwierdzone zostały 3 przypadki zakażenia koronawirusem, funkcjonariusze przebywają w izolacji domowej.

Jak dotąd badaniami objęto 25 policjantom z tej jednostki. – Podyktowane jest to tym, iż została stworzona tzw. mapa kontaktu z innymi funkcjonariuszami. Oczekujemy na wyniki badań 8 policjantów, co do pozostałych tj.: 14 funkcjonariuszy wynik jest ujemny. Na chwilę obecną nie ma potrzeby przeprowadzenia badania wszystkim pracownikom, gdyż rozpoznany przez medycynę sposób przenoszenia choroby, etapy niezakażeniowe, stosowane środki ochrony osobistej ograniczają rozprzestrzenianie wirusa. Komenda jest w stałym kontakcie z Inspektorem Sanitarnym MSWiA oraz Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Kutnie – zapewnia sierż. szt. Justyna Filipczak.

Pościg w gminie Szczawin Kościelny powodem do niepokoju?

Mężczyzna nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Kierujący okazał się mieszkańcem powiatu płockiego. Sprawę opisano na stronie komendy:

– Sytuacja rozpoczęła się w miejscowości Sokołówek, gdzie policjanci zarejestrowali pojazd nissan micra, którego kierowca przekroczył dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym. Mundurowi podjęli próbę zatrzymania pojazdu do kontroli. Nissan początkowo zatrzymał się, jednak w momencie wysiadania policjanta z radiowozu nagle odjechał. Funkcjonariusze podjęli pościg. Pomimo sygnałów świetlnych i dźwiękowych kierowca nissana kontynuował jazdę, powodując ogromne zagrożenie w ruchu drogowym. Uciekał w kierunku województwa mazowieckiego. Kilkukrotnie wykonywał niebezpieczne manewry i znacznie przekraczał prędkość. Uciekając przed policjantami kierowca nissana narażał siebie oraz innych uczestników ruchu drogowego. Pędził 115 km/h w miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 60km/h. W miejscowości Pieryszew na terenie powiatu gostynińskiego, kierowca nissana uderzył w radiowóz. Wtedy mundurowi zdecydowali się użyć radiowozu jako środka przymusu bezpośredniego. Skutecznie zablokowali uciekiniera, którego auto zatrzymało się w rowie.

Kierowca nissana podróżował z pasażerem, 31-letnim mieszkańcem powiatu gostynińskiego. Okazało się, że kierujący nissanem 26-latek nigdy nie posiadał uprawnień do kierowania. Posiadał natomiast sądowy zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych.

A co z kontaktem z policjantami z Gostynina podczas ścigania auta na terenie gminy Szczawin Kościelny? – Informuję, iż funkcjonariusze policji z Komendy Powiatowej Policji w Kutnie w ostatnim okresie nie wykonywali żadnych czynności wspólnie z funkcjonariuszami Komendy Powiatowej Policji w Gostyninie – odpowiedziała sierż. szt. Justyna Filipczak z KPP w Kutnie. Od zdarzenia upłynęło bowiem już kilka tygodni.

Komenda w Gostyninie: Kontakt był, tylko wcześniej

Jednocześnie o sprawę pytaliśmy w komendzie w Gostyninie, a tam potwierdzają, że był pościg za kierującym…

– Policjanci Komendy Powiatowej Policji w Gostyninie w dniu 23.04.20r. mieli kontakt z funkcjonariuszami Komendy Powiatowej Policji w Kutnie – mówi mł. asp. Żaneta Kołodziejska.

Chodziło o 5 policjantów z różnych wydziałów. Jak się okazuje, nie dostali jednak żadnej informacji o wykryciu koronawirusa u policjantów z Kutna. Kiedy dotarła do nich ta informacja, skontaktowali się z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Gostyninie. – Kontakt był o wiele wcześniej niż wykryto koronawirusa u policjantów z Kutna. Po konsultacji z PSSE w Gostyninie, ze względu na upływ czasu, nie ma przesłanek do pobrania wymazu od policjantów z naszej komendy. Nie ma osób, które są nieobecne w pracy z uwagi na podejrzenie zakażenia koronawirusem – podkreśla policjantka.

Jeśli w grę wchodzi koronawirus, każdą sytuację należy traktować poważnie. A zwłaszcza, jeśli mamy tu dwie komendy policji, funkcjonariuszy, którzy mają nie tylko kontakt ze sobą, ale też z mieszkańcami. Nasze życie zmieniło się i jedyne, co możemy zrobić, to przestrzegać zasad. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku. W opisanej sytuacji najważniejsza okazała się data zdarzenia w miejscowości Pieryszew – 23 kwietnia 2020 r. Okres inkubacji koronawirusa trwa od 1 do 14 dni, jednak średnio pierwsze objawy mogą pojawić się po ok. 5 dniach. Pamiętajmy, kontakt z osobą zakażoną – choćby przypadkowo – to jedno, ale równie istotne jest kiedy do tego kontaktu doszło – zawsze bierzmy pod uwagę, zanim zaczniemy się poważnie niepokoić, ile od tego kontaktu upłynęło czasu. Po prostu mocniej uważajmy na siebie.




W Płocku otworzyli Vendo Park. To szósty taki park handlowy na Mazowszu

A zarazem jest to siedemnasty Vendo Park w Polsce. Łączna powierzchnia zabudowy nowo otwartego Vendo Parku przy ul. Portowej 3 w Płocku wynosi 4 500 mkw. 

Budowa inwestycji Trei rozpoczęła się w październiku ubiegłego roku, generalnym wykonawcą była firma JMS.

Do dyspozycji najemców oddano 4 200 mkw. powierzchni, z czego ponad 2 000 mkw. zajmuje Lidl. Poza KiK i Pepco. Ofertę zakupową parku handlowego wzbogaci także marka Tedi – otwarcie zaplanowano nieco później. Oprócz nowego obiektu, powstało również 120 miejsc parkingowych.

Na Mazowszu Vendo Parki funkcjonują już w Pułtusku, Ostrołęce, Kobyłce, Mińsku Mazowieckim i Milanówku.

– Nasze obiekty, w odróżnieniu od dużych galerii handlowych, nie posiadają części wspólnych. Do wszystkich sklepów wchodzi się oddzielnym wejściem z zewnątrz, od strony parkingu – mówi Jacek Wesołowski, dyrektor zarządzający Trei Real Estate Poland.




Złożyli kwiaty przy ławeczce Tadeusza Mazowieckiego. W Płocku trwa zbiórka podpisów dla Rafała Trzaskowskiego [FOTO]

31 lat temu odbyły się częściowo wolne wybory. Do bojkotu wyborów wezwały wówczas „Solidarność Walcząca” oraz Federacja Młodzieży Walczącej. Żądały odsunięcia PZPR od władzy i przeprowadzenia w pełni wolnych wyborów parlamentarnych. Dla niektórych ta rocznica, chociaż nie były to jeszcze wybory demokratyczne, to jednak powód do świętowania. Późnym popołudniem przy ławeczce Tadeusza Mazowieckiego złożono kwiaty. Przy okazji zbierano podpisy pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego w wyborach na prezydenta Polski.

4 czerwca 1989 r. odbyła się I tura wyborów do Sejmu i Senatu. Wybory zagwarantowały zwycięstwo „Solidarności” i przyniosły klęskę stronie rządowej. Z kolei II tura odbyła się 18 czerwca. Ostatecznie kandydaci Solidarności uzyskali w wyborach 260 miejsc w 560-osobowym Zgromadzeniu Narodowym.

Wasz prezydent, nasz premier

Prezydentem został gen. Wojciech Jaruzelski. Wybory nie były przy urnach – decydowało Zgromadzenie Narodowe. Jednak wybory zapoczątkowane 4 czerwca doprowadziły do powołania na szefa Rady Ministrów płocczanina, Tadeusza Mazowieckiego.

– Tadeusz Mazowiecki stworzył rząd, który został zaprzysiężony 12 września – przypominał dziś Krzysztof Borkowski na chwilę przed złożeniem kwiatów przy ławeczce z pomnikiem byłego premiera Polski.

Kwiaty składał wraz z prezydentem Płocka, Andrzejem Nowakowskim. Obecny był również wiceprezydent Płocka, Roman Siemiątkowski.

Zbierano podpisy dla kandydującego na prezydenta Polski, Rafała Trzaskowskiego. Miałby reprezentować w tych wyborach, które już 28 czerwca (druga tura 12 lipca), Koalicję Obywatelską. Wcześniej kandydatką KO była Małgorzata Kidawa-Błońska.

Czytaj też: Włodarz Płocka o zmianie kandydata w wyborach na prezydenta RP: Kidawa-Błońska była dobrą kandydatką na czas spokojnych wyborów. A dziś o Polskę trzeba się bić

– Mamy wyjątkowy, symboliczny dzień, ale też wyjątkowe miejsce w Płocku poświęcone honorowemu obywatelowi miasta Płocka, Tadeuszowi Mazowieckiemu. To szczególny dzień, dzień wolności, w którym 31 lat temu skończył się w Polsce komunizm. Zaczęła się w Polsce zupełnie inna epoka, epoka budowania wolności. Czasami trudna, czasami bolesna, czasami w złości, w gniewie, ale wspólnie, razem. Tak jak mówił Tadeusz Mazowiecki czasami trzeba się spierać, czasami o Polskę trzeba się bić, ale nie można się nienawidzić – sparafrazował słowa byłego premiera. – Dzisiaj my także chcemy się bić o Polskę demokratyczną – mówił Andrzej Nowakowski.

Włodarz Płocka nie ukrywa swojego poparcia dla Rafała Trzaskowskiego. To jest według niego ten kandydat, który ma szansę trafić do drugiej tury wyborów, jeśli do takiej dojdzie. Dziś wspomniał także o byłym prezydencie Polski, Lechu Wałęsie. – Także inni budowali w tym trudnym czasie państwo polskie, wierząc, że od tego momentu będzie już wolne i demokratyczne. Dzisiaj ta wolność i demokracja są zagrożone nie tylko przez pandemię, ale przez ludzi, którzy chcą tę pandemię wykorzystać nie tylko do tego, aby nas podzielić, ale przede wszystkim by zniewolić. Dzisiaj chcemy w symboliczny sposób oddać hołd nie tylko pierwszemu premierowi III Rzeczypospolitej, ale także wszystkim tym, którzy za tę Rzeczpospolitą walczyli, a później umierali.

Dodał, że na zbiórkę podpisów pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego jest mało czasu. – Ale wierzę, że wystarczy i to z naddatkiem. Będzie dużo więcej niż 100 tys. podpisów.

W akcję zbierania podpisów w Płocku zaangażowali się Zieloni, Stowarzyszenie Wolne Miasto Płock, podpisały się także już osoby z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Jak widać na zdjęciach, w miejscu spotkania obecna była także policja i municypalni.