Wejście ustawy o zakazie handlu tuż, tuż. Co na centra handlowe?

Zbliża się moment wejścia w życie ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele i święta. Jak do nowej sytuacji przygotowują się centra handlowe i czego mogą spodziewać się klienci? Polska Rada Centrów Handlowych centralizuje głosy przedstawicieli branży na temat nowego prawa.

PRCH aktywnie uczestniczyła w dyskusjach na temat wprowadzenia ustawy i przedstawiała argumenty dotyczące jej niekorzystnych skutków społeczno-ekonomicznych dla przedsiębiorców, pracodawców, pracowników oraz konsumentów.

Wskazywała błędy i sprzeczności legislacyjne, a także merytoryczne, a ostatecznie wnioskowała o jej odrzucenie przez parlament i prezydenta. Wspólnie z innymi organizacjami związanymi z branżą handlowo-usługową proponowała również alternatywne rozwiązanie, które spełniałoby postulaty Związków Zawodowych, czyli zagwarantowanie pracownikom handlu obowiązkowych dwóch wolnych niedziel w miesiącu, dzięki nowelizacji Kodeksu Pracy. Głos przedstawicieli branży nie został jednak wysłuchany.

Ustawa została podpisana, a 11 marca wypada pierwsza niedziela obowiązywania zakazu handlu. Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH tłumaczy, jakie działania podejmują przedstawiciele branży. – Zarządcy centrów handlowych przygotowują się do zakazu handlu, ale uzależniają swoje decyzje od warunków, w których działa konkretny obiekt. Zależy to m.in. od profilu centrum handlowego, liczby i rodzaju punktów handlowych i usługowych oraz lokalnych zwyczajów zakupowych. Otwarcia w niedziele bez handlu zapowiedziały duże centra w całej Polsce ze względu na mieszczące się w nich placówki, które zgodnie z ustawą mogą działać, np. kina, restauracje, lodziarnie, kwiaciarnie. W planach mają to także mniejsze obiekty posiadające tego typu lokale usługowe wyłączone spod zakazu – tłumaczy. 

W tej chwili trudno powiedzieć, ilu klientów będzie korzystać z otwartych placówek. W badaniach realizowanych na zlecenie PRCH, jako główne obawy związane z zakazem handlu, klienci centrów handlowych wskazywali chaos, korki i kolejki w soboty. Niejasne jest także dla nich czy dostępne będą kina, restauracje i usługi zlokalizowane w centrach. – Z badania wynika, że problematyczne w podobnym stopniu, co dezorientacja konsumentów, będzie odebranie im możliwości wyboru formy spędzania wolnego czasu z rodziną w galeriach handlowych oraz utrudnienie robienia dużych, rodzinnych zakupów – podkreśla Knap.

– Właściciele centrów finalne decyzje dotyczące otwarcia obiektów w niedziele objęte zakazem będą podejmować zapewne po kwartale, kiedy będzie można ocenić skutki zakazu. Wiemy, że w całej Polsce zarządcy ustalają, jak duża liczba placówek w danym centrum będzie mogła być otwarta w myśl nowej ustawy – mówi dyrektor PRCH.

Kolejnym rozważanym rozwiązaniem jest wydłużenie godzin otwarcia w tygodniu. Jako pierwsze wdrożyły je już np. niektóre centra outletowe. Wynika to m.in. z faktu, że znajdują się one zazwyczaj na obrzeżach miast i wizytę w nich wielu klientów planuje z pewnym wyprzedzeniem. Z danych wynika, że dotychczas połowa klientów odwiedzała centra wyprzedażowe w weekendy. Zamknięcie w niedzielę oznaczać będzie dla ich klientów duże zmiany.

– Wiemy, że zarządcy innych galerii, głównie w największych miastach, również zdecydowali się już na wydłużenie godzin funkcjonowania centrów w soboty i piątki, a w wielu innych centrach handlowych trwają analizy dotyczące tego, czy wydłużenie godzin pracy przyniesie efekt. Nieprecyzyjne zapisy ustawy i bardzo krótkie vacatio legis powodują utrudnienia  dla właścicieli centrów, sklepów, pracowników. Dopiero w marcu przekonamy się, jakie utrudnienia czekają na klientów – dodaje Radosław Knap. 

Warto przeczytać: W które niedziele w 2018 roku nie zrobimy zakupów? oraz Czy to był główny powód zakazu handlu? Orlen chce sprzedawać prawie wszystko

Fot. ShutterStock.

 




W które niedziele w 2018 roku nie zrobimy zakupów?

W 23 niedziele 2018 roku Polacy nie zrobią zakupów w sklepach. Od marca, czyli za kilka tygodni zacznie obowiązywać ustawa, która zakłada zakaz handlu w niektóre niedziele. Sejm przegłosował ją w 2017 roku.

Od marca sklepy będą czynne przez dwie niedziele – pierwszą i ostatnią – każdego miesiąca. W 2019 roku będzie to już tylko jedna niedziela w miesiącu – ostatnia. W 2020 roku będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele. Ustawa przewiduje jednak wyjątki, które obejmą siedem niedziel w całym roku. Trzy przedświąteczne oraz w ostatnie niedziele przypadające w styczniu, kwietniu, czerwcu i sierpniu – większość sklepów organizuje wtedy słynne wyprzedaże. Spod zakazu handlu w niedziele wyłączone zostaną punkty, w których przeważa działalność gastronomiczna. Ustawodawcy przewidzieli sytuację, kiedy to duże sklepy, które posiadają piekarnie czy cukiernie, mogą wykorzystać tę sytuację do prowadzenia handlu w całym sklepie. Wprowadzono zatem poprawkę, która stanowi, że piekarnie, cukiernie czy kwiaciarnie będą czynne, jeżeli ta działalność jest dominującą w danym punkcie sprzedaży.

W te niedziele nie zrobicie zakupów w 2018 roku:

— 11 marca – zakaz handlu
— 18 marca – zakaz handlu
— 1 kwietnia – zakaz handlu (Wielkanoc)
— 8 kwietnia – zakaz handlu
— 15 kwietnia – zakaz handlu
— 22 kwietnia – zakaz handlu
— 13 maja – zakaz handlu
— 20 maja – zakaz handlu (Zielone Świątki)
— 10 czerwca – zakaz handlu
— 17 czerwca – zakaz handlu
— 8 lipca – zakaz handlu
— 15 lipca – zakaz handlu
— 22 lipca – zakaz handlu
— 12 sierpnia – zakaz handlu
— 19 sierpnia – zakaz handlu
— 9 września – zakaz handlu
— 16 września – zakaz handlu
— 23 września – zakaz handlu
— 14 października – zakaz handlu
— 21 października – zakaz handlu
— 11 listopada – zakaz handlu (Święto Niepodległości)
— 18 listopada – zakaz handlu
— 9 grudnia – zakaz handlu

                                              Dokładny kalendarz dni wolnych od handlu w 2018 – grafika




Czy to był główny powód zakazu handlu? Orlen chce sprzedawać prawie wszystko

“Omijać Orlen”, “A może tak bojkotować Orlen? Jest tyle innych stacji z naprawdę lepszym paliwem” – to najdelikatniejsze z ponad 1000 komentarzy pod postem na Facebooku, na którym widnieje stacja paliw PKN Orlen, a na zdjęciu widzimy taki oto napis – “Państwowego Orlenu zakaz nie dotyczy, więc chcą tam sprzedawać mięso, buty i telewizory”.

Pod postem szybko pojawiły się komentarze i głośno wyrażane myśli. Łagodnie rzecz ujmując, nie są one zbyt przychylne dla obecnie rządzących. Na stronie PKN Orlen czytamy, że 2 lutego na nadzwyczajnym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy PKN Orlen, będzie rozpatrywany postulat poszerzenia działalności koncernu o sprzedaż hurtową kilkunastu grup produktów.

Mając na względzie umieszczenie w porządku obrad punktu dotyczącego zmian Statutu Spółki, zgodnie z art. 402 § 2 kodeksu spółek handlowych, Zarząd Spółki przedstawia proponowane zmiany Statutu Spółki” – informuje spółka.

“W § 2 ust. 2 po punkcie 70 dodać kolejne punkty o brzmieniu następującym: 71. Sprzedaż hurtowa owoców i warzyw (PKD 46.31.Z); 72. Sprzedaż hurtowa mięsa i wyrobów z mięsa (PKD 46.32.Z); 73. Sprzedaż hurtowa mleka, wyrobów mleczarskich, jaj, olejów i tłuszczów jadalnych (PKD 46.33.Z); 74. Sprzedaż hurtowa napojów alkoholowych (PKD 46.34.A); 75. Sprzedaż hurtowa napojów bezalkoholowych (PKD 46.34.B); 76. Sprzedaż hurtowa wyrobów tytoniowych (PKD 46.35.Z); 77. Sprzedaż hurtowa cukru, czekolady, wyrobów cukierniczych i piekarskich (PKD 46.36.Z); 78. Sprzedaż hurtowa herbaty, kawy, kakao i przypraw (PKD 46.37.Z); 79. Sprzedaż hurtowa pozostałej żywności, włączając ryby, skorupiaki i mięczaki (PKD 46.38.Z); 80. Sprzedaż hurtowa niewyspecjalizowana żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (PKD 46.39.Z); 81. Sprzedaż hurtowa odzieży i obuwia (PKD 46.42.Z); 82. Sprzedaż hurtowa elektrycznych artykułów użytku domowego (PKD 46.43.Z); 83. Sprzedaż hurtowa wyrobów porcelanowych, ceramicznych i szklanych oraz środków czyszczących (PKD 46.44.Z); 84. Sprzedaż hurtowa perfum i kosmetyków (PKD 46.45.Z); 85. Sprzedaż hurtowa wyrobów farmaceutycznych i medycznych (PKD 46.46.Z); 86. Sprzedaż hurtowa zegarków, zegarów i biżuterii (PKD 46.48.Z); 87. Sprzedaż hurtowa pozostałych artykułów użytku domowego (PKD 46.49.Z); 88. Sprzedaż hurtowa niewyspecjalizowana (PKD 46.90.Z).”

Okazuje się, że prawo i ustawy można obejść. “To tylko ustawa – kiedy w (piii) ma się Konstytucję, to łamanie ustaw to nawet nie pryszcz – to pryszczyk” – podsumował całą akcję z obejściem ustawy zakazu handlu w niedzielę spółki jeden z forumowiczów.

Fot. Facebook oraz PKN Orlen.

 




Celiński w Płocku: Wróg jest wewnątrz naszego kraju i prowadzi nas do wojny [FOTO]

Ogromny smutek i troska wyrysowane były na twarzach ludzi, którzy w niedzielę, 23 lipca, przyszli pod płockie Sądy – Rejonowy i Okręgowy. A kiedy prawie 600 gardeł zaśpiewało – “a mury runą, runą, runą…”, chyba nie było osoby wśród zgromadzonych, która nie poczułaby jedności, wiary i nadziei w to, że warto tam być, że wręcz trzeba. 

Jedno jest pewne, Polacy mają dość obecnych rządów. Kropla, po kropli w narodzie budziło się niezadowolenie, złość i bezradność na to co się dzieje w naszym kraju. Ludzie po kolejnych ustawach wprowadzanych po nocach, “przepychanych kolanem”, buntowali się. Rosło i rośnie niezadowolenie, Polacy czują się coraz bardziej oszukani. Jednak ustawa o Sądzie Najwyższym, która zrujnuje polską demokrację, była kroplą goryczy, która zdecydowała o tym, że świadomi Polacy zaczęli się jednoczyć. A potrafią to robić, jak chyba nikt na świecie, co jasno pokazuje nasza historia.

– Tego co dzieje się teraz już nie przemilczymy. Zostałam wychowana w szacunku do Konstytucji. Dziś doliczyłam się, że obecna władza złamała już 21 artykułów, które są w niej zapisane – mówiła młoda dziewczyna. – Co dalej? Nie możemy sobie pozwolić, aby bili nas po twarzach. Zero tolerancji dla takiego zachowania. Ci którzy nam ubliżają pozostają bezkarni. Nie możemy na to pozwalać! – mówił z kolei młody człowiek.

– PiS to wstyd! PiS to wstyd! Lech Wałęsa! Lech Wałęsa! Solidarność! Solidarność! Wolna Polska – europejska! Wolna Polska – europejska! – co chwila krzyczano hasła.

Mikrofon wędrował z rąk do rąk, ludzie zabierali głos. Opowiadali, wspominali, wyrażali swoje obawy. – Mam wrażenie, że żyję w sanacyjnej Polsce. Nie chcę umrzeć w dyktaturze faszystowskiej – padły mocne słowa, które do tłumu kierował płocczanin. – Precz z dyktaturą! Precz z dyktaturą! – zareagował tłum w aprobacie do słów mieszkańca Płocka. Warto dodać, że na demonstracji był Andrzej Celiński, znany polityk i socjolog. – Wróg jest wewnątrz naszego kraju i z największą powagą prowadzi nas do wojny – mówił demokrata. – Trzeba pamiętać, że są ludzie i instytucje, które są autorytetami. Od nich oczekuje się powiedzenia “Nie złoczyńcom!” – podkreślił. – Jak się nie powie – “Nie!” – traci się autorytet biskupie – podsumował, zwrócony twarzą w stronę Kurii Diecezjalnej.

Wśród obecnych na niedzielnej demonstracji byli politycy Platformy Obywatelskiej, .Nowoczesnej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, nikt nie zabrał głosu. Manifestacja odbyła się ponad podziałami politycznymi. Widać było chęć jednoczenia się przeciwko obecnym rządom, które zmierzają do dyktatury. – Wszyscy razem, ręce w górę, obalimy dyktaturę! -krzyczał tłum.

Ktoś zapyta o co chodzi? Niech zrobią porządek z sądami, które są opieszałe, zbyt długo czeka się na sprawy sądowe czy zapadają niesprawiedliwe wyroki. Otóż, nie jest to takie proste jak wyjaśniają – a raczej zupełnie nie wyjaśniają – bo obiecanego podczas wyborów dialogu z Polakami nie ma. Jest za to tylko “jedna, słuszna racja” – zupełnie jak za komuny. I jeżeli ktoś ludzi stojących dziś pod sądami wyzywa od “komuchów” – to raczej sam nim jest, ponieważ do tamtych czasów prowadzą nas obecnie rządzący. Tak, czasy głębokiego PRL-u wracają, wraz z kolejnymi ustawami, i to dziś ci, którzy krzyczą – “komuchy do domu” – mówią o sobie, albo w ogóle nie zdają sobie sprawy, z tego co dzieje się w Polsce.

Wracając do tematu, dlaczego akurat te reformy o sądownictwie, wzbudziły w ludziach bunt, który prawdopodobnie nie przejdzie bez echa tak jak dotychczasowe protesty. Uprawiam w tej chwili tzw. łopatologię – ale niestety wiedza społeczeństwa, które popiera działania partii Jarosława Kaczyńskiego, jest tak mała, że należy wyborców uświadamiać. W całej reformie sądownictwa w Polsce, nie chodzi o szarego Kowalskiego czy Nowaka, prawdziwy powód jest zgoła inny, chociaż najbardziej ucierpią na tym właśnie zwykli obywatele.

W 2009 roku uchwalono nowelizację Konstytucji, która wprowadziła zapis, że “skazanie prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego skutkuje utratą biernego prawa wyborczego do Sejmu i Senatu”. Jeżeli zatem sędziów powoła PiS, prokuratorów powoła PiS, pojawia się realna szansa po zreformowaniu sądownictwa, że za pomocą sądów, które będą pod wpływem partii – to, to samo ugrupowanie polityczne będzie miało wpływ na skład Sejmu i Senatu. Zgodnie z powiedzeniem – “daj mi człowieka, a znajdę paragraf”.

Zatem cała reforma uderza w opozycję i ludzi z nią związanych mniej lub bardziej np. jeżeli ktoś z opozycji nie spodoba się komuś z “kasty” rządzącej, będzie go można łatwo wyeliminować, za pomocą wyroku sądowego, pod byle jakim pretekstem. Jeżeli np. ktoś z partii rządzącej ubliży lub zniesławi, a nawet uderzy kogoś, kto popiera którąkolwiek partię opozycyjną – zgadnijcie kto wygra w sądzie, nawet w tym najwyższej instancji? W starciu z członkami ugrupowania rządzącego – byle jakiego szczebla, pokrzywdzeni nie będą mieli najmniejszych szans.

Oczywiście te przykłady można mnożyć w tysiące. W tych ustawach nie chodzi o dobro zwykłego obywatela, a właśnie o dobro “kasty”, która obecnie “dorwała” się do władzy. Ci, których dziś zabrakło pod sądami na manifestacjach, niech odwrócą na moment sytuację, czyli gdyby dwa lata temu PO – PSL, starało się wprowadzić w życie podobne ustawy, co by się działo? Zapewniam, byłoby dużo, dużo gorzej…ze strony ówczesnej opozycji – tych, którzy dziś bez zwracania uwagi na społeczeństwo, robią co chcą. A okrzyki w stylu “Duda wetuj!” są jakby mało przekonujące, bo prezydenta niestety mamy tylko do składania podpisów i raczej już nikt w niego nie wierzy.

Partia prze do przodu, gdzie na szarym końcu jest dobro zwykłego Polaka. Ni mniej, ni więcej chodzi o władzę i utrzymanie się przy niej.  Nie tak dawno “przerobili” Polacy ustawę dekomunizacyjną. I po co? Żeby nazwiska i organizacje komunistyczne zastąpić nowymi – tymi, które na scenie politycznej kraju zaistniały od 2015 roku.

Jeżeli ustawa o Sądzie Najwyższym wejdzie w życie, partia rządząca będzie miała również możliwość wpływu za pomocą sądów na personalny skład Sejmu i Senatu. Krótko mówiąc – żegnajcie demokratyczne wybory! Z chwilą wejścia ustawy o SN wszyscy jego sędziowie mają zostać przeniesieni w stan spoczynku, a nowych wyznaczy minister Zbigniew Ziobro. No i po czyjej stronie stanie taki sędzia, który będzie zależał od polityka? To najprościej wytłumaczone, co za chwilę może stać się polską rzeczywistością. Wracamy do komuny i jej lat świetności.

Chyba, że…Polacy się obudzą. A wszystko wskazuje na to, że do przebudzenia już doszło. W niedzielę pod płockimi sądami było – 500 – 600 osób – jak poinformował nas policjant, który “obstawiał” zgromadzenie. Jak na nasze miasto to bardzo dużo. Po proteście kobiet, w pamiętny “czarny poniedziałek”, największe. Ludzie przyszli ze świecami i białymi różami. Grupa płocczan i mieszkańców podpłockich miejscowości zapisała tym samym Płock na mapie, jako kolejne miasto w Polsce, które dołączyło do grona gdzie Polacy mają dość obecnej władzy i łamania Konstytucji.

– “Wyrwij murom zęby krat, zerwij kajdany, połam bat, a mury runą, runą, runą i pogrzebią stary świat” – tak śpiewali pod sądem płocczanie. I nie śpiewali cicho…

 

Fot. LR i DR.

 

 

 




Nasila się fala protestów. Ludzie w całej Polsce spotykają się przed sądami!

“Wyjdźmy z domów, wstańmy z kanap! Spotkajmy się w czwartek 20 lipca przed sądem, wyrażając w ten sposób swój sprzeciw przeciwko demolowaniu naszego państwa i żądając prezydenckiego veta w sprawie uchwał niszczących i upolityczniających wymiar sprawiedliwości. Chcemy veta, bo chcemy wolnych, niezawisłych sądów! Chcemy zapisanego w Konstytucji trójpodziału władzy! Chcemy normalności” – zapraszają organizatorzy protestów. W czwartek – dziś – o godz. 21 odbędą się one w Płocku i Płońsku.

W Płocku przed Sądem Rejonowym i Okręgowym oraz w Płońsku przed sądem Rejonowym. [ źródło: Gazeta Wyborcza Płock]

– W dniu 23 lipca – niedziela – w godz. 21.00 – 22.30 odbędzie się zgromadzenie w trybie uproszczonym w związku z bieżącą sytuacją w naszym kraju, związaną z obroną praworządności oraz niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zgromadzenie odbędzie się przy Sądach: Rejonowym i Okręgowym w Płock. Przewidywana liczba uczestników ok. 300 osób – informuje z kolei biuro prasowe ratusza. 

– Od kilku dni ludzie spotykają się spontanicznie, natomiast w niedzielę będzie zgromadzenie zgłoszone przez organizatorów – tłumaczy nam  Konrad Kozłowski z biura prasowego urzędu miasta. 

Protesty odbywają się w całym kraju, z dnia na dzień do manifestujących przyłączają się kolejne miasta, kolejne osoby. Partia rządząca przegłosowała ustawę o Sądzie Najwyższym. Teraz Polacy oczekuję weta od prezydenta Andrzeja Dudy. 

Fot. Dziennik Płocki.

 




Nowe zasady zakupu paliwa dla rolników. Nieprzestrzeganie ich grozi karami

Od 18 kwietnia obowiązuje Ustawa o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów (z dnia 9 marca 2017 roku), która stanowi część tzw. Pakietu Transportowego. Ustawa wprowadza ograniczenia w zakupie paliwa rolniczego na potrzeby gospodarstw rolnych.

Za nowymi przepisami kryją się obowiązki zarówno po stronie firm dostarczających paliwo jak i rolników. Za ich nieprzestrzeganie grożą kary – od 10 do 20 tys. złotych. Zgodnie z nowymi przepisami przewóz paliwa rolniczego ON jednorazowo w ilości powyżej 500 litrów (+/- 10%) podlegać będzie monitoringowi za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych prowadzonej przez Krajową Administrację Skarbową (KAS).

W sytuacji, kiedy rolnik będzie chciał zakupić ON od hurtowników z usługą dostawy do gospodarstwa, obowiązek zgłoszenia transakcji spoczywać będzie na sprzedawcy. Po zgłoszeniu dostawca otrzyma od KAS numer referencyjny przypisany do konkretnej dostawy. Numer ten następnie udostępni przewoźnikowi, który przed rozpoczęciem transportu wprowadzi swoje dane do systemu, a po dostarczeniu paliwa przekaże go rolnikowi. Rolnik najpóźniej w następnym dniu roboczym zobowiązany jest zgłosić odbiór paliwa na platformie.

Gdy rolnik sam będzie przewoził zakupione paliwo, zobowiązany będzie najpierw zgłosić jego przewóz do KAS i uzyskać numer referencyjny. Dopiero po okazaniu tego numeru sprzedawca będzie mógł sprzedać paliwo. Po przywiezieniu paliwa do gospodarstwa rolnik jest jeszcze zobowiązany zgłosić ten fakt do systemu (najpóźniej w następnym dniu roboczym).

Nieprzestrzeganie tych zasad zagrożone będzie karami finansowymi od 10 do 20 tys. zł. Możliwe jest także czasowe zajęcie pojazdu. Kontrole w trakcie przewozu paliwa będą mogli przeprowadzać np. służby porządkowe i celne, liczyć się trzeba także z możliwością kontroli w trybie postępowania podatkowego lub celno – skarbowego, która może być wykonana w ciągu pięciu lat.

Obowiązki związane z zakupem paliwa mogą się okazać bardzo uciążliwe dla rolników, szczególnie w okresie natężenia prac, istnieje jednak możliwość, przeniesienia ich części na dostawcę. Niektóre z firm już deklarują możliwość dopełnienia za rolnika formalności związanych z dostawą paliwa, w tym przypadku niezbędne jest jednak stosowne upoważnienie do wykonywania tych działań.

Przypominamy, że od 1 stycznia 2017 polscy rolnicy są zobowiązani przechowywać paliwo rolnicze w atestowanych zbiornikach. Jeżeli rolnik nie posiada takiego zbiornika, to paliwo może być rozlewane do maszyn rolniczych. Karę może otrzymać dostawca paliwa jak i rolnik za rozładunek paliwa do pojemników bez atestu.

Źródło: Wydział Kształtowania Środowiska UMP.
Fot. www.agrofoto.pl




‘Wielkie rżnięcie’ według Szyszki to nie wszystko. Wczytaj się w przepisy!

Odkąd 1 stycznia 2017 roku w życie weszła ustawa liberalizująca przepisy dotyczące usuwania drzew i krzewów. W całym kraju – począwszy od wsi, poprzez małe i większe miasteczka, a skończywszy na dużych miastach mamy do czynienia z niekontrolowaną wycinką zieleni. Piły spalinowe do cięcia drzew stały się poprzez tę ustawę… towarem deficytowym. 

Hurtowa wycinka zieleni w naszym kraju odbiła się szerokim echem. Jak się okazuje to jednak nie koniec. “Pilarze” i “ścinacze” drzew prą na przód w swoim wielkim rżnięciu. Coraz częściej pojawiają się sygnały w mediach oraz od mieszkańców, że pod bezwzględne piły trafiają drzewa na tzw. obszarach chronionych. Samorząd województwa mazowieckiego apeluje o rozwagę i zapoznanie się ze wszystkimi przepisami dotyczącymi wycinki.

– Ostatnio otrzymujemy coraz więcej sygnałów związanych z wycinką drzew na obszarach chronionego krajobrazu. Napływają one zarówno od pracowników urzędów gmin i miast, jak i mieszkańców Mazowsza, którzy są zaniepokojeni masową wycinką drzew – tłumaczy Tomasz Krasowski, dyrektor Departamentu Polityki Ekologicznej, Geologii i Łowiectwa.

Należy pamiętać, że tzw. “ustawa Szyszki” nie daje pełnej swobody wycinki drzew na wszystkich prywatnych działkach. Przede wszystkim są znaczne ograniczenia wycinki drzew objętych dodatkową ochroną – należą do nich między innymi drzewa w parkach krajobrazowych oraz na obszarach chronionego krajobrazu. Działki prywatne często znajdują się właśnie na takich terenach. Specjalną ochroną objęte są również pomniki przyrody oraz zieleń objęta ochroną konserwatorską – o czym mówi ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Ponadto wycinka jest ograniczona w okresie lęgowym ptaków czyli od 1 marca do 15 października oraz na terenach będących obszarami rozrodu, wychowu młodych, żerowania czy po prostu odpoczynku gatunków chronionych. Należy przy tym pamiętać, że właściwie wszystkie gatunki ptaków są w Polsce objęte ochroną prawną.

Każdy kto posiada działkę w parku krajobrazowym bądź na obszarze chronionego krajobrazu musi pamiętać, że nie wolno mu usuwać drzew, na których bądź przy których, znajdują się nory, legowiska, gniazda czy też inne schronienia i miejsca rozrodu dziko żyjących zwierząt. Bezwzględnie, dotyczy to drzew i krzewów stanowiących zadrzewienia  przydrożne, śródpolne i nadwodne.

Pamiętajmy, że nawet na terenach niebędących obszarami chronionymi, podczas wycinki drzew i krzewów, nie można niszczyć ostoi i miejsc przebywania gatunków chronionych, czyli m.in. wszystkich płazów i gadów czy też większości gatunków ptaków.

Jak sprawdzić czy nasza działka leży w obszarze chronionego krajobrazu? Na stronie internetowej Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska znajduje się specjalna mapa, na której każdy mieszkaniec może to w prosty sposób zweryfikować.




Rozmowa o nowej konstrukcji prawnej stowarzyszenia zwykłego z doktor Edytą Hadrowicz

Od 20 maja 2016 roku zaczęły obowiązywać w polskim systemie prawnym nowe przepisy dotyczące tworzenia, funkcjonowania i finansowania stowarzyszeń zwykłych. Wprowadziła je ustawa o zmianie ustawy Prawa o stowarzyszeniach oraz niektórych innych ustaw, uchwalona we wrześniu 2015 r.

O tym jakie przesłanki zadecydowały o wprowadzeniu nowej konstrukcji normatywnej stowarzyszenia zwykłego rozmawiamy z doktor Edytą Hadrowicz, która jako ekspertka reprezentująca Kancelarię Prezydenta RP, brała aktywny udział w pracach legislacyjnych (w szczególności na etapie parlamentarnym) nad znowelizowaną ustawą.

DP: Dlaczego dotychczasową konstrukcję stowarzyszenia zwykłego, funkcjonującego na kształt podobny do spółki cywilnej trzeba było zmieniać?

Doktor Edyta Hadrowicz: Po ponad dwudziestu sześciu latach rozwoju demokracji wydaje się, iż zachodziła konieczna i uzasadniona potrzeba dalszego rozwoju i wzmacniania modelu społeczeństwa obywatelskiego. Dotychczasowa regulacja ustawy – Prawo o stowarzyszeniach nie uwzględniała praktyki działalności uproszczonej formy stowarzyszenia, a niektóre jej przepisy paradoksalnie tę działalność utrudniały. Poza tym trzeba zauważyć, że do nowelizacji Kodeksu cywilnego w 2003 r. funkcjonowanie stowarzyszeń zwykłych według konstrukcji zaproponowanej przez ustawodawcę w 1989 r. było – jak należy sądzić – zabiegiem uzasadnionym, z uwagi na brak normatywnego potwierdzenia występowania w obrocie prawnym obok osób fizycznych i prawnych również jednostek organizacyjnych określanych w doktrynie materialnego prawa cywilnego mianem tzw. ,,ułomnych osób prawnych”.

Nie było również większych sporów dogmatycznych, jak traktować konstrukcję normatywną stowarzyszenia zwykłego (funkcjonującego dotychczas na kształt podobny do kodeksowego modelu spółki cywilnej). Sytuacja diametralnie zmieniła się po nowelizacji Kodeksu cywilnego w 2003 r., kiedy to została wprowadzona regulacja – art. 331 Kodeksu cywilnego. Artykuł ten bezsprzecznie potwierdził funkcjonowanie w obrocie prawnym obok osób fizycznych i prawnych, również trzeciej kategorii podmiotów prawa, tj. jednostek organizacyjnych niebędących osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną (tzn. zdolność prawną ,,wprost”). Natomiast analiza przepisów ustawy – Prawa o stowarzyszeniach (w dotychczasowym brzmieniu) nie pozostawiała wątpliwości, że stowarzyszenie zwykłe, zdolności prawnej nie posiada, co wykluczało kwalifikowanie go jako podmiotu prawa.

Dodatkowo problemy w tym zakresie generował fakt, iż po 2003 r. ustawodawca zaczął wyraźnie limitować krąg jednostek organizacyjnych dopuszczonych do obrotu prawa. Zastępował mianowicie na gruncie lex specialis sformułowanie „jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej” sformułowaniem ,,jednostki organizacyjne niebędące osobami prawnymi, którym ustawa przyznaje zdolność prawną”. W konsekwencji tego, nowelizacja m.in. Kodeksu postępowania cywilnego z 2012 r. stworzyła niejako realne podstawy do uznania (choć dotychczas co do tej kwestii bezspornie), iż stowarzyszenie zwykłe nie posiada zdolności sądowej.

Obecna redakcja art. 64 § 11 Kodeksu postępowania cywilnego wyraźnie bowiem stanowi, iż zdolność sądową może mieć jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną, której ustawa przyznaje zdolność prawną, co dawało podstawę do uznania, że dyspozycja tego przepisu „finalnie skutkowała brakiem zdolności sądowej stowarzyszenia zwykłego”. Przyjęcie tego założenia pozwalało również oponentom uznania stowarzyszenia zwykłego jako podmiot prawa na wyciągnięcie wniosku, że wyeliminowanie art. 64 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego przez ,,racjonalnego” ustawodawcę było świadomym zabiegiem, odmawiającym stowarzyszeniom zwykłym zdolności sądowej.

Tak więc utrzymanie dotychczasowej konstrukcji prawnej stowarzyszenia zwykłego, na kształt podobny do spółki cywilnej, nie znajdowało większego uzasadnienia. Konstrukcja ta nie przystawała bowiem do realiów współczesnych aktywności stowarzyszeniowych, co spowodowało zdecydowaną reakcję ustawodawcy, dostrzegającego w tym zakresie niekompletność systemu prawa – odpowiednio też do wymogów i funkcji obecnego typu państwa oraz gospodarki.

DP: Czy wprowadzenie nowej konstrukcji prawnej stowarzyszenia zwykłego sprowadzało się tylko do braku jego zdolności sądowej?

E.H: Stanowczo nie, zważywszy na fakt, iż większa część doktryny po 2003 r. zaczęła prezentować dość jednolite w tej materii stanowisko, iż stowarzyszenie zwykłe nie jest podmiotem prawa. W praktyce oznaczało to, że wszelkie czynności prawne dokonywane były nie przez stowarzyszenie zwykłe, ale przez jego członków. W rezultacie nie do przyjęcia było, aby stowarzyszenie zwykłe nie mogło zawierać umów i wchodzić w stosunki prawne z innymi podmiotami, a w przypadku niewykonania lub naruszenia umowy nie mogło być też pozywane przed sądem.

W mojej ocenie, stan taki godził w praworządność, jak również sprzeczny był tzw. z poczuciem sprawiedliwości społecznej. Ponadto postanowienie Sądu Najwyższego z połowy kwietnia 2015 r. w zakresie spornej podmiotowości prawnej stowarzyszenia zwykłego, bez wątpienia nie przyczyniło się do usprawnienia działania tych form partycypacji społecznej, skazując je niejako na infamię! Przedmiotowe postanowienie (wydane jeszcze na gruncie ustawy – Prawo o stowarzyszeniach przed nowelizacją z 2015 r.) odmówiło bowiem stowarzyszeniom zwykłym zdolności prawnej i zdolności sądowej, a także statusu organizacji pozarządowej, choć dotychczas nie było większych sporów co do tego, że legitymują one się takim statusem.

DP: Zwolennicy utrzymania dotychczasowej konstrukcji prawnej stowarzyszenia zwykłego nie zauważali tych problemów?

E.H: Wydaje się, że tak, zważywszy na fakt, iż w trakcie prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy – Prawo o stowarzyszeniach niejednokrotnie pytano: po co wprowadzać nową konstrukcję prawną stowarzyszenia zwykłego? Odpowiadając, trzeba wszakże zauważyć, iż w ostatnich latach, choć szeroko dyskutowana jest koncepcja społeczeństwa obywatelskiego, to z drugiej strony, Polacy coraz mniej chętnie zakładają stowarzyszenia. Ich liczba nie rośnie już tak gwałtownie jak na początku transformacji systemowej. Społeczników odstraszają bowiem skomplikowane procedury jak i przestarzałe przepisy ustawy – Prawo o stowarzyszeniach, obowiązujące dotychczas w niemal niezmienionej formie przez blisko 26 lat.

W konsekwencji, powodowało to, że praktycznie niewiele zakładało się stowarzyszeń zwykłych, ponieważ w tej formie – jak to podkreśli zgodnie zarówno praktycy i teoretycy zajmujący się materią stowarzyszeniową – trudno było zrobić cokolwiek sensownego. W rezultacie niedoregulowanie, względnie brak przepisów normujących działania tych form partycypacji społecznej, budzących poważne zastrzeżenia prawne, nie skłaniał społeczników do angażowania się w tę formę działalności albo zmuszał nierzadko do działań fikcyjnych, stricte pozornych. Tymczasem wraz z rozwojem polskiego sektora pozarządowego, skutkującego także jego stopniową ,,ekonomizacją”, powraca zainteresowanie inicjatywami społecznymi (w tym uproszczonej formy prawnej stowarzyszeń, stanowiących obok stowarzyszeń podlegających wpisowi do KRS zasadniczy składnik sektora pozarządowego), które sytuowały się dotychczas na marginesie dyskusji nad aktywnością stowarzyszeniową w ogólności, choć niezaprzeczalnie mają w Polsce swoją długą tradycję.

Tak więc trudno było zaakceptować taki stan rzeczy, zwłaszcza że nie od dziś wiadomo, że ten sposób samoorganizacji obywateli w życiu publicznym napotykał na wiele barier. Poza tym powoływane postanowienie Sądu Najwyższego z 2015 r. całkowicie – w mojej ocenie – przekreśliło realne funkcjonowanie stowarzyszeń zwykłych w obrocie powszechnym. Brak przymiotu zdolności prawnej, zdolności sądowej, statusu organizacji pozarządowej nasuwał pytanie, jak ta forma partycypacji społecznej ma aktywnie funkcjonować w obrocie? Nie dziwi więc fakt, iż w dotychczasowych realiach przypadek stowarzyszenia zwykłego stanowił przykład coraz bardziej zauważalnej ułomności istniejącego w Polsce systemu zwłaszcza w aspekcie ochrony konstytucyjnej zagwarantowanej wolności zrzeszania się.

DP: W świetle obecnej regulacji prawnej stowarzyszenie zwykłe wydaje się być podstawową (powszechną) formą w zakresie prowadzenia działalności społecznej?

E.H: Zdecydowanie tak. Tymczasem przez całe lata sprowadzane było jedynie do stosunku obligacyjnego. W praktyce oznaczało to, że była to umowa między członkami stowarzyszenia w oparciu o którą miało ono funkcjonować. Jeśli ma to być organizacja pozarządowa, która wchodzi w stosunki prawne z osobami trzecimi, to bezsprzecznie musi też być podmiotem prawa. Innego rozwiązania w tym zakresie po prostu nie widzę.

W tym kontekście, warto zatem zadać fundamentalne pytanie: czym w praktyce różniło się, stowarzyszenie zwykłe od innych tzw. ułomnych osób prawnych? Odpowiadając stwierdzić należy, że jednym z najczęściej przytaczanych argumentów przeciwko uznaniu stowarzyszenia zwykłego za podmiot prawa cywilnego był (podnoszony także w powołanym postanowieniu Sądu Najwyższego z 2015 r.) brak ,,dosadnej” normy prawnej przyznającej stowarzyszeniom zwykłym zdolność prawną. Pytanie tylko, czy wystarczająco przekonujący, gdyż teoria to jedno, a praktyka – to drugie. Tak więc, okazało się, że przez wiele lat stowarzyszenia zwykłe funkcjonowały na zasadzie: „prawo sobie, a życie sobie”…

DP: W 2013 r. prowadziła Pani badania nad stowarzyszeniami zwykłymi. Czy niewielki ich udział w obrocie powszechnym, generował problemy występujące w praktyce?

E.H: Bezsprzecznie tak. Badanie przeprowadzone przeze mnie na reprezentatywnej próbie 40 proc. województw, wykazało znikomy, wręcz marginalny udział stowarzyszeń zwykłych w obrocie powszechnym. Biorąc pod uwagę fakt, że zebrane dane stanowiły 40 proc. całej liczby stowarzyszeń zwykłych w kraju, to skala tego zjawiska wahała się wokół 10 000. W relacji więc do ogólnej liczby stowarzyszeń (rejestrowych) – szacunkowa liczba działających stowarzyszeń stanowiła około 72 000. Dodatkowo trzeba tu zauważyć, iż tych aktywnie działających było pośród nich znacznie mniej, ze względu na to, że dane te dotyczyły jedynie stowarzyszeń zwykłych wpisanych do ewidencji, a nie zaś istotnie funkcjonujących.

Dlatego też uznać należy, że liczby te w rzeczywistości są znacznie niższe. Poza tym na podstawie dostępnych danych trudno było również dokładnie oszacować skalę tego zjawiska. Orientacyjnie można zatem przyjąć, że aktywnych było około 60 proc. – 75 proc. tych organizacji. W konsekwencji, mieliśmy tu do czynienia z niepokojącym odwrotem od form, które niejako z definicji powinny być formą powszechną. Co więcej, paradoksem stało się, że stowarzyszenie zwykłe, jako maksymalnie odformalizowana przez ustawodawcę forma w zakresie tworzenia, funkcjonowania, a także finansowania, znacznie rzadziej było wybierane przez społeczników, którzy preferowali w tym zakresie formę obwarowaną większym rygoryzmem prawnym, tj. stowarzyszenie z wpisem do KRS-u.

DP: W trakcie prac nad nowelizacją broniono dotychczasowych rozwiązań, choć one praktycznie przestały już funkcjonować?

E.H: – Niestety tezy, które stawiano w czasie prac legislacyjnych nad przedmiotową ustawą – jak utrzymanie dotychczasowej konstrukcji stowarzyszenia zwykłego – nie znajdowały w obecnych warunkach prawnych większego uzasadnienia.

Przeprowadzone przeze mnie badanie nad aktywnością stowarzyszeń zwykłych wykazało nie tylko marginalny udział tych form partycypacji społecznej w obrocie powszechnym, ale także pewne patogenne zjawiska, zwłaszcza w zakresie dotyczącym ewidencji stowarzyszeń zwykłych. Dotychczasowe Prawo o stowarzyszeniach nie obligowało organu nadzorującego do prowadzenia ewidencji. W ustawie – Prawo o stowarzyszeniach ustawodawca nawet nie wspominał o ewidencji, a także nie odsyłał w tym zakresie do innych przepisów. W praktyce brak takiej regulacji prawnej skłaniał jednakże do refleksji, i nasuwał w związku z tym niejedno pytanie: czy oznaczało to, że starostowie mieli prowadzić ową ewidencję na przysłowiowej ,,kartce w kratkę”?

Należy zauważyć, że Krajowy Rejestr Sądowy jest bez wątpienia bardziej sformalizowany. Podczas gdy ,,ewidencje” stowarzyszeń zwykłych nie posiadały nawet instrukcji kancelaryjnej! Dziwi ten fakt, ponieważ logiczne wydaje się, że starosta jako ustawowy organ nadzorujący powinien wiedzieć, kogo nadzoruje. Dotychczasowy brak choćby najmniejszej wskazówki w tym zakresie generował sytuacje, że podejmowane działania były właściwie intuicyjne. Tak więc, w mojej ocenie, stan ten kreował obraz funkcjonującej „obok prawa” praktyki – praktyki trudnej jednakże do zaakceptowania w warunkach demokratycznego państwa prawnego.

Co więcej, podążał w kierunku powoływania stowarzyszeń zwykłych niejako ad hoc. Podkreślić zatem trzeba, że ingerencja władz, której nie sposób przecież uniknąć, powinna być określona na tyle precyzyjnie, że nie może powstawać stan przewlekłej niepewności, co do tego czy określone stowarzyszenie zwykłe istnieje i czy może rozpocząć swoją działalność. Wprowadzony aktualnie przez ustawodawcę konstytutywny wpis do ewidencji stowarzyszeń zwykłych (prowadzonej przez organ nadzorujący właściwy ze względu na siedzibę stowarzyszenia), nie tylko więc ułatwia kontrolę nad tą uproszczoną formą partycypacji społecznej, kwalifikując ją jako odrębny od członków podmiot prawa, ale także pozwala monitorować ich funkcjonowanie w obrocie powszechnym.

DP: Co stowarzyszenie zwykłe zyskuje dzięki wprowadzeniu nowej konstrukcji prawnej?

E.H: Przede wszystkim jest podmiotem prawa, co oznacza, że to stowarzyszenie zwykłe (kwalifikowane obecnie jako tzw. ułomna osoba prawna) nabywa prawa, zaciąga zobowiązania, może pozywać i być pozywane. Legitymuje się także (aktualnie już poza sporem) statusem organizacji pozarządowej. Może również ubiegać się o status organizacji pożytku publicznego. Posiada też możliwość przekształcenia się w stowarzyszenie etc.

Konstatując, podniesione uwagi implikują – w mojej ocenie – twierdzenie, że do zadań racjonalnego ustawodawcy należeć powinno takie kształtowanie systemu prawa, aby był on koherentny jako całość. W aspekcie przedmiotowej materii, to potrzeby obrotu nakazały uznać podmiotowość, a w rezultacie zdolność prawną stowarzyszenia zwykłego, którego forma w zakresie zasad tworzenia i funkcjonowania aktualizować się powinna w stosunku do zmieniających się realiów życia społecznego. Aby to stymulować lub przynajmniej nie tłumić, regulacje prawne powinny wychodzić temu naprzeciw. Zwłaszcza, że negatywne skutki dotychczasowej regulacji, nie były efektem działań ostatnich miesięcy. Na rozrośnięcie się na taką skalę „pajęczyny” niedopracowanego i niespójnego modelu partycypacji społecznej potrzeba było całych lat …

DP: Dziękujemy za bardzo szczegółowe wyjaśnienia zasad funkcjonowania stowarzyszeń zwykłych, oraz za rozmowę.

Edyta Hadrowicz – doktor nauk prawnych, absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego w Warszawie, który ukończyła z wynikiem bardzo dobrym. Obecnie adiunkt i wykładowczyni Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica w Płocku. Autorka specjalizuje się przede wszystkim w problematyce prawa cywilnego materialnego (i kwestii bezpośrednio z tym obszarem wiedzy związanych), postępowania cywilnego, a także prawa administracyjnego (podejmując w szczególności tematykę samorządową i prawa stowarzyszeniowego), postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego, oraz prawa spółek, prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, prawa zamówień publicznych, prawa ochrony środowiska i prawa zagospodarowania przestrzennego czy teorii prawa.

Jest autorką studiów publikowanych m.in. w ,,Samorządzie Terytorialnym”, ,,Monitorze Prawniczym”, wielu opracowań dydaktycznych oraz monografii: „Instytucja ułomnych osób prawnych” (wyd. Novum, Płock 2011) i „Stowarzyszenie zwykłe w polskim systemie prawnym” (wyd. Adam Marszałek, Toruń 2014). Od 2013 r. brała aktywny udział, jako ekspertka od spraw stowarzyszeniowych, w pracach legislacyjnych nad zmianą ustawy – Prawo o stowarzyszeniach, prowadzonych przez Kancelarię Prezydenta RP, oraz w pracach podkomisji i komisji sejmowych nad nowelizacją Prawa o stowarzyszeniach.

Z doktor Edytą Hadrowicz rozmawiała Lena Rowicka.

Fot. Archiwum prywatne dr Edyty Hadrowicz.

 




Sześciolatek w przedszkolu czy w szkole? Wkrótce pierwsze decyzje…

Środowe spotkanie z płockimi mediami w ratuszu miało ścisły związek ze zmianami w ustawie o systemie oświaty oraz z wynikającym z nich zniesieniem obowiązku szkolnego dla 6-latków. Są to zmiany, które bez wątpienia wprowadziły mnóstwo zamieszania nie tylko w Płocku.

Zmiany w ustawie zatwierdzona przez partię rządzącą, znoszą bowiem obowiązek szkolny dla sześciolatków i wprowadzenie takiego obowiązku dla siedmiolatków. A także zniesienie obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków i wprowadzenie takiego obowiązku dla sześciolatków.

Jednak finalną decyzję podejmą w tej sprawie rodzice, dlatego też w Płocku ruszyła kampania mająca na celu zachęcenie rodziców do posyłania do szkoły dzieci w wieku sześciu lat. – Chcemy powiedzieć rodzicom – to państwo macie wybór. To wasza decyzja czy chcecie państwo aby dziecko rozpoczęło naukę w wieku lat siedmiu, czy też rozpoczęło naukę w wieku lat sześciu. Warto podjąć tę decyzję, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty, mając na celu w pierwszej kolejności dobro i przyszłość własnego dziecka – tłumaczył prezydent Andrzej Nowakowski.

Jak sprawy maluchów mają się w Płocku? Dane demograficzne wskazują na to, że w przyszłym roku szkolnym w Płocku będzie 3 tys 682 dzieci 3 – 4 i 5 letnich. A liczba miejsc w przedszkolach wyniesie 3 tys 655. Przed zmianą w ustawie, miejsc w przedszkolach zatem spokojnie wystarczało dla wszystkich dzieci.

Jednak sprawa ulegnie radykalnej zmianie, jeśli rodzice nie zdecydują się wysłać swoich sześcioletnich pociech do szkoły. Po zniesieniu obowiązku szkolnego dla sześciolatków, mogą one pozostać jeszcze 1 rok w przedszkolu. Jeśli tak się stanie, to z logiki wynika, że w płockich przedszkolach zabraknie miejsc dla trzylatków. Duża część nauczycieli może też stracić wakaty.

Zatem wyzwanie przez płockim ratuszem jest ogromne. Dlatego też urząd miasta planuje w najbliższym czasie przeprowadzić ankietę wśród rodziców dzieci sześcioletnich i zapytać ich o to, czy zamierzają wysłać swoje pociechy do szkoły. – Ta ankieta pokaże nam skalę wyzwań, jakie stoją przed nami. Rodzice mają wybór, ale zależy nam na tym, żeby dokonali go świadomie.Warto wziąć pod uwagę wszelkie aspekty – mówił podczas konferencji Andrzej Nowakowski.

Płockie szkoły i nauczyciele są bardzo dobrze przygotowani do tego, aby sześciolatki uczyły się w naszych szkołach. – Przez ostatnie lata przygotowywaliśmy się aby sześciolatki czuły się w szkołach dobrze i bezpiecznie. Aby swoją przygodę edukacyjną rozpoczynały z doskonale do tego przygotowanymi nauczycielami – podkreślał prezydent Nowakowski.

Miasto Płock przygotowując szkoły na przyjęcie sześciolatków skorzystało z rządowego programu “Radosna szkoła”.  W 14 na 16 płockich szkół podstawowych są nowoczesne place zabaw. W każdej ze szkół funkcjonuje świetlica, a w wielu szkołach także oddzielna świetlica dla dzieci najmłodszych. Jeśli będzie taka potrzeba, to oddzielna świetlica dla dzieci najmłodszych zostanie zorganizowana w każdej placówce.

W każdej ze szkół dzieci najmłodsze mają zajęcia w wydzielonej części budynku. We wszystkich placówce dzieci mają też możliwość zjedzenia ciepłego posiłku. W 16 na 14 płockich szkół są stołówki szkolne. Do dwóch, w których nie ma takiego miejsca, posiłki są dowożone. W każdej szkole, co bardzo ważne, jest także pomoc pedagogiczna i psychologiczna. Istotne też jest to, że we wszystkich placówkach prowadzonych jest bardzo dużo zajęć dodatkowych.

Dodatkowym argumentem za posłaniem dziecka sześcioletniego do szkoły w tym roku jest to, że będzie to na pewno mniej liczny rocznik. W związku z tym w przyszłości dzieciom będzie łatwiej dostać się do renomowanego liceum czy na studia.

W najbliższym czasie w związku z kampanią „Mam 6 lat, chcę iść do szkoły” na terenie miasta zawisną plakaty i bilboardy. Będą także tzw. „dni otwarte” w szkołach podstawowych i spotkania dla rodziców w przedszkolach. – Rekrutacja do przedszkoli zacznie się w marcu 2016 roku, a do szkół podstawowych w kwietniu 2016 – podkreślił podczas konferencji prasowej prezydent.

Warto dodać, że jeśli będą tworzone dodatkowe oddziały przedszkolne, to pierwszeństwo zatrudnienia w nich będą mieli nauczyciele, dla których zabraknie pracy w klasach pierwszych.

Fot. UMP.