Doskonała gra Wisły w Katowicach

image_pdfimage_print

To był najlepszy mecz, jaki Wisła rozegrała wiosną 2015 roku. Płocczanie zasłużenie pokonali w Katowicach GKS 1:0, a przy odrobinie szczęścia mogli wygrać nawet 4:0.

Drużyna prowadzona przez trenera Marcina Kaczmarka musiała w Katowicach radzić sobie bez pauzujących za żółte kartki Fabiana Hiszpańskiego i Bartłomieja Sielewskiego. Ich miejsce w wyjściowym składzie zajęli Piotr Darmochwał oraz Przemysław Szymiński, dla którego był to pierwszy występ od pierwszej minuty w barwach płockiego klubu. Wychowanek katowickiego Rozwoju spisał się bardzo dobrze, utrudniając gospodarzom rozgrywanie piłki na przedpolu Wisły. Grał skutecznie, a przy tym czysto, chociaż nie uniknął żółtej kartki.

Piotr Darmochwał, który zastępował na boku pomocy Fabiana Hiszpańskiego, nie pokazał pełni swoich możliwości. Zdołał wprawdzie zdobyć bramkę, jednak przecinając lot piłki uderzonej przez Marcina Krzywickiego, znajdował się na spalonym. Sędzia uznał więc, że gol nie może zostać uznany.

Wisła była zdecydowanie lepsza od gospodarzy, ale długo nie mogła przełożyć swojej przewagi na chociażby najskromniejszą zdobycz bramkową. Poza opisaną wyżej sytuacją Piotra Darmochwała najbliżej szczęścia był Marcin Krzywicki. Niestety, rosły napastnik Wisły dwukrotnie trafiał w słupek. Najpierw uderzając piłkę głową po dośrodkowaniu Krzysztofa Janusa, później zaś strzelając z bardzo ostrego kąta.

W końcu jednak płocczanie doczekali się bramki. Najpierw w środku pola Piotr Petasz sfaulował będącego w pełnym biegu Krzysztofa Janusa, za co został ukarany żółtą kartką (już drugą, więc musiał opuścić boisko). Płocczanie błyskawicznie wykonali rzut wolny, przenosząc grę na przedpole gospodarzy. Tym razem, kilka metrów przed linią pola karnego, sfaulowany został Piotr Wlazło. Do piłki podszedł Cezary Stefańczyk i fantastycznym strzałem zmusił Antonina Bucka do kapitulacji. – Przynajmniej dwa razy w tygodniu trenuję strzały z rzutu wolnego – mówił po meczu szczęśliwy Cezary Stefańczyk. – Jak widać, moja praca nie idzie na marne.

Po zdobyciu bramki Wisła nie skupiała się na obronie skromnego prowadzenia. Wykorzystując osłabienie gospodarzy, płocczanie starali się szukać okazji do podwyższenia rezultatu. Wprawdzie nie zdołali zdobyć drugiego gola, ale utrzymując się z piłką na przedpolu Gieksy, uniemożliwili miejscowym doprowadzenie do wyrównania.

Wisła w pełni zasłużenie zdobyła trzy punkty, tymczasem swoje mecze przegrały Termalica Bruk-Bet Nieciecza i Dolcan Ząbki Przynajmniej do niedzieli płocczanie pozostaną liderem pierwszoligowej tabeli. Jeżeli Zagłębie wygra lub zremisuje w Lubinie z Pogonią Siedlce, Wisła spadnie na drugie miejsce. Nie mielibyśmy jednak nic przeciwko temu, aby utrzymali je do końca sezonu. 

GKS Katowice – Wisła Płock 0:1 (0:0)

Bramka: Stefańczyk (67.)

GKS: Buček – Frańczak, Kamiński, Pielorz, Pietrzak – Januszkiewicz (46. Bętkowski), Cholerzyński (77. Kujawa), Duda (46. Leimonas), Pitry, Petasz – Goncerz

Wisła: Kiełpin – Stefańczyk, Szymiński, Radić, Stępiński – Janus, Wlazło, Góralski, Ilijew (85. Ruszkul), Darmochwał (59. Kacprzycki) – Krzywicki (75. Lebedyński)

Żółte kartki: Petasz, Bętkowski (GKS) oraz Szymiński (Wisła)

Czerwona kartka: Petasz (65. minuta, GKS, za drugą żółtą)

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź).

Widzów: 0