W sobotę, 17 października, około godz. 23.30 strażnicy miejscy patrolujący al. Piłsudskiego zauważyli dwóch chłopców jadących chodnikiem na jednej hulajnodze elektrycznej. Na widok patrolu chłopcy porzucili jednoślad i zaczęli uciekać w kierunku ul. Podchorążych. Po chwili wrócili na miejsce, w którym zostawili hulajnogę.
Okazało się, że obaj mają po 12 lat. Jeden z chłopców oświadczył, że mieszka w rejonie ul. Jesiennej, a jego rówieśnik jest u niego w gościnie. Opiekę nad nimi miała sprawować mama chłopca, który kierował hulajnogą. To ona pozwoliła im wziąć jednoślad należący do innego kolegi i pojechać nocą na stację paliw po chipsy.
Na szczęście 12-latek miał przy sobie telefon, dzięki czemu mógł zadzwonić po mamę. Kobieta po kilkunastu minutach dotarła na miejsce. Strażnicy wyczuli od niej woń alkoholu. Ponieważ w pobliżu znajdował się radiowóz Wydziału Ruchu Drogowego, poprosili policjantów o zbadanie kobiety alkomatem.
W międzyczasie strażnicy skontaktowali się z ojcem drugiego chłopca, mieszkającym w rejonie ul. Bielskiej, aby przyjechał odebrać syna. Badanie alkomatem wykazało, że kobieta spożywała alkohol, co stanowi wykroczenie. Ojciec, który przyjechał po syna, był zdziwiony całą sytuacją. Był przekonany, że chłopiec spędza czas u kolegi na piżama party, gdzie o jego bezpieczeństwo miał dbać inny, odpowiedzialny rodzic.
Sprawa będzie miała dalszy ciąg. O całej sytuacji zostaną powiadomione odpowiednie instytucje.
Źródło i fot. : Straż Miejska w Płocku

