We wtorek, 10 marca, o godz. 23.20 operator monitoringu miejskiego zauważył na ul. Tysiąclecia młodego mężczyznę prowadzącego całą szerokością ulicy wózek sklepowy. I pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że w koszyku przewoził… kobietę.
Operator monitoringu miejskiego powiadomił o zdarzeniu dyżurnego policji. – Okazało się, że „kierowcą” wózka był 17-latek, a w środku siedziała, jego 21-letnia koleżanka. Obydwoje wyjaśnili, że nie chcieli ukraść wózka. Młody człowiek, podobno tłumaczył, że chciał spełnić jedynie, tylko zachciankę koleżanki. Nie zdawali sobie sprawy ze swojego nagannego zachowania – relacjonuje Jolanta Głowacka, rzeczniczka prasowa Straży Miejskiej w Płocku.
Młodzi ludzie zobowiązali się natychmiast odstawić wózek do sklepu, z którego go zabrali – dodaje rzeczniczka strażników miejskich. Głowacka przypomina, że wózek sklepowy jest własnością marketu. Przywłaszczenie go lub porzucenie poza terenem sklepu traktowane jest jako kradzież.
– Incydent, w którym chłopak wiózł kobietę w wózku sklepowym całą szerokością jezdni, może być różnie interpretowany w kontekście prawnym, w zależności od tego, czy była to forma „zabawy” czy kradzież/przywłaszczenie – wyjaśnia rzeczniczka. Dodaje, że poruszanie się wózkiem sklepowym po jezdni jest skrajnie niebezpieczne.
Dzięki szybkiej reakcji operatora monitoringu miejskiego, nie doszło do zagrożenia w ruchu drogowym.
Fot. Straż Miejska Płock.





