Radosław Sobolewski: Piękny sen się skończył

image_pdfimage_print

– No cóż. Piękny sen się skończył. Po sześciu wygranych kiedyś musiała się przydarzyć się porażka. Na pewno przed meczem z całych sił chcieliśmy, żeby passa została podtrzymana i trwała jak najdłużej – mówił trener Wisły Płock Radosław Sobolewski na pomeczowej konferencji prasowej. – Śląsk wygrał zasłużenie. Gratuluję drużynie gospodarzy zwycięstwa – to było pewne zwycięstwo – podkreślał. Dodał, że ze swojej strony żałuje pierwszej połowy, z której drużyna nie wycisnęła tego co chciał i powinna.

W przedostatnim meczu 14. kolejki PKO Ekstraklasy Wisła Płock mierzyła się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Niestety Nafciarze przegrali to spotkanie 1:3, zatem dobiegła końca piękna seria sześciu ligowych zwycięstw z rzędu. Honorową bramkę zdobył dla płocczan Damian Michalski.

Od pierwszych minut to gospodarze starali się kontrolować przebieg tego spotkania i trzeba przyznać, że plan ten udawało im się realizować. Już w piątej minucie świetnie prostopadłe podanie do Róberta Picha posłał Krzysztof Mączyński. Ofensywny piłkarz od razu wstrzelił piłkę w pole karne, gdzie niebezpieczeństwo zażegnali Jakub Wrąbel do spółki z Michałem Marcjanikiem. Zaraz potem do dośrodkowania Mączyńskiego z rzutu wolnego najwyżej wyskoczył Israel Puerto. Jego strzał głową był jednak bardzo niecelny. Kilka minut później po kolejnej oskrzydlającej akcji Śląska musiał interweniować Wrąbel. Ten szybko oddał futbolówkę do Dominika Furmana. Nasz stracił ją niestety na rzecz Mączyńskiego, który od razu zdecydował się na strzał z dystansu. Zasłonięty Wrąbel nie zdążył skutecznie zareagować i wrocławianie wyszli na prowadzenie.

Nafciarze szybko starali się odpowiedzieć za sprawą wrzutki Furmana i strzału głową Mateusza Szwocha, jednak ta próba była zdecydowanie zbyt lekka. Po dwudziestej minucie gry ponownie szczęścia próbował były reprezentant Polski, lecz jego wolej okazał się bardzo niecelny. Następnie dwukrotnie pokazał się na lewej stronie Przemysław Płacheta. Młodzieżowiec najpierw niecelnie strzelał z zupełnie nieprzygotowanej pozycji. W kolejnej akcji trafił już w bramkę, ale na posterunku był Wrąbel. Po ponad pół godzinie gry Nafciarze mieli swoją najlepszą sytuację do strzelenia bramki. Ricardinho ładnie odegrał do Piotra Tomasika, który z kolei przytomnie wypuścił na lewej stronie wybiegającego Damiana Michalskiego. Płaski strzał młodego obrońcy z problemami obronił jednak Matúš Putnocký.

Swoje szanse miał również Ricardinho. Brazylijczyk najpierw jednak po wrzutce Furmana niecelnie uderzał głową, a kilka chwil później mieliśmy nieudaną próbę przewrotki. Na sam koniec pierwszej połowy zawodnicy Śląska podwyższyli niestety prowadzenie. Na prawym skrzydle niespodziewanie znalazł się Wojciech Golla, który szybko posłał płaskie dośrodkowanie w nasze pole karne. Tam Marcjanika wyprzedził Pich, który nie miał problemów ze strzeleniem gola. Tuż przed ostatnim gwizdkiem z daleka strzelał jeszcze Dino Štiglec, ale Wrąbel spokojnie to złapał.

Po zamianie stron ponownie po jednym z rzutów wolnych głową strzelach Ricardinho, ale tym razem zbyt lekko. W światło bramki nie trafił z kolei Mikołaj Kwietniewski, który zszedł z piłką do środka z prawej strony i poszukał miejsca na oddanie strzału z dalszej odległości. Niestety, gdy minęła godzina gry, mający optyczną przewagę gospodarze zdobyli swojego trzeciego gola. Fatalny błąd popełnił Wrąbel, który zbyt długo i niedokładnie ją sobie przyjmował, przez co ostatecznie pod naciskiem Płachety stracił ją na rzecz Chrapka. Ten dryblingiem minął najpierw naszego bramkarza, a potem Marcjanika i skierował piłkę do pustej już bramki Wisły. Po tej sytuacji wrocławianie spokojnie prowadzili grę, przez dłuższy czas na niewiele pozwalając Nafciarzom.

Co jakiś czas decydowali się za to na wyprowadzenie jakiejś szybkiej kontry, z czego jedna o mały włos nie zakończyła się kolejnym golem. Pojedynek z Wrąblem przegrał jednak Mateusz Cholewiak, który chciał zmieścić piłkę po dalszym słupku. Na niecały kwadrans przed końcem meczu to podopieczni Radosława Sobolewskiego wyszli za to z akcją. Z głębi pola z piłką ruszył Dominik Furman, który zdecydował się na indywidualną akcję. Po lekkim zejściu na lewą stroną świetnie oddał piłkę do uciekającego Michalskiego, który spokojnie posłał piłkę obok interweniującego Putnocký’ego i strzelił swoją trzecią bramkę w sezonie. Jak się okazało, była to tylko honorowa bramka dla Wisły Płock, bo do końca spotkania gole już nie padły. Wisła przegrała więc dziś na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 1:3, przez co dobiegła końca nasza seria sześciu ligowych zwycięstw z rzędu.

Kolejne ligowe spotkanie Wisła Płock rozegra dopiero po przerwie reprezentacyjnej, w której szansę na występy w reprezentacji Polski będzie miał nasz kapitan Dominik Furman. Nasi rodacy najpierw 16 listopada o 20:45 zagrają w Jerozolimie z Izraelem, a następnie 19 listopada o tej samej godzinie podejmą w Warszawie Słowenię.

Nafciarze na murawę wybiegną za to w sobotę 9 listopada o 15:00. Ich rywalami będą piłkarze Cracovii.

Śląsk Wrocław – Wisła Płock 3:1 (2:0)

1:0 – Krzysztof Mączyński 13′
2:0 – Róbert Pich 42′
3:0 – Michał Chrapek 62′
3:1 – Damian Michalski 78′

Śląsk: 1. Matúš Putnocký – 28. Łukasz Broź, 5. Israel Puerto, 14. Wojciech Golla, 4. Dino Štiglec – 29. Krzysztof Mączyński, 21. Jakub Łabojko – 7. Róbert Pich, 6. Michał Chrapek (89′, 25. Damian Gąska), 8. Przemysław Płacheta (83′, 24. Piotr Samiec-Talar) – 9. Erik Expósito (66′, 11. Mateusz Cholewiak).

Wisła: 22. Jakub Wrąbel – 20. Cezary Stefańczyk, 3. Michał Marcjanik, 18. Alan Uryga, 2. Damian Michalski – 6. Damian Rasak, 8. Dominik Furman – 14. Mikołaj Kwietniewski (58′, 24. Ángel García Cabezali), 9. Mateusz Szwoch, 7. Piotr Tomasik (83′, 11. Grzegorz Kuświk) – 21. Ricardinho.

Żółte kartki: Łabojko, Pich, Golla, Chrapek – Furman.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Frekwencja: 7 706.

Źródło: Wisła Płock
Fot: Przemysław Karolczuk/ 400mm.pl (Wisła Płock)