19-latek umierał, ocenili, że jest pijany. Lekarka i ratownik medyczny z Płocka usłyszeli zarzuty

image_pdfimage_print

Po dwóch latach śledztwa łódzka prokuratura postawiła zarzuty lekarce płockiego szpitala i ratownikowi medycznemu za narażenia 19-letniego Piotra na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Grozi im do 5 lat więzienia.

– Usłyszeli zarzuty narażenia 19-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia – mówił dla Faktów TVN24 Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. – Personel medyczny nie dopatrzył się, aby poszerzyć diagnostykę i wdrożyć leczenie. Błędnie oceniając, że stan, w którym znajduje się 19-latek, jest konsekwencją spożycia alkoholu – podkreśla przedstawiciel prokuratury. – W stosunku do lekarki prokurator zastosował zawieszenie wykonywania zawodu – dodaje Kopania. 

– Będę walczyła o sprawiedliwość, żeby wszyscy, którzy zawinili ponieśli karę – mówi dla Faktów mama Piotra – Agnieszka Wieteska.

“19-latek został pobity w Płocku, ale zamiast na leczenie do szpitala, trafił do policyjnej izby zatrzymań, bo stwierdzono, że jest pod wpływem alkoholu. Nie był pijany, a po kilku godzinach stracił przytomność i zmarł z powodu urazu czaszkowo-mózgowego” – czytamy na portalu fakty.TVN24.

Przypomnijmy. Piotr Wieteska przyjechał do Płocka w odwiedziny do koleżanki. W nocy z 20 na 21 czerwca 2017 roku para wraz ze znajomymi wybrała się nad Wisłę. Na schodach zostali zaatakowani przez grupę osób. 19-letniego łodzianina uderzył 25-letni mężczyzn, Piotr upadł na chodnik i stracił przytomność. Wieteska trafił do szpitala wojewódzkiego na Winiarach. Niestety młodego mężczyzny nie przyjęto. Policja zabrała pobitego do policyjnej izby zatrzymań, tam stan Piotra znacznie się pogorszył. Wezwano karetkę pogotowia i dopiero wówczas łodzianin trafił na oddział intensywnej opieki medycznej. Piotra Wieteski nie udało się uratować. Mężczyzna zmarł w płockim szpitalu.

Dodamy, że 25-latek, który pobił łodzianina został skazany na 3 lata pozbawiania wolności. Wyrok nie jest prawomocny, a rodzina zmarłego złożyła apelację.