Dariusz Rosati: Cały czas jest 27:1 i z tą polityką trzeba skończyć

image_pdfimage_print

Podczas spotkania europosła Dariusza Rosatiego z lokalnymi mediami nie zabrakło pytań. Były te dotyczące polityki europejskiej ale i dotyczące płocczan i Płocka. O wizycie polityka pisaliśmy w artykule: Dariusz Rosati w Płocku: Należy odbudować silną pozycję Polski w Unii Europejskiej

– Jak polscy europosłowie odebrali „sławne” 27:1 sprzed dwóch lat w wykonaniu ówczesnej premier Beaty Szydło, która jako jedyna zagłosowała przeciwko przedłużeniu kadencji Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej?

Dariusz Rosati: – To zależy którzy europosłowie. Jedni próbowali zrobić z tego sukces, co jest naprawdę jakimś kiepskim żartem. My natomiast załamywaliśmy ręce, ze względu na to, że to jest w takiej pigułce, ilustracja podupadającego znaczenia Polski w UE. Takiego przypadku w historii nigdy nie było, żeby jeden kraj został osamotniony. Nawet Węgrzy nie pomogli Jarosławowi Kaczyńskiemu. Skończyło się to wielką kompromitacją. Następnie próby czynienia z tego zwycięstwa przypominały sceny, jak z jakiego filmu Barei. To wszystko miało charakter groteskowy. Na końcu jednak smutny, ponieważ z katastrofy dyplomatycznej Polski próbowano zrobić sukces. Takich katastrof i gaf było zresztą bardzo wiele. Od tamtej pory jest to stały fragment polityki europejskiej PiS, że przegrywamy bardzo wiele rzeczy, a przy okazji się kompromitujemy.

– Czy PiS chce doprowadzić do wyprowadzania Polski z Unii?

Dariusz Rosati: – Myślę, że wśród bardzo wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości z całą pewnością taki pomysł jest. Zresztą ten pomysł głoszony jest na antenie pewnego radia, którego właścicielem jest jeden redemptorysta. I powiem, dlaczego jest to całkiem realny plan po stronie PiS. Otóż, Unia Europejska narzuca ograniczenia w sprawowaniu władzy, nie pozwala na autorytaryzm, nakazuje przestrzegać prawo. To są te zasady, które są wymagane od państw członkowskich. Jarosławowi Kaczyńskiemu to przeszkadza. Chciałby być udzielnym władcą w tym kraju. Ma taką mentalność odziedziczoną z PRL-u, uważa, że krajem można rządzić w sposób absolutystyczny. My się po prostu na to nie godzimy. Nie godzimy się na to, aby po 30 latach budowania demokracji w Polsce, zostali cofnięci do postsowieckiego zamordyzmu.

Kaczyński nie mówi otwarcie, że chcemy wyjść z Unii Europejskiej, wręcz nawet mówi, że powinniśmy w niej pozostać, ale to nie jest jedyne kłamstwo, które pada z jego ust. To co robią posłowie PiS i jak się zachowuje rząd na arenie europejskiej, pokazuje że właściwie polskiemu rządowi zależy na tym, aby być jak najdalej od Unii Europejskiej. Może dojść do sytuacji, w której w Unii będziemy, ale nie będziemy się w niej liczyć i nie będziemy realizować wspólnych zasad. Ostatnio Kaczyński powiedział, że będzie implementował dyrektywę unijną o prawach autorskich w sposób taki, aby jej nie wprowadzić w życie. Czym to jest, jeśli nie stawianiem Polski poza nawiasem Unii Europejskiej.

– Dyrektywa o ACTA2 budzi ogromne kontrowersje nie tylko w Polsce…

Dariusz Rosati: – A właśnie, że tylko w Polsce. Proszę zwrócić uwagę gdzie na arenie politycznej, któregokolwiek kraju członkowskiego UE jest ta dyrektywa poważnym konfliktem, czy poważną debatą. To już nie jest czas sprzed ośmiu miesięcy, kiedy odrzucaliśmy pierwszą wersję dyrektywy, bo ona była rzeczywiście niedopracowana. W tej chwili w Europie panuje konsensus. Trzeba położyć kres kradzieży dóbr sztuki, ale w sposób taki, aby nie krępować internetu. To wszystko jest teraz w tej dyrektywie, która zupełnie nieprawidłowo jest nazwana ACTA2, bo to nie jest umowa o handlu prawami autorskimi.

– Internauci podciągają to pod cenzurę…

Dariusz Rosati: Zapewniam, że nie ma tam filtrowania treści i nie ma cenzury prewencyjnej. Pojawią się oczywiście ograniczenia na nielegalne wykorzystywanie pewnych utworów, ale to nie są sprawy, które dotkną internautów, to są sprawy, które będą musieli załatwiać dostawcy treści, czyli platformy cyfrowe. Parlament Europejski w tej sytuacji zachował się inaczej niż chciały tego wielkie firmy internetowe między innymi: Google, Amazon, Facebook i parę innych. Zdziwienie budzi to, że w Polsce tylu ludzi realizuje zamówienie Googla, Amazona i Facebooka. Firmy te robią ogromne pieniądze wykorzystując internautów w Polsce, jest to co najmniej kilkanaście milionów ludzi i Polska nie ma z tego ani jednego euro. Firmy te wykorzystują ich bazy danych, ich profilowanie ich zainteresowania, po to żeby odpowiednio konfigurować bazy danych i dalej sprzedawać je użytkownikom komercyjnym, którzy to wykorzystują do reklam, do trafiania do odpowiednich grup odbiorców.

Myślę, że jest sporo nieporozumień w tym temacie. Należy zapytać, czy ktokolwiek zadał sobie trud, aby to przeczytać tę dyrektywę. To jest trudny tekst prawniczy. Polecam natomiast lekturę artykułu 11 i 17 bo to są te, które wywołują najwięcej kontrowersji. Podkreślam, że zostały one znacząco zmienione do tych sprzed ośmiu miesięcy. Dostajemy setki meili, gdzie odsądza nas się od czci i wiary, w którym według listy posłów, która jakoby głosowała za tą dyrektywą, a która nie ma nic wspólnego z tym, co było rzeczywiście. Tam na tej liście są posłowie, których już nie ma w parlamencie europejskim. To są przygotowane pół roku temu lub roku temu „klisze”, które teraz się wysyła. Ten temat naprawdę w innych krajach nie budzi takich emocji jak w tej chwili w Polsce.

Moim zdaniem w Polsce jest wykorzystywany bardzo cynicznie przez platformy cyfrowe i również cynicznie przez PiS, który próbuje się ubrać w obrońcę wolności. Partia, która zawłaszczyła plac Piłsudskiego w Warszawie, media, plac Solidarności w Gdańsku, ogrodziła sejm barierkami udaje, że jest partią wolnościową. Po prostu posty śmiech ogarnia.

Co dla Płocka, płocczan i regonu płockiego?

Dariusz Rosati: – Ze względu na to co powiedziałem wcześniej, że polska pozycja uległa osłabieniu, to niestety tych pieniędzy będzie mniej. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że wynika to z nieumiejętnej, nieudolnej i antyeuropejskiej polityki obecnego rządu, który zraził inne rządy, a jednocześnie wyciąga cały czas ręce po pieniądze. Pieniędzy zatem będzie mniej, ale moim zdaniem, powinny one iść do dyspozycji samorządów.

W Płocku powinno się wspierać trzy obszary. Po pierwsze dwupasmowa arteria, bo Płock jest chyba jedynym tak dużym miastem, który nie ma takiej trasy. Moim zdaniem jest to ogromne ograniczenie, jeśli chodzi o perspektywy rozwoju. Druga sprawa to jest linia kolejowa z Warszawy do Płocka. Tu – w tym obszarze – mamy ogromne szanse na realizację takiej linii. W przyszłej perspektywie finansowej będzie bardzo dużo środków na transport szynowy. Proponuję, aby Płock z tego korzystał. Na pewno z pomocą marszałka województwa będziemy mieli korzystną sytuację, ponieważ Warszawa będzie w rozdziale środków wyłączona jako obszar bardzo bogaty i nie będzie zawyżała średniej dla całego Mazowsza. Mamy zgodę Komisji, aby były to dwa statystyczne regiony.

– A co na stratę przez Mazowsze 3 mld euro, o których przy okazji każdej wizyty w Płocku, a ostatnio jest to bardzo często, mówi marszałek Adam Bielan. Bowiem, według polityka PiS Komisja wcale nie musi uznać tego podziału statystycznego.

Dariusz Rosati: – Niech marszałek Bielan zastanowi się czemu Polska dostała na spójność 24 proc. mniej środków niż w poprzedniej perspektywie finansowej, mimo że budżet na kolejne 7 lat jest większy. Póki co, straciliśmy 24 proc. na fundusze strukturalne i fundusze spójności. Ma to związek z tym, że Polska jako kraj jest poddany procedurze artykułu nr 7 za permanentne naruszanie praworządności, za łamanie niezależności sądownictwa, za naruszenie własnej konstytucji. Kolejne postępowanie zostało uruchomione kilka dni temu. To wszystko miało na to wpływ. Podobnie Węgry i do pewnego stopnia Rumunia.

Kraje, płatnicy netto, czyli najbogatsze kraje Unii nie chcą przeznaczać pieniędzy na kraje, które po pierwsze naruszają zasady unijnych wartości, a po drugie nie chcą się dzielić solidarnością. W sytuacji kiedy inne kraje potrzebują pomocy jak np. Włochy czy Grecja, jak był np. projekt rozdziału części imigrantów, którzy przebywali w tych krajach i chodziło o to, aby Polska przyjęła 6 tys imigrantów, w praktyce było to około 1,5 tys osób. Polska się na to nie zgodziła, bo nawet Węgry się zgodziły i przyjęły te osoby. To się ciągle wyciąga, tego typu sprawy. Polska nie chciała wtedy pomóc, to nie ma powodu żeby pomagać Polsce. Cały czas jest zatem 27:1 i z tą polityka trzeba zerwać. Ludzie, którzy nie znają się na Europie, którzy się Europy boją, którzy uważają, że w Europie jest zagrożenie dla naszego „wyjątkowego” modelu cywilizacyjnego, po prostu nie powinni kierować polską polityką zagraniczną. Są szkodliwi dla Polski i jak najszybciej trzeba ich odsunąć od władzy.

Trzecim obszarem z lokalnych potrzeb jest ochrona zdrowia. Na pewno w Płocku jest większa zachorowalność na raka, na co mamy dowody w postaci badań przesiewowych. Płock na pewno wymaga, aby objąć go specjalnym programem. Jest też kwestia smogu, który jest cichym zabójcą. W tych sprawach marszałek i województwo bardzo się sprawdza, ponieważ duże pieniądze unijne poszły na szpital wojewódzki w Płocku. Jest to też jeden z punktów priorytetowych – realizacja strategii walki z chorobami nowotworowymi w całej Europie, a zwłaszcza w Polsce i to na tych obszarach gdzie ta zachorowalność jest wyższa.

Fot. Dziennik Płocki.