O kwitnących kasztanach, emeryckiej “trzynastce” i hipokryzji rządzących

image_pdfimage_print

Niezwykle cenimy zdanie i opinie Wojciecha Hetkowskiego, byłego prezydenta Płocka, wieloletniego radego miasta Płocka, a przede wszystkim doświadczonego samorządowca. Z uwagą śledzimy jego profil na Facebooku, na którym często komentuje wydarzenia, związane z naszym miastem oraz sytuację polityczną w Polsce. Jego słowa są zawsze wyważone i przemyślane. Tym razem były prezydent odniósł się do emeryckiej “trzynastki”. Polecamy…

Darowanemu koniowi podobno w zęby się nie zagląda. Czasami jednak warto żeby przekonać się o intencjach obdarowującego. Tak jest w przypadku tego tysiąca sto zł brutto, co da po potrąceniu podatku 888 zł netto, które każdy emeryt, bez względu na wysokość świadczenia dostanie, jak to powiedział premier, zawsze wtedy kiedy „zakwitną kasztany”.

Okazja rzeczywiście romantyczna i jej wybór zaiste godny poety. Jak powiedziano “datek szczery, z szacunku dla dorobku, spuścizny, ciężkiej pracy, z której współcześni korzystają.”

Dodatek oparty o niewątpliwe zdolności budżetu Państwa. Obarczony tylko pewnymi warunkami, a właściwie jednym. Będzie wypłacany tylko wtedy gdy wybory wygra… PiS. Premier bowiem jest pewny i wyraźnie z powagą o tym mówi, że jeżeli „oni” wygrają wybory to na pewno emerytom to zabiorą. „Oni” czyli PO lub jej kolejne wcielenie jakim jest rodząca się Koalicja Obywatelska. A jak wygra PiS to zawsze wtedy gdy zakwitną te kasztany na konto emerytów i rencistów wpłynie “finansowy prezent”. Mówi to z powagą, rekomendując ustawę w najpoważniejszym, jakby się zdawało miejscu w Polsce, czyli w Sejmie Rzeczpospolitej. Czy jest to korupcja polityczna, zwana powszechnie kiełbasą wyborczą, tego nie podejmuję się rozstrzygnąć.

Zastanawiam się, czy ten szacunek, o którym była mowa i forma jego okazania, nie jest po prostu obrażającym szantażem, grającym na niedostatku wielu rencistów i emerytów. Czy dla okazania tego “szacunku” i zabezpieczenia interesu beneficjentów przed “knowaniami” opozycji, nie byłoby uczciwiej lub po prostu normalnie, gdyby wszystkim, a w szczególności tym, którzy naprawdę tego potrzebują, ten dodatek z okazji „kwitnących kasztanów” nie został dany raz na zawsze. Bez łaski tego czy innego polityka. A najzwyczajniej w formie podniesionej o proporcjonalną kwotę miesięcznej emerytury.

Wszak przecież podobno te środki w budżecie Państwa są niezagrożone z punktu widzenia ekonomicznego. Czy wreszcie nie należałoby zlikwidować podatku od emerytur. Stanowi on bowiem powtórne opodatkowanie tego co wcześniej już przecież padło łupem fiskusa? Emeryt i rencista nie musiałby wtedy przy okazji każdych wyborów drżeć o ich wynik albo łamać swoje poglądy tylko dlatego, że to się po prostu raz w roku, w maju jemu opłaci. Czy to jest godne i czy zasada – cel uświęca środki – musi być realizowana poprzez łamanie charakterów? Czy nie przypomina to zakazanych prawem praktyk kupowania przed lokalami wyborczymi głosów?

I na koniec pytanie. Dlaczego większość sejmowa – posłowie PiS i szeroko rozumiana polska prawica, odrzuciła wnioski zgłoszone przez opozycję? Przewidywały one m.in. to, że trzynaste świadczenie byłoby wypłacane corocznie i waloryzowane, a więc aby było uniezależnione od fanaberii i kaprysów władzy, aby nie było elementem kupczenia przy urnach. Czy dlatego, że przez likwidację swojej fakultatywności straciłyby wówczas charakter kija i marchewki? Czy to nie pokazuje charakteru tego „daru”, niwecząc piękne słowa o szacunku i spłacaniu zobowiązań wobec pracy i trudu wcześniejszych pokoleń? Jakie to pełne hipokryzji, cynizmu i kpiny ze zwykłego człowieka. Czy rzeczywiście rządzący politycy tak nisko traktują Polaków uważając, że wszystko można kupić za pieniądze?