Zgniłe kukułcze jajo? Cała prawda o byłej Komendzie Wojewódzkiej Policji w Płocku

image_pdfimage_print

Niezwykle cenimy zdanie i opinie Wojciecha Hetkowskiego, byłego prezydenta Płocka, wieloletniego radego miasta Płocka, a przede wszystkim doświadczonego samorządowca. Z uwagą śledzimy jego profil na Facebooku, na którym często komentuje wydarzenia związane z naszym miastem. Jego słowa są zawsze wyważone i przemyślane. Kilka dni temu Wojciech Hetkowski odniósł się na swoim profilu do artykułu, który ukazał się w Portalu Płock. Polecamy…

“Była Komenda Wojewódzka Policji, czyli co nieco nawet już zgniłe kukułcze jajko pana wojewody. Do płockich mediów powraca znowu z bardzo pejoratywnym tłem problem stanu technicznego budynku przy ul. 1 Maja 7. Nie omieszkał dotknąć tego tematu podczas ostatniej, związanej z wyborami do europarlamentu wizyty w Płocku Wojewoda Mazowiecki Zdzisław Sipiera.

Dla mniej wnikliwego czytelnika lub tylko trochę mniej rozeznanego w meandrach administracyjnych uwarunkowań i przepisów jako winny za stan tego obiektu może jawić się prezydent Płocka. Nic bardziej mylnego.

Budynek ten, co zresztą wyraźnie potwierdził w trakcie wizyty Zdzisław Sipera, nie należy do miasta. Stanowi, poza wszelkim sporem, własność Skarbu Państwa. Prezydent Płocka jedynie, w związku z zapisami ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami, administruje tym obiektem. Ma, wynikający z ustawy, obowiązek dbania o jego stan wyłącznie w zakresie rzeczowym i na poziomie przydzielanych przez wojewodę środków w oparciu o przedkładany przez prezydenta i zatwierdzany przez wojewodę plan realizacji polityki gospodarowania nieruchomościami Skarbu Państwa.

Zatem prezydent Płocka nie może finansować prac związanych z remontami, inwestycjami, czy zwykłym zabezpieczeniem budynku przed zniszczeniem z budżetu miasta. Nawet jeżeli dla postronnego obserwatora wydawałoby się to logiczne, a nawet konieczne. Prezydent miasta może poruszać się tylko i wyłącznie w ramach tego, co zatwierdził wojewoda. Nie może w sposób dowolny gospodarować czymś, co nie stanowi jego własności. Nie ma także możliwości podejmowania decyzji, co do jego docelowego przeznaczenia lub choćby doraźnego wykorzystania bez uzyskania zgody rzeczywistego właściciela. Nawet jeżeli jest w 100 procentach przekonany o ich trafności i akceptacji mieszkańców.

O zgodę i przeznaczenie obiektu na budynek sali koncertowej, miasto wystąpiło w 2014 roku lecz takiej zgody nie otrzymało. Nie uzyskało również zgody na zakup tego obiektu za symboliczna złotówkę, co pozwalało na znacznie większe pole manewru w zakresie pozyskiwania środków na jego zagospodarowanie i uratowanie od zniszczenia. Nie wspomnę już, że stanowić miało także rekompensatę za kilkanaście milionów złotych dofinansowania z budżetu miasta dla inwestycji prowadzonych przez instytucje Państwa (nowa komenda policji, rozbudowa obiektów Państwowej Straży Pożarnej i remont zabytkowej Kamery Pruskiej dla potrzeb delegatury UW). Pozwoliłoby to prezydentowi na znacznie bardziej skuteczne znalezienie rozwiązania.

Zabytkowy budynek, o niewątpliwych wartościach historycznych, ulega dewastacji, a politycy opozycyjni w stosunku do prezydenta usiłują go uczynić, w sposób zupełnie nieuzasadniony, odpowiedzialnym za ten stan. Bez ogródek mówią o braku pomysłu, a sami takiego projektu w sposób odpowiedzialny nie przedstawiają. Sugerują jakieś niecne zamiary zbudowania tam przez dewelopera wieżowca, co oczywiście wykluczają plany zagospodarowania tego terenu, ochrona konserwatorska, a wreszcie zdrowy rozsadek. O czym oczywiście z pewnością dobrze wiedzą.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości nie podnoszą jednocześnie larum, zupełnie jakby nie dostrzegali, popadającego coraz bardziej w ruinę znajdującego się vis a’ vis państwowego budynku, a wiec tego samego właściciela, Poczty Polskiej. Także historycznego, także wpisanego w martyrologię. Nie wspomnę już o kilku innych sprawach z nieodległej przeszłości.

Temat budynku po byłej komendzie policji będzie wracał jak bumerang, będąc dyżurnym tematem kampanii wyborczych wymierzanych w Andrzeja Nowakowskiego i pośrednio w jego środowisko polityczne.

Cóż zatem pozostało? W pierwszej kolejności powiesiłbym niezwłocznie duży baner informujący o faktycznym stanie prawnym budynku, jego właścicielu i realnym dysponencie oraz gestorze środków na jego zabezpieczenie, remont i inwestycje. Taka informacja płocczanom się należy. Także w aspekcie potencjalnej – społecznej i politycznej odpowiedzialności za istniejący stan i dalsze konsekwencje jego degradacji. Upubliczniłbym, realne koszty remontu zabezpieczających niezbędnych do wykonania w trybie natychmiastowym i wystąpił o nie do wojewody w trybie przewidzianym w stosownej ustawie.

Równolegle skorzystałbym z deklaracji Zdzisława Sipery i natychmiast to zdyskontował. Wojewoda powiedział dosadnie z dużą dozą optymizmu i pewności, podkreślając swoje ustawowe prawo własności i swoje osobiste kompetencje: “Jeśli prezydent oświadczy, że przestanie się tym zajmować, wtedy ja będę miał sygnał, że to ja muszę się tym zająć i będę szukał rozwiązań zależnych ode mnie, nie od pana prezydenta. Przy oświadczeniu woli, zrzeczeniu się administrowania budynkiem nie mam innego wyjścia, przejmuję na stan wojewody. Ja dysponuję majątkiem, jestem kreatywny, występuję np. do ministra Glińskiego i załatwiamy sprawę”. Niech miasto jak najszybciej odrzuci to przysłowiowe kukułcze jajo, skoro wojewoda widzi taką szybką możliwość.

Fakty historyczne związane z tym budynkiem, a w szczególności szacunek dla ludzi tam męczonych i pomordowanych wraz z presją społeczną z tym związaną, znacznie ograniczają funkcje jakie w tym miejscu mogą być realizowane.

Dodatkowo miasto z dnia na dzień w wyniku reformy, czy jak niektórzy mówią “deformy” polskiej oświaty uzyskało wiele własnych powierzchni do zagospodarowania na różne, opisane w tzw. ustawie kompetencyjnej własne cele publiczne. Bez wątpienia możliwe do uzyskania przy mniejszych nakładach finansowych, a przede wszystkim bez konieczności oczekiwania na bardzo uznaniową zgodę na takie przedsięwzięcie ze strony wojewody. O realnej możliwości jej braku już nawet nie wspomnę.

Problem przestanie być przedmiotem politycznego sporu, a szanse jego rozwiązania w świetle tak zdecydowanej wypowiedzi Zdzisława Sipery staną się oczywiste. Mam nadzieję, że powstanie coś co dobrze służyć będzie Płockowi i zyska akceptację jego mieszkańców. Nie wykluczyłbym przy tym udziału miasta w finansowaniu tego zadania. Podobnie jak było to w przypadku Muzeum Mazowieckiego czy wymienianych już wcześniej innych obiektów. Na miejscu prezydenta powiedziałbym: – Panie wojewodo! Sprawdzam!

I jeszcze jedno, co do pomysłów i kreatywności Andrzeja Nowakowskiego i jego ekipy, jakby lekko w tle pewnych wypowiedzi deprecjonowanych. Jako były radny o dużym stopniu niezależności, nie muszący zabiegać o miejsca na listach, awanse zawodowe, czy najbardziej nawet szeroko rozumianą karierę, miałem okazję z obecnym prezydentem Płocka wiele lat współpracować. Dziś patrzę na to z jeszcze większą dozą niezależnej refleksji. Stąd wiem, że jego podstawowy pomysł, determinujący inne, to realizacja wyłącznie tego co mądre, przemyślane, dobrze służące miastu i dalekie od taniego poklasku i efekciarskich tyrad.

A w kwestii kreatywności zachęcam pana wojewodę do wizyty na płockim dworcu. Tam najlepiej można się przekonać jak dziś on wygląda. Jakże różny jest od czasu kiedy pod władaniem instytucji państwowych, zupełnie niedostrzegany przez jego poprzednika i jego obóz polityczny – tak aktywny dziś w sprawie budynku komendy – był przykładem bałaganu, niegospodarności, synonimem bezradności tych, którzy za ten stan odpowiadali przez wiele lat.

Życzę mądrych i szybkich decyzji. Ratujmy to co naprawdę cenne. Zróbmy to ponad podziałami. Do następnych wyborów samorządowych jest jeszcze prawie pięć lat. Ten budynek ich nie doczeka.”