Nafciarze stracili punkty w Poznaniu. Szkoda

image_pdfimage_print

W meczu 16. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała na wyjeździe z Lechem Poznań i mimo tego, że otworzyła wynik sobotniego spotkania to gospodarze byli górą. Kolejorz wygrał 2:1 (2:1), a honorowe trafienie zanotował kapitan Damian Szymański.

Dość spokojny przebieg miał początek dzisiejszego pojedynku. W 3. minucie jako pierwszy w statystyce celnych strzałów zapisał się Volodyyr Kostevych, a dłużny pozostać nie chciał mu Giorgi Merebashvili w 7. minucie spróbował uderzenie z dystansu. Między minutami 11-15. mieliśmy wymuszoną przerwę spowodowaną wrzuceniem na boisko serpentyn, a po niej nieudanie z rzutu wolnego kopał Darko Jevtić. W 23. minucie niezłej akcji Nafciarzy zapoczątkowanej przez Damiana Szymańskiego nie wykorzystał Dominik Furman, a następnie to Christian Gytkjaer wyraźnie przestrzelił z ostrego kąta.

W 29. minucie doszło do długo wyczekiwanego otwarcia wyniku. Daleki wyrzut piłki z autu Marcina Warcholaka opłacił się, bowiem niekryty przez nikogo w polu karnym kapitan Szymański z bliska trafił do siatki! Niewiele potem było bardzo blisko podwyższenia rezultatu, po tym jak Furman płasko dośrodkował z rzutu karnego, a futbolówkę “niechcący” trącił Gytkjaer i o mało nie zaskoczył Jasmina Buricia, którego uratował słupek. Kolejne minuty to z kolei nieco konkretniejsze poczynania zawodników Kolejorza, którzy w odstępie kilku minut trzykrotnie zagrozili Thomasowi Dähne. Najpierw niecelnie główkował Thomas Rogne, później uderzał Jevtić, a na koniec Niemiec popisał się fantastyczną interwencją po kolejnej główce tym razem duńskiego napastnika. W doliczonym czasie gry stało się jednak najgorsze – Lechici nie dość, że wyrównali, dzięki bramce Jevticia, to jeszcze przed gwizdkiem kończącym połowę Gytkjear strzałem nie do obrony, po raz drugi pokonał Dähne.

Szybko po zmianie stron blisko pokonania Buricia był natomiast Furman, który dobrze przymierzył z wolnego, ale golkiper gospodarzy zdołał sparować tę próbę na poprzeczkę. Tak mało brakowało! Zdecydowanie dalej do celu miała piłka po kolejnej próbie Jevticia, którą nasi defensorzy w porę zdążyli przyblokować. Przez długie minuty drugiej odsłony gra ofensywna nie układała nam się tak jakbyśmy chcieli. Ataki z reguły kończyły się an 16. metrze. Nie inaczej było jednak po przeciwległej stronie boiska. Widząc, że nie idzie trener Kibu Vicuña na ostatni kwadrans zdecydował się wpuścić na plac boju Semira Štilicia i Karola Angielskiego, a później także Caló. Zmiany niestety nie pomogły i choć staraliśmy się jak mogliśmy to Bułgarska nadal pozostaje przez nas niezdobyta.

Kolejny ligowy mecz Nafciarze rozegrają już za tydzień, gdy w sobotę, 1 grudnia, o godzinie 15:30, na Stadionie im. Kazimierza Górskiego podejmować będą zespół Górnika Zabrze.

Lech Poznań – Wisła Płock 2:1 (2:1)

0:1 – Damian Szymański 29′
1:1 – Darko Jevtić 45+1′
2:1 – Christian Gytkjaer 45+4′

Lech Poznań: 1. Jasmin Burić – 2. Robert Gumny, 26. Rafał Janicki, 4. Thomas Rogne, 22. Volodymyr Kostevych – 25. Pedro Tiba (C), 6. Łukasz Trałka, 10. Darko Jevtić (74, 7. Maciej Gajos) – 17. Maciej Makuszewski (66, 37. Marcin Wasielewski), 32. Christian Gytkjaer (90, 11. Dioni Villalba), 29. Kamil Jóźwiak.

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 2. Marcin Warcholak – 8. Dominik Furman, 6. Damian Rasak (76, 19. Karol Angielski) – 7. Nico Varela (84, 11. Caló Oliveira), 4. Damian Szymański (C), 10. Giorgi Merebashvili (76, 23. Semir Štilić) – 21. Ricardinho.

Żółte kartki: Jevtić – Stefańczyk, Ricardinho, Angielski.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 8 442.

Źródło i fot: Wisła Płock