Dzikuska: Byłam blondynką na motocyklu [FOTO]

image_pdfimage_print

Na imię ma Sylwia – pseudonim Dzikuska, który wziął się od nazwiska. – A to zobowiązuje – śmiała się 27-letnia motocyklistka. Lubi prowadzić aktywny tryb życia. Uważa, że swoim stylem życia, motywuje i inspiruje inne kobiety. Przyjechała do Płocka z Krosna na Spotkanie Motocyklowe na zaproszenie płockiej motocyklistki Joanny Olejnik. Opowiedziała o sobie, swojej pasji i dała kilka cennych rad.

– Kobiety rozpoczynają przygodę z motocyklami, co jest bardzo budujące. Otrzymuję mnóstwo pytań od kobiet i to jest w tym wszystkim bardzo miłe i fajne. Nie należę do żadnego stowarzyszenia motocyklistów. Przez to, że pokazuję się gdzieś w mediach społecznościowych, dostałam możliwość współpracy z zespołem, który jeździ i się ściga na torze cartingowym – opowiadała nam o sobie.

Od czego to wszystko się zaczęło?

– Zaczynałam jeździć na motocyklu o bardzo małej pojemności. Miałam “sześćsetkę” przez dziewięć lat, to jest bardzo długo. Wiele osób przesiada się  z sezonu na sezon na coraz większe maszyny o dużych pojemnościach. Moim zdaniem jest to głupota, ponieważ w tak krótkim czasie nie jesteśmy w stanie tego motocykla opanować. W pewnym momencie jadąc na “sześćsetce”, czułam się jak na rowerze. Stwierdziłam, że czas to zmienić.

Na co wymieniałaś tamten motocykl?

Teraz mam motocykl o pojemności “tysiąc” i jest to suzuki GSX-R i ma mega potężną moc. W swojej klasie jeden z najsilniejszych motocykli. Lubię adrenalinę i bardzo lubię szybką jazdę. Przesiadłam się na “tysiąc”, bo robię długie trasy w tej chwili. Na małej pojemności nie było to takie przyjemne, jak jest to teraz. Motocykle o dużej pojemności są znacznie lepsze na długie trasy. Jak jeździłam u siebie po tych serpentynach, lepszy był pojazd o mniejszej pojemności.

Co byś chciała przekazać tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z motocyklem?

Super dla mnie jest to, że z roku na rok jest coraz więcej motocyklistów. Stało się to popularne i bardzo modne. Idą za tym korzyści, bo ludzie zaczęli dostosowywać strój do jazdy – odpowiednio się ubierać, a to jest bardzo ważne. Na początku ze mną było tak, że miałam kask, kurtkę i rękawice. A teraz ludzie zaczynają najpierw od stroju, później od motocykla i to jest najlepsza opcja. Odzież motocyklowa jest bardzo droga, ale też bardzo ważna – szczególnie na początku motorowej przygody – wtedy ucząc się, popełniamy dużo błędów. A odzież to podstawa ochrony.

Faktycznie się to sprawdza, przekonałaś się o tym?

Miałam wypadki motocyklowe i przekonałam się, że gdyby nie strój to byłabym mocno poobijana czy nawet połamana. Także strój bardzo chroni. Należy dodać, że oprócz ochrony daje pewność siebie podczas jazdy. Jeżeli jadę bez odpowiedniego stroju, to zwyczajnie się boję. Inaczej jest w stroju. Co prawda w upalne dni można się w nim “gotować” ale jest przyjemność jazdy – nie boję się, że stanie mi się coś złego.

Co jeszcze chciałabyś przekazać motocyklistom bez doświadczenia?

To aby zadbali o strój to raz. A dwa, jeżeli ktoś boi się wyjechać na drogę, to mam taką fajną propozycję. Aby zaczęli jeździć najpierw na pit bajkach – to takie malutkie motocykle, na których można jeździć od 6 roku życia. Jeżeli chodzi o puchar Polski można się ścigać od 8 roku życia. Także na przejażdżki motocyklowe można zabrać też swoje dzieci. I my mamy frajdę, a dzieciaki tym bardziej.

A masz dzieci?

Nie, nie mam. Jestem kobietą, która korzysta z życia i bierze z niego wszystko co najlepsze. Nikt mnie nie ogranicza, a wprost przeciwnie, ludzie mnie bardzo motywują. Kiedy mam chwile kryzysu, wsiadam na motocykl i jadę troszkę się zresetować. Wtedy ogromną radość sprawia mi moja pasja.

Czy były sytuacje, w których czułaś zagrożenie życia, jak tego uniknąć?

Jak jadę motocyklem obserwuję rejestracje pojazdów, jak wyprzedzam to widzę czy ktoś jest z okolic czy z daleka. Jeżeli poruszam się po swoich okolicach i widzę rejestracje “tutejsze” to wtedy biorę poprawkę na to, że auto może skręcać do siebie na posesję i nie zawsze użyje kierunkowskazu, albo użyje go w ostatniej chwili. I to mi nieraz uratowało życie.

Największa prędkość jaką udało Ci się pojechać motocyklem?

Na niemieckiej autostradzie doszło do 299 km na godzinę – tyle pokazał mi licznik. Podczas jazdy po prostu wszystko miga, zlewa się w jedno i praktycznie nie widać obrazów. Ale przeszły mi już lata takiej beztroskiej jazdy i na drogach innych niż autostrady staram się jeździć znacznie wolniej. Obecnie jeżdżę w pucharze Polski i teraz mogę o sobie coś powiedzieć. Wcześniej byłam blondynką na motocyklu, która prowadziła beztroskie życie.

Jak odebrałaś Płock?

W Płocku jestem pierwszy raz i jest naprawdę super. Piękne miasto, wspaniała impreza. Spotkałam tu i poznałam mega pozytywne osoby. Parada była wspaniała – mosty przepiękne. Pierwszy raz miałam okazję wystąpić przed taką publicznością i bardzo się stresowałam. Takie imprezy przyciągają ludzi i to jest w tym wszystkim super. Motocykliści mają jakąś łatkę przyszytą do siebie, że są nierozważni. Ludzie jednak na własnej skórze powinni odczuć przyjemność, że motocykl nie jest czymś niebezpiecznym, a potrafi być niezwykle wciągającą pasją.

Z Dzikuską rozmawiała Lena Rowicka

Fot. Archiwum prywatne Sylwii – Dzikuski ( Apex Clan,  Fotografuję bo lubię – Michał Zieliński,  SHINE – Studio Kosmetyki Samochodowej)