Wisła Płock po meczu z Miedzią Legnica dopisuje jeden punkt do swojego konta

image_pdfimage_print

Jedynie ogromna determinacja pozwoliła zawodnikom Dariusza Dźwigały wyrównać wynik. Tym samym Wisła Płock mecz z Miedzią Legnica zakończyła bez straty punków – a te zaczynają być na wagę złota. To kolejny spotkanie, po którym Wisła Płock do swojego konta może dopisać zaledwie jeden punkt. Ale dobre i to, lepiej dodawać niż… odejmować.

W meczu 8. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała na Stadionie im. Kazimierza Górskiego z Miedzią Legnica. Sobotnie spotkanie nie rozpoczęło się dla Nafciarzy najlepiej. Co więcej zawodnicy trenera Dźwigały dwukrotnie musieli gonić rezultat i ostatecznie zremisowali z beniaminkiem 2:2 (1:2).

Początek rywalizacji należał do wyrównanych. W 8. minucie pierwszy, choć niecelny, strzał bezpośrednio z rzutu wolnego oddał Petteri Forsell, a już 120 sekund później goście cieszyli się już z prowadzenia. Po szybkiej wymianie piłki w środku pola w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Rafał Augustyniak, który płaskim uderzeniem otworzył wynik. Miedzianka chciała pójść za ciosem, lecz graczom Dominika Nowaka w ich poczynaniach brakowało dokładności i dopiero w 25. minucie groźnie w kierunku Thomasa Dähne z ostrego kąta kopał Forsell.

Wiślacy z kolei w pierwszych dwóch kwadransach zagrożenie pod bramką Antona Kanibolotskiego trzykrotnie stworzyli po dośrodkowaniach Dominika Furmana ze stałych fragmentów gry. Najpierw jednak w 17. minucie żaden z naszych zawodników nie sięgnął futbolówki po wrzutce z prawej strony boiska, a następnie w 24. minucie główkujący Bartłomiej Sielewski nie zdołał dobrze przymierzyć. Znacznie lepiej w 30. minucie zachował się Alan Uryga, który najlepiej odnalazł się w polu karnym legniczan i skuteczną główką doprowadził do wyrównania.

W tym momencie gra wyraźnie się rozkręciła. Piłkarze beniaminka LOTTO Ekstraklasy największe zagrożenie stworzyli po akcjach Henrika Ojamy, Forsella i Augustyniaka, a drużyna Dariusza Dźwigały szukała szczęścia głównie po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Furmana. W 43. minucie fiński pomocnik Miedzi przegrał pojedynek z niemieckim bramkarzem Wisły, ale tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gola do szatni strzelił właśnie Forsell, który uderzeniem zewnętrzną częścią stopy idealnie zmieścił piłkę w siatce. Chwilę wcześniej Dähne wygrał kolejne starcie oko w oko z Augustyniakiem, ale przy dobitce 27-letniego Fina był bez szans.

Szybko po zmianie stron ruszyliśmy jednak do ataków, które już w 48. minucie mogły przynieść powodzenie. Po kolejnym rzucie rożnym Furmana blisko zaliczenia samobója był Frank Adu. Co nie udało się wówczas udało się chwilę później Bartkowi Sielewskiemu, który z bliska pokonał Kanibolotskiego! Nasz kapitan dobił strzał głową Urygi, który golkiper zespołu z Legnicy zatrzymał z najwyższym trudem.

Trafienie na 2:2 pozwoliło nabrać nam rozpędu i kilka razy w “szesnastce’ przyjezdnych zrobiło się naprawdę gorąco – początkowo niestety bez efektu. W 55. minucie próba rozpędzonego Marquitosa – po rykoszecie – nieznacznie minęła słupek, a kwadrans później o centymetry poprzeczkę, gdy Hiszpan z woleja bez przyjęcia starał się zaskoczyć Thomasa. W 75. minucie blisko stworzenia bramkowej przewagi dla płocczan był wprowadzony niewiele wcześniej Caló Oliveira, ale bramkarz Miedzi sparował piłkę poza linię końcową, a w 84. minucie Portugalczyk znów najlepiej odnalazł się w polu karnym przeciwników, lecz nieznacznie się pomylił.

Warto odnotować, że na niewiele ponad dziesięć minut przed końcem na placu gry w naszych szeregach pojawił się debiutujący w LOTTO Ekstraklasie, zaledwie 17-letni Marcel Zapytowski, który musiał zastąpić kontuzjowanego Dähne. Nasz wychowanek nie miał zbyt wiele pracy, ale w 85. minucie dopisało mu szczęście, gdy ex-Nafciarz Mateusz Piątkowski trafił w słupek. W doliczonym czasie gry debiutant w świetnym stylu obrobił jeszcze strzał weterana Wojciecha Łobodzińskiego! Ostatecznie żadnej ze stron nie udało się już wpisać na listę strzelców, choć dwukrotnie byliśmy bardzo blisko, przez co obie ekipy dopisały do swojego dorobku po jednym punkcie.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 9. serii gier będzie Cracovia, płoccy zawodnicy zmierzą się już za tydzień – w sobotę 22 września o godzinie 15:30 w Krakowie.

Wisła Płock – Miedź Legnica 2:2 (1:2)

0:1 – Rafał Augustyniak 10′
1:1 – Alan Uryga 30′
1:2 – Petteri Forsell 45′
2:2 – Bartłomiej Sielewski 49′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne (79, 87. Marcel Zapytowski) – 18. Alan Uryga, 5. Bartłomiej Sielewski, 14. Adam Dźwigała, 2. Marcin Warcholak – 8. Dominik Furman, 6. Damian Rasak – 96. Jakub Łukowski (89, 20. Cezary Stefańczyk), 4. Damian Szymański, 10. Giorgi Merebashvili (73, 11. Caló Oliveira) – 21. Ricardinho.

Miedź Legnica: 32. Anton Kanibolotsky – 23. Paweł Zieliński, 28. Kornel Osyra, 24. Tomislav Božić, 5. Frank Adu Kwame – 6. Rafał Augustyniak (56, 13. Adrian Purzycki), 22. Borja Fernández – 21. Henrik Ojamaa (75, 77. Mateusz Piątkowski), 8. Marquitos, 9. Fabian Piasecki (70, 4. Wojciech Łobodziński) – 10. Petteri Forsell.

Żółte kartki: Łukowski.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 3 892.

Źródło: Wisła Płock.
Fot. Zrzut ekranu Przegląd Sportowy.