Tak się przechodzi do historii. Robert Lewandowski rekordzistą!

image_pdfimage_print

50 goli strzelił Robert Lewandowski grając pod biało – czerwonymi barwami. Bramki podczas meczu z Armenią okazały się dla “Lewego” historycznymi. Obok Włodzimierza Lubańskiego stał się najskuteczniejszym – w historii polskiej piłki nożnej – strzelcem.

Będąc precyzyjnym, to już 48. gol był tym, który kapitana polskiej drużyny na stałe wpisał do historii piłki nożnej. Lewandowski wykonywał rzut wolny po sfaulowaniu Piotra Zielińskiego. Precyzyjnym trafieniem z około 20 metrów, który wymierzył w prawy górny róg bramki Ormian zakończyła się pewna era w polskiej piłce nożnej. Czekaliśmy na takiego strzelca 30 lat! Potem Lewandowski strzelił jeszcze dwie bramki. Ogromna duma z Polaka i jego osiągnięć, nie pozwala nam obok tego wydarzenia przejść obojętnie. W meczu z Armenią “Lewy” strzelił trzy gole! 

Kolejni w zestawieniu biorącym pod uwagę bramki w meczach o punkty w reprezentacji naszego kraju są Włodzimierz Lubański (25 bramek) oraz Kazimierz Deyna i Grzegorz Lato – po 22. W czwartkowym meczu z Armenią przyszedł rekord Lewandowskiego w całkowitej liczbie strzelonych bramek. Lubański skończył reprezentacyjną karierę w 1980 roku. W pożegnalnym meczu przeciwko Czechosłowacji ówczesny piłkarz Lokeren strzelił gola, który był jego 48. w narodowych barwach. Przez ponad 30 lat nikt nie był w stanie nawet się do niego zbliżyć. Zrobił to dopiero Lewandowski, a ostatecznie został samodzielnym rekordzistą” – pisze o tym wydarzeniu Dariusz Dobek w portalu onet.pl

Mecz Armenia – Polska odbył się w Erywaniu w ramach eliminacji do mistrzostw świata w piłce nożnej – Rosja 2018. Polacy wygrali go bardzo wysoko, bo aż 1:6. Polski zespół prowadzony przez  Adama Nawałkę zwyczajnie rozgromił armeński zespół. – “Z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku reprezentacja Polski opuści Erywań i tuż po północy miejscowego czasu wyleci do Warszawy. Jeśli Czarnogóra zremisuje dzisiaj z Danią, Biało-Czerwoni uzyskają awans w samolocie” – czytamy na onet.pl.

Fot. Archiwum PAP/EPA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*