Nie są już bezimienni. Sybiracy mają swój Memoriał w Płocku [FOTO]

image_pdfimage_print

– Chcemy dziś oddać hołd najwierniejszym z wiernych, którzy doświadczeni sowieckim reżimem zostali rzuceni na daleką Syberię. Wielu z nich zginęło z dala od ojczyzny, ale wielu przetrwało. Wrócili do Polski, często pod różnymi sztandarami, ale żaden z tych sztandarów nie był biały, zawsze był biało-czerwony – mówił prezydent Andrzej Nowakowski podczas odsłonięcia Memoriału Sybiraków i Płocczan Pomordowanych na Wschodzie na cmentarzu komunalnym.

W uroczystości wzięli udział m.in. przedstawiciele organizacji kombatanckich i osób represjonowanych, reprezentanci samorządu Płocka, powiatu płockiego i województwa mazowieckiego, delegacje uczelni, szkół, instytucji i placówek kultury, służb mundurowych, harcerze z ZHP i ZHR. Podniosły charakter wydarzenia podkreślała obecność licznych pocztów sztandarowych, asysta uczniów I LO PUL oraz  oprawa muzyczna w wykonaniu orkiestry dętej Zespołu Szkół Technicznych.

Pomnik, upamiętniający Sybiraków zamieszkałych w Płocku oraz płocczan i ludzi związanym z naszym miastem, którzy zostali zamordowani na Wschodzie, powstał z inicjatywy Remigiusza Bielewicza, prezesa Związku Sybiraków w Płocku. – W latach osiemdziesiątych w miejscu oddalonym o kilkadziesiąt metrów stąd w kierunku bramy cmentarza, stał zwykły drewniany krzyż nazywany przez płocką opozycję Krzyżem Katyńskim. Pod tym krzyżem co roku 17 września po zapadnięciu zmroku składaliśmy kwiaty i paliliśmy znicze. Wówczas pojawiło się moje skryte marzenie, aby doczekać czasów, gdy oficjalnie, godnie, uroczyście, z wielkimi honorami przy tym krzyżu będzie można oddać hołd tysiącom Polaków – pomordowanym przez funkcjonariuszy zbrodniczego sowieckiego reżimu w Katyniu, Charkowie, Miednoje, na Ukrainie i w wielu jeszcze innych, nieznanych dotąd miejscach kaźni – mówił prezes Bielewicz.

Przypomniał również, że dopiero w latach osiemdziesiątych XX wieku można było wreszcie  głośno mówić, bez narażania się na represje komunistycznych władz PRL, o napaści na Polskę przez Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich 17 września 1939 roku oraz o deportacjach Polaków i zbrodniach stalinowskich. – Nadszedł czas wyjścia z wewnętrznego ukrycia. Faktu deportacji setek tysięcy Polaków w latach czterdziestych i pięćdziesiątych władze nie mogły już dalej utrzymywać w tajemnicy i starannie ukrywać. Dowodem tej nieludzkiej tragedii i haniebnej stalinowskiej zbrodni jesteśmy właśnie my, żyjący świadkowie – podkreślał Remigiusz Bielewicz.

W uroczystości uczestniczył też  Kordian Borejko, prezes Zarządu Głównego Związku Sybiraków w Warszawie, który podziękował Remigiuszowi Bielewiczowi za cenną, patriotyczną inicjatywę, a prezydentowi Andrzejowi Nowakowskiemu i jego współpracownikom za realizację zamierzenia upamiętniającego Sybiraków. – Niech ten memoriał skłania nas do refleksji nad losem zesłańczym, niech będzie powodem do zadumy nad tragizmem dziejów człowieka i przestrogą, aby człowiek nie był człowiekowi wrogiem – apelował.

Podczas uroczystości przedstawiciele Sybiraków, byli zesłańcy, wmurowali  w pomnik urny z ziemią z Katynia i Kazachstanu, miejsc kaźni i deportacji Polaków. Pomnik poświęcił ks. Stefan Cegłowski, kapelan płockich kombatantów i osób represjonowanych. Niezwykle przejmująco zabrzmiał też Marsz Sybiraków przypominający o zsyłkach Polaków na Sybir, dokonywanych przez władze carskie, a później sowieckie, w którym powtarza się nieustępliwe dążenie i marzenie wielu pokoleń naszych rodaków „Myśmy wciąż do Niepodległej szli…”.

Wcześniej, przed uroczystością, w Sali Sejmowej ratusza prezes Borejko wręczył Złote Odznaki Honorowe za Zasługi dla Związku Sybiraków. Otrzymali je: prezydent Andrzej Nowakowski, zastępcy prezydenta – Roman Siemiątkowski i Jacek Terebus, autor projektu architektonicznego memoriału Stanisław Płuciennik, wykonawca Jacek Podstawka. Odznaczenie dla marszałka województwa mazowieckiego w jego imieniu odebrał Tomasz Kominek, dyrektor delegatury Urzędu Marszałkowskiego w Płocku.

Prezes Remigiusz Bielewicz podkreślał, że dzięki memoriałowi płocczanie, którzy zginęli na nieludzkiej ziemi nie będą bezimienni. Na tablicach wypisane są ich nazwiska. Jest też tablica informacyjna z zaznaczonymi miejscami straceń i kierunkami deportacji Polaków w latach 1940-1956.

Źródło: UMP – Alina Boczkowska.

Fot. UMP.