Płocczanin poza zasięgiem rywali

image_pdfimage_print

Paweł Szkopek zdominował pierwszą rundę motocyklowych Mistrzostw Polski klasy Superbike na torze w Poznaniu, wygrywając obydwa wyścigi za sterami Yamahy R1. Tym samym płocczanin objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Dziewięciokrotny mistrz Polski i obrońca tytułu, który w tym sezonie ściga się także na Mistrzostwach Świata World Superbike, w Poznaniu był poza zasięgiem rywali. Motocyklista ekipy Wójcik FHP Racing Team w kwalifikacjach sięgnął po pierwsze pole startowe z półtora sekundową przewagą, a następnie wygrał oba wyścigi, finiszując odpowiednio 38 i 49 sekund przed kolejnym zawodnikiem

Druga runda mistrzostw Polski, połączona z międzynarodowymi zmaganiami serii Alpe Adria, odbędzie się za dwa tygodnie na węgierskim torze Pannonia-Ring. Już za tydzień Pawła czeka kolejny start.  Tym razem w siódmej rundzie Mistrzostw Świata World Superbike na brytyjskim torze Donington Park. Aktualny mistrz Polski klasy Superbike ponownie dosiądzie tam Yamahy R1 węgierskiej ekipy Team Toth.

– To był praktycznie idealny weekend, w trakcie którego cała ekipa spisała się na medal – mówi Paweł Szkopek. – Podczas treningów pracowaliśmy nad dopasowaniem ustawień mojej Yamahy R1 do wymogów nowych opon Dunlop, na których postanowiłem startować w tym roku w Mistrzostwach Polski. Znaleźliśmy dobrą bazę, dzięki której wygrałem kwalifikacje z dość sporą przewagą, a następnie czułem się bardzo komfortowo podczas pierwszego wyścigu. Jechałem na czele prowadzącej grupy i oszczędzałem opony. W drugiej połowie wyścigu podkręciłem tempo i odskoczyłem rywalom. Na niedzielę jeszcze bardziej poprawiliśmy ustawienia, dzięki czemu mogłem odskoczyć już po starcie i szybko powiększyć przewagę. Przez cały weekend czułem się bardzo komfortowo i byłem szybki. Jestem bardzo zadowolony. Wizyta w Poznaniu potwierdziła moją dobrą dyspozycję. Nie mogę doczekać się teraz kolejnej rundy mistrzostw świata i chcę przełożyć tę formę na kolejne punkty w World Superbike – dodaje motocyklista.

Fot. Mateusz Jagielski.