Robert Majewski poprowadzi nasz nowy cykl “Cuda-wianki”. A co w felietonach?

image_pdfimage_print

–  Nieśmiało, zacząłem współpracę z Dziennikiem Płockim. Po ośmiu latach przerwy w pisaniu felietonów (wcześniej Gazeta Wyborcza – Płock, Muzyka21, Twoja Muza i Ruch Muzyczny) będą znowu “Cuda-wianki”. W weekendy. Zapraszam. – takim oto wpisem na popularnym portalu społecznościowym Robert Majewski zapowiedział swój cykl na naszych łamach.

Jakiś czas temu poprosiłam Roberta o wywiad. Nasza rozmowa nigdy nie ujrzała światła dziennego. Jednak artykuł zachowałam, ponieważ wydał mi się osobliwy i inny od wszystkich. Tekst, który wtedy napisał Robert Majewski jest pełen poczucia humoru, dystansu do siebie i pokazuje ogromna wiedzę. A autor napisał go z taką “lekkością” i płynnością, że aż smutno się robi, że to już ostatnie zdanie.

Na co dzień jest nauczycielem muzyki, działa także w Kole Kodaly’owskiego przy Akademii Muzycznej w Warszawie, członek Płockiego Towarzystwa Muzycznego no i założyciel, a także dyrygent sławnego chóru Vox Singers, który działa przy Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki. Opiekuje się również kwartetem Positive Vibrations.

Oto tekst, który kiedyś napisał Robert, nasz nowy felietonista, który raz w tygodniu, w piątki będzie pisał „Cuda- wianki” czyli wszystko czym dziennikarz się interesuje i nie będzie to jedynie muzyka…Tymczasem zapraszamy do artykułu, który swego czasu napisał na moją prośbę.

– Nazywam się Robert Majewski i kimś jestem? W wolnych chwilach jem i czytam książki. Potrafię te czynności wykonywać jednocześnie. Patrząc na mnie, można by stwierdzić, że moje życie składa się z samych wolnych chwil. Ale tak nie jest. Mam złośliwy organizm, który tak działa, że po zjedzeniu łyżeczki musztardy potrafi przytyć pięć kilogramów. Dlatego nie jem musztardy.

Problemy kulinarne uważam za najistotniejsze w dzisiejszym świecie. Dlatego też kiedy Lena Rowicka poprosiła mnie o wywiad, nie zachęcając gratyfikacją finansową, nie musiała mnie długo nakłaniać do opowiedzenia o moim kulinarnym życiu. Wreszcie poczułem, że mogę przejąć kontrolę nad światem nie wychodząc z domu; wreszcie ktoś dał mi szansę naprawdę się otworzyć. Jestem przekonany, że posiadam ogromną wartość antropologiczną.

Odkąd pamiętam zajmowałem się kuchnią. Kożuch na mleku potrafiłem wyhodować takiej grubości, że służył do przeszczepów skóry. To także mój wkład w chirurgię plastyczną. Jednak daniem, które najlepiej mi wychodzi jest sałatka ze zwiędłych warzyw. Przepis jest bardzo prosty: zwiędłe warzywa. Ma ona dodatkowy atut – w zasadzie nie wymaga trawienia, organizm człowieka wchłania ją bez wysiłku. Ale to oczywiście nie wszystkie moje sztandarowe potrawy.

Innym, które szczególnie lubię jest makaron gdy wracam z pracy. Do tego bezpretensjonalnego dania potrzebujemy powrotu z pracy i makaronu. Lubię też kuchnię postmodernistyczną: wycinanki łowickie z wieprzowiny i niezidentyfikowane szczątki kurczaka. Te przepisy są jednak daleko bardziej skomplikowane i trudno je tutaj przytoczyć.

Jak wiadomo jestem matką samotnie wychowującą dziecko, dlatego lubię piec torty. Przepisy na najlepsze torty zawarłem w moim bestsellerze kulinarnym „Tortownictwo domowe”. Jest tam ponad 5000 przepisów, w tym: tort-skuter, tort pasztetowy, tort o smaku wątroby z cebulką czy też tort-wał Kardana. Jest tam też przepis na tort-Magda Gessler. Nie wykonałem go jednak – mam zbyt małą kuchnię.

Uwielbiam programy kulinarne. Moim numerem jeden jest amerykański Breaking Bad. Gdyby oglądać go od końca, można by dostrzec opowieść o kucharzu metaamfetaminy, który w wyniku choroby nowotworowej został nauczycielem chemii. Mógłbym długo pisać o moich fascynacjach kulinarnych, ale mam jeszcze zaległy felieton do blogu modowego, który z powodzeniem prowadzę od lat 30-tych XX wieku – tak oto, “opowiedział” mi o sobie Majewski 🙂

Mam nadzieję, że w ten sposób Robert zachęcił naszych czytelników do czytania jego cyklu. Pierwszy odcinek ukaże się już dziś na naszej stronie. Życzymy miłych spotkań z tekstami Roberta Majewskiego.

Fot. Archiwum prywatne Roberta Majewskiego.