Kolejny zawodnik przedłuża kontrakt z Wisłą

W ubiegłym tygodniu nowe umowy z Nafciarzami podpisali Dimitar Iliev i Piotr Wlazło. Dzisiaj dołączył do nich Dominik Kun, który z płockim klubem związał się kontraktem do 30 czerwca 2018 roku. 

Blisko 23-letni skrzydłowy zawodnikiem Wisły Płock został pod koniec letniego okna transferowego, dokładnie 28 sierpnia 2015 roku. Od tamtej pory zagrał w 13 pierwszoligowych spotkaniach, w których zanotował 2 asysty.

W przeszłości Dominik Kun występował między innymi w Vęgorii Węgorzewo, Stomilu Olsztyn i Pogoni Szczecin, z której zresztą zasilił drużynę Marcina Kaczmarka.

Fot. Michał Łada / Wisła Płock S.A.




Każdy by chciał takiego nauczyciela

Jutro 1 czerwca i chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć czyje to święto. Tak, tak naszych kochanych milusińskich. Dzień Dziecka w Polsce obchodzi się bardzo uroczyście, a dzieci i te małe, i te trochę starsze są obdarowywane na każdym kroku.

Na pewno super prezentem dla uczniów klasy III Gimnazjum nr 14 im. Władysława Jagiełły w Płocku będzie “nauczyciel”, który jutro poprowadzi lekcje. Będzie to wyjątkowy nauczyciel bo sam… marszałek województwa mazowieckiego Adam Struzik wcieli się w rolę wykładowcy. Jednak uczniowie nie mają się czego obawiać bo…- Testu z wiedzy o Mazowszu nie będzie – chyba – żartują w biurze prasowym urzędu marszałkowskiego.

Lekcje rozpoczną się zgodnie z planem o godzinie 8. A marszałek poprowadzi “wykład” w sali numer 310. Cały nasz zespół redakcyjny życzy młodzieży udanego i…wesołego spotkania z nietypowym “nauczycielem”. 🙂

 

Fot. zielonysztandar.com.pl

 




Zatrzymanie instalacji w Orlenie. A potem rozruch

Od wtorku, 31 maja nastąpi tymczasowe, planowane zatrzymanie trzech instalacji w obszarze rafineryjnym płockiego zakładu produkcyjnego.

W związku z tym procesem zarówno podczas zatrzymania jak również rozruchów, które zostały zaplanowane na 14, 21 i 30 czerwca, nad zakładem mogą być widoczne efekty świetlne w postaci zwiększonej aktywności pochodni, szczególnie w porach wieczorowych. Proces zatrzymania instalacji nie powinien mieć wpływu na emisję niezorganizowaną, a tym samym na uciążliwości zapachowe.

W celu minimalizacji ewentualnych uciążliwości proces zatrzymania instalacji będzie prowadzony pod stałym nadzorem wykwalifikowanej kadry technologów, służb odpowiedzialnych za ochronę środowiska oraz zgodnie z obowiązującymi instrukcjami i procedurami bezpieczeństwa. Przypomnijmy, iż skierowanie węglowodorów do całkowitej utylizacji w procesie wysokiej temperatury jest kontrolowane i objawia się płomieniem widocznym na tzw. pochodniach znajdujących się w instalacjach produkcyjnych.

Przeprowadzenie tego typu działania wynika z konieczności zapewnienia bezpieczeństwa technologicznego instalacji jak również osiągnięcia parametrów jakościowych. O pracach remontowych zostały poinformowane służby Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska oraz Wydział Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych UMP, a także Starostwo Powiatowe.

Info. Biuro Prasowe PKN Orlen.

Fot. Jan Drzewiecki oraz #spapłock.




Wyjazdowy remis Królewskich

W dwudziestej kolejce grupy mazowieckiej III ligi kobiet, KS Królewscy Płock zremisowali 1-1 (-) z Mazovią Grodzisk Mazowiecki i tym samym w piątym kolejnym meczu z rzędu zapisali na swoim koncie przynajmniej jeden punkt.

Od początku spotkania to Królewskie miały przewagę, którą zresztą bardzo szybko potwierdziły strzelonym golem. W 9. minucie wynik meczu otworzyła kapitan płockiego zespołu Daria Nowak, która wykorzystała prostopadłe podanie Darii Kusej ze środka boiska. W kolejnych minutach podopiecznie Adriana Piankowskiego miały jeszcze kilka dogodnych sytuacji do podwyższenia prowadzenia, ale żadna z nich nie zakończyła się powodzeniem. Gospodynie natomiast ograniczyły się do przeszkadzania, co dwukrotnie mogło przynieść wyrównanie, lecz Marta Hućko ani razu nie dała się zaskoczyć.

Po zmianie stron gra obu drużyn wyraźnie się zmieniła. To Mazovia byłą stroną przeważającą, co zostało udokumentowane – w 63. minucie – po pięknym uderzeniu z dystansu. Przy tym strzale Marta Hućko nie miała nic do powiedzenia. Ostatecznie rezultat już się nie zmienił i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

W przedostatnim spotkaniu sezonu 2015/2016, Królewscy zmierzą się z zespołem Loczki Wyszków, który obecnie – z 52 punktami – przewodzi ligowej tabeli.

Mazovia Grodzisk Mazowiecki – KS Królewscy Płock 1-1 (0-1)
Bramka dla Królewskich: Daria Nowak 9.

KS Królewscy Płock: Marta Hućko – Olga Kamińska (45, Wiktoria Wiączek), Anna Wojtkowska, Daria Przybysz, Julia Mikołajewska – Klaudia Stradomska, Klaudia Łyzińska, Daria Kusa (41, Aleksandra Kujawska) – Dagmara Świt, Dominika Janicka (58, Alicja Jankowska), Daria Nowak (K).

Dominika Janicka (napastniczka): Szkoda, że nie udało nam się wygrać tego spotkania. Dobrze rozpoczęłyśmy, strzeliłyśmy bramkę, niestety w naszej grze było spore zamieszanie co utrudniało nam wykańczanie akcji, szybko traciłyśmy piłkę. Przeciwniczki tworzyły dużo sytuacji i oddawały dużo strzałów na naszą bramkę, ale nie miały szans w starciu z naszą bramkarką. Został nam teraz tydzień na poprawienie błędów i mecz z liderem.

Fot. KS Królewscy Płock




Na płockich ulicach autobus… jakby z kosmosu

Bezszelestny i bezwonny wyjazd z przystanku? Tak, to jest możliwe. Od poniedziałku, 30 maja na płockich ulicach pojawił się piękny, srebrny autobus hybrydowy marki MAN. To już czwarty pojazd po Volvo i Solarisie z napędem hybrydowym, który testowany jest na płockich ulicach, a wszystko z myślą o wygodzie pasażerów.

Napęd hybrydowy to nic innego, jak połączenie silnika elektrycznego i spalinowego. Rozruch oraz jazdę na niskich obrotach zapewnia napęd elektryczny, który samoczynnie doładowuje się podczas powolnej jazdy, lub w trakcie hamowania, kumulując tę energię w specjalnych kondensatorach zlokalizowanych na dachu pojazdu.  Przy uzyskaniu przez autobus większych obrotów pracę przejmuje silnik spalinowy.

Dzięki zastosowaniu napędu elektrycznego, hybrydowa MAN emituje zanieczyszczenia znacznie poniżej normy Euro VI, tym samym stał się jeszcze bardziej przyjaznym dla środowiska. Takie zastosowanie to również ekonomiczne rozwiązanie, pozwalające zaoszczędzić ponad 30 proc. kosztów pełnego cyklu eksploatacyjnego porównując z autobusem o napędzie konwencjonalnym. 

Hybrydowy MAN przez najbliższy tydzień będzie woził pasażerów od poniedziałku do piątku na liniach 14 i 22, w sobotę pojedzie linią 3, w niedzielę natomiast naprzemiennie na liniach 19 i 22.

– Pragniemy uczulić naszych pasażerów, że ze względu na tymczasowość użytkowania przez nas testowego MAN-a z przyczyn technicznych nie został zainstalowany w nim biletomat, w związku z tym należy mieć na uwadze ich zakup w sieciach zewnętrznych – tłumaczy Anna Kicińska, rzecznik prasowy Komunikacji Miejskiej w Płocku.

Fot./info. Komunikacja Miejska Płock




Skarby płockie w czasach okupacji

Mirosław Łakomski, felietonista, grafik, fotograf, autor wielu książek o Płocku, które stały się jednym z największych płockich sukcesów wydawniczych. Pisze o Płocku jak mało kto.

W najnowszych książkach: “Schroettersurg w Płocku” ukazuje życie płocczan w czasach okupacji. Wydobywa na światło dzienne historie skrywane latami, zapomniane, jak ta o zaginionych skarbach Muzeum Diecezjalnego, z kolei w książce “Płocka noc” dzieli się z nami obrazami, zatrzymując w obiektywie urodę naszego miasta po zmroku.

Dziennik Płocki: Dlaczego tematem książki jest dramatyczny czas niemieckiej okupacji?
Mirosław Łakomski: Pomysł zrodził się podczas opracowywania jednej z moich książek. Tematy kolejnych wydawnictw nasuwają się niejako automatycznie. W sposób naturalny wyodrębniają się klimaty luźno powiązane z książką, nad którą pracuję. Wtedy zapada decyzja o przeniesieniu tematu na nowy tytuł. Każda z moich książek była zaczątkiem nowej, bez specjalnego szukania tematu.

Kiedy oglądałem album Mirosława Przybylskiego [architekt miejski podczas okupacji niemieckiej-przy.red], a zbiory jego są bardzo bogate, od razu nasunęła mi się myśl, że Płock w czasach okupacji to ciekawy temat. Gdzieś w głowie od razu układałem fotografie, przychodziły pomysły co do tekstów, które mógłbym zamieścić. Przybylski wiedział, jak ma podejść do obiektu, jak komponować ujęcie, jak zadbać o odpowiednie oświetlenie. Fachowiec.

Potem przede mną była praca w archiwach, szukanie świadków tamtych wydarzeń, rozmowy z nimi. Wydaje mi się, że temat okupacji Płocka jest rzadko poruszany. Poza niedawno wydaną książką “Płock na łamach lokalnej prasy NSDAP 1939 – 1945” Elżbiety Szubskiej – Bieroń. Bardzo ważna książka, nie przypominam sobie innych publikacji książkowych. Trafiają się artykuły w starych “Notatkach Płockich”. Tak się złożyło, że w jednym roku ukazały się dwie książki dotyczące tego samego okresu. Trzeba jednak powiedzieć – to są dwie różne książki. Myślę, że to dobrze, że się pojawiły, że są, że mówią o tych strasznych czasach.

DP: Jaka jest pana książka?
M.Ł: Starałem się, aby formuła książki była przystępna dla każdego. Teksty w moich książkach nazywam mikrofelietonami. Siłą tych książek jest jednak fotografia. Zachęcam, by się wpatrywać w zdjęcia, analizować je, interpretować. One mają uruchamiać wyobraźnię. Książka nie ma numerów stron. To może niektórym burzyć pewien porządek, ale w tym jest pewien zamysł. Tę książkę ogląda się od początku do końca. Na “pochłonięcie” jej w całości nie trzeba wiele czasu. Nie jest do czytania na raty.

Numeracja stron odciąga książkę od formuły albumu domowego, gdzie zdjęcia są pomieszane i rozrzucone na kartkach. Nie ma tu ani spisu treści ani indeksu. Moje wszystkie książki [ukazało się już 14 publikacji – przyp.red] są przyczynkiem do tego, by sięgnąć do własnej pamięci. Każdy z czytelników znajdzie tu jakąś ciekawostkę. Nie chodzi tylko o przyswojenie faktu. Chciałbym nadmienić, że choć książka ma lekką narrację, to nie jest pozbawiona mocnych historii, opowiedzianych za pośrednictwem tych, których okupacja dotknęła bezpośrednio. W książce są fragmenty wspomnień m.in. Symchy Gutermana czy Jadwigi Stypułkowskiej. To są wstrząsające historie opisane przez świadków tamtych czasów.

DP: W pana książkach dużą rolę odgrywają ludzie, naoczni świadkowie. Jak pan do nich dociera? Chętnie rozmawiają?
M.Ł: Najczęściej spotykam ich na promocjach moich książek albo na Jarmarku Tumskim. Oni sami przychodzą, rozpoczynają rozmowę. Chcą podzielić się tym, co zapamiętali, z nadzieją, że ich opisy mogą się przydać. Wyczuwam czasem, że te historie są gdzieś zasłyszane. Tymczasem zależy mi, by opowiadali o tym, co sami widzieli. Przykładem jest egzekucja na Placu Trzynastu Straconych, która ma kilka wersji. Rozmawiałem z Tadeuszem Zbrzeznym [absolwent Liceum im. Marszałka Stanisława Małachowskiego, kolega z ławki Tadeusza Mazowieckiego -przyp.red], który był wtedy młodzieńcem. Stał niedaleko tych szubienic. Widział, jak dokładnie przebiegała ta egzekucja.

Rozmawiając z ludźmi, muszę zadawać bardzo szczegółowe pytania, by osadzić je w rzeczywistości. Ustalone fakty tworzą całą historię. Im więcej wspólnych elementów w poszczególnych historiach, tym wydarzenia są bliższe prawdy. Słysząc relację świadka, że skazani stali na podestach, od razu zwróciłem na to uwagę. Zadałem sobie pytanie – co to jest podest? Słowo wydawało mi się zbyt współczesne. Inna osoba opowiada, że skazani stali na krzesłach, a żołnierz niemiecki podchodził i je wykopywał. Widziałem w tym scenę filmową, znów mi coś nie pasowało. Pojawiały się kolejne pytania. Kto przewracał te stoły? Jak wyglądał moment samej egzekucji?

DP: Opisana przez pana w książce egzekucja jest prawdziwa?
M.Ł: Twierdzę, że ta historia jest najbliższa prawdy. Tadeusz Zbrzezny ma doskonałą pamięć i cieszy się zdrowiem. Pracował wtedy na ul. Grodzkiej. Przyszli Niemcy, nakazali przerwać pracę i przepędzili wszystkich na plac.

DP: Czy już na etapie zbierania materiałów przytrafiały się sytuacje, w których potencjalni rozmówcy odmawiali spotkania, właśnie z powodu złych wspomnień?
M.Ł: Nie. Takiej sytuacji nie miałem. Chętnie opowiadają przede wszystkim ci, którzy sami mnie odnajdują.

DP: Miał pan wątpliwości z zamieszczeniem jakichś materiałów?
M.Ł: Jest jedna historia. Długo się zastanawiałem, czy ją zamieścić. Kiedy Niemcy wkraczali do Płocka, panowało przerażanie. Krążyła plotka, że będą obcinać języki. Rozmawiając o tym powtarzano mi, bym tego nie zamieszczał, bo to jakaś głupota. Oczywiście, dziś z perspektywy czasu, wiemy jaką siłę ma plotka. Na ówczesne czasy ta plotka pokazywała przed jaką niewiadomą stali mieszkańcy Płocka. Nie wiedzieli, co przyniesie okupacja. Ona wywoływała permanentny strach. Dla nich wszystko było możliwe, każdy najbardziej irracjonalny wytwór wyobraźni.

DP: Historie zawarte w książce pokazują mentalność Niemców.
M.Ł: Wejście wojsk niemieckich do miasta. Kobieta, która opowiada to zdarzenie ma w pamięci paradę żołnierzy w świetnie skrojonych mundurach i czystych, zadbanych butach. Nie wyglądali jakby szli na wojnę. Tak to zapamiętała. Kolejny przykład: mimo, że byli okupantem, niemieccy żołnierze płacili za usługi wykonywane np.: przez szewców, krawców czy stolarzy. I opowieść o konfidencie, który zostawił rower na ulicy, a po trzech dniach wrócił po niego. Rower nie zginął. Te historie dużo mówią o Niemcach, jako narodzie.

Nie chciałbym jednak aby czytelnik pomyślał sobie, że Niemcy to byli fajni ludzie, bo tak nie było. Wiemy to z historii. Najbardziej dziwi fakt, że naród o wysokiej kulturze cywilizacyjnej, mógł się dopuścić tak okrutnych zbrodni. To, że pojawił się chory przywódca, otwiera zagadkę, co się stało z ludźmi, że zaufali mu i robili to co robili. To niepojęte …

DP: Wyjaśni pan tytuł książki?
M.Ł: Każdy tytuł moich książek zawiera drugie dno. Staram się zawsze aby w tytule użyta była nazwa miasta. Pierwotny tytuł książki brzmiał “Płock lata 1939 – 1945”, ale czegoś mi tu brakowało. Tak więc Schroettersbug – bo tak nazwali miasto Niemcy, jest w tym przypadku synonimem innego świata, który istniał w Płocku w latach okupacji.

DP: Jak dokonuje pan wyboru, które materiały trafiają ostatecznie do druku?
M.Ł: Najpierw rezygnuję ze zdjęć słabej jakości, później z tych, które tematycznie nie pasują lub mało nawiązują do tematu książki. W książce jest zdjęcie zestrzelonego samolotu niemieckiego. Dostałem je od płocczanina, który twierdzi, że zdjęcie zostało wykonane pod Płockiem, w okolicach Radzanowa. Rozmawiałem z wieloma osobami, żadna nie była w stanie potwierdzić, gdzie zostało wykonane to zdjęcie.

Być może, kiedy płocczanie zapoznają się z książką i ze zdjęciami, rozpoznają to miejsce. Jednak umieściłem je. Wydaje mi się ono bardzo interesujące. Jest też inne zdjęcie, nigdzie wcześniej niepublikowane. Zdjęcie niemieckiej kompanii zaopatrzeniowej, obok pozujące dzieci boso, w tle Wzgórze Tumskie z katedrą. Ten obraz dzieci z bosymi stopami jest w moim odczuciu przejmujący. Zastanawia mnie, czy w czasie wojny dzieci chodziły boso, kiedy nic nie było pewne, kiedy nie był znany kolejny dzień? Boso, choć ubrane są ciepło…

DP: Skąd pomysł na rekonstrukcje fotografii?
M.Ł: Słuchając historii od razu próbuję je sobie wyobrazić. Te rekonstrukcje to fotomontaże. Na tyle przybliżające prawdziwy obraz, na ile pozwoliła mi moja wyobraźnia. Idę na miejsce zdarzenia aby zaistnieć w tej przestrzeni. W ten sposób zrekonstruowane zdjęcie przybliży rzeczywistość tamtego wydarzenia.

DP: Interesujący jest pomysł włączenia do książki rysunków Jakuba Gutermana.
M.Ł: Napisałem do niego list. Zależało mi na tym, żeby mi przesłał kopie pergaminów spisywanych przez ojca. Po tym jak rysunki były kolejno włączane do książki, kiedy współgrały z treścią, przesyłałem mu wglądówki. Zaakceptował. Spodobał mu się też pomysł przetworzenia jednego z rysunków na negatyw. Cała książka “tonie” w czerni i rysunek z biała kreską pasował do klimatu. Guterman wybrał dwa fragmenty opowiadań ze swojej książki “Kartki z pożogi”, wstrząsające historie. One z tymi rysunkami tworzą wzruszającą kompozycję.

DP: W pana książce poznajemy szczęśliwą historią powrotu płockich zabytków Muzeum Diecezjalnego. O tej historii mało kto słyszał.
M.Ł: Z księdzem Ryszardem Knapińskim [w latach 1980-1988 pełnił funkcję kustosza Muzeum Diecezjalnego w Płocku; od roku 1988 jest pracownikiem naukowym w KUL; od 1992 kieruje Katedrą Historii Sztuki Kościelnej – przyp.red] znam się trzydzieści lat, przyjaźnimy się. Kiedy mu wysłałem zarys książki, zaledwie kilka stron tekstu oraz kilka stron ze zdjęciami, zasugerował, że powinienem zamieścić historię Berthy Thiergart, tej która wywiozła płockie skarby do Rzeszy.

W książce mamy okazję przeczytać tekst, który napisał sam ksiądz profesor Ryszard Knapiński, o tym jakie były losy skarbów wywiezionych do Niemiec przez księgową z płockiego magistratu. Ksiądz Knapiński rozmawiał osobiście z panią Berthą Thiergart. Odwiedził ją. Na podstawie rozmów powstało to opowiadanie historyczne.

DP: Jeden rozdział poświecił pan czasom powojennym.
M.Ł: Wydawałoby się, że wychodzimy z ostatniego rozdziału. Koniec wojny, koniec okupacji, to i koniec książki. Wolność! Niestety nie! Rozpoczynamy kolejny rozdział w historii, także smutny. Wchodzimy w ten temat tak niepostrzeżenie, niezauważalnie jak niewinnie wchodziły do Polski wojska radzieckie. Tytuł tego suplementu jest pisany po rosyjsku. Trzeba go postrzegać jako swoiste “memento mori”.

DP: Czy będą kolejne książki?
M.Ł: To na pewno nie koniec. Jest jeszcze dużo do opowiedzenia. Płock można oglądać z wielu perspektyw. Właśnie wraz z książką o okupacji ukaże się album fotograficzny “Płocka noc” pokazujący urodę naszego miasta po zmroku.

DP: Po Płocku spaceruje pan również nocą?
M.Ł: Niespecjalnie, ale do tego albumu wykonałem mnóstwo zdjęć – schowanych w mroku drzew, domów czy ulic. Zaskoczony jestem, jak inaczej to wszystko wygląda. Płock nocą urzeka. Zdjęcia są moim spojrzeniem na miasto. Panuje cisza i spokój. Zamiera życie. I przychodzi myśl, by zatrzymać w kadrze światła miasta. Łatwiej wtedy dostrzec niezauważalne w dzień zakamarki.

DP: Wszystkie zdjęcia są pana autorstwa?
M.Ł: Większość. Początkowo robiłem zdjęcia z moim młodszym synem Marcinem. Jego zdjęcia też są w albumie. Fotografowanie nocą sprawia pewną trudność. Marcin ma dobre oko i tę wrażliwość, jak patrzeć przez obiektyw. Ważne były też rady techniczne dotyczące czasu naświetlenia i jakich użyć przesłon. To były dla mnie cenne uwagi. Album zawiera również zdjęcia Dominika Dziecinnego (to te robione przy pomocy drona), Konrada Skiby i Patryka Maślankowskiego.

DP: Czy to prawda, że pan jest autorem wierszy zawartych w albumie? Nie chciał pan komentować zdjęć poezją płockich poetów?
M.Ł: Tak, pisałem je sam. Bardzo odpowiada mi formuła “białego” wiersza, pozbawionego reguł niezbędnych w pisowni. Zapewniam, o wiele trudniej wydobyć emocje w tego typu wierszu. Pozwala to także na otwarcie furtki interpretacyjnej dla czytelników. Te wersy są niewymuszone, przychodziły do mnie naturalnie. Z jednego słowa wynikało kolejne, jedno zdanie szybko stawało się pretekstem, by napisać następne. Muszę powiedzieć, że nie wymagały dużej korekty. Poezja zawarta w książce tworzy komentarz do fotografii. To jest mój komentarz. Pisałem tak, jak czułem.

DP: Pytają płocczanie o poprzednie książki?
M.Ł: Najczęściej o pierwszą “W 80 stron dookoła Płocka”. To był prawdziwy sukces wydawniczy. W sumie wznowienia otarły się o 3000 egzemplarzy. Bardzo szybko się sprzedały. Z dobrym odbiorem spotkał się również “Płock na emigracji”, “Fachowcy z Płocka rodem”, czy “Rejs po płockim peerelu”. Ludzie odnajdują siebie i znajomych na zdjęciach. Te książki są rodzajem pamiętnika, zapiskiem wspomnień. Muszę jeszcze powiedzieć, że “Płock z lotu ptaka” cieszył się dużym zainteresowaniem. Płocczan ujęły widoki, mało osiągalne przez nich z perspektywy ptaka.

DP: Gdzie można kupić pana książki?
M.Ł: Zapraszam na najbliższy Jarmark Tumski, który odbędzie się 3-5 czerwca. Później książki można będzie zakupić w siedzibie wydawcy, Biurze Reklamy Elżbiety Łakomskiej, przy ul. Kochanowskiego 9, a także w Płockiej Lokalnej Organizacji Turystycznej przy ulicy Stary Rynek 8 oraz sklepie filatelistycznym Elżbiety Guzowskiej przy ulicy Tumska 5.

Z Mirosławem Łakomskim rozmawiała Renata Jaskulska.

MŁ Foto (1)




Szczypiorniści Orlen Wisły Płock powołani do reprezentacji Polski

Trzech zawodników Orlen Wisły Płock powołał na dwumecz z Holandią w kwalifikacjach do Mistrzostw Świata 2017 we Francji selekcjoner drużyny narodowej – Talant Dujszebajew. 

Z zespołu wicemistrzów Polski powołani do reprezentacji Polski zostali: bramkarz Marcin Wichary oraz dwa skrzydłowi: Michał Daszek i Adam Wiśniewski. Dodatkowo, w szerokiej 23-osobowej kadrze na starcia z Holandią znaleźli się bracia GębalaMaciej i Tomasz, którzy 1 lipca 2016 roku oficjalnie zostaną zawodnikami płockiego klubu. Jeśli chcecie zapoznać się z pełną listę powołanych wystarczy, że klikniecie tutaj.

Pierwszy mecz z Holendrami rozegrany zostanie w sobotę, 11 czerwca, w katowickim Spodku i rozpocznie się on o godzinie 20.00. Rewanż odbędzie się natomiast cztery dni później, w środę, 15 czerwca, o godzinie 19.30, w Stadssporthal w Sittard. Awans – do zaplanowanych na styczeń 2017 roku Mistrzostw Świata we Francji – wywalczy zwycięzca dwumeczu.

Źródło: ZPRP
Fot. Mateusz Lenkiewicz




Galeria Wisła nie zwalnia tempa

Zarządzana przez CREAM – Galeria Wisła – nieustannie notuje bardzo dobre wyniki. W kwietniu osiągnęła blisko 6% wzrost liczby odwiedzających oraz 10% wzrost obrotów osiąganych przez najemców, w porównaniu do analogicznego okresu w roku poprzednim. Tak udany początek drugiego kwartału potwierdza silną pozycję Galerii Wisła w regionie płockim.

– W ostatnim czasie ofertę Galerii Wisła wzbogacili nowi najemcy. Były to salony: W.KRUK, Jankes, Kangur i Eurofirany, które zajęły łącznie powierzchnię prawie 700 mkw. Dwie spośród tych marek nie były do tej pory dostępne w Płocku – powiedział Grzegorz Mroczek, Vice President CREAM.

Na sukces Galerii Wisła składają się również częste i różnorodne akcje marketingowe, które cieszą się niesłabnącą popularnością wśród płocczan i mieszkańców regionu. Tylko w ostatnich dwóch miesiącach w Galerii Wisła odbyły się między innymi: Targi Zdrowia i Urody, spotkanie z popularną youtuberką – Red Lipstick Monster, Festiwal Zieleni, akcja charytatywna “Razem dla Mai”, Jarmarki Produktów Regionalnych, konkurs pro-sprzedażowy, w którym do wygrania było ponad 1000 nagród oraz edukacyjno-artystyczny projekt “Zabawy z historią” współorganizowany z Urzędem Miasta Płocka.

– W ubiegłym roku w Galerii Wisła zrealizowaliśmy ponad 80 różnego rodzaju działań marketingowych realizując przyjętą strategię dla tego obiektu. W tym roku utrzymujemy tę dynamikę i ponownie szykujemy wiele niespodzianek dla klientów – dodał Bartłomiej Bujnowski, Dyrektor Marketingu CREAM.

Fot. Galeria Wisła




Policja z Płocka i Radomia podsumowuje weekend. Jak wypadliśmy?

W trakcie minionego weekendu płoccy policjanci prowadzili działania “Bezpieczny weekend”. W Płocku i powiecie płockim nie doszło do żadnego śmiertelnego wypadku. Wniosek nasuwa się sam, kierowcy w naszym powiecie stawiają na bezpieczną jazdę.

Akcja “Bezpieczny weekend” była prowadzona od środy 25 maja, do niedzieli 29 maja. Na terenie Płocka i powiatu płockiego w działaniach wzięło udział łącznie 394 funkcjonariuszy policji. Przez cały weekend na naszych drogach policjanci odnotowali jeden wypadek drogowy i 25 kolizji. Za to do niechlubnej statystyki wpisało się aż 20 nietrzeźwych kierujących, z czego 16 to kierowcy, którzy prowadzili swój pojazd w stanie nietrzeźwym – co jest przestępstwem zagrożonym karą do 2 lat pozbawienia wolności oraz zatrzymaniem prawa jazdy na okres nie krótszy niż 3 lata, pozostałe osoby  prowadziły pojazdy w stanie po użyciu alkoholu. – Warto pamiętać, że kierowca prowadzący pojazd po spożyciu alkoholu jest potencjalnym zabójcą, gdyż dysponuje bardzo niebezpiecznym narzędziem jakim jest samochód lub inny pojazd – tłumaczy Krzysztof Piasek z płockiej Policji.

Dodamy, że majowy weekend należał do bardzo ciepłych. W całej Polsce ostrzegano przed kąpielą w niestrzeżonych kąpieliskach. Jak widać, w naszym powiecie mieszkańcy wzięli sobie komunikaty do serca, bo na terenie Płocka i powiatu płockiego policjanci nie odnotowali żadnych niebezpiecznych zdarzeń związanych z wypoczynkiem nad wodą.

Zupełnie inaczej mają się statystyki policyjne w garnizonie mazowieckim. Policjanci pracujący na drogach sprawdzali prędkość i trzeźwość kierowców oraz stan techniczny pojazdów. Pomimo wzmożonych kontroli oraz apeli o zachowanie rozwagi, przestrzeganie przepisów i trzeźwość, od 25 maja do 29 maja na drogach w garnizonie mazowieckim doszło do 44 wypadków.  Zginęło w nich 10 osób, a 69 zostało rannych. Policjanci zatrzymali na drogach 108 pijanych kierowców.

Podczas tego weekendu na mazowieckich drogach zginęło aż 10 osób.

W piętek wieczorem, w Jedlińsku 24-latek kierujący volkswagenem uderzył w przydrożne drzewo. Zginęli dwaj pasażerowie. Tego samego dnia, w miejscowości Gołmin Ośrodek, w powiecie ciechanowskim, 26-latek jadący fiatem Seicento, podczas wyprzedzania zderzył się czołowo z ciężarowym manem. Kierowca fiata zginął na miejscu. W miejscowości Giżyczki, w powiecie ciechanowskim kierujący fordem trasitem 48-latek zderzył się czołowo z ciężarowym mercedesem.

W sobotę, w powiecie sokołowskim 36-letni kierowca hondy uderzył  czołowo w samochód ciężarowy. Zginął kierowca i 60-letnia pasażerka.  W powiecie zwoleńskim 20-latek kierujący passatem, zjechał na pobocze, i uderzył w drzewo. Na miejscu zginęło dwoje pasażerów – 16 i 17 letni.

W porównaniu z rokiem ubiegłym ten weekend na mazowieckich drogach zebrał tragiczniejsze żniwo. Pomimo tego, że wypadków było mniej bo 31, to jednak zginęło w nich więcej osób – w zeszłym roku 7, w tym 10.

Drodzy kierowcy, uważajcie. Nie śpieszcie się, bo lepiej się spóźnić godzinę albo nawet dwie, ale bezpiecznie dojechać do celu.

Fot. KMP Płock.




Od małego na całego!

Flaga z takim hasłem pojawiła się w sektorze G stadionu im. Kazimierza Górskiego, podczas niedzielnego meczu Wisły Płock z Wigrami Suwałki. Dodatkowo, pojawiła się tam także duża “sektorówka”. Niby nic w tym dziwnego, ale warto było zwrócić na to uwagę.

Chociażby dlatego, że cała ta kibicowska akcja została przygotowana z okazji zbliżającego się Dnia Dziecka. Zajęły się nią Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Wisła Płock oraz Stowarzyszenie Sportu Młodzieżowego Wisła Płock, które łącząc siły, w pierwszej połowie ostatniego w tym sezonie meczu w Płocku, zorganizowały doping wśród najmłodszych fanów płockiego klubu. To właśnie dzieci – w czasie sobotniego “Dnia Dziecka z Wisłą Płock” – zajęły się namalowaniem widocznej na zdjęciach oprawy, co jeszcze bardziej podkreśliło ich udział w tej akcji.

Trzeba uczciwie przyznać, że… była to najlepsza akcja tego spotkania, która pokazała, że Wiśle Płock kibicuje się “Od małego na całego”.

Fot. DejotFoto