Czwarte zwycięstwo z rzędu. Wisła Płock nabrała wiatru w żagle!

W kolejnym spotkaniu rundy finałowej LOTTO Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 Wisła Płock podejmowała u siebie Koronę Kielce. Nafciarze po zaciętym pojedynku pokonali gości 2:1 i odnieśli tym samym już czwarte zwycięstwo z rzędu! Pierwszą bramkę zdobył z rzutu wolnego Dominik Furman, następnie z rzutu karnego wyrównał Elia Soriano, a wynik meczu ustalił Ariel Borysiuk.

W mecz znacznie lepiej weszli goście. Z prawej strony bardzo dobrą wrzutką popisał się Matej Pučko, a w polu karnym przytomnie odnalazł się Felicio Brown Forbes, ale reprezentant Kostaryki na szczęście nieznacznie się pomylił. Dosłownie chwilę później ten sam piłkarz otrzymał bardzo dobre prostopadłe podanie na wolne pole, lecz i tym razem nie udało mu się zdobyć gola. Pojedynek z nim we świetnym stylu wygrał bowiem Thomas Dähne. Dopiero po jakimś czasie odpowiedzieć na te dwie sytuacje postanowiła Wisła, jednak strzał z dystansu Damiana Rasaka spokojnie złapał Matthias Hamrol. Zaraz potem ponownie mieliśmy dobrą centrę od Pučki i tym razem, podobnie jak wcześniej Brown Forbes, nie wykorzystał jej Piotr Malarczyk. Świetną szansę na zdobycie bramki miał też Ivan Jukić. Skrzydłowy po długim rajdzie przez pół boiska zszedł z piłką do środka, lecz jego uderzenie zdecydowanie minęło bliższy słupek naszej bramki.

Ta i inne niewykorzystane sytuacje przez gości zemściły się w trzydziestej drugiej minucie. Tuż przed polem karnym sfaulowany został Nico Varela. Do piłki podszedł Dominik Furman i pięknym uderzeniem wyprowadził Nafciarzy na prowadzenie! Niestety kilka minut później po zagraniu Pučki w pole karne ładnie szedł Soriano, którego sfaulował tam Ángel García Cabezali. Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podszedł sam poszkodowany i potężnym strzałem doprowadził do wyrównania. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego zupełnie się tym nie podłamali i tuż przed przerwą przeprowadzili jeszcze jeden skuteczny atak. Jukić sfaulował w okolicach dwudziestego piątego metra Rasaka i za wykonanie stałego fragmentu gry ponownie wziął się Furman. Tym razem nasz pomocnik zaskoczył jednak rywali i nie zdecydował się na firmowe uderzenie nad murem. Nieoczekiwanie zagrał przed szesnastkę do Ariela Borysiuka, a ten silnym, płaskim strzałem ponownie wyprowadził nas na prowadzenie!

Po zamianie stron goście nie forsowali szczególnie tempa, co pasowało będącym w dobrej sytuacji Nafciarzom. I to właśnie płocczanie jako pierwsi wyszli z jakąś konkretną akcją w drugiej części gry. Szwoch ładnie piętą odegrał do Furmana, a ten ponownie odegrał do byłego zawodnika Arki Gdynia. Jego uderzenie zostało jednak zablokowane, podobnie jak to Vareli. Przyjezdni obudzili się dopiero po paru minutach i trzeba przyznać, że strzał z dystansu Oliver Petrak naprawdę mógł zaskoczyć naszego bramkarza, który jednak ponownie spisał się bez zarzutu i ładnie odbił do boku to uderzenie. Niemiec złapał również potem dobre górne zagranie Michaela Gardawskiego, kiedy uprzedził Browna Forbesa.

Następnie mieliśmy bardzo dużo ostrej, nieprzyjemnej gry w środku pola, którą przerwał Furman po faulu Kostarykanina na Giorgim Merebashvilim. Z trzydziestu metrów Hamrola starał się zaskoczyć strzelec pierwszego dziś gola dla Wisy, lecz piłka przeleciała minimalnie obok bramki Korony. W dalszej fazie spotkania gra znów się zaostrzyła, a Nafciarze starali się kontrolować jego przebieg. Dopiero tuż przed ostatnim gwizdkiem na mocny strzał z powietrza zdecydował się wprowadzony wcześniej Vato Arveladze. Próba Gruzina okazała się jednak nieznacznie niecelna, a piłka przeleciała nad bramką Dähne. Kielczanie wtedy mocno przycisnęli i gola mógł po stałym fragmencie gry zdobyć Ivan Marquez, ale kolejny raz znakomicie spisał się nasz niemiecki bramkarz. Ostatecznie płocczanie dowieźli wynik 2:1 do końca i odnieśli tym samym swoje czwarte zwycięstwo z rzędu!

Następne spotkanie w decydującej fazie rozgrywek Nafciarze rozegrają już w najbliższą niedzielę, 28 kwietnia, o godzinie 13:00, gdy na wyjeździe zagramy z beniaminkiem Miedzią Legnica.

Wisła Płock – Korona Kielce 2:1 (2:1)

Dominik Furman 32′
Elia Soriano 41′ (rz. k.)
Ariel Borysiuk 45′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 3. Jake McGing, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 24. Ángel García Cabezali – 4. Ariel Borysiuk, 8. Dominik Furman (C), 6. Damian Rasak – 9. Mateusz Szwoch (59′, 21. Ricardinho), 16. Oskar Zawada (84′, 11. Grzegorz Kuświk), 7. Nico Varela (61′, 10. Giorgi Merebashvili).

Korona Kielce: 25. Matthias Hamrol – 11. Michael Gardawski, 4. Piotr Malarczyk (C), 33. Ivan Marquez, 19. Ken Kallaste – 27. Matej Pučko (64′, 20. Oskar Sewerzyński), 6. Ognjen Gnjatić, 13. Oliver Petrak, 10. Ivan Jukić (64′, 7. Marcin Cebula) – 91. Felicio Brown Forbes (72′, 24. Vato Arveladze), 89. Elia Soriano.

Żółte kartki: Rasak – Gnjatić, Jukić, Kallaste, Marquez, .
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).
Widzów: 4 214.

Źródło: Wisła Płock
Fot: PIOTR KUCZA / 400mm.pl (Wisła Płock)




Nafciarze ‘dopisują’ trzy cenne punkty do swojej puli. Świąteczne zwycięstwo w Krakowie

– Alleluja i do przodu! To jest jednak dopiero pierwszy krok, a zostało nam jeszcze sześć ciężkich bitew, żeby uratować ekstraklasę, żeby piłka na tym poziomie była w Płocku – mówił podczas konferencji prasowej Leszek Ojrzyński, trener Wisły Płock. – Cieszymy się, bo ten mecz nam się nie ułożył – dodawał.

W pierwszym meczu rundy finałowej LOTTO Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 Wisła Płock po bardzo emocjonującym meczu pokonała imienniczkę z Krakowa 3:2! Choć Nafciarze przegrywali to spotkanie 0:2, potrafili się podnieść i dzięki bramce Mateusza Szwocha oraz dwóm golom Oskara Zawady zdołali ostatecznie odnieść trzecie zwycięstwo z rzędu.

Na samym początku spotkanie z rzutu wolnego z prawej strony boiska dośrodkowywał Dominik Furman, ale w polu karnym gospodarzy Alana Urygę uprzedził debiutujący dziś w LOTTO Ekstraklasie Dawid Szot. Nafciarze od pierwszego gwizdka mieli sporą przewagę, czego dowodem była też szarża Giorgiego Merebashvilego lewą stroną, gdzie jednak zatrzymał go Matej Palčič. Niedługo potem Słoweniec świetnie rozpoczął akcję na prawym skrzydle i ostatecznie piłka trafiła w szesnastce do niepilnowanego Krzysztofa Drzazgi. Na szczęście napastnik uderzył ją niezbyt czysto. Wisła postarała się odpowiedzieć akcją i dośrodkowaniem Jake’a McGinga, które jednak spokojnie złapał Mateusz Lis. Chwilę później bardzo niecelnie z dystansu uderzył Mateusz Szwoch.

Mniej więcej w połowie pierwszej części gry ciekawie rzut wolny rozegrał Furman, który krótko zagrał do Ricardinho, ale uderzenie Brazylijczyka zostało niestety zablokowane. Minęło kilka minut i ponownie bramce Lisa starał się zagrozić ten sam ofensywny zawodnik, kiedy to dostał piłkę od Szwocha po jego ładnej akcji z McGingiem. Ponownie jednak został zblokowany. Bardzo blisko zdobycia bramki był po prawie pół godzinie gry Karol Angielski. Po długim podaniu Furmana i przedłużeniu Alana Urygi futbolówka spadła pod nogi wspomnianego napastnika, ale ten trafił jedynie w boczną siatkę. Niestety mimo kontroli nad spotkaniem to my dostaliśmy z czasem dwa mocne ciosy.

Najpierw z zabójczą kontrą wyszli krakowianie. W końcu Krzysztof Drzazga po rozegraniu z Marko Kolarem wypatrzył na lewej stronie Sławomira Peszkę i były Nafciarz spokojnym, płaskim wykończeniem wyprowadził Białą Gwiazdę na prowadzenie. Płocczanie nie zdążyli się pozbierać i już mieliśmy 2:0. Na tej samej flance były reprezentant Polski ponownie otrzymał dobre podanie i świetnym strzałem po długim słupku nie dał szans Thomasowi Dähne na skuteczną interwencję. Na szczęście podopieczni Leszka Ojrzyńskiego nie załamali się takim obrotem sprawy i ruszyli do odrabiania strat, dzięki czemu kontaktowego gola zdobyli jeszcze przed zamianą stron. Do prostopadłego podania od Ricardinho dobiegł Merebashvili i Gruzin dośrodkował piłkę prawie z linii końcowej boiska. Ta trafiła do Szwocha i pomocnik fantastycznym uderzeniem w samo okienko pokonał bramkarza Wisły Kraków.

Druga połowa meczu rozpoczęła się naprawdę mocno. Najpierw po płaskim strzale z dystansu Ricardinho dobrze interweniował Lis, a już w pięćdziesiątej drugiej minucie czerwoną kartkę otrzymał Łukasz Burliga. Grający dziś na środku obrony piłkarz wyprostowaną nogą zaatakował wprowadzonego w przerwie Grzegorza Kuświka. Po tej sytuacji Nafciarze wyraźnie poczuli, że losy tego meczu można jeszcze odwrócić. Prawą stroną ładnie ruszył Szwoch i po minięciu Marcina Grabowskiego starał się sprytnie zmieścić piłkę tuż przy krótszym słupku bramki gospodarzy, ale trafił jedynie w boczną siatkę. Golkiper Białej Gwiazdy bez zarzutu spisał się także przy głębokim dośrodkowaniu Merebashvilego.

Była to ostatnia akcja gruzińskiego skrzydłowego, którego zmienił Oskar Zawada. I to właśnie ten napastnik doprowadził zaraz po wejściu do wyrównania stanu meczu! Rosły piłkarz dostał piłkę na wolne pole od Ricardinho i świetną zdobył swojego drugiego gola w drugim meczu z rzędu. Po tej bramce gra się nieco uspokoiła, ale Nafciarze dalej dążyli do zdobycia trzeciej bramki. I dopięli swego! Świetnie na lewej stronie odnalazł się ponownie Brazylijczyk, który postanowił piłkę wrzucić miękko w pole karne. Tam najlepiej odnalazł się znów Zawada i tym samym młodzieżowy reprezentant Polski po raz pierwszy wyprowadził w tym spotkaniu Wisłę Płock na prowadzenie!

Po golu na 2:3 zawodnicy Wisły Kraków nieco przycisnęli Nafciarzy i mocniej zaatakowali, ale przejęcie przez nich inicjatywy nijak się przekładało na konkretne sytuacje bramkowe, bo tak naprawdę jedyną wartą odnotowania sytuacją było niecelne podanie w polu karnym do wprowadzonego Pawła Brożka. Na kilka minut przed końcem meczu dobrą kontrę wyprowadził Furman, ale z lewej stronie Zawada zbyt głęboko zagrał do Kuświka i nic z tego ostatecznie nie wyszło. Niecelne okazało się także uderzenie z dystansu, którego autorem był Ángel García Cabezali. Tuż przed końcem spotkania Aleksander Buksa starał się w naszej szesnastce dobrać do Brożka, ale na szczęście świetnie w panowaniu piłki przeszkodził mu Igor Łasicki. Po upłynięciu doliczonego czasu gry arbiter zakończył to spotkanie, zatem bardzo ważne zwycięstwo Wisły Płock w Krakowie stało się faktem!

Kolejne spotkanie w decydującej fazie rozgrywek Nafciarze rozegrają już w najbliższy czwartek, 25 kwietnia, o godzinie 18:00, gdy na Stadionie im. Kazimierza Górskiego podejmiemy Koronę Kielce. Pakiety na rundę finałową dostępne są TUTAJ, a informacje na temat biletów na najbliższy pojedynek przy Łukasiewicza 34 znajdziecie TUTAJ.

Wisła Kraków – Wisła Płock 2:3 (2:1)

1:0 – Sławomir Peszko 31′
2:0 – Sławomir Peszko 36′
2:1 – Mateusz Szwoch 43′
2:2 – Oskar Zawada 63′
2:3 – Oskar Zawada 70′

Wisła Kraków: 1. Mateusz Lis – 29. Matej Palčič, 8. Łukasz Burliga, 43. Dawid Szot, 2. Rafał Pietrzak – 9. Rafał Boguski (C), 10. Vullnet Basha – 7. Sławomir Peszko (86′, 44. Aleksander Buksa), 11. Krzysztof Drzazga (62′, 80. Patryk Plewka), 21. Marcin Grabowski (73′, 23. Paweł Brożek) – 24. Marko Kolar.

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 3. Jake McGing, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 24. Ángel García Cabezali – 8. Dominik Furman (C), 6. Damian Rasak – 9. Mateusz Szwoch (81′, 96. Jakub Łukowski), 21. Ricardinho, 10. Giorgi Merebashvili (57′, 16. Oskar Zawada) – 19. Karol Angielski (45′, 11. Grzegorz Kuświk).

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Żółte kartki: Brożek – Angielski, Merebashvili, Rasak.
Czerwona kartka: Burliga (52′, brutalny faul).

Źródło: Wisła Płock
Fot: JAKUB GRUCA/400mm.pl (Wisła Płock)




Najmłodsze płockie siatkarki nie próżnują. Ciężko pracują na sukces

Pracowicie rozpoczęły rok najmłodsze siatkarki z MUKS Volley Płock. Tak samo też go zakończyły. Bowiem zawodniczki już w grudniu ubiegłego roku rozpoczęły rozgrywki w mini siatkówce dziewcząt o Mistrzostwo Mazowsza nazywane z angielska Kinder+Sport.

Po turnieju rozstawieniowym, którego celem był podział na grupy w zależności od umiejętności zawodniczek. Dziewczęta w styczniu przystąpiły do rozgrywek eliminacyjnych. Sukcesem okazał się awans drugiej drużyny w kategorii „trójek” do złotej ligi oraz awans Volley Płock I w kategorii „czwórek” z siódmej ligi do szóstej. Wszystkie drużyny „dwójek” pozostały w srebrnej lidze.

Kolejny turniej eliminacyjny płocczanki rozegrały pod koniec lutego w Lesznowoli. Tu też dziewczyny awansowały. Volley Płock I w kategorii ”czwórek„ z ligi szóstej do piątej oraz awans Volley I i Volley III w kategorii „dwójek” o jeden szczebel w lidze srebrnej. W „trójkach” Volley Płock I zamienił się miejscami w złotej lidze z Volley Płock II, które niestety spadły do ligi srebrnej.

W marcu zawodniczki MUKS Volley Płock reprezentowały nasze miasto na dwóch dużych, silnie obsadzonych turniejach. Najpierw w marcu dziewczęta wzięły udział w Ogólnopolskim Turnieju Mini Siatkówki o Puchar Wójta Gminy Nadarzyn.

Do rozgrywek przystąpiły najmłodsze zawodniczki, czyli „dwójki” siatkarskie. Płocki klub wystawił 7 drużyn. Na 52 zespoły najlepszą lokatą może się pochwalić zespół Volley Płock I, który uzyskał 13 miejsce. Kolejnego dnia turnieju zagrały „trójki siatkarskie”. Zawody odbyły się na tych samych zasadach co dzień wcześniej. Udział w zawodach potwierdziły 22 zespoły z całej Polski. Poziom był bardzo wysoki. Dziewczęta walczyły zawzięcie o każdą piłkę. Płock reprezentowany był przez dwie drużyny. W klasyfikacji końcowej Volley Płock I uzyskał 6 miejsce, zaś Volley Płock II 14 miejsce.

Drugie z wymienionych zawodów odbyły się pod koniec marca. Młodziutkie zawodniczki MUKS Volley Płock rozegrały przedostatnie turnieje eliminacyjne Mistrzostw Mazowsza pod nazwą Kinder + Sport. Pierwsze do rywalizacji przystąpiły dziewczęta w kategorii “czwórek siatkarskich”. Pierwszego dnia turnieju płocczanki wygrały swoją grupę, ustępując tylko jednej drużynie. Niestety drugiego dnia kategoria “dwójek” i “trójek” radziła sobie już nieco gorzej. Większość zespołów MUKS Volley Płock w reprezentowanych kategoriach ostatni turniej zagra w tych samych ligach.

Zawodniczki z Płocka

“Dwójki”siatkarskie

I zespół- Grabowska Barbara, Rosiak Natalia, Kozłowska Magda
II zespół- Sulkowska Zuzanna, Gałczyńska Kendra, Lisiak Marta
III zespół- Kapela Anna, Żebrowska Natalia, Krysiak Maja
IV zespół- Wolano Amelia, Czarnecka Zofia, Teraz Karolina
V zespół- Krajewska Gabrysia, Szczepańska Antonina, Gorsiak Nadia
VI zespół- Mrowińska Lena, Rydzewska Aleksandra, Kłobukowska Lilianna
VII zespół- Zatorska Julita, Adamkowska Anna, Poleszak Hania

“Trójki “siatkarskie

I zespół- Morze Nadia, Lewandowska Blanka, Lewandowska Łucja,
II zespół- Kęsicka Maja, Guzek Natasza, Wyrębkowska Klaudia

Sponsorami MUKS Volley Płock jest PKN Orlen oraz Urząd Miasta Płocka.




Zła passa przerwana. Wisła Płock z boiska schodzi z wygraną!

Pełni nadziei i wiary kibice zasiadali dziś na na trybunach stadionu im. Kazimierza Górskiego w Płocku. Nafciarze po całej serii przegranych meczów, dziś stanęli na wysokości zadania. Nie wiadomo czy sprawił to nowy trener, piękna pogoda, czy widmo I Ligi? Wisła Płock dopisuje do swojego konta 3 cenne punkty. Brawo!

W ostatnim spotkaniu rozgrywanym w związku z 29. kolejką LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock podejmowała u siebie zespół Śląska Wrocław. W debiucie trenera Leszka Ojrzyńskiego Nafciarze pokonali Śląsk Wrocław 2:0, a bramki dla Nafciarzy zdobyli Dominik Furman oraz Ricardinho z rzutu karnego!

Obie drużyny do tego spotkania podeszły bardzo spokojnie, wyraźnie chcąc wybadać przeciwnika i nie dać się tym samym nadziać na jakąś kontrę. Pierwszą groźniejszą akcję przeprowadzili goście, kiedy to do dośrodkowania z prawej strony doszedł Piotr Celeban. Umiejący znaleźć się w polu karnym rywala obrońca źle jednak nabiegł na piłkę i ostatecznie uderzył ją plecami. Po kwadransie gry po raz pierwszy konkretnie do głosu doszli Nafciarze. Rzut rożny sprytnie rozegrał Dominik Furman, który płasko zagrał piłkę na jedenasty metr, gdzie cofnął się Ángel García Cabezali. Hiszpan bez zastanowienia uderzył bardzo mocno, ale i niestety nad bramką Jakuba Słowika. W odwecie szczęścia z dystansu chwilę potem spróbował Igors Tarasovs, ale jego strzał z dystansu był bardzo słaby i niecelny.

Tempo gry wyraźnie wzrosło i od razu do odpowiedzi ruszyli płocczanie. Ricardinho zagrał w środku pola do Furmana, a ten wypatrzył na prawym skrzydle Giorgiego Merebashvilego. Gruzin stracił na chwilę piłkę, a ta wylądowała pod nogami wspomnianego Brazylijczyka, który od razu zdecydował się zaskoczyć z daleka przeciwnego bramkarza. Niestety nieskutecznie. Podobnie jak Tarasovs, który doszedł do świetnej okazji do zdobycia bramki po dośrodkowaniu Krzysztofa Mączyńskiego i nieznacznie się pomylił. Później mieliśmy świetną akcję Wisły prawą stroną, gdzie ostatecznie Merebashvili zagrał w pole karne do Karola Angielskiego. Napastnik dobrze się zastawił i o mały włos nie wystawił piłki na pustą bramkę do Ricardinho. Niestety w ostatniej chwili zagranie to przeciął Tarasovs.

Tuż po rozpoczęciu drugiej części gry mocnym wolejem popisał się Ricardinho, ale próba okazała się równie mocna, co niecelna. Po długim okresie walki w środku pola i braku konkretów z obu stron mieliśmy dość niecodzienną sytuację, bo Słowik pod naciskiem Grzegorza Kuświka złapał w polu karnym w rękawice piłkę po podaniu od Celebana. Sędzia Krzysztof Jakubik podyktował zatem dla nas rzut wolny pośredni z okolic dziesiątego metra. Do futbolówki podszedł Mateusz Szwoch, który wysunął ją Dominikowi Furmanowi. Pomocnik popisał się potężnym uderzeniem po dalszym słupku i wyprowadził tym samym Nafciarzy na prowadzenie! Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego mocno poszli za ciosem. Najpierw o mały włos po dograniu Alena Stevanovicia podanie nie doszło do Kuświka, a zaraz potem po ręce w Celebana w polu karnym arbiter podyktował dla Wisły rzut karny.

Jedenastkę pewnym strzałem zamienił na bramkę Ricardinho! Przed końcem meczu gospodarze ambitnie szukali jeszcze kontaktowego gola. Najpierw przy bardzo silnym strzale Mączyńskiego świetną interwencją nogami wykazał się Thomas Dähne, a przy dobitce fatalnie przestrzelił Marcin Robak. Swoją szansę miał jeszcze wprowadzony wcześniej Arkadiusz Piech, ale również jemu zdecydowanie zabrakło precyzji. W ostatnich sekundach kontaktową bramkę dla wrocławian zdobył Igors Tarasovs, ale po wideoweryfikacji sędzia nie uznał jednak tego gola i zakończył spotkanie.

Ostatni mecz ligowy w rundzie zasadniczej rozgrywek Nafciarze rozegrają już w sobotę, 13 kwietnia, o godzinie 18:00. Wówczas na wyjeździe zmierzymy się z Zagłębiem Sosnowiec, a następnie liga zostanie podzielona na dwie grupy.

Wisła Płock – Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)

1:0 – Dominik Furman 66′
2:0 – Ricardinho 74′ (rz. k.)

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 3. Jake McGing, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 24. Ángel García Cabezali – 8. Dominik Furman (C), 6. Damian Rasak – 9. Mateusz Szwoch, 21. Ricardinho, 10. Giorgi Merebashvili (59′, 27. Alen Stevanović) – 19. Karol Angielski (59′, 11. Grzegorz Kuświk).

Śląsk Wrocław: 27. Jakub Słowik – 3. Piotr Celeban, 14. Wojciech Golla, 32. Igors Tarasovs, 20. Mateusz Hołownia – 19. Krzysztof Mączyński, 21. Jakub Łabojko (75′, 25. Damian Gąska) – 18. Lubambo Musonda (67′, 10. Farshad Ahmadzadeh), 6. Michał Chrapek, 16. Robert Pich – 9. Marcin Robak (C).

Żółte kartki: Chrapek, Golla, Piech.
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 3 096.

Źródło: Wisła Płock.




Leszek Ojrzyński trenerem Wisły Płock

Nowym trenerem Wisły Płock został Leszek Ojrzyński, który zastąpił na stanowisku odchodzącego Kibu Vicuñę. 46-letni szkoleniowiec podpisał z płockim klubem kontrakt do końca sezonu 2018/2019, z opcją przedłużenia go o kolejne dwanaście miesięcy. Wraz z trenerem Ojrzyńskim pracę w Wiśle rozpoczną jego asystenci Krzysztof Sobieraj i Patryk Kniat.

Leszek Ojrzyński urodził się 31 maja 1972 roku w Ciechanowie. Ostatnio (od kwietnia 2017 do maja 2018) z sukcesami pracował w Arce Gdynia, z którą zdobył Puchar i Superpuchar Polski.

Wcześniej w ekstraklasie prowadził także Górnik Zabrze, Podbeskidzie Bielsko-Biała oraz Koronę Kielce, a w niższych klasach rozgrywkowych między innymi: Zagłębie Sosnowiec, Odrę Wodzisław Śląski, Raków Częstochowa, Wisłę Płock czy też Znicz Pruszków. To drugie podejście trenera Ojrzyńskiego do Wisły Płock. Pierwsze miało miejsce w sezonie 2007/2008.

Sztab szkoleniowy Nafciarzy obecnie uzupełnią: trener przygotowania fizycznego Jarosław Kulczyk, trener bramkarzy Andrzej Krzyształowicz, analityk Łukasz Nadolski, kierownik drużyny Piotr Soczewka oraz fizjoterapeuta Paweł Nowacki i masażysta Marcin Kowalski.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Wisła Płock: Klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych

W studiu TVP Sport Maciej Szczęsny zarzucił selekcjonerowi reprezentacji Polski, Jerzemu Brzęczkowi, że wystawia w meczach reprezentacji Polski Arkadiusza Recę, byłego zawodnika Wisły Płock, dlatego aby płocki klub na tym zarobił. Z wypowiedzi Szczęsnego wynikało, że włoski klub miałby wypłacić płockiemu klubowi około pół miliona euro.

Dziś do całej sytuacji odniosła się Wisła Płock, wydając oświadczenie, które cytujemy w całości:

W odniesieniu do medialnego zamieszania wokół meczu Polska – Łotwa, Zarząd Wisły Płock informuje, że nie jest upoważniony do ujawniania szczegółów umów transferowych swoich zawodników.

Stwierdzamy natomiast stanowczo, że Klub nie otrzymał i nie otrzyma od Atalanty Bergamo środków finansowych z tytułu występów Arkadiusza Recy w reprezentacji Polski. Obecne władze Wisły Płock nigdy w żaden sposób nie podejmowały działań wymuszających grę swoich obecnych lub byłych zawodników w jakichkolwiek reprezentacjach i nie wyobrażają sobie, aby mogło się to stać w przyszłości.” Podpisano: Zarządu Klubu Wisła Płock S.A.




Nafciarze do swojego konta dopisali jeden punkt. Dobre i to

– Tak naprawdę nie wiem co powiedzieć po tym meczu. Pierwsza połowa była wyrównana. Lechia była bliżej gola na 1:0 niż my, ale graliśmy dobrze w defensywie, mieliśmy piłkę od tyłu, był ruch w środku pola, czekaliśmy na kontrę – mówił Kibu Vicuna, trener Wisły Płock na pomeczowej konferencji prasowej. – Bramkę straciliśmy po karnym – oglądałem powtórkę 3-4 razy i nie rozumiem. Mamy jednak 1:1 szanujemy punkt przeciwko liderowi, ale chcieliśmy trzy. Gramy dalej – dodawał.

W meczu kończącym 25. kolejkę LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała na wyjeździe z liderem Lechią Gdańsk. Spotkanie zakończyło się ostatecznie remisem 1:1, a bramki dla swoich zespołów strzelili Alan Uryga oraz Flávio Paixão z rzutu karnego. Nafciarze kończyli to starcie w dziesięciu po czerwonej kartce dla Grzegorza Kuświka.

Lepiej w mecz weszli gospodarze. Z dobrą kontrą wyszedł bowiem Konrad Michalak, który zagrał w stronę Flavio Paixão. Ten sprytnie odegrał do Artura Sobiecha, ale przytomnym wyjściem z bramki niebezpieczeństwo zażegnał Thomas Dähne. Przez praktycznie całą połowę byliśmy świadkami walki w środku pola zawodników obu drużyn. Troszkę ciekawiej zrobiło się w okolicach trzydziestej minuty. Najpierw po oskrzydlającej akcji gorąco zrobiło się w polu karnym Nafciarzy, a chwilę później z kontrą wyszli podopieczni Kibu Vicuñy. Niestety z dobrego, płaskiego dogrania Dominika Furmana nie skorzystał Grzegorz Kuświk, który nie nabiegł dobrze na pędzącą do niego piłkę.

Dosłownie kilka chwil potem fantastycznym prostopadłym podaniem popisał się Giorgi Merebashvili. Aktywny dziś Gruzin wypatrzył tym Nico Varelę. Pomocnik zszedł z piłką do środka pola i po jego uderzeniu przeszła jedynie przez całe pole karne. Lechia odpowiedziała na to fatalną próbą z dystansu Tomasza Makowskiego. Tuż przed przerwą Karol Fila sfaulował na dwudziestym metrze Varelę. Do ustawionej piłki podszedł Furman, ale jego wstrzelenie w pole karne nie dotarło do żadnego z wbiegających tam Nafciarzy. Na sam koniec ponownie zatrudniony został jeszcze Dähne przy okazji dośrodkowania Błażeja Augustyna i słabego strzału Fili.

W przerwie meczu nastąpiła wymuszona zmiana w naszym składzie. Na skutek kontuzji boisko opuścił Dähne, a jego miejsce między słupkami zajął Bartłomiej Żynel. Drugą połowę zaczęliśmy najlepiej, jak mogliśmy, bo strzeleniem bramki na 1:0! Z rzutu rożnego piłkę dośrodkował Varela, a w polu karnym gospodarzy najwyżej wyskoczył do niej Alan Uryga, który pokonał tym samym strzałem głową Dušana Kuciaka. Podrażniona Lechia ruszyła do ataku, a do głosu doszedł wprowadzony chwilę wcześniej Lukáš Haraslin. Słowacki skrzydłowy przedryblował obrońców Wisły i podał górą do Paixão, ale Portugalczyk nie trafił strzałem głową z bliskiej odległości w bramkę. Niestety w okolicach sześćdziesiątej minuty Nafciarzy osłabił Kuświk, który za ostre wejście w Filipa Mladenovicia otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, kartkę. Tuż po tym zdarzeniu szczęścia z dystansu próbował wspomniany Mladenović, ale jego próba była zdecydowanie zbyt słaba, a i odległość od bramki nie pozwoliła na zaskoczenie Żynela.

Znacznie więcej problemów miał po drugiej stronie boiska Kuciak, który niedługo potem odbił przed siebie futbolówkę po bardzo mocnym uderzeniu Vareli. Niestety na kwadrans przed końcem spotkania Jake McGing sfaulował w polu karnym Sobiecha, a do podyktowanego rzutu karnego podszedł Paixão. Snajper pewnym strzałem doprowadził do wyrównania. Do końca meczu gospodarze mocno napierali na Wisłę, a wyrazem tego była między innymi kolejna niecelna próba Haraslina, który mocno ożywił swoim wejściem grę gdańszczan. Mimo tego, jednak to Nafciarze mogli zdobyć w ostatnich minutach decydującego gola. Ricardinho znakomicie zagrał prostopadle do Vareli, a ten płasko wyłożył piłkę na jedenasty metr Stevanoviciowi. Wprowadzony pomocnik niestety bardzo spudłował. Serb spróbował się jeszcze zrehabilitować, ale jego kolejną próbę bez kłopotów złapał Kuciak.

Kolejny spotkanie Nafciarze rozegrają już w piątek, 15 marca, o godzinie 18:00, gdy na Stadionie im. Kazimierza Górskiego na otwarcie 26. serii gier podejmiemy Pogoń Szczecin.

Lechia Gdańsk – Wisła Płock 1:1 (0:0)

0:1 – Alan Uryga 52′
1:1 – Flávio Paixão 77′ (rz. k.)

Lechia Gdańsk: 12. Dušan Kuciak – 19. Karol Fila, 25. Michał Nalepa, 26. Błażej Augustyn (90′, 5. Steven Vitória), 22. Filip Mladenović – 36. Tomasz Makowski, 35. Daniel Łukasik (69′, 18. Jakub Arak), 6. Jarosław Kubicki – 11. Konrad Michalak (56′, 17. Lukáš Haraslin), 90. Artur Sobiech, 28. Flávio Paixão (C).

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne (46′, 31. Bartłomiej Żynel) – 3. Jake McGing, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 24. Ángel García Cabezali – 6. Damian Rasak, 8. Dominik Furman (C) – 50. Justinas Marazas (66′, 21. Ricardinho), 7. Nico Varela, 10. Giorgi Merebashvili (81′, 27. Alen Stevanović) – 11. Grzegorz Kuświk.

Żółte kartki: Arak, Augustyn, Mladenović – Cabezali, Furman, Kuświk, Merebashvili.
Czerwona kartka: Kuświk (za drugą żółtą).
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).
Widzów: 8 769.

Źródło: Wisła Płock.




Dwanaście medali dla płockich zawodników [FOTO]

Aż dwanaście medali Pucharu Polski wywalczyli zawodnicy trzech płockich klubów. Zawody odbyły się w minioną niedzielę w hali SP nr 23 w Płocku. Gospodarzem turnieju był płocki klub LKS ”Puncher”, a patronatem Polski Związek Kickboxingu.

Mowa o turnieju Light – Contact Grand Prix Płock 2019, czyli tegoroczny Puchar Polski Seniorów i Juniorów w kickboxingu w formule light-contact. Piotr Maślanka, prezes i trener klubu LKS „Puncher” po raz drugi podjął się organizacyjnie tego niełatwego zadania, umożliwiając współzawodnictwo sportowe w amatorskim, wyczynowym wydaniu kickboxingu. Po ubiegłorocznym debiucie tej imprezy w Płocku zrealizował kolejną jego edycję.

W turnieju była możliwość startu w dwóch kategoriach wagowych w swojej i jednej wyżej. W tym roku frekwencja zarówno zawodników jak i klubów wyraźnie wzrosła. Wzięło w nim udział 130 zawodników z 31 klubów z całej Polski, w tym trzy kluby z Płocka. Pod płockimi barwami walczyli zawodnicy z klubów: LKS “Puncher” Płock, UKS “Sanda” Płock, “CSW” Płock.

Reprezentanci płockich klubów identycznie jak w roku ubiegłym zdobyli łącznie 12 medali. Jednak tym razem zdobyto więcej medali złotych (3 złote, 4 srebrne i 5 brązowych). Ponadto zdobywcą nagrody specjalnej w postaci pucharu dla najlepszego klubu zawodów w kategorii wiekowej seniorów został płocki klub UKS „ Sanda” Płock.

Oto płoccy medaliści: 

Radosław Kuzia – UKS”Sanda” Płock, złoty medal (seniorów, kat. wag. -63kg),
Agata Fijalkowska – UKS”Sanda” Płock, złoty medal (seniorek, kat. wag. -65kg),
Jakub Żuchewicz – “CSW” Płock, złoty medal (juniorów, kat. wag. -94kg),
Damian Kalinowski – LKS”Puncher” Płock, srebrny medal (seniorów, kat. wag. -57kg),
Damian Soczewka – UKS”Sanda” Płock, srebrny medal (seniorów, kat. wag. -94kg),
Paweł Grzymała – UKS”Sanda” Płock, srebrny medal (juniorów, kat. wag. -57kg),
Jakub Żuchewicz – “CSW” Płock, srebrny medal (juniorów, kat. wag. -89kg),
Rafał Dobies – LKS”Puncher” Płock, brązowy medal (juniorów, kat. wag. -74kg),
Damian Kalinowski – LKS”Puncher” Płock, brązowy medal (seniorów, kat. wag. -63kg),
Emil Dłużniewski – LKS”Puncher” Płock, brązowy medal (juniorów, kat. wag. -74kg),
Emil Dłużniewski – LKS”Puncher” Płock, brązowy medal (juniorów, kat. wag. -79kg),
Michał Karowski – UKS”Sanda” Płock, brązowy medal (seniorów, kat. wag. -89kg),

Dla zainteresowanych treningami w klubie LKS „Puncher” Płock kontakt tel. 601 437 068.

Fot. Anna Beata Jóźwik.




Nowa funkcja Adama Wiśniewskiego. Co będzie robił były prezes SPR Wisły Płock?

– Adam Wiśniewski 1 marca objął funkcję dyrektora sportowego w naszym klubie – przekazał informację prezes SPR Wisły Płock Robert Czwartek.

– Adam jest bardzo szanowaną osobą w świecie piłki ręcznej, ma również spore doświadczenie, które zdobył na stanowisku prezesa klubu przez ostatnie półtora roku. Chciałem, aby jego potencjał był wykorzystany w pracy dla Klubu. Dlatego od samego początku szukaliśmy porozumienia w kwestii kontynuacji współpracy i udało się. Adam będzie ściśle współpracował z trenerem Xavierem Sabate przy sprawach personalnych pierwszej drużyny, ale także z Krzysztofem Kisielem w obszarze szkolenia młodzieży.

Mamy wielu młodych zawodników, którym chcielibyśmy dać szansę – część z nich mądrze wypożyczyć, niektórych zostawić u nas. Są to bardzo ważne sprawy, bo nie tylko mówimy tutaj o drodze życiowej młodego człowieka, ale także o rozwijaniu potencjału sportowego naszych wychowanków. Adam zna te wszystkie zagadnienia, więc nie mam żadnych wątpliwości, że to dobra decyzja – uzasadnia wybór Robert Czwartek.

– Dziękuję prezesowi za zaufanie – mówi z kolei Adam Wiśniewski. – Nasze plany na najbliższe dni to sfinalizowanie transferów oraz kontraktów obecnych naszych zawodników. Tak jak powiedział Prezes Robert Czwartek, również wspólnie z trenerem Sabate i trenerem Kisielem będziemy szukali najlepszych rozwiązań na rozwój i wykorzystanie potencjału młodych zawodników. Chcemy mieć w zespole seniorów naszych najlepszych wychowanków i na pewno będzie to jednym z wyzwań, które przede mną stoją.




Niemożliwe stało się możliwe! Zła passa Wisły Płock przerwana [FOTO]

To co drużyna Wisły Płock na pewno potrafi robić świetnie, to podnosić adrenalinę do granic możliwości. Oglądając mecz, można było odnieść wrażenie, że Nafciarze grali dziś… o wszystko. Szybkie zwroty akcji, zmieniające się tempo, no i napięcie, które sięgało zenitu przy każdym podaniu piłki. 

Takiego spotkania nie spodziewał się nikt. Nafciarze w rezultacie wygrali, a to jest najważniejsze! Pomimo tego, że płocka drużyna zakończyła spotkanie z dziewięcioma zawodnikami, to i tak wygrała u siebie z Cracovią 3-2 w meczu 24. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy.

Po kilku spokojniejszych minutach pierwszy groźniejszy atak przeprowadzi Nafciarze. Z głębi pola świetnie z dryblingiem ruszył Damian Rasak, który odegrał do Grzegorza Kuświka. Ten, choć miał sporo miejsca do spróbowania swoich sił z dystansu, zdecydował się rozegrać jeszcze piłkę do Justinasa Marazasa. Młody Litwin szybko zbiegł z nią do środka i mocno huknął na bramkę Michala Peškoviča. Słowak popisał się jednak dobrą interwencją i sparował to uderzenie na rzut rożny. W okolicach kwadransa szczęścia strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego spróbował Rasak, ale przeciwny bramkarz spokojnie złapał futbolówkę w ręce. W 23. minucie podopieczni Kibu Vicuñy przeprowadzili podobną akcję do tej z początku meczu, ale tym razem zakończyła się ona już bramką dla Wisły Płock! Rasak zagrał w środku do Nico Vareli, zaś ten uruchomił Kuświka. Napastnik płaskim strzałem pokonał słowackiego golkipera, któremu w obronie przeszkodził jeszcze własny obrońca. Po ponad pół godzinie gry najwyżej do główki wyskoczył Adam Dźwigała, ale nie udało mu się zaskoczyć Peškoviča.

Chwilę później znakomicie na lewym skrzydle urwał się Varela i po minięciu dwóch rywali uderzył po dalszym słupku, lecz na nasze nieszczęście znów znakomitą paradą popisał się Słowak. Kilka chwil przed przerwą podwyższyć nasze prowadzenie mógł i powinien Marazas. Całą akcję zapoczątkował Dominik Furman, a z czasem naprzeciw bramkarza znalazł się po jego dograniu wspomniany Litwin. Młody skrzydłowy miał jednak problemy z przyjęciem piłki i nie zdołał już oddać czystego strzału na bramkę Cracovii. I choć na sam koniec pierwszej połowy przed swoją szansą stanął jeszcze po rożnym Bartłomiej Sielewski, to jednak goście mogli strzelić tak zwanego gola do szatni. Po akcji lewą stroną Mateusza Wdowiaka w polu karnym dobrze odnalazł się Airam Cabrera, ale jeszcze lepszym refleksem wykazał się Thomas Dähne.

Po zamianie stron szybko szczęście strzałem z dystansu poszukał Damian Dąbrowski, ale była to kompletnie nieudana próba. O wiele lepiej wyglądało to w odpowiedzi Nafciarzy. Lewą stroną ruszył Ángel García Cabezali i po jego zejściu do środka celne uderzenie oddał Kuświk. Zaraz potem Furman fantastycznie na lewej stronie wypatrzył prostopadłym podaniem wspomnianego napastnika, ten oddał do naszego rozgrywającego, ale piłka po jego próbie poszybowała wysoko nad poprzeczką. Wszystko zupełnie inaczej ułożyło się chwilę potem. Z lewej strony piłka została wycofana na przedpole do Ariela Borysiuka. Ten z okolic 25. metra bez zastanowienia potężnie huknął na bramkę Peškoviča i strzałem w okienko zdobył fantastycznego gola! Niestety dziesięć minut później, czyli po godzinie gry w polu karnym wychodzącego na czystą pozycję Szymona Pawłowskiego sfaulował Adam Dźwigała.

Nie dość, że stoper otrzymał czerwoną kartkę, to podyktowany rzut karny na bramkę zamienił Airam Cabrera. Na tym nieszczęście Wisły się nie skończyło. Fantastyczne podanie od Furmana drugi raz w tym meczu zmarnował Marazas, który ponownie przegrał pojedynek sam na sam z przeciwnym bramkarzem. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się w mgnieniu oka. Michal Sipľak świetnie z lewej strony dograł do Filipa Piszczka, a ten po idealnym nabiegu pokonał Dähne. W odpowiedzi przed szansą na zdobycie dla nas gola stanął Oskar Zawada. Napastnik starał się zmieścić futbolówkę po dalszym słupku, ale ta przeleciała niestety po jego niewłaściwej stronie. Nafciarze mimo to z ogromną determinacją walczyli o zdobycie decydującej bramki. Po płaskim dograniu Zawady piłkę do siatki skierował debiutujący w niebiesko-biało-niebieskich barwach Alen Stefanović, ale po konsultacji z VAR-em arbiter główny spotkania anulował gola. Zaraz potem czerwoną kartkę za dyskusję z sędzią obejrzał jeszcze Cezary Stefańczyk. To tylko jeszcze bardziej zdeterminowało płocczan do kolejnych ataków i dało to efekt w postaci… podyktowania dla nas rzutu karnego! W szesnastce Sipľak nieprzepisowo zatrzymał Zawadę. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Furman i pewnym strzałem dał nam upragnione zwycięstwo!

Kolejny ligowy mecz Nafciarze rozegrają w poniedziałek, 11 marca, o godzinie 18:00. W 25. kolejce LOTTO Ekstraklasy na wyjeździe zagramy z Lechią Gdańsk.

Wisła Płock – Cracovia 3:2 (1:0)

1:0 – Grzegorz Kuświk 23′
2:0 – Ariel Borysiuk 50′
2:1 – Airam Cabrera 60′ (rz. k.)
2:2 – Filip Piszczek 71′
3:2 – Dominik Furman 90′ (rz. k.)

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 5. Bartłomiej Sielewski (C), 14. Adam Dźwigała, 24. Ángel García Cabezali – 4. Ariel Borysiuk, 8. Dominik Furman – 50. Justinas Marazas (80′, 96. Jakub Łukowski), 6. Damian Rasak, 7. Nico Varela (70′, 27. Alen Stevanović) – 11. Grzegorz Kuświk (63′, 16. Oskar Zawada).

Cracovia: 40. Michal Peškovič – 2. Cornel Râpă, 39. Michał Helik, 34. Oleksii Dytiatiev, 3. Michal Sipľak – 14. Damian Dąbrowski, 5. Janusz Gol (C) – 4. Sergiu Hanca (63′, 29. Bojan Čečarić), 8. Milan Dimun (46′, 26. Filip Piszczek), 11. Mateusz Wdowiak (88′, 20. Niko Datković) – 24. Airam Cabrera.

Żółte kartki: Zawada – Datković, Oleksii Dytiatiev, Michal Sipľak.
Czerwone kartki: Dźwigała, Stefańczyk.
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).
Widzów: 2 013.

Źródło: Wisła Płock
Fot. DR.