Emocje sięgnęły zenitu. Wisła Płock przegrała z Jagiellonią

To był mecz o bardzo wysoką stawkę – wejście do europejskich pucharów. Nie uznanego gola, nie mogą zrozumieć ani kibice, ani dziennikarze komentujący mecz. Spotkanie pod koniec stało się bardzo ostre, w końcu zawodnik Wisły, Dominik Furman musiał opuścić boisko z czerwoną kartką.

W ostatnim meczu sezonu 2017/2018 w LOTTO Ekstraklasie Wisła Płock przegrała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 1:2 (1:1). Na listę strzelców po płockiej stronie wpisał się José Kanté.

Niedzielne spotkanie na stadionie miejskim w Białymstoku rozpoczęło się z pięciominutowym opóźnieniem, co prawdopodobnie miało wpływ na obraz gry w pierwszych minutach. Od początku to gospodarze starali się przejąć inicjatywę, próbowali atakować jednak z ich akcji niewiele wynikało. W 5. minucie Alan Uryga uprzedził Ciliana Sheridana, niewiele później Irlandczyk uderzył mocno niecelnie – po szybkim kontrataku, podobnie jak w 12. minucie Guilherme Sitya.

Nafciarze nie pozostawali dłużni i również mieli swoje sytuacje. W 7. minucie Damian Szymański wypuścił w bój Konrada Michalaka, jednak jeden z obrońców Jagi zdołał wybić futbolówkę poza linię końcową. Po kwadransie gry Wiślacy mocniej zaczęli dochodzić do głosu. W 20. minucie Nico Varela trafił nawet do siatki, lecz był na pozycji spalonej. Po chwili niecelnie główkował Przemysław Frankowski, a José Kanté przestrzelił z bliska. W 35. minucie Hiszpan jednak już się nie pomylił i po zgraniu od Arkadiusza Recy precyzyjnym strzałem otworzył wynik! Niewiele potem reprezentant Gwinei był bliski zanotowania asysty, lecz Michalak przegrał starcie oko w oko z Mariánem Kelemenem. Tuż przed przerwą wrzutkę Tarasa Romanczuka uderzeniem głową na gola wyrównującego zamienił niestety Ivan Runje i na przerwę obie drużyny schodziły remisując 1:1.

Drugą połowę zawodnicy trenera Jerzego Brzęczka rozpoczęli fantastycznie. Już dwie minuty po wznowieniu niebiesko-biało-niebiescy przeprowadzili wzorową akcję! Dominik Furman idealnie podał do Kanté, a ten podcinką pokonał Kelemena. Po wideoweryfikacji VAR sędzia Piotr Lasyk gola jednak nie uznał, co jeszcze bardziej zmotywowało płocczan do działania. W kolejnych minutach Nafciarze kilkukrotnie sprawili, że zagotowało się w polu karnym białostoczan, lecz słowackiego golkipera nie udało się ponownie zaskoczyć. Najpierw Kanté z ostrego kąta uderzył niecelnie, następnie Szymańskiego zablokowali defensorzy Jagi, a w 58. minucie celnie główkował Adam Dźwigała, choć bramkarz miejscowych był na posterunku.

W 65. minucie stała się jednak rzecz najgorsza z możliwych. Dośrodkowanie z prawej strony Przemysława Frankowskiego głową wykończył Sheridan i to wicemistrzowie Polski byli bliżej zwycięstwa. Szybko z dystansu odpowiedzieć próbował Szymański, a trochę później po rzucie rożnym również Dźwigała, ale wyrównania wciąż nie dało się osiągnąć. W 81. dobrą okazję zepsuł Varela, który przegrał pojedynek z Kelemenem, a co więcej dobitka Jakuba Łukowskiego trafiła w boczną siatkę! Kilkadziesiąt sekund później czerwoną kartkę ujrzał z kolei Dominik Furman i ostatnie minuty Wiślacy zmuszeni byli grać w dziesięciu. Pomimo osłabienia dzielnie walczyli o bramkę wyrównującą, jednak ostatecznie się nie udało i sezon 2017/2018 zakończyliśmy na piątym miejscu w tabeli LOTTO Ekstraklasy.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 2:1 (1:1)

0:1 – José Kanté 35′
1:1 – Ivan Runje 44′
2:1 – Cillian Sheridan 65′

Jagiellonia Białystok: 25. Marián Kelemen – 8. Łukasz Burliga, 17. Ivan Runje, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme – 99. Bartosz Kwiecień (70, 23. Piotr Wlazło), 6. Taras Romanczuk – 21. Przemysław Frankowski, 26. Martin Pospíšil (76, 28. Karol Świderski), 9. Arvydas Novikovas (90, 14. Marek Wasiluk) – 18. Cillian Sheridan.

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 77. Konrad Michalak (77, 96. Jakub Łukowski), 23. Semir Štilić (68, 19. Kamil Biliński), 7. Nico Varela – 29. José Kanté.

Żółte kartki: Burliga, Sheridan – Štilić, Stefańczyk, Kanté, Furman, Uryga, Varela.
Czerwona kartka: Furman – w 82. minucie – za drugą żółtą.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 20 086.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Archiwum prywatne Tomasza Marca, wiceprezesa Wisły Płock.




Garmin Iron Triathlon w Płocku przy pięknej pogodzie [FOTO]

Zjechali do Płocka z całej Polski, aby zmierzyć się z niełatwym zadaniem, jakim było pokonanie tras przygotowanych na inaugurację Garmin Iron Triathlon. W wielu przypadkach musieli się zmierzyć… sami z sobą, walcząc z upałem i zmęczeniem.

Prawie tysiąc uczestników w naszym mieście wystartowało w Garmin Iron Triathlon na trzech dystansach: 1/2 IM – 1900 metrów pływania, 90 km jazdy na rowerze, 21,1 km biegu; 1/4 IM – 950 metrów pływania, 45 km jazdy rowerem, 10,55 km biegu; 1/8 IM – 475 m pływania, 22,5 km jazdy rowerem oraz 5,275 km biegu. Do tego organizatorzy pomyśleli także o najmłodszych. Maluchy miały do pokonania 200 m (1-7 lat), 500 m ( 8-11 lat), a najstarsze dzieci (12-15 lat) musiały już pokonać cały 1 km.

Tradycyjnie zawody rozpoczęły się od najbardziej widowiskowej dyscypliny podczas triathlonu, czyli pływania w zalewie Sobótka, następnie zawodnicy musieli biegiem pokonać całą skarpę, aby dotrzeć na Stary Rynek – tam bowiem zlokalizowana była strefa zmiany – przesiąść się na rower. Po pokonaniu trasy rowerowej zawodnicy dalej ruszyli biegiem. Pogoda chyba lubi w Płocku sportowców, bo znowu zawody odbywały się przy pięknej, słonecznej aurze.

Zwycięzcy

Dystans 1/2 IM
1. Marcin Ławicki (CCC Sprandi Polkowice)
2. Sergiusz Sobczyk (Trienergy Team)
3. Maciej Chmura (LKKS Górnik Wałbrzych)

Dystans 1/8 IM
1. Daniel Juszkowiec (UKS G-8 Bielany Warszawa)
2. Tomasz Maksymowicz (UKS G-8 Bielany Warszawa)
3. Maciek Ogrodnik (Triathlon Club Wrocław)

Dystans 1/4 IM
1. Tomasz Szala (Pro Tri Team)
2. Jacek Tyczyński (Trinergy U Jędrusia TriClub)
3. Maciej Bodnar (MBC Team)

Pełną tabelę z wynikami znajdziecie w tym miejscu.

Fot. DR.




Wzmocnienie Wisły Płock. Witamy Mateusza Szwocha!

Mateusz Szwoch zostanie pierwszym letnim wzmocnieniem Wisły Płock. Ofensywny pomocnik podpisał z klubem trzyletni kontrakt, który wejdzie w życie 1 lipca 2018 roku.

25-letni Szwoch praktycznie cały sezon 2017/2018 spędził na wypożyczeniu z Legii Warszawa do Arki Gdynia. Ostatniego dnia czerwca przestanie jednak być piłkarzem stołecznego klubu i zasili nasze szeregi.

– Cieszę się, że udało nam się pozyskać Mateusza Szwocha. Jest to obecnie jeden z najbardziej pożądanych zawodników na polskim rynku transferowym. Mateusz na pewno będzie dużym wzmocnieniem zespołu i podniesie jakość w drużynie. Tym samym zrealizowaliśmy jeden z ważniejszych celów transferowych – powiedział dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski.

Tylko w kończących się rozgrywkach Mateusz wystąpił w 32 ligowych meczach Arki, w których zdobył 10 bramek i zanotował 4 asysty. Dodatkowo zaliczył sześć występów w Pucharze Polski oraz trzy w barwach Legii.

Większość dotychczasowej kariery zawodnik pochodzący ze Starogardu Gdańskiego spędził w gdyńskiej Arce. W Legii, do której dołączył latem 2014 r. zanotował z kolei łącznie jedenaście występów i dwukrotnie był wypożyczany właśnie do drużyny z Trójmiasta. W zespole z Gdyni zagrał w sumie w 169 spotkaniach i strzelił w nich 29 bramek. W 2017 roku wywalczył Puchar Polski.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Żeńska piłka ręczna ma się świetnie. Orlen Wisła Płock daleko w… tle

Miałem niewątpliwą przyjemność być na meczu w niedzielę w Lublinie. To czego doświadczyłem na własnej skórze, to coś, co przypomina czasy płockiego, sławnego blaszaka? Albo zdobycie Mistrzostwa Polski w 2011 roku. 

Podróż była szalona, ale dziś stwierdzam, że warta każdej nieprzespanej minuty. Udało mi się nawet wejść na Zamek w Lublinie, ale to chyba bardziej w celu rozprostowania nóg, że tak zażartuję. Umówiony, oczekiwałem na przybycie kibiców Montexu. W większości ich znam, bo z niektórymi kontakt mam od ponad 15 lat. A gdy jeden z kibiców dowiedział się skąd jestem to zapytał: –  A Ty tak sam? – No tak? – I nie boisz się? – A niby czego, jak tu sami przyjaciele?!

Kiedyś istniała zgoda tzw. oficjalna pomiędzy kibicami Wisły i Montexu. Ta zgoda jest do niczego niepotrzebna, bo pewnych osób nie zapomnę do końca życia. I podejrzewam, że Oni mnie też i nie tylko mnie…

Popularna „10” ryknęła wraz z początkiem meczu. Oczywiście ja z nimi też. W końcu nie pojechałem tam na grilla. Doping przez 60 minut bezustanny, a ostatnie 10 to po prostu… poezja. Prowadzący rzucał hasło i cała hala wiedziała co odpowiedzieć. Łza się w oku kręci, bo jak myślę o dopingu w Płocku….

Warto było nie spać prawie 24 godziny, pojechać, przeżyć to wszystko co się tam wydarzyło. Ogromne gratulacje dla tych pięknych Kobiet za to, że w ciągu doby zdobyły dwa Puchary. Drogie Panie, szacunek.

Radość na twarzach przyjaciół, ludzi, którzy żyją tym i oddają serce sprawiła, że popłynęła łza wzruszenia. Montex rok temu zajął 4 miejsce, dziś panie wróciły z wielkim przytupem. Może My, Wisło odpuśćmy zatem ten sezon. Tylko co tu zmieniać, żeby było przynajmniej dobrze?

Łukasz Zieliński.




Łukasz Masłowski z kolejnym kontraktem w Wiśle

Dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski o dwa lata przedłużył wygasającą 30 czerwca 2018 roku umowę z Nafciarzami. Oznacza to, że pozostanie w naszym klubie do końca sezonu 2019/2020.

– Na pewno jest to ważny moment dla naszego klubu. Po trenerze Brzęczku tym razem udało się zatrzymać w klubie dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego, który jest jednym z głównych twórców sukcesów Wisły po powrocie do ekstraklasy. Muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się z nim współpracuje, doskonale się rozumiemy, mamy podobną wizję funkcjonowania zespołu, natomiast zdajemy sobie sprawę, że przed nami mnóstwo pracy. Sukces jaki osiągnęliśmy w tych rozgrywkach wzmocni tylko apetyt w społeczności sportowej Płocka, więc po krótkiej chwili zadowolenia i satysfakcji z przedłużenia umowy, cały czas normalnie pracujemy nad budową drużyny na przyszły sezon – powiedział zadowolony z takiego obrotu spraw prezes Jacek Kruszewski.

36-letni Masłowsk pracę w Wiśle oficjalnie rozpoczął 1 lipca 2016 roku, już po awansie Nafciarzy do LOTTO Ekstraklasy. Przez dwa lata drużyna zbudowana z jego udziałem najpierw bez problemów utrzymała się w rozgrywkach, a następnie wywalczyła promocję do grupy mistrzowskiej i przed ostatnią kolejką sezonu 2017/2018 jest w grze o awans do europejskich pucharów.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Bramkowe szaleństwo Nafciarzy. Cztery gole w meczu z Koroną!

Szybko Nafciarze odrobili punktowe straty po meczu z Legią. W zawrotnym wręcz tempie na stadionie im. Kazimierza Górskiego padały bramki. Wisła Płock zakończyła spotkanie z czterema golami na swoim koncie, Korona zaś tylko z jednym.

W 36. kolejce LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock w ostatnim w sezonie 2017/2018 meczu na Stadionie im. Kazimierza Górskiego wygrała z Koroną Kielce 4:1 (3:0). Dwie bramki dla Nafciarzy zdobył José Kanté, a po jednej dołożyli Kamil Biliński i Nico Varela.

Od pierwszego gwizdka sędziego Daniela Stefańskiego z Bydgoszczy to zawodnicy Jerzego Brzęczka ruszyli do ataku. Już w 2. minucie prawym skrzydłem pognał Konrad Michalak, lecz z jego płaskiego dośrodkowania nie skorzystał żaden z partnerów. Piłka wyszła poza linię boczną, a z autu w pole karne wrzucił ją Arkadiusz Reca. Tym samym 22-letni obrońca zaliczył asystę, bowiem José Kanté skierował futbolówkę do siatki i otworzył wynik.

Niebiesko-biało-niebiescy nie zamierzali na tym poprzestać. W 8. minucie Kamil Biliński przegrał jednak na 16. metrze pojedynek oko w oko z Matthiasem Hamrolem, ale w 14. minucie Bila dopiął swego. Prawą stroną ponownie przedarł się Michalak i idealnie dograł do Bilińskiego, który z bliska trafił na 2:0. Dwubramkowe prowadzenie Nafciarzom jednak nie wystarczało i w kolejnych minutach wyraźnie dominujący gospodarze dążyli do strzelenia kolejnych goli. W 19. minucie po wrzutce Cezarego Stefańczyka Hamrol zdołał jednak uprzedzić czyhającego na błąd Kanté.

Kielczanie znać dali o sobie dopiero w 24. minucie, gdy Elia Soriano skierował piłkę do naszej bramki, lecz wcześniej był na pozycji spalonej. Niechcący czekać na poprawę gry swojego zespołu Gino Lettieri już w 30. minucie zdecydował się na pierwszą zmianę – Kena Kallaste zastąpił Nabil Aankour. Chwilę później Wiślacy mieli doskonałą okazję, aby znów podwyższyć rezultat, ale wychodzący sam na sam z bramkarzem Damian Szymański zdecydował się podać do Michalaka, a niewiele potem Biliński został zablokowany. W odpowiedzi technicznym uderzeniem zza pola karnego Thomasa Dähne  starał się zaskoczyć Mateusz Możdżeń, ale niemiecki golkiper sparował piłkę na słupek, a dobitka Zlatko Janjicia poszybowała ponad bramką. Ostatnie słowo w pierwszej części należało więc do Nafciarzy. W 41. minucie atomowym uderzeniem pod poprzeczkę drugi raz na listę strzelców wpisał się Kanté, który skorzystał z podania Nico Vareli.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zbytnio zmianie. Wiślacy wciąż napierali na rywali, czego dowodem były akcje Vareli i Michalaka. Brakowało jednak dokładnego ostatniego podania. W 59. minucie Korona wysłała jeden z niewielu sygnałów ostrzegawczych. Z rzutu wolnego bramkę próbował zdobyć Możdżeń, ale Dähne był na posterunku. Między 60., a 70. minutą rywalizacji gospodarze kilkukrotnie zagrozili złocisto-krwistym, ale najlepsze szanse zmarnowali Michalak, Biliński i Varela, których zatrzymał w świetnym stylu powstrzymał Hamrol. Co więcej w 78. minucie Sanel Kapidžić pewnie wyegzekwował rzut karny, podyktowany za faul Cezarego Stefańczyka na Marcinie Cebuli. Kilkanaście sekund później czerwoną kartką ukarany został jednak Michael Gardawski(za dwie zółte), dlatego też marzenia kielczan o korzystnym rezultacie szybko się skończyły. W 88. minucie końcowy wynik – również z jedenastu metrów – ustalił Varela i ostatecznie niedzielne widowisko zakończyło się stanem 4:1, a co za tym idzie awansem na czwarte miejsce w tabeli!

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 37. serii gier będzie Jagiellonia Białystok, Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe w niedzielę 20 maja o godzinie 18:00.

Wisła Płock – Korona Kielce 4:1 (3:0)

1:0 – José Kanté 2′
2:0 – Kamil Bilińśki 14′
3:0 – José Kanté 41′
3:1 – Sanel Kapidžić 78′ (karny)
4:1 – Nico Varela 88′ (karny)

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman (71, 6. Damian Rasak) – 77. Konrad Michalak, 7. Nico Varela (89, 21. Maksymilian Rogalski), 29. José Kanté (76, 23. Semir Štilić– 19. Kamil Biliński.

Korona Kielce: 25. Matthias Hamrol – 26. Bartosz Rymaniak, 5. Adnan Kovačević, 23. Elhadji Pape Djibril Diaw, 19. Ken Kallaste (30, 10. Nabil Aankour) – 13. Oliver Petrak (46, 17. Sanel Kapidžić), 8. Mateusz Możdżeń – 7. Marcin Cebula (80, 4. Piotr Malarczyk), 31. Zlatko Janjić, 11. Michael Gardawski – 89. Elia Soriano.

Żółte kartki: Michalak, Szymański – Możdżeń, Gardawski.
Czerwona kartka: Gardawski – w 79. minucie za drugą żółta.
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).
Widzów: 6 315.

Źródło: Wisła Płock
Fot.Dziennik Płocki.




Jerzy Brzęczek po raz trzeci najlepszym szkoleniowcem. Brawo!

W głosowaniu szkoleniowców drużyn LOTTO Ekstraklasy, trenerem miesiąca kwietnia został Jerzy Brzęczek.

Konkurs organizowany jest wspólnie przez Ekstraklasę S.A. oraz firmę SEGA. To już trzecie wyróżnienie dla szkoleniowca Wisły Płock w sezonie 2017/2018. Wcześniej trener Brzęczek najlepszy okazał się we wrześniu oraz grudniu ubiegłego roku. 

Po bardzo dobrej postawie w marcu 2018 roku niewiele gorzej Nafciarze radzili sobie również w kwietniu, w którym zdobyli dziesięć punktów w pięciu meczach z: Piastem Gliwice (1:0), Jagiellonią Białystok (3:1), Wisłą Kraków (2:2), Górnikiem Zabrze (1:0) oraz Zagłębiem Lubin (1:2), które na koniec miesiąca przerwało naszą serię meczów bez porażki.

To właśnie lubinianie – prowadzeni przez Mariusza Lewandowskiego – obok płocczan punktowali w tym okresie najlepiej ze wszystkich drużyn w grupie mistrzowskiej. Tyle samo oczek na koncie w kolejkach 29-33 wywalczyły także występujące w grupie spadkowej Pogoń Szczecin Kosty Runjaicia oraz Śląsk Wrocław Tadeusza Pawłowskiego.

Szkoleniowcy drużyn LOTTO Ekstraklasy postawili jednak na Jerzego Brzęczka, który jako pierwszy w obecnych rozgrywkach sięgnął po statuetkę dla najlepszego trenera miesiąca po raz trzeci!

Źródło i fot: Wisła Płock.




Dwa brązowe medale Mistrzostw Polski dla płockich zawodników

W ostatnich dniach kwietnia w Mysiadle odbyły się tegoroczne Mistrzostwa Polski Kadetów, Juniorów i Seniorów w Kickboxingu w formule Pointfighting oraz kadetów w formule Kick-Light.

W zawodach wystartowało 533 zawodników z 74 klubów z całej Polski. Płock reprezentowało dwóch zawodników z klubu LKS „Puncher” Płock, których trenerem jest Piotr Maślanka. Byli nimi: Rafał Dobies (kilkukrotny medalista Pucharu Europy, Mistrzostw Polski, i Pucharu Polski w kat. wiekowych kadetów i juniorów i formułach: pointfighting, light-contact i kick-light), będący drugi rok z rzędu stypendystą Prezydenta Miasta Płocka.

Rafał w kategorii wiekowej juniorów i wagowej -74 kg tym razem zdobył brązowy medal. Maciej Wierzchowski jeden z bardziej utytułowanych zawodników klubu, wracający po czteroletniej przerwie spowodowanej studiami w Toruniu. Maciej to w kickboxingu były: mistrz Polski juniorów (2012 r.) i dwukrotny wicemistrz Polski juniorów (2011 i 2012 r.) oraz dwukrotny wicemistrz Polski seniorów (2011 i 2012 r.) a także brązowy medalista mistrzostw Polski seniorów(2014 r.). Tym razem Maciej startujący w kategorii wiekowej seniorów i wagowej +94 kg, wywalczył kolejny brązowy medal.

Wyjazd i uczestnictwo w turnieju zawodników klubu był dofinansowany przez Urząd Miasta Płocka w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej w 2018 r.

Fot. Materiały prasowe.




Jerzy Brzęczek: Gratuluję chłopakom, że przegrywając nie stracili wiary

– Gratuluję chłopakom, że przygrywając 0:2 nie straciliśmy wiary. Chociaż za swoją postawę, szczególnie w drugiej połówce, nie zostaliśmy za to nagrodzeni – mówił Jerzy Brzęczek, trener Nafciarzy podczas konferencji po spotkaniu Wisły Płock z Legią Warszawa.

– Myślę, że jako piłkarz i trener nie brałem udziału w takim meczu, w którym jedna drużyna strzela pięć bramek i przegrywa 2:3, ale jak widać tak bywa w piłce nożnej. Trzy bramki, które zdobyła dzisiaj Legia padły po naszych bardzo prostych błędach indywidualnych. My w takich meczach jeszcze musimy uczyć się tego doświadczenia – podkreślał.

W meczu 35. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock po niezwykle emocjonującym widowisku przegrała na wyjeździe z Legią Warszawa 2:3 (0:1). Bramki dla Nafciarzy w drugiej połowie spotkania zdobyli Alan Uryga oraz Kamil Biliński.

Początek środowej rywalizacji w wykonaniu obu zespołów był dość spokojny. Zarówno Legia jak i Wisła długo starały się budować swoje akcje ofensywne, ale obie linie defensywne ani razu nie dały się sforsować. Z minuty na minutę sytuacja na boisku nabierała rozpędu. Tempo podkręcać zaczęli Nafciarze, którzy po stałych fragmentach gry w 13. i 15. minucie mocno starali się zdobyć pierwszą bramkę meczu. Najpierw José Kanté źle uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Semira Štilicia, a następnie strzał z woleja Alana Urygi zablokowali obrońcy Wojskowych.

Stołeczni odpowiedzieli w 22. minucie. Po akcji na lewej stronie Sebastiana Szymańskiego, Adam Hloušek idealnym podaniem obsłużył Eduardo, jednak uderzenie z 7. metra napastnika Legii pewnie zatrzymał Thomas Dähne. Kilka minut później na indywidualną szarżę prawym skrzydłem zdecydował się z kolei Cezary Stefańczyk, ale zamykający tę akcję Štilić nie trafił czysto w futbolówkę. W 28. i 30. minucie zawodnicy trenerów Jerzego Brzęczka i Deana Klafurcia zapisali na swoich kontach po jednym celnym strzale. Próby Sebastiana Szymańskiego oraz Nico Vareli okazały się zbyt lekkie, aby zaskoczyć Dähne i Arkadiusza Malarza. W 35. minucie gospodarze znaleźli jednak sposób, aby wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska Thomaspiąstkując niefortunnie trafił w Cafú, po czym piłka wpadła do siatki. Tuż przed przerwą, a konkretnie w 41. minucie, Wiślacy wywołali sporo zamieszania w “szesnastce” miejscowych, lecz i tym razem nikt nie zdołał wykończyć dobrego dogrania Vareli.

W drugiej części niemający już nic do stracenia Nafciarze zaatakowali rywali wyżej i agresywniej. W 54. minucie taka gra była bardzo blisko powodzenia. Po błędzie Legionistów piłkę na linii pola karnego przejął Štilić, który bez chwili zawahania podał do Jakuba Łukowskiego. Niestety mocny strzał skrzydłowego Wisły z najwyższym trudem na rzut rożny sparował Malarz. Równie niebezpiecznie pod bramką warszawian zrobiło się w 62. minucie, gdy podłączający się do ataku Arkadiusz Reca dobrze wypatrzył nabiegającego na 5. metr Kanté, ale również w tej sytuacji górą był golkiper gospodarzy. Gospodarzy, którzy po zmianie stron całkowicie oddali inicjatywę, a sami czekali na okazję do kontrataku. I… w 71. minucie się doczekali. Wprowadzony niecałą minutę wcześniej Michał Kucharczyk pewnie wykorzystał sytuację sam na sam i podwyższył prowadzenie Wojskowych.

Pomimo utraty drugiej bramki piłkarze trenera Brzęczka zaciekle walczyli o gola kontaktowego. W 78. minucie Malarz, który w nieprawdopodobny sposób dwukrotnie zastopował Varelę oraz Kanté, chwilę później nie miał już żadnych szans przy główce Urygi! Niebiesko-biało-niebiescy nie zamierzali na tym poprzestać i szybko poszli za ciosem. Niewiele czasu po wykluczeniu z gry Mauricio (za drugą żółtą kartkę), rezerwowy Kamil Biliński atomowym uderzeniem z woleja doprowadził do wyrównania! Ostatnie minuty zapowiadały się niezwykle emocjonująco. Ostatecznie to grająca w osłabieniu Legia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść po drugim trafieniu Cafú, który w 87. minucie widowiska dobił strzał w słupek Sebastiana Szymańskiego.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 36. serii gier będzie Korona Kielce, Wisła Płock zmierzy się na Stadionie im. Kazimierza Górskiego już w niedzielę 13 maja o godzinie 18:00. Informacje dotyczące biletów na ostatnie w sezonie 2017/2018 spotkanie Nafciarzy w Płocku znajdziecie TUTAJ.

Legia Warszawa – Wisła Płock 3:2 (1:0)

1:0 – Cafú 35′
2:0 – Michał Kucharczyk 71′
2:1 – Alan Uryga 79′
2:2 – Kamil Biliński 83′
3:2 – Cafú 87′

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz – 20. Marko Vešović, 34. Iñaki Astiz, 3. Maurício, 14. Adam Hloušek – 7. Domagoj Antolić (82, 44. William Rémy), 6. Chris Philipps – 26. Cafú, 8. Cristian Pasquato (61, 28. Łukasz Broź), 53. Sebastian Szymański – 9. Eduardo (70, 18. Michał Kucharczyk).

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 96. Jakub Łukowski (65, 19. Kamil Biliński), 23. Semir Štilić, 7. Nico Varela (90, 17. Damian Byrtek) – José Kanté.

Żółte kartki: Maurício, Broź – Štilić, Łukowski, Varela, Szymański.
Czerwona kartka: Mauricio – w 81. minucie – za drugą żółtą kartkę.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Źródło: Wisła Płock
Fot. Wisła Płock.




Płocczanki pokonały warszawianki. Mecz pełen emocji i zwrotów akcji

W minione sobotnie popołudnie piłkarki Królewskich stoczyły zacięte spotkanie z drużyną Warszawskiej Akademii Piłkarskiej. Bramki padały jak ciosy w walce bokserskiej, a emocje towarzyszyły zgromadzonym kibicom do ostatnich minut meczu.

Przez długą część pierwszej połowy żadna z drużyn nie potrafiła zmienić wyniku na swoją korzyść. Optyczną przewagę miały płocczanki, jednak nie potrafiły przełożyć jej na dobre sytuacje podbramkowe. Rywalki z Warszawy miały jeszcze większe problemy, aby podejść pod bramkę pomarańczowych. Co prawda piłkarki Królewskich popełniły kilka błędów przy wyprowadzeniu piłki, ale umiały je szybko naprawić. Z upływającym czasem coraz śmielej poczynała sobie Aleksandra Kujawska – prawoskrzydłowa miejscowych. Po jej indywidualnej akcji i dośrodkowaniu padł pierwszy gol. Była to 37. minuta, a piłkę do bramki skierowała Daria Kusa.

Przerwa lepiej podziałała na warszawianki i to one po wznowieniu gry przejęły inicjatywę. Efektem odważniejszych, boiskowych poczynań WAPu była bramka wyrównująca w 44. minucie. W następnych fragmentach meczu zarysowała się przewaga Królewskich. Tempo Królewskich podkręciła Oliwia Gołębiewska, która zmieniła na lewym skrzydle Aleksandrę Synowiec. Od tego momentu ataki na bramkę przyjezdnych sunęły lewą i prawą stroną. Na drodze do zdobycia gola stawały jednak słupki lub wybornie broniąca bramkarka WAPu. Przy tak mocnym naporze gol był jednak tylko kwestią czasu i rzeczywiście padł on na 20 minut przed końcem spotkania. Jego autorką była ponownie Daria Kusa. Królewscy czując, że tego dnia gra się im nadzwyczaj ciężko, chcieli utrzymać jedno bramkowe prowadzenie do końca meczu. Jednak w skutek nieporozumienia obrończyni z bramkarką przejezdne wywalczyły rzut rożny i zamieniły go na bramkę.

Wydawało się, że po kolejnym ciosie płocczanki już się nie podniosą, jednak w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry prawą stroną boiska zerwała się niezmordowana Kujawska i wyłożyła piłkę przed bramkę Dominice Janickiej, która nie miała problemów z wykończeniem akcji.

Była to druga wiosenna wygrana Królewskich. Z 27 punktami piłkarki z Płocka zajmują 3 miejsce w tabeli ze stratą 4 punktów do lidera.

KS Królewscy Płock – WAP Warszawa 3:2 (1:0)
Bramki: 37., 60. Daria Kusa, 80. Dominika Janicka

KS Królewscy Płock: Marta Hućko, Daria Przybysz, Kinga Sławińska, Karolina Ejman, Klaudia Łyzińska, Daria Kusa, Julia Mikołajewska, Klaudia Stradomska (C), Aleksandra Kujawska, Aleksandra Synowiec (47. Oliwia Gołębiewska, 68. Weronika Szydłowska), Klaudia Popowska (30. Dominika Janicka, 80. Wiktoria Wiączek)

Tak mecz komentowały zawodniczki Królewskich

Klaudia Popowska (napastniczka): Wchodząc na boisko miałyśmy za zadanie dać z siebie wszystko, tak też zrobiłyśmy. Mecz nie należał do łatwych, mimo kilku błędów, które popełniłyśmy, jestem dumna z całej drużyny. Każda z nas starała się zagrać jak najlepiej. Pierwsza połowa zakończyła się z wynikiem 1:0 na naszym koncie, druga dostarczyła nam oraz naszym kibicom dużo więcej emocji. Stworzyliśmy kilka naprawdę dobrych sytuacji. Nasze przeciwniczki również nie dawały za wygrana co przerodziło się w ostateczny wynik 3:2. Przed nami jeszcze kilka spotkań, na które musimy się przygotowywać. Jesteśmy nastawione na ciężka prace i sumiennie dążymy do celu. Z dumą możemy dopisać kolejne 3 punkty.

Karolina Ejman (obrończyni): Bardzo się cieszę, że wygrałyśmy ten mecz, ponieważ teraz potrzebujemy samych zwycięstw jeśli myślimy o awansie do II ligi. W pierwszej połowie to my miałyśmy przewagę i udało nam się strzelić jedną bramkę. W drugiej połowie przeciwniczki zaczęły nas przyciskać przez co gra stała się nerwowa i niespokojna. Pod koniec meczu byłyśmy w stanie udowodnić, że jesteśmy lepsze i zdobyłyśmy zwycięską bramkę.

Fot: KS Królewscy Płock.