Dwa brązowe medale Mistrzostw Polski dla płockich zawodników

W ostatnich dniach kwietnia w Mysiadle odbyły się tegoroczne Mistrzostwa Polski Kadetów, Juniorów i Seniorów w Kickboxingu w formule Pointfighting oraz kadetów w formule Kick-Light.

W zawodach wystartowało 533 zawodników z 74 klubów z całej Polski. Płock reprezentowało dwóch zawodników z klubu LKS „Puncher” Płock, których trenerem jest Piotr Maślanka. Byli nimi: Rafał Dobies (kilkukrotny medalista Pucharu Europy, Mistrzostw Polski, i Pucharu Polski w kat. wiekowych kadetów i juniorów i formułach: pointfighting, light-contact i kick-light), będący drugi rok z rzędu stypendystą Prezydenta Miasta Płocka.

Rafał w kategorii wiekowej juniorów i wagowej -74 kg tym razem zdobył brązowy medal. Maciej Wierzchowski jeden z bardziej utytułowanych zawodników klubu, wracający po czteroletniej przerwie spowodowanej studiami w Toruniu. Maciej to w kickboxingu były: mistrz Polski juniorów (2012 r.) i dwukrotny wicemistrz Polski juniorów (2011 i 2012 r.) oraz dwukrotny wicemistrz Polski seniorów (2011 i 2012 r.) a także brązowy medalista mistrzostw Polski seniorów(2014 r.). Tym razem Maciej startujący w kategorii wiekowej seniorów i wagowej +94 kg, wywalczył kolejny brązowy medal.

Wyjazd i uczestnictwo w turnieju zawodników klubu był dofinansowany przez Urząd Miasta Płocka w zakresie wspierania i upowszechniania kultury fizycznej w 2018 r.

Fot. Materiały prasowe.




Jerzy Brzęczek: Gratuluję chłopakom, że przegrywając nie stracili wiary

– Gratuluję chłopakom, że przygrywając 0:2 nie straciliśmy wiary. Chociaż za swoją postawę, szczególnie w drugiej połówce, nie zostaliśmy za to nagrodzeni – mówił Jerzy Brzęczek, trener Nafciarzy podczas konferencji po spotkaniu Wisły Płock z Legią Warszawa.

– Myślę, że jako piłkarz i trener nie brałem udziału w takim meczu, w którym jedna drużyna strzela pięć bramek i przegrywa 2:3, ale jak widać tak bywa w piłce nożnej. Trzy bramki, które zdobyła dzisiaj Legia padły po naszych bardzo prostych błędach indywidualnych. My w takich meczach jeszcze musimy uczyć się tego doświadczenia – podkreślał.

W meczu 35. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock po niezwykle emocjonującym widowisku przegrała na wyjeździe z Legią Warszawa 2:3 (0:1). Bramki dla Nafciarzy w drugiej połowie spotkania zdobyli Alan Uryga oraz Kamil Biliński.

Początek środowej rywalizacji w wykonaniu obu zespołów był dość spokojny. Zarówno Legia jak i Wisła długo starały się budować swoje akcje ofensywne, ale obie linie defensywne ani razu nie dały się sforsować. Z minuty na minutę sytuacja na boisku nabierała rozpędu. Tempo podkręcać zaczęli Nafciarze, którzy po stałych fragmentach gry w 13. i 15. minucie mocno starali się zdobyć pierwszą bramkę meczu. Najpierw José Kanté źle uderzył piłkę głową po dośrodkowaniu Semira Štilicia, a następnie strzał z woleja Alana Urygi zablokowali obrońcy Wojskowych.

Stołeczni odpowiedzieli w 22. minucie. Po akcji na lewej stronie Sebastiana Szymańskiego, Adam Hloušek idealnym podaniem obsłużył Eduardo, jednak uderzenie z 7. metra napastnika Legii pewnie zatrzymał Thomas Dähne. Kilka minut później na indywidualną szarżę prawym skrzydłem zdecydował się z kolei Cezary Stefańczyk, ale zamykający tę akcję Štilić nie trafił czysto w futbolówkę. W 28. i 30. minucie zawodnicy trenerów Jerzego Brzęczka i Deana Klafurcia zapisali na swoich kontach po jednym celnym strzale. Próby Sebastiana Szymańskiego oraz Nico Vareli okazały się zbyt lekkie, aby zaskoczyć Dähne i Arkadiusza Malarza. W 35. minucie gospodarze znaleźli jednak sposób, aby wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska Thomaspiąstkując niefortunnie trafił w Cafú, po czym piłka wpadła do siatki. Tuż przed przerwą, a konkretnie w 41. minucie, Wiślacy wywołali sporo zamieszania w “szesnastce” miejscowych, lecz i tym razem nikt nie zdołał wykończyć dobrego dogrania Vareli.

W drugiej części niemający już nic do stracenia Nafciarze zaatakowali rywali wyżej i agresywniej. W 54. minucie taka gra była bardzo blisko powodzenia. Po błędzie Legionistów piłkę na linii pola karnego przejął Štilić, który bez chwili zawahania podał do Jakuba Łukowskiego. Niestety mocny strzał skrzydłowego Wisły z najwyższym trudem na rzut rożny sparował Malarz. Równie niebezpiecznie pod bramką warszawian zrobiło się w 62. minucie, gdy podłączający się do ataku Arkadiusz Reca dobrze wypatrzył nabiegającego na 5. metr Kanté, ale również w tej sytuacji górą był golkiper gospodarzy. Gospodarzy, którzy po zmianie stron całkowicie oddali inicjatywę, a sami czekali na okazję do kontrataku. I… w 71. minucie się doczekali. Wprowadzony niecałą minutę wcześniej Michał Kucharczyk pewnie wykorzystał sytuację sam na sam i podwyższył prowadzenie Wojskowych.

Pomimo utraty drugiej bramki piłkarze trenera Brzęczka zaciekle walczyli o gola kontaktowego. W 78. minucie Malarz, który w nieprawdopodobny sposób dwukrotnie zastopował Varelę oraz Kanté, chwilę później nie miał już żadnych szans przy główce Urygi! Niebiesko-biało-niebiescy nie zamierzali na tym poprzestać i szybko poszli za ciosem. Niewiele czasu po wykluczeniu z gry Mauricio (za drugą żółtą kartkę), rezerwowy Kamil Biliński atomowym uderzeniem z woleja doprowadził do wyrównania! Ostatnie minuty zapowiadały się niezwykle emocjonująco. Ostatecznie to grająca w osłabieniu Legia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść po drugim trafieniu Cafú, który w 87. minucie widowiska dobił strzał w słupek Sebastiana Szymańskiego.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 36. serii gier będzie Korona Kielce, Wisła Płock zmierzy się na Stadionie im. Kazimierza Górskiego już w niedzielę 13 maja o godzinie 18:00. Informacje dotyczące biletów na ostatnie w sezonie 2017/2018 spotkanie Nafciarzy w Płocku znajdziecie TUTAJ.

Legia Warszawa – Wisła Płock 3:2 (1:0)

1:0 – Cafú 35′
2:0 – Michał Kucharczyk 71′
2:1 – Alan Uryga 79′
2:2 – Kamil Biliński 83′
3:2 – Cafú 87′

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz – 20. Marko Vešović, 34. Iñaki Astiz, 3. Maurício, 14. Adam Hloušek – 7. Domagoj Antolić (82, 44. William Rémy), 6. Chris Philipps – 26. Cafú, 8. Cristian Pasquato (61, 28. Łukasz Broź), 53. Sebastian Szymański – 9. Eduardo (70, 18. Michał Kucharczyk).

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 96. Jakub Łukowski (65, 19. Kamil Biliński), 23. Semir Štilić, 7. Nico Varela (90, 17. Damian Byrtek) – José Kanté.

Żółte kartki: Maurício, Broź – Štilić, Łukowski, Varela, Szymański.
Czerwona kartka: Mauricio – w 81. minucie – za drugą żółtą kartkę.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).

Źródło: Wisła Płock
Fot. Wisła Płock.




Płocczanki pokonały warszawianki. Mecz pełen emocji i zwrotów akcji

W minione sobotnie popołudnie piłkarki Królewskich stoczyły zacięte spotkanie z drużyną Warszawskiej Akademii Piłkarskiej. Bramki padały jak ciosy w walce bokserskiej, a emocje towarzyszyły zgromadzonym kibicom do ostatnich minut meczu.

Przez długą część pierwszej połowy żadna z drużyn nie potrafiła zmienić wyniku na swoją korzyść. Optyczną przewagę miały płocczanki, jednak nie potrafiły przełożyć jej na dobre sytuacje podbramkowe. Rywalki z Warszawy miały jeszcze większe problemy, aby podejść pod bramkę pomarańczowych. Co prawda piłkarki Królewskich popełniły kilka błędów przy wyprowadzeniu piłki, ale umiały je szybko naprawić. Z upływającym czasem coraz śmielej poczynała sobie Aleksandra Kujawska – prawoskrzydłowa miejscowych. Po jej indywidualnej akcji i dośrodkowaniu padł pierwszy gol. Była to 37. minuta, a piłkę do bramki skierowała Daria Kusa.

Przerwa lepiej podziałała na warszawianki i to one po wznowieniu gry przejęły inicjatywę. Efektem odważniejszych, boiskowych poczynań WAPu była bramka wyrównująca w 44. minucie. W następnych fragmentach meczu zarysowała się przewaga Królewskich. Tempo Królewskich podkręciła Oliwia Gołębiewska, która zmieniła na lewym skrzydle Aleksandrę Synowiec. Od tego momentu ataki na bramkę przyjezdnych sunęły lewą i prawą stroną. Na drodze do zdobycia gola stawały jednak słupki lub wybornie broniąca bramkarka WAPu. Przy tak mocnym naporze gol był jednak tylko kwestią czasu i rzeczywiście padł on na 20 minut przed końcem spotkania. Jego autorką była ponownie Daria Kusa. Królewscy czując, że tego dnia gra się im nadzwyczaj ciężko, chcieli utrzymać jedno bramkowe prowadzenie do końca meczu. Jednak w skutek nieporozumienia obrończyni z bramkarką przejezdne wywalczyły rzut rożny i zamieniły go na bramkę.

Wydawało się, że po kolejnym ciosie płocczanki już się nie podniosą, jednak w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry prawą stroną boiska zerwała się niezmordowana Kujawska i wyłożyła piłkę przed bramkę Dominice Janickiej, która nie miała problemów z wykończeniem akcji.

Była to druga wiosenna wygrana Królewskich. Z 27 punktami piłkarki z Płocka zajmują 3 miejsce w tabeli ze stratą 4 punktów do lidera.

KS Królewscy Płock – WAP Warszawa 3:2 (1:0)
Bramki: 37., 60. Daria Kusa, 80. Dominika Janicka

KS Królewscy Płock: Marta Hućko, Daria Przybysz, Kinga Sławińska, Karolina Ejman, Klaudia Łyzińska, Daria Kusa, Julia Mikołajewska, Klaudia Stradomska (C), Aleksandra Kujawska, Aleksandra Synowiec (47. Oliwia Gołębiewska, 68. Weronika Szydłowska), Klaudia Popowska (30. Dominika Janicka, 80. Wiktoria Wiączek)

Tak mecz komentowały zawodniczki Królewskich

Klaudia Popowska (napastniczka): Wchodząc na boisko miałyśmy za zadanie dać z siebie wszystko, tak też zrobiłyśmy. Mecz nie należał do łatwych, mimo kilku błędów, które popełniłyśmy, jestem dumna z całej drużyny. Każda z nas starała się zagrać jak najlepiej. Pierwsza połowa zakończyła się z wynikiem 1:0 na naszym koncie, druga dostarczyła nam oraz naszym kibicom dużo więcej emocji. Stworzyliśmy kilka naprawdę dobrych sytuacji. Nasze przeciwniczki również nie dawały za wygrana co przerodziło się w ostateczny wynik 3:2. Przed nami jeszcze kilka spotkań, na które musimy się przygotowywać. Jesteśmy nastawione na ciężka prace i sumiennie dążymy do celu. Z dumą możemy dopisać kolejne 3 punkty.

Karolina Ejman (obrończyni): Bardzo się cieszę, że wygrałyśmy ten mecz, ponieważ teraz potrzebujemy samych zwycięstw jeśli myślimy o awansie do II ligi. W pierwszej połowie to my miałyśmy przewagę i udało nam się strzelić jedną bramkę. W drugiej połowie przeciwniczki zaczęły nas przyciskać przez co gra stała się nerwowa i niespokojna. Pod koniec meczu byłyśmy w stanie udowodnić, że jesteśmy lepsze i zdobyłyśmy zwycięską bramkę.

Fot: KS Królewscy Płock.




Bezbramkowo ale za to przy pełnym stadionie kibiców! Nafciarze z jednym punktem

O ile wynik meczu może nie zadowalać kibiców i zarządu Wisły Płock. O tyle ilość kibiców na płockim stadionie była imponująca. Magiczna liczba 10 tysięcy widzów została przekroczona. Brawo Kibice! Szkoda, że Nafciarze nie wykorzystali szans na zdobycie bramek, a te w ostatnich minutach meczu były wprost idealne. Spotkanie z Lechem zakończyło się bezbramkowo.

W meczu 34. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock zremisowała z Lechem Poznań 0:0 (0:0) i dopisała do swojego dorobku kolejny ligowy punkt. Spotkanie z Kolejorzem z trybun Stadionu im. Kazimierza Górskiego oglądało aż 10 021 widzów, co jest najlepszym wynikiem frekwencyjnym w Płocku ostatnich lat!

Od pierwszych minut to zawodnicy Nenada Bjelicy starali się narzucić Nafciarzom swoje warunki gry. Początkowo spotkanie było jednak wyrównane, choć z biegiem czasu Lechitom udało się przejąć inicjatywę i stworzyć sobie trzy dobre bramkowe sytuacje. Zanim jednak do tego doszło piłkarzom obu drużyn brakowało dokładności przy ostatnich podaniach lub też aktorów sobotniego widowiska zawodziła skuteczność. Następnie Wisła została przez poznaniaków nieco mocniej zepchnięta do defensywy, choć pomimo tego podopieczni Jerzego Brzęczka starali się przeprowadzać akcje oskrzydlające. Niestety bez powodzenia.

Najniebezpieczniej pod płocką bramką zrobiło się natomiast w 30. minucie. Najpierw Kamil Jóźwiak dostrzegł wychodzącego na czystą pozycję Mario Šituma, ale pomocnik z Chorwacji po chwili przegrał starcie sam na sam z Thomasem Dähne. Kilkanaście sekund później niemiecki bramkarz w świetnym stylu zatrzymał jeszcze uderzenie głową  najlepszego snajpera Kolejorza Christiana Gytkjaera. W trzeciej sytuacji, która miała miejsce w 40. minucie, golkiper niebiesko-biało-niebieskich nie musiał interweniować, bowiem Jóźwiak strzelając z linii pola karnego kopnął piłkę obok słupka.

Drugą część rywalizacji Wiślacy rozpoczęli zdecydowanie odważniej, lecz to również w pierwszym kwadransie tej połowy nie przełożyło się tworzone okazje. Dopiero w 54. minucie z około 20. metra Dähne po raz kolejny próbował zaskoczyć Jóźwiak, ale znów znacznie przestrzelił. W 61. minucie z kolei pokonać Matúša Putnockiego starał się inny młodzieżowy reprezentant Polski – Konrad Michalak, ale jego starania także nie przyniosły powodzenia.

W 66. minucie trener Brzęczek przeprowadził pierwszą zmianę: Kamila Bilińskiego zastąpił José Kanté, a niewiele potem na podobny ruch zdecydował się szkoleniowiec gości, który na murawę posłał Macieja Makuszewskiego. Nie minęło wiele czasu, a po szarży rezerwowego skrzydłowego Lecha groźnie główkował Gytkjaer, który nie trafił jednak nawet w światło bramki. W końcówce rezultat nie uległ już zmianie, bowiem żadnej ze stron nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. W 90. minucie przed znakomitą szansą stanął jednak Jakub Łukowski, którego niestety zatrzymał Putnocki, przez co pierwszy pierwszy bezbramkowy remis Wisły w sezonie 2017/2018 stał się faktem.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 35. serii gier będzie Legia Warszawa, Wisła Płock zmierzy się na wyjeździe już w środę 9 maja o godzinie 18:00.

Wisła Płock – Lech Poznań 0:0 (0:0)

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman (90, 6. Damian Rasak) – 77. Konrad Michalak (80, 96. Jakub Łukowski), 23. Semir Štilić, 7. Nico Varela – 19. Kamil Biliński (66, José Kanté).

Lech Poznań: 30. Matúš Putnocký – 2. Robert Gumny, 66. Emir Dilaver, 26. Rafał Janicki, 22. Volodymyr Kostevych – 7. Maciej Gajos, 6. Łukasz Trałka – 16. Mario Šitum (70, 17. Maciej Makuszewski), 86. Radosław Majewski (77, 10. Darko Jevtić), 29. Kamil Jóźwiak – 32. Christian Gytkjaer (80, 11. Oleksiy Khoblenko).

Żółte kartki: Furman, Štilić, Dźwigała – Majewski, Makuszewski.

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 10 021.

Źródło: Wisła Płock.
Fot. Archiwum prywatne prezydenta Andrzeja Nowakowskiego.




Nafciarze przegrali u siebie z Zagłębiem Lubin

Wszystko wskazywało na to, że dzisiejszy mecz przy ulicy Łukasiewicza zakończy się remisem. Niestety w ostatniej minucie szala zwycięstwa przeważyła się na rzecz przeciwników Nafciarzy. W meczu 33. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock przegrała z Zagłębiem Lubin 1:2 (1:1). Honorową bramkę dla Nafciarzy w 30. minucie zdobył uderzeniem z jedenastu metrów Urugwajczyk Nico Varela. 

Początek sobotniego spotkania to wzajemne badanie się obu ekip jednak z wskazaniem na drużynę Jerzego Brzęczka. Już w 4. minucie mogło być gorąco w polu karnym Miedziowych, lecz dośrodkowanie z prawego skrzydła José Kanté zdołał przeciąć jeden z defensorów lubinian. Piłka po zagraniu Hiszpana adresowana była do czyhającego na błąd rywali Nico Vareli. Kilkadziesiąt sekund później Wiślacy przeprowadzili kolejną groźną akcję. Tym razem futbolówkę w środku pola przejął Dominik Furman i po przebiegnięciu kilku metrów podał do Semira Štilicia. Bośniak w szesnastce Zagłębia oszukał jednego z przeciwników i… strzelił obok słupka.

Lubinianie w pierwszej fazie pojedynku często starali się przedostawać się pod bramkę Wisły bocznymi sektorami i to właśnie z nich oraz stałych fragmentów gry próbowali dośrodkowywać, ale nie przynosiło to zamierzonych efektów. Z biegiem czasu gra nadal była wyrównana, choć blisko szczęścia w 27. minucie był Damian Byrtek, który główkował nad poprzeczką, po wrzutce z rzutu wolnego Štilicia. Kilka minut później w nieprzepisowy sposób w polu karnym gości powstrzymany – przez Mateusza Matrasa – został Varela i w 30. minucie sam wymierzył sprawiedliwość uderzając z wapna nie do obrony! Przyjezdni tym faktem się jednak nie podłamali i już siedem minut później doprowadzili do wyrównania. Podanie z lewej strony boiska Jakuba Mareša z zimną krwią wykorzystał Patryk Tuszyński. Przed przerwą oba zespoły oddały jeszcze po jednym strzale –  Štilić z wolnego nie zaskoczył jednak Dominika Hładuna, a Jarosław Kubicki przestrzelił z około 15. metrów.

Niewiele czasu po wznowieniu gry dobrej centry Filipa Starzyńskiego nie wykończył Mareš, a w 57. minucie w podobnej sytuacji, tyle, że po wrzutce Furmana, w piłkę nie trafił Byrtek, choć znajdował się raptem kilka metrów przed bramką Zagłębia. W 63. minucie dwukrotnie kapitalnymi interwencjami popisał się Hładun, który dwa razy w odstępie kilkudziesięciu sekund zatrzymał Kanté. Reprezentant Gwinei najpierw starał się pokonać golkipera przyjezdnych po podaniu Damiana Szymańskiego i odważnej szarży, a następnie główkował po dośrodkowaniu z narożnika boiska Štilicia, ale Hładun wykazał się refleksem.

W 66. minucie na placu boju pojawił się pierwszy ze zmienników w drużynie trenera Brzęczka – Konrad Michalak. Młody skrzydłowy wprowadził sporo ożywienia w poczynania Nafciarzy, którzy od tej pory skupili swoje ataki na prawej stronie boiska. Co więcej w 78. minucie 20-latek sam znalazł się w dogodnej pozycji do strzału, ale broniący dostępu do bramki lubinian Hładun po raz kolejny był na posterunku. W 90. minucie, gdy już nic nie zapowiadało zmiany wyniku – Furman z linii bramkowej wybił piłkę po strzale Ľubomíra Guldana, a po chwili sędzia Krzysztof Jakubik podyktował drugi rzut karny – za zagranie futbolówki przez Recę. Z jedenastu metrów nie pomylił się Starzyński i punkty niestety pojechały do Lubina.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 34. serii gier będzie Lech Poznań, Wisła Płock zmierzy się na Stadionie im. Kazimierza Górskiego, przy ul. Łukasiewicza 34, w sobotę 5 maja o godzinie 20:30. Bilety na spotkanie z Kolejorzem w sprzedaży są od środy 25 kwietnia. Już teraz zapraszamy wszystkich do zakupów oraz na trybuny! Wszyscy na Lecha!

Wisła Płock – Zagłębie Lubin 1:2 (1:1)

1:0 – Nico Varela 30′
1:1 – Patryk Tuszyński 37′
1:2 – Filip Starzyński 90′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 17. Damian Byrtek, 14. Adam Dźwigała (88, 5. Bartłomiej Sielewski), 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 7. Nico Varela, 23. Semir Štilić, 96. Jakub Łukowski (67, 77. Konrad Michalak) – 29. José Kanté (90, 16. Oskar Zawada).

Zagłębie Lubin: 30. Dominik Hładun – 44. Alan Czerwiński, 33. Ľubomír Guldan, 5. Maciej Dąbrowski, 3. Saša Balić – 19. Filip Jagiełło, 28. Mateusz Matras (61, 25. Adam Matuszczyk), 20. Jarosław Kubicki – 18. Filip Starzyński, 26. Jakub Mareš (73, 9. Arkadiusz Woźniak), 89. Patryk Tuszyński (84, 77. Łukasz Moneta).

Żółta kartka: Byrtek.
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Widzów: 7 119.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Archiwum prywatne prezydenta Andrzeja Nowakowskiego.




Macie już bilety na najbliższy mecz Nafciarzy? Zapełnijmy stadion!

Bilety na kolejne spotkanie Wisły Płock w grupie mistrzowskiej LOTTO Ekstraklasy sezonu 2017/2018, w którym w ramach 33. kolejki rozgrywek drużyna Jerzego Brzęczka będzie podejmować Zagłębie Lubin, można kupować we wszystkich punktach sprzedażowych! 

Tak jak informowała Wisła Płock za pierwszym razem najpierw klub uruchomił internetową sprzedaż wejściówek na mecz Nafciarzy z zespołem Mariusza Lewandowskiego oraz tę prowadzoną w salonikach prasowych Kolporter i supermarketach “Piotr i Paweł”. Od poniedziałku 23 kwietnia wejściówki możecie nabyć:

– przez Internet na wislaplock.kupbilety.pl,
– w sklepie klubowym na Stadionie im. Kazimierza Górskiego, przy ul. Łukasiewicza 34 (poniedziałek – piątek od 8:00 do 16:00),
– w salonikach prasowych Kolporter (Płock ul. Wyszogrodzka 163 Mila; Płock ul. Chemików 7; Płock ul. Kolejowa 41 Mila; Sierpc ul. Konstytucji 3 Maja 7A; Gąbin ul. Kilińskiego 3 Mila; Płock ul. Otolińska 11 Mila),
– w supermarketach „Piotr i Paweł” (Galeria Wisła – Płock, ul. Wyszogrodzka 144, Galeria Mosty – Płock, ul. Tysiąclecia 2A),
– na stoisku klubowym w Galerii Mazovia, przy ul. Wyszogrodzkiej 127 (od poniedziałku do soboty 9-21, niedziela 10-20).

Pojedynek z Miedziowymi – zaplanowany na sobotę  28 kwietnia na godzinę 15:30 – patrząc przez pryzmat formy prezentowanej ostatnio przez niebiesko-biało-niebieskich zapowiada się niezwykle ciekawie. Czwarci w tabeli Wiślacy na pewno zrobią wszystko, aby po raz trzeci w sezonie nie dać się pokonać lubinianom i po raz drugi w 2018 roku wygrać z tym przeciwnikiem przy Ł34.

Do tego potrzebne jest jednak Wasze wsparcie z trybun, co najmniej takie jak, podczas poprzedniego starcia z Wisłą Kraków (7 012 widzów). Korzystając z okazji przypominamy, że najbliższa potyczka będzie drugą w ramach akcji Mistrzowski Piątak.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Wisła Płock.




Świetna passa drużyny Jerzego Brzęczka trwa!

Tysiące kibiców na stadionie w Zabrzu, setki kibiców przed płockim ratuszem – wszyscy widzieli kolejne zwycięstwo płockiej drużyny. Świetna passa zespołu Jerzego Brzeczka trwa!

W meczu 32. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock pokonała Górnika Zabrze 1:0 (1:0). Dla Nafciarzy była to pierwsza wygrana w Zabrzu od blisko piętnastu lat! Bezcenne trzy punkty drużynie Jerzego Brzęczka drugi raz z rzędu zapewniło trafienie Alana Urygi.

Początek sobotniego spotkania to wzajemne “badanie się” obydwu drużyn. W 2. minucie sygnał ostrzegawczy gospodarzom wysłał jednak Arkadiusz Reca, który po akcji Nico Vareli z José Kanté zdecydował się na płaskie uderzenie z ostrego kąta. Miejscowi odpowiedzieli w 7. minucie, gdy z dystansu strzelał Damian Kądzior, ale użył zdecydowanie zbyt mało siły. Z biegiem czasu to Wiślacy przejęli inicjatywę i starali się dyktować warunki.

Nafciarze często grali z wykorzystaniem skrzydeł, ale największe zagrożenie tworzyli po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. W 18., 20. oraz 29. minucie trzykrotnie szczęścia szukał Varela, którego dwa uderzenia – po ciekawych rozegraniach rzutów rożnych – okazały się niestety niecelne, a później Urugwajczyk został zablokowany. Blisko powodzenia były także próby Adama Dźwigały i Recyz 30. i 43. minuty spotkania.

Przeważający przez większą część rywalizacji zawodnicy Jerzego Brzęczka swego dopięli tuż przed przerwą. Gola do szatni – głową ze środka pola karnego – strzelił Alan Uryga, który wykorzystał świetne dogranie Dominika Furmana. Dla 24-letniego stopera to trzecie trafienie w czterech ostatnich meczach! Górnicy z kolei w pierwszej części Thomasowi Dähne zbytnio nie zagrozili, choć w 23. i 26. minucie zmusili naszego golkipera do interwencji. Najpierw niemiecki bramkarz pewnie złapał piłkę po centrze z rzutu wolnego Rafała Kurzawy, a następnie po główce Mateusza Wieteski.

Zaledwie kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry Reca po raz kolejny najlepiej odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu Semira Štilicia, ale nie sięgnął piłki, przez co nie zdołał zmienić rezultatu. W kolejnych minutach to zabrzanie nieco przycisnęli niebiesko-biało-niebieskich, a wynikiem tego były groźne główki Szymona Matuszka w 54. i Wieteski w 70. minucie, kilka niezłych akcji, którym brakowało wykończenia oraz centrostrzał Kurzawy w 68. minucie. W międzyczasie z dystansu Tomasza Loskę bezskutecznie starał się pokonać Damian Szymański.

Ostatnia faza rywalizacji przyniosła wielkie emocje, które wywołała prawdziwa wymiana ciosów! Obserwowaliśmy między innymi mocne uderzenie z rzutu wolnego Kurzawy, celne, choć będące zmarnowanymi okazjami, strzały z bliska Matuszka i Szymańskiegooraz kopnięcie w słupek z kilku metrów przez Varelę! Po końcowym gwizdku powody do radości mieli jednak płocczanie, który nie przegrali siódmego kolejnego pojedynku z rzędu i zgarnęli bardzo ważne trzy punkty!

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 33. serii gier będzie Zagłębie Lubin, Wisła Płock zagra na Stadionie im. Kazimierza Górskiego, przy ul. Łukasiewicza 34, w sobotę 28 kwietnia o godzinie 15:30. Już teraz zapraszamy na trybuny! Póki co bilety na spotkanie z Miedziowymi możecie kupić przez Internet.

Górnik Zabrze – Wisła Płock 0:1 (0:1)

0:1 – Alan Uryga 45′

Górnik Zabrze: 1. Tomasz Loska – 4. Mateusz Wieteska, 15. Dani Suárez, 55. Paweł Bochniewicz, 32. Adrian Gryszkiewicz – 9. Damian Kądzior, 22. Szymon Matuszek (84, 16. Dariusz Pawłowski), 18. Wojciech Hajda (46, 20. Marcin Urynowicz), 7. Rafał Kurzawa – 27. Szymon Żurkowski, 10. Erik Grendel (55, 11. Daniel Liszka).

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 7. Nico Varela (84, 17. Damian Byrtek), 23. Semir Štilić (79, 6. Damian Rasak), 77. Konrad Michalak (63, 96. Jakub Łukowski) – 29. José Kanté.

Żółte kartki: Wieteska, Bochniewicz, Suárez – Varela.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 14 891.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Archiwum prywatne prezydenta Andrzeja Nowakowskiego.




Zawodnik płockiego klubu wrócił z Bydgoszczy z medalem

W miniony, kwietniowy weekend rozegrana została kolejna edycja Bydgoszcz Cup 2018, czyli turnieju rangi Puchar Polski w kategoriach: młodzików 10-11 lat, kadetów (juniorów młodszych) 12-14 lat i juniorów 15-17 lat.

Aby uatrakcyjnić turniej i podnieść jego rangę oraz skalę trudności dla uczestników, zorganizowany został on w formie międzynarodowej. Skorzystały z tego gościnnie niektóre kluby spoza granic naszego kraju. Współzawodnictwo odbywało się na pięciu matach jednocześnie. Do turnieju łącznie zgłosiło się 310 uczestników reprezentujących 35 klubów z całej Polski, Niemiec, Czech, Litwy, Łotwy i Białorusi.

Wśród nich był zawodnik płockiego klubu LKS „Puncher”, Kamil Fin. Płocczanin – ubiegłoroczny kadet, w tym roku rywalizował już w kategorii wiekowej juniorów w konkurencji walk pełno kontaktowych kyorugi. Kamil tym razem zdobył brązowy medal gdyż w walce półfinałowej musiał uznać wyższość dużo bardziej doświadczonego Iliya Charkasau przeciwnika z Gold-Belt Club z Białorusi.

Wartym podkreślenia jest fakt, że płocczanin nie jest jeszcze w swojej optymalnej formie, która szykowana jest na mające nastąpić w późniejszym okresie zawody Mistrzostw Polski. – Turniej był kolejnym sprawdzianem, a więc krokiem w realizacji przygotowań do MP. Kamilowi przyszło rywalizować z przeciwnikami bardziej doświadczonymi w tej dyscyplinie i posiadającymi wyższe stopnie wtajemniczenia – pasy w taekwondo – tłumaczy Piotr Maślanka, trener płockich zawodników.

Dla zainteresowanych treningami w LKS „Puncher” kontakt z trenerem tel. 601 437 068.

Fot. Materiały prasowe.




Zasłużone medale dla płocczanek. Po prostu Mistrzynie z Płocka! [FOTO]

Siatkarki MUKS Volley – PWSZ Płock wygrały rozgrywki III Ligi na Mazowszu. W decydującym meczu w minioną sobotę, pokonały MOS Wola Warszawa 3:1. Do zdobycia złotych medali potrzebowały zwycięstwa w dwóch setach i bardzo szybko ten cel osiągnęły.

Pierwszy set to prowadzenie od samego początku zawodniczek z Płocka. Bardzo szybko uzyskały kilku punktową przewagę, wygrywając m.in. 8:4. Na wysokim poziomie grały m.in. Wiktoria Kowalska, Aleksandra Kąpińska czy Aleksandra Koperska. Świetnie serwowały, atakowały po znakomitych wystawach Kingi Kowalczyk. Wiele piłek obroniła też libero płockiego zespołu, Anna Kąpińska. Tak grające zawodniczki nie mogły po prostu przegrać seta, a nawet meczu. Gdy MOS tylko się zbliżył na różnicę punktu lub dwóch, natychmiast następowała większa koncentracja i przewaga momentalnie rosła znów do kilku punktów. Ostatecznie pierwsza partia zakończyła się wygraną MUKS (25:17).

Drugi set wyglądał niemal identycznie. Do zawodniczek, które punktowały w pierwszym secie, dołączyły środkowe. Joanna Ostrowska i Monika Lubiak dołożyły skuteczny blok i płocczanki znów dość szybko zbudowały przewagę. Pojawiło się jednak chwilowe rozprężenie i MOS doszedł na punkt przewagi (13:12). Czas poproszony przez Jerzego Chęcińskiego poskutkował, bo do końca partii warszawianki zdobyły tylko cztery punkty! Set wygrany (25:16) zakończył błąd przyjęcia rywalek po zagrywce Kowalczyk i stało się jasne, że Mistrzostwo III ligi wygrywa MUKS.

Trzeci set zaowocował w zmiany w płockim składzie. Na boisku pojawiły się m.in. Izabela Chęcińska, Wiktoria Grodzicka i Paulina Dądalska. Jak po meczu powiedział trener Chęciński, chciał dać po prostu pograć tym zawodniczkom. I być te roszady spowodowały, że było to bardzo wyrównany set. Grano praktycznie punkt za punkt, pojawiały się błędy z obu stron, aż w pewnym momencie MOS Wola Warszawa odskoczył na trzy punkty różnicy (13:16). Przy wyniku 16:18 kapitalną serię punktową miała Wiktoria Kowalska i wyprowadziła swoje koleżanki na prowadzenie (19:18). Końcówka trzeciego seta należała jednak do rywalek z Warszawy. Uzyskały one przewagę dwóch punktów, ostatecznie wygrywając (22:25).

W czwartym secie na parkiecie pojawiła się podstawowa szóstka zawodniczek z Płocka i od razu miało to przełożenie na przebieg meczu. Chociaż MOS wyszedł na prowadzenie 0:3 i później 2:5, to było ich ostatnie prowadzenie w tym spotkaniu. MUKS Volley doszedł na 5:5, a od stanu 6:5 kapitalna zagrywka Aleksandry Kąpińskiej spowodowała, uzyskanie czteropunktowej przewagi (10:6). Kolejne minuty meczu to już była prawdziwa… egzekucja warszawianek.

Prym wiodła Kowalska, która po raz kolejny pokazała swoje ogromne możliwości. Aleksandra Koperska również swoje dołożyła, zresztą zakończyła seta (25:15). Ostatecznie mecz wygrały płocczanki 3:1 i po chwili odebrały zasłużone złote medale. Warszawiankom przypadł medal brązowy, bo na drugim miejscu ligę zakończyła drużyna OTPS Nike Ostrołęka.

MUKS Volley – PWSZ Płock awansował do turnieju półfinałowego, który zostanie rozegrany w Płocku w dniach 27 – 29.04. Rywalkami będą Sparta Braniewo i SMS Ostróda. Stawką jest awans do turnieju finałowego. Cel pozostaje niezmienny: awans do 2 ligi.

MUKS Volley – PWSZ Płock – MOS Wola Warszawa 3:1 (25:17, 25:16, 22:25, 25:15)
MUKS: Chęcińska, Ostrowska, Kąpińska Aleksandra, Grodzicka, Sobiech, Lubiak, Kowalczyk, Koperska, Kowalczyk, Kąpińska Anna (libero), Dądalska (libero), Bąkowska, Niedziałkowska (K).
MOS Wola: Mielke, Bohenek (libero), Kraszewska, Połosak (libero), Ratowska, Marek, Chadała, Wełna, Siuta, Maj (K), Zielińska.

Łukasz Zieliński.
Fot. Łukasz Zieliński.




Remis Nafciarzy z Białą Gwiazdą. Mecz pełen emocji na płockim stadionie [FOTO]

Ponad 7 tysięcy kibiców na stadionie Wisły Płock obejrzało z trybun mecz 31. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Nafciarze zremisowali z Wisłą Kraków 2:2 (1:2). W pierwszej połowie bramkę dla płockiej drużyny  zdobył wychowanek Białej Gwiazdy Alan Uryga, a po przerwie na listę strzelców po płockiej stronie wpisał się… Tomasz Cywka, notujący samobójcze trafienie.

Od początku spotkania Nafciarze starali się stosować wysoki pressing i pomimo kilku stykowych sytuacji nie udało się zawodnikom trenera Brzęczka zagrozić Juliánowi Cuescie. Pierwszy celny strzał w poniedziałkowym pojedynku zanotował lewy obrońca krakowskiego zespołu Jakub Bartkowski, którego uderzenie do boku sparował Thomas Dähne. Co nie udało się w 7. minucie, wyszło pięć minut później. Tym razem Bartkowski już się nie pomylił i z najbliższej odległości wepchnął piłkę do siatki, po dośrodkowaniuCarlitosa z rzutu wolnego.i

W odstępie kilku minut Wisła straciła nie tylko bramkę, ale także Giorgiego Merebashviliego, który przedwcześnie musiał opuścić boisko. Miejsce Gruzina na placu boju zajął Jakub Łukowski, którego wrzutka w 20. minucie wywołała spore zamieszanie w polu karnym Białej Gwiazdy. Próbę zamykającego akcję Konrada Michalaka zablokował jednak… Bartkowski. Niewiele potem Cuestawyjmował futbolówkę z bramki po płaskim strzale José Kanté, lecz debiutujący w LOTTO Ekstraklasie arbiter Artur Aluszykdopatrzył się faulu naszego zawodnika na Franie Vélezie. Żadnych wątpliwości co do wyrównującego trafienia nie było za to w 24. minucie, gdy po wyrzucie z autu Arkadiusza Recy skuteczną “główką” popisał się wychowanek Wisły z Krakowa Alan Uryga. W 30. minucie jeden z defensorów rywali na własnej skórze odczuł jak silnym uderzeniem dysponuje Łukowski, a po upływie kilkudziesięciu sekund z drugiego gola cieszyli się goście. Jesús Imaz świetnym podaniem obsłużył Tibora Halilovicia, a ten nie zmarnował dogodnej okazji i bez problemów pokonał Dähne. Tuż przed przerwą Niemca z bliska próbował zaskoczyć jeszcze Vélez, ale nie dał rady.

Błyskawicznie po wznowieniu gry na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:2! Centrę z prawego skrzydła Konrada Michalaka wykończył… Tomasz Cywka, który tym samym zanotował samobójcze trafienie. Nafciarze w drugą połowę weszli z wielką chęcią sięgnięcia po komplet punktów! W kolejnych minutach brakowało jednak ze strony gospodarzy dogodnych okazji do zmiany rezultatu. Między 56., a 61. minutą to piłkarze drużyny Joana Carrillo trzykrotnie sprawili, że płoccy kibice zadrżeli z niepokoju. Najpierw kapitalną interwencją Imaza zatrzymał Damian Byrtek, następnie Uryga w porę powstrzymał szarżującego Carlitosa, a na koniec dogranie Imaza do Carlitosa przeciął Dähne.

Niemiecki bramkarz w roli głównej wystąpił również w 72. minucie, gdy obronił dwa uderzenia z rzędu Bartkowskiego i Pola Lloncha. W 79. minucie mocno “zakotłowało” się natomiast w “szesnastce” ekipy z Małopolski. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu Dominika Furmana na bramkę Cuesty główkował Uryga, lecz Hiszpan znakomicie odbił piłkę, a po chwili strzał Byrtka z linii bramkowej wybił Bartkowski! W końcówce 27-letni golkiper z Półwyspu Iberyjskiego w świetnym stylu zatrzymał także mierzącego z około 16. metrów José Kanté, Adam Dźwigała trafił w słupek, a szybki atak zepsuł rezerwowy Rafał Boguski. Żadnej ze stron nie udało się przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść, dlatego też mecz zakończył się podziałem punktów.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 32. kolejce będzie Górnik, Nafciarze zmierzą się już w sobotę 21 kwietnia o godzinie 18:00 w Zabrzu. 

Wisła Płock – Wisła Kraków 2:2 (1:2)

0:1 – Jakub Bartkowski 12′
1:1 – Alan Uryga 24′
1:2 – Tibor Halilović 32′
2:2 – Tomasz Cywka (samobój) 46′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 18. Alan Uryga, 17. Damian Byrtek, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 77. Konrad Michalak, 23. Semir Štilić (75, 6. Damian Rasak), 10. Giorgi Merebashvili (15, 96. Jakub Łukowski) – 29. José Kanté.

Wisła Kraków: 1. Julián Cuesta – 29. Matej Palčič, 44. Fran Vélez, 15. Zoran Arsenić, 5. Jakub Bartkowski – 16. Nikola Mitrović (76, 21. Petar Brlek), 19. Tomasz Cywka, 7. Pol Llonch – 8. Tibor Halilović (84, 9. Rafał Boguski), 10. Carlos López, 11. Jesús Imaz (88, 88. Patryk Małecki).

Żółte kartki: Uryga, Štilić – Llonch, Bartkowski, Vélez.
Sędzia: Artur Aluszyk (Szczecin).
Widzów: 7 012.

 

Źródło: Wisła Płock
Fot. DR. i archiwum prywatne prezydenta Andrzeja Nowakowskiego.