Zmiany w Wiśle Płock. Lebedyński wypożyczony, Piotrowski poza klubem

Mikołaj Lebedyński najbliższe pół roku spędzi na wypożyczeniu do pierwszoligowego Górnika Łęczna. A z kolei Damian Piotrowski rozwiązał kontrakt z Wisłą Płock.

Lebedyński zawodnikiem Nafciarzy został w październiku 2014 roku. Mikołaj najlepiej radził sobie w sezonie 2015/2016, w którym Wiślacy zapewnili sobie awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, a pochodzący ze Szczecina napastnik został  najlepszym strzelcem drużyny z 13 bramkami na koncie. Łącznie w Wiśle wystąpił 57 razy i siedemnastokrotnie cieszył się ze zdobyczy bramkowej. 27-letni napastnik został więc trzecim graczem wypożyczonym z Wisły do klubu I ligi. Latem na wypożyczenie do Pogoni Siedlce udał się Dominik Kun, a niedawno do Rakowa Częstochowa dołączył Adam Radwański.

Wczoraj z kolei Damian Piotrowski rozwiązał kontrakt z Wisłą Płock za porozumieniem stron i został wolnym zawodnikiem. Piotrowski umowę z Wisłą podpisał 19 czerwca 2015 roku. W drużynie Nafciarzy zadebiutował niewiele później. 26 lipca zagrał bowiem w meczu Pucharu Polski z Drutex-Bytovią Bytów (1:2). W rozgrywkach ligowych do wyjściowej jedenastki wskoczył natomiast 15 sierpnia, podczas spotkania 3. kolejki z MKS-em Kluczbork (2:1), w którym zanotował asystę. Od tamtej pory miejsca w składzie już nie oddał, szybko zostając pierwszoplanową postacią drużyny.

W kampanii zakończonej awansem do LOTTO Ekstraklasy popularny Świrek z 9 bramkami i 5 asystami był, obok Arkadiusza Recy i Mikołaja Lebedyńskiego, jednym z najlepiej punktujących zawodników.

Sezon 2016/2017 z powodu problemów zdrowotnych musiał jednak spisać na straty. Zaliczył jedynie 9 występów, zdobył bramkę i zanotował asystę. Podobnie było w trwających rozgrywkach, w których ani razu nie pojawił się na boisku. Łącznie w Wiśle Piotrowski zagrał 41 razy, strzelił 10 goli i zanotował 6 ostatnich podań.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Wisła Płock




Tego jeszcze nie grali. 899 osób na najbliższy mecz Nafciarzy wejdzie za darmo!

899 osób, które we wtorek 27 lutego uczestniczyło w meczu 25. kolejki LOTTO Ekstraklasy pomiędzy Wisłą Płock, a Cracovią (0:1), na kolejne spotkanie rozgrywane przy Łukasiewicza 34 wejdzie całkowicie za darmo! – ogłasza Wisła Płock. 

Kolejnym spotkaniem na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku będzie starcie Nafciarzy z Koroną Kielce, zaplanowane na sobotę 10 marca na godzinę 20:30. I to właśnie na ten pojedynek najwytrwalsi fani naszego klubu wejdą za darmo, po uprzednim odbiorze wejściówki w jednym z naszych punktów sprzedaży.

O sprzedaży wejściówek na mecz z Koroną Kielce poinformujemy w oddzielnym komunikacie.




Tylko jeden gol. A trzy punkty stracone

W meczu 25. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wiśle Płock nie udało się wygrać. Po świetnej wręcz passie Nafciarzy przyszło chwilowe – miejmy nadzieję – załamanie. Spotkanie odbyło się na Stadionie im. Kazimierza Górskiego. Decydującą bramkę w 75. minucie zdobył sam kapitan gości – Krzysztof Piątek.

Początek wtorkowego spotkania, a właściwie znaczna część pierwszej połowy, należała do gospodarzy. Zawodnicy Jerzego Brzęczka jakby nie przestraszyli się siarczystego mrozu towarzyszącego potyczce z krakowianami i od pierwszych minut starali się stwarzać zagrożenie pod bramką Michala Peškovicia.

Pierwszy, choć niecelny, strzał w mroźnym pojedynku z Cracovią oddał w 8. minucie Giorgi Merebashvili, który uderzył nad poprzeczką po podaniu z prawej strony aktywnego Konrada Michalaka. To właśnie z wykorzystaniem skrzydła, na którym występuje młodzieżowy reprezentant Polski, Wisła atakowała częściej. W 15. i 22. minucie młody pomocnik ładnie przedarł się prawą flankę, lecz brakowało nieco precyzji przy zagraniach do kolegów.W 24. minucie blisko opanowania futbolówki w szesnastce rywali był z kolei gruziński skrzydłowy Nafciarzy, ale ostatecznie to się nie udało i okazja bramkowa przepadła.

W 28. i 35. minucie goście starali się natomiast sprawdzić umiejętności Thomasa Dähne. Najpierw Deniss Rakels uderzył zbyt lekko z około 16. metrów, a trochę później Javier Hernandez wyraźnie przestrzelił z podobnej odległości. Chwilę po nieudanej próbie Hiszpana, bardzo blisko szczęścia był Damian Szymański. Nasz kapitan chybił o centymetry po dograniu rozgrywającego dziś 150. mecz w niebiesko-biało-niebieskich barwach Cezarego StefańczykaSzymański słowackiego golkipera przyjezdnych próbował jeszcze pokonać w 45. minucie, ale niestety znów nie trafił w światło bramki.

Do groźnego zdarzenia doszło w 38. minucie rywalizacji. W środku pola Arkadiusz Reca i Matic Fink zderzyli się głowami, przez co 22-letni lewy obrońca musiał przedwcześnie opuścić boisko.

Po wznowieniu gry to gracze Pasów szybko wypracowali sobie dwie bramkowe szanse. W 52. Oleksii Dytiatiev główkował niecelnie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, a w 57. minucie Sergei Zenjov w sytuacji sam na sam Dähne kopnął obok słupka, choć wcześniej mocno nacierali na niego płoccy defensorzy, którzy utrudnili mu zadanie i dobrze wywiązali się ze swoich obowiązków. W odpowiedzi sprzed linii pola karnego płasko uderzył Mereba, lecz Peškovič był na posterunku. W 71. minucie po rzucie rożnym świetnie przewrotką strzelał Igor Łasicki, ale cztery minuty później to Krzysztof Piątek dał prowadzenie Cracovii, wykorzystując wrzutkę Rakelsa po szybkim kontrataku.

Ostatnia faza wtorkowej konfrontacji to próba doprowadzenia do remisu przez Wiślaków. Ostatecznie jednak nie powiodła się ona po naszej myśli, a już w doliczonym czasie gry Kamil Biliński wyraźnie przestrzelił po podaniu Nico Vareli, i 27 lutego to krakowianie dopisali do swojego dorobku trzy punkty, a płocczanie przed własną publicznością przegrali po raz pierwszy od listopada 2017 roku.

Liga nie zwalnia tempa i już w najbliższy piątek 2 marca o godzinie 18:00 Nafciarzom w Niecieczy przyjdzie zmierzyć się z Bruk-Bet Termaliką.

Wisła Płock – Cracovia 0:1 (0:0)

Krzysztof Piątek 75′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 26. Igor Łasicki, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca (42, 18. Alan Uryga) – 8. Dominik Furman, 4. Damian Szymański – 77. Konrad Michalak, 23. Semir Štilić (85, 19. Kamil Biliński), 10. Giorgi Merebashvili (77, 7. Nico Varela) – 16. Oskar Zawada.

Cracovia: 40. Michal Peškovič – 2. Matic Fink (51, 87. Diego Ferraresso), 39. Michał Helik, 34. Oleksii Dytiatiev, 33. Kamil Pestka – 8. Milan Dimun, 5. Miroslav Čovilo – 10. Sergei Zenjov (76, 7. Antonini Čulina), 19. Javi Hernández, 92. Deniss Rakels – 99. Krzysztof Piątek (90, 77. Sebastian Strózik).

Żółte kartki: Zawada, Uryga, Varela – Fink, Čovilo, Pestka.
Sędzia: Dominik Sulikowski (Gdańsk).
Widzów: 899.

Źródło: Wisła Płock.




Płockie siatkarki mają moc i nie boją jej się użyć. Lider pokonany!

MUKS Volley – PWSZ Płock pokonał OTPS NIKE Ostrołęka w meczu na szczycie 3 ligi kobiet siatkarek. Gospodynie wygrały 3:0 i ta wygrana pozwoliła im awansować na 1 miejsce w tabeli.

Podopieczne Jerzego Chęcińskiego dość nerwowo rozpoczęły to spotkanie bo od stanu 1:4. Szybko się jednak otrząsnęły i momentalnie wyszły na prowadzenie 6:4, a po chwili było już 8:4 i trener gości musiał poprosić o czas. Znakomicie funkcjonował blok MUKS, spustoszenie zagrywką siała Monika Lubiak, w ataku skuteczna była Aleksandra Kąpińska.

Przerwa zmieniła tyle, że czteropunktowe prowadzenie utrzymywało się przez jakiś czas. Od stanu 10:6 płocczanki włączyły drugi bieg i zanotowały serie 8:0! W tym fragmencie gry kapitalnie funkcjonowała obrona, z serwisem nie radziły sobie przyjezdne. Swoje w ataku zaczęła dorzucać Wiktoria Kowalska, bezsprzecznie jedna z najlepszych zawodniczek tego meczu. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:12.

Druga partia to szybkie prowadzenie 2:0 po asie serwisowym Sandry Niedziałkowskiej. Po chwili było jeszcze lepiej bo wynik na tablicy wskazywał 5:1. NIKE miało ogromne problemy w przyjęciu zagrywki, stąd też czas wzięty przez trenera już na samym początku drugiego seta. Zmiany w grze przyjezdnych jednak nie nastąpiły. Obserwowaliśmy za to serie błędów serwisowych z obydwu stron i tak do stanu 9:6. Za chwilę jednak było 13:6 bo znów płocczanki pokazały, że zagrywka w tym meczu to ich mocna strona. Po błędzie Joanny Ostrowskiej w ataku i bloku NIKE, trener Chęciński poprosił o czas. Widocznie poskutkowało bo ze stanu 15:11 zrobiło się 20:13. Świetnie w jednej akcji zachowała się Niedziałkowska, która sprytnie kiwnęła na stronę rywalek. W ataku nie myliły się dalej Lubiak, Aleksandra Koperska i Kowalska. Od stanu 23:17 MUKS miał pewne problemy z zagrywka Moniki Gromadzkiej, ale ostatecznie udało się wygrać drugiego seta 25:22.

Trzeci set był najbardziej wyrównany. Wynik praktycznie był remisowy cały czas, a jeżeli któraś z drużyn wychodziła na prowadzenie to nie większe niż dwupunktowe. Zresztą początek seta zwiastował spore emocje, najlepszym dowodem tego była prawie minutowa wymiana, wygrana ostatecznie przez ostrołęczanki. Wyszły wtedy na prowadzenie 4:5, ale dwa asy serwisowe Ostrowskiej i akcja Lubiak dały wynik 8:5. NIKE jednak zamierzało walczyć do samego końca i zerwało się w pogoń. Chyba najlepszą ich zawodniczką była wspomniana już Gromadzka, która dwoma asami doprowadziła do remisu po 10, a za chwilę było już 10:11. Na szczęście skuteczna Lubiak dała remis po 11. Do stanu 17:17 set wyglądał tak samo.

Punkt za punkt, błąd za błąd. Tak wyglądała gra. Wśród płocczanek punktowały Kąpińska, oczywiście Lubiak, Ostrowska dorzuciła kolejnego asa i Kowalska. Zresztą końcówka seta to istny popis tej zawodniczki. Przy wspomnianym już remisie po 17, weszła na zagrywkę i posłała takie bomby na stronę rywalek, ze można było tylko bić brawo. To podłamało rywalki, które próbowały coś zmienić, ale wynik seta na 25:20 i całego meczu na 3:0 ustaliła Aleksandra Koperska.

Następny mecz MUKS Volley – PWSZ Płock rozegra 3 marca. Rywalem będzie jedna z najsłabszych drużyn ligi Astoria Piaseczno. Spotkanie odbędzie się w hali sportowej PWSZ. Trener i zawodniczki gorąco zapraszają kibiców na trybuny.

MUKS Volley PWSZ Płock – OTPS NIKE Ostrołęka 3:0 (25:12, 25:22, 25:20)

MUKS: Chęcińska, Ostrowska, Aleksandra Kąpińska, Grodzicka, Lubiak, Kowalczyk, Koperska, Kowalska, Anna Kąpińska (libero), Dądalska, Bąkowska, Kapturowska, Niedziałkowska (K).

OTPS: Kolanowska, Brewczyńska, Jadczak, Zuska, Komosińska, Gromadzka (K), Karnicka, Dudziec, Lipka, Lendzioszek, Kosek (libero), Jaśkiewicz, Niedźwiecka.

Łukasz Zieliński.

 




Pożegnanie z Ligą Mistrzów? [FOTO]

Orlen Wisła Płock przegrała na własnym parkiecie w meczu 13 kolejki Ligi Mistrzów z niemieckim Rhein-Neckar Löwen 27:32 (15:14). Tą porażką Nafciarze praktycznie stracili szansę na awans do TOP16. To znaczy, one jeszcze są, ale w to że tak się stanie, nie wierzy chyba już nikt…

Piłkarze Wisły wiedzieli o co grają. I ta świadomość ich na początku meczu nie sparaliżowała. Wyglądali na pewnych siebie, na takich, którzy wyszarpią te dwa punkty za wszelką cenę. Po pierwszych dziesięciu minutach było 7:3. W bramce dobrze bronił Adam Morawski, pomagało mu też szczęście bo parę razy goście zgubili piłkę w ataku. Obrona generalnie nie ułatwiała rywalom gry. Nafciarze dwie bramki zdobyli rzutami przez całe boisko, bo od początku meczu goście w ofensywie próbowali grać bez bramkarza. Tak łatwe bramki zdobyli Dan Emil Racotea i Valentin Ghionea.

Goście swoje trzy trafienia zdobyli za sprawą kapitalnego dziś Gudjona Valura Sigurdssona i Andre Schmida. Ten drugi również był ważną postacią w tym meczu. Impas strzelecki „reńskie Lwy” przełamały w 13 minucie po golu Madsa Mensaha Larsena. Odpowiedział Ghionea i w 15 minucie było 8:4. Przyjemnie się oglądało Wisłę. Zawodnicy walczyli zawzięcie w obronie i chociaż zdarzały się błędy to tych więcej popełniali goście. Jednak i oni złapali wiatr w żagle. Po dwuminutowej karze Macieja Gębali błyskawicznie doprowadzili do remisu po 8 w 18 minucie. Dwukrotnie trafił Sigurdsson, chociaż pomylił się m.in z rzutu karnego. Obronił go Adam Borbely, jednak dobitka była już skuteczna.

Wisła się otrząsnęła i po paru minutach prowadziła 12:9 a potem 13:10. Nieskutecznego w niedzielnym meczu Tomasza Gębalę (0/3) zastąpił Gilberto Duarte i wspomógł kolegów z drużyny. Bronił, asystował i trafiał jak np. na 12:9. W bardzo krótkim odstępie czasu zdobył dwa gole. Na boisku pojawił się też Marko Tarabochia, ale o całym jego występie w tym meczu lepiej nie wspominać. Stracił gdzieś ten swój błysk, którym nie tak dawno jeszcze się zachwycano. Pięć minut przed końcem znów obudzili się goście i znów doprowadzili do remisu. Schmid, Sigurdsson i Alexander Petersson nie pozwoli Wiśle zejść na przerwę z prowadzeniem wyższym niż jedną bramką. Wynik pierwszej połowy na 15:14 ustalił Duarte.

Można było być optymistą przed następnymi trzydziestoma minutami. Sigurdsson z karnego co prawda szybko wyrównał, ale kolejne trzy bramki rzucili gospodarze. Dwa trafienia Ghionei i Lovro Mihica sprawiły, ze w 36 minucie wściekły wręcz Nicolaj Jacobsen poprosił o przerwę. I nigdy się pewnie nie dowiemy co powiedział swoim graczom, ale od tego momentu to już była inna drużyna. Ta w najlepszym wydaniu. Na 18:16 straty zmniejszył Schmid. Potem przewaga gospodarzy wróciła jeszcze do trzech bramek po golu świetnego Mihica, ale od tego czasu rozpoczęła się istna egzekucja!

W siedem minut goście wyszli na prowadzenie 19:22 i nie oddali tego już do końca. Szalał Schmid, który ma bogaty repertuar rzutów i nijak nie mogła go Wisła powstrzymać. Do kontr ekspresowo biegali Sigurdsson i Patrick Groetzki, bronił też Andreas Palicka. Gospodarze zupełnie nie mieli pomysłu w ataku, zaczęli grać strasznie schematycznie. Goście natychmiast to rozszyfrowali i systematycznie powiększali przewagę. W sercach kibiców na chwilę odżyły nadzieje, ze może coś jeszcze Wiśle uda się w tym meczu coś ugrać. Nemanja Obradovic i Mihic doprowadzili do wyniku 22:23 w 45 minucie, ale to był jedynie łabędzi śpiew gospodarzy.

W dalszym ciągu znakomita defensywa, kontry Sigurdssona, Groetzkiego i gol. Palicki! Zniszczyły marzenia Nafciarzy o jakiejkolwiek zdobyczy punktowej w tym meczu. Ostatnie pięć minut to gra w oczekiwaniu na końcowy gwizdek. Ostatecznie, goście z Manheim wygrywają w Płocku 25:32 i grupowe rozgrywki zakończą na czwartej pozycji. Wiśle pozostaje czekać na cud, bo w obecnej dyspozycji wygrana w Skopje z Vardarem będzie po prostu niemożliwa.

Orlen Wisła Płock – Rhein-Neckar Löwen 25:32 (15:14) Orlen: Borbely, Morawski, Wichary – Duarte 4, Krajewski, Racotea 5, Obradovic 1, Ghionea 6 (1), T. Gębala, Ivic 1, Tarabochia 1, Olkowski, M. Gębala 1, Żabic 1 (1), Mihic 5, De Toledo 2.
Kary: 4 minuty (M. Gębala, Obradovic – po 2 minuty).

Rhein-Neckar: Appelgren, Palicka 1 – Schmid 6, Sigurdsson 10 (5), Radivojevic, Baena, Tollbring, Mensah Larsen 3, Pekeler 3, Groetzki 4, Taleski 2, Petersson 3, Keller.
Kary: 4 minuty (Petersson).

Sędziowie: Ivan Mosorinski, Aleksandar Pandzic (Serbia).
Widzów: 4000.

Łukasz Zieliński

 




Tym razem nie udało się wygrać. Wisła Płock straciła trzy punkty

Tym razem Nafciarze z wyjazdu wracają z trzema straconymi punktami. Ostatnią nadzieją na doprowadzenie do remisu, były cztery minuty doliczone do spotkania przez sędziego. Niestety. Tym razem nie wyszło. Wisła Płock z Pogonią Szczecin przegrała (2:1). Ale przecież nic się nie stało, następnym razem będzie lepiej.

Był to mecz 24. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Podczas spotkania Wisła Płock poniosła pierwszą porażkę w 2018 roku. Honorową bramkę dla płocczan zdobył w 58. minucie Igor Łasicki.

Sobotnie spotkanie nieco lepiej rozpoczęła drużyna Jerzego Brzęczka, która w pierwszym kwadransie miała optyczną przewagę. Kilkukrotnie prawym skrzydłem próbował przedrzeć się Konrad Michalak, ale brakowało mu dokładności przy dośrodkowaniach. W 8. minucie Łukasz Załuska niepewnie złapał piłkę po centrze z rzutu wolnego Semira Štilicia, a niewiele potem nie udało się sfinalizować niezłej akcji na lewej stronie Dominika Furmana.

Z biegiem czasu gra się wyrównała i również Pogoń zaczęła stwarzać zagrożenie. W 16. minucie z dystansu mocno, ale równie niecelnie, uderzył Jakub Piotrowski, a chwilę później strzał z wolnego Ricardo Nunesa pewnie sparował Thomas Dähne. W 29. minucie prawie z… połowy boiska Adam Dźwigała dość niespodziewanie spróbował zaskoczyć Załuskę, lecz nie trafił w światło bramki, a w następnej akcji Štilić przestrzelił z linii pola karnego.

Trzecia faza pierwszej połowy nie zaczęła się dla płocczan zbyt dobrze. W 33. minucie – po zamieszaniu wywołanym wykonaniem wolnego – do siatki piłkę skierował Kamil Drygas i dopiero po wideoweryfikacji sędzia Jarosław Przybył zdecydował się uznać tego gola. Po stracie bramki Wiślacy od razu byli blisko wyrównania. Po wrzutce z rożnego niewiele pomylił się Igor Łasicki. Nafciarze w końcowych minutach tej części gry zaatakowali wyżej, przez co gospodarze – w odpowiedzi – starali się kontratakować. Z tych błyskawicznych wyjść nic jednak nie wyszło, a w 41. minucie podobną okazję zmarnował Nico Varela, który niedokładnie zagrał do Štilicia.

Po zmianie stron niebiesko-biało-niebiescy cały czas mieli problem ze sforsowaniem defensywy Portowców. Wciąż brakowało dokładności przy zagraniach w szesnastkę, ale mimo tego zawodnicy trenera Brzęczka ambitnie dążyli do zamiany rezultatu. W 54. minucie to jednak Pogoń była blisko podwyższenia wyniku, bowiem Spas Delev idealnie podał do Mortena Rasmussena, a nowy napastnik szczecinian przeniósł futbolówkę minimalnie nad poprzeczką! Niewykorzystana sytuacja szybko zemściła się na miejscowych, ponieważ w 58. minucie dośrodkowanie z rożnego Štilicia, główkując na bramkę zamienił Łasicki! Duńczyk Rasmussen winy odkupił w 69. minucie, gdy z bliska pokonał Dähne, dzięki czemu to gracze Kosty Runjaicia byli bliżej zgarnięcia pełnej puli.

Ostatnie minuty należały więc do gości, którzy za wszelką cenę chcieli odwrócić losy rywalizacji. Zamknięcie przeciwników w ich polu karnym i wiele stałych fragmentów gry nie przyniosło niestety powodzenia. Najbliżej szczęścia w 85. minucie spotkania był Furman, lecz nasz pomocnik chybił o centymetry strzelając bezpośrednio z wolnego i strat nie udało się już odrobić. Tym sposobem Wisła przegrała pierwszy raz w 2018 roku.

O kolejne ligowe punkty Nafciarze powalczą już w najbliższy wtorek 27 lutego o godzinie 18:00, gdy na Stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku przyjdzie im zmierzyć się z Cracovią.

Pogoń Szczecin – Wisła Płock 2:1 (1:0)
Kamil Drygas 34′, Morten Rasmussen 69′ – Igor Łasicki 58′

Pogoń Szczecin: 1. Łukasz Załuska – 2. Cornel Râpă, 21. Sebastian Rudol, 25. Lasha Dvali, 77. Ricardo Nunes – 4. Jakub Piotrowski, 14. Kamil Drygas (76, 20. Tomasz Hołota) – 9. Adam Frączczak, 18. Adam Buksa, 11. Spas Delev (86, Hubert Matynia) – 13. Morten Rasmussen (70, 93. Łukasz Zwoliński).

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 26. Igor Łasicki, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 8. Dominik Furman, 4. Damian Szymański – 77. Konrad Michalak (73, 10. Giorgi Merebashvili), 23. Semir Štilić (87, 16. Oskar Zawada), 7. Nico Varela – 29. José Kanté.

Żółte kartki: Nunes, Hołota, Frączczak – Szymański, Kanté, Furman.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 3 688.

Źródło: Wisła Płock.




Kolejny zawodnik Wisły Płock z nową umową

Damian Szymański o rok przedłużył wygasający latem 2019 roku kontrakt z Wisłą Płock. Oznacza to, że od teraz umowa środkowego pomocnika będzie obowiązywać do 30 czerwca 2020!

22-letni Szymański Nafciarzem został 17 sierpnia 2017, trafiając do Płocka za darmo w ramach rozliczenia za transfer gotówkowy do Jagiellonii Białystok Piotra Wlazły. Od tamtej pory wystąpił w 16 ligowych meczach w niebiesko-biało-niebieskiej koszulce, a na boisku przebywał przez 1369 minut. W tym czasie zdobył cztery bramki w spotkaniach z: Pogonią Szczecin, Wisłą Kraków, Sandecją Nowy Sącz oraz Górnikiem Zabrze, a ponadto zanotował dwie asysty, przeciwko Pogoni i Górnikowi.

Co więcej w dwóch wiosennych spotkaniach z Górnikiem i Zagłębiem Lubin zawodnik grający z numerem 4 – pod nieobecność w składzie Bartłomieja Sielewskiego – pełnił funkcję kapitana drużyny prowadzonej przez Jerzego Brzęczka.

Warto też przypomnieć, że Damian to nie pierwszy piłkarz, który w ostatnim czasie podpisał nowy kontrakt z naszym klubem. Wcześniej zrobili to: Giorgi Merebashvili, Cezary Stefańczyk, Bartłomiej Sielewski, Arkadiusz Reca oraz Jakub Łukowski.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Piotrkowianin pokonany. Cztery punkty zostały w Płocku

Orlen Wisła Płock pokonała Piotrkowianina Piotrków Trybunalski 26:24 (11:11). Momentami gra gospodarzy nie zachwycała. Znakomicie natomiast bronili bramkarze gości. Pomimo wszystko 4 punkty zostały w Płocku.

Wisła zaczęła od prowadzenia 3:0. Przyczynili się do tego Sime Ivic, Tomasz Gębala i Valentin Ghionea. Mogło być 4:0, ale mierzący 212 cm wzrostu płocki rozgrywający trafił w spojenie słupka w poprzeczkę. I od tej pory zaczęły się dziać cuda… goście z Piotrkowa w 9 minut wyszli na prowadzenie 3:7! Swoiste show w bramce zaczął Marcin Schodowski, który dwukrotnie zatrzymał rzuty Nemanji Obradovica. Wiślacy być może zmęczeni meczem z FC Barceloną popełniali masę błędów. To pozwoliło gościom uzyskanie właśnie takiej przewagi.

Oprócz Schodowskiego świetnie grali też Roman Pożarek, Marcin Tórz oraz Artur Urbański. W końcu jednak przełamali się gospodarze za sprawą Obradovica, który w krótkim odstępie czasu rzucił dwie bramki i w 19 minucie było 5:8. Dwie minuty później Tórz rzucił 9 bramkę dla gości, ale już w 25 minucie było 9:9. Bramki na remis rzucali Przemysław Krajewski, Ivic i Obradovic. Na 9:10 trafił Szymon Woynowski, ale to po golu Jose de Toledo do przerwy był remis, po 11.

Na drugą połowę Wisła wyszła w bardzo zmienionym składzie. W bramce pojawił się Adam Morawski, poza tym weszli Lovro Mihic, Dan Racotea, Marko Tarabochia i Igor Żabic. Jednak to Filip Surosz razem z Urbańskim wyprowadzili gości na prowadzenie 11:13. W końcu trafił Racotea, ale kolejne dwa gole dla Piotrkowianina to sprawka Mateusza Góralskiego.

Najpierw trafił z rzutu karnego, a potem niczym tgv popędził w kontrze i było 12:15. Morawski jednak znalazł sposób na przyszłego gracza Wisły i po chwili było po 16. Bardzo skuteczny był Ghionea. W 44 minucie Wisła prowadziła trzema bramkami i wydawało się, ze to koniec emocji. Nic bardziej mylnego. M.in. bramkarz gości Damian Procho sprawił, ze w 55 minucie było tylko 24:23! Ostatecznie, Wisła wygrała 26:24. W dwóch ostatnich akcjach bardzo skuteczny był Zabić i to on zapewnił Wiśle wygraną za 4 punkty.

Orlen Wisła Plock: Borbely, Morawski – Duarte, Krajewski 2, Racotea 4, Obradovic 4, Ghionea 5, T. Gębala 2, Ivic 2, Tarabochia 1, Olkowski, M. Gębala, Żabic 4 (1), Mihic 1, De Toledo 2.

Piotrkowianin: Procho, Schodowski – Mróz 1, Urbański 2,Woynowski 2,Iskra, Góralski 2(1), Szczepaniak, Surosz 7 (4), Pyrka, Andreou, Pożarek 4, Achruk 1, Tórz 5 (2), Rutkowski.

Kary: OWP 10 minut (Mihic, Żabic po 4 minuty, Racotea -2); Piotrkowianin 8 minut (Góralski 4 minuty, Andreou i Pożarek po 2 minuty)

Czerwona kartka: Andreou – 60 minuta za trafienie w twarz przy rzucie wolnym po czasie
Sedziowie: Łukasz Kamrowski/Piotr Wojdryr.
Widzow: ok 1200.

Łukasz Zieliński.




Wojtek Bógdał po raz kolejny laureatem prestiżowej nagrody. Brawo!

Wojciech Bógdał, pilot Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej w Płocku po raz drugi został laureatem najbardziej prestiżowej nagrody lotniczej w Polsce. Dwa lata temu Wojtek został uznany najlepszym pilotem sportowym w kraju po zdobyciu Mistrzostwa Świata w slalomach motoparalotniowych.

Tym razem podczas Balu Lotników i Obronności Polskiej, który miał miejsce w Krakowie, Wojtek Bógdał otrzymał kolejną, tym razem drugą nagrodę, za zdobycie złotego medalu podczas The World Games 2017 we Wrocławiu oraz złotego medalu Mistrzostw Europy w Czechach. Wojtek ustąpił pierwszego miejsca tylko Sebastianowi Kawie, który w ubiegłym roku wygrał wszystkie zawody, w których startował, zdobywając mistrzostwo świata w kategorii szybowców 15 metrowych i 13,5 metrowych. Zdobył także tytuł Mistrza Europy oraz zwyciężył w Grand Prix rozgrywanym w Andach.

– Niezmiernie cieszę się z tej nagrody, tym bardziej, że jest ona przyznawana przez ekspertów cywilnej i wojskowej branży lotniczej za rzeczywiste dokonania na arenie sportowej. Motoparalotniarstwo po raz pierwszy zagościło na The World Games. Zdobyłem tam pierwszy złoty medal dla Polski. Później swoją dobrą formę potwierdziłem, wygrywając Mistrzostwa Europy w Czechach – tłumaczy Wojtek Bógdał. – W 100 procentach wykonałem założony plan – podkreśla.

– Przede mną kolejne wyzwanie: Mistrzostwa Świata w Tajlandii, które odbędą się na przełomie kwietnia i maja. Trzymajcie kciuki! – prosi Wojtek swoich fanów.  

Bal Lotników i Obronności Polskiej organizowany jest już od 23 lat. W tym roku w organizacji imprezy Agencję Lotniczą Altair, Muzeum Wojska Polskiego, Aeroklub Polski i Skrzydlatą Polskę wspierały także firmy związane z polskimi siłami zbrojnymi m.innymi PZL Mielec czy Lockheed Martin.

Fot. Maślankowscy (Archiwum prywatne Wojciecha Bógdała)




José Kanté bohaterem meczu z Zagłębiem Lubin. Świetna passa Nafciarzy trwa!

Wyraźnie widać było dziś na płockim stadionie, że Nafciarze nie chcą przerwać dobrej passy. Drużyna Jerzego Brzęczka pokazała kawał dobrej piłki. W meczu 23. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock pokonała Zagłębie Lubin 2:0 (0:0).

Obie bramki dla Nafciarzy zdobył José Kanté, który tym samym powtórzył swoje osiągnięcie sprzed tygodnia. Jednocześnie płocczanie zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu i awansowali na 5. miejsce w tabeli!

Sobotnie spotkanie nieco lepiej rozpoczęli zawodnicy przyjezdnych. W 8. minucie lubinianie byli blisko otwarcia wyniku po szybkim kontrataku, lecz Bartłomiej Pawłowski nie zrobił użytku z podania Filipa Starzyńskiego i kopnął nad poprzeczką. Chwilę później blisko przejęcia piłki w polu karnym Zagłębia był włączający się do ofensywy lewy obrońca Nafciarzy Arkadiusz Reca, ale niestety w ostatnich chwili uprzedził go debiutujący w LOTTO Ekstraklasie Dominik Hładun. Do 20. minuty optyczną przewagę mieli gracze Mariusza Lewandowskiego, ale nie przełożyło się to na podbramkowe sytuacje i z czasem uległo zmianie. Do głosu zdecydowanie mocniej doszli płocczanie, częściej atakujący z wykorzystaniem prawej strony boiska.

W 25. minucie po niezłej akcji Semira Štilicia na uderzenie w długi róg zdecydował się Giorgi Merebashvili, który niestety nieznacznie się pomylił. Niewiele potem sam Štilić przymierzył bezpośrednio z rzutu wolnego, lecz przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką, a w 33. minucie Bośniak znakomicie dograł piłkę do José Kanté, który z około 10. metrów nie trafił w światło bramki. W tym fragmencie meczu bramka wisiała w powietrzu, jednak przed przerwą żadnemu z piłkarzy nie udało się wpisać na listę strzelców.

Ta sztuka podopiecznym Jerzego Brzęczka udała się szybko po wznowieniu gry. W 48. minucie Štilić świetnie dograł do Konrada Michalaka, a młody skrzydłowy wystawił piłkę Kanté, który tym razem nie miał problemów z pokonaniem Hładuna. Po objęciu prowadzenia Wiślacy chcieli pójść za ciosem i zamknęli Miedziowych na ich połowie. W 51. minucie wychowanek lubinian Igor Łasicki najlepiej odnalazł się w polu karnym rywali i oddał płaski strzał, który został jednak zatrzymany przez golkipera gości.

Około 60. minuty Zagłębie miało kilka rzutów rożnych z rzędu i po jednym z nich wyraźnie “zakotłowało” się pod naszą bramką. Wówczas interwencją kolejki popisał się Adam Dźwigała, który po główce Arkadiusza Woźniaka wybił zmierzającą do siatki futbolówkę z linii bramkowej! W 66. minucie dośrodkowujący wcześniej do Woźniaka Bartłomiej Pawłowski uderzył jeszcze obok słupka ze skraju “szesnastki”. W 78. minucie bardzo aktywny dzisiaj Štilić był blisko trafienia na 2:0, ale minimalnie przestrzelił główkując z bliska, a w 84. minucie Bośniak rozrzucił akcję na prawe skrzydło do Michalaka, który w ostatniej fazie zbyt mocno wypuścił sobie piłkę, przez co nie zagrał do znajdującego się na “czystej” pozycji Nico Vareli.

Te niepowodzenie nie zraziło niebiesko-biało-niebieskich, którzy w 86. minucie postawili kropkę na i. Reca fantastycznie podłączył się lewą flanką i przytomnie zagrał do Kanté, a Hiszpan z łatwością ustrzelił dublet! Kolejnych okazji do podwyższenia rezultatu nie brakowało, lecz ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 2:0. Tym samym Wisła zanotowała 3 zwycięstwo i 6 mecz bez porażki z rzędu, dzięki czemu awansowała na 5. miejsce w tabeli!

O kolejne ligowe punkty Nafciarze zagrają w następną sobotę 24 lutego o godzinie 18:00, gdy na pierwszym wyjeździe w 2018 roku zagrają w Szczecinie z Pogonią.

Wisła Płock – Zagłębie Lubin 2:0 (0:0)

José Kanté 48′, 86′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 26. Igor Łasicki, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 8. Dominik Furman, 4. Damian Szymański – 77. Konrad Michalak, 23. Semir Štilić (88, 16. Oskar Zawada), 10. Giorgi Merebashvili (80, 7. Nico Varela) – 29. José Kanté (90, 6. Damian Rasak).

Zagłębie Lubin: 30. Dominik Hładun – 44. Alan Czerwiński, 12. Bartosz Kopacz, Saša Balić, 22. Rafał Pietrzak – 25. Adam Matuszczyk, 19. Filip Jagiełło – 9. Arkadiusz Woźniak (61, 7. Krzysztof Janus), 18. Filip Starzyński (62, 16. Paweł Żyra), 11. Bartłomiej Pawłowski – 26. Jakub Mareš (77, 89. Patryk Tuszyński).

Żółta kartka: Kopacz.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 4 011.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Archiwum prywatne prezydenta Andrzeja Nowakowskiego