Wisła Płock po meczu z Miedzią Legnica dopisuje jeden punkt do swojego konta

Jedynie ogromna determinacja pozwoliła zawodnikom Dariusza Dźwigały wyrównać wynik. Tym samym Wisła Płock mecz z Miedzią Legnica zakończyła bez straty punków – a te zaczynają być na wagę złota. To kolejny spotkanie, po którym Wisła Płock do swojego konta może dopisać zaledwie jeden punkt. Ale dobre i to, lepiej dodawać niż… odejmować.

W meczu 8. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała na Stadionie im. Kazimierza Górskiego z Miedzią Legnica. Sobotnie spotkanie nie rozpoczęło się dla Nafciarzy najlepiej. Co więcej zawodnicy trenera Dźwigały dwukrotnie musieli gonić rezultat i ostatecznie zremisowali z beniaminkiem 2:2 (1:2).

Początek rywalizacji należał do wyrównanych. W 8. minucie pierwszy, choć niecelny, strzał bezpośrednio z rzutu wolnego oddał Petteri Forsell, a już 120 sekund później goście cieszyli się już z prowadzenia. Po szybkiej wymianie piłki w środku pola w sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Rafał Augustyniak, który płaskim uderzeniem otworzył wynik. Miedzianka chciała pójść za ciosem, lecz graczom Dominika Nowaka w ich poczynaniach brakowało dokładności i dopiero w 25. minucie groźnie w kierunku Thomasa Dähne z ostrego kąta kopał Forsell.

Wiślacy z kolei w pierwszych dwóch kwadransach zagrożenie pod bramką Antona Kanibolotskiego trzykrotnie stworzyli po dośrodkowaniach Dominika Furmana ze stałych fragmentów gry. Najpierw jednak w 17. minucie żaden z naszych zawodników nie sięgnął futbolówki po wrzutce z prawej strony boiska, a następnie w 24. minucie główkujący Bartłomiej Sielewski nie zdołał dobrze przymierzyć. Znacznie lepiej w 30. minucie zachował się Alan Uryga, który najlepiej odnalazł się w polu karnym legniczan i skuteczną główką doprowadził do wyrównania.

W tym momencie gra wyraźnie się rozkręciła. Piłkarze beniaminka LOTTO Ekstraklasy największe zagrożenie stworzyli po akcjach Henrika Ojamy, Forsella i Augustyniaka, a drużyna Dariusza Dźwigały szukała szczęścia głównie po stałych fragmentach gry wykonywanych przez Furmana. W 43. minucie fiński pomocnik Miedzi przegrał pojedynek z niemieckim bramkarzem Wisły, ale tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część gola do szatni strzelił właśnie Forsell, który uderzeniem zewnętrzną częścią stopy idealnie zmieścił piłkę w siatce. Chwilę wcześniej Dähne wygrał kolejne starcie oko w oko z Augustyniakiem, ale przy dobitce 27-letniego Fina był bez szans.

Szybko po zmianie stron ruszyliśmy jednak do ataków, które już w 48. minucie mogły przynieść powodzenie. Po kolejnym rzucie rożnym Furmana blisko zaliczenia samobója był Frank Adu. Co nie udało się wówczas udało się chwilę później Bartkowi Sielewskiemu, który z bliska pokonał Kanibolotskiego! Nasz kapitan dobił strzał głową Urygi, który golkiper zespołu z Legnicy zatrzymał z najwyższym trudem.

Trafienie na 2:2 pozwoliło nabrać nam rozpędu i kilka razy w “szesnastce’ przyjezdnych zrobiło się naprawdę gorąco – początkowo niestety bez efektu. W 55. minucie próba rozpędzonego Marquitosa – po rykoszecie – nieznacznie minęła słupek, a kwadrans później o centymetry poprzeczkę, gdy Hiszpan z woleja bez przyjęcia starał się zaskoczyć Thomasa. W 75. minucie blisko stworzenia bramkowej przewagi dla płocczan był wprowadzony niewiele wcześniej Caló Oliveira, ale bramkarz Miedzi sparował piłkę poza linię końcową, a w 84. minucie Portugalczyk znów najlepiej odnalazł się w polu karnym przeciwników, lecz nieznacznie się pomylił.

Warto odnotować, że na niewiele ponad dziesięć minut przed końcem na placu gry w naszych szeregach pojawił się debiutujący w LOTTO Ekstraklasie, zaledwie 17-letni Marcel Zapytowski, który musiał zastąpić kontuzjowanego Dähne. Nasz wychowanek nie miał zbyt wiele pracy, ale w 85. minucie dopisało mu szczęście, gdy ex-Nafciarz Mateusz Piątkowski trafił w słupek. W doliczonym czasie gry debiutant w świetnym stylu obrobił jeszcze strzał weterana Wojciecha Łobodzińskiego! Ostatecznie żadnej ze stron nie udało się już wpisać na listę strzelców, choć dwukrotnie byliśmy bardzo blisko, przez co obie ekipy dopisały do swojego dorobku po jednym punkcie.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 9. serii gier będzie Cracovia, płoccy zawodnicy zmierzą się już za tydzień – w sobotę 22 września o godzinie 15:30 w Krakowie.

Wisła Płock – Miedź Legnica 2:2 (1:2)

0:1 – Rafał Augustyniak 10′
1:1 – Alan Uryga 30′
1:2 – Petteri Forsell 45′
2:2 – Bartłomiej Sielewski 49′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne (79, 87. Marcel Zapytowski) – 18. Alan Uryga, 5. Bartłomiej Sielewski, 14. Adam Dźwigała, 2. Marcin Warcholak – 8. Dominik Furman, 6. Damian Rasak – 96. Jakub Łukowski (89, 20. Cezary Stefańczyk), 4. Damian Szymański, 10. Giorgi Merebashvili (73, 11. Caló Oliveira) – 21. Ricardinho.

Miedź Legnica: 32. Anton Kanibolotsky – 23. Paweł Zieliński, 28. Kornel Osyra, 24. Tomislav Božić, 5. Frank Adu Kwame – 6. Rafał Augustyniak (56, 13. Adrian Purzycki), 22. Borja Fernández – 21. Henrik Ojamaa (75, 77. Mateusz Piątkowski), 8. Marquitos, 9. Fabian Piasecki (70, 4. Wojciech Łobodziński) – 10. Petteri Forsell.

Żółte kartki: Łukowski.
Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).
Widzów: 3 892.

Źródło: Wisła Płock.
Fot. Zrzut ekranu Przegląd Sportowy.




Lars Walther o Orlen Wiśle Płock: Jestem przekonany, że zgarniecie dwa punkty

W najbliższą niedzielę Orlen Wisła Płock zagra w Lidze Mistrzów piłkarzy ręcznych. Po raz pierwszy – niestety – nie zobaczymy Nafciarzy w elitarnych grupach czyli A i B. Płocczanie zagrają w grupie D. Szwajcarski Wacker Thun będzie pierwszym rywalem płockich zawodników. 

Wisła do tego meczu przystąpi niemal w optymalnym składzie. Niespełna tydzień temu do gry wrócił Nemanja Obradović, a w środę w Głogowie Ondrej Zdrahala. Na niedzielę natomiast gotowy do gry ma być Michał Daszek.

Dla Wacker Thun nie będzie to pierwsze spotkanie z drużyną z Polski. Chociażby rok temu grali w Pucharze EHF i trafili do grupy m.in. z Azotami Puławy. Nie będą tych spotkań jednak dobrze wspominać, ponieważ w Puławach przegrali 31:29 a u siebie aż 26:34. Przed obecnym sezonem zaszły w tej drużynie spore zmiany, ale o nie i parę innych spraw zapytaliśmy Larsa Walthera.

Dlaczego Larsa? Ponieważ był trenerem Kadetten Shaffhausen i kto jak kto, ale na temat niedzielnego rywala wie sporo. – Poprzedni sezon mieli znakomity. Doszło kilku graczy, ale stracili dwóch niezmiernie ważnych. Von Deschwanden i Lenny Rubin przeszli do Bundesligi, także potrzeba czasu, żeby nowi gracze zgrali się z drużyną. To bardzo waleczna drużyna, ale nie jest na takim poziomie jak Wisła. Jestem przekonany, że zgarniecie łatwe dwa punkty – mówił nam Lars Walther.

Przy okazji zapytaliśmy też co słychać u trenera, który zdobył z Wisłą mistrzostwo Polski w 2011 roku. – Po czternastu latach jest mi bardzo miło wrócić do domu. Mamy jedenastu nowych zawodników i na chwile obecną jesteśmy bardzo zdeterminowani, żeby znaleźć stabilność w drużynie. Wierzę, że wkrótce ona przyjdzie – opowiadał były trener Nafciarzy.

Lars Walther od tego sezonu jest trenerem Ribe – Esbjerg HH. Życzymy mu powodzenia na kolejnym etapie kariery, a wszystkich kibiców zapraszamy w niedzielę do Orlen Areny! Wsparcie drużynie jest bardzo potrzebne. Xavi Sabate na konferencji prasowej po meczu ze Stalą wspominał, że marzy mu się pełna hala. Wszyscy doskonale wiemy, jaka atmosfera panowała kiedyś i jak to wpływało na zawodników.

Łukasz Zieliński




LKS „Puncher” ogłosił nabór dla dziewcząt do sekcji taekwondo

Klub Sportowy LKS „Puncher” Płock ogłasił nabór zawodniczek do sekcji dziewczęcej taekwondo olimpijskiego na rok 2018/2019. Nabór odbędzie się we wrześniu w dniach 18 i 20 w Płocku podczas treningów.

Wymagania: grupa młodsza wiek 10-14 lat, dobry stan zdrowia; grupa starsza wiek 15-18 lat, wysoka sprawność fizyczna, dobry stan zdrowia, mile widziany staż treningowy w sportach walki.

LKS „Puncher” Płock to nieduży, elitarny klub sportowy. Jego zawodnicy i trenerzy to utytułowana i zasłużona grupa sportowców. Na przestrzeni kilkunastu lat w klubie trenowali i trenują, stypendyści Prezydenta Miasta Płocka, medaliści Mistrzostw Świata, Mistrzostw Europy, Pucharu Świata, Pucharu Europy, Mistrzostw Polski, Pucharu Polski. Klub wyróżniony w X edycji konkursu „GODNI NAŚLADOWANIA ”. Miasto Płock, sala sportów walki Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica i LKS „Puncher” Płock, stwarzają świetne warunki do profesjonalnego treningu sportowego.

Więcej informacji pod nr. tel. 601 437 068 lub e-mailem lkspuncher@wp.pl.




Pewna wygrana Orlen Wisły Płock!

W drugiej kolejce sezonu 2018-2019 Superligi PGNiG Mężczyzn, piłkarze ręczni Orlenu Wisły Płock efektownie pokonali SPR Stal Mielec 38:22 (20:10). Dla Renato Sulica, Nacho Moyi czy Zigi Mlakara mecz ten był okazją do debiutu przed własną publicznością. Wypada żałować tylko, że frekwencja na trybunach była bardzo słaba.

Wisła praktycznie od początku meczu pokazała rywalom, że marzenia o sprawieniu niespodzianki muszą odłożyć do następnego meczu. Szybkie prowadzenie 4:1 w siódmej minucie praktycznie ustawiło ten mecz. Niestety, dość szybko w nim zakończył swój udział Marko Tarabochia. W trakcie rozgrywania akcji został uderzony w twarz przez Bartosza Kowalczyka i w efekcie na jego brodzie musiały pojawić się szwy. Goście z Mielca próbowali odgryzać się gospodarzom, ale jedynym ich pomysłem było dogrywanie piłek do Piotra Krępy na szósty metr, który najczęściej był faulowany i sędziowie dyktowali rzuty karne. Czterokrotnie trafiał z nich Rafał Krupa, aż w końcu znalazł na niego sposób Adam Morawski przy piątym jego podejściu – 18 minuta.

Nafciarze bramki zdobywali w przeróżny sposób. Były rzuty z drugiej linii, ze skrzydła. Były też rzuty karne, chociaż raz pomylił się Igor Źabić. Klasą samą dla siebie było Lovro Mihić, który aż siedmiokrotnie w pierwszej połowie pokonywał Tomasza Wiśniewskiego! Kapitalnie rozgrywał też Nacho Moya. Zawodnik, który w ostatniej chwili dołączył do Wisły, zaskakiwał świetną współpracą z obrotowymi: Sulicem i Źabicem. Ten pierwszy, pięciokrotnie wykorzystał podania swojego kolegi.

Druga połowa rozpoczęła się od zmiany w bramce gospodarzy. Marcina Wicharego zastąpił Morawski i trzeba powiedzieć, że skutecznie odebrał mielczanom ochotę do gry. Goście przez 15 minut drugiej połowy zdobyli tylko trzy bramki, a pomylił się m.in. drugi raz w meczu z karnego Krupa. Mocniejsza postawa Nafciarzy w obronie ułatwiała obrony Morawskiego, a dzięki jego szybkim wznowieniom stwarzała okazje do kontr. Skuteczny w nich był m.in. Mateusz Góralski. Moya dalej świetnie rozgrywał, trafiali z koła Sulić i Mateusz Piechowski – pojawił się w drugiej połowie i trafił dwukrotnie. Wśród mielczan, znakomite zawody rozgrywał Jakub Ćwięka i zresztą to on ustalił wyniku meczu skutecznym rzutem wolnym już końcowej syrenie. Niewiele wcześniej jednak trafił też… Adam Morawski, rzutem przez całe boisko do pustej bramki.

Warto odnotować też, że w 57 minucie na boisko pojawił się Nemanja Obradović, który wraca do gry po kontuzji.
Na pomeczowej konferencji, trener gości Tomasz Sondej przyznał, że w ostatniej chwili wypadło mu trzech ważnych zawodników. Wśród nich był Marcin Miedziński, który dostał wysokiej temperatury i to wykluczyło go z dzisiejszej rywalizacji. Stwierdził też, że dzisiejszy mecz traktuje jako dobrą lekcję i w następnych spotkaniach zapowiedział walkę swojego zespołu.

Natomiast trener Wisły Xavier Sabate podziękował swoim zawodnikom za walkę przez pełne 60 minut. Podkreślił, że mecz Wisła wygrała obroną i kontratakami, które wynikały m.in. z obrony 5 – 1. Oczywiście pogratulował też znakomitego występu Adamowi Morawskiemu w bramce. Podobała mu się również współpraca z kołowymi oraz podkreślił, że liczy na dużo większą frekwencję na trybunach.

Orlen Wisła Płock – SPR Stal Mielec 38:22 (20:10)

Wisła: Morawski 1, Wichary – Mihić 8 (2/3), Sulić 6, Źabić 6 (2/3), Góralski 5, de Toledo 3, Mlakar 2, Moya 2, Piechowski 2, Racotea 2 (1/1), Krajewski 1, Kowalski, Obradović, Tarabochia.
Stal: Lipka, Wiśniewski – Ćwięka 8, Krupa 5 (5/7), Rusin 4, Skuciński 2 (1/2), Krępa 1, Saraljić 1, Wilk 1, Cuzić, Kowalczyk, Pawłowski, Rutkowski.

Kary: Wisła – 10 minut (Racotea, Źabić – po 4 minuty, de Toledo – 2 minuty), Stal – 16 minut (Cuzić, Saraljić – po 4 minuty, Ćwięka, Kowalczyk, Pawłowski, Rusin – po 2 minuty)
Sędziowali: Kamil Dąbrowski i Paweł Stanek (Kielce)

Widzów: ok 1000.

Łukasz Zieliński




Ruszyła sprzedaż biletów na najbliższy mecz Nafciarzy. Gdzie i po ile można je kupić?

W sobotę 15 września o godzinie 15:30 Wisła Płock rozegra kolejny mecz na Stadionie im. Kazimierza Górskiego. Po okazałym zwycięstwie z Legią Warszawa oraz remisie z Jagiellonią Białystok przyszedł czas na starcie z aktualnym beniaminkiem LOTTO Ekstraklasy – Miedzią Legnica.

Wisła Płock serdecznie zaprasza wszystkich sympatyków Nafciarzy na kolejne w rundzie jesiennej sezonu 2018/2019 spotkanie, które rozegrane zostanie na obiekcie mieszczącym się przy ul. Łukasiewicza 34.

W pojedynku przeciwko drużynie z Legnicy drużyna Dariusza Dźwigały zagra o pierwsze domowe zwycięstwo w nowej kampanii. Do osiągnięcia korzystnego wyniku potrzebna jest jednak Wasza pomoc, liczna obecność na trybunach oraz głośny doping! Tylko tak stworzymy wspólnie niezapomniane piłkarskie widowisko i wygramy z ekipą Tomislava Božicia i Mateusza Piątkowskiego!

Właśnie ruszyła sprzedaż biletów na mecz 8. kolejki LOTTO Ekstraklasy

Pojedyncze wejściówki na spotkanie Wisły z Miedzią Legnica – w nieco tańszej cenie niż w dzień meczowy – dostępne są we wszystkich punktach sprzedażowych Wisły Płock, czyli…

– przez Internet na wislaplock.kupbilety.pl,
– w salonikach prasowych Kolporter (Płock ul. Wyszogrodzka 163 Mila; Płock ul. Chemików 7; Płock ul. Kolejowa 41 Mila; Sierpc ul. Konstytucji 3 Maja 7A; Gąbin ul. Kilińskiego 3 Mila; Płock ul. Otolińska 11 Mila),
– w supermarketach „Piotr i Paweł” (Galeria Wisła – Płock, ul. Wyszogrodzka 144, Galeria Mosty – Płock, ul. Tysiąclecia 2A),
– w sklepie klubowym na Stadionie im. Kazimierza Górskiego, przy ul. Łukasiewicza 34 (poniedziałek – piątek od 8:00 do 16:00),
– na stoisku klubowym w Galerii Mazovia, przy ul. Wyszogrodzkiej 127 (od poniedziałku do soboty 9-21, niedziela 10-20).

Poniżej pełny cennik biletów w przedsprzedaży, jak i w dniu meczowym:

TRYBUNA WSCHODNIA

Bilet normalny (sektor A, B, C, D, E): 15,00 zł;
Bilet ulgowy (sektor A, B, C, D, E): 10,00 zł (za okazaniem ważnej legitymacji szkolnej / studenckiej);
Bilet dziecięcy (sektor A, B, C, D, E): 1,00 zł (dzieci do lat trzynastu);
Bilet specjalny (sektor A, B, C, D, E): 5,00 zł (kobiety, emeryci, renciści I, II i III grupy, weterani wojenni, osoby niepełnosprawne i poruszające się na wózkach inwalidzkich),
Bilet dla opiekuna osoby niepełnosprawnej: 1,00 zł.

TRYBUNA ZACHODNIA

Bilet normalny (sektor F, G): 20,00 zł;
Bilet ulgowy (sektor F, G): 15,00 zł; (za okazaniem ważnej legitymacji szkolnej / studenckiej);
Bilet dziecięcy (sektor F, G): 1,00 zł (dzieci do lat trzynastu);
Bilet specjalny (sektor F, G): 5,00 zł (kobiety, emeryci, renciści I, II i III grupy, weterani wojenni, osoby niepełnosprawne i poruszające się na wózkach inwalidzkich);
Sektor rodzinny (sektor SR): 25,00 zł (1 + 1, 1 + 2, 2 + 1, 2 + 2) – kobieta + mężczyzna;
Loża honorowa (sektor LH): 100,00 zł (nie obowiązują żadne zniżki, bilet ma stałą cenę dla wszystkich zainteresowanych);
Sektor gości (sektor J): 25,00 zł,
Bilet dla opiekuna osoby niepełnosprawnej: 1,00 zł.

Do zobaczenia #naStadionie!

Źródło i fot: Wisła Płock




Zawodniczki MON-POL wracają na parkiet. Na początek zmierzą się z zespołem z Ekstraklasy!

Nowy sezon dla pierwszoligowego zespołu MON-POL Płock zbliża się wielkimi krokami. Na parkiecie będziemy mogli zobaczyć nowe twarze, ale nie możemy zapominać o zawodniczkach, które stanowią solidny fundament zespołu.

Przygotowania do nowego sezonu rozpoczęły się na początku sierpnia. Najpierw zawodniczki wyjechały na obóz kondycyjny do Zakopanego, następnie w płockich obiektach sportowych przygotowują się do nowych rozgrywek. Oprócz treningów czas również zacząć rozgrywać mecze sparingowe. Okazje do tego będą to już najbliższy weekend (8-9 września). W hali Zespołu Szkół nr 1 w Płocku przy ul. Piaska 5 zostanie rozegrany VII Ogólnopolski Turniej Koszykówki Kobiet o Puchar Prezydenta Miasta Płocka. Do naszego miasta przyjedzie ekstraklasowy PGE MKK Siedlce oraz pierwszoligowe KKS Olsztyn oraz AZS Uniwersytet Warszawski.

Harmonogram Turnieju:

8 września – sobota
10.00 Płock – Warszawa
12.00 Siedlce – Olsztyn
16.15 Warszawa – Siedlce
18.15 Olsztyn – Płock

9 września – niedziela
10.00 Warszawa – Olsztyn
12.00 Płock – Siedlce

Znamy również przeciwniczki płocczanek w pierwszym etapie rozgrywek. Zespoły podzielono na dwie grupy A i B. MON-POL Płock tak jak i w zeszłym sezonie będzie występował w tej pierwszej. Przeciwniczkami płockich koszykarek będą: AZS Uniwersytet Gdański, Politechnika Gdańska II, KKS Olsztyn, AZS Uniwersytet Warszawski, Panattoni Europe Lider Pruszków, SKK Polonia Warszawa, SMS PZKosz Łomianki, UKS Basket SMS Aleksandrów Łódzki, VBW GTK Gdynia oraz SMS PZKosz II Łomianki. Początek nowego sezonu rozpocznie się 29 września. Zespół z Płocka na wyjeździe zmierzy się z wówczas z zespołem Lider Pruszków.

Przed sezonem nastąpiło kilka roszad kadrowych. Zanim przejdziemy do nowych zawodniczek, to nie możemy zapominać o zawodniczkach, które stanowią solidny fundament zespołu. Swoją przygodę w barwach MON-POLu kontynuuje niezłomny duet – Justyna Pytlarczyk i Lucyna Kotonowicz.

Ku zadowoleniu sztabu szkoleniowego dla Justyny jest to już szósty sezon w Płocku, a trzeci w roli kapitana. W tym sezonie dojdzie jej jeszcze jedno zadanie, gdyż została również asystentem trenera Jasińskiego. Jak się okazuje Pytlarczyk to silny punkt zespołu. Justyna już od pierwszych meczów pokazała jak dobrze sobie radzi, prowadząc drużynę jako rozgrywająca. Jest dobrym obrońcą, o czym świadczą charakterystyczne dla niej błyskawiczne przechwyty i celne rzuty za trzy punkty, które w najgorszych chwilach słabości motywowały zespół do walki. Justyna, dzięki kilkuletniej już współpracy, okazała się być doskonałym łącznikiem pomiędzy trenerem a zawodniczkami MON-POL, przenosi myśli trenera na boisko. Kolejna zawodniczka, która zdecydowała się przedłużyć kontrakt to Lucyna Kotonowicz. Będzie to dla niej już czwarty sezon gry w płockich barwach. Nadmiar energii, dynamiczny zwód i szybki atak – to cechy charakterystyczne dla płockiej zawodniczki. W parze z Justyną potrafią zdominować parkiet. Zawodniczki, które są również dobrze znane płockim kibicom i które zdecydowały się zostać w naszej drużynie to Magdalena Golewska, Anita Plucińska, Natalia Tyczkowska oraz Zofia Jasińska.

Nowymi twarzami są: Edyta Faleńczyk (już w kategoriach młodzieżowych odnosiła sukcesy, między innymi Mistrzostwo Polski juniorek z drużyną Basket 25 Bydgoszcz, a następnie grała w ekstraklasie i jej zapleczu w Artego Bydgoszcz. Następny klub to Politechnika Gdańska, a ostatni sezon spędziła w Łodzi), Natalia Bucyk (ostatnie sezony spędziła w szeregach CCC Polkowice, a ostatnio trenowała w Londynie pod okiem hiszpańskiego trenera – Jose Martina), Magdalena Szkop (to bardzo dobrze wyszkolona technicznie wychowanka klubu MPKK Sokołów Podlaski, w którym grała przez 7 lat, aż do tego sezonu. Trzykrotnie zdobyła złoty medal Mistrzostw Polski i dwukrotnie występowała w Reprezentacji Polski na Mistrzostwach Europy), Dominika Paczóska (w sezonie 2017/18 reprezentowała drużynę PGE MKK Siedlce na ekstraklasowych parkietach. Z Mon-Polem, na zasadach wypożyczenia, doszła do półfinału mistrzostw Polski w kategorii juniorek starszych U-22), Sylwia Siemienas (wychowanka klubu MUKS Poznań, która razem z tym klubem wielokrotnie zdobywała medale mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych. Przez ostatnie dwa lata reprezentowała barwy Ślęzy Wrocław, a dzięki umowie szkoleniowej w ostatnim sezonie grała również dla 1 ligowego MUKSu), Weronika Karpiszuk (Wychowanka klubu UKS Orlik 2 Biała Podlaska, która w latach 2014-2017 reprezentowała klub UKS Basket SMS Aleksandrów Łódzki w rozgrywkach U-18, U-22 oraz 1LK. Ostatni sezon spędziła w pierwszoligowym ŁKS SMS Łódź).

Dodatkowo kadrę uzupełniają najbardziej utalentowane młode płockie koszykarki: Julia Głowacka, Natalia Kania oraz Oliwia Milewska.

Fot. Mon-Pol




Wisła Płock remisuje u siebie z Jagiellonią Białystok

Trzypunktowe zakończenie tego meczu mogło należeć do Nafciarzy. O ile w pierwszej połowie spotkania drużyna Dariusza Dźwigały wprost szalała na boisku. O tyle w drugiej połowie płoccy zawodnicy jakby osiedli na laurach. A wprost mistrzowska obrona karnego przez Thomasa Dähne, uchroniła nas przed stratą trzech puntów. Przypuszczony w drugiej połowie atak gości mecz zakończył remisem.

W meczu 7. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock rywalizowała na Stadionie im. Kazimierza Górskiego z Jagiellonią Białystok i zremisowała z wicemistrzami Polski 1:1 (1:0). Na listę strzelców po naszej stronie już szósty raz w sezonie Ricardinho, jednak po przerwie wyrównał Lukas Klemenz i spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Początek rywalizacji obie drużyny rozpoczęły ze sporym respektem do rywala. Schowanie za podwójną gardą nie trwało jednak przesadnie długo i już w 7. minucie pierwszy, choć niecelny, strzał w niedzielnym spotkaniu oddał Roman Bezjak, który niecelnie główkował, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. W odpowiedzi po niezłej akcji Ricardinho na prawym skrzydle niewiele zabrakło, aby piłkę w polu karnym Jagiellonii sięgnął Dominik Furman.

Od 10. minuty to Wiślacy zaczęli przejmować inicjatywę. Chwilę później po zagraniu głową Alana Urygi w “szesnastce” białostoczan wyraźnie zaspał Lukas Klemenz, który złamał linię spalonego, dzięki czemu przed szansą na zdobycie pierwszego trafienia stanął Ricardinho. Brazylijczyk mimo, że kopnął obok interweniującego Mariána Kelemena obił słupek bramki gości! Było blisko! Także w momencie, gdy w 23. minucie sam na sam z Thomasem Dähne znalazł się Przemysław Frankowski, który fatalnie skiksował. Ta sytuacja zemściła się błyskawicznie i po akcji trzech naszych reprezentantów Adama Dźwigały, Damiana Szymańskiego oraz Giorgiego Merebashviliego, gruziński skrzydłowy idealnie wrzucił futbolówkę w pole karne Jagi, a tam czyhał Ricardinho, który mierzoną główką dał nam prowadzenie! Nafciarze ewidentnie chcieli pójść za ciosem, czego dowodem była niestety nieudana próba Szymańskiego z dalszej odległości oraz okazja z 37. minuty, gdy Damian nie zdołał opanować piłki, po centrze z rzutu wolnego Furmana.

W międzyczasie zespół Ireneusza Mamrota kilkukrotnie stworzył zagrożenie pod naszą bramkę, lecz najpierw w 28. minucie będący na 4. metrze Arvydas Novikovas kopnął nad poprzeczką, a następnie dobre dośrodkowanie Martina Pospíšila nie znalazło adresata. W 41. minucie uderzenie Frankowskiego ze skraju pola karnego zablokował Damian Rasak, czym mógł zaskoczyć Dähne, ale ten był na posterunku. Po wideoweryfikacji VAR sędzia Paweł Raczkowski podjął jednak decyzję o podyktowaniu rzutu karnego dla wicemistrzów Polski, bowiem nasz zawodnik blokował strzał w nieprzepisowy sposób. Do jedenastki podszedł Novikovas i… przegrał starcie z Thomasem! Dzięki tej wspaniałej obronie niemieckiego golkipera do przerwy wygrywaliśmy z drugą siłą ligi w poprzednich rozgrywkach 1:0!

Wyraźnie niezadowoleni z takiego obrotu sprawy przyjezdni od razu po przerwie rzucili się do odrabiania strat. W 47. minucie niemiecki bramkarz Wisły pewnie zatrzymał uderzenie z wolnego Novikovasa, ale w 55. minucie skapitulował, po tym jak po innym ze stałych fragmentów najlepiej w naszym polu karnym odnalazł się Klemenz, który skuteczną główką doprowadził do wyrównania. Mniej szczęścia w 65. minucie miał Mereba, który był bardzo blisko zanotowania kolejnego trafienia, po podaniu Szymańskiego, lecz jego uderzenie głową poza boisko w dobrym stylu sparował Kelemen.

W 71. minucie po raz kolejny swoją szansę zmarnował Frankowski, później także Karol Świderski, a w 78. minucie również Szymański. Za każdym razem górą byli bramkarze. W 80. minucie Dähne nie miałby zbyt wiele do powiedzenia, gdyby Świderski lepiej przymierzył głową, tak samo jak Kelemen, po uderzeniu Urygi niewiele potem. Tuż przed końcem decydujący cios mógł nam zadać Patryk Klimala lub Świderski, ale obaj chybili o centymetry, przez co ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Dla Nafciarzy punkt w potyczce z wicemistrzami Polski jest pierwszym wywalczonym przy Łukasiewicza 34 w tym sezonie. Jednocześnie Jagiellonia po raz pierwszy od 2 kwietnia nie zgarnęła na wyjeździe pełnej puli.

Z kolejnym przeciwnikiem, którym w 8. serii gier będzie beniaminek Miedź Legnica zmierzymy się dopiero po wrześniowej przerwie reprezentacyjnej, w czasie której przed szansą debiutu w reprezentacji Polski staną Szymański i Dźwigała. Będzie to miało miejsce w sobotę 15 września o godzinie 15:30. 

Wisła Płock – Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0)

1:0 – Ricardinho 24′
1:1 – Lukas Klemenz 55′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 18. Alan Uryga, 26. Igor Łasicki, 14. Adam Dźwigała, 2. Marcin Warcholak – 8. Dominik Furman (86, 23. Semir Štilić), 6. Damian Rasak – 9. Mateusz Szwoch (57, 7. Nico Varela), 4. Damian Szymański (C), 10. Giorgi Merebashvili – 21. Ricardinho (75, 96. Jakub Łukowski).

Jagiellonia Białystok: 25. Marián Kelemen – 7. Jakub Wójcicki, 4. Lukas Klemenz, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme Haubert Sityá – 6. Taras Romanczuk (C), 99. Bartosz Kwiecień – 21. Przemysław Frankowski, 26. Martin Pospíšil (86, 13. Mile Savković), 9. Arvydas Novikovas (67, 28. Karol Świderski) – 11. Roman Bezjak (80, 98. Patryk Klimala).

Żółte kartki: Romanczuk, Klemenz, Frankowski, Wójcicki.
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).
Widzów: 6 211.

Źródło: Wisła Płock.
Fot. Michał Sosnowski.




Do drużyny Dariusza Dźwigały dołączył młodziutki zawodnik. Jest to…

Riccardo Grym na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się z Wisły Kraków do Wisły Płock. Młodzieżowy reprezentant Polski z płockim klubem związał się dwuletnim kontraktem, w którym zawarta została opcja przedłużenia współpracy o kolejny rok.

Urodzony 13 czerwca 1999 roku w Grym piłkarskie szlify zbierał na niemieckich boiskach, gdzie reprezentował barwy młodzieżowych drużyn Bayeru Leverkusen oraz Borussia Mönchengladbach. Latem 2018 roku 19-letni środkowy pomocnik związał się natomiast umową z Wisłą Kraków, w której nie zdołał zadebiutować.

Teraz młodzieżowy reprezentant Polski, mający za sobą występy w kadrach od U-15 do U-19, dołączył do drużyny Dariusza Dźwigały.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Dwaj Nafciarze zagrają w reprezentacji Polski

Dwaj zawodnicy Wisły Płock: Damian Szymański i Adam Dźwigała otrzymali od Jerzego Brzęczka powołanie do reprezentacji Polski.

Szymański, pełniący funkcję jednego z kapitanów drużyny Nafciarzy oraz Dźwigała, znaleźli się na liście wybrańców nowego selekcjonera i wezmą udział we wrześniowym zgrupowaniu kadry narodowej. Tym samym staną przed szansą debiutu w koszulce z orłem na piersi w wyjazdowym meczu Ligi Narodów z Włochami (7 września, o godz. 20:45 w Bolonii) lub towarzyskim spotkaniu z Irlandią (11 września, o godz. 20:45), które odbędzie się we Wrocławiu cztery dni później.

Obaj zawodnicy urodzeni w 1995 roku są pierwszymi piłkarzami Wisły Płock powołanymi do reprezentacji Polski od blisko dwunastu lat. Ostatnim w grudniu 2006 roku był Paweł Magdoń, który w towarzyskim meczu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi (5:2) wpisał się na listę strzelców.

W dwóch poprzednich sezonach swój kraj na arenie międzynarodowej reprezentowali natomiast trzej inni gracze Wisły: Sergei Krivets (Białoruś), Giorgi Merebashvili (Gruzja) oraz José Kanté Martínez (Gwinea).

Źródło i fot: Wisła Płock.




Nafciarze triumfują! Zła passa przerwana w meczu z Legią Warszawa

Trochę Nafciarze potrzymali swoich kibiców w niepewności. Całe 5 spotkań. Dziś w Warszawie pokazali na co ich stać! To było piękne spotkanie i jeszcze piękniejszy wynik. Nafciarze odrabiają straty w takim tempie, że sami byli chyba lekko zaskoczeni wynikiem. Brawo Panowie!

W ramach 6. kolejki LOTTO Ekstraklasy Wisła Płock zmierzyła się dziś na wyjeździe z Legią Warszawa i po znakomitym meczu rozgromiła swojego rywala 3:0. Pierwszą bramkę dla Nafciarzy zdobył Ricardinho, prowadzenie podwyższył Dominik Furman, a wynik spotkania ustalił ponownie Brazylijczyk.

Od pierwszych minut podopieczni Dariusza Dźwigały wykazywali dużą ochotę do gry, czego efektem było między innymi płaskie uderzenie z dystansu Giorgiego Merebashviliego. Starania Nafciarzy zostały wynagrodzone już w 11. minucie. Piłkę na lewym skrzydle przejął Gruzin, minął dwóch rywali i zagrał płasko w pole karne. Tam na futbolówkę czekał Ricardinho, który strzałem na wślizgu pokonał Arkadiusza Malarza. Niedługo potem zaskoczyć przeciwnego bramkarza starał się Dominik Furman, lecz jego uderzenie przeleciało obok dalszego słupka. Po blisko 20 minutach gry w końcu do głosu doszła Legia za sprawą indywidualnej akcji Carlitosa, która nie przyniosła jednak oczekiwanych efektów. Po tej akcji gra się uspokoiła, a Nafciarze kontrolowali przebieg gry. Świetną okazję do podwyższenia wyniku miał jeszcze Ricardinho, ale po wymianie podań w środku pola jego strzał znakomicie obronił Malarz. Swoją przewagę płocczanie udokumentowali jednak kapitalną bramką Dominika Furmana. Były Legionista idealnie przymierzył z rzutu wolnego z około 25 metrów.

Drugą połowę płocczanie rozpoczęli najlepiej jak mogli. Szybko została przeprowadzona akcja na prawym skrzydle, a w polu karnym znów świetnie odnalazł się Ricardinho, podwyższając nasze prowadzenie na 3:0! Warszawianie postarali się szybko odpowiedzieć, ale sytuacyjny strzał Carlitosa świetnie wybronił Thomas Dähne. Legii w tym meczu nic nie układało się po jej myśli, czego dowodem była w dodatku druga żółta, a w konsekwencji czerwona, kartka dla Iñakiego Astiza w okolicach 60. minuty. Największą ochotę do gry wśród piłkarzy Wojskowych wykazywał chyba Carlitos, który kilka minut później znów starał się zagrozić naszej bramce, kiedy to dostał dobre podanie od José Kanté. Piłkarze Dariusza Dźwigały nic sobie z tego i… strzelali dalej! Na kwadrans przed końcem meczu faulowany w polu karnym był Jakub Łukowski, a jedenastkę pewnie wykorzystał Nico Varela. Na kilka chwil przed końcem spotkania świetnie rzut wolny wykonał Carlitos, który zdobył tym samym honorową bramkę dla gospodarzy.

Kolejne ligowe spotkanie Nafciarze rozegrają dokładnie za tydzień, również o godzinie 15:30. Na własnym stadionie podejmą wówczas Jagiellonię Białystok. Zapraszamy na trybuny!

Legia Warszawa – Wisła Płock 0:4 (0:2)

0:1 – Ricardinho 11′
0:2 – Furman 40′
0:3 – Ricardinho 49′
0:4 – Varela 73′ (k.)
1:4 – Carlitos (83′)

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 18. Alan Uryga, 26. Igor Łasicki, 14. Adam Dźwigała, 2. Marcin Warcholak – 4. Damian Szymański, 6. Damian Rasak, 8. Dominik Furman – 9. Mateusz Szwoch, 21. Ricardinho (60′, 96. Jakub Łukowski), 10. Giorgi Merebashvili (29′, 7. Nico Varela).

Legia Warszawa: 1. Arkadiusz Malarz – 55. Artur Jędrzejczyk, 34. Iñaki Astiz, 4. Mateusz Wieteska, 5. Mateusz Hołownia (59′, 99. Sandro Kulenović) – 18. Michał Kucharczyk, 26. Cafú, 7. Domagoj Antolić (66′, 29. Krzysztof Mączyński), 22. Kasper Hämäläinen (46′, 8. Cristian Pasquato) – 27. Carlitos, 19. José Kanté.

Żółte kartki: Astiz, Hämäläinen.
Czerwona kartka: Astiz (62′, za drugą żółtą).
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 15 860.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Zrzut ekranu – Przegląd Sportowy/ Wisła Płock.