Piotr Maślanka z dwoma medalami Pucharu Świata

Kilka dni temu zgodnie z kalendarzem WAKO (World Asociation Kickboxing Organization) największej światowej federacji kickboxingu w Budapeszcie (Węgry) została rozegrana kolejna już 24. edycja Pucharu Świata w Kickboxingu (Hungarian Kickboxing World Cup).

Jest to jeden z najwyższej rangi turniejów w kickboxingu rozgrywanych na świecie. Turniej był przeznaczony dla wszystkich grup wiekowych. Współzawodnictwo odbywało się jednocześnie na dwunastu matach oraz trzech ringach. Rywalizowano w wszystkich formułach walki, czterech planszowych: pointfighting, light-contact, kick-light, musical-form oraz w trzech ringowych: full-contact, low-kick i K-1 rules.

Do turnieju zgłosiło się łącznie 2473 uczestników reprezentujących 37 państw z całego świata. Wśród nich nie zabrakło licznej reprezentacji Polski, a w niej jednego reprezentanta Płocka, był nim Piotr Maślanka zawodnik klubu LKS „Puncher” Płock. Maślanka po intensywnych przygotowaniach m.in. pod okiem trenera Kadry Narodowej zgłosił się i wystartował w swojej koronnej formule pointfighting oraz aż w dwóch kategoriach wagowych swojej – 84 kg i wyższej – 94 kg.

Zawodnik, który ma już na koncie kilkanaście medali wszystkich kolorów Mistrzostw Polski oraz złote i srebrne medale Pucharu Europy, jako efektowne dopełnienie krajowych i europejskich zdobyczy medalowych postawił sobie kolejny wyższy cel. Płocczanin, który ma za sobą mnóstwo sukcesów, a jednocześnie jest trenerem zawodników w Płockim klubie LKS „Puncher”. Na tegorocznych zawodach o randze międzynarodowej również nie zawiódł. Wrócił z Budapesztu z dwoma medalami – srebrnym w kat. wag. -84 kg i brązowym w kat. wag. -94 kg.

Dla zainteresowanych treningami kickboxingu kontakt tel. z trenerem 601 437 068.

Fot. Archiwum prywatne Piotra Maślanki.




Nafciarze nie będą długo odpoczywać. Wkrótce wracają na stadion

Dziesięciodniowy obóz w Grodzisku Wielkopolskim oraz sześć spotkań kontrolnych – tak wygląda letni plan przygotowań piłkarzy Wisły Płock do sezonu 2018/2019.

Nafciarze ponad trzytygodniowe urlopy zakończą w środę 13 czerwca. Wówczas zawodnicy stawią się w klubie na badaniach wydolnościowych, a na płockich obiektach spędzą łącznie aż dziewiętnaście dni. W tym czasie rozegrają trzy sparingi z Jagiellonią Białystok w Kępie koło Sochocina (sobota, 23 czerwca), ŁKS-em Łódź w Płocku (środa, 27 czerwca) oraz niepotwierdzonym jeszcze przeciwnikiem (sobota, 30 czerwca).

2 lipca drużyna Jerzego Brzęczka wyjedzie z kolei na obóz do Grodziska Wielkopolskiego, gdzie najprawdopodobniej miejsce będą miały dwa następne sprawdziany z: Koroną Kielce (czwartek, 5 lipca) oraz kolejnym niepotwierdzonym rywalem (niedziela, 8 lipca). Do Płocka Wiślacy wrócą w środę 11 lipca i dwa dni później rozegrają ostatnią grę kontrolną, w której zmierzą się z aktualnym mistrzem Rumunii – CFR 1907 Cluj, prowadzonym przez byłego szkoleniowca Wisły Kraków Dana Petrescu.

Terminy spotkań kontrolnych oraz sparingpartnerzy mogą jeszcze ulec zmianie. Jednym z niepotwierdzonych jeszcze przeciwników będzie reprezentacja bezrobotnych piłkarzy zrzeszonych w hiszpańskim AFE – związek zawodowy piłkarzy profesjonalnych w Hiszpanii informuje płocki klub piłkarski.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Seweryn Kiełpin opuszcza szeregi Wisły Płock

Po sześciu latach gry Płock opuszcza jeden z najbardziej zasłużonych zawodników Nafciarzy w ostatnich latach – Seweryn Kiełpin. 30 czerwca wygaśnie jego kontrakt z Wisłą.

Kiełpin przez kolegów i kibiców nazywany Sewer do Płocka trafił 8 lipca 2012 roku. W Wiśle spędził prawie sześć lat. Z płockim klubem świętował dwa awanse z II ligi do I oraz z I ligi do ekstraklasy, w których wywalczeniu 30-letni bramkarz grający z numerem 87 miał ogromny udział.

Sewer w niebiesko-biało-niebieskich barwach zadebiutował 1 sierpnia 2012 w wyjazdowym meczu I rundy Pucharu Polski z Łysicą II Bodzentyn (2:1). Pierwsze ligowe spotkanie zanotował niewiele później, gdy Tarnowie Nafciarze przegrali z Unią 1:2. Premierowy występ przed płocką publicznością przypadł z kolei 11 sierpnia. Czyste konto po raz pierwszy Kiełpinowi zachować udało się natomiast 15 sierpnia, w następnym w kolejności pojedynku ze Zniczem Pruszków (0:0).

Od tamtej pory aż do dziś rozegrał dla nas dokładnie 159 spotkań: 52 w LOTTO Ekstraklasie, 86 w I lidze, 18 w II lidze i 3 w Pucharze Polski. W tym czasie 29 razy pełnił funkcję kapitana drużyny, puścił 164 bramki, 59 razy zachował czyste konto i obronił pięć rzutów karnych. Pod względem długości stażu w naszej drużynie oraz liczby występów Seweryn ustępował jedynie wychowankowi Bartłomiejowi Sielewskiemu i Cezaremu Stefańczykowi.

– Sewer, dziękujemy Ci za te sześć lat spędzonych w Płocku – za wszystkie występy, niezliczoną ilość znakomitych interwencji oraz stuprocentowy profesjonalizm, jaki zawsze prezentowałeś. Powodzenia w dalszej karierze! – czytamy życzenia od Wisły Płock dla odchodzącego zawodnika.

Źródło i fot: Wisła Płock. 




Płocka Petra wróciła na piaskowe boiska [FOTO]

W pierwszym turnieju PGNiG Summer Superligi rozgrywanym w Poznaniu płocka drużyna zajęła drugie miejsce. Zawodnicy Petry w finałowym spotkaniu musieli uznać wyższość wicemistrzów Polski – BHT GRU Juko Piotrków Trybunalski. Najlepszym zawodnikiem turnieju został Marcin Miedziński.

W fazie grupowej Petra Płock pewnie pokonała 2:0 zespół BHT Damy Radę Inowrocław oraz BHT Akademię Sportu Gdańsk. Również w półfinale bez większego trudu zawodnicy z Płocka wypunktowali zespół Rondel Team Legnica, kończąc akcje efektownymi wrzutkami i rzutami z obrotu.

Petra pewnie kroczyła po inauguracyjną wygraną w turnieju Mistrzostw Polski w Poznaniu. Finał rozpoczęła od wygranego seta z Piotrkowem, który został rozstrzygnięty świetnie rozegraną akcją w ostatnich 5 sekundach. W drugiej części spotkania zawodnicy z Płocka nie potrafili znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego bramkarza z Piotrkowa Trybunalskiego i przegrali tę partię 4 punktami. To oznaczało, że o wygranej zadecydują shoot-outy, a w nich mniej błędów popełnili gracze BHT GRU Juko Piotrów Trybunalski.

– To była dla nas bardzo cenna lekcja przed zbliżającymi się Klubowymi Mistrzostwami Europy w Starych Jabłonkach – komentował po turnieju Filip Koper. – W finale zawiodła skuteczność i jest to element nad którym będziemy intensywnie pracować na najbliższych treningach – zapowiada Koper.

Petra Płock od 31 maja rozpocznie czterodniową batalię o Mistrzostwo Europy w Starych Jabłonkach. W fazie grupowej zmierzy się m.in. z obrońcami tytułu Detono Zagrzeb czy mistrzami Rosji S.C. Ekaterinodar.

 

Fot. Materiały prasowe organizatora




Jerzy Brzęczek otwarcie krytykuje sędziów i przebieg meczu

– Nigdy nie krytykuję sędziów, bo wiem, że jest to trudny zawód, ale myślę, że przychodzi taki czas, że cierpliwość też się kończy i jeżeli przypomnę sobie teraz, co działo się w tym półroczu, jeżeli przypomnę sobie dzisiejszą sytuację, kiedy zdobyliśmy bramkę po cudownej akcji, a wraca się sytuację wcześniej. Nie widziałem jeszcze dokładnie powtórki, ale z tego co słyszę to jest to skandaliczne i trzeba to otwarcie powiedzieć – nie ukrywał ostrych słów Jerzy Brzęczek na konferencji prasowej po meczu z Jagiellonią Białystok. 

Zanim jednak padły gorzkie słowa trenera Nafciarzy, serdecznie dziękował drużynie i całemu sztabowi. – Dla nas był to fantastyczny sezon, pomimo problemów w szczególności na jesieni. Wiosna pokazała jednak, że ta drużyna indywidualnie i zespołowo zrobiła bardzo duży postęp. Na pewno to my zasługiwaliśmy na to, żeby po dzisiejszej kolejce być na czwartym miejscu i grać w europejskich pucharach podkreślał.

Jesteśmy my jako trenerzy i piłkarze krytykowani, ok może jesteśmy słabi, może tak jest, nie wiem. Myślę, że później są jeszcze inni odpowiedzialni za to, żeby nam nie przeszkadzać. Jeżeli pomyślę sobie, że my jako Wisła Płock – mały klub z małym budżetem – nie mamy tego szczęścia, że przyznają nam walkower lub sędziowie często mylą się na naszą niekorzyść czy też VAR w różny dziwny sposób nam “pomaga”, a wręcz przeszkadza. Muszę w którymś momencie wylać swoje żale, ponieważ żal mi tych chłopaków, żal mi tego, że wykonali fantastyczną pracę, a nie zostali za to wynagrodzeni. To najbardziej boli.

Myślę, że wszyscy państwo byli dzisiaj na meczu i powinni mieć takie samo zdanie, ponieważ jeżeli Taras Romanczuk robi pięć fauli taktycznych i nie dostaje żadnej żółtej kartki, przerywając nasze akcje ofensywne, a Dominik Furman – wiem, że nie jest lubiany przez sędziów, przez osobowość, on się nie boi walczyć, mieć swojego zdania – za praktycznie każdy faul otrzymuje żółtą kartkę – wytykał sędziowskie błędy.

Tak więc musimy wszyscy zastanowić się co zrobić, żeby ta piłka była lepsza, bo jeżeli patrzymy również na to co się dzieje na trybunach, co się dzieje później przez frustrację, nie tylko nas piłkarzy, ale wszystkich, którzy są przy tej piłce to jeżeli chcemy gonić Europę, to każdy musi stanąć przed lustrem i zastanowić się czy tak mamy postępować czy musimy coś zmienić.

Jeśli chodzi o mecz o ja bardzo krótko. Celem było zwycięstwo – nie chcę opisywać meczu, bo mecz nie jest dzisiaj najważniejszy – to się udało zrealizować, natomiast nie oszukujmy się pod koniec meczu było mocno, sprawdzaliśmy wynik spotkania Lecha z Legią. Nie poukładało się jednak tak jakbyśmy chcieli. Na pewno dla mnie osobiście jest to bardzo duży sukces, ale z drugiej strony nie ukrywam też, że odczuwam niedosyt – to z kolei słowa Ireneusza Mamrota, trenera Jagiellonii Białystok.

Polecamy: Emocje sięgnęły zenitu. Wisła Płock przegrała z Jagiellonią.

Źródło: Wisła Płock.

Fot. Wisła Płock – zdjęcie poglądowe.

 




Emocje sięgnęły zenitu. Wisła Płock przegrała z Jagiellonią

To był mecz o bardzo wysoką stawkę – wejście do europejskich pucharów. Nie uznanego gola, nie mogą zrozumieć ani kibice, ani dziennikarze komentujący mecz. Spotkanie pod koniec stało się bardzo ostre, w końcu zawodnik Wisły, Dominik Furman musiał opuścić boisko z czerwoną kartką.

W ostatnim meczu sezonu 2017/2018 w LOTTO Ekstraklasie Wisła Płock przegrała na wyjeździe z Jagiellonią Białystok 1:2 (1:1). Na listę strzelców po płockiej stronie wpisał się José Kanté.

Niedzielne spotkanie na stadionie miejskim w Białymstoku rozpoczęło się z pięciominutowym opóźnieniem, co prawdopodobnie miało wpływ na obraz gry w pierwszych minutach. Od początku to gospodarze starali się przejąć inicjatywę, próbowali atakować jednak z ich akcji niewiele wynikało. W 5. minucie Alan Uryga uprzedził Ciliana Sheridana, niewiele później Irlandczyk uderzył mocno niecelnie – po szybkim kontrataku, podobnie jak w 12. minucie Guilherme Sitya.

Nafciarze nie pozostawali dłużni i również mieli swoje sytuacje. W 7. minucie Damian Szymański wypuścił w bój Konrada Michalaka, jednak jeden z obrońców Jagi zdołał wybić futbolówkę poza linię końcową. Po kwadransie gry Wiślacy mocniej zaczęli dochodzić do głosu. W 20. minucie Nico Varela trafił nawet do siatki, lecz był na pozycji spalonej. Po chwili niecelnie główkował Przemysław Frankowski, a José Kanté przestrzelił z bliska. W 35. minucie Hiszpan jednak już się nie pomylił i po zgraniu od Arkadiusza Recy precyzyjnym strzałem otworzył wynik! Niewiele potem reprezentant Gwinei był bliski zanotowania asysty, lecz Michalak przegrał starcie oko w oko z Mariánem Kelemenem. Tuż przed przerwą wrzutkę Tarasa Romanczuka uderzeniem głową na gola wyrównującego zamienił niestety Ivan Runje i na przerwę obie drużyny schodziły remisując 1:1.

Drugą połowę zawodnicy trenera Jerzego Brzęczka rozpoczęli fantastycznie. Już dwie minuty po wznowieniu niebiesko-biało-niebiescy przeprowadzili wzorową akcję! Dominik Furman idealnie podał do Kanté, a ten podcinką pokonał Kelemena. Po wideoweryfikacji VAR sędzia Piotr Lasyk gola jednak nie uznał, co jeszcze bardziej zmotywowało płocczan do działania. W kolejnych minutach Nafciarze kilkukrotnie sprawili, że zagotowało się w polu karnym białostoczan, lecz słowackiego golkipera nie udało się ponownie zaskoczyć. Najpierw Kanté z ostrego kąta uderzył niecelnie, następnie Szymańskiego zablokowali defensorzy Jagi, a w 58. minucie celnie główkował Adam Dźwigała, choć bramkarz miejscowych był na posterunku.

W 65. minucie stała się jednak rzecz najgorsza z możliwych. Dośrodkowanie z prawej strony Przemysława Frankowskiego głową wykończył Sheridan i to wicemistrzowie Polski byli bliżej zwycięstwa. Szybko z dystansu odpowiedzieć próbował Szymański, a trochę później po rzucie rożnym również Dźwigała, ale wyrównania wciąż nie dało się osiągnąć. W 81. dobrą okazję zepsuł Varela, który przegrał pojedynek z Kelemenem, a co więcej dobitka Jakuba Łukowskiego trafiła w boczną siatkę! Kilkadziesiąt sekund później czerwoną kartkę ujrzał z kolei Dominik Furman i ostatnie minuty Wiślacy zmuszeni byli grać w dziesięciu. Pomimo osłabienia dzielnie walczyli o bramkę wyrównującą, jednak ostatecznie się nie udało i sezon 2017/2018 zakończyliśmy na piątym miejscu w tabeli LOTTO Ekstraklasy.

Jagiellonia Białystok – Wisła Płock 2:1 (1:1)

0:1 – José Kanté 35′
1:1 – Ivan Runje 44′
2:1 – Cillian Sheridan 65′

Jagiellonia Białystok: 25. Marián Kelemen – 8. Łukasz Burliga, 17. Ivan Runje, 5. Nemanja Mitrović, 12. Guilherme – 99. Bartosz Kwiecień (70, 23. Piotr Wlazło), 6. Taras Romanczuk – 21. Przemysław Frankowski, 26. Martin Pospíšil (76, 28. Karol Świderski), 9. Arvydas Novikovas (90, 14. Marek Wasiluk) – 18. Cillian Sheridan.

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 20. Cezary Stefańczyk, 18. Alan Uryga, 14. Adam Dźwigała, 9. Arkadiusz Reca – 4. Damian Szymański, 8. Dominik Furman – 77. Konrad Michalak (77, 96. Jakub Łukowski), 23. Semir Štilić (68, 19. Kamil Biliński), 7. Nico Varela – 29. José Kanté.

Żółte kartki: Burliga, Sheridan – Štilić, Stefańczyk, Kanté, Furman, Uryga, Varela.
Czerwona kartka: Furman – w 82. minucie – za drugą żółtą.
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom).
Widzów: 20 086.

Źródło: Wisła Płock
Fot. Archiwum prywatne Tomasza Marca, wiceprezesa Wisły Płock.




Garmin Iron Triathlon w Płocku przy pięknej pogodzie [FOTO]

Zjechali do Płocka z całej Polski, aby zmierzyć się z niełatwym zadaniem, jakim było pokonanie tras przygotowanych na inaugurację Garmin Iron Triathlon. W wielu przypadkach musieli się zmierzyć… sami z sobą, walcząc z upałem i zmęczeniem.

Ponad tysiąc uczestników w naszym mieście wystartowało w Garmin Iron Triathlon na trzech dystansach: 1/2 IM – 1900 metrów pływania, 90 km jazdy na rowerze, 21,1 km biegu; 1/4 IM – 950 metrów pływania, 45 km jazdy rowerem, 10,55 km biegu; 1/8 IM – 475 m pływania, 22,5 km jazdy rowerem oraz 5,275 km biegu. Do tego organizatorzy pomyśleli także o najmłodszych. Maluchy miały do pokonania 200 m (1-7 lat), 500 m ( 8-11 lat), a najstarsze dzieci (12-15 lat) musiały już pokonać cały 1 km.

Tradycyjnie zawody rozpoczęły się od najbardziej widowiskowej dyscypliny podczas triathlonu, czyli pływania w zalewie Sobótka, następnie zawodnicy musieli biegiem pokonać całą skarpę, aby dotrzeć na Stary Rynek – tam bowiem zlokalizowana była strefa zmiany – przesiąść się na rower. Po pokonaniu trasy rowerowej zawodnicy dalej ruszyli biegiem. Pogoda chyba lubi w Płocku sportowców, bo znowu zawody odbywały się przy pięknej, słonecznej aurze.

Zwycięzcy

Dystans 1/2 IM
1. Marcin Ławicki (CCC Sprandi Polkowice)
2. Sergiusz Sobczyk (Trienergy Team)
3. Maciej Chmura (LKKS Górnik Wałbrzych)

Dystans 1/8 IM
1. Daniel Juszkowiec (UKS G-8 Bielany Warszawa)
2. Tomasz Maksymowicz (UKS G-8 Bielany Warszawa)
3. Maciek Ogrodnik (Triathlon Club Wrocław)

Dystans 1/4 IM
1. Tomasz Szala (Pro Tri Team)
2. Jacek Tyczyński (Trinergy U Jędrusia TriClub)
3. Maciej Bodnar (MBC Team)

Pełną tabelę z wynikami znajdziecie w tym miejscu.

Fot. DR.




Wzmocnienie Wisły Płock. Witamy Mateusza Szwocha!

Mateusz Szwoch zostanie pierwszym letnim wzmocnieniem Wisły Płock. Ofensywny pomocnik podpisał z klubem trzyletni kontrakt, który wejdzie w życie 1 lipca 2018 roku.

25-letni Szwoch praktycznie cały sezon 2017/2018 spędził na wypożyczeniu z Legii Warszawa do Arki Gdynia. Ostatniego dnia czerwca przestanie jednak być piłkarzem stołecznego klubu i zasili nasze szeregi.

– Cieszę się, że udało nam się pozyskać Mateusza Szwocha. Jest to obecnie jeden z najbardziej pożądanych zawodników na polskim rynku transferowym. Mateusz na pewno będzie dużym wzmocnieniem zespołu i podniesie jakość w drużynie. Tym samym zrealizowaliśmy jeden z ważniejszych celów transferowych – powiedział dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski.

Tylko w kończących się rozgrywkach Mateusz wystąpił w 32 ligowych meczach Arki, w których zdobył 10 bramek i zanotował 4 asysty. Dodatkowo zaliczył sześć występów w Pucharze Polski oraz trzy w barwach Legii.

Większość dotychczasowej kariery zawodnik pochodzący ze Starogardu Gdańskiego spędził w gdyńskiej Arce. W Legii, do której dołączył latem 2014 r. zanotował z kolei łącznie jedenaście występów i dwukrotnie był wypożyczany właśnie do drużyny z Trójmiasta. W zespole z Gdyni zagrał w sumie w 169 spotkaniach i strzelił w nich 29 bramek. W 2017 roku wywalczył Puchar Polski.

Źródło i fot: Wisła Płock.




Żeńska piłka ręczna ma się świetnie. Orlen Wisła Płock daleko w… tle

Miałem niewątpliwą przyjemność być na meczu w niedzielę w Lublinie. To czego doświadczyłem na własnej skórze, to coś, co przypomina czasy płockiego, sławnego blaszaka? Albo zdobycie Mistrzostwa Polski w 2011 roku. 

Podróż była szalona, ale dziś stwierdzam, że warta każdej nieprzespanej minuty. Udało mi się nawet wejść na Zamek w Lublinie, ale to chyba bardziej w celu rozprostowania nóg, że tak zażartuję. Umówiony, oczekiwałem na przybycie kibiców Montexu. W większości ich znam, bo z niektórymi kontakt mam od ponad 15 lat. A gdy jeden z kibiców dowiedział się skąd jestem to zapytał: –  A Ty tak sam? – No tak? – I nie boisz się? – A niby czego, jak tu sami przyjaciele?!

Kiedyś istniała zgoda tzw. oficjalna pomiędzy kibicami Wisły i Montexu. Ta zgoda jest do niczego niepotrzebna, bo pewnych osób nie zapomnę do końca życia. I podejrzewam, że Oni mnie też i nie tylko mnie…

Popularna „10” ryknęła wraz z początkiem meczu. Oczywiście ja z nimi też. W końcu nie pojechałem tam na grilla. Doping przez 60 minut bezustanny, a ostatnie 10 to po prostu… poezja. Prowadzący rzucał hasło i cała hala wiedziała co odpowiedzieć. Łza się w oku kręci, bo jak myślę o dopingu w Płocku….

Warto było nie spać prawie 24 godziny, pojechać, przeżyć to wszystko co się tam wydarzyło. Ogromne gratulacje dla tych pięknych Kobiet za to, że w ciągu doby zdobyły dwa Puchary. Drogie Panie, szacunek.

Radość na twarzach przyjaciół, ludzi, którzy żyją tym i oddają serce sprawiła, że popłynęła łza wzruszenia. Montex rok temu zajął 4 miejsce, dziś panie wróciły z wielkim przytupem. Może My, Wisło odpuśćmy zatem ten sezon. Tylko co tu zmieniać, żeby było przynajmniej dobrze?

Łukasz Zieliński.




Łukasz Masłowski z kolejnym kontraktem w Wiśle

Dyrektor sportowy Wisły Płock Łukasz Masłowski o dwa lata przedłużył wygasającą 30 czerwca 2018 roku umowę z Nafciarzami. Oznacza to, że pozostanie w naszym klubie do końca sezonu 2019/2020.

– Na pewno jest to ważny moment dla naszego klubu. Po trenerze Brzęczku tym razem udało się zatrzymać w klubie dyrektora sportowego Łukasza Masłowskiego, który jest jednym z głównych twórców sukcesów Wisły po powrocie do ekstraklasy. Muszę przyznać, że bardzo dobrze mi się z nim współpracuje, doskonale się rozumiemy, mamy podobną wizję funkcjonowania zespołu, natomiast zdajemy sobie sprawę, że przed nami mnóstwo pracy. Sukces jaki osiągnęliśmy w tych rozgrywkach wzmocni tylko apetyt w społeczności sportowej Płocka, więc po krótkiej chwili zadowolenia i satysfakcji z przedłużenia umowy, cały czas normalnie pracujemy nad budową drużyny na przyszły sezon – powiedział zadowolony z takiego obrotu spraw prezes Jacek Kruszewski.

36-letni Masłowsk pracę w Wiśle oficjalnie rozpoczął 1 lipca 2016 roku, już po awansie Nafciarzy do LOTTO Ekstraklasy. Przez dwa lata drużyna zbudowana z jego udziałem najpierw bez problemów utrzymała się w rozgrywkach, a następnie wywalczyła promocję do grupy mistrzowskiej i przed ostatnią kolejką sezonu 2017/2018 jest w grze o awans do europejskich pucharów.

Źródło i fot: Wisła Płock.