Orlen funduje powrót do przeszłości. Wraca dawny szyld i nazwa Petrochemia [FOTO]

– Orlen uruchomi stacje paliw pod szyldem CPN i Petrochemia Płock – na warszawskiej Pradze i w Bodzanowie koło Płocka – czytamy w informacji prasowej spółki.

– W ten sposób, w 20. rocznicę połączenia obydwu podmiotów, koncern promuje swoje dziedzictwo i przypomina jedną z najpopularniejszych polskich marek. Spółka dostrzega potencjał biznesowy i marketingowy w reaktywacji wysoce rozpoznawalnych znaków towarowych od lat budzących pozytywne reakcje klientów, będących jednocześnie ponadczasowymi dziełami grafiki użytkowej i wzornictwa przemysłowego – uzasadnia.

PKN Orlen dodaje, że są nowoczesnym koncernem, który pamięta o historii firmy. Podkreśla, że “jej ważnym rozdziałem jest CPN, jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek”. – Logotyp CPN należy do klasyki polskiego wzornictwa i jest unikatowym dziełem sztuki. Jest on eksponowany m.in. w Muzeum Narodowym w Warszawie. Wiemy też, że marka wciąż żyje w świadomości Polaków, którzy traktują ją z dużym sentymentem. Reaktywując markę chcemy naszym klientom dać okazję do tego, by mogli bezpośrednio obcować z dziedzictwem nierozerwalnie związanym z historią Polski i rodzimej motoryzacji – tłumaczy Marcin Stefaniak, dyrektor Biura Promocji i Reklamy, PKN ORLEN.

Na obecnym etapie projekt dotyczy dwóch stacji – w Warszawie (CPN) i w Bodzanowie koło Płocka (Petrochemia Płock). Ich rebranding powinien zostać zakończony do końca tygodnia. Charakterystyczne logotypy marek CPN i Petrochemii Płock pojawią się m.in. na dystrybutorach, pylonach z cenami oraz na budynku obu stacji. W obiektach dostępna będzie podstawowa oferta gastronomiczna w tym wysokiej jakości kawa i hot-dogi.

CPN, czyli Centrala Produktów Naftowych została powołana do istnienia 3 grudnia 1945 r. Powracające na mapy świata państwo polskie za jej pośrednictwem mogło centralnie nadzorować dystrybucję ropy naftowej i produktów pochodnych – surowca o strategicznym znaczeniu. W szczytowym okresie rozwoju CPN dysponowała przeszło 1400 stacjami benzynowymi oraz flotą prawie 600 nowoczesnych autocystern. Spośród stacji działających pod biało-pomarańczowym znakiem, około 520 obiektów czynnych było całą dobę, a ponad 700 stanowiły stacje samoobsługowe. Prawie tysiąc stacji znajdowało się w miastach, 195 służyło użytkownikom dróg szybkiego ruchu, a pozostałe zapewniały dostęp do paliw na terenach wiejskich. Kultowe logo to zestawienie pomarańczowych trzech liter, z których forma nawiązywać miała do kształtu dystrybutora paliwowego. Rozbudowany system identyfikacji wizualnej stacji CPN stworzony przez Ryszarda Bojara wspólnie ze Stefanem Solikiem i Jerzym Słowikowskim do dziś uznawany jest za jeden z najlepszych w historii polskiego wzornictwa przemysłowego i użytkowego. Księga identyfikacji wizualnej CPN w czasie powstawania była jednym z pierwszych tego typu opracowań w Polsce.

Petrochemia Płock S.A., powstała jako reakcja na wzrastające zapotrzebowanie na paliwa oraz surowce do produkcji wynikające z gwałtownego rozwoju przemysłu i motoryzacji w latach 50. XX w., a także niewystarczające zdolności przerobowe istniejących już rafinerii. W 1958 roku zapadła decyzja o lokalizacji zakładu w Płocku. W grudniu 1959 r. zostało utworzone przedsiębiorstwo państwowe Mazowieckie Zakłady Rafineryjne i Petrochemiczne, które jako jeden z nielicznych w ówczesnej Europie zakładów łączyło produkcję rafineryjną z petrochemiczną. W budowę zakładów miały swój wkład tysiące ludzi z całego kraju. Spora część konstrukcji, urządzeń, maszyn i aparatury powstała w polskich zakładach. W lipcu 1993 r. MZRiP zostały przekształcone w Petrochemię Płock S.A.. Firma zajmowała wtedy obszar ponad 700 hektarów i zatrudniała ok. 6580 pracowników. Charakterystycznym znakiem firmowym przedsiębiorstwa była stylizowana retorta, naczynie chemiczne z wpisaną w nie literą „P” wywodząca się od słowa petrochemia lub jak uważają inni od nazwy miasta Płock. Potocznie logo nazywane było „Petką”. Od początku swojego istnienia występowało najczęściej w biało-niebieskiej kolorystyce.

Fot. PKN Orlen.




Zawracał w niedozwolonym miejscu. Spowodował wypadek

Wypadków – niestety – ciąg dalszy. Tym razem zdarzył się wczoraj w Płocku na ul. Narodowych Sił Zbrojnych.

– Policjanci na miejscu wstępnie ustalili, że kierujący skodą, 40-letni mieszkaniec Płocka, w miejscu niedozwolonym wykonywał manewr zawracania. Doprowadził w ten sposób do zderzenia z samochodem toyota, którym kierował 51-letni mieszkaniec Płocka. Kierowca toyoty z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu został przewieziony do szpitala – relacjonuje Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy KMP w Płocku.




Z wizytą w MUKS Volley – PWSZ Płock. Jerzy Chęciński opowiada o drużynie…

Odwiedziliśmy trenera płockich siatkarek Jerzego Chęcińskiego, który opowiedział nam o tym co słychać u jego podopiecznych oraz o przebiegu obecnego sezonu III ligi.

Dziennik Płocki: Zanim porozmawiamy o obecnym sezonie wróćmy może jeszcze do poprzedniego, a konkretnie do turnieju finałowego o awans do II ligi. Czego Twoim zdaniem zabrakło do awansu i jakie były nastroje wśród zawodniczek po tym turnieju?

Jerzy Chęciński: Jechaliśmy na turniej do Krzeszowic pełni optymizmu i pełni wiary w to, że awansujemy. Turniej rozpoczął się dla nas znakomicie, ponieważ w pierwszym meczu pokonaliśmy MOSiR Jasło 3:0. Następnego dnia mieliśmy na swojej drodze zespół z małej miejscowości Janków Przygodzki, który leży w województwie wielkopolskim. Wygraliśmy to spotkanie 3:1 i o awans zagraliśmy z drużyną gospodarzy Maratonem Krzeszowice. Mecz ten zaczął się dla nas wspaniale bo prowadziliśmy 1:0. Później, jak to bywa w żeńskiej siatkówce, ponieważ kobieta zmienną jest, zrobiło się 1:1. Ponownie wyszliśmy na prowadzenie 2:1 dzięki ogromnej woli walki moich zawodniczek. W czwartym secie prowadziliśmy już 19:16 i byliśmy bardzo blisko awansu. Niestety, dwie nieodebrane zagrywki zasiały niepewność w moich zawodniczkach i nie pomogły ani czasy wzięte przeze mnie, ani zmiany w składzie drużyny. Przegraliśmy tego seta, a w piątym decydującym niestety górą był Maraton Krzeszowice 15:9 i to one awansowały do II ligi. Nastroje po turnieju? Do Płocka wracaliśmy w minorowych nastrojach, a jeszcze dowiedziałem się od kilku zawodniczek, że kończą z siatkówką i chcą zająć się pracą, czyli rozpocząć tzw. dorosłe życie.

Dziennik Płocki: To jakie w takim razie zostały zgłoszone drużyny w obecnym sezonie?

Jerzy Chęciński: Zgłosiliśmy do Mazowieckiego Związku Piłki Siatkowej trzy drużyny: juniorek, juniorek młodszych i Mini siatkówki. I tak też zrobiliśmy nie wiedząc jednak o tym, że w sierpniu wyjdzie z Polskiego Związku Piłki Siatkowej decyzja o tzw. ograniczeniu rocznikowym. Okazało się, że w juniorkach mogły grać dziewczęta z rocznika wiodącego czyli 2000 oraz z 2001, a ewentualnym wzmocnieniem mogły być trzy dziewczęta z rocznika 2002. Niestety nasz klub nie jest takim, który posiada wiele zawodniczek w jednym roczniku w przeciwieństwie do innych klubów w Polsce. W związku z tym postanowiłem wycofać zespół juniorski z rozgrywek i ponownie zgłosić się do III ligi mazowieckiej, gdzie ograniczeń wiekowych po prostu nie ma.

W nasze miejsce wskoczyła drużyna Radomki Radom i z tego co wiem, to zbiera od wszystkich solidne “baty” i jest ostatnią drużyną na Mazowszu. Jestem też w 100 proc. przekonany, że gdybyśmy zagrali w tych rozgrywkach to awansowalibyśmy do turniejów ogólnopolskich. Niestety, nie mógłbym skorzystać z dwóch zawodniczek z 2003 roku i na taki turniej pojechałbym praktycznie bez rezerwowych. Żeby było jednak ciekawie, to po rozegraniu pierwszej rundy wśród juniorek, PZPS… wycofał się ze swoich ustaleń! Dzięki nie swoim decyzjom mam świadomość, że odebrałem dziewczynom możliwość walki o medale w kategorii juniorek na Mazowszu, a kto wie czy i nie w Polsce.

Dziennik Płocki: Czy wobec tego bardzo zmieniła się kadra zespołu w porównaniu z poprzednim sezonem?

Jerzy Chęciński: W składzie na pierwszy mecz ligowy znalazły się dziewczęta z trzech kategorii: juniorek, młodziczek a nawet kadetek. Stanęły one na przeciwko niezwykle doświadczonych zawodniczek, dużo starszych od nich, niektóre miały ponad trzydzieści lat i doświadczenie zebrane na parkietach drugiej a nawet i pierwszej ligi. Na tym meczu były dwie seniorki czyli Aleksandra Koperska i Monika Lubiak, które widząc jak radziły sobie ich młodsze koleżanki zdecydowały, że chcą wrócić do drużyny i pomóc. Oczywiście, nie będę mógł skorzystać z ich usług w każdym meczu, bo np. Ola studiuje zaocznie. Obiecała jednak, że na decydujące mecze przyjedzie. Powrót tych dziewczyn jest olbrzymim wzmocnieniem MUKS Volley – PWSZ Płock, a ja jako trener mam większe pole manewru.

Dziennik Płocki: To jak w takim razie przebiega obecny sezon?

Jerzy Chęciński: W pierwszej kolejce zagraliśmy w Warszawie z AZS LSW Warszawa przed sezonem zasięgnąłem trochę informacji o tej drużynie i wydawała się ona głównym kandydatem do awansu. Ściągnęli do siebie całkiem niezłe zawodniczki, które jak już wspomniałem grały w pierwszej i drugiej lidze. Wobec tego, przed swoimi zawodniczkami nie stawiałem żadnego konkretnego celu na ten mecz. Miały grać po prostu swoje. Ku mojemu zaskoczeniu i zawodniczek także, po dwóch setach prowadziliśmy 2:0. I zamiast, używając terminologii bokserskiej, rywala dobić i nie pozwolić mu się podnieść, na kolejne sety wyszła zupełnie inna drużyna. Ostatecznie mecz przegraliśmy 2:3. Przed meczem ten wynik brałbym w ciemno, po byłem bardzo rozczarowany bo sukces był bardzo blisko. My jednak na tą trzecią ligę nie stawiamy sobie konkretnego celu jakim jest awans, tylko chcemy się siatkówką po prostu bawić się i nią cieszyć. Kolejnym rywalem był zespół z Konstancina – Jeziorna. Można powiedzieć, że był praktycznie bez historii, ponieważ dość szybko wygraliśmy 3:0. Miałem jednak na uwadze to, że w poprzednim sezonie zwłaszcza na wyjeździe mieliśmy z tym zespołem trochę problemów. Na szczęście w Płocku takich nie było.

W kolejnym meczu podejmowaliśmy na własnym parkiecie Spartę Grodzisk Mazowiecki. I podobnie jak w poprzedniej kolejce problemów z wygraną również nie mieliśmy. Być może rywalki w każdym z trzech setów nie przekroczyły nawet piętnastu punktów. Czwarta seria to kolejny rywal który zawitał do Płocka, mianowicie Esperanto Warszawa. Pierwszy set poszedł dość gładko i przed kolejnym u dziewczyn nastąpiło jakieś rozluźnienie. Być może uwierzyły w to po wygraniu w bardzo prosty i szybki sposób dwóch poprzednich meczów. Możliwe, że zmiany, które zrobiłem przed tym setem wpłynęły na dyspozycję drużyny bo zrobiłem ich aż trzy. Na kolejne sety wróciły podstawowe zawodniczki i mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla nas. ten mecz był także lekcją dla mnie, żeby rezerwowe zawodniczki wprowadzać owszem, ale przy wyniku dość bezpiecznym dla mojej drużyny. Piąta kolejka to wyjazd do najsłabszej drużyny ligi czyli Astorii Piaseczno. Tam nie skorzystałem z pomocy dwóch doświadczonych dziewcząt, zresztą jedna z nich miała obowiązki na studiach, a drugiej po prostu dałem odpocząć. Pojechała zatem sama młodzież i dość szybko, w przysłowiową “godzinkę z prysznicem” wygraliśmy 3:0.

W ostatnią sobotę w Płocku podejmowaliśmy drużynę Iskry Warszawa. Drużyna ta jest beniaminkiem tych rozgrywek ponieważ niedawno powstała. Ja osobiście nic nie wiedziałem o tej drużynie i dzięki informacjom od zaprzyjaźnionych trenerów mogłem wyciągnąć jakieś wnioski na ich temat. Jednak z dość dużym niepokojem oczekiwałem tego meczu, a swoim zawodniczkom powiedziałem, że mają grać swoje i starać się odrzucić rywalki od siatki. I pierwszy set już pokazał, a przede wszystkim Monika Lubiak, która jak weszła na zagrywkę przy stanie 2:2 to zeszła przy 10:2! Osobiście byłem w szoku, seta wygraliśmy 25:10. Drugi set to gra punkt za punkt, a chyba nawet goście prowadzili 0:3.

Próbowałem zmian, za Wiktorię Grodzicką weszła Natalia Kapturowska, obdarzona znakomitymi warunkami fizycznymi – 184 cm wzrostu. Zmiana zrobiona była chyba za późno, a przez to że popełnialiśmy dość banalne błędy w ataku – dotknięcie siatki – przegraliśmy seta 23:25. Po kilku mocniejszych słowach w przerwie, na trzeci set dziewczyny wyszły tak zmobilizowane, że wygrały go 25:9! Czwarty set również dość pewnie wygrany do 15. Lubiak dalej skutecznie serwowała, Aleksandra Kąpińska poszła w jej ślady, a dość fajnie rozgrywała Kinga Kowalczyk, która parę punktów zdobyła dla drużyny dzięki kiwkom z drugiej piłki.

Po sześciu kolejkach jesteśmy na pierwszym miejscu w tabeli. Nie mniej uważam, że mecz z najgroźniejszym rywalem dopiero przed nami. 18 stycznia 2019 roku do Płocka przyjedzie NIKE Ostrołęka i jeżeli nie zaliczymy wpadek w późniejszych spotkaniach to ten mecz może zdecydować o pierwszym miejscu w tabeli po rundzie zasadniczej.

Dziennik Płocki: A jak wyglądają rozgrywki po rundzie zasadniczej? Bo z tego co wiem ich regulamin troszeczkę się różni od tego, który obowiązywał w poprzednim sezonie.

Jerzy Chęciński: Tak, formuła rozgrywek się zmieniła, bowiem po rundzie zasadniczej, pierwsze osiem zespołów przystępuje do play-off. Mecze rozgrywane będą według kolejności miejsc w tabeli, czyli pierwsza drużyna zagra z ósmą, druga z siódmą itd. Rywalizacja odbędzie się na zasadzie mecz i rewanż a o ewentualnym awansie danej drużyny przy remisie 1:1 w meczach będą decydowały albo małe punkty albo złoty set, ale tego jeszcze dokładnie nie wiem. Zajmując pierwsze lub drugie miejsce po fazie play-off awansujemy do turnieju półfinałowego o awans do drugiej ligi. Z nich z kolei, których odbędzie się w Polsce osiem, do finałowych czterech awansują dwie najlepsze drużyny. Awans do drugiej ligi wywalczą tylko zwycięzcy tych turniejów finałowych.

Dziennik Płocki: W jaki sposób i dzięki komu tak naprawdę funkcjonuje MUKS Volley – PWSZ Płock?

Jerzy Chęciński: Podziękowania moje i Zarządu klubu kierujemy dla Urzędu Miasta Płocka, bowiem główna dotacja płynie właśnie z ich strony. Kolejnym wspierającym nas sponsorem jest PKN Orlen S.A za co też serdecznie dziękujemy. Innych większych sponsorów niestety brak, jednak należą się też podziękowania firmie P.P.H.U.iT “MARTER” Góreccy Sp. J., która przed każdym meczem dostarcza na wodę mineralną. Poza tym, chciałbym podziękować wszystkim patronom medialnym, z Dziennikiem Płockim na czele.

Dziennik Płocki: Na koniec, wróćmy jeszcze do Klubowych Mistrzostw Świata, które jakiś czas temu zostały rozegrane w Płocku. Jakbyś ocenił tą imprezę?

Jerzy Chęciński: Dla mnie jako trenera siatkówki to była prawdziwa uczta dla moich oczu , siatkówka na światowym poziomie, największe gwiazdy zobaczyłem na żywo i niech żałują ci co nie byli, bo frekwencja niestety była słaba. PGE Skra Bełchatów może nie rozczarowała ale gra w tym sezonie generalnie w kratkę, a jej skład nie jest na tyle mocny, by walczyć z najlepszymi. Zaskoczył in plus Fakieł Nowy Urengoj chociaż w jego składzie są znakomici zawodnicy. Po obejrzeniu tie-breaka w meczu Zenitu Kazań z Cucine Lube Civitanova stwierdzam natomiast, że rzeczy niemożliwe w siatkówce męskiej nie istnieją.

Dziennik Płocki: To czego życzyć Tobie i zawodniczkom na 2019 rok?

Jerzy Chęciński: Zdrowia, przede wszystkim zdrowia. Żeby nas omijały i kontuzje i żeby znalazł się kolejny sponsor, który chciałby zbudować naszym mieście siatkówkę na dobrym poziomie.

Z Jerzym Chęcińskim rozmawiał Łukasz Zieliński.




Nowocześnie, elegancko i z klasą. Stary “Dołek” stał się Galerią Miodowa [FOTO]

– Fragment osiedla u zbiegu ulic Bartniczej i Miodowej zyskał nowy wygląd i nowe życie. To kolejny krok w procesie rewitalizacji miasta – napisał prezydent Andrzej Nowakowski na Facebooku. Chodzi o duży projekt, który właśnie dobiegł końca. Popularny “Dołek” stał się elegancką Galeria Miodowa.

Wybudowany na przełomie lat 70. XX wieku obiekt przy ulicy Miodowej 8 straszył swoim wyglądem od lat. Dziś – po gruntownym remoncie i przebudowie – stał się nowoczesną galerią, która zachęca do odwiedzin potencjalnych klientów. “Plastry miodu” nadały budynkowi niepowtarzalnego i charakterystycznego dla nazwy ulicy wyglądu.

W obiekcie nadal będą funkcjonowały sklepy, punkty usługowe, Punkt Obsługi Mieszkańców oraz siedziba rady mieszkańców osiedla Miodowa. Cały kompleks to prawie 2 tys. m kw. powierzchni użytkowej. Prace remontowe polegały na dobudowaniu tarasu przy lokalu “Magnolia”, powstały podjazdy dla niepełnosprawnych, jest też winda i monitoring. Przy okazji gruntownego remontu obiekt zyskał nową kanalizację. Powstały nowe schody, wbudowano nowoczesne okna i drzwi do lokali, docieplono ściany zewnętrzne. Zaplanowano też zazielenienie terenu.

Fot. UMP.




Płocka Orkiestra Symfoniczna wzbogaciła się o nowe instrumenty

Klarnety wysokiej, profesjonalnej klasy zakupiła Płocka Orkiestra Symfoniczna. Nowe instrumenty i ich brzmienie melomani usłyszą po raz pierwszy podczas koncertu 14 grudnia.

Wtedy odbędzie się koncert najpiękniejszych kolędy i pastorałek w opracowaniu Jana Walczyńskiego na chór i orkiestrę symfoniczną pt. „Hej kolęda, kolęda!”.

Koszt zakupu klarnetów wraz z akcesoriami wyniósł prawie 86 tys. zł. Realizacja inwestycji była możliwa dzięki uzyskanemu dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu „Infrastruktura kultury” oraz Urzędu Miasta Płocka.

– Nowe instrumenty będą miał wpływ na pracę całej orkiestry symfonicznej, poprawią się walory brzmieniowe oraz właściwości intonacyjne zespołu. Zostaną zniesione ograniczenia dotyczące wyboru repertuaru. Tej klasy instrumenty dają możliwość wykonywania prawie wszystkich dzieł muzyki klasycznej, współczesnej i rozrywkowej – podkreśla Agata Zazga z Płockiej Orkiestry Symfonicznej.




Przy ulicy Miodowej załatwicie urzędowe sprawy. Punkt Urzędu Miasta już czynny

Punkt Obsługi Mieszkańca przy ulicy Miodowej 8 po kilkumiesięcznej przerwie jest do dyspozycji mieszkańców.

Po remoncie Punkt będzie czynny w dni powszednie od godz. 9 do 16:30. Można w nim załatwić sprawy związane z meldunkami oraz rejestracją pojazdów. Znajduje się tam również kasa, w której można opłacić m.in. podatki od nieruchomości lub opłaty za śmieci.

Punkt będzie funkcjonował również jako biuro podawcze urzędu miasta. Można będzie w tym miejscu zostawić pismo adresowane do każdego wydziału, jak również odebrać korespondencję awizowaną przez gońców.

Fot. UMP.




Dwie osoby nie żyją. Tragedia na drodze w Kobylnikach

Dziś około godz. 16.55, na drodze krajowej nr 50, w miejscowości Kobylniki doszło do potrącenia dwojga pieszych.

– Policjanci na miejscu wstępnie ustalili, że kierujący samochodem seat ibiza, 23-letni mieszkaniec powiatu płockiego, jadąc w kierunku Wyszogrodu potrącił w rejonie przejścia dla pieszych dwoje pieszych. W wyniku zdarzenia kobieta i mężczyzna ponieśli śmierć – informuje Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy płockiej Policji.

– Policjanci ustalają tożsamość pieszych. Kierowca seata był trzeźwy. Na miejscu występują utrudnienia w ruchu, ruch odbywa się wahadłowo. Utrudnienia mogą potrwać do godz. 22.00. Dokładne przyczyny i okoliczności zdarzenia zostaną wyjaśnione w toku prowadzonego postępowania – dodaje.




Tylu ilu uczestników, tyle pomysłów. Bieg Mikołaja w Płocku [FOTO]

To jedyny taki bieg w roku – nie liczy się kto pierwszy na mecie. Natomiast duże znaczenie ma… dobra zabawa i jak najciekawszy strój. Ogromne pole do popisu mają uczestnicy wydarzenia, jak się okazuje pomysłów na świąteczne postacie nie brakowało. 

Po ulicach miasta biegło dziś zatem kilkaset świętych Mikołajów, Śnieżynek czy Reniferków. Krótko mówiąc, był to Bieg Mikołaja od lat organizowany przez Rykowisko. Była to V edycja wydarzenia. Uczestnicy mieli do pokonania 8 km, czyli wcale nie tak mało. Wszystkim jednak dopisywały bardzo dobre humory i zabawa była przednia. Na koniec każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy medal. Nie było tu pomiarów czasu, czyli wygranych i przegranych. W tym biegu wygrali wszyscy.

Fot. DR.

 

 




Policja przybliża szczegóły sobotniego wypadku na ul. Piłsudskiego. Co było przyczyną?

Wczoraj około 22.50 na ul. Piłsudskiego w Płocku doszło do zderzenia dwóch samochodów.

– Policjanci na miejscu wstępnie ustalili, że kierujący samochodem bmw (taxi), 26-letni mieszkaniec Płocka, wyjeżdżając z parkingu przy Urzędzie Miasta na ul. Piłsudskiego, wymusił pierwszeństwo przejazdu 21-letniemu, kierującemu samochodem vw scirocco, który jechał od strony centrum, w kierunku Podolszyc. – relacjonuje Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy płockiej policji.

– W wyniku tego doszło do zderzenia pojazdów. W wypadku rannych zostało łącznie 7 osób (2 osoby z vw i 5 osób z bmw). Wszyscy zostali przewiezieni do szpitala, jednak po udzielonej pomocy medycznej, kierowca z bmw został zwolniony do domu. Jedna osoba pokrzywdzona w zdarzeniu przebywa w stanie ciężkim na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej – podkreśla. 

Fot. Czytelnik.




Tylko trzy kolory – efekt zaskakujący. Płockie Ogrody Światła odpalone [FOTO]

Od wczoraj Płock stał się jeszcze bardziej świąteczny. Do iluminacji świetlnej miasta dołączyły bowiem Płockie Ogrody Światła, które królują na Tumskim Wzgórzu, a swój początek mają na placu Narutowicza. Tym razem spacerując pośród instalacji, złożonej z setek tysięcy lampek, będziecie mogli poczuć magię świąt Bożego Narodzenia z 1918 roku.

Zamiarem organizatorów było oddać świąteczny nastrój wigilii, którą 100 lat temu obchodzono w niepodległej Polsce, po 123 latach zaborów. I trzeba przyznać, że udało się tego dokonać za sprawą kilkudziesięciu instalacji, które rozbłysnęły pełnym blaskiem w sobotę o godz. 17:00.

Zanim jednak “odpalono” ogrody na mieszkańców czekał piknik rodzinny, przygotowany na placu Narutowicza. A na nim mnóstwo atrakcji, które cieszyły się ogromnym zainteresowaniem nie tylko wśród najmłodszych uczestników zabawy. Piknik również przypominał atmosferę świąt sprzed 100 lat. Począwszy od samego świętego Mikołaja, który w niczym nie przypominał tego współczesnego, którego znamy z różnego rodzaju imprez w XXI wieku. Trzeba wam wiedzieć, że ten prawdziwy św. Mikołaj żył na przełomie III i IV wieku, był… biskupem Miry ( teren dzisiejszej Turcji), który zasłynął  cudami oraz pomocą biednym i potrzebujących. Otóż taki święty przechadzał się w sobotnie popołudnie wśród uczestników pikniku. Miał też swój namiot, w którym siedząc na tronie, zapraszał do wspólnego zdjęcia. Namiotów, w których mnożyły się świąteczne atrakcje było bardzo dużo.

Najbardziej oblegany był ten, w którym własnoręcznie zdobiono pierniki. W przyklejaniu kolorowych ozdób brały udział zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe. Podobnie było z przyklejaniem zdobień na drewniane ozdoby choinkowe czy tworzeniem… świąt w słoiku. Płocczanie chętnie też brali udział w grach planszowych przygotowanych przez Instytut Pamięci Narodowej. Instytucja odpowiedzialna też była za wystawę “Ojcowie Niepodległości”. Tym sposobem nad uczestnikami imprezy “krążyły” duchy Józefa Piłsudskiego, Ignacego Paderewskiego, Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa, Ignacego Daszyńskiego oraz Wojciecha Korfantego.

Dzieci bardzo chętnie uczestniczyły w zabawach podwórkowych, które 100 lat temu cieszyły się ogromną popularnością. Dziś zastąpiły je – ze szkodą dla najmłodszych – smartfony, tablety czy komputery. A kiedyś do zabawy wystarczyło kawałek kredy, patyka czy sznurka. Animatorzy zabaw mieli nie lada problem, aby wytłumaczyć dzieciom na czym polega zabawa. Ale jak już się udało, skoki i przeskoki wywoływały mnóstwo uśmiechu i radości. Nie zabrakło również fotobudki, w której można było sobie cyknąć fotę z samym Józefem Piłsudskim. Na uczestników imprezy czekał również “Ilustrowany Kurjer Płocki”, w którym można znaleźć relację z obrony Płocka w 1920 roku czy opis naszego miasta z dwudziestolecia międzywojennego.

Wszystko to osłodzone było smakołykami – watą cukrową, czekoladą i pysznymi ciastkami. Tymi ostatnimi można było się częstować z koszyków śnieżynek. Podobnie jak świątecznymi gadżetami – czapeczkami św. Mikołaja, rogami renifera czy magnesami opatrzonymi pamiątkowym napisem “Płockie Ogrody Światła”. Na bardziej zmarzniętych uczestników wydarzenia czekał gorący bigos i herbata. Ze sceny “leciały” przeboje z przedwojennej Polski, które wykonywał zespół Bogna Band. Nad całą imprezą ‘czuwała’ pięknie przystrojona choinka, przy której bawią się się dzieci przeniesione za pomocą instalacji świetlnych z 1918 roku.

O godzinie 17:00 odpalono Ogrody. A co w nich znajdziecie? Otóż wystarczy wybrać się na spacer po zmroku… Wiele osób na pewno będzie zaskoczonych, że za pomocą trzech kolorów – białego, czerwonego i złotego, udało się organizatorom oddać magię świąt sprzed 100 lat. Ogrody można oglądać do 6 stycznia. 

Płockie Ogrody Światła w Płocku rozbłysnęły po raz trzeci. Pierwszy raz kolorowe światełka przenosiły nas w świat Alicji z Krainy Czarów, drugie ogrody poświęcono “Królowej Śniegu”, obecnie są trzecie – “Zima 1918”. Instalacje świetlne były wykonane na wyłączne zamówienie PKN Orlen, który od trzech lat jest głównym sponsorem wydarzenia.

Fot. Lena Rowicka.