Przy płockiej tężni solankowej już można odpoczywać [FOTO]

Budowla stanęła przy ulicy Medycznej. Pomysł na jej powstanie zgłosili mieszkańcy w ramach Budżetu Obywatelskiego Płocka.

Tężnia solankowa ma wymiary 9,8 na 3,4 m i jest wysoka na 3,68 m. To konstrukcja z drewna sosnowego, impregnowana. Dach wykonany jest z gontu drewnianego osikowego, a wypełnienie z tarniny śliwy. Od strony południowej powstała pergola obsadzona pnączami.

Teren wokół tężni został uporządkowany i zagospodarowany. Część powierzchni jest wyłożona kostką betonową i płytami chodnikowymi, na pozostałej zasiano trawnik. Posadzono także drzewa, krzewy oraz pnącza ozdobne. Do dyspozycji odpoczywających przy tężni jest 10 ławek. Zamontowane zostało także oświetlenie parkowe.

Całkowity koszt inwestycji to ponad 720 tys. złotych.

Źródło i fot: UMP.




Diecezja Płocka broni księdza. Zamiatanie skandalicznej sprawy pod dywan?

Cóż można powiedzieć po komunikacie prasowym kurii płockiej, która do napisania kilku zdań, potrzebowała pięciu dni? Ofiarą stał się ksiądz. Ten sam, który agresywnie zachował się wobec wiernego, ten sam, który Grób Pański “ozdobił” nawołując do homofobii, ten sam człowiek w sutannie, który z agresją wyrwał członkowi Kościoła telefon z ręki, ten sam, który mówił do wiernego, że jest “zboczony”. 

Z takim Kościołem właśnie mamy w tej chwili do czynienia. Smutne. Bo “dziś” ksiądz wyrzuca z kościoła geja, nazywając go zboczeńcem, a “jutro” może być to każdy z nas. Zapytacie jak to? No tak. Ponieważ księdzu nie spodoba się, że ktoś ma czerwone czy żółte buty, kwiaciastą sukienkę, niezbyt odpowiednio skrojony garnitur, za ciemny odcień skóry czy jest osobą niepełnosprawną.

Po świątecznym skandalu w parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płocku i po zachowaniu kurii w tej sprawie, już teraz można spodziewać się wszystkiego. Skoro w tak drastycznej sytuacji diecezja czeka kilka dni, aby wydać oświadczenie, z której jasno wynika,  że to ksiądz jest pokrzywdzony. To już jest jakaś paranoja. A Kościół Katolicki zatoczył koło. Bo podobnie było z pedofilią wśród księży, sprawę którą przez wiele dziesiątków lat próbowano zamieść pod, przysłowiowy, dywan. A kiedy już dochodziło do spraw sądowych, winę próbowano przerzucać na dzieci, które same “garnęły” się księżom na kolana i do łóżek. Chowanie głowy w piasek przez Kościół, przyniosło odwrotny skutek. W tej sytuacji może być podobnie.  

Polska to kraj katolicki. Wierni, księża, biskupi itd. powinni znać Dekalog czy dwa przykazania Miłości. Czyżby Kościół Katolicki zapomniał o naukach Jezusa? Mieliśmy “swojego” papieża, który jednoczył nie tylko Polaków, ale starał się zjednoczyć cały świat. Jak widać lekcje Jana Pawła II poszły w las. Mamy obecnie papieża Franciszka, który swoją mądrością i podejściem do problemów cywilizowanego świata zaskakuje i oczarowuje wiernych. Okazuje się, że Kościół Katolicki ma wspaniałe głowy na samej “górze”. Natomiast biskupi czy księża – przynajmniej w kilku diecezjach – w tym w płockiej – to raczej przypadkowi ludzie, którzy albo rozminęli się z powołaniem, albo zwyczajnie nie poznali dokładnie nauk samego Jezusa. Jak można inaczej wytłumaczyć to wszystko co wydarzyło się w Płocku? O zajściu pisaliśmy w artykule: Jest “LGBT”, “hejt”, “gender”. Zabrakło miejsca na “pedofilię”? Płocka kuria milczy.

Po całym zajściu kuria po pięciu dniach wydała “oświadczenie” takiej treści: “Zgodnie z wcześniejszą informacją przekazaną mediom, uprzejmie informuję, że w dniu 25 kwietnia br. doszło do spotkania Biskupa Pomocniczego z ks. proboszczem Parafii św. Maksymiliana Kolbego w Płocku. Ks. proboszcz złożył obszerne wyjaśnienia dotyczące konfliktu powstałego wokół Grobu Pańskiego.

Ponadto informuję, że ks. proboszcz zawiadomił Policję o zajściach w świątyni parafialnej. Zgłoszenie zostało przyjęte. Jako strona kościelna czekamy na zakończenie postępowania. Pragnę nadmienić, że w tych dniach były kierowane pod adresem ks. proboszcza groźby nawołujące do fizycznej przemocy wobec niego, w tym zagrażające jego życiu. Ks. proboszcz nie skorzystał z zaproponowanej przez Policję ochrony osobistej.

Wyrażam nadzieję, że okres paschalny sprzyjać będzie wyciszeniu złych emocji i pozwoli obiektywnie ocenić zaistniałą sprawę.” Pod pismem widnieje podpis: Dr Elżbieta Grzybowska Rzecznik Kurii Diecezji Płockiej.

Chyba nie tego jednak oczekiwali wszyscy, którzy śledzili całą sprawę. Kościół postawił w tej sytuacji w roli ofiary i skrzywdzonego “bidulka” księdza. Pytanie, które samo przychodzi do głowy, po przeczytaniu komunikatu prasowego, to gdzie w tym wszystkim jest homoseksualista, którego brutalnie wyproszono z kościoła? Gdzie w tej odpowiedzi kurii odniesienie do Grobu Pańskiego, gdzie leżącą figurę Jezusa obstawiono grzechami, wśród których było “LGBT”, “gender”, “pogarda”, “pycha” czy… “agresja”.

Komunikat prasowy ukazał się także na Facebooku diecezji płockiej. Niestety komentarze są ukryte i nie można ich odczytać. A komentarz Mateusza Goździkowskiego, czyli wiernego, którego w aferze skandalu wyrzucono z kościoła w Wielką Sobotę, usunięto kilka razy. Oto jak do sprawy odniósł się płocczanin:

 

Fot. Jacek Łukaszewski.

 

 

 

 

 

 




Studiują, na dodatek są… najpiękniejsi. Miss i Mister PWSZ w Płocku [FOTO]

Po raz kolejny Rada Uczelniana Samorządu Studentów Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej zaprosiła na wybory Miss i Mistera PWSZ w Płocku.

W czwartkowy wieczór kandydaci przed jury prezentowali się deskach sceny Państwowej Szkoły Muzycznej. Najpiękniejszymi studentami PWSZ w Płocku zostali Patrycja Barankiewicz – studentka I roku Położnictwa i Patryk Iwaniak – student I roku na kierunku Nowe Media.

Podczas gali widzowie, oprócz kandydatów na najpiękniejszych, mieli również okazję oklaskiwać pokazy tańca przygotowane przez grupy taneczne z Move Dance Studio prowadzone przez… Miss PWSZ w Płocku 2017 – Aleksandrę Bitner.

Fot. DR.




Czwarte zwycięstwo z rzędu. Wisła Płock nabrała wiatru w żagle!

W kolejnym spotkaniu rundy finałowej LOTTO Ekstraklasy w sezonie 2018/2019 Wisła Płock podejmowała u siebie Koronę Kielce. Nafciarze po zaciętym pojedynku pokonali gości 2:1 i odnieśli tym samym już czwarte zwycięstwo z rzędu! Pierwszą bramkę zdobył z rzutu wolnego Dominik Furman, następnie z rzutu karnego wyrównał Elia Soriano, a wynik meczu ustalił Ariel Borysiuk.

W mecz znacznie lepiej weszli goście. Z prawej strony bardzo dobrą wrzutką popisał się Matej Pučko, a w polu karnym przytomnie odnalazł się Felicio Brown Forbes, ale reprezentant Kostaryki na szczęście nieznacznie się pomylił. Dosłownie chwilę później ten sam piłkarz otrzymał bardzo dobre prostopadłe podanie na wolne pole, lecz i tym razem nie udało mu się zdobyć gola. Pojedynek z nim we świetnym stylu wygrał bowiem Thomas Dähne. Dopiero po jakimś czasie odpowiedzieć na te dwie sytuacje postanowiła Wisła, jednak strzał z dystansu Damiana Rasaka spokojnie złapał Matthias Hamrol. Zaraz potem ponownie mieliśmy dobrą centrę od Pučki i tym razem, podobnie jak wcześniej Brown Forbes, nie wykorzystał jej Piotr Malarczyk. Świetną szansę na zdobycie bramki miał też Ivan Jukić. Skrzydłowy po długim rajdzie przez pół boiska zszedł z piłką do środka, lecz jego uderzenie zdecydowanie minęło bliższy słupek naszej bramki.

Ta i inne niewykorzystane sytuacje przez gości zemściły się w trzydziestej drugiej minucie. Tuż przed polem karnym sfaulowany został Nico Varela. Do piłki podszedł Dominik Furman i pięknym uderzeniem wyprowadził Nafciarzy na prowadzenie! Niestety kilka minut później po zagraniu Pučki w pole karne ładnie szedł Soriano, którego sfaulował tam Ángel García Cabezali. Do ustawionej na jedenastym metrze futbolówki podszedł sam poszkodowany i potężnym strzałem doprowadził do wyrównania. Podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego zupełnie się tym nie podłamali i tuż przed przerwą przeprowadzili jeszcze jeden skuteczny atak. Jukić sfaulował w okolicach dwudziestego piątego metra Rasaka i za wykonanie stałego fragmentu gry ponownie wziął się Furman. Tym razem nasz pomocnik zaskoczył jednak rywali i nie zdecydował się na firmowe uderzenie nad murem. Nieoczekiwanie zagrał przed szesnastkę do Ariela Borysiuka, a ten silnym, płaskim strzałem ponownie wyprowadził nas na prowadzenie!

Po zamianie stron goście nie forsowali szczególnie tempa, co pasowało będącym w dobrej sytuacji Nafciarzom. I to właśnie płocczanie jako pierwsi wyszli z jakąś konkretną akcją w drugiej części gry. Szwoch ładnie piętą odegrał do Furmana, a ten ponownie odegrał do byłego zawodnika Arki Gdynia. Jego uderzenie zostało jednak zablokowane, podobnie jak to Vareli. Przyjezdni obudzili się dopiero po paru minutach i trzeba przyznać, że strzał z dystansu Oliver Petrak naprawdę mógł zaskoczyć naszego bramkarza, który jednak ponownie spisał się bez zarzutu i ładnie odbił do boku to uderzenie. Niemiec złapał również potem dobre górne zagranie Michaela Gardawskiego, kiedy uprzedził Browna Forbesa.

Następnie mieliśmy bardzo dużo ostrej, nieprzyjemnej gry w środku pola, którą przerwał Furman po faulu Kostarykanina na Giorgim Merebashvilim. Z trzydziestu metrów Hamrola starał się zaskoczyć strzelec pierwszego dziś gola dla Wisy, lecz piłka przeleciała minimalnie obok bramki Korony. W dalszej fazie spotkania gra znów się zaostrzyła, a Nafciarze starali się kontrolować jego przebieg. Dopiero tuż przed ostatnim gwizdkiem na mocny strzał z powietrza zdecydował się wprowadzony wcześniej Vato Arveladze. Próba Gruzina okazała się jednak nieznacznie niecelna, a piłka przeleciała nad bramką Dähne. Kielczanie wtedy mocno przycisnęli i gola mógł po stałym fragmencie gry zdobyć Ivan Marquez, ale kolejny raz znakomicie spisał się nasz niemiecki bramkarz. Ostatecznie płocczanie dowieźli wynik 2:1 do końca i odnieśli tym samym swoje czwarte zwycięstwo z rzędu!

Następne spotkanie w decydującej fazie rozgrywek Nafciarze rozegrają już w najbliższą niedzielę, 28 kwietnia, o godzinie 13:00, gdy na wyjeździe zagramy z beniaminkiem Miedzią Legnica.

Wisła Płock – Korona Kielce 2:1 (2:1)

Dominik Furman 32′
Elia Soriano 41′ (rz. k.)
Ariel Borysiuk 45′

Wisła Płock: 30. Thomas Dähne – 3. Jake McGing, 26. Igor Łasicki, 18. Alan Uryga, 24. Ángel García Cabezali – 4. Ariel Borysiuk, 8. Dominik Furman (C), 6. Damian Rasak – 9. Mateusz Szwoch (59′, 21. Ricardinho), 16. Oskar Zawada (84′, 11. Grzegorz Kuświk), 7. Nico Varela (61′, 10. Giorgi Merebashvili).

Korona Kielce: 25. Matthias Hamrol – 11. Michael Gardawski, 4. Piotr Malarczyk (C), 33. Ivan Marquez, 19. Ken Kallaste – 27. Matej Pučko (64′, 20. Oskar Sewerzyński), 6. Ognjen Gnjatić, 13. Oliver Petrak, 10. Ivan Jukić (64′, 7. Marcin Cebula) – 91. Felicio Brown Forbes (72′, 24. Vato Arveladze), 89. Elia Soriano.

Żółte kartki: Rasak – Gnjatić, Jukić, Kallaste, Marquez, .
Sędzia: Wojciech Myć (Lublin).
Widzów: 4 214.

Źródło: Wisła Płock
Fot: PIOTR KUCZA / 400mm.pl (Wisła Płock)




Paweł Wojtunik w Płocku o “Taśmach Kaczyńskiego”, “Srebrnej” i upolitycznieniu służb

W środę nasze miasto odwiedził Paweł Wojtunik, były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W najbliższych wyborach do Europarlamentu kandyduje w okręgu mazowieckim z listy Koalicji Europejskiej. Po wieloletniej służbie w CBA zna sprawy bezpieczeństwa państwa od tzw. podszewki. 

Były szef CBA nie ukrywał zresztą podczas rozmowy, że w Europarlamencie chciałby zająć się właśnie kwestiami związanymi z bezpieczeństwem. Mieliśmy okazję porozmawiać z Pawłem Wojtunikiem o bieżącej sytuacji w kraju i sposobach na ich rozwiązanie.

Dziennik Płocki: – Czy uważa Pan, że sprawa „taśm Kaczyńskiego” jest wyjaśniana zgodnie z procedurami? Jeżeli nie – jakie błędy są popełniane?

Paweł Wojtunik: – Pytanie czy w ogóle ta sprawa jest wyjaśniana? Z uwagi na oczywiste upolitycznienie prokuratury i służb specjalnych trudno mieć zaufanie, czy też wierzyć w ich obiektywizm w tej sprawie. Nie znam przypadku, aby osoba zawiadamiająca była tak często i tak długo przesłuchiwana oraz podlegała tak olbrzymiej presji medialnej i politycznej. Należy zadać pytanie czy prokuratura i CBA postępowałyby tak samo w sytuacji dotyczącej, któregoś z liderów opozycji?

DP: – Czy prezes Kaczyński – w praworządnie funkcjonującym Państwie – powinien zostać wezwany na przesłuchanie do prokuratury? Czy sprawę „Srebrnej” należy wyjaśnić do końca? Co by zrobił Pan, będąc szefem Centralnego Biura Antykorupcyjnego w takiej sytuacji?

PW: – Jako szef CBA na pewno nie unikałbym takiej sprawy i zlecił wszechstronną, dogłębną analizę sytuacji. Czyniłem tak w przeszłości wobec prominentnych polityków partii rządzącej. Jedyną formą uzyskania informacji od prezesa Kaczyńskiego i weryfikacji jego wersji z zawiadomieniem jest wezwanie w charakterze świadka i odebranie od niego zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej. Jednakże do tego trzeba wszcząć w sprawie śledztwo, a wydaje się, że tego prokuratura na obecnym etapie stara się uniknąć za wszelką cenę. Ja na miejscu prezesa Kaczyńskiego chciałbym jak najszybszego wyjaśnienia i zamknięcia tej sprawy.

DP: – Kto, Pana zdaniem, odpowiada za to, że pewne osoby np. Jarosław Kaczyński stawiane są w naszym kraju ponad prawem?

PW: – Odpowiada za to sam prezes Kaczyński oraz szefowie organów ścigania uzależnieni politycznie od partii rządzącej.

DP: – Znany jest pogląd, którego Pan nie ukrywa, że służby w naszym kraju są upolitycznione. Do czego to zmierza, proszę wyjaśnić naszym czytelnikom.

PW: – To nie pogląd, a stwierdzenie faktu. Konsekwencją upolitycznienia służb jest zwiększone ryzyko ich wykorzystania do bieżącej walki politycznej z opozycją, a także wewnątrz obozu władzy. Rezultatem jest zawłaszczenie Państwa, brak mechanizmów kontrolnych oraz brak możliwości ścigania korupcji i innych nieprawidłowości na najwyższych poziomach władzy. To też realne i rzeczywiste zagrożenie dla praw i wolności każdego obywatela.

DP: – Zna Pan, że tak powiem „od środka”, dwa modele Państwa polskiego. Czym się, według Pana, różnią? I które „Państwo” dla Polaków jest lepsze, dlaczego?

PW: – Jestem przeciwnikiem Państwa represyjnego, zarządzanego konfliktami, w którym liczy się jedynie lojalność wobec partii, a o karierze czy to w służbach czy w administracji decydują znajomości z kacykami partyjnymi. Stąd też zrobię wszystko, aby przywrócić godność, niezależność wszystkich, którzy pełnią służbę publiczną. Marzę o Państwie apolitycznym, gdzie o bezpieczeństwie obywateli decydują profesjonaliści, a nie politykierzy. Dlatego tak ważne abyśmy w najbliższych wyborach kierowali się kompetencjami i przygotowaniem kandydatów, a nie sloganami partyjnymi.

Z Pawłem Wojtunikiem rozmawiała Lena Rowicka.




Zamknięte granice, rolnicy bez dopłat. Mamy wybór?

1 maja minie 15 lat odkąd Polska stała się członkiem Unii Europejskiej. Przystąpienie do wspólnoty poprzedziło referendum, w którym frekwencja wyniosła 58,85 proc. z wymaganych 50 proc. Za przystąpieniem do Unii opowiedziało się wówczas 13 514 872 Polaków, czyli 77,45 proc. Wiele osób na miesiąc przed wyborami do Europarlamentu zadaje sobie pytanie co dało nam członkostwo w UE i czy w ogóle było i jest nam potrzebne?

Jaki jest bilans zysków i strat? Warto podsumować ten czas, bo w maju będziemy decydować, w którą stronę powinna zmierzać Europa, a razem z nią Polska.

Wyobraźmy sobie wsie czy mniejsze miejscowości, w których nie byłoby pieniędzy na budowy placów zabaw, nowoczesnych świetlic, ani domów kultury wyposażanych w coraz lepszy sprzęt. Codzienną trasę do pracy i szkoły pokonywalibyśmy wyboistą drogą lub niebezpiecznym poboczem, bo w lokalnym budżecie nie wystarczyło na nawierzchnię czy chodnik. Rowerzyści przemykali by między autami, bo zawsze znalazły by się pilniejsze wydatki niż ścieżki rowerowe. Wyobraźmy sobie, że w przypadku choroby z zazdrością patrzymy na Zachód, dysponujący nowoczesnymi technologiami i sprzętem. W razie wypadku czy pożaru zastanawiamy się, czy strażacy mają na tyle dobry sprzęt, aby udzielić niezbędnej pomocy na czas, bo nie wiadomo, czy stary, zużyty sprzęt nie odmówiłby posłuszeństwa. A teraz rozejrzyjmy się wokół. Widzimy na ilu inwestycjach, sprzętach, obiektach, samochodach strażackich i karetkach pogotowia z najbliższego otoczenia znajduje się logo UE. A przede wszystkim wyobraźmy sobie granice kraju, aby wyjechać do Francji, Niemiec, Szwecji, Anglii czy Włoch niezbędny byłby paszport. Eurosceptycy niech pomyślą czy rzeczywiście Wspólna Europa niczego nam nie dała?

Fakty i liczby

Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że od 2004 r. do końca sierpnia 2018 roku. Polska otrzymała 153,3 mld euro unijnego wsparcia. W tym samym czasie przekazała do UE około 50,5 mld euro. Saldo rozliczeń pomiędzy Polską a UE osiągnęło 102,8 mld euro.

– Pieniądze pozwoliły nie tylko na remonty dróg, wyposażenie szkół, szpitali, instytucji kultury, dofinansowanie działalności firm i przedsiębiorstw. Wielu osobom udało się spełnić marzenie o prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Rolnicy zaopatrzyli swoje gospodarstwa w nowoczesny sprzęt, wielu otrzymało unijne emerytury. Ocieplone budynki, nowe drogi, wodociągi, oczyszczalnie ścieków, innowacyjne technologie, szkolenia i warsztaty podnoszące kwalifikacje. W większej części z tych projektów, a na pewno nie na taką skalę, nie udałoby się zrealizować, gdybyśmy nie zdecydowali się na członkostwo w UE. Na każdym kroku mamy dowody, że konkretne inwestycje zrealizowano z udziałem unijnych środków – czytamy na stronie urzędu marszałkowskiego.

Jak się okazuje Polacy dostrzegają i cenią sobie obecność w Unii Europejskiej. – Eurobarometr, który bada stosunek obywateli państw członkowskich do Unii, potwierdził, że rośnie poparcie społeczne dla UE. O korzyściach z przynależności do Wspólnoty przekonanych jest 68 proc. respondentów z 28 państw członkowskich. To najwyższy wynik od 1983 r. Aż 87 proc. respondentów z Polski uważa, że przynależność do Unii Europejskiej jest korzystna dla naszego kraju – podaje Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego.

Mamy wybór, mamy wpływ

Parlament Europejski to forum współpracy 751 polityków reprezentujących ponad 500 mln obywateli. Podejmuje wiele decyzji, które mają wpływ na codzienne życie mieszkańców nie tylko Europy, ale całego świata. Z powodu brexitu przyszłe gremium tworzyć będzie 705 europosłów. Polska otrzyma jeden dodatkowy mandat i tym samym 26 maja na pięcioletnią kadencję, w sumie wybierzemy 52 europosłów. Dotychczas wybieraliśmy 51 naszych przedstawicieli. Polacy, którzy zasiadają w Brukseli i Strasburgu, stanowią jedną z najliczniejszych grup krajów członkowskich. Stąd też ogromny wpływ naszych europosłów na decyzje, które zapadają na europejskim forum.

Warto podkreślić, że pozycja Polski w Unii mocno została nadszarpnięta i osłabiona, odkąd w Polsce rządy przejęło Prawo i Sprawiedliwość. Od sławnego 27:1 w “wykonaniu” ówczesnej premier Beaty Szydło, podczas głosowania na szefa Rady Europejskiej, poprzez łamanie konstytucji, aż po ustawy, które zagrażają podziałowi władz i niezależności wymiaru sprawiedliwości w Polsce. – Dotyka to całej struktury wymiaru sprawiedliwości, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych. Krajowej Rady Sądownictwa, prokuratury i Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Władza wykonawcza ma możliwość poprzez rządzącą większość ingerować w skład, uprawnienia, funkcjonowanie tych władz. Niezależność wymiaru sprawiedliwości staje całkowicie pod znakiem zapytania – tłumaczył wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans na konferencji prasowej w grudniu 2017 roku dotyczącej Polski i zastosowania wobec naszego kraju art. 7 unijnego traktatu.

W niedzielę 26 maja idąc na wybory, warto sobie to wszystko uzmysłowić. Ile jeszcze możemy stracić, a ile jest do zyskania? Rachunek jest prosty. Na pewno Polacy nie chcą być zepchnięci na margines Europy, bo są Europejczykami i nadal chcą nimi być. Zatem, dokonajmy słusznego wyboru, który pozwoli na rozwój w praworządnym i demokratycznym kraju. A przede wszystkim… idźmy na wybory! 

Ważne daty

2003 – 16 kwietnia podpisanie traktatu akcesyjnego – 7–8 czerwca referendum w Polsce;
2004 – 1 maja wejście do Wspólnoty;
2007 – 21 grudnia Polska przystąpiła do układu z Schengen – otwarcie granic.

Polecamy: Dariusz Rosati: Cały czas jest 27:1 i z tą polityką trzeba skończyć




Zaginęła 16-letnia Natalia. Może ją widzieliście? [AKTUALIZACJA]

Płoccy policjanci prowadzą poszukiwania za zaginioną Natalią Jóźwiak, 16-letnią, płocczanką.

Rysopis: wzrost ok 160 cm, szczupła budowa ciała, włosy jasny blond do ramion.W dniu zaginięcia ubrana była w spodnie dżinsowe koloru czarnego, granatową kurtkę z kapturem, buty sportowe koloru czarnego. Nastolatka wyszła z domu w poniedziałek, 22 kwietnia i do chwili obecnej nie nawiązała kontakt z rodziną, miejsce jej pobytu nie jest znane.

Ktokolwiek widział zaginioną lub zna jej miejsce pobytu, proszony jest o kontakt z Komendą Miejską Policji w Płocku, pod nr tel. 24 266 16 00 ; 24 266 16 01 i pod numerem alarmowym 112.

AKTUALIZACJA

W czwartek rano policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Życiu i Zdrowiu, w wyniku intensywnych czynności operacyjnych, ustalili miejsce pobytu 16-letniej Natalii Jóźwiak. Moda płocczanka  została przekazana cała i zdrowa pod opiekę matki – poinformowała Marta Lewandowska z KMP w Płocku.




Zaginęło drogie urządzenie. Płocczanin prosi o pomoc

We wtorek 23 kwietnia w Płocku lub bliskiej okolicy zaginął pilot zdalnego sterowania od maszyny. Pilot prawdopodobnie spadł na drogę podczas jazdy. Dla znalazcy nagroda – napisał do nas płocczanin.

Dodał, że to przedmiot o dużej wartości. Jak wynika z opisu, jest to radiowe urządzenia sterujące dla suwnic, żurawi i innych urządzeń przemysłowych o napędzie elektrycznym lub hydraulicznym. Urządzenie odpowiada najnowszym światowym standardom przemysłowym. Głowica radiowa posiada możliwość ustawienia jednej z 16 częstotliwości pracy.

Jeżeli znaleźliście takie urządzenie, kontaktujcie się pod numer tel. 608-381-077.

Przypominamy. Dla znalazcy nagroda!




Zdrapki na stacjach Orlenu. Robert Kubica twarzą nietypowej loterii

Ponad 11 milionów nagród czeka na fanów motorsportu na stacjach pod marką Orlen. Biorąc udział w loterii można wygrać samochody marki Peugeot SUV 3008 oraz wyjazdy na Grand Prix F1 – informuje biuro prasowe PKN Orlen.

Jest to największa w historii spółki loteria promocyjna, która ruszyła już dziś, 23 kwietnia i potrwa do końca 2019 roku. – Towarzyszyć jej będzie kampania produktowa, której twarzą został startujący w Formule 1 kierowca ORLEN Team – Robert Kubica. Dla jego fanów przygotowana została również szeroka gama gadżetów. Wśród nich znajdziemy koszulki, torby i czapki oraz kubki, breloki, czy magnesy – czytamy o loterii.

– Zaplanowaliśmy długoterminową kampanię promocyjną z wykorzystaniem wizerunku Roberta Kubicy, której celem jest promocja naszych paliw jak również produktów pozapaliwowych. Dzięki temu projektowi chcemy zwiększyć świadomość i udział w rynku produktów marki własnej. Uruchomiona loteria to nie tylko największe przedsięwzięcie promocyjne w historii PKN Orlen, ale również jedna z największych loterii zdrapkowych na polskim rynku pod względem atrakcyjności nagród – powiedział Jarosław Skorupa, dyrektor wykonawczy ds. Marketingu w spółce.

– Na uczestników czeka m.in. 88 samochodów. W ten sposób nawiązujemy do numeru startowego jedynego w historii F1 Polaka. Dodatkowo do wygrania będą wyjazdy na Grand Prix F1. W ramach loterii gwarantujemy emocje towarzyszące zawodnikom na torach najszybszych wyścigów świata – dodał Jarosław Skorupa.

Biuro prasowe koncernu wyjaśnia także zasady loterii, które są bardzo proste. Klienci, którzy zdecydują się na zakup jednego z czternastu zestawów promocyjnych Stop Cafe będą mieli możliwość wylosowania konkursowej zdrapki. – Ta z kolei daje szansę na zdobycie jednej z wielu atrakcyjnych nagród – samochodów marki Peugeot SUV 3008 oraz produktów pod marką Verva – batonów proteinowych, napojów Verva Magnez + B6 i napojów energetyzujących Verva. Duża pula atrakcyjnych nagród gwarantuje wygraną co trzeciej zdrapki – zapewniają w Orlenie.

To jednak nie wszystko. Spółka podaje, że każdy z uczestników programu Vitay może zarejestrować swój unikalny kod ze zdrapki na stronie internetowej loterii i zawalczyć o wyjazd na jeden z sześciu wyścigów Formuły 1. Zwycięzca może zabrać ze sobą aż czworo przyjaciół. Pakiet obejmuje przelot, zakwaterowanie, pobyt na torze oraz spotkanie z Robertem Kubicą.




Burze piaskowe i silny wiatr. Taka pogoda utrzyma się do piątku

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia pierwszego stopnia dla województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, zachodniej części woj. warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego, mazowieckiego (oprócz powiatów południowych) oraz w woj. lubelskiego (oprócz powiatów południowo-zachodnich). Alert dotyczy silnego wiatru.

Na tych obszarach będzie wiał silny wiatr o średniej prędkości od 25 km/h do 45 km/h, w porywach do 85 km/h, przeważnie z południowego-wschodu. Ostrzeżenie pierwszego stopnia oznaczaja, że przewiduje się warunki sprzyjające wystąpieniu niebezpiecznych zjawisk meteorologicznych, które mogą powodować straty materialne oraz zagrożenie zdrowia i życia.

Porywom silnego wiatru w wielu miejscach towarzyszy pył znad Sahary, który powoduje poważne problemy. Burze piaskowe doprowadziły na Mazowszu do dwóch wypadków. Straż pożarna wyjeżdża do wezwań, związanych z powalonymi drzewami oraz pożarami podsycanych przez wiatr. Na drogach podczas piaskowych burz panują bardzo złe warunki do jazdy. Należy zachować wzmożoną ostrożność. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia i filmiki związane z niepokojącym zjawiskiem.

Meteorolodzy przewidują, że burze piaskowe mogą utrzymać się w naszym kraju do piątku. Według IMGW w sobotę napłynie nad Polskę wilgotniejsza masa powietrza, co spowoduje z kolei opady deszczu.

Fot. OSP Sikórz/ Pixabay.