Białe krzyże, które przypominają… [FOTO]

Spotykamy się tu, by oddać hołd ludziom, którzy mając Polskę w swoim sercu, przed 97 laty stanęli do obrony Płocka. Wielu z nich zapłaciło najwyższą cenę, o czym przypominają białe krzyże na tej nekropolii. Ofiara ich krwi, cierpienia i śmierci nie była daremna – mówił prezydent Andrzej Nowakowski podczas uroczystości patriotycznych na cmentarzu garnizonowym w Płocku.

W obchodach, które w naszym mieście odbyły się w piątek, 18 sierpnia, uczestniczyli m.in. przedstawiciele władz samorządowych miasta, powiatu płockiego i województwa mazowieckiego, służb mundurowych, harcerze ZHP i ZHR, kombatanci i reprezentanci szkół. Obecni byli też przedstawiciele rodzin bohaterskich obrońców Płocka, m.in. Grażyna Mościcka-Nowak, córka mjr. Janusza Mościckiego, który w sierpniu 1920 roku bronił przyczółka mostowego w Płocku, a także Justyna i Rodolph de Bure, których bliski – kpt. inż. Albert de Bure, przygotował plan fortyfikacji miasta i rozpoczął kopanie rowów oraz wykonywanie innych zapór na przedpolu Płocka, i  był osobiście zaangażowany w obronę przeprawy mostowej.

Prowadzący uroczystość przedstawiciel Hufca ZHP Płock im. Obrońców Płocka 1920 roku przypomniał słowa marszałka Józefa Piłsudskiego, które wypowiedział podczas dekoracji miasta Krzyżem Walecznych 10 kwietnia 1921 roku: – Za zachowanie męstwa i siły woli w ciężkich i nadzwyczajnych okolicznościach, w jakich znalazło się miasto, za męskość i waleczność.

Na cmentarzu liczne delegacje złożyły kwiaty, a wśród nich w imieniu społeczności Płocka – prezydent Andrzej Nowakowski, jego zastępca Roman Siemiątkowski, przewodniczący Rady Miasta Artur Jaroszewski i wiceprzewodniczący Rady Miasta Wojciech Hetkowski.

Źródło: UMP
Fot. UMP.




Nowy wygląd zyskają bulwary wiślane w Płocku. To już pewne [FOTO, FILM, WIZUALIZACJA]

– Dla mnie, jako prezydenta Płocka, ten piątek pozostanie bardzo ważnym dniem – powiedział Andrzej Nowakowski na konferencji prasowej poprzedzającej podpisanie umowy między ratuszem, a spółką PORR – wykonawcą nowych bulwarów wiślanych.Podpisanie umowy z wykonawcą nabrzeża odbyło się w obecności dziennikarzy na tarasie prowadzącym na molo.

Formalności, związane m.in. z przekazaniem placu budowy powinny zakończyć się w sierpniu i już na początku września można spodziewać się rozpoczęcia prac budowlanych przy wiślanej promenadzie. Andrzej Nowakowski przypomniał, że zaczynające się przedsięwzięcie to pierwszy etap rewitalizacji tego miejsca. Przebudowany zostanie odcinek bulwarów od siedziby klubu Morka do mostu im. Legionów Piłsudskiego. Powstanie całkowicie nowa ul. Rybaki, która prowadzić będzie przy skarpie. Przebudowana zostanie na odcinku kilometra od starego mostu do pierwszych płyt drogowych w rejonie amfiteatru. Nowa będzie nawierzchnia, chodniki, zatoki samochodowe i parkingi. Powstanie też ścieżka rowerowa.Wzdłuż rzeki powstanie promenada spacerowa, która będzie ciągnąć się od mostu do nowego portu, który PORR zbudować musi obok siedziby Morki. Wraz z portem powstaną nowe ostrogi, które ułatwią korzystanie z portów (nowego i starego) oraz „odepchną” główny nurt rzeki od jej prawego brzegu i dzięki temu zapobiegną niszczeniu plaży.

Wzdłuż promenady z kolei staną nowe ławki, stojaki na rowery, oświetlenie, budynek socjalny z ogólnodostępnym WC, będzie też nowy plac zabaw oraz skwer biznesowy – miejsce, w którym można będzie doładować sprzęt mobilny. Zbudowana zostanie także ścieżka biegowa o długości 4 kilometrów, to nowość w Płocku. – Całość będzie nas kosztować 32 mln zł, przy czym cały czas staramy się o 20 mln zł unijnego dofinansowania. Jeśli zdobędziemy te środki, to 20 mln zł będziemy mogli przeznaczyć na inne przedsięwzięcia. I jeśli zdobędziemy to dofinansowanie to czas zakończenia inwestycji nad Wisłą upłynie 30 czerwca 2018 roku – dodał prezydent Płocka. Andrzej Nowakowski. Jeżeli nie będzie pieniędzy z UE to czas realizacji może się przedłużyć.

Obecny na konferencji wiceprezydent Płocka Jacek Terebus dodał, że przy okazji tych prac powstanie infrastruktura, której w tym miejscu bardzo brakuje: sieć kolektorów sanitarnych, deszczowych, sieć energetyczna. Jest to ukłon m.in. w kierunku inwestorów, którzy interesowali się rejonem Rybaków, ale odstraszał ich właśnie brak infrastruktury.Umowę ze strony PORR podpisali członkowie zarządu tej spółki – Marcin Lewandowski i Jakub Chojnacki. – Chciałem podziękować inwestorowi za zaufanie do naszej firmy i zlecenie tego ciekawego projektu. To już trzeci kontrakt, na który podpisujemy umowę z miastem – podkreślał Jakub Chojnacki. – Znamy zamawiającego. Wiemy, że jest wymagającym partnerem, ale także gotowym do współpracy i pomocy. Deklarujemy jak najszybsze rozpoczęcie prac i postęp robót – dodał.

– Termin jest napięty, ale nasza dotychczasowa współpraca z miastem pokazała, że projekty Płocka są dobrze przygotowane i dzięki temu można tak krótkich terminów dotrzymać – uzupełnił Marcin Lewandowski. Przedstawiciele firmy PORR pytani przez nas o ilość osób, które będą pracowały przy przebudowie bulwarów, zgodnie odpowiedzieli, że będzie to ponad 100 pracowników.  

 

Źródło: UMP

Fot. Dziennik Płocki




Remont przedszkola przy ulicy Gałczyńskiego na półmetku [FOTO]

– Prace przy nowym przedszkolu nr 3 przy ul. Gałczyńskiego idą zgodnie z planem . Obiekt jest wykonany w ponad 60 procentach – mówił na czwartkowym spotkaniu z dziennikarzami prezydent Andrzej Nowakowski.

Okazją do spotkania i konferencji na placu budowy Miejskiego Przedszkola nr 3 był fakt, że inwestycja przekroczyła półmetek i szybko zaczyna zbliżać się do końca. Przekazanie placu budowy nastąpiło 10 października 2016 roku, czas na przebudowę kończy się w połowie stycznia 2018. Nowa placówka zaplanowana została jako dziewięciooddziałowe przedszkole. Funkcjonować będą w nim: blok dydaktyczny, blok żywieniowy oraz zaplecze administracyjne. Wejście główne do budynku pozostanie w dotychczasowym miejscu. Zaraz za nim znajdą się szatnie dla dzieci, z których maluchy przejdą do sal.

Komunikację między piętrami zapewnią dwie klatki schodowe oraz winda. W skład bloku dydaktycznego wejdzie dziewięć sal przedszkolnych, trzy sale przeznaczone na zajęcia indywidualne oraz duża sala gimnastyczna.

Każda sala będzie miała własne WC z urządzeniami przystosowanymi do dzieci. Blok żywieniowy został przeniesiony w część północno-wschodnią budynku, dostępny będzie z niezależnym wejściem z zewnątrz. Będzie składać się z magazynów, przygotowalni wstępnej warzyw, kuchni ze zmywalnią, pomieszczenia socjalnego oraz pokoju intendenta. Na parter posiłki będą transportowane wózkami kelnerskimi, na piętro – dwoma windami (jedna dla przygotowanych posiłków, druga – na brudne naczynia).

Część administracyjna znajdzie się w części północno-zachodniej budynku. Będą w niej pomieszczenia biurowe, socjalne oraz gabinety lekarskie. Uzupełniać je będą pomieszczenia gospodarcze: pralnia z suszarnią z magazynami bielizny czystej oraz brudnej. Do tego wentylatornia i węzeł cieplny.

Zaawansowanie robót na koniec lipca br.:
– roboty budowlane dotyczące budynku przedszkola, których wartość wynosi ponad 4 mln zł zł wykonane zostały łącznie w prawie 64 procentach (za kwotę 2,6 mln zł),
– roboty budowlane dotyczące zagospodarowania terenu, których wartość wynosi 1 mln zł wykonane zostały łącznie w 20 proc. za kwotę 200 tys. zł,
– roboty budowlane branży sanitarnej, których wartość wynosi 841 tys. zł wykonane zostały łącznie w 67 proc. za kwotę 560 tys. zł,
– roboty z branży elektrycznej, których wartość wynosi 364 tys. zł wykonane zostały łącznie w 25 proc. za kwotę 90 tys. zł.

 

Źródło: UMP – Hubert Woźniak
Fot. UMP.




Mój pierwszy raz. Jarosław Szałkowski: Przydałby mi się wtedy mikrofon [FOTO]

Po grze na jakim instrumencie wręcz „rozebrała” mu się ręka? Kiedy poszedł na swoje pierwsze wagary i co ważnego wówczas w życiu pana Jarka się wydarzyło? Jakie jest jego największe marzenie i czy uda mu się je spełnić? O tym wszystkim, i nie tylko, opowiada mi Jarosław Szałkowski.

Pana Jarka poznałam przy okazji koncertu, który zorganizował w swoim zajeździe w Słupnie. Chociaż spotkaliśmy się pierwszy raz, to nie przeszkadzało nam zupełnie, aby rozmawiać o wszystkim. Jak to się mówi – gadaliśmy jak starzy znajomi, którzy nie widzieli się zaledwie kilka dni. Koniecznie musicie wiedzieć, że pan Jarek ma w życiu wiele pasji. Oprócz gotowania, o którym potrafi mówić godzinami, jest też wytrawnym animatorem kultury – organizuje koncerty, które przyciągają tłumy do zajazdu – o jakże swojsko brzmiącej nazwie – Mazowsze. Pan Jarosław jest także muzykiem, lubi sport i … Ale o tym za chwilę.

Umówiliśmy się na rozmowę w jego zajeździe, kawa szybko ląduje na stole. Pan Jarek jak zwykle uśmiechnięty, pełen optymizmu i spokoju. Czego bardzo mu zazdroszczę i staram się tym od niego zarazić. – Chętnie się podzielę – mówi z łagodnym uśmiechem. Rozmowa ma być o tym pierwszym razie, ale oczywiście mamy sto innych tematów do omówienia – muzyka, książki, gotowanie. Mój zestaw pytań zdaje się na nic. W końcu jednak zaczynamy – tradycyjnie, od dzieciństwa.

Rurki z kremem ale nie na wagarach

Mało wiem o moim rozmówcy, znam go przecież z dorosłego życia. – Jak mały Jarek spędził swoje pierwsze wagary? – staram się poznać dziecięcy świat mojego rozmówcy. – W zasadzie w szkole podstawowej nie wagarowałem, miałem super klasę, w której tworzyliśmy fajną paczką. Dowodem na to są nasze kontakty i przyjaźnie, które trwają do dziś – mówi z błyskiem oku. – Po szkole trenowałem kajakarstwo wyczynowe i musiałem się dobrze organizować, aby połączyć naukę i sport. Pierwsze wagary były dopiero po ukończeniu podstawówki i już byłem nie taki mały, bo miałem wtedy prawie 17 lat – śmieje się głośno. – Z kolegą z klasy mieliśmy „na oku” fajne dziewczyny, którym wypadało pokazać, jak wygląda najładniejsza cześć Płocka Poznałem wtedy najpiękniejszą kobietę w moim życiu, z która spędzam czas do dziś – wyznaje. – Jesteśmy małżeństwem z 26 – letnim stażem – dodaje.

Wszyscy w Słupnie i okolicy wiedzą, że pan Jarosław prowadzi z powodzeniem zajazd. Ale kiedyś musiał zacząć zarabiać. Jak zatem zarobił swoje pierwsze pieniądze i na co je przeznaczył? Mój rozmówca chwilę się zastanawia, cofa się pamięcią wstecz. – Pierwszy grosz zarobiłem na zabawie tanecznej, grając na akordeonie. To było niesamowite wyzywanie z uwagi na fakt, że nikt nie pomyślał wtedy, że przydałby się jakiś mikrofon dla mnie – wspomina. – Na siłę próbowałem udowodnić, że zagram głośniej niż koledzy na gitarach elektrycznych, którzy oczywiście się nie słyszeli i dawali ostro po heblach na czele z perkusistą – nie ukrywa śmiechu. – Moja lewa ręka po nocy, podczas której cały czas grałem, w pewnym momencie straciła czucie i odmówiła posłuszeństwa. I właśnie wtedy postanowiłem, że zmienię instrument na elektroniczne organy lub syntezator – na ten cel zbierałem grosz do grosza – przyznaje. – Chociaż najfajniejsze pieniądze zarobiłem – uśmiecha się tajemniczo, zawieszając głos. – To wesoła historia i myślę, że co niektórzy nie uwierzą – na rurkach z bitą śmietana, które sam produkowałem i wstawiałem do sklepów – wspomina stare czasy.

Skoro już wiemy, jak bohater naszej rozmowy poznał swoją żonę, czas zatem na dzieci. Co pan poczuł, kiedy urodziło się wam pierwsze dziecko? – To było niesamowite przeżycie – odpowiada natychmiast. – Byłem przy mojej żonie podczas narodzin naszej córki Natalii. Westchnąłem, uroniłem łezkę szczęścia i podziękowałem Bogu za dar życia dla naszego dziecka. Uradziła się zdrowa bez żadnych powikłań i jest teraz piękną kobietą – owoc naszej miłości – mówi z dumą w głosie. – To samo poczułem kiedy urodził nam się syn – Janek. Między dziećmi jest 10 lat różnicy, zatem sporo. Pamiętam, że przeżywałem wszystko tak jakby to był ten… pierwszy raz. A teraz mam te trzy moje szczęścia w domu – przyznaje z uśmiechem.

Marzenia zapisane w dekalogu

Jak wiemy w gminie Słupno szykują się przedterminowe wybory. I chociaż pan Jarek nigdy nie pomyślał, że będzie się zajmował polityką, to jednak jako lokalny patriota zdecydował się kandydować do Rady Gminy. Nie mogę pominąć tego tematu. Co sprawiało – taka pierwsza sytuacja, kiedy postanowił pan, że chce zostać radnym gminy? – Podczas jednego z koncertów w zajeździe Mazowsze nasza przyjaciółka powiedziała: „Jarek przecież ty powinieneś kandydować na radnego w swojej gminie”. Dodała – „mieszkańcy Słupna potrzebują stabilizacji, integracji i spokoju w gminie, połączonego z kreatywną promocją gminy”. Uznałem, że to są wartości, którymi właściwie kieruję się w życiu, z cierpliwością realizuję swoje pomysły w życiu codziennym – tłumaczy mi ze spokojem. – Myślę, że to jest dobry początek. Mam pomysły i chcę działać, a jeśli można przy tym pomóc mieszkańcom, to w ogóle nie musiałem się długo zastanawiać nad tą decyzją – dodaje.

Co według pana Jarosława jest na pierwszym planie do zrobienia na terenie gminy Słupno? – Woda – odpowiada bez chwili zastanowienia kandydat na radnego. – Woda i infrastruktura z nią związana, jest jedną z najistotniejszych spraw dla nas wszystkich – podkreśla. – To dzięki wodzie mamy przecież życie, a dzięki nowej infrastrukturze będziemy wydawać więcej pozwoleń na budownictwo mieszkaniowe. W ten sposób gmina pozyska nowych mieszkańców. Gmina ma też świetną lokalizację i dzięki dobremu zarządzaniu, staniemy się jeszcze bardziej atrakcyjniejsi dla potencjalnych inwestorów. Jest taki swoisty dekalog, który zawiera dużo ważnych punktów, opierający się na zrównoważonym i stabilnym programie rozwoju gminy – stwierdza jednoznacznie. I widać, jak zamyśla się, patrzy w okno – daleko przed siebie. – Stało się coś? – pytam. – Nie, nie, pomyślałem tylko, że ten spokój i stabilizacja w działaniu jest tak bardzo ważna, dla nas – mieszkańców, którzy żyjemy tu na co dzień.

Radykalnie zmieniam temat, bo czas ucieka, druga kawa prawie dopita. I chociaż żal odjeżdżać ze Słupna, to jednak musi paść to sakramentalne, ostatnie pytanie. Marzenie, które cały czas jest w panu, a nigdy nie udało się go spełnić, a byłoby tym… pierwszym razem? – To rejs statkiem po morzach i oceanach z moją rodziną. Podróże, kuchnia, gotowanie – to moje pasje. Chciałbym odkrywać nowe miejsca, poznawać kulturę i smaki różnych narodów – oj popłynął mi pan Jarosław w rozmowie bardzo daleko. – Chcę jeszcze przygotować się do kulinarnego pucharu Polski kucharzy zawodowych i w nim wystartować – uśmiecha się, a oczy błyszczą jak dwa rozpalone węgle, na samą myśl o spełnieniu marzenia.

Czego Jarosławowi Szałkowskiemu życzymy z całego serca. A jak już się uda spełnić marzenie – to daleko wybiegające w przyszłość – to niech szybko wraca do Słupna, do swojej małej ojczyzny. Bo tu też jest potrzebny ze swoimi pomysłami i kreatywnością.

Fot. Archiwum prywatne Jarosława Szałkowskiego




Statyści do filmu potrzebni od zaraz. Casting będzie w płockim teatrze

Uwaga, uwaga chcecie zagrać w filmie, który będzie nakręcany w Płocku? Może być to świetną zabawą i rozrywką. Twórcy najnowszego filmu fabularnego „Zabawa, zabawa” w reżyserii Kingi Dębskiej poszukują statystów z Płocka.

Casting odbędzie się 25 sierpnia w godzinach od 15 – 19 oraz 26 sierpnia w godzinach od 10 -14 w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku. – Chcielibyśmy zaprosić na niego jak najwięcej osób w wieku 25 – 60 lat – napisali realizatorzy filmu.

W Płocku będą nakręcane sceny do obrazu w teatrze oraz pubie. Będzie to miało miejsce już 28 sierpnia, kiedy to realizatorzy będą kręcić scenę rozdania nagród lekarskich. W czasie drugiego dnia zdjęciowego – 29 sierpnia – nagrywane będą sceny w pubie. W przypadku obu dni będą to zdjęcia dzienno-nocne, czyli start około godz. 14:00-15:00, a koniec 02:00 – 03:00 w nocy. – Oczywiście zdjęcia, w których wezmą udział statyści będą odpłatne – zachęcają realizatorzy.

Oto krótki opis filmu, do którego w Płocku odbędzie się casting.

Film „Zabawa, zabawa” reżyseria Kinga Dębska. Najnowsze dzieło twórców hitu „Moje córki krowy” – obrazu, który połączył sukces komercyjny z artystycznym, zdobywając najważniejsze nagrody Festiwalu Filmowego w Gdyni (Nagrodę Publiczności, Nagrodę Dziennikarzy i Nagrodę Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych) oraz przyciągając do kin ponad 700 tys. widzów! Tym razem reżyserka – Kinga Dębska – postanowiła zmierzy się z tematem alkoholizmu, problemem, który może dotknąć każdego, niezależnie od wieku, poglądów, statusu społecznego czy materialnego. „Zabawa, zabawa” to trzy przeplatające się historie kobiet, będących w różnych fazach uzależnienia, opowiedziane w charakterystycznym stylu Dębskiej. Która – jak mało kto –   potrafi dotrzeć do serc widzów, tworząc „kino terapeutyzujące” – pełne emocji, wzruszeń i pełnokrwistych bohaterów. Poruszające i zabawne zarazem.

W rolach głównych w filmie wystąpią: Agata Kulesza, Dorota Kolak oraz Maria Dębska. Scenariusz filmu reżyserka napisała wspólnie z Miką Dunin, najsłynniejszą polską blogerką piszącą o kobiecym piciu. Został on doskonale udokumentowany i uwiarygodniony rozmowami z wieloma kobietami, zmagającymi się z nałogiem. Premiera filmu zaplanowana jest na 2018 rok.

Także Kochani wybierzcie się na casting – kariera aktorska przed wami…




Damian Szymański piłkarzem Wisły. Witamy!

Damian Szymański przeniósł się na zasadzie transferu definitywnego z Jagiellonii Białystok do Wisły Płock. 22-letni środkowy pomocnik z Nafciarzami związał się dwuletnim kontraktem z opcją przedłużenia go o kolejny sezon. W Płocku będzie występował z numerem 4.

Szymański karierę zaczynał w MUKS Kraśnik, ale szybko, bo już w wieku 16 lat, przez Stal Kraśnik, trafił do GKS-u Bełchatów. To właśnie reprezentując barwy tego klubu 18 sierpnia 2014 roku zadebiutował w ekstraklasie w spotkaniu z Podbeskidziem Bielsko-Biała (1:1). Wówczas w 76. minucie zmienił byłego Wiślaka Patryka Rachwała. Niewiele później wystąpił też w reprezentacji Polski do lat 20, w meczach przeciwko Włochom oraz Niemcom.

Dla Brunatnych w sumie zagrał w 51 meczach, w których zdobył 2 bramki i zanotował 5 asyst. Następnie – w czerwcu 2016 roku – przeniósł się do Jagiellonii Białystok, choć Wisła także była nim wtedy zinteresowana. W Jadze łącznie zanotował 19 występów, 16 w sezonie 2016/17, w którym strzelił gola Wiśle Kraków i 3 w rozpoczętym niedawno 2017/18, kiedy to w statystykach zapisał się asystą przy trafieniu Ivana Runje z Dinamo Batumi (4:0).

Damian, witamy w Wiśle i życzymy samych sukcesów!

Źródło: Wisła Płock.




Wlazło odchodzi z płockiego klubu. Gdzie?

Piotr Wlazło na zasadzie definitywnego transferu gotówkowego przenosi się do drużyny aktualnych wicemistrzów Polski – Jagiellonii Białystok.

28-letni pomocnik do Płocka trafił 11 lipca 2013 roku z Radomiaka Radom, którego jest wychowankiem. Niewiele ponad dwa tygodnie później Wlazło zadebiutował w Wiśle w meczu 1. kolejki sezonu 2013/13 przeciwko Miedzi Legnica (2:2).  Od tamtej pory, przez ponad cztery lata pobytu w zespole Nafciarzy, Belek wystąpił w 114 spotkaniach, w których zdobył 11 bramek i zanotował tyle samo asyst.

W poprzednim sezonie udało mu się zadebiutować w najwyższej klasie rozgrywkowej, rozegrać w niej 32 mecze i strzelić 7 goli i zantować 4 ostatnie podania. Na ten dorobek złożył się między innymi hat-trick w grudniowym i niezapomnianym pojedynku z Ruchem Chorzów (4:3) przy Ł34.

BILANS WLAZŁO W WIŚLE PŁOCK
114 występów
34 w Lotto Ekstraklasie
77 w I lidze
3 w Pucharze Polski
7 634 minuty na boisku
11 bramek
11 asyst
19 żółtych kartek

– Piotrek, dziękujemy za godne reprezentowanie Wisły Płock, pełen profesjonalizm, zaangażowanie i serce, które zawsze zostawiałeś na boisku. Klub oraz wszyscy kibice życzą Ci powodzenia w nowych barwach! – czytamy na stronie klubu. 

Źródło: Wisła Płock/ fot. Michał Łada

 

 




Prawie 100 firm przyłączyło się do „Płocka za pół ceny”. Zapisy jeszcze trwają

Po ubiegłorocznym udanym starcie akcji turystyczno-promocyjnej „Płock za pół ceny”. Urząd Miasta Płocka wspólnie z Radiem ZET organizuje kolejną edycję tego wydarzenia. W tym roku akcja odbędzie się w drugi wrześniowy weekend, czyli 8-10 września.

Jeszcze tylko do jutra – do najbliższego piątku 18 sierpnia – hotele, restauracje, kawiarnie, puby, sklepy, punkty usługowe, instytucje kulturalne i sportowe oraz miejsca rozrywki mogą zgłaszać chęć udziału w akcji. Warto to zrobić, bo pierwsza edycja akcji spotkała się z ogromnym zainteresowaniem, zarówno mieszkańców Płocka i województwa mazowieckiego, jak i turystów z całej Polski. Z oferty skorzystało ok. 25-30 tys. osób. W tym roku do akcji przyłączyło się już blisko 100 punktów.

Formularz zgłoszeniowy oraz regulamin tegorocznego „Płocka za pół ceny” można znaleźć na stronie internetowej „Płock za pół ceny”. Tam także publikowane są szczegółowe informacje na temat wydarzenia, lista partnerów itd. Aktualne informacje dostępne są również na Facebooku.

Udział w akcji jest bezpłatny. Warunkiem uczestnictwa jest obniżenie o 50 procent cen przynajmniej części produktów lub usług w zamian za szeroką kampanię promocyjną. Wszystkie partnerskie punkty zostaną także oznaczone specjalnymi plakatami, tak aby turyści i mieszkańcy łatwo mogli je odnaleźć.

„Płock za pół ceny” ma na celu promocję miasta jako miejsca atrakcyjnego turystycznie, z bogatą ofertą kulturalno-rozrywkową, idealnego na weekendowy lub dłuższy pobyt. – Chcemy, aby był to wyjątkowy weekend, podczas którego wielu turystów odkryje nasze miasto. To także doskonała okazja dla mieszkańców Płocka do przetestowania restauracji czy muzeów, których wcześniej nie odwiedzali. Serdecznie zachęcamy do przyłączenia się do „Płocka za pół ceny” – czytamy w informacji o wydarzeniu. 




Kolejny mecz przed Nafciarzami. Letni Piątak trwa, a biletów coraz mniej

Czasu do meczu Wisły Płock z Legią Warszawa zostało coraz mniej. W zasadzie kibice mogą liczyć już godziny, które w niedzielę na płockim stadionie sięgną zenitu. Biletów na spotkanie ubywa w zaskakująco wysokim tempie.

Na Facebooku płocki klub opublikował specjalny plakat, na którym widnieje cyfra 5000. – Kto jeszcze nie posiada wejściówki – zapraszamy do naszych punktów sprzedaży. Widzimy się na Derbach! – widnieje napis nad plakatem.

Bilety na mecz z Legią od wczoraj do piątku, 19 sierpnia, w godzinach od 13 do 17 można kupić w kasie numer 1 przed stadionem, która znajduje się przed wejściem na trybunę zachodnią stadionu przy ul. Łukasiewicza 34.

Nie musicie jednak pędzić na stadion, aby kupić wejściówki. Możecie je nabyć jeszcze w kilku miejscach:
– na stoisku klubowym w Galerii Mazovia (poniedziałek-sobota w godzinach 9:00-21:00, niedziela w godzinach 10:00-20:00),
– przez Internet na wislaplock.kupbilety.pl,
– w salonikach prasowych Kolporter (Płock ul. Wyszogrodzka 163 Mila; Płock ul. Chemików 7; Płock ul. Kolejowa 41 Mila; Sierpc ul. Konstytucji 3 Maja 7A; Gąbin ul. Kilińskiego 3 Mila; Płock ul. Otolińska 11 Mila),
– w supermarketach Piotr i Paweł (Galeria Wisła – Płock, ul. Wyszogrodzka 144, Galeria Mosty – Płock, ul. Tysiąclecia 2A).

Przypominamy przy okazji, że cały czas trwa super akacja Wisły Płock, czyli Letni Piątak!

Jeśli jeszcze jakimś cudem o niej nie słyszeliście, to już przypominamy o co chodzi. Rozpoczęty 14 lipca sezon Wisła Płock podzieliła na cztery części, które zostały oznaczone porami roku. I właśnie dlatego będziecie mieli do czynienia z… letnim, jesiennym, zimowym i wiosennym piątakami! 

Nagrodą za wzięcie udział w zabawie jest wiślacki gadżet związany z daną porą roku! – Zapewniam, że dla zwycięzcy mamy super nagrodę i nie jest to jakiś gadżecik – mówi nam Tomasz Marzec, wiceprezes klubu. Jedynym warunkiem odbioru prezentu jest posiadanie biletów ze wszystkich meczów, które w naszym mieście rozegrane zostaną w danej porze roku oraz dokumentu potwierdzającego tożsamość. 

Letnie piątaki, które już się odbyły, a które jeszcze przed nami:

1. Lechia Gdańsk (piątek, 14 lipca 2017, godz. 18:00) – 6 889 widzów
2. Lech Poznań (niedziela, 23 lipca 2017, godz. 15:30) – 6 511 widzów
3. Wisła Kraków (piątek, 4 sierpnia 2017, godz. 20:30) – 5 000 widzów
4. Legia Warszawa (sobota, 20 sierpnia 2017, godz. 20:30)
5. Pogoń Szczecin (16-17 września)

Spotkanie Wisły Płock z Legią Warszawa odbędzie się w najbliższą niedzielę 20 sierpnia o godzinie 15:30 na stadionie im. Kazimierza Górskiego w Płocku. 

 

 




Grają, śpiewają, tworzą. I to wszystko dzieje się w Płocku [FILM]

„Mów do mnie” – to tytuł utworu z teledysku płockiej grupy rockowej, zapowiadający ich debiutancki album „Zmysły”, który ukaże się jeszcze w tym roku. Klip został nagrany w lipcu w rodzinnym mieście zespołu oraz przy zabytkowym spichlerzu w Radzanowie.

Vataha to grupa przyjaciół – muzyków, którzy wykonują różnorodną muzykę w granicach szeroko pojętego rocka. Tworzą z zamiłowaniem i czerpią ogromną przyjemnością ze wspólnego grania. Zespół powstał w listopadzie 2014 roku w Płocku z inicjatywy Daniela Dzięgielewskiego (bass i wokal). Do zespołu dołączyła Katarzyna Wachol (wokal, gitara, instrumenty klawiszowe) oraz Michał Ners (perkusja). Zespół tworzyli również Bartek Zieliński, Michał Jack Kubacki oraz Paweł Szala (gitara album „Zmysły”). Od lipca nowym gitarzystą solowym został Janusz Pankowski.

Muzycy zadebiutowali w 2015 r. występując na płockich Juwenaliach. Potem już przyszły inne koncerty np.: Rockowe Ogródki Dzień Płocki, eMCeK Rockuje, koncerty WOŚP, Włodkonalia SWPW, Dni Historii Płocka, Jarmark Tumski i wiele imprez klubowych. Są laureatami Festiwalu Lipa 2016 ( II miejsce), Rockowisko Wieluń 2017 (III miejsce) oraz Konfrontacje – Kętrzyn 2017 (III miejsce). Zespół zakwalifikował się do ćwierćfinału Antyfest Antyradia 2017. – Gramy utwory własnego autorstwa. Tworzymy własne kompozycję i piszemy teksty, wyrażając przez to siebie samych. Połączyło nas wspólne granie i tworzenie własnego rockowego brzmienia – mówi nam Katarzyna Wachol. – Potencjał i przyjemność zrodziły zespół Vataha – dodaje z uśmiechem. 

Poniżej teledysk z utworem zapowiadającym krążek zespołu.