Paweł Wojtunik: Przykro jest patrzeć na władzę, która oszukuje własnych obywateli

“Polityka czasami jest podobna do sportu – w najbliższą niedzielę – 26 maja – wszyscy możemy być selekcjonerami reprezentacji Polski – wystarczy pójść na wybory. Nie możemy zdecydować, czy w ataku zagra Milik czy Piątek, ale możemy wytypować kadrę, która będzie grała o coś znacznie ważniejszego – o przyszłość naszą, naszych dzieci, wnuków, kolejnych pokoleń Polaków” – napisał w poście na Facebooku Paweł Wojtunik.

Porównanie wydało nam się tak trafne, że postanowiliśmy porozmawiać chwilę z Pawłem Wojtunikiem, który kandyduje do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Europejskiej z piątej pozycji. I chociaż to jego pierwsza w życiu kampania wyborcza, to “rasowi” politycy mogliby uczyć się od byłego szefa CBA, jak to się robi.

Dziennik Płocki: – Jak się Pan czuje na ostatniej prostej przed wyborami do Europarlamentu?

Paweł Wojtunik: – To moje pierwsze wybory. Jestem bezpartyjny, jeden z niewielu na listach KE. I dlatego czuję się całkiem dobrze, bo nie brałem i nie biorę udziału w politycznych przepychankach. Zwyczajnie nie lubię politykierstwa. Wierzę, że mamy mądre społeczeństwo, które chce wybierać także ludzi w miarę kompetentnych, z doświadczeniem zawodowym. I takich, którzy nie boją się patrzeć władzy na ręce. A nie tylko tych, którzy mają usta pełne frazesów, obietnic i pudełko wazeliny pod ręką. Ja nie mamię kiełbasą wyborczą. Jedyne co mogę obiecać to to, że będę uczciwie pracować dla naszej ojczyzny.

DP: – Z polityką od zawsze miał Pan do czynienia, poprzez zawód, który Pan wykonywał, jednak nie jest Pan typem rasowego polityka. Bije z Pana szczerość i ogromna otwartość na ludzi. Czy sądzi Pan, że Polacy oczekują właśnie takich polityków, którzy kłamstwo pozostawiają za sobą, a stawiają na bezpośredni kontakt z człowiekiem, nie unikając trudnych pytań?

PW: – Dziękuję za te miłe słowa. Tak, z racji tego, że byłem szefem CBA, instytucji, która ma pilnować uczciwości i przejrzystości życia publicznego musiałem pracować także z politykami. Ale polityka mnie nie pociąga. Za dużo w niej knucia. Wolę działać z podniesioną głową i szczerze rozmawiać. A w polityce zawsze znajdą się jacyś kłamcy i nieuczciwi ludzie. I to wyborcy właśnie mogą ich z tej polityki usuwać. Wystarczy na takich nie głosować. Ja kłamstwem się brzydzę. Dlatego spotykając się z ludźmi mogę patrzeć im prosto w twarz i odpowiadać uczciwie nawet na trudne pytania.

DP: – Pana hasło wyborcze brzmi – „W imię zasad”. Proszę wyjaśnić o co dokładnie chodzi z tymi zasadami?

PW: – Jestem człowiekiem, który całe życie przepracował na rzecz bezpieczeństwa naszego państwa, w policji i CBA. Może się to komuś wydawać niebywałe, ale są ludzie, którzy służą państwu z poczuciem misji. Można to nazwać rodzajem patriotyzmu. Budowałem apolityczne, niezależne od wpływów partyjnych służby. Nigdy też nie splamiłem honoru munduru. W wielkim skrócie – trzeba kierować się w życiu przyzwoitością i honorem. Dbać o słabszych i nie bać się walczyć w słusznej sprawie, nawet z silniejszymi od siebie. Teraz te zasady zostały zgwałcone. Króluje fałsz i obłuda. Przykro jest patrzeć na władzę, która oszukuje własnych obywateli. Rozumiem oczywiście, że demokracja zdecydowała, ale styl tej władzy jest po prostu prostacki.

DP: – Był Pan kilka razy w Płocku w ostatnim czasie. Jakie problemy płocczan Pan dostrzegł?

PW: – Oprócz typowych, z którymi borykają się też mieszkańcy innych miast w Płocku niestety wyraźnie widać wpływ największego truciciela, PKN Orlen. Wśród mieszkańców jest znacząco więcej zachorowań na raka niż w innych rejonach Polski. I tu widać kolejną kompromitację PiSu. Z ich obietnic onkologicznych nie zostało nic. Mało tego. Zdążyli już zepsuć to, co zaczynało dobrze funkcjonować. Dziś z leczeniem nowotworów jest dużo gorzej niż było 4 lata temu. I gdzie się podziewa ich troska o ludzi? Mają to gdzieś.

Brakuje też połączenia, szybkiego połączenia kolejowego z Warszawą, a władze państwa i Orlenu lekceważą miejscowy samorząd, bo jest z innej opcji. Można się różnić, ale trzeba współpracować. A o ni zachowują się tak: kto nie jest z nami ten przeciwko nam. Tym samym są na wojnie ze wszystkimi ludźmi, którzy na nich nie głosowali. Zgodnie z zasadą – jedna partia, jeden naród. To chore.

DP: – Jeżeli wygrałby Pan wybory i zasiadł w ławach Parlamentu Europejskiego co byłoby według Pana najważniejsze dla Polski? Co chciałby Pan uzyskać dla ojczyzny?

PW: – Koniecznie trzeba wprowadzić mechanizmy, które będą hamowały demontaż demokracji w krajach Wspólnoty. Przykład Węgier i niestety naszego kraju pokazuje, że nawet w UE może do tego dochodzić. To muszą być mechanizmy, które nie pozwolą zrobić tu drugiej Białorusi. Nie ma się co czarować, tylko nasze członkostwo w UE hamuje PiS przed władzą totalną. Jedną z najważniejszych spraw jest bezpieczeństwo publiczne. A zagrożenia są naprawdę poważne. Wynikają one z sytuacji geopolitycznej, agresywnej postawy Rosji. Terroryzm też przecież dotrze do Polski. Nie jesteśmy na to odporni. I trzeba temu szybko przeciwdziałać. Konieczna jest tu współpraca wszystkich krajów UE. Jestem specjalistą właśnie od bezpieczeństwa.

DP: – Widział Pan niejedną kampanię. Czy nie wydaje się Panu, że obecna jest bardzo agresywna, bo takie sygnały otrzymujemy od Czytelników. Jeżeli tak, to Pana zdaniem, czemu się tak dzieje?

PW: – To PiS sprowadza wszystko do agresji. Manipulując i kłamiąc na każdym kroku. Taką mają strategię. I o dziwo części społeczeństwa to się podoba. Stosuje się państwowe represje wobec osób, które myślą inaczej niż pisowcy. Wiem, o czym mówię. Sam jestem ofiarą takich prześladowań. Cierpi też na tym moja rodzina, przyjaciele, a nawet dawni współpracownicy. Próbują ze mnie zrobić drania, zniszczyć mnie w akcie jakiejś chorej zemsty, ale przez 4 lata zaangażowane w to służby nic nie znalazły. Kampania jest agresywna, bo to przygrywka do wyborów jesiennych. Proszę spojrzeć obiektywnie skąd ta agresja wypływa i kto dzieli społeczeństwo na lepszych i gorszych. Kto, nawet gdy złapie się go za rękę, wrzeszczy, że to nie jego ręka.

DP: – Panie Pawle i tak na koniec, proszę powiedzieć Czytelnikom, dlaczego te wybory są takie ważne?

PW: – Bo populiści strasznie się rozpanoszyli. Te wybory zdecydują też o kształcie UE, bo wspólnota będzie się zmieniać. Jesteśmy w momencie wielkich przemian. Dla Polski być może najważniejszych w historii. Wkrótce też wybory parlamentarne i prezydenckie. Władza nie powinna się znajdować w rękach jednej partii, bo widać, że puszczają wszelkie hamulce etyczne. Niedługo zdecydujemy czy wybieramy przyszłość i nowoczesność, czy też chcemy skończyć z ręką w nocniku, w jakiejś średniowiecznej pseudorepublice. Dlatego trzeba patrzeć w przyszłość i w imię zasad pracować dla Polski, a nie tylko dla siebie. Wierzę, że Polacy będą wybierać odpowiedzialnie, a nie kierując się emocjami.

Z Pawłem Wojtunikiem rozmawiała Lena Rowicka.




Wybory do Parlamentu Europejskiego. Na kogo głosować? [LISTY KANDYDATÓW]

W najbliższą niedzielę – 26 maja – Polacy pójdą do urn, aby wybrać swoich przedstawicieli do Europarlamentu na kolejne 5 lat. Z ośmiu list o miejsce w Parlamencie Europejskim ubiega się 80 kandydatów. Kto i z którego miejsca? 

Mazowsze to okręg nr 5, który obejmuje: Płock, Radom, Ostrołęka i Siedlce oraz powiaty: ciechanowski, gostyniński, mławski, płocki, płoński, przasnyski, sierpecki, sochaczewski, żuromiński, żyrardowski, białobrzeski, grójecki, kozienicki, lipski, przysuski, radomski, szydłowiecki, zwoleński, garwoliński, łosicki, makowski, miński, ostrołęcki, ostrowski, pułtuski, siedlecki, sokołowski, węgrowski, wyszkowski.

24 maja o godzinie 24.00 rozpoczyna się cisza wyborcza – potrwa do zamknięcia lokali wyborczych, te zaś będą otwarte w niedzielę 26 maja od godz. 7:00 do 21:00. W Płocku zostało wyznaczonych 70 obwodowych komisji wyborczych – 67 otwartych i trzy odrębne – w szpitalach oraz Zakładzie Karnym. Warto dodać, że między 23 maja, a 26 maja wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się we wszystkich krajach członkowskich Unii.

Poniżej prezentujemy listy oraz kandydatów, na których można oddać głos.

Lista nr 1 KWW Konfederacja, Korwin, Braun, Liroy, Narodowcy:

1. Godek Kaja Urszula,
2. Błaszczyk Stefan,
3. Szewczyk Marek Wacław,
4. Zaleśna Katarzyna Anna,
5. Korwin-Mikke Jacek Baltazar,
6. Strus Sylwia,
7. Nitecka Ewa Alicja,
8. Witaszek Sławomir,
9. Drzewiński Piotr Michał,
10. Mojzesowicz Wojciech.

Lista nr 2 KW Wiosna Roberta Biedronia:

1. Piechna-Więckiewicz Paulina Krystyna,
2. Fajdek Patryk,
3. Żmijewska Aleksandra Małgorzata,
4. Grzychtal Sławomir Włodzimierz,
5. Żabicka Monika Maria,
6. Karniewicz Mateusz,
7. Piasecka Anna,
8. Maćkowiak Patryk,
9. Ziemnicka Małgorzata Maria,
10. Marzec Marcin.

Lista nr 3 KKW Koalicja Europejska: PO, PSL, SLD, .Nowoczesna, Zieloni:

1. Kalinowski Jarosław,
2. Rosati Dariusz Kajetan,
3. Sitarski Ireneusz Robert,
4. Kalinowska Katarzyna,
5. Wojtunik Paweł,
6. Kubalewski Wojciech Marian,
7. Uchwał Aneta,
8. Lanc Elżbieta,
9. Kraska-Romanowska Beata,
10. Hibner Jolanta Emilia.

Lista nr 4 KW Prawo i Sprawiedliwość:

1. Bielan Adam Jerzy,
2. Koc Maria Zofia,
3. Kuźmiuk Zbigniew Krzysztof,
4. Małecki Maciej,
5. Kwiecień Anna,
6. Czartoryski Arkadiusz,
7. Wargocka Teresa Anna,
8. Krzętowska Agnieszka Maria,
9. Romanowski Rafał,
10. Opioła Marek.

Lista nr 5 KKW Lewica Razem – RAZEM, UNIA PRACY, RSS:

1. Olko Dorota Zofia,
2. Dobrowolski Mateusz,
3. Żytkowska-Prus Anna Izabela,
4. Piórowicz Jerzy Wojciech,
5. Adamczyk Małgorzata Joanna,
6. Trysiński Piotr,
7. Kosiec Justyna Agnieszka,
8. Matyjaszek Artur Mariusz,
9. Sarnowska Weronika Natalia,
10. Płatos Sławomir.

Lista nr 6 KWW Kukiz’15:

1. Husiew Barbara,
2. Piłka Marian,
3. Pater Agata Bożena,
4. Lechowski Krzysztof Grzegorz,
5. Klimkowski Sławomir,
6. Bordzio-Berus Irena,
7. Frydryk Jakub,
8. Jędrzejewski Robert Witold,
9. Pomorska Karolina Agnieszka,
10. Sankowska-Grabczuk Lidia Izabela.

Lista nr 7 KWW Polska Fair Play Bezpartyjni Gwiazdowski:

1. Rosiewicz Andrzej Wacław,
2. Gajowniczek Krzysztof,
3. Budzyńska Jadwiga Barbara,
4. Kloch Adam Roman,
5. Marciniak Elżbieta,
6. Kłobukowski Paweł,
7. Długołęcki Mariusz,
8. Lenart Karolina,
9. Kępa Justyna Joanna,
10. Kowalik Rafał Grzegorz.

Lista nr 8 KW Jedność Narodu

1. Starosielec Romuald Tadeusz,
2. Połanecki Paweł Mieczysław,
3. Żebrowska Irena Małgorzata,
4. Ciechanowicz Jan,
5. Szmigiel Beata,
6. Maciejewski Jakub,
7. Maroszek Adam Jarosław,
8. Raczyńska Jolanta,
9. Szczypiór Jolanta Elżbieta,
10. Janowski Gabriel.

Polecamy: Tam gdzie bije serce Europy [FOTO]




O trasie S10, DK-62, służbie zdrowia i… zabawie w piaskownicy

Trasa S10 to temat, który praktycznie każdemu mieszkańcowi Płocka jest bardzo bliski. Od lat bowiem toczą się rozmowy o tym, aby trasa była wyznaczona jak najbliższej naszego miasta. W sprawie odbyło się też kilka dyskusji na sesjach rady miasta, na które byli zapraszani parlamentarzyści czy ministrowie. – Chcieliśmy bowiem usłyszeć, jakie działania były podjęte w tych dwóch ważnych, kluczowych dla Płocka tematach komunikacyjnych? – zadał na początku konferencji prasowej prezydent Andrzej Nowakowski. 

– Zarówno trasa szybkiego ruchu S10, jak i DK-62 to ważne inwestycje z punktu widzenia rozwoju naszego miasta. Natomiast są to decyzje, które nie leżą w gestii prezydenta miasta, ale zapadają one na poziomie ministerstwa. – Ostatnie prawie 4 lata to niestety czas z tej perspektywy stracony. Ostatnie realne decyzje związane z realizacją budowy S10, to te podjęte przez ówczesny rząd premier Ewy Kopacz (PO-PSL), były to decyzje o przybliżeniu trasy szybkiego ruchu do Płocka. Później w tym temacie była głucha cisza i nic się na dzień dzisiejszy nie zmieniło – mówił prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.  – Działania, które się pojawiają to są działania pozorowane. A wszyscy doskonale wiemy w jak trudnej sytuacji komunikacyjnej jesteśmy.

W kontekście DK-62 dokładnie mija rok od podpisania porozumienia między Płockiem, a Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad na realizację inwestycji. Miasto oprócz dokumentów w tej sprawie zobowiązało się także do partycypacji w kosztach. – Minął rok i nic w tym temacie się nie wydarzyło – podkreślił prezydent. – Jedyna informacja jest taka, że GDDKiA planuje przystąpić do rematu „62” ale od granic Płocka w stronę Wyszogrodu. Nasz płocki odcinek znowu leży odłogiem – mówił prezydent.

– Brak konkretnych działań jest złym znakiem dla naszego miasta, jest także bardzo irytujący zwłaszcza w kontekście różnego rodzaju deklaracji i obietnic pojawiających się podczas różnych konferencji prasowych i opowiadania historii na temat budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego czy też drugiego lotniska w Radomiu na miejscu już istniejącego, z którego i tak nikt nie chce latać. Słyszymy też, że będziemy w 30 min dojeżdżać do Warszawy, podczas gdy nie jesteśmy w stanie przystąpić do realizacji jednej, prostej inwestycji jaką jest budowa drugiej nitki ul. Wyszogrodzkiej – tłumaczył Nowakowski. 

– Z jednej strony próbujemy karmić mieszkańców historiami i bajkami o tym, że jak to będzie pięknie. A z drugiej strony kiedy wystarczy przystąpić do porozumienia, znaleźć kilka milionów złotych, to okazuje się, że tych pieniędzy po prostu nie ma – stwierdził Andrzej Nowakowski. – Wyrażam swój głęboki sprzeciw wobec tego rodzaju braku działań, ponieważ przez 4 lata ten rząd w płockiej sprawie nie zrobił nic. 

Na konferencji obecna była także poseł Elżbieta Gapińska, która od początku jestem posłem zabiegała, aby trasa S10 była jak najbliżej Płocka. – Udało nam się uzyskać zgodę premier Ewy Kopacz. W październiku 2015 roku została taka propozycja wpisana do realizacji. Okazuje się niestety, że nic się w tym względzie nie dzieje – poinformowała dziennikarzy. – Tylko w tej kadencji interpelowałam w tej sprawie trzy razy i cały czas otrzymuję odpowiedzi, że coś się będzie działo, ale nie wiadomo kiedy.

– Ostatni raz w tej sprawie pisałam w styczniu tego roku i odpowiedź mniej więcej brzmi tak, że w następnej perspektywie unijnej, pod warunkiem, że będą zwiększone środki na tego typu działania – wyjaśniała. – Obawiam się, że będziemy mieli problem, żeby doczekać się realizacji tego zadania. A nie muszę chyba nikogo przekonywać, jak ważna jest to inwestycja dla Płocka. Podpisując porozumienia z prezydentem Płocka, nic przy tym nie robiąc, pokazuje jak rząd PiS, traktuje nasze miasto – mówiła poseł. 

Prezydent zaznaczył, że to co miasto mogło zrobić w jego granicach, pozyskując środki unijne, to zostało zrobione. – To co leży w kwestii rządu leży odłogiem – podkreślił. Nie ukrywał, że ma ogromne pretensja do parlamentarzystów PiS, którzy nie umieli przekonać ministra do działań i decyzji, które nie budowałyby “wyimaginowanego portu lotniczego, który będzie Chiny obsługiwał tylko drugą nitkę ul. Wyszogrodzkiej”. – Dla mnie to jest zestawienie pusto brzmiących deklaracji i haseł z rzeczywistością, która okazuje się, przerasta możliwości obecnego rządu i obecnych parlamentarzystów. A bardzo groteskowe jest to mieszanie łopatami w piaskownicy i deklaracja, że na miejscu już istniejącego portu, ktoś zbuduje jeszcze większy – podsumował. 

Z kolei Dariusz Rosati, który w najbliższych wyborach będzie ubiegał się o mandat europosła z naszego okręgu opowiedział, jak po dwóch miesiącach, które jeździ po Mazowszu, i spędził je na spotkaniach z mieszkańcami, z przedstawicielami samorządu oraz wieloma organizacjami, ma jasny pogląd na to, czego mieszkańcy oczekują i co stanowi źródło głównych kłopotów.  – Zacznę właśnie od spraw infrastruktury komunikacyjnej, bo jest to z pewnością temat numer jeden. Podzielam pogląd, że sytuacja komunikacyjna Płocka jest na granicy skandalu. Jest to jedyne miasto stutysięczne w Polsce, które do najbliższej autostrady ma 50 km, i które oddalone jest od Warszawy zaledwie 120 km, a połączenie kolejowe trwa 3,5 godz. Radom też jest w trudnej sytuacji, bo tam też połączenie kolejowe jest nie najlepsze, bo do stolicy jedzie się ok. 2 godz. Problem jednak też dotyczy innych miast na Mazowszu – Ostrołęki i Siedlec również – wymieniał Dariusz Rosati.

–  Dlaczego o tym mówimy – pytał kandydat. – Jeżeli mówimy o wyrównywaniu szans, gdzie wyraźnie wyróżnia się bogata Warszawa od całego regionu, to jednym z głównych czynników, które wyrównuje szanse jest infrastruktura komunikacyjna. Podzielam opinię, że rząd manipuluje opinią publiczną, obiecując megalomańskie projekty w postaci CPK, który według wstępnych szacunków ma kosztować nawet do 70 mld zł na co nie ma pieniędzy ani w Polsce, ani w Europie na tego typu inwestycje – wyraźnie podkreślił.

– Drugim priorytetem jest, że trzeba się starać o więcej pieniędzy na służbę zdrowia – zauważył. Mamy w Polsce poważny, zbliżający się dużymi krokami kryzys w służbie zdrowia, dlatego że środki, którymi dysponuje rząd idą na prezenty wyborcze – mówił otwarcie europarlamentarzysta. 

Według Rosatiego środki nie są przeznaczane na zaspokajanie elementarnych potrzeb w dwóch kluczowych dla Polaków obszarach – opiece zdrowotnej i edukacji. – Należy doprowadzić do tego, aby z pieniędzy unijnych można było finansować wyposażenie szpitali, budować nowe placówki służby zdrowia i w tym kierunku będę mocno zabiegać.

Trzecim obszarem, o którym mówił podczas konferencji Rosati, jest polityka senioralna, czyli dążenie do tego, aby w Polsce było więcej środków na aktywizację osób będących na emeryturze. – Klamrą spinającą te trzy obszary jest budżet unijny i to jest kluczowa sprawa. Na jesieni będą negocjacje dotyczące podziału środków unijnych. W mojej ocenie europosłowie PiS i ten rząd niestety nie są w stanie załatwić dla Polski znaczących środków – zaznaczył. 

– Już ponosimy konsekwencje tego, że rząd PiS doprowadził do otwartego konfliktu z Brukselą dlatego też projekt budżetu, który wyszedł z komisji budżetu Unii jest już okrojony o 25 proc. A jednym z powodów ograniczenia środków dla Polski, jest fakt, że rząd polski masowo narusza praworządność i jest oskarżany o łamanie polskiej konstytucji – tłumaczył profesor.

– Zadaję państwu retoryczne pytanie: kto jest w stanie załatwić więcej pieniędzy dla Polski w nadchodzącej perspektywie, czy ci którzy są w stałym konflikcie z Unią Europejską i obrzucają ją obelgami – można powiedzieć, czy formacja polityczna taka, którą reprezentuję, i która ma na koncie cały szereg sukcesów? – zadawał pytanie. – Kto jest w stanie załatwić więcej pieniędzy, czy ci którzy wyprowadzają flagi Unii z gabinetów, czy ci którzy z dumą noszą flagę UE, bo członkostwo w Unii jest nie tylko źródłem dumy, ale także impulsów rozwojowych, które pozwalają się Polsce szybciej rozwijać? – podsumował pytaniem.

– Warto postawić na tych, którzy są w stanie dla Polski pozyskać realnie większe środki niż do tej pory, a nie o ¼ mniejsze. Te pieniądze, dla wielu, mogą być rzeczą wirtualną ale to jest rzeczywistość naszego miasta i regionu. To są konkretne wyremontowane ulice, zbudowane kilometry dróg rowerowych, nowe hybrydowe autobusy, które jeżdżą po naszych ulicach. To także mnóstwo projektów miękkich, o których rzadko mówimy i które także wyrównują szanse – nawiązał na koniec do wyborów parlamentarnych prezydent Płocka. – Warto postawić na tych, którzy nie boją się rozmawiać, którzy nie boją się także stać na straży interesu Polski w Unii Europejskiej.




A jednak deforma, a nie reforma. NIK nie zostawia suchej nitki na reformie oświaty

Pomimo zapewnień minister Anny Zalewskiej cała reforma edukacji okazała się ogromnym niewypałem. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie nie zostawia suchej nitki, ani na minister, ani na reformie. NIK z całą bezwzględnością wytyka rażące błędy w reformie. 

Wprowadzone w niecałe dziewięć miesięcy zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrażane. Minister nie dokonał rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy. Subwencja oświatowa, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 proc, a wydatki samorządów na szkoły powiększyły się o 12 proc. – czytamy we wprowadzeniu do raportu Najwyższej Izby Kontroli o reformie edukacji w oświacie.

Wątpliwości NIK budzi także proces przygotowania nowych podstaw programowych. Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów. Reforma spowodowała pogorszenie warunków nauczania w części szkół – lokalowych, czy wyposażenia sal w pomoce dydaktyczne. Z powodu konieczności przyjęcia do szkół tzw. podwójnego rocznika przed ogromnym wyzwaniem postawiono powiaty i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Od września br. naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. absolwentów VIII klas szkół podstawowych – wynika z danych przedstawionych przez NIK.

“Wprowadzona 1 września 2017 r. reforma oświaty, zakładająca m.in. likwidację gimnazjów i wydłużenie nauki w szkołach podstawowych do ośmiu lat, to najgruntowniejsza i najszybciej przeprowadzona zmiana w historii polskiego szkolnictwa, od czasu wprowadzenia gimnazjów w 1999 r. Od przyjęcia zmian w Prawie oświatowym w grudniu 2016 r., do wprowadzenia reformy 1 września 2017 r. minęło niecałe dziewięć miesięcy. W tym czasie zmieniły się niemal wszystkie elementy systemu szkolnictwa, począwszy od struktury szkół przez podstawy programowe i nowe podręczniki, a skończywszy na konieczności dostosowania budynków placówek i ich wyposażenia. Szczególne obawy rodziców budziła kumulacja roczników w I klasie szkół średnich w roku szkolnym 2019/2020.

NIK ocenia, że Minister Edukacji Narodowej w latach 2016-2018 nierzetelnie przygotował i wprowadził zmiany w systemie oświaty. Przygotowując reformę nie przeanalizował rzetelnie finansowych i organizacyjnych skutków projektowanych zmian. Nie dysponował m.in. pełnymi i rzetelnymi informacjami na temat kosztów reformy. Minister przewidywał, że reforma będzie sfinansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz oszczędności samorządów. W latach 2014 – 2017 wydatki organów prowadzących na zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc. W tym czasie udział środków subwencji w tych wydatkach spadł z 63 proc. do 60 proc. Dodatkowo Minister błędnie założył, że reforma przyniesie samorządom oszczędności z tytułu dowożenia dzieci – w latach 2017-2018 miało to być 82 mln zł, podczas gdy wydatki te wzrosły o ponad 67 mln zł.

Podwójny rocznik 

Efektem wprowadzonych reformą zmian jest wystąpienie tzw. podwójnego rocznika. W rekrutacji do klas I szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w roku szkolnym 2019/2020 biorą udział absolwenci III klasy gimnazjum i VIII klasy szkoły podstawowej. Łącznie jest to ponad 705 tys. uczniów. To oznacza, że szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe we wrześniu 2019 r. muszą przyjąć o blisko 370 tys. więcej uczniów.

Tymczasem Minister nie przeprowadził rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów. Dane, które Minister analizował, były niepełne i ograniczyły się do dostępności sal z 13 proc. szkół – wzięto pod uwagę tylko samodzielne licea ogólnokształcące. Pominięto pozostałe szkoły, tj. technika i szkoły branżowe I stopnia, jak również szkoły funkcjonujące w zespołach.

Z danych kuratorów oświaty ze stycznia 2019 r. wynikało, że stan przygotowań do przyjęcia podwójnego rocznika był różny w skali kraju. Liczba oferowanych miejsc w stosunku do liczby uczniów przystępujących do rekrutacji była mniejsza w ośmiu województwach (np. w województwie wielkopolskim o ponad pięć tys.) i większa w siedmiu województwach (np. w województwie podkarpackim o ok. 11,5 tys.).

NIK ustaliła, że nie wszystkie szkoły ponadpodstawowe i ponadgimnazjalne, które od 1 września 2019 r. będą się mierzyć z przyjęciem absolwentów zarówno gimnazjów jak i podstawówki posiadają wyposażenie niezbędne do realizacji wszystkich przedmiotów. Nieprawidłowości stwierdzono w 19 proc. skontrolowanych szkół ponadgimnazjalnych.

NIK zwraca uwagę, że zjawisko tzw. podwójnego rocznika, ze względu na jego złożoność i szybki czas wdrażania, obserwuje się w polskim systemie edukacji po raz pierwszy. Komisje rekrutacyjne w szkołach przeprowadzą odrębnie postępowania rekrutacyjne dla absolwentów gimnazjum i absolwentów szkoły podstawowej. W postępowaniach zastosowano takie same ustawowe kryteria rekrutacyjne, ale inny sposób przeliczania na punkty wyników egzaminu gimnazjalnego i egzaminu ósmoklasisty z uwagi na różny ich zakres.

Podstawa programowa

NIK ocenia, że prowadzony przez Ministra proces przygotowania nowych podstaw programowych był nierzetelny. Tylko 20 proc. ekspertów je opracowujących było rekomendowanych przez instytucje związane z systemem oświaty. Pozostałych wybrał Minister w sposób autonomiczny. Ponadto podstawę programową wychowania do życia w rodzinie dla szkół ponadpodstawowych tworzyli pracownicy Ministerstwa, a nie – jak w pozostałym przypadku – zespoły ekspertów.

Nowa podstawa programowa, która została zaprojektowana jako spójna całość dla cyklu nauczania w klasach I-VIII dla uczniów rozpoczynających naukę w wieku 7 lat, objęła także uczniów nowo powstałych klas VII i VIII, którzy dotychczas realizowali podstawę programową w cyklu 6-letnim, a także uczniów, którzy rozpoczęli naukę w wieku 6 lat. Izba zauważa także, że podręczniki szkolne opracowywane przez wydawców powstawały na podstawie projektów nowej podstawy programowej.

NIK zwraca również uwagę na ryzyko wadliwej konstrukcji nowych podstaw programowych, wskazanych m.in. przez Rzecznika Praw Dziecka. Mogłoby być one zniwelowane poprzez weryfikację tych podstaw przez ekspertów wybranych w sposób przejrzysty i transparentny. Potrzebę weryfikacji lub zmiany podstawy programowej tak, aby dostosować treści w niej zawarte do możliwości uczniów i nauczycieli, potwierdziła blisko jedna trzecia (31 proc. z 2,8 tys.) uczestniczących w badaniu kwestionariuszowym NIK dyrektorów szkół podstawowych. Zdaniem respondentów obowiązująca podstawa programowa jest zbyt obszerna, nieprzystająca do realiów szkolnych i przede wszystkim bardzo obciążająca dla uczniów. Ponadto wskazywano, że wiele treści jest zbędnych, a w konsekwencji nie ma czasu na utrwalanie rzeczy potrzebnych i ważnych.

NIK wielokrotnie, we wcześniejszych kontrolach, zwracała uwagę na mankamenty i braki w szkołach. Jednak w związku z wprowadzonymi od 1 września 2017 r. zmianami w systemie oświaty, warunki nauczania w jednej trzeciej szkół (ponad 34 proc.) jeszcze bardziej pogorszyły się, a w ponad połowie placówek (ponad 56 proc.) nie poprawiły się. Ze względu na problemy lokalowe części szkół podstawowych, wzrósł współczynnik zmianowości, co wiąże się z dłuższą pracą placówek.

Przykładowo przesunięto rozpoczęcie lekcji na godzinę 7:10 i odnotowano przypadki kończenia obowiązkowych zajęć o 18.15. W 22 proc. szkół podstawowych zmniejszyła się dostępność pracowni przedmiotowych, czy sal gimnastycznych (częściej lekcje wychowania fizycznego odbywały się w innych miejscach, np. na korytarzu). Wygospodarowanie nowych sal lekcyjnych odbywało się kosztem ograniczenia dostępu do innych pomieszczeń, np. zmniejszano powierzchnie świetlicy.

Cały raport dostępny jest na stronie Najwyższej Izby Kontroli.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli.
Fot. MEN.




Skutery wodne przecinały wody Wisły z zawrotną prędkością. Dwa dni zawodów w Płocku [FOTO]

Na starcie zameldowało się prawie 50 najlepszych polskich zawodników. Udział w zawodach wzięli również zawodnicy z Rosji, Litwy, Czech zatem swobodnie można powiedzieć, że były to zawody międzynarodowe. Zmagania zawodników trwały dwa dni – sobotę i niedzielę (18-19 maja).

Widowiskowy sport na płockie nabrzeże przyciągnął rzesze widzów, nie tylko płocczan, ale także mieszkańców powiatu. Starty skuterów, ryk silników o mocach przekraczających 500 KM, fontanny wody i fale rozbijane przez mknące z dużymi prędkościami skutery, zapewniły widzom niezapomniane emocje i wyjątkowy spektakl, w którym główna rola przypadła królowej polskich rzek – Wiśle.

Rejonowe Płockie WOPR Motorowodne Mistrzostwa Polski Skuterów Wodnych organizowało po raz trzeci. Warto dodać, że w Płocku rozpoczął się cykl zawodów o miano najlepszych sterników pływających na skuterach wodnych w roku 2019.

Polecamy galerię zdjęć autorstwa Grzegorza Lenkiewicza

 




Szykuje się super impreza. Piknik rodzinny z mnóstwem atrakcji. Dojazd za darmo! [ROZKŁAD JAZDY]

Slalom, dachowanie, pożar, rozcinanie wraku, to tylko niektóre z atrakcji, które przygotowano dla mieszkańców Płocka i powiatu płockiego w sobotę, 18 maja, w Komunikacji Miejskiej w Płocku. Spółka zaprasza na Finał Konkursu Kierowca Roku 2018 i Piknik rodzinny. Impreza odbędzie się na terenie zajezdni KM Płock (ul. Przemysłowa 17) w godz. 9.00 – 17.00.

Jak co roku przygotowano dla uczestników wydarzenia mnóstwo atrakcji m.in.: strefa dla dzieci. A w niej tor przeszkód, samochodziki, pluszowe miasteczko, wata cukrowa, kolorowe malowanie twarzy, dzieci w kilka minut mogą zmienić się w groźnego tygrysa, czy słodkiego misia. W mini zoo każdy będzie mógł dotknąć węża, czy pająka. Zabawy, tańce, konkursy integracyjne, kącik malowanek – to tylko mała zapowiedź tego co czekało na milusińskich w sobotę.

Podczas gdy dzieci będą się bawić, dorosłym w tym czasie zostanie przybliżonych kilka aspektów związanych z bezpieczeństwem na drogach m.in. w symulatorze dachowania – każdy będzie miał okazję sprawdzić co dzieje się z nami i autem podczas dachowania. – Będziemy zachęcać także do zdjęcia nogi z gazu – tu pomocny będzie symulator zderzenia czołowego, oprócz tego przygotowaliśmy także symulator poduszki powietrznej, czy alkogogle. Pokażemy także jak bezpiecznie przewozić dzieci w fotelikach samochodowych – przybliża szczegóły Kinga Wochowska, rzecznik prasowy KM Płock.

– Nasi partnerzy z Państwowej Straży Pożarnej w Płocku zaprezentują, jak wygląda ich praca na miejscu wypadku drogowego. Uczestnicy będą mieli okazję zobaczyć, jak wygląda rozcinanie wraku i ewakuację osoby poszkodowanej – dodaje.

To jeszcze nie wszystko. Tego dnia poznamy Kierowcę Roku KM Płock 2018 r. Dziesięciu najlepszych kierowców będzie rywalizować między sobą w 7 konkurencjach. – Sprawdzimy ich wiedzę z przepisów ruchu drogowego, z wiedzy o KM, jak poradzą sobie w ekstremalnych przypadkach takich jak: pożar autobusu, czy konieczność udzielenia pierwszej pomocy pasażerowi, zaprezentują także swoje umiejętności z zakresu precyzyjnego manewrowania pojazdem – wymienia rzecznik prasowy spółki.

Komunikacja Miejska przygotowała także poczęstunek, zaprasza na kiełbaskę z grilla.

Aby ułatwić płocczanom dojazd na Piknik, Komunikacja Miejska tego dnia uruchomi specjalną piknikową, bezpłatną linię.




Władysław Kosiniak-Kamysz w Płocku: Obecnie rządzący to fałszywi obrońcy polskiej wsi  

Kiedy na konwencji przedwyborczej Koalicji Europejskiej, która odbyła się w minioną sobotę w Płocku, zakończyło się wystąpienie Grzegorza Schetyny  szefa Platformy Obywatelskiej, który przedstawiał główne założenia programowe Koalicji, na scenę został poproszony Władysław Kosiniak-Kamysz lider Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Szefa PSL przywitano bardzo żywiołowo. – Dziękuję bardzo, ale tu nie jest najważniejsza jedna osoba, najważniejsza jest wspólnota Koalicji Europejskiej, a w niej najważniejsza jest wspólnota Polaków – podziękował skromnie ze sceny. Na początku swojego wystąpienia mówił o rodzinie, jak zaznaczył nie bez przyczyny. – Rodzina jest najważniejsza. Można pełnić wielkie funkcje, ale jak wracasz do domu i widzisz uśmiech swojego dziecka, to jest to najważniejsza rzecz na świecie – nie ukrywał wzruszenia. Warto dodać, że lider PSL kilka dni temu został dumnym tatą małej Zosi.

– Te ostatnie dni, pomimo szczęścia, które nas spotkało, pokazały, w jak trudnym miejscu jest nasza ojczyzna, jak bardzo jesteśmy podzieleni. Nie wyobrażałem sobie, że dziecko, które jeszcze doby nie skończyło, można zaatakować. Tego nie zrobił nawet nasz przeciwnik polityczny, a zrobiła to osoba duchowna – tłumaczył. – Mam dla niego jedną odpowiedź – modlitwę i znak pokoju – podkreślił. – W ujęciu ogólnospołecznym musimy z tego wyciągnąć wnioski. Jak bardzo dziś Polska jest podzielona, jak idea wspólnoty narodowej została zniszczona przez rządzących, którzy są opanowani ciężką chorobą nienawiści. Burzy się wspólnotę narodową, burzy się wspólnotę między Polakami, niszczy się bezpieczeństwo Polski i Polaków – podkreślił.

– To jest wielkie zadanie Koalicji Europejskiej zwyciężyć w tych wyborach. Nie dla ambicji politycznych, ale dlatego aby zjednoczyć ponownie Polaków, przywrócić Polsce braterstwo. To jest nasze zobowiązanie pokoleniowe. Nie na te wybory, ale na dekady, bo mężowie stanu myślą o następnych pokoleniach, a nie tylko o następnych wyborach. Po to idziemy razem w tej różnorodności – tłumaczył lider Ludowców.

– Wielu też dziś próbuje odsądzić nas od czci i wiary – nas Ludowców – podkreślił. – Ludowców, którzy na sztandarach mają Bóg – Honor – Ojczyzna, którzy z dumą zawsze rozpoczynają swoje święta od mszy świętej. Próbuje się nas dzisiaj od tej wiary odsądzić. Ale nie ma takiej możliwości. My wiemy, pod jakim sztandarem idziemy, wiemy z jakich korzeni wyrastamy. Nie damy podciąć korzeni chrześcijańskich ani w Polsce ani w Europie. Ale na politykę w Kościele nie ma naszej zgody – wyraźnie zaakcentował.

Lider PSL przeszedł w swoim wystąpieniu do tematu konstytucji. – To bardzo ważne, aby jej przestrzegać. W preambule konstytucji autorstwa Tadeusza Mazowieckiego są rzeczy niezwykle ważne. Tam jest powiedziane: My Naród Polski. Konstytucja dotyczy wszystkich obywateli – zarówno tych, którzy wierzą w Boga, jak i nie podzielający tej wiary. Konstytucję ustanowiono dla wszystkich Polaków, a nie dla wybranych – tłumaczył. – Polska jest wspólnotą narodową i każdy ma się tutaj czuć dobrze, niezależnie skąd pochodzi, niezależnie jaki ma status materialny, niezależnie czy jest ze wsi czy z miasta. To jest nasz wspólny kraj. Zrobimy wszystko, aby wygrać te wybory i zjednoczyć naród, bo ludzi dobrej woli jest więcej – podkreślił, nie ukrywając wzruszenia. – Zjednoczymy Polaków – zapewnił. – Nie pozwolimy na wojny religijne, a tym którzy tak często Pana Boga mają na ustach, chciałbym zadedykować słowa jednego z mazowieckich rolników, który przytoczył słowa św. Augustyna: Miłość idzie na dwóch nogach – miłości do Boga i do bliźniego. Zapewniam wszystkich, że PSL nie utyka w tej drodze.

Następnie lider Ludowców przybliżył program Koalicji Europejskiej nazwany Narodowym Programem Rozwoju Wsi, który skierowany jest dla rolnictwa oraz terenów wiejskich. Zanim jednak to zrobił, wykazał listę zaniedbań przez obecną władzę w obszarze wsi. – Często nasi konkurenci mówią “wiarygodność, skuteczność – to są nasze atuty”. To sprawdźmy, jak to wygląda w sprawach rolnych – rozpoczął.

– Miały być podwojone dopłaty, zrównane z niemieckimi. Miał być wprowadzony Narodowy Holding Spożywczy, miały być zatrzymane choroby, które rozprzestrzeniają się na terenie Polski, szczególnie Afrykański Pomór Świń, z trzech ognisk, które były, zrobiło się ponad dwieście, co spowodowało likwidację 70 tys gospodarstw, miała być odnowa hodowli koni w Janowie – wymieniał. – Co z tego wszystkiego zostało? – Dzisiaj grupą najbardziej wyzyskaną są polscy rolnicy, bo oni w wielu miejscach zaufali obecnej władzy. Zostali wyzyskani, oszukani i odrzuceni. PiS – dzisiaj rządzący, to są fałszywi obrońcy polskiej wsi – nie szczędził gorzkich słów. 

– Wynegocjowaliśmy 32 mld zł na polskie rolnictwo, to jest największy budżet z dotychczasowych na polskie rolnictwo i rządzący nie potrafią tego wykorzystać. Nie ma modernizacji wsi, nie ma modernizacji gospodarstw, jest kompletna ignorancja i obłuda w działaniu na rzecz polskiej wsi. To są obłudni faryzeusze, którzy idą na polską wieś tylko po głosy.

– Zgłaszają się do nas zrozpaczeni hodowcy i mówią, że miało być więcej, miało być po pięćset plus na krówkę, sto złotych na świnkę. Szybko mówimy, sprawdzam! – Minister rolnictwa obcina wydatki w tym roku z projektowanych ok. 90 mln zł do 40 mln zł. To jest to wsparcie panie Ardanowski, to jest to wsparcie dla polskich hodowców panie Jurgiel? – pytał ze sceny. – Wy jesteście obłudni w tym co mówicie. Niszczycie polskich hodowców. Jesteście oszustami w tym względzie – nie ukrywał emocji.  – Mówią o patriotyzmie lokalnych, a pozwalają na większy import do Polski np. zboża z Ukrainy – podsumował. 

Co proponuje Koalicja Europejska?

Narodowy Program Rozwoju Wsi, który ma być finansowany ze środków Unii Europejskiej. – Jeżeli dojdziemy do władzy zwiększymy budżet na rolnictwo – zapewniał lider Ludowców. Punktem głównym jest zrównanie dopłat dla rolników z europejskimi. – Dopłata nie może być mniejsza niż 280 euro do hektara dla rolnika i ani euro mniej. Kolejnym założeniem jest program Aktywny Rolnik – dopłata dla tych, którzy ciężko pracują na roli. KE stawia również w swoim programie na Odnawialne Źródła Energii, ze względu na bezpieczeństwo energetyczne, ochronę środowiska, ale również stabilizację dochodów rolniczych. – Wprowadzimy powszechny program dopłat do odnawialnych źródeł energii – mówił. – Przejdziemy na zieloną stronę mocy!

Kolejnym puntem jest bezpieczeństwo hydrologiczne. – To jest to co dotyka północną i środkową Polskę, również ziemie płocką, susza jakiej nie widziano od pokoleń. Trzeba zbudować małą retencję, trzeba zbudować przydomowe sadzawki, trzeba zatrzymać wodę. KE proponuje Program Małej Retencji, który umożliwi zatrzymanie wody dla polskiego rolnictwa.

– Nasi konkurenci nam zarzucali, że najwięcej sprywatyzowaliśmy, to jest oczywiście bzdura, bo najwięcej prywatyzacji odbyło się w latach 1997 – 2001, kiedy nie rządził PSL. Chcemy oddać w ręce rolników spółki tj. Polski Cukier i inne, które pod rządami PiS fatalnie funkcjonują. Oddać je pod rządy najlepszych rolników, którzy muszą mieć w nich swój udział. – Tak będziemy wspierać najlepszą polską żywność.

Jarosław Kalinowski i 26 maja! 

– A wiecie kto to zrobi najlepiej? – pytał. – Jarosław Kalinowski – odpowiedział sam sobie. – Zacznę od najważniejszej roli, którą pełni w życiu. Jest ojcem, mężem, dziadkiem. Jarka Kalinowskiego nikt nie musi uczyć, jak wychowywać po chrześcijańsku, jak wychowywać dobrze swoje dzieci i wnuki. Co więcej, nikogo z Ludowców nie trzeba tego uczyć, my to dobrze wiemy – mówił Kosiniak-Kamysz, za co zebrał gromkie brawa. – Jarosław Kalinowski, który negocjował wejście Polski do Unii razem z Leszkiem Millerem, który walczył o każdą złotówkę z UE dla polskiego rolnictwa. – On wie o co chodzi, zna się na uprawie, zna się na robocie, zna się na ciężkiej pracy – Kosiniak-Kamysz chwalił europosła, a także “jedynkę” na liście mazowieckiej do Europarlamentu w najbliższych wyborach.

– To jest najlepsza lista, lista nr 3.! Chciałbym wszystkich moich rodaków poprosić o to, żeby poszli na te wybory, żeby oddali głos na Koalicję Europejską, która składa się z różnych partii, ale łączy nas jeden wspólny, wielki mianownik – silna Polska w Europie, równe szanse dla wszystkich, dbanie o wieś i miasto, dbanie o wszystkich obywateli niezależnie skąd pochodzą. Proszę was o ten głos za Polską silną, zjednoczoną – mówił Władysław Kosiniak – Kamysz. – Zjednoczyliśmy się w Koalicji, a 26 maja zjednoczmy się przy uranach.

Polecamy: Grzegorz Schetyna: Polska jest podzielona i niesprawiedliwa. Musimy pożegnać ten rząd




Grzegorz Schetyna: Polska jest podzielona i niesprawiedliwa. Musimy pożegnać ten rząd

Witam was w mieście premiera Tadeusza Mazowieckiego, który chodził tu do Małachowianki, najstarszego polskiego liceum. Myślimy o panu Tadeuszu, bo budując szeroką koalicję obywatelską, spełniliśmy jego marzenie o budowie szerokiego bloku demokratycznego. I tu właśnie chcę mówić o sprawach fundamentalnych, o tym co powinno być podstawą naszej wspólnoty, a o czym dzisiejsza władza zapomina – rozpoczął swoje przemówienie Grzegorz Schetyna, jeden z liderów Koalicji Europejskiej.

– Wszyscy widzimy, że Polska jest pęknięta. Rządzący robią wszystko, by podzielić Polskę na wieś i miasto, na religijnych i niereligijnych, na wykształconych i niewykształconych, w końcu na zwolenników PiS i zwolenników Koalicji Europejskiej. Ludzie mówią, że za tej władzy Polska jest podzielona, niesprawiedliwa i smutna. To trzeba zmienić. Musimy pożegnać ten rząd, zacząć być razem i w końcu zacząć się do siebie uśmiechać. Tworząc Koalicję Europejską pokazaliśmy, że jest to możliwe. Musimy zrobić kolejny krok, trzeba Polskę skleić, odnaleźć to co wspólne, a wtedy jako naród będziemy wielką siłą – podkreślił szef Platformy Obywatelskiej.

– Nie zaakceptujemy nad sobą żadnego władcy. A tym bardziej pana z dworem, który chce decydować, kto do wspólnoty narodowej może należeć, a kto nie. To nie jest po polsku, ani po europejsku. My chcemy równego traktowania, równości wobec prawa, równego dostępu do edukacji i opieki zdrowotnej.

Zauważył, że Europa może nam w tym pomóc, bo z jednej strony pilnuje praworządności, a z drugiej strony daje pieniądze na rozwiązywanie naszych problemów. Trzeba tylko umieć je wziąć. – Za 100 mld zł, które uzyskamy w nowym budżecie Unii Europejskiej ruszymy z trzema programami: europejska ochrona zdrowia, europejskie płace oraz narodowy program rozwoju wsi – ponieważ wiemy, jak to jest ważne – stwierdził.

Rolnicy i polska wieś

W trakcie wystąpienia zwrócił się do polskich rolników, którzy jego zdaniem, już wiedzą o tym, że wynegocjowane środki przez PiS, są o 15 mld zł mniejsze na polską wieś. – To jest odpowiedzialność i nieudolność rządów PiS. Europosłowie Prawa i Sprawiedliwości głosowali przeciw rezolucji, przygotowanej przez PO i PSL, dotyczącej rozwoju polskiej wsi. PiS był przeciw rezolucji gwarantującej pieniądze dla polskiej wsi. Politycy PiS to czyste szaleństwo, musicie się opamiętać – apelował.

– Przygotowaliśmy wspólnie Narodowy Program Odnowy Wsi. Mieszkańcy wsi muszą być tak samo traktowani jak mieszkańcy miast. Nie może być tak, że rzeczy dostępne w miastach, są jedynie marzeniem na wsi. Każdy Polak niezależnie gdzie mieszka, musi mieć dostęp do lekarza, do przedszkola dla swoich dzieci czy po prostu do sprawiedliwego startu. Każdy Polak musi się czuć się tak samo ważny i potrzebny, bez względu na to czy mieszka w stutysięcznym Płocku czy w 2 milionowej Warszawie. W małym miasteczku na zachodzie Polski czy na małej wsi na Podlasiu. Bez względu na to czy jest bogaty czy biedny, czy to kobieta czy mężczyzna. Narodowy Program Odnowy Wsi przywróci równość wszystkim Polakom.

– Jak przyjdzie wolność i równość, przyjdzie i braterstwo…

– Ta władza tego nie rozumie. Zamiast zasypywać podziały, pogłębia je. Zamiast godzić, tworzy nowe podziały. Panowie z PiS zapatrzeni na wschód na Rosję, na Turcję zapominają o tym co polskie. Zatem my im przypominamy. Bezpieczeństwo jest dla wszystkich bez wyjątku. Tak, dzieci nie głosują, są słabe, bezbronne i skazane na pomoc osób dorosłych – mówił do zgromadzonych. – Chcę dziś to głośno powiedzieć, że hańbą dla każdego państwa i polityka jest przymykanie oka na ich krzywdę. Jeżeli dziś władza kalkuje, że oprawca, pedofil jest wpływowy, może pomóc w wyborach i dlatego trzeba zostawić go w spokoju, to okrywa hańbą nie tylko siebie i urząd, który sprawuje ale też tych, którzy na nich głosują – Schetyna nie ukrywał emocji. 

Nawiązał także do walki z pedofilią. – To nie jest walka z kościołem, ale w obronie dzieci. Nie cofniemy się przed nikim, żaden pedofil nie schowa się ani w kurii, ani w żadnej partii, ani w sejmie – zaakcentował. Następnie poruszył sprawę policji, która ma być dla wszystkich “a nie dla ministra i prezesa”. – Policja nie jest od zaspokajania pomysłów i kaprysów jednej partii. Policja ma dbać o bezpieczeństwo każdego Polaka – bez wyjątku, a nie wycinać konfetti czy być wysyłana o świcie, by spektakularnie zatrzymać kobietę, bo namalowała jeden obraz. W Polsce i Europie ty ministrze i ty prezesie jesteście równi z panią Podleśną – podkreślił. – A jak tego nie rozumiecie, to do Rosji albo do Turcji ale sami, nie ciągnijcie za sobą całej Polski – dodał.

Gorszy sort

– Jak zostali potraktowani niepełnosprawni? Wszyscy to pamiętamy. Jak potraktowano nauczycieli? Czy z nimi rozmawiano jak równy z równym, jak Polak z Polakiem? Czy próbowano znaleźć sposób, aby niepełnosprawnym dać równe szanse? Czy ktoś się nad tym zastanawiał, że matka osoby niepełnosprawnej też ma prawo do życia i trzeba ją solidarnie wspierać. Czy ktoś rozmawiał z nauczycielami, jak wyrównać dostęp do edukacji na wsi i w mieście? – zadawał pytania lider PO. – Wszyscy widzieliśmy, że jedyne czego doczekali się protestujący to pogarda i arogancja – stwierdził.  – Niepełnosprawni, matki, nauczyciele spotkali się z politykami, którzy uważają się za lepszy sort. Grzegorz Schetyna uważa, że przykładów na narastające nierówności jest wiele i, że państwo musi te nierówności niwelować.

Ochrona zdrowia przede wszystkim

Jednym z najważniejszych zadań jakie Koalicja Europejska ma w programie jest wyrównanie życia na wsi i w mieście. A zadanie najpilniejsze to ochrona zdrowia. Grzegorz Schetyna podczas swojego przemówienia zwrócił się do sympatyków Prawa i Sprawiedliwości: – Wiem, że macie swoje poglądy i sympatie, wiem, że do wszystkiego was nie przekonamy, ale ochrona zdrowia na europejskim poziomie będzie też dla was. Wy też wiecie jakie to ważne. Wy też czekacie miesiącami, a czasami latami w kolejce do specjalisty. Nowotwór nie pyta o referencje partyjne. Proszę was w tej sprawie bądźmy zgodni i wszyscy uwierzmy, że to można i trzeba zmienić. Europejska ochrona zdrowia obejmie wszystkich bez wyjątku. Mamy program na ochronę zdrowia i wiemy, jak to zrobić – podkreślił.

– Nie może być tak, że matka z chorym dzieckiem zostaje sama, bo nie ma jak dostać się do lekarza. Nie możemy spokojnie patrzeć na to, że tych, których nie stać na prywatne wizyty, czekają do jednego lekarza potem do następnego. Często też na wsiach i w małych miastach oznacza to długie wyprawy. W wielu miejscach Polski jest tak, że w razie zawału, czas dojazdu karetki pogotowia jest tak długi, że nie daje szans na przeżycie. W niektórych rejonach Polski śmiertelność na choroby serca albo te związane z wylewem krwi do mózgu, jest o 40 proc. wyższa na wsi niż w mieście – przytaczał dane.

Rewolucja w Służbie Zdrowia

– Skrócenie czasu oczekiwania do lekarza specjalisty nie może być dłuższy niż 21 dni,
– Oczekiwanie na SOR’ze nie może trwać dłużej niż 60 min.,
– Europejski Program Walki z Rakiem,
– Każdemu kto przekroczy 50 lat będzie przysługiwał pełen pakiet zdrowotny,
– Opieka nad kobietą w ciąży i dzieckiem, czyli pełna dostępność do badań prenatalnych, opieka okołoporodowa na najwyższym europejskim poziomie, w tym bezwarunkowa możliwość znieczulenia,
– Norweski Program Szczepień – powszechny, pełny z najlepszymi szczepionkami na świecie,
– Osoby niepełnosprawne muszą się mierzyć z podwójną nierównością – obie trzeba zniwelować,
– Profilaktyka, czyli centra profilaktyczne w każdym województwie,
– Kompleksowy program walki ze smogiem.

– To programy, które dotyczą nas wszystkich – wyjaśnił Schetyna. – Oprócz tego są trzy, które dotyczą jedynie wsi. Pierwszy tj. Twój Lekarz, poprawiamy dostępność mieszkańców wsi do opieki zdrowotnej. Dzisiaj mężczyźni mieszkający na wsi, żyją średnio o 3 lata krócej, niż ci w miastach. Zwiększymy liczbę zespołów ratownictwa medycznego, uruchomimy programy profilaktyczne w powiatach. Drugi element to lepsza opieka, która obejmie kobiety i dzieci z gorszym dostępem do świadczeń zdrowotnych. Trzeci element to program sprawiedliwy start – ułatwimy życie rodzinom z dziećmi na wsi, aby nie musiały decydować się na przeprowadzkę w poszukiwaniu lepszej edukacji. Dofinansujemy edukację w małych miastach, aby wyrównać szanse na start – tłumaczył.

– Mamy równe prawo do godności, do sprawiedliwości, do niezwisłego sądu, do edukacji, do czystego powietrza, a przede wszystkim do ochrony zdrowia, czyli do życia. Potrzebujemy do tego solidarnej Europy. Wygramy wybory, zdobędziemy europejskie pieniądze i wprowadzimy nasze programy – europejską służbę zdrowia, europejskie płace i narodowy program odnowy wsi. Zrobimy to dla wszystkich, również dla tych, którzy na nas nie głosują. Wszyscy Polacy są wolni i równi, bez wyjątku zasługują na szacunek i lepsze życie. Zwyciężymy dla wszystkich 26 maja!

Oprócz szefa Platformy Obywatelskiej obecni byli wszyscy liderzy partii koalicyjnych: Władysław Kosiniak-Kamysz – Polskie Stronnictwo Ludowe, Katarzyna Lubnauer – Nowoczesna, Włodzimierz Czarzasty – Sojusz Lewicy Demokratycznej, oraz Marek Kossakowski – Zieloni. Nie zabrakło również wszystkich kandydatów z listy KE do Europarlamentu, władz Mazowsza, Powiatu, Miasta, parlamentarzystów, europarlamentarzystów. Widownia w płockim Teatrze była wypełniona po brzegi sympatykami Koalicji Europejskiej.




Dzięki tej inwestycji Płock wraca nad Wisłę [FOTO]

– Dzięki wykorzystaniu środków unijnych gruntownie odnowiliśmy płockie bulwary i powstrzymaliśmy degradację nadwiślańskich terenów – mówi prezydent Płocka Andrzej Nowakowski.

– Jestem przekonany, że łącząc na nowym nabrzeżu kilka różnych funkcji, m.in. rekreacyjnych, kulturalnych czy sportowych skutecznie ożywimy tę część miasta. Już pierwsze dni funkcjonowania odnowionych bulwarów pokazały, że cieszą się one bardzo dużą popularnością – dodaje.

Aktywizacja społeczno-gospodarcza

Inwestycja zaczęła się w sierpniu 2017 roku. Na realizację tego przedsięwzięcia Płock uzyskał dofinansowanie ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego na lata 2014-2020. Umowę o dofinansowanie – pod nazwą „Aktywizacja społeczno-gospodarcza zmarginalizowanych śródmiejskich przestrzeni miasta Płocka” – władze miasta zawarły rok później, 21 września 2018 roku. Całkowity koszt projektu oszacowano na 37,8 mln zł, dofinansowanie stanowi 23,7 mln (w tym 19,9 mln z EFRR, a 3,7 mln zł z budżetu państwa). Wkład własny Płocka wyniósł ponad 14 mln zł.

Projekt renowacji nabrzeża jest unikalny, podobnie jak unikalne jest miejsce, którego dotyczy. Płock jest jednym z najstarszych miast w Polsce, położonym w wyjątkowym pod względem krajobrazowym miejscu – na wysokiej, nadwiślańskiej skarpie, z której rozciąga się widok na szeroki Zalew Włocławski i rozległy Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy. Cechą charakterystyczną Zalewu jest występujące tu zjawisko tzw. cofki (północny wiatr wywołuje złudzenie, że fale poruszają się pod prąd rzeki).

W najstarszej części miasta – na Wzgórzu Tumskim – jest wiele zabytków architektury gotyckiej, znajdujących się na Europejskim Szlaku Gotyku Ceglanego. Wyróżniają one miasto i budują poczucie tożsamości lokalnej. Inwestycja w nabrzeże jest odpowiedzią na społeczną potrzebę „zwrócenia się” miasta ku rzece.

To dopiero początek renowacji bulwarów

Rozpoczęte w 2017 roku prace dotyczą pierwszego etapu rewitalizacji wiślanych bulwarów – odcinka od portu klubu jachtowego Morka do mostu im. Legionów Piłsudskiego.

Na tym odcinku zmieniło się wszystko: nowe są alejki spacerowe, powstały dwa place zabaw, przybyła droga rowerowa, jest budynek przeznaczony na lokale gastronomiczne z ogólnodostępną toaletą, powstał skwer rekreacji, na nowo urządzona została zieleń, nowe są także ławki. Niektóre z nich mają oparcia wykonane ze stali kortenowskiej, która pokrywa się specjalną warstwą, przypominającą rdzę.

Inny jest przebieg ul. Rybaki, która została „odsunięta” od Wisły i zbudowana na nowo pod skarpą. – Dodajmy, że w ten sposób przywróciliśmy historyczny przebieg ul. Rybaki – podkreśla prezydent Andrzej Nowakowski.

Zupełnie nowy kształt ma nabrzeże w rejonie klubu jachtowego, które obniża się do lustra rzeki wielkimi stopniami. Dziś są w tym miejscu dwie ostrogi. Mniejsza została właściwie odbudowana. Obok niej wyrósł slip (jest on elementem podnoszącym poziom bezpieczeństwa). Dalej znajduje się kolejna, większa ostroga, która łączy w sobie trzy funkcje – jest osłoną portu przed falami, odpycha główny nurt Wisły od prawego brzegu i zabezpiecza w ten sposób brzeg rzeki oraz jest przedłużeniem alei spacerowej.

Korzyści z inwestycji

Funkcjonalność obszaru, na którym inwestycja została zrealizowana można rozpatrywać w kilku aspektach, m.in.:
– technicznym i gospodarczym, ponieważ wybudowana infrastruktura otwiera drogę m.in. do inwestycji w obiekty gastronomiczno-handlowe, co w przyszłości wygeneruje nowe miejsca pracy;
– społecznym, gdyż zmiana sposobu użytkowania tej, dotychczas zaniedbanej przestrzeni, jej uatrakcyjnienie spowoduje, że nabrzeże stanie się miejscem spotkań biznesowych, towarzyskich, miejscem integracji i kontaktu z naturą, a także kulturą.

Ważną korzyścią ze zrealizowania tej inwestycji jest poprawa jakości życia mieszkańców, aktywizacja społeczno-gospodarcza najstarszej części Płocka, kreowanie mody na śródmieście, jako miejsce do zamieszkania, pracy i wypoczynku. Na nabrzeżu powstał skwer biznesu, wyposażony w fotele z gniazdami USB oraz w ławki, ustawione w taki sposób, by osoby, które się tu spotkają mogły prowadzić ze sobą dyskusję. Co również ważne – projekt nie ingeruje w naturalny charakter doliny Wisły.

Powrót nad Wisłę

Warto przypomnieć, że Płock przez lata żył dzięki rzece, która pełniła rolę szlaku komunikacyjnego. Zachowane zdjęcia i pocztówki z początku XX wieku pokazują nabrzeże w roli portu handlowego, wypełnionego najróżniejszymi, czekającymi na załadunek lub rozładowanymi towarami. A obok – zacumowane, charakterystyczne statki parowe: holowniki, statki inspekcyjne oraz pasażerskie, boczno- i tylnokołowe, z których najbardziej rzucał się w oczy luksusowy „Bałtyk”. Regularnie pływały one do Warszawy, czy Włocławka.

Kiedy w 1978 roku odbyła się – z okazji 150. rocznicy istnienia żeglugi parowej na Wiśle –ostatnia parada parowców, bulwary w Płocku miały już inny charakter. Osiem lat wcześniej zostały przebudowane. Wciąż cumowały tu statki, to jednak były to jednostki spacerowe (choć w latach 70. był moment uruchomienia na krótko między Płockiem, a Warszawą połączenia pasażerskiego, obsługiwanego przez wodolot „Małgosia”).

Nabrzeże stało się miejscem rekreacji: weekendowych i świątecznych spacerów, po jakimś czasie także miejscem rozrywki, z którego można było obserwować organizowane na rzece imprezy. Jednak z biegiem czasu bulwary niszczały i na początku tego stulecia nie były już atrakcyjnym miejscem. Strawił je czas (w końcu minęło ponad 30 lat od przebudowy), miały za sobą także zniszczenia spowodowane przez wielką powódź w zimie 1982 roku.

Choć wciąż wiele się tu działo (np. imprezy z okazji Dnia Wisły) to ślady eksploatacji były już widoczne. – Dlatego zdecydowaliśmy się na gruntowną renowację tego miejsca, aby płocczanie wrócili nad Wisłę – wyjaśnia prezydent Płocka. Warto podkreślić, że przedsięwzięcie to jest ważnym element procesu rewitalizacji miasta prowadzonego w oparciu o założenia Płockiego Programu Rewitalizacji.

Bulwary w liczbach

Ile mają długości?
– ścieżka biegowa – 3,2 km
– nowa ul. Rybaki z kostki brukowej – 615 m
– nowa asfaltowa ul. Rybaki – 400 m
– promenada – 372,8 m
– duży falochron – 73,2 m
– mały falochron – 60,1 m

Ile mają powierzchni?
– teren zielony – 11,5 tys. mkw.
– chodniki – 11 tys. mkw.
– place zabaw – 768,9 mkw.
– droga rowerowa – 1570 mkw.
– budynek gastronomiczny – 254,5 mkw.
– skwer wypoczynku – 110,6 mkw.

Projekt „Aktywizacja społeczno-gospodarcza zmarginalizowanych śródmiejskich przestrzeni miasta Płocka” współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Mazowieckiego 2014-2020.

Fot. UMP.




Zapowiedź płockiego Pikniku w europejski stylu [FOTO] [PROGRAM]

–  W sposób szczególny będziemy świętowali 15-lecie obecności Polski w Unii Europejskiej oraz 25-lecie partnerskiej współpracy z litewskimi Możejkami – mówił prezydent Andrzej Nowakowski podczas konferencji prasowej.

A ta odbyła się w miejscu wyjątkowym – na bulwarach wiślanych,  które bez wątpienia są symbolem europejskości w naszym mieście. Dużą niespodzianką na spotkaniu z dziennikarzami była obecność europosła Dariusza Rosatiego.

Obydwaj politycy zapraszali do spędzenia najbliższego weekendu w Płocku. Odbędzie się wówczas w naszym mieście 21. edycja Pikniku Europejskim. Na uczestników wydarzenia czeka bogaty program w tym Parada Europejska, która co roku cieszy się niesłabnącą popularnością.

– W tym roku odwiedzą nas goście z Darmstadt (Niemcy), Fort Wayne (USA), Auxerre (Francja) , Żytomierza (Ukraina), Nowopołocka (Białoruś), Rustawi (Gruzja), Bielc (Mołdawia), Możejek (Litwa), Loznicy (Serbia), Plewen (Bułgaria). Będą też obecni dyplomaci – konsul z Ambasady Serbii i radca Ambasady Litwy – anonsował gości prezydent Nowakowski.

Program wydarzenia jak zwykle obfituje w atrakcje dla mieszkańców i gości. Będzie wcześniej wspomniana Parada Europejska, która przejdzie ulicami miasta, występy artystyczne przedszkolaków i uczniów na scenie przed ratuszem, wspólne odśpiewanie hymnu Unii Europejskiej, czyli “Ody do radości”. Piknikowi będzie towarzyszyło otwarcie dwóch wystaw. Nie zabraknie także ogromnego tortu. W programie są również wydarzenia muzyczne – koncert Grzegorza Hyżego (gwiazda wieczoru). Odbędzie się też MajUnia i Rock Tower. Tradycyjnie jest też coś dla miłośników biegania, czyli Bieg Europejski.  Wśród wydarzeń towarzyszących miłośnicy X muzy znajdą m. in. Przegląd Filmu Niemieckiego w Kinie za Rogiem.

Z kolei europarlamentarzysta oraz kandydat do Europarlamentu w najbliższych wyborach z listy Koalicji Europejskiej – Dariusz Rosati, podczas konferencji odniósł się do 15-lecia członkostwa Polski w Unii Europejskiej.

– Piknik Europejski może być doskonałą okazją do refleksji o tym, jak zmieniły się polskie miasta i wsie dzięki naszej obecności w UE – mówił profesor Rosati. – Wiele skorzystał też Płock, co widać na każdym kroku. Powinniśmy dążyć do tego, aby Polska miała liczący się głos w silnej Unii Europejskiej, liczącej się na arenie międzynarodowej . Polacy chcą Unii, która chroni, wspiera, solidarnie pomaga. Dariusz Rosati zachęcał mieszkańców do udziału w wyborach do Parlamentu Europejskiego, które odbędą się 26 maja.

Fot. UMP i DP.