Piec węglowy wymień na ekologiczne źródło ciepło. Miasto dofinansuje inwestycję

Mieszkańcy Płocka mogą ubiegać się o dofinansowanie wymiany pieca węglowego na ekologiczne źródło ciepła. Wnioski będą przyjmowane od 1 do 12 kwietnia. Dofinansowanie może wynieść nawet 80 proc. poniesionych kosztów.

– Dotacja udzielana jest na wymianę ogrzewania w budynkach, lokalach mieszkalnych lub użytkowych położonych w Płocku. Aby ją otrzymać należy zdecydować się na likwidację paleniska węglowego i zastąpienie go na stałe nowym źródłem ogrzewania, np. kotłem gazowym lub olejowym, podłączeniem do miejskiej sieci ciepłowniczej, pompą ciepła. O dofinansowanie mogą starać się m.in. osoby fizyczne i prawne, wspólnoty mieszkaniowe, przedsiębiorcy – wyjaśnia Marta Komorkowska z biura prasowego ratusza.

Wysokość dotacji wynosi:
– maksymalnie 100 zł za każde zlikwidowane palenisko węglowe, w przypadku podłączenia do miejskiej sieci ciepłowniczej, sieci gazowej, elektrycznej lub zmiany systemu ogrzewania z węglowego na gazowe, elektryczne lub olejowe; przy czym fizycznie poniesione koszty muszą być udokumentowane fakturą/paragonem;
– 200 zł za każdy 1 kW zainstalowanej mocy cieplnej nowego źródła ogrzewania;
– dotacja nie może przekroczyć 80 proc. kosztów poniesionych na demontaż starego źródła ogrzewania, zakup i montaż nowego źródła ogrzewania lub podłączenia do miejskiej sieci ciepłowniczej, gazowej, elektrycznej.
– nie udziela się dotacji na zakup przenośnych urządzeń grzewczych, wykonania prac projektowych oraz na pokrycie kosztów eksploatacji źródła ogrzewania.

Czytelnie wypełniony i podpisany wniosek wraz z wymaganymi załącznikami należy złożyć między 1 a 12 kwietnia 2019 roku. Wnioski będą przyjmowane na stanowisku nr 6 w Biurze Obsługi Klienta Urzędu Miasta Płocka przy pl. Stary Rynek (wejście od ul. Zduńskiej). Można też przesłać je pocztą na adres: Urząd Miasta Płocka, Wydział Kształtowania Środowiska, pl. Stary Rynek 1, 09-400 Płock (liczy się data wpływu do urzędu).

Wniosek można również pobrać ze strony Urzędu Miasta Płocka, który znajdziecie w tym miejscu.




Prezydent Płocka do premiera: MEN przerzuca ciężar utrzymania oświaty na samorządy

Raczej nie da się przyzwyczaić do coraz bardziej niefortunnych wypowiedzi polityków partii rządzącej, które padają w stronę nauczycieli czy samorządów. Do jednej z takich należy zaliczyć słowa, które padły z ust premiera Mateusza Morawieckiego. W wywiadzie, którego premier rządu udzielił w TVN 24, cała Polska usłyszała, że… samorządy oszczędzają na nauczycielach.

– Samorządy terytorialne dostają od nas subwencję budżetową centralną i nie wypłacają dodatku motywacyjnego, funkcyjnego albo za trudne warunki pracy – mówił kilka dni temu Morawiecki. Samorządy wobec tych słów nie pozostały obojętne. “Samorządy nie oszczędzają na nauczycielach. Wręcz przeciwnie – dokładają do subwencji i dotacji z budżetu państwa coraz większe kwoty” – czytamy w piśmie Związku Miast Polskich, adresowanym do premiera polskiego rządu.

Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski również nie pozostał bierny na to oskarżenie szefa rządu. Wystosował list, w którym odniósł się do słów Mateusza Morawickiego. 

List prezydenta Płocka cytujemy w całości:




Bieda w płockim ZUS? Płocczanin: To wstyd

O tym, że żyjemy w świecie absurdu, to wiedzą chyba już wszyscy Polacy. Każdego dnia docierają do nas sygnały od naszych Czytelników o patologicznych sytuacjach, które spotykają ich w urzędach czy instytucjach. Czasami historie nas rozbawiają, czasami przerażają, ale w większość nie możemy wprost uwierzyć. Dziś historia związana z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych.

Zadzwonił do nas pan Henryk – płocczanin, który opowiedział nam o zajęciu wynagrodzenia za pracę przez ZUS. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego – zajęcie to zajęcie, dług to dług – oddać trzeba. Tytuł wykonawczy naszego Czytelnika w pierwszej chwili wprawił w osłupienie, po chwili czuł wściekłość.

– Mam 54 lat. Pracuję uczciwie od 15 roku życia, kończyłem szkołę zawodową, zatem miałem praktyki. Składki do ZUS pracodawcy odprowadzali cały czas. Kiedyś wyjechałem do Niemiec, ale aby tam dostać dobrze płatną pracę, musiałem założyć polską działalność gospodarczą. Dokładnie był to rok 2014 – tłumaczy nam płocczanin. – Działalność gospodarczą miałem kilka miesięcy – podkreśla. Z rozmowy dowiadujemy się, że mieszkaniec Płocka płacił składki w takiej wysokości,  jak wskazał ZUS. Po przyjeździe do kraju działalność zamknął, rozliczył się z urzędami i spokojnie zaczął żyć.

Któregoś dnia, w marcu 2019 roku, pan Henryk odebrał pismo polecone z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Płocku. Było to zawiadomienie o zajęciu wynagrodzenia za pracę, a dokładnie dwa i jeden tytuł wykonawczy. I tu zaczyna się absurd.

Pierwszy tytuł wykonawczy opiewa na kwotę… 8,52 zł, co z odsetkami od 2014 roku dało sumę 11,72 zł. W drugim tytule jest to kwota 19,60 zł – tu również widnieją odsetki – 7,90 zł. Do całości zajęcia doliczona jest kwota kosztów egzekucji 3,90 zł i koszty upomnienia 11, 90 zł. Razem dochodzone należności wyniosły 54,72 zł.

Rzecznik prasowy ZUS do sytuacji nie mógł się odnieść, ponieważ pan Henryk prosił, aby nie podawać jego nazwiska. Natomiast płocczanin wybrał się do siedziby ZUS przy ul. Piłsudskiego. Usłyszał tam, że miał niedopłatę przy odprowadzaniu należności. Płocczanin tłumaczył, że płacił takie kwoty, jakie nakazywały ówczesne przepisy. – Widocznie pan się pomylił – usłyszał od urzędniczki.

– Proszę mi wierzyć, że nie chodzi o te 50 zł, bo zapłaciłbym je dziś, ale ten wstyd w zakładzie pracy. Za – tak naprawdę – 28 zł. Gdzie ja żyję? – pytał. – Pracuję uczciwie, nikogo nie chcę oszukać, nigdy nie miałem komorników i żadnych zajęć – nie ukrywał zdenerwowania. – Nisko to nasze państwo upadło, bardzo nisko – żalił się. – Powiem pani jeszcze jedno, chciałem dodzwonić się na infolinię do… (tu płocczanin użył słowa, którego nie możemy zacytować), ale cały czas było zajęte. Powiedziałem o tym w ZUS-ie, a urzędniczka poinformowała mnie, że dużo pism wysyłają i linie są przeciążone. I, że w sumie i tak bym się tam niczego nie dowiedział.

– Na te trzynastki dla emerytów pewnie zbierają, na pięćset plus czy Pocztę Polską chcą utrzymać? – zadawał pytania pan Henryk. – Pewnie dlatego, że miałem te 28 zł zadłużenia, do laryngologa wyznaczyli mi termin na październik 2019 roku, a żona czeka na operację kolana drugi rok – ciągnął temat i wcale nie było mu do śmiechu. – Mnie jest wstyd, że żyję w takim kraju, w sumie bardzo biednym. 

 

 




Miała 200 zł długu, bank zablokował 5 tys. Bezprawie i absurdy w bankach

Nieopłacony mandat, zadłużenie u komornika, zobowiązanie wobec Urzędu Skarbowego czy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych może spowodować, że któregoś pięknego dnia staniesz przy bankomacie lub okienku kasowym w banku i… zderzysz się z murem. Zaczniesz zachodzić w głowę, co mogło się stać? Dzwonisz do banku i dowiadujesz się, że masz blokadę konta. W tym miejscu zaczyna się cały absurd, który chyba tylko w Polsce jest możliwy.

Ale od początku. Zadzwoniła do nas pani Ewa, mieszkanka Płocka, prosząc o zajęcie się tematem, bo wydał jej się bardzo ważny. I słusznie. Prawdopodobnie podobna historia zdarzyła się wielu osobom, które mają konta bankowe.

Było piątkowe przedpołudnie, płocczanka na weekend potrzebowała większej kwoty pieniędzy. Otóż okazało się, że nie może wypłacić gotówki z konta w banku X (do wiadomości redakcji, ale zawsze naszym czytelnikom możemy udostępnić jego nazwę). – Kiedy zadzwoniłam do banku okazało się, że mam 220 zł zobowiązania wobec Urzędu Skarbowego za nieopłacony mandat. Bank zablokował mi (uwaga – to bardzo ważne!) ponad 5 tys. zł  – tłumaczyła, nie ukrywając zdenerwowania. Płocczanka natychmiast zleciła – tak jej doradzono na infolinii – pobranie zadłużenia z konta i poprosiła, o odblokowanie jej pozostałych środków. No i tu zaczęła się prawdziwa gehenna, przez którą przeszła klientka banku.

Pieniędzy nie mogła wypłacić ani w placówce, ani w bankomacie. – Blokada to blokada – słyszała jak mantrę. Jedyne co mogła, to wypłacić kwotę wolną od potrąceń, czyli niewiele ponad 1600 zł. W rezultacie środki na koncie, po kilkunastu rozmowach i dwóch wizytach w banku odblokowano jej we wtorek po południu. W banku poinformowano płocczankę, że i tak ma dużo szczęścia, że tak… szybko.

Również zachodziliśmy w głowę, jak to możliwe, aby za 220 zł bank zablokował ponad 5 tys zł. Otóż jest to możliwe i jak się okazuje, stało się to powszechną metodą stosowaną przez banki. Nie ma w tym winy żadnego organu, który zleca blokadę, a na którego klient mógłby w tej chwili wylać całą swoją złość. – Powinno się zablokować kwotę, którą zleca organ, ale blokujemy zazwyczaj wszystkie środki – informuje nas niefrasobliwie pani na infolinii w jednym z banków. W kolejny słyszymy, również na infolinii, bliźniacze słowa.

Po próbie skontaktowania się z rzecznikiem prasowym banku, w którym ma konto nasza czytelniczka, okazuje się, że ten bank, z którego chcemy uzyskać informację, już nie jest tym bankiem, tylko innym. I nie możemy uzyskać odpowiedzi na nasze pytania. Zdajemy sobie sprawę, że to brzmi jak dobry żart, ale to naprawdę się dzieje! Cała historia ma miejsce w Polsce pod koniec lutego w 2019 roku.

Z Komisji Nadzoru Finansowego udaje nam się uzyskać informację, aby z takim problem zgłosić się do Rzecznika Finansowego. Napisaliśmy zatem. Dość szybko – bo już po dwóch dniach – uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. Jak to jest z tymi blokadami i bankami, które działają na terenie naszego kraju?

Na nasze pytania odpowiedziała Katarzyna Szwedo-Mackiewicz, z-ca dyrektora w biurze Rzecznika Finansowego. – Z opisu sprawy wynika, że w tym wypadku blokada konta nastąpiła na wniosek Urzędu Skarbowego. Ten ma takie prawo w oparciu o ustawę postępowanie egzekucyjne w administracji, a konkretnie rozdział 4 art. 80-87 – czytamy w odpowiedzi.

– Przy czym bank powinien zablokować tylko wskazaną przez Urząd Skarbowy kwotę, a nie wszystkie środki. Mówi o tym, art. 86a wspomnianej ustawy, który przewiduje, że zajęcie nie dotyczy kwoty wolnej o egzekucji. W praktyce to oznacza, że państwa czytelniczka w tym wypadku powinna mieć zablokowane tylko środki do kwoty 220 zł.

Warto podkreślić, że w takiej sytuacji bank jest wykonawcą zlecenia i nawet zapłata nie upoważnia banku do zwolnienia dopóki nie otrzyma zgody zleceniodawcy w tym wypadku US – tłumaczy zastępca dyrektora w biurze Rzecznika Finansowego.

Jak wynika z odpowiedzi, banki bezprawnie blokują pieniądze swoich klientów. Tylko czy klienci zdają sobie z tego sprawę? Nie ważne czy na koncie jest 500 tys, 100 tys czy inna kwota, jak masz 200 zł, 1000 zł czy 5000 zł długu, bank po prostu blokuje wszystko. Dlaczego? Otóż tego nie wiedzą nawet najstarsi górale, nie wspominając o bankach, które nota bene przez te kilka dni “obracają” zasobami kont. No i na marginesie… zawsze można złożyć reklamację do banku, że tak zrobił. Ten ma 30 dni na jej rozpatrzenie. Tu zaczyna się kolejny absurd.




Polityka w sporcie nie jest dobra. Potężne skutki jednej decyzji

Ile pieniędzy, ile polityki, ile fascynacji kibiców? Czy nowy stadion im. Kazimierza Górskiego w Płocku jest nam potrzebny? Czy Orlen Arena zdaje egzamin? Czy Orlen Wisła Płock może być mistrzem Polski? Kontynuujemy publikacje, w których spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Każdy kto odrobinę interesuję się sportem wie, że bez pieniędzy i sponsorów nawet najlepsi zawodnicy czy drużyny w sporcie zawodowym nie odniosą sukcesu. Nie od dziś wiadomo, że piłka nożna jako dyscyplina sportowa jest numerem jeden jeśli chodzi o wartość medialną. Piłka ręczna choć może jest bardziej widowiskowa, nie jest tak atrakcyjną dyscypliną sportu. Nie zmienia to faktu, że futbol i handball od wielu lat elektryzują płocczan za sprawą Wisły Płock.

Przez wiele lat Zakładowy Klub Sportowy Wisła Płock był własnością Mazowieckich Zakładów Rafineryjnych i Petrochemicznych, Petrochemii Płock S.A i Orlenu S.A. Na każdym meczu na stadionie im. Kazimierza Górskiego czy w Orlen Arenie wciąż możemy usłyszeć kibiców, którzy skandują „za Płock, za ZKS pójdziemy aż po życia kres” czy „Petrochemia” lub „Nafciarze”. Tymczasem oba płockie kluby de facto nie są już własnością paliwowego potentata tylko Miasta Płocka. O tym, że ZKS stał się klubem miejskim zdecydowała… polityka.

W czerwcu 2007 r. ówczesny prezes PKN Orlen Piotr Kownacki – bliski współpracownik braci Kaczyńskich (PiS) – podjął decyzję o pozbyciu się klubu Wisła Płock z grupy kapitałowej Orlen. Protestowali kibice, związkowcy, radni, płocczanie. Nie zmieniło to jednak faktu, że po ponad 40 latach płocki klub stanął w miejscu, w którym pod koniec 2018 r. znalazła się Wisła Kraków. Konieczne stało się znalezienie nowego właściciela i w perspektywie 3-4 lat inwestora oraz sponsora. Wtedy pojawił się prezydent Mirosław Milewski (PiS), który w imieniu samorządu Płocka zobowiązał się przejąć Wisłę, a Orlen do 2010 r. zapewnił, że pozostanie sponsorem strategicznym. Tajemnicą Poliszynela pozostaje fakt, że spirytus movens tego rozwiązania był ówczesny wiceprezydent Piotr Kubera, który namówił Milewskiego. Świadczą o tym zarówno artykuły w lokalnej prasie z tego okresu, relacje osób związanych z klubem, jak i protokoły z sesji Rady Miasta Płocka. Przykre, że politycy będący wtedy u władzy, zdecydowali się rozegrać Wisłę Płock dla własnych, doraźnych korzyści i ambicji.

Za sprawą politycznego układu Kownacki-Milewski Wisła Płock przestała być ZKS-em i de jure oraz de facto stała się klubem miejskim. Samorząd Miasta Płocka stał się właścicielem 100 proc. akcji Sportowej Spółki Akcyjnej. Opinia publiczna w 2007 r. odetchnęła z ulgą. Wisła Płock pozostała na sportowej mapie Polski. Niestety klub stał się „kukułczym jajem” dla samorządu. Kolejne lata pokazały, jak gorzkie pigułki w związku ze zmianą struktury właścicielskiej przyszło łykać i kibicom, i samorządowcom. Sam Mirosław Milewski przyznał, że popełnił błąd. O czym pisała “Gazeta Wyborcza.Płock” w artykule: Z Wisłą jest źle. Z miastem też. PKN natomiast osiągnął swój cel – pozbył się Wisły Płock, narzucił warunki użytkowania obiektów przy Łukasiewicza 34, od 2010 r. przestał wspierać piłkarską Wisłę, zapewnił sobie pozycję hegemona w sprawach decyzyjnych i sponsoringu w nowym klubie SPR Wisła Płock.

“Polityka w sporcie nie jest dobrym rozwiązaniem. Widać to najlepiej na przykładzie Płocka i Wisły. Najpierw PiS-owski prezydent Mirosław Milewski przejął od PiS-owskiego szefa Orlenu Piotra Kownackiego klub. Nie był na to przygotowany, a przekonany przez swojego zastępcę Piotra Kuberę, że jakoś to pójdzie, stwierdził, że jakoś to pójdzie. Pomogli mu w tym koalicyjni radni, którzy mieli większość w radzie miasta i mają ją nadal. Głosowali tak, jak chciał prezydent. Opozycja się burzyła, nie dlatego, że jest tylko opozycją. Ale dlatego, że wszelkie materiały dostawała z opóźnieniem, tak żeby się tylko nie mogła z nimi dokładnie zapoznać. Tak było przed rokiem [2007 przyp. red.], jeszcze przed przejęciem, tak było teraz, gdy trzeba było “klepnąć” pożyczkę. Dziwię się też opozycji, dlaczego strzępi sobie języki po próżnicy, skoro nawet materiały dostarczone i tydzień wcześniej, i w najbardziej staranny sposób przygotowane, nic w wyniku głosowania by nie zmieniły” – komentował polityczne decyzje w 2008 redaktor Andrzej Zarębski.

Kolejny felieton już za tydzień. A w najbliższą sobotę zapraszamy na mecz Wisła Płock – Cracovia. Początek o godz. 20:30 na stadionie im. K. Górskiego w Płocku.

Janusz Marciniak

Fot. Wisła Płock (Sebastian Adamkiewicz)/Google Maps.




Adam Bielan w Płocku: My tego nie robimy, żeby pozyskać głosy

Obecność parlamentarzystów i polityków, którzy na co dzień raczej nie znajdują czasu, aby odwiedzić nasz, piękny gród na Wisłą oraz zapraszania dla dziennikarzy na konferencje prasowe oznacza jedno – ruszyła “jakaś” kampania wyborcza. W tym roku politycy już walczą o miejsca w europarlamencie, a jesienią powalczą o zasiadanie w ławach polskiego parlamentu. Do Brukseli z list Prawa i Sprawiedliwości na pewno wybiera się marszałek Senatu Adam Bielan.

Zaledwie w ciągu jednego miesiąca polityk odwiedził Płock już dwa razy. O pierwszym pobycie pisaliśmy w artykule: Adam Struzik: Senator Adam Bielan znowu mija się z prawdą. Druga wizyta odbyła się wczoraj. Chociaż senator Marek Martynowski mówił o planach wyborczych, które chcą przedstawić dziennikarzom, to marszałek Senatu zapewniał, że to nie obietnice wyborcze. Było  zatem o sławnej i szeroko dyskutowanej “Piątce Kaczyńskiego” inaczej nazywaną “Piątką Morawickiego” czy też (jak kto woli) “Piątce PiS”, które partia przedstawiała zaledwie tydzień temu na konwencji.

Konkretnie chodzi o rozszerzenie programu 500 plus na pierwsze dziecko, wprowadzenie tzw. „trzynastki” dla emerytów i rencistów, likwidacji PIT – 37 dla ludzi poniżej 26 roku życia. –  To ma zachęcić młodych ludzi do podejmowania pracy w Polsce, ponieważ mamy olbrzymi problem z migracją młodych ludzi za granicę – wyjaśniał Bielan. Kolejnym punktem ogłoszonym przez partię, jest przywrócenie połączeń autobusowych. – Będzie to realizowane w formie dopłaty do paliw – mówił Marek Martynowski. Ostatnim puntem z ogłoszonej “piątki”, jest obniżenie kosztów pracy, czyli obniżenie stawki PIT dla wszystkich z 18 na 17 proc. – To są nasze zapowiedzi na ten rok. Nie jest to jeszcze program wyborczy, bo wszystko to zrealizujemy jeszcze przed wyborami – zaznaczył Bielan. Jak zapowiedział „trzynastka” zostanie wypłacona w maju, a od lipca z kolei 500 zł zasili portfele wszystkich rodzin, które wychowują również jedno dziecko niezależnie od kryterium dochodowego.

Jeżeli chodzi o jeden z punktów “Piątki Kaczyńskiego” Bielan nie ukrywał, że w przywróceniu połączeń komunikacyjnych, partii chodzi głównie chodzi o… kolej. – Po roku 1989 zlikwidowano 4 tys. kilometrów torów, a nowych powstał zaledwie 50 km. To pokazuje skalę wykluczenia komunikacyjnego – stwierdził. – Polska ma najwięcej miast powyżej 100 tys mieszkańców, które nie mają dobrego połączenia kolejowego. To będzie się zmieniało wraz z powstaniem nowej sieci kolejowej – tłumaczył Bielan. Nawiązał w tym miejscu do planów budowy, które póki co są jedynie w sferze planów, Centralnego Portu Komunikacyjnego. – To nie będzie tylko największe lotnisko w tej części Europy, ale to będzie również największy dworzec kolejowy w Polsce. Wraz z CPK powstanie 800 km torów kolejowych i Płock zyska bardzo dobre połączenie z CPK, a przez CPK z całą Polską – obiecywał. Do maja tego roku mamy poznać bardzo szczegółowy plan rządowy. Warto zaznaczyć, że przy okazji tej wypowiedzi polityk nie wspomniał o przywracaniu połączeń autobusowych do małych i wykluczonych komunikacyjnie miejscowości. Marek Martynowski odpowiedział jedynie zdawkowo na pytanie jednego z dziennikarzy, że ma to się odbywać za pomocą dopłat do paliwa zarówno dla małych, jak i większych przewoźników.

– Cztery lata temu obiecane było 500 plus na pierwsze dziecko, nie udało się tego wprowadzić, to dlaczego teraz udało się to zrobić? – pytał kolejny dziennikarz, nawiązując do sztandarowego programu partii. Pomijając stałe formułki, które wygłasza wszem i wobec marszałek Bielan, stwierdził, że – Polska ma w tej chwili najszybszy wzrost gospodarczy w Unii Europejskiej, jeden z najszybszych na całym świecie.

Dlaczego przed wyborami partia zdecydowała się na wprowadzenie programu w życie? Tym bardziej, że pomysł 500 zł na pierwsze dziecko był Platformy Obywatelskiej, co PiS odrzucił, tłumacząc, że na to już pieniędzy nie ma, emeryturę bez podatku zaproponowało z kolei Polskie Stronnictwo Ludowe, w Sejmie z kolei od dawna leży projekt Kukiz’15, który w założeniach ma podwyższenie kwoty wolnej od podatku PIT dla wszystkich. Można zatem odnieść wrażenie, że PiS zwyczajnie – nazywając rzeczy po imieniu – ukradł te pomysły. – Można różne rzeczy proponować, ważne jest co się robi, jak się rządzi – odpowiedział na ten zarzut Adam Bielan.

Jeden z dziennikarzy nawiązał z kolei do 1100 zł dla emerytów i rencistów. – To jest w zasadzie podatek, który emeryci i renciści płacą do budżetu państwa. Moim zdaniem jest to pijarowski wybieg w stronę tej grupy społecznej. Można było zrobić emeryturę bez podatku i nie byłoby dziś pijarowskiego zamieszania – stwierdził dziennikarz. 

Coraz więcej głosów odzywa się, że PiS prowadzi politykę rozdawnictwa. – Dużo też sygnałów dostajemy od osób, które mówią, że wezmą te pieniądze od Państwa, a i tak zagłosują na innych kandydatów – padło stwierdzenie od dziennikarzy. Co na to marszałek Bielan? – My tego nie robimy, żeby pozyskać głosy – powiedział. – Oczywiście liczymy na to, że Polacy dostrzegą to, co robimy dla kraju. Poprosiliśmy marszałka Bielana, aby ustosunkował się do tego, co dla Polaków zrobiło PO-PSL w kwestii polityki prorodzinnej, a jest tego sporo. – Powinni politycy Platformy i PSL się pochwalić, my nie jesteśmy rzecznikami tych partii – odpowiedział Marek Martynowski. Z kolei marszałek Bielan po raz kolejny poruszył sprawę luki VAT-owskiej. Dziennikarze nie usłyszeli zatem nawet jednego zdania o tym, co zrobił poprzedni rząd dla polskich rodzin.

Przypomnijmy zatem, bo wydaje się to bardzo ważne:

– wydłużenie urlopu rodzicielskiego z 16 tygodni do roku (najdłużej w Europie);
– wprowadzenie urlopu ojcowskiego. W 2011 r. był to tydzień, od 2012 r. – dwa;
– wzrost świadczenie pielęgnacyjnego dla rodzin z niepełnosprawnością w latach 2007-2016 z 420 zł do 1300 zł;
– zwiększenie ulgi podatkowej na trzecie dziecko z 1688 do 2000 zł, a na czwarte i kolejne – z 2224 do 2700 zł;
– wprowadzenie możliwości odliczania tychże ulg nie tylko od podatku dochodowego – co powodowało, że wiele rodzin odzyskiwało ułamek pieniędzy – ale też od zapłaconych składek ZUS i 7,75 proc.podstawy wymiaru składki NFZ. W efekcie czterodzietna rodzina odzyskuje niemal 7000 zł;
– ustawę żłobkową z 2011 r. ułatwiającą otwieranie takich placówek (w 2010 r. tylko 2 proc. dzieci do trzeciego roku życia obejmowała taka opieka, w 2015 r. już 7 proc.);
–  ulgę podatkową dla firm, które założą żłobek i przedszkole dla dzieci pracowników;
– kosiniakowe: grupy wcześniej wykluczone z tego przywileju – osoby pracujące na umowę cywilnoprawną, studenci, uczniowie, bezrobotni i rolnicy – po urodzeniu dziecka otrzymują 1000 zł miesięcznie przez pierwszy rok;
– wprowadzenie zasady‚ “złotówka za złotówkę”, dzięki której osoby przekraczające próg uprawniający do zasiłku nie tracą całej kwoty (dotyczy zasiłku rodzinnego i dodatków do niego; 2015 r.);
– podniesienie progu dochodowego uprawniającego do zasiłku rodzinnego, by obejmował więcej dzieci;
– ustawę z 2013 roku, na mocy której państwo opłaca składki emerytalne za kobiety samozatrudnione i bezrobotne będące na urlopach wychowawczych;
– opłacanie od roku 2011 przez państwo składek społecznych i zdrowotnych niań, by odciążyć rodziców;
– program “Przedszkole za Złotówkę”, ograniczający koszt godzin wykraczających poza czas bezpłatnej opieki (5 godz.) w publicznych przedszkolach do złotówki (2013 r.);
– ustawę przedszkolna nakazująca samorządom zapewnienie czterolatkom miejsc w przedszkolu;
– bezpłatne podręczniki, dzięki którym rodzice oszczędzają średnio 250 zł na kupnie książek (2014 r.);
– Kartę Dużej Rodziny dla rodzin z przynajmniej trójką dzieci, uprawniającą do zniżek w prawie 10 tys. miejscach w Polsce (2014 r.);
– program in vitro, dzięki któremu do grudnia 2015 roku urodziło się 3841 dzieci;
– 360 mln zł przeznaczonych na budowę i remonty placów zabaw dla dzieci (Radosna Szkoła)
– w latach 2008-2012 do użytku oddano 2271 orlików – hasło przewodnie programu: “Zdrowe i uśmiechnięte dzieci”. *

Wybory do europarlamentu

 26 maja odbędą się wybory do europarlamentu. Kampania ruszyła formalnie, co zresztą łatwo zauważyć po obecności marszałka Senatu Adama Bielana w Płocku, który w ostatnim tylko miesiącu odwiedził nasze miasto dwa razy. Do wyborów jeszcze prawie trzy miesiące, zatem pewnie kandydat jeszcze kilkakrotnie odwiedzi Płock. – Na Mazowszu PiS ma skompletowaną prawie całą listę i w naszym przypadku jest to lista bardzo, bardzo mocna – podkreślał.  Znajdą się na niej Adam Bielan, Maria Koc. Wśród nazwisk na liście PiS znajdzie się także płocczanka, Agnieszka Krzętowska. 

Konwencja, w sprawie której przyjechał Bielan do Płocka nie dotyczyła spraw europejskich, ale – jak zapowiedział – partia przewiduje też konwencje, dotyczące jedynie spraw europejskich. Podstawowym celem kampanii, którą PiS już w pełni rozpoczął, będzie zachęcenie Polaków do wzięcia udziału w najbliższych wyborach. – Akurat w tych wyborach jest zawsze bardzo niska frekwencja. W ostatnich wyborach do europarlamentu wyniosła mniej niż 24 proc. Na naszym terenie była druga od końca w Polsce – ledwie ponad 20 proc., mniejsza była tylko w kujawsko-pomorskim. – W tej chwili mamy jeden mandat, ale naszym celem jest zdobycie dwóch – zaznaczył. 

Zapytaliśmy kandydata, czy partia przewiduje przekazywanie wygranych mandatów, o czy wypowiedziała się głośno marszałek Beata Mazurek? – Ta wypowiedź była nieprecyzyjnie zacytowana, pani Beata Mazurek bardzo szybko to wyjaśniła. Nikt z naszych list nie startuje, aby nie przyjąć mandatu – zapewniał Bielan. Marszałek Senatu sporo mówił o ugrupowaniach w parlamencie europejskim. 

– Będziemy walczyć z Gebelsowskim kłamstwem, że chcemy wyjścia Polski z Unii Europejskiej. Od zawsze wspieraliśmy wstąpienie Polski do UE – podkreślał Bielan. – Ale Polacy pamiętają o wyprowadzeniu flagi Unii Europejskiej z gabinetów ówczesnej premier Beaty Szydło czy też nazwanie flagi Unii w obraźliwy sposób przez jedną z posłanek – przypomnieliśmy marszałkowi Bielanowi. – Unia Europejska nie jest państwem. Zarówno flaga jak i hymn są nieoficjalne. Myślę, że jest to kwestia symboliczna – stwierdził Bielan. – Symbole są ważne dla Polaków – wtrąciliśmy się w wypowiedź kandydata do Parlamentu Europejskiego. – Myślę, że dla nas najważniejsze są symbole narodowe – odpowiedział parlamentarzysta.

* Znalezione na Facebooku (od Wojciech Kucharski).
Fot. DP.




Szykują się ogromne zmiany w alei Kilińskiego i nie tylko. Początek inwestycji niebawem

Miejski Zarząd Dróg ogłosił dziś, czyli w czwartek 28 lutego, przetarg na przebudowę alei Kilińskiego. Ta ogromna inwestycja nie ograniczy prac wyłącznie do tej remontu alei. Roboty toczyć się będą również na ulicach: Warszawskiej, Mostowej, Kolejowej – zjazd z mostu im. Legionów Piłsudskiego do ronda Marka Lajourdie oraz w alei Jachowicza.

Jest to bardzo istotnie, oznacza bowiem, że przejazd alejami Jachowicza będzie poważnie utrudniony, a przejazd ulicami: Mostową, Warszawską oraz Kolejową – przez jakichś czas – całkowicie niemożliwy. – Przebudowa alei Kilińskiego to przede wszystkim budowa kanalizacji deszczowej, wymiana nawierzchni, budowa nowych chodników i drogi rowerowej oraz instalacja nowego, ledowego oświetlenia – wymienia Hubert Woźniak z biura prasowego ratusza.

Jeżeli uda się sprawnie rozstrzygnąć ogłoszony przetarg i podpisać umowę z wykonawcą – roboty rozpoczną się od budowy kanalizacji deszczowej. Kolektory z alei Kilińskiego muszą być bowiem połączone z komorą, która powstała w czasie renowacji bulwarów wiślanych i znajduje się u zbiegu ulic Mostowej i Rybaki. Kolektor deszczowy będzie poprowadzony „w górę” obok nowych schodów przy przyczółku mostowym, przetnie ulicę Mostową (dwukrotnie) i zostanie doprowadzony do drogi przy dawnej drukarni akcydensowej, aby następnie „skręcić” w ulicę Warszawską.

– Oznacza to, że co najmniej kilka tygodni nie będzie przejazdu ze Starówki na ulicą Rybaki oraz, że przez kilka tygodni nie będzie wjazdu z Radziwia na Stare Miasto i na osiedle Kolegialna. Utrudnienia wystąpią niezależnie od przyznania miastu dotacji na remont starego mostu i rozpoczęcia prac na przeprawie – podkreśla. Dodaje, że remont zjazdu z mostu do ronda Lajurdie również będzie wymagał całkowitego wyłączenia ruchu, choć w tym przypadku okres wystąpienia tych utrudnień będzie kilkudniowy.

Bardzo istotne zmiany czekają na użytkowników ruchu drogowego po przebudowie alei. – Na pewno to będzie duża nowość w alei Kilińskiego – mówi Hubert Woźniak. – A mianowicie na skrzyżowaniach z ulicami: Kolegialną, Sienkiewicza, Padlewskiego oraz na wysokości zjazdu do Komendy Miejskiej Policji droga zostanie poszerzona i wytyczone zostaną tu lewoskręty. „Zniknie” też wysepka na skrzyżowaniu alei Kilińskiego z ulicami: Warszawską, Mostową i Norbertańską. Zamiast niej powstanie klasyczne rondo. A obok niego parking dla autobusów działający na podobnej zasadzie, jak ten przy ul. Kościuszki. Pojazdy mogą się tu zatrzymać, by wysadzić pasażerów i następnie będą musiały odjechać – wyjaśnia.

Zmiany czekają też aleje Jachowicza, a także ich skrzyżowanie z aleją Kilińskiego, ulicą Piłsudskiego oraz ul. Dworcową. – Nie obędzie się bez utrudnień, wynikających z faktu budowy kolektora deszczowego, który połączy tzw. łącznik alei Jachowicza z ulicą 3 Maja, czyli rejon skrzyżowania z ulicą 11 Listopada z aleją Kilińskiego. – Kolektor powstanie pod południową jezdnią alei Jachowicza. Droga pozostanie przejezdna, ale do dyspozycji kierowców będzie prawdopodobnie tylko jeden pas ruchu. Utrudnienia wystąpią też na północnym pasie alei Jachowicza ze względu na konieczność podłączenia do budowanego kolektora poszczególnych nieruchomości – zapowiada Hubert Woźniak.

Podkreśla, że prace wymagać będą od kierowców cierpliwości, która zostanie wynagrodzona zmianami w organizacji ruchu w alejach Jachowicza i na ich skrzyżowaniu z aleją Kilińskiego. Woźniak zauważa, że są też i dobre wiadomości, które ucieszą kierowców. – Pierwsza jest taka, że odcinek alei Jachowicza, od skrzyżowania z łącznikiem i ulicą 11 Listopada do alei Kilińskiego będzie miał nową nawierzchnię. Powstanie także prawoskręt z alei Jachowicza w aleję Kilińskiego – na wysokości ZUS-u. Dzięki niemu kierowcy zmierzający w kierunku Międzytorza, będą poruszać się trzema, a nie jak obecnie dwoma, pasami ruchu. Rozwiązanie to znacznie usprawni ruch w tym miejscu.

– Kolejną zmianą będzie wydłużenie lewoskrętu z aleją Jachowicza w aleję Kilińskiego. Dziś funkcjonuje on na odcinku alei Jachowicza między skrzyżowaniem z ulicą Dworcową, a Kilińskiego – przy gmachem Politechniki. Po przebudowie będzie się on zaczynać przed skrzyżowaniem z ulicą Dworcową. Przebudowana zostanie również sygnalizacja świetlna na całym skrzyżowaniu alei Kilińskiego z alejami Jachowicza, ulicą Piłsudskiego oraz ulicami Dworcową i Otolińską – wyjaśnia.

Na oferty na przebudowę alei Kilińskiego Miejski Zarząd Dróg czeka do 2 kwietnia. – Zależy nam na sprawnym wyborze wykonawcy, ponieważ inwestycja musi być zrealizowana do końca czerwca 2020 roku. Wynika to z tego, że przedsięwzięcie jest jednym z pięciu składników tzw. drugiego programu mobilności miejskiej – mówi Woźniak. Dodaje, że program obejmie jeszcze budowę parkingu przy zoo, wiaduktu do zoo, kupno nowych niskoemisyjnych autobusów oraz instalację inteligentnego systemu sterowania ruchem i już uzyskał unijną dotację. Być może już w maju uda się zacząć pierwsze prace.

Fot. Google Maps.




Sprzęt medyczny do bezpłatnego wypożyczenia. Pierwsza taka placówka w Płocku [FOTO]

– Wypożyczalnia sprzętu medyczno-rehabilitacyjnego to nowa inicjatywa MOPS-u. Będzie służyła osobom chorym i ich bliskim. Dziś, razem z radną Daria Domosławska zaprezentowaliśmy ją dziennikarzom. Od 1 marca wypożyczalnia będzie otwarta dla wszystkich potrzebujących – informuje prezydent Andrzej Nowakowski w poście na Facebooku.

Osoby potrzebujące znajdą wypożyczalnię przy ulicy Kolegialnej 10 w lokalu nr. 10., który pozbawiony jest barier architektonicznych, a tym samym dostępny jest dla osób z niepełnosprawnościami. Ze sprzętu mogą korzystać wszyscy mieszkańcy Płocka, którzy posiadają orzeczenie o niepełnosprawności lub zaświadczenie lekarskie o konieczności korzystania z określonego sprzętu. Co bardzo ważne – do końca sierpnia 2020 roku wypożyczenie medycznego sprzętu będzie bezpłatne.

Każdy mieszkaniec Płocka posiadający orzeczenie o niepełnosprawności/stopniu niepełnosprawności bądź zaświadczenie lekarskie wskazujące na konieczność korzystania z określonego sprzętu – ma możliwość BEZPŁATNEGO użyczenia sprzętu medycznego bądź rehabilitacyjnego. Umowa użyczenia będzie zawarta na 3 miesiące, z możliwością przedłużenia okresu korzystania ze sprzętu. Sprzęt rehabilitacyjny i medyczny będzie udostępniany na podstawie wniosku złożonego w siedzibie wypożyczalni. Wniosek może być złożony przez osobę bezpośrednio korzystającą ze sprzętu bądź osobę upoważnioną. Z wnioskodawcą lub osobą upoważnioną będzie podpisana umowa użyczenia.

Jaki sprzęt można wypożyczyć?
– łóżka rehabilitacyjne,
– łóżko do przewozu pacjenta,
– podnośnik wannowy,
– przenośne rampy podjazdowe
– koncentratory tlenu,
– rotory do ćwiczeń oporowych,
– przenośne siedziska transportowe,
– balkoniki i chodziki rehabilitacyjne,
– panele ślizgowe i platformy obrotowe do przesadzania,
– wózki toaletowo-prysznicowe.

Regulamin wypożyczalni, wniosek o użyczenie oraz wykaz sprzętu, jakim dysponuje wypożyczalnia, udostępnione są na stronie internetowej Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Płocku.

Na utworzenie wypożyczalni pozwoliły środki finansowe pozyskane przez Miasto Płock z Europejskiego Funduszu Społecznego.

Fot. UMP.




# Nowy stadion dla Nafciarzy, czyli odpowiedzi na trudne pytania

Wisła Płock potrzebuje nowego stadionu. To fakt. Szczypiorniści Wisły Płock potrzebowali nowej hali. To fakt. Obok Pogoni Szczecin obiekt przy Ł34 jest najbardziej archaicznym miejscem rozgrywek Lotto Ekstraklasy. „Blaszak arena” był najbardziej żenującym miejscem największych sukcesów płockiej piłki ręcznej.

Ile pieniędzy, ile polityki, ile fascynacji kibiców? Czy nowy stadion im. Kazimierza Górskiego w Płocku jest nam potrzebny? Czy Orlen Arena zdaje egzamin? Czy Orlen Wisła Płock może być mistrzem Polski? Dziś rozpoczynamy cykl publikacji, w którym spróbujemy odpowiedzieć na te pytania.

Od blisko 15 lat Wisła Płock, budowa hali dla piłkarzy ręcznych i stadionu dla piłkarzy nożnych jest tematem, który elektryzuje nie tylko kibiców i płocczan. Jest to także element politycznej rozgrywki, obietnic lokalnych polityków i zaangażowania paliwowego koncernu w sprawy lokalnej społeczności. Mamy Orlen Arenę i Stadion Piłkarski im. Kazimierza Górskiego. Szczypiornistów z umową sponsorską z PKN Orlen ważną do końca czerwca 2019 r. i piłkarzy nożnych, którzy także na swoich koszulkach mają logo paliwowego potentata.

Dlatego, postanowiliśmy przyjrzeć się faktom, powiedzieć – sprawdzam. Będziemy rozmawiać z prezesami klubów, właścicielem i sponsorami. Fani piłki ręcznej i piłki nożnej mają prawo znać sytuację w klubach, cele, budżety, ale także genezę rozdziału Wisły Płock na dwie sekcje i sposób finansowania ze strony samorządu, sponsorów i partnerów klubów.

Tajemnicą jest zaangażowanie finansowe Generalnego Sponsora ORLEN WISŁY PŁOCK i WISŁY PŁOCK. Większość kibiców piłki nożnej i piłki ręcznej wciąż utożsamia WISŁĘ PŁOCK z PKN ORLEN. Mało kto wie, że oba kluby należą do Miasta Płocka i od wielu lat samorząd utrzymuje obie sportowe spółki. W świadomości Polaków wciąż pokutuje stereotyp – drożeje paliwo, bo Wisła Płock potrzebuje pieniędzy. Tymczasem gdyby nie samorząd Płocka oba kluby grałyby o mistrzostwo niższych lig, a nie o Mistrzostwo Polski Lotto Ekstraklasy, Mistrzostwo Polski PGNiG Superligi i EHF Ligi Mistrzów.

W corocznych raportach obie płockie sportowe spółki prezentują swoje wyniki. Nie tylko sportowe, ale także wartość marki, ekwiwalent reklamowy, wartość medialną. W oparciu o dokumenty, rozmowy z zarządem klubu i naszymi ekspertami, bazując na dokumentach, dokonamy analizy w Wiśle Płock i SPR Wiśle Płock. Ocenę pozostawiamy naszym Czytelnikom.

Kolejny felieton, w którym przedstawimy nie tylko sportowe aspekty funkcjonowania płockich klubów już za tydzień. Zapraszamy do lektury w Dzienniku Płockim oraz wsparcia piłkarzy i szczypiornistów na trybunach i sportowych arenach.

W lutym w Orlen Arenie Orlen Wisła Płock zmierzy się w sobotę 23 lutego o godz. 18:00 w ramach rozgrywek VELUX EHF CAHMPIONS LEAGUE 2018/2019 z duńskim Bjerringbro Silkeborg, a 26 lutego o godz. 18:00 w ramach rozgrywek PGNiG Superliga Mężczyzn z Arką Gdynia. Piłkarze nożni powalczą o punkty w Legnicy z Miedzią w ramach rozgrywek Lotto Ekstraklasy w niedzielę 24 lutego o 15:30. Najbliższy mecz przy Ł34 – Wisła Płock-Cracovia sobota 2 marca godz. 20:30.

Zapraszamy!

Janusz Marciniak




Helpik i Gary Babci Krysi ruszają na podbój serc płocczan. “AS” wkrótce w naszym mieście [FOTO]

Stowarzyszenie na Rzecz Wspierania Aktywności Seniorów w skrócie “AS” – aktywny senior – powstało w październiku 2015 roku. Celem powołania stowarzyszenia było wypełnienie luki, która nazywa się… samotność. – Ta samotność dotyczy nie tylko seniorów, ale także osoby w wieku produkcyjnym, czy nawet młodzieży – wprowadzał w temat Michał Jaros, wiceprezes stowarzyszenia.

– Zaskoczę państwa definicją, którą odkryliśmy jako pierwsi i poruszyliśmy w debacie publicznej – mianowicie – eurorodzice. Tak jak są eurosieroty, czyli dzieci, które zostały w kraju, a rodzice wyjechali za granicę w celach zarobkowych. Nie mówiło się w publicznie o eurorodzicach, czyli o osobach samotnych, starszych, często schorowanych, którzy pozostali w kraju, częstokroć pozbawieni kontaktu ze swoimi dziećmi, które wyjechały za granicę w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Okazuje się, że to zjawisko jest postępujące, a szczególnie widoczne na wsiach. Z naszych szacunków i pozyskanych informacji wynika, że około 40 proc. seniorów, czyli osób powyżej 60 roku życia, są to osoby samotne – podkreślał.

– Misją założycieli było stworzenie miejsca – domu, które nazwaliśmy Centrum Aktywnego Seniora, miejsca w którym spotkają się ci, co nie wiedzą co ze sobą zrobić – są wytęsknieni, samotni, spragnieni kontaktu z drugim człowiekiem – dodawał Michał Jaros.

Narodziny organizacji i… Helpika

Początek organizacji to były dwa wynajęte mieszkania w mławskiej kamienicy. – Mieliśmy tam kuchnię, salonik, salę spotkań, pracownię i postanowiliśmy, że zajmiemy się szyciem – opowiadał wiceszef stowarzyszenia. Między innymi powstała idea, największego dzieła organizacji, którym jest skrzat Helpik, czyli dobry duch każdego domu. Skrzat Helpik jest ręcznie wykonaną maskotką, która w tej chwili ma już kilka modeli, w rozmaitych kolorach, w rozmaitych kreacjach.

Skrzat Helpik, oprócz tego, że jest produktem, jest także symbolem obecności osób starszych w przestrzeni publicznej. Stowarzyszenie posiada swój sklep internetowy. – Zaczęliśmy tę maskotkę dystrybuować i w ten sposób zarabiać na utrzymanie Centrum Aktywnego Seniora – opowiadał Jaros. W kamienicy oprócz szwalni, w której powstawała maskotka, był też różnego rodzaju zajęcia – rękodzieło tj. wyszywanie serwetek, tworzenie dekoracji okazjonalnych, pojawił się też salon gier, pojawił się też kącik kulinarny czy zajęcia teatralne. To wszystko funkcjonowało na 80 metach kwadratowych. – Wspólnie tworzyliśmy rodzinę – stwierdził.

Jaros opowiadał, że do siedziby organizacji przychodziła seniorka, która przygotowywała dla wszystkich posiłek. Tak było codziennie. Wspólnie spędzany czas, wspólne posiłki, stwarzały ciepłą, rodzinną atmosferę. Z biegiem czasu osób przybywało. W pewnym momencie na tych 80 metrach kw. znajdowało się około 70 osób. – To było dla nas bardzo motywujące, uświadomiliśmy sobie, że jest zapotrzebowanie na tego rodzaju miejsca. Zaczęliśmy myśleć o większej siedzibie dla stowarzyszenia – nie ukrywał. – Staraniem zarządu udało się pozyskać i wyremontować pomieszczenie o wielkości 470 metrów kw, którą znaleźli w handlowcu w Mławie.

Gary Babci Krysi

Mnóstwo osób przychodziło do siedziby stowarzyszenia na zupę – ciepły posiłek, żeby zjeść go z innymi osobami. Stąd też powstał pomysł na stworzenie restauracji. – Nazwaliśmy ją Gary Babci Krysi i okazuje się, że nazwa podbiła serca bywalców i cieszy się ogromną popularnością – nie ukrywał zadowolenia Michał Jaros. W nowej siedzibie stowarzyszenie ruszyło w kwietniu 2017 roku. Ku radości zarządu mnóstwo osób zaczęło przychodzić do restauracji, a także korzystało z dobrodziejstw, które proponowało Centrum Aktywnego Seniora. – Dziś Centrum jest drugim domem ludzi samotnych – podkreślał Jaros. – Jest to miejsce gdzie seniorzy – nie lubię używać tego sformułowania – starsza młodzież, przychodzi, spotyka się ze swoimi rówieśnikami, wykonuje prace manualne czy to w szwalni seniora, gdzie powstaje skrzat Helpik, czy w rozmaitych zajęciach związanych z aktywizacją osób starszych.

Dodatkowo powstała Restauracja Gary Babci Krysi, w której wydawane są posiłki. Codziennie jest to ponad 500 porcji, z których korzystają nie tylko seniorzy, ale także inni mieszkańcy, którzy są głodni i chcą zjeść domowy obiad.

Warto dodać, że stowarzyszenie świadczy wiele usług pomocowych, jak chociażby zakup lekarstw. Wystarczy złożyć odpowiedni wniosek. Organizacja jest dziełem, które samo się finansuje. Z czego się utrzymują? – Ze sprzedaży skrzata Helpika, którego udało się już dystrybuować do wszystkich krajów świata z wyłączeniem Australii. Skrzat sprzedał się już w 36000 egzemplarzy – odpowiadał Michał Jaros. Dodatkową formą finansowania organizacji jest Restauracja Gary Babci Krysi.

Stowarzyszenie finansuje się dwusektorowo – po pierwsze z działalności odpłatnej i nieodpłatnej. Drugą opcją jest działalność gospodarcza, którą również organizacja prowadzi. W tej chwili w stowarzyszeniu zatrudnionych jest 16 pracowników. Liczba członków stowarzyszenia to już ponad 8 tys osób. Chcą nadal rozwijać swoje działania stąd decyzja o utworzeniu oddziału w Płocku.

Jak to będzie w Płocku?

W naszym mieście organizacja skupi się głównie na działaniu Restauracji Gary Babci Krysi. Będzie uruchomiona w sobotę 30 marca. W tej chwili trwa remont siedziby. Jest to lokal po tzw. „Fachowcu”, czyli przy ul. Obrońców Płocka 1920 roku (lokal nr 20). Do dyspozycji organizacji jest 470 metrów kw powierzchni. Remont pochłonie 350 tys zł. Znajdą się tam: sala kominkowa, która będzie przeznaczona do zajęć dla seniorów, sala bankietowa, która będzie wynajmowana na imprezy komercyjne, biura, toalety. W Płocku nie będą szyte skrzaty, organizacja ma nadzieję, że uda jej się utrzymać głównie z wynajmu sali bankietowej na różnego rodzaju imprezy okolicznościowe.

Obiady w płockiej restauracji będą po 7 zł. – Każdy mieszkaniec Płocka, który się do nas zgłosi i wypełni deklarację członkowską, będzie miał obiad za 7 zł – tłumaczył Rafał Chmielewski, prezes stowarzyszenia. W tej chwili już seniorzy mogą się zapisywać na listy w Kapitalnym Sklepie, który znajduje się przy ulicy Tumskiej 9 w Stowarzyszeniu Wolontariuszy Kapitał Ludzki. – W Płocku zapisało się do stowarzyszenia już 150 osób.

Co należy zrobić, aby dołączyć do grona członków organizacji?

– Należy wypełnić deklarację, która jest do pobrania na stronie internetowej stowarzyszenia lub w Kapitalnym Sklepie. Należy uiścić jednorazową opłatę 15 zł, za wydanie legitymacji członkowskiej. Upoważnia ona do korzystania ze wszystkich dobrodziejstw naszej organizacji. Począwszy od imprez tj. wigilia, paczki świąteczne, dofinansowania różnego rodzaju aż po obiady obiady – wymieniał prezes. Chmielewski przybliżył także zasady opłat składki członkowskiej, która wynosi 10 zł z małym „ale. – Senior opłaca ją wówczas, kiedy korzysta z usług organizacji. Jeżeli wyjeżdża, choruje, przebywa w sanatorium, składki może nie uiszczać – tłumaczył.

Stowarzyszenie będzie prowadziło w naszym mieście obiady na dowóz dla osób, które nie są w stanie dojść czy dojechać do restauracji. – Opiekun prawny seniora będzie mógł przyjść, opłacić obiady, my wpiszemy go na listę i będziemy dowozić posiłki za 1 zł dopłaty. Jest to chyba pierwsza tego typu placówka, która chce tak dowozić obiady do seniorów – zauważył. Restauracja będzie również serwowała obiady dla zwykłych mieszkańców Płocka. Będą one do nabycia po 14 zł.

Obiady będą wydawane od godz. 12:00 do 18:00 każdego dnia. Po godzinie 18 restauracja będzie zmieniała swoje menu na wieczorowe. Zarząd planuje w Płocku wprowadzić również tzw. „zawieszone obiady”, będą wydawane każdemu, kto się zgłosi do restauracji. Chmielewski zastrzegł jednak, że osoba nie może być pod wpływem alkoholu.

W każdą środę w płockim Centrum będą odbywały się wieczorki taneczne. Od godz. 18 do 22 będzie to wieczór zarezerwowany na potańcówki dla seniorów. A na otwarciu, 30 marca, gościem specjalnym będzie Halina Frąckowiak.