Bronisław Komorowski: Ugrupowania opozycyjne powinny dążyć do sojuszu politycznego

Były prezydent Bronisław Komorowski uważa, że ugrupowania opozycyjne powinny dążyć do współdziałania i zbudowania realnego, trwałego i szerokiego sojuszu politycznego, w skład którego wchodziłyby nie tylko partie, ale także ruchy obywatelskie.

– Konsolidacja ugrupowań opozycyjnych to dobry pomysł na wszystkie wybory, generalnie dobry pomysł na politykę – powiedział Bronisław Komorowski na poniedziałkowej konferencji prasowej w Płocku, który odwiedził na zaproszenie Komitetu Obrony Demokracji.

Były prezydent przypomniał, że wiele razy wybory w Polsce wygrywały albo kolacje, albo sojusze polityczne, jak np. „Solidarność” w 1989 r., zjednoczona lewica w latach 90., czy ostatnio, w 2015 r. prawicowa koalicja stworzona przez PiS. -To była zawsze skuteczna metoda przekonywania Polaków do tego, że się potrafi mądrze i dobrze rządzić, jeśli potrafi się zdobyć na jakąś wersję, jeśli nie pełnej wspólnoty, to zdolność do współdziałania – ocenił Komorowski.

Jego zdaniem, warto iść tą drogą. – W moim przekonaniu jest rzeczą oczywistą, że Polacy w jakiejś mierze wyborczo nagradzają premią nie tyle za fałszywą jedność, ile za zdolność do współdziałania, do wystawiania, wspólnych, sprawdzonych kandydatów – dodał.

Komorowski wyraził nadzieję, że opozycja demokratyczna zdobędzie się na porozumienie. Zwrócił uwagę, że do takiego szerokiego porozumienia doszło m.in. w woj. opolskim, które – jak powiedział – zapowiada wspólne listy wyborcze i jakieś elementy wspólnego programu. Bardzo bym chciał, żeby ten dobry przykład poszerzył się w skali całego kraju. Tak też traktuję, jako zapowiedź tego, wypowiedzi szefów niektórych ugrupowań partyjnych. Widzę, że narasta klimat sprzyjający porozumieniu – oświadczył były prezydent.

Jego zdaniem, siła rządząca ma ogromną szansę przyczynić się do jedności dzisiejszej opozycji. – Postraszenie wizją faulu wyborczego poprzez zmianę ordynacji wyborczej przed wyborami samorządowymi, musi podziałać na wyobraźnię wszystkich, którzy czują się odpowiedzialni za zbudowanie realnej alternatywy politycznej dla obecnie rządzącego Polską układu – podkreślił.

– Taki sojusz polityczny, który chciałbym, aby miał miejsce nie tylko w wyborach samorządowych, ale także i w następnych wyborach parlamentarnych, być może w europejskich i prezydenckich także, powinien przerodzić się w trwały sojusz polityczny, niektórych przynajmniej ugrupowań, w których różnice programowe są niewielkie. Mam na myśli tutaj PO i Nowoczesną – zaznaczył Komorowski. Według niego, sojusz ugrupowań opozycyjnych może dotyczyć także i szerokiej bardzo formuły współdziałania, nie tylko partii politycznych, ale i ruchów obywatelskich.

Na pytanie, jak widzi swoją rolę w aktywnej polityce, były prezydent odparł, że przede wszystkim chce się dzielić swoim doświadczeniem i propozycjami. Dodał, że nie należy do żadnej partii. – Staram się oddziaływać w stronę porozumienia i myślę, że w takiej roli jestem też oczekiwany, przynajmniej przez niektóre osoby czy środowiska. Oprócz tego jestem komentatorem politycznym. A co będzie w przyszłości? Zobaczymy. Bardzo bym chciał móc wspierać sensowne projekty polityczne i sensownych kandydatów w wyborach samorządowych, parlamentarnych, także prezydenckich – oświadczył Komorowski.

Konferencja prasowa byłego prezydenta RP odbyła się w poniedziałek w płockim Urzędzie Miasta, gdzie Bronisław Komorowski spotkał się z prezydentem miasta Andrzejem Nowakowskim (PO). Następnie o godzinie 17 były prezydent spotkał się z płocczanami w Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica.

Źródło: 




Trzy karetki na 20 – lecie. Piękny jubileusz [FOTO]

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Płocku świętuje w tym roku 20-lecie swojego istnienia. Jubileusz połączony z uroczystą galą z okazji Dnia Ratownictwa Medycznego odbył się w miniony piątek, 13 października, w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku.

W imieniu prezydenta Płocka w obchodach wzięli udział zastępcy Roman Siemiątkowski i Piotr Dyśkiewicz. Zastępca prezydenta ds. polityki społecznej w imieniu Andrzeja Nowakowskiego przekazał pracownikom instytucji życzenia.

– Już od 20 lat funkcjonuje w naszym mieście placówka, która profesjonalnie i rzetelnie wykonuje odpowiedzialne zadanie, jakim jest ratowanie życia i zdrowia ludzi. Jestem pełen uznania dla Państwa dbałości o najwyższe standardy świadczonych usług i dziękuję za to, że praca jest dla Państwa pasją, w którą wkładacie swoje serca. Życzę Państwu satysfakcji z osiągania wytyczonych celów, radości płynącej z poczucia dobrze spełnionego obowiązku, wiele uśmiechu i pomyślności w każdym dniu – mówił ze sceny Roman Siemiątkowski.

W uroczystym jubileuszu wziął udział marszałek Adam Struzik, który z tej okazji wręczy dyrekcji pogotowia oraz jej wieloletnim pracownikom dyplomy uznania, a także medal pamiątkowy Pro Masovia.

Uroczystości rozpoczęły się mszą św. w Bazylice Katedralnej, po której poświęcone zostanły nowo zakupione trzy ambulanse sanitarne. Są to dwie karetki typu „S” przystosowane do potrzeb ratownictwa medycznego oraz jedna typu „N”, przystosowana do przewozu noworodków. Zakup tej ostatniej był możliwy m.in. dzięki wsparciu samorządu województwa mazowieckiego w wysokości 250 tys. zł. Wszystkie ambulanse to pojazdy typu Volkswagen Crafter, a każdy z nich wyposażony zostały w specjalistyczny sprzęt do ratowania życia. Łączny koszt zakupu karetek typu „S” wyniósł ponad 730 tys. zł, natomiast karetki typu „N” – ponad 740 tys. zł.

Fot. UMP.




Festiwal motoryzacji tym razem w Płocku. 8. edycja Verva Street Racing [FOTO]

Na kilka godzin płocki stadion Wisły Płock zamienił się w arenę. Tysiące uczestników mogło podziwiać na torze i płycie boiska niezwykłe widowisko. Najwięcej emocji budziły oczywiście konie mechaniczne, które stanowiły główne tło imprezy. Niemniej jednak ważne było to, co działo się na drugim planie.

Efektowne języki ognia czy chmury dymu wybuchające co chwilę z płyty boiska sprawiały, że widowisko zyskiwało większego powera. Pomimo niezbyt sprzyjającej aury trybuny stadionu praktycznie do końca imprezy były wypełnione miłośnikami zapachu… benzyny. Mnóstwo osób oglądało też wyczyny kierowców na ogromnym telebimie, który stał przed stadionem.

– Jesteśmy na imprezie pierwszy raz. Dotychczas odbywała się ona w Warszawie, ale do stolicy dalej no i miasto „trudniejsze”. Do Płocka nam jakoś po drodze, bo i bliżej i lepiej po mieście się poruszać – mówił nam pan Krzysztof, mieszkaniec Kutna. Czy impreza się podoba? – Tych atrakcji całe mnóstwo, to fakt, ale nie było na torze emocji, których się spodziewałem. Wszystko było takie „poukładane” i „grzeczne”. I o ile nie jestem fanem motocrossu, o tyle tu zafascynowały mnie te akrobacje – tłumaczył. Spotkaliśmy także parę z Poznania. – Od kilku lat uczestniczymy w Vervie. I męża i mnie interesują te najnowsze samochody. Z roku na rok są coraz bardziej… przekombinowane – stwierdziła pani Iza. Co to znaczy? – No za dużo tych wszystkich bajerów, aż się wydają trochę takie kosmiczne te samochody, odrealnione  – podkreślała.

Wystawa najnowszych samochodów była w Orlen Arenie. Takie wisienki na torcie. Wśród nich terenowy Mercedes  czy super nowoczesne Audi. Szukaliśmy opisów aut, aby napisać o mocy silnika czy nowinkach technicznych zastosowanych w pojazdach. Niestety nie znaleźliśmy ich. Zatem jeżeli ktoś nie znał się na markach, musiał obejść się widokiem lśniących i nowiutkich cudeniek. Cała masa atrakcji czekała także na dzieci. Dmuchane zamki, zjeżdżalnie, symulatory najróżniejszej maści. No było tego sporo…

Tymczasem na torze toczyły się pojedynki. W pierwszym starciu zmierzyły się najnowsze i zabytkowe Porsche. Następnie swoje możliwości zaprezentowali bardzo młodzi motocrossowcy z Akademii Orlen Team. Zmierzyli się oni z Mistrzem Świata Juniorów Cross Country, Maćkiem Giemzą. Tytuł zobowiązuje i młodzi musieli uznać wyższość Maćka. Ciekawym starciem był wyścig Fiata 125p – legendy PRL – z samochodem marki Ferrari. Było też coś dla miłośników jednośladów. Niezwykły show dali stunterzy oraz akrobaci z grupy FMX4Ever.

W strefie Pit Party fani motoryzacji mogli obejrzeć ponad 350 pojazdów. A że były one ustawione pod namiotami, zwiedzającym nie przeszkadzał co chwilę padający deszcz. Straż pożarna zaprezentowała najnowocześniejsze wozy bojowe, przeprowadziła pokaz ratownictwa i gaszenia pożarów. Na koniec imprezy wspaniały koncert dała Sylwia Grzeszczak, która wystąpiła zamiast zapowiadanej wcześniej Dody. Ukoronowaniem festiwalu motoryzacji był pokaz fajerwerków. Verva Street Racing – Pojedynek Pokoleń, odbył się w sobotę, 14 października, w Płocku.

– Myślę, że płocczanie już wydali ocenę imprezie i zgadzam się z nimi. Pełne trybuny, mnóstwo osób wokół Orlen Areny i stadionu – to świadczy o tym, że organizatorzy trafili w gusta tysiąca fanów motoryzacji. Osobiście podoba mi się różnorodność pojazdów, które zaprezentowano widzom podczas widowiska – mówił nam Piotr Szpakowicz, płocki radny, który z ogromnym zaciekawieniem oglądał wyczyny kierowców.

Fot. Grzegorz Lenkiewicz oraz Marek Michalski.




To po prostu wstyd. 94 tysiące płocczan nie zrobiło nic!

Kampania informacyjna o 6. edycji Budżetu Obywatelskiego była bardzo dobrze zorganizowana. Wszystkie media pisały i mówiły o projektach po kilka razy. Plakaty wisiały w całym mieście, były także ulotki w skrzynkach. Głosować można było na różne sposoby: osobiście – w różnych miejscach miasta, przez Internet oraz sms, czyli praktycznie nie wychodząc z domu. Do podziału było 5 milionów złotych. 

Niestety – to już chyba norma – płocczanie znowu nie wykazali się aktywnością. Niby frekwencja podczas głosowania była dużo lepsza niż w latach ubiegłych, ale to wciąż bardzo mało – zaledwie 6 291 mieszkańców Płocka wzięło aktywny udział w życiu miasta. Zatem jeżeli „nie przeszedł”, któryś z projektów do realizacji, to cała reszta, czyli ponad 94 tys. mieszkańców, nie ma wręcz prawa do narzekania czy krytyki. Najlepiej niech życie za ponad 94 tys. płocczan przeżyje ktoś inny – czemu nie?  

Okazuje się, że BO najbardziej zainteresowane były osoby, które pisały projekty. Promowali je na różne sposoby, zachęcali, tworzyli wydarzenia na Facebooku, powstały filmy promujące dane projekty. Może przypomnimy – te wszystkie pomysły, nie są po to by 58 (na tyle projektów można było zagłosować) osobom lepiej żyło się w Płocku. Projekty były pisane z myślą o mieszkańcach osiedli – osiedlowe, a także o wszystkich mieszkańcach – ogólnomiejskie. To były ciekawe i mądre pomysły, skierowane do wszystkich dla płocczan! Aby żyło się trochę lżej w ciut lepszej rzeczywistości. Ale oczywiście, najlepiej nie robić nic, albo zrzucić odpowiedzialność na kogoś innego i jeszcze mieć pretensje. Najwygodniej usiąść przed komputerem i torpedować krytyką i hejtem. 

– Dziwny z nas naród. Do narzekania pierwsi. Do działania? Oceńcie zresztą sami. Liczba uprawnionych mieszkańców – 100 411. Liczba mieszkańców, którzy oddali głos – 6 291. Cieszy chociaż wzrost liczby głosujących. Frekwencja – 6,26 proc. (ubiegły rok 2,94 proc.) – napisał na swojej tablicy na Facebooku Arek Gmurczyk, jeden z bardzo aktywnych płocczan. – Mogliśmy zdecydować na co zostanie wydanych 5 mln zł. Nie trzeba było nawet wychodzić z domu żeby zagłosować – czytamy dalej we wpisie.

I to jest właśnie wypowiedź, która trafia w punkt. Wczoraj – 13 października – płocki ratusz ogłosił wyniki głosowania 6. edycji Budżetu Obywatelskiego. Płocczanie złożyli łącznie 80 projektów. Ogólnomiejskich było 33, osiedlowych – 47. Projekty składali mieszkańcy, organizacje pozarządowe oraz rady osiedli. Pozytywnie zostało zweryfikowanych 58 pomysłów.

Wśród projektów ogólnomiejskich z największym poparciem spotkał się pomysł „Mobilna oświata” – propozycja kupna trzech busów dla młodzieży z Małachowianki, III LO i Specjalnego Ośrodka Szkolno-wychowawczego nr 2. Na drugim miejscu znalazła się propozycja wybudowania „Przystani cumowniczej – stanicy klubu motorowodnego Borowia” w Borowiczkach. Trzeci projekt to „Zakup statku ratowniczego niezbędnego do zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańcom Płocka”. Czwarty zaś – spośród tych, które zostaną skierowane do realizacji to „Łódź ósemka dla płockich wioślarzy”. Na szóstym miejscu znalazł się pomysł „Leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego”, na kolejnym – „Infrastruktura rowerowa dla Płocka”. Kompletne wyniki głosowania (także na projekty osiedlowe) znajdują się na stronie: http://mojemiasto.plock.eu/

– W szóstej edycji BOP głos oddało blisko 6,3 tys. płocczan, co daje frekwencję na poziomie 6,23 proc. – dwukrotnie więcej niż przed rokiem. Najchętniej płocczanie głosowali przy pomocy sms’a, strona internetowa cieszyła się mniejszym zainteresowaniem, najmniej głosów znalazło się w urnach – informuje Hubert Woźniak, z biura prasowego urzędu miasta.

Podsumowując. Gminy wiejskie otrzymują także pieniądze do podzielenia na inwestycje w danej wsi na terenie gminy. Na wioskę przypada średnio 16 tys. zł, ale bywają też kwoty mniejsze. Kiedy przychodzi do głosowania, na co przeznaczyć tę kwotę, na zebrania wioskowe stawia się około 60 proc. mieszkańców wsi, bywa że i więcej. 

Jakieś wnioski płocczanie? 

 

Grafika: demotywatory.pl




Płocczanin laureatem prestiżowego konkursu. Udowodnił, że kosmos to nie nuda!

Wśród nominowanych do Grand Video Awards, czyli Ogólnopolskiego Konkursu Twórców Wideo w Sieci w kategorii Wideo popularnonaukowe znalazł się płocczanin Piotr Kosek z filmem „Czarne Dziury: Władcy Czasu i Przestrzeni”.

Podczas uroczystej gali, która odbyła się w czwartek, 12 października w kinie Iluzjon w Warszawie uhonorowano zwycięzców w dziewięciu kategoriach. Główną nagrodę za stworzenie najbardziej interesującego Video popularnonaukowego zdobył Piotr Kosek, mieszkaniec Płocka, który prowadzi kanał Astrofaza na youtube.com.

Kanał Astrofaza skierowany jest do osób – „głodnych kosmosu” – jak opisuje go twórca. Dalej wyjaśnia, że jest to kanał o jednej z jego dwóch wielkich pasji – kosmosie. „Zasypiałeś na lekcjach fizyki? Kosmos kojarzyłeś do tej pory co najwyżej z nudą i horoskopem w czasopiśmie? Czas to zmienić! Astrofaza pokaże Ci, że kosmos wcale nie jest nudny. Wręcz przeciwnie, to miejsce fascynujące i pełne niespodzianek! Bądź na bieżąco” – zachęca twórca kanału.

W czwartkowy wieczór odebrał główną nagrodę za film „Czarne Dziury: Władcy Czasu i Przestrzeni”. Obraz, który wyreżyserował płocczanin ogląda się jednym tchem. Mnóstwo w nim historycznych ciekawostek i nazwisk wielkich naukowców. Piotr na ekranie opowiada o czarnych dziurach w kosmosie. Wyjaśnia to tak, że zrozumiałby to nawet ktoś, kto o kosmosie i fizyce nie ma zielonego pojęcia. Przez 37 minut [tyle trwa film – przy. red] wyjaśnia, jak to wszystko „działa”, podpierając się teoriami naukowców. Pewnie gdyby to były jedynie słowa, nie za bardzo byłoby to ciekawe. Zdecydowanym atutem filmu są efekty specjalne i grafika, która obrazuje wszystko, o czym opowiada Piotr Kosek. – Operatorem podczas kręcenia zdjęć do filmu był Kamil Ziółkowski, w dużej mierze przyczynił się do tego, że obraz powstał. To nasz wspólny film – podkreśla w rozmowie z nami Piotr Kosek. 

Dodamy, że ideą GVA ( Grand Video Awards) jest uhonorowanie najbardziej kreatywnych, oryginalnych i nowatorskich autorów oraz promocja najlepszej twórczości wideo w polskim Internecie. W jury, które ocenia filmy zasiadają specjaliści od mediów społecznościowych, fachowcy z dziedziny produkcji telewizyjnej, filmowej i internetowej, eksperci z agencji reklamowych oraz dyrektorzy zarządzający uznanych marek.

Konkurs podzielony jest na dziewięć kategorii: Vlog (np. wideoblog, pamiętnik, dziennik w formie wideo), Gaming (np. recenzje gier, letsplaye), Wideotutorial (np. tutoriale porady, DIY), Lifestyle (np. styl życia, celebrity, fashion, beauty), ​Wideo popularnonaukowe (np. naukowe, historyczne, edukacyjne), Hobby (np. sport, podróże, pasje), Kultura i rozrywka (np. recenzje, sondy uliczne, pranki, rozrywka), Publicystyka, czyli wideo rozmowa oraz Branded content (treści z komunikatem marki). W tym roku we wszystkich kategoriach nominowanych było 59 filmów.

Obraz stworzony przez płocczanin w swojej kategorii rywalizował jeszcze z sześcioma filmami. Jego okazał się najlepszy! I od wczoraj jest szczęśliwym posiadaczem pięknej statuetki.

Cały film możecie obejrzeć w tym miejscu. Zachęcamy! Od kiedy go obejrzycie czarne dziury w kosmosie nie będą już tajemnicą…

 

 

Fot. Kadr z filmu oraz zdjęcia z gali – archiwum prywatne Piotr Kosek.




Kolorowe ulotki z wymaganiami. Targi Aktywności Zawodowej w Płocku [FOTO]

Przedstawiciele prawie 70 firm w Orlen Arenie zachęcali odwiedzających do skorzystania z ich oferty pracy, szkoleń lub doskonalenia zawodowego. O ile przedstawicieli potencjalnych pracodawców było sporo, o tyle liczba osób, które odwiedziły Płockie Targi Aktywności Zawodowej, nie powalała. 

– Większość ofert pracy jakie posiadamy w tej chwili, jest skierowana do mężczyzn, znacznie mniej pracy na rynku jest dla kobiet – tłumaczyła nam przedstawicielka Powiatowego Urzędu Pracy. Przy okazji zachęcając do odwiedzenia strony internetowej PUP, gdzie widnieją wszystkie oferty wraz z opisem i wymaganiami pracodawców. W jakim wieku pracodawcy szukają kobiet? – Najlepiej gdyby miały do 30 lat i posiadały staż pracy – podkreśliła pracownica PUP.

Tegoroczne Targi odwiedziło sporo młodych ludzi, ale były też osoby w średnim wieku. – Złożyłam CV do kilku firm, tych produkujących żywność, bo te jedynie były zainteresowane osobami w moim wieku – tłumaczyła nam pani Danuta, płocczanka, która od roku poszukuje pracy. – Mam 48 lat, co będę ukrywała. Ciekawe czy ktoś się odezwie – mówiła pełnym nadziei głosem. – Tu szukają młodych – podkreśliła.

Większość firm oferujących pracę, miała na swoich stoiskach ulotki, zachęcające do podjęcia pracy w danym zakładzie. Widniały na nich: stanowisko pracy, wymagania wobec osoby zainteresowanej – tu punktów było sporo – w tym „konieczne doświadczenie” – przynajmniej 2-letnie, a także adres e-mailowy do przesłania CV. Wszystkie ulotki miały jeden wspólny mianownik – „możliwość rozwoju zawodowego w nowoczesnej firmie, wynagrodzenie adekwatne do zajmowanego stanowiska czy profesjonalne warunki pracy”. A jak niby ma być?

Konia z rzędem temu, kto na swojej ulotce napisze brutalną, polską prawdę: – „oferujemy 2 tys. zł brutto, a będziesz pracował po 10 godziny dziennie”, „przyślij nam swoje CV, a my wrzucimy je do bazy i rozpatrzymy za dwa lata albo wcale”, „przyszły pracowniku ubrania robocze kup sobie sam”, ewentualnie „przewidujemy w naszej firmie premie, jak przepracujesz przynajmniej rok bez zwolnienia lekarskiego”.

Oczywiście Targi są potrzebne, aby mieć świadomość, że zrobiło się wszystko, żeby znaleźć jakąkolwiek pracę. A być może tegoroczne wydarzenie stało się dla wielu osób, które odwiedziły Orlen Arenę, początkiem wspaniałej, świetlanej przyszłości w wymarzonej pracy.

 

 

 

 

 




Duży krok w stronę rozwoju płockich uczelni. Będą granty

– Zależy nam na rozwoju środowiska naukowego w naszym mieście i wzmacnianiu uczelni w tym, aby miały jak najwięcej samodzielnych pracowników naukowych, dlatego będziemy finansować granty naukowe – mówił prezydent Andrzej Nowakowski o nowej inicjatywie władz miasta.

Pieniądze na przeprowadzenie prac naukowych, których wyniki będą służyły lokalnej społeczności, mogą otrzymać osoby, które posiadają stopień naukowy doktora lub doktora habilitowanego i nie przekroczyły pięćdziesiątego roku życia. Pod uwagę brane będzie także posiadanie znaczących osiągnięć naukowych, a także pozytywna opinia macierzystej uczelni. Granty przeznaczone są dla osób mieszkających w Płocku lub w powiecie płockim ziemskim. Bardzo pozytywnie te inicjatywę ocenili przedstawiciele płockich uczelni wyższych, którzy konsultowali regulamin przyznawania grantów.

– Te granty to ma być taka „wisienka na torcie”, która pomaga dokończyć ścieżkę prowadzącą do uzyskania stopnia naukowego doktora habilitowanego lub profesora. Granty adresowane są do osób, które już posiadają dorobek naukowy i są w stanie prowadzić badania na wysokim poziomie – mówił prof. nadzw. dr hab. n. med. Maciej Słodki, rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Płocku.

Zastępca prorektora Politechniki Warszawskiej ds. Filii w Płocku prof. Roman Marcinkowski podkreślał, że konkurs na przyznawanie grantów naukowych może mobilizować naukowców do promowania swojej działalności badawczej i  uzyskiwania samodzielności naukowej.

Doc. dr Daniel Korzan, prorektor ds. studenckich i ogólnych Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica zwracał uwagę, że prowadzenie badań, wydawanie publikacji czy organizowanie konferencji naukowych jest kosztowe, więc grant pomoże zrealizować przedsięwzięcia naukowe.

Granty przyznawane będą na dwa lata. Końcowym efektem ma być publikacja naukowa oraz prezentacja wyników badań na konferencji naukowej.  – W budżecie miasta na konkurs na granty naukowe rezerwujemy 200 tys. zł  na 2018 rok i tyle samo w kolejnym roku. Ile wyniesie dofinansowanie poszczególnych projektów okaże się m.in. na podstawie złożonych kosztorysów, które oceni powołana do tego komisja – wyjaśniał prezydent Nowakowski.

Członkami komisji konkursowej będą przedstawiciele prezydenta Płocka oraz reprezentanci czterech płockich uczelni wyższych.

Źródło: UMP – Alina Boczkowska
Fot. UMP




Piękni pod każdym względem. III edycja Miss i Mistera Wolontariatu [FOTO]

W tym roku było na sportowo i filmowo. Na scenie widzowie podziwiali „bohaterów” z filmu „Słoneczny patrol” i z serii filmów o Rockim Balboa. Nie zabrakło również uroczych cheerleaderek, które kibicowały bokserom. 

Była to III edycja konkursu Miss i Mistera Wolontariatu. – Konkurs jest wspaniałą okazją do tego, aby pokazać ludzi działających z potrzeby serca dla innych. W różnych formach i na różne sposoby pomagają innym ludziom, którzy oczekują serdecznego gestu, wsparcia i uśmiechu. Nasi kandydaci i laureaci, to ludzie piękni ciałem i sercem – mówiła ze sceny Aldona Cybulska – wiceprezes Banku Żywności w Płocku, który wraz z Konradem Słomczewskim zajmuje się organizacją imprezy i dopinaniem jej na ostatni guzik.

Uroczysty finał konkursu odbył się w miniony piątek, 6 października, na deskach płockiego Teatru Dramatycznego. Widownia wypełniona była po brzegi. Finaliści wśród publiczności mieli swoich fanów, którzy bardzo żywiołowo reagowali za każdym razem, kiedy ich ulubieniec czy ulubienica zjawiali się na scenie. Do ścisłego finału Miss i Mistera Wolontariatu zakwalifikowało się 30 osób, wyłonionych z 432, które zgłosiły się do konkursu z całej Polski. Tradycyjnie konkurs odbył się w trzech grupach wiekowych: od 10 do 15 lata (juniorzy) od 16 do 30 lat (miss i mister) oraz 30+ (seniorzy). Juniorzy i seniorzy zaprezentowali się publiczności w dwóch wyjściach, a miss i mister w trzech.

W tym roku podczas gali dominował styl sportowy z nutką filmową. Przy ścieżce dźwiękowej ze „Słonecznego patrolu” zaprezentowała się młodzież z głównej kategorii i wyszło to rewelacyjnie. Tym bardziej, że młodzi ludzie świetnie się przy tym bawili. Natomiast finaliści z grupy 30+ wyszli na scenę w… szlafrokach i rękawicach bokserskich. Dołączyły do nich cheerleaderki w pomarańczowych koszulkach z pomponami na dłoniach. Wszystko to działo się przy dźwiękach z serii filmów o Rockim Balboa. Pomiędzy wyjściami – jak na prawdziwą galę wyborów miss przystało – publiczność bawili artyści. Od solistów, poprzez chór, występy orkiestry dętej, aż po grupy taneczne. Na pewno publiczność się nie nudziła, a jury miało ciężki orzech do zgryzienia.

Jak się łatwo doliczyć, laureatów było sześcioro. W kategorii junior tytuł miss powędrował do Kaliny Ćwiklińskiej, misterem w tej kategorii został Krzysztof Murawski z Zawidza. Wśród seniorów miss została Małgorzata Majewska z Wyszogrodu, a tytuł mistera Adam Pawłowski z Brwilna. W najważniejszej kategorii miss i mister wolontariatu tytuły odebrali: Małgorzata Kowalska i Michał Pietralewicz. Publiczność też wybrał swojego mistera, a został nim Wiktor Lisicki – najmłodszy uczestnik Miss i Mistera Wolontariatu 2017.

Dodamy, że cała trzydziestka finalistów została nagrodzona pamiątkowymi pucharami i dyplomami. Gratulujemy wszystkim finalistom oraz organizatorom. Impreza na szóstkę z plusem.

Fot. Anna Monika Chyła

 

 

 

 




W ogniu niełatwych pytań – płocki radny, Michał Sosnowski

Za chwilę minie trzy lata odkąd płocczanie wybrali skład nowej Rady Miasta Płocka. Wśród nich znalazł się Michał Sosnowski, który startował z listy Polskiego Stronnictwa Ludowego. Jest to najmłodszy radny wśród płockich rajców.

Przez te trzy lata zasłynął z odważnych wypowiedzi i mnóstwa interpelacji. Jak ocenia te trzy lata swojej pracy? Co planuje na ostatni rok tej kadencji? O tym i wielu innych sprawach rozmawiamy z młodym i przedsiębiorczym radnym.

Dziennik Płocki: Jako młody człowiek wszedłeś do rady miasta Płocka. Znałeś przysługujące Ci z tego tytułu prawa i względy. Jak myślisz wykorzystałeś je na korzyść swoich wyborców?

Michał Sosnowski: – To pytanie należałoby zadać przede wszystkim moim wyborcom, jednak staram się każdą ważniejszą decyzję w samorządzie i każde istotne głosowanie konsultować z osobami, które wspierały moją kandydaturę. Dużo rozmawiam z przyjaciółmi i znajomymi, którzy tworzyli mój sztab wyborczy. Myślę, że przez ostatnie trzy lata nie podjąłem żadnej decyzji, która kłóciłaby się z tym, co obiecywałem w czasie kampanii wyborczej. Jestem radnym miejskim wybranym z okręgu nr 4, w którego skład wchodzą osiedla: Winiary, Łukasiewicza, Miodowa i Tysiąclecia, dlatego wiele działań, które podejmuję dotyczy właśnie tego rejonu miasta. Nie ukrywałem też, że chciałbym działać na rzecz płockiego sportu – i tego zawodowego i amatorskiego – również w tej materii sporo dobrego udało się zrobić.

DP: Przypomnijmy czytelnikom, ile miałeś wtedy lat?

MS: Urodziłem się we wrześniu 1989 roku, więc uzyskując mandat radnego Miasta Płocka miałem 25 lat.

DP: Twoi wyborcy postawili na młodość i tzw. świeżą krew, czy na Michała Sosnowskiego, człowieka który ma pomysły i wie jak je realizować?

MS: Myślę, że wielu młodych płocczan narzekało na brak swoich reprezentantów w Radzie Miasta. Warto zauważyć, że nawet teraz w tym gremium jest jedynie 3 radnych poniżej 40. roku życia ( w tym tylko jeden poniżej 30). Moim zdaniem w samorządzie najlepiej sprawdza się mieszanka doświadczenia z młodością, dlatego mam nadzieję, że w kolejnej kadencji w Radzie Miasta będzie działało więcej młodych i aktywnych ludzi. Kiedy kandydowałem w 2014 roku w wyborach, mimo młodego wieku miałem za sobą już kilka zrealizowanych z powodzeniem projektów. Większość związana była z działalnością w Stowarzyszeniu Sympatyków Klubu Wisła Płock, ale miałem już wtedy za sobą również pierwsze zwycięstwo w Budżecie Obywatelskim Płocka i kilka udanych akcji charytatywnych.

DP: Minęło trzy lata. Podsumujmy. Ile złożyłeś w tym czasie interpelacji? Które – wymień trzy – Twoim zdaniem były najistotniejsze i miały największy wpływ na życie mieszkańców?

MS: Do dziś złożyłem w sumie 139 interpelacji. Każda była na swój sposób istotna, bo większość z nich była pisana z inicjatywy samych mieszkańców, którzy zgłaszali do mnie trapiące ich problemy, czy potrzeby inwestycyjne. W samych interpelacjach nie jest najistotniejsza ich ilość (choć jest to oczywiście jeden z wyznaczników aktywności radnego), ale skuteczność. To, co mnie bardzo cieszy, to fakt, że wiele z poruszanych przeze mnie problemów, czy też proponowanych rozwiązań znalazło swój szczęśliwy finał, zostało zrealizowanych, czy też znalazło się w budżecie Miasta na kolejne miesiące. Jeżeli miałbym próbować wskazać kilka najważniejszych, to niech będą to: Modernizacja boiska do piłki nożnej przy Gimnazjum nr 5 (jest zabezpieczone w budżecie 700.000 zł na ten cel, a procedura przetargowa ma się rozpocząć lada dzień), propozycja organizacji akcji „Płock za pół ceny” (która okazała się sporym sukcesem), propozycja „uchwały dla Weteranów” (poparta jednogłośnie przez radnych), prośba o dodatkowe środki finansowe na amatorskie kluby sportowe, pomysł „tężni solankowej na Winiarach”, ostatnio realizowany pomysł akcji „Drzewa młodych płocczan”, czy też skuteczne prośby o miejscową naprawę wielu nawierzchni ulic (często były to wyrwy, które czekały na naprawę kilka lat).

DP: Co udało Ci się zrealizować ze swojego programu wyborczego z kampanii w 2014 roku i jakie masz plany na ostatni rok bieżącej kadencji?

MS: Wracając myślami do kampanii z 2014 roku przypominam sobie, że obiecywałem oprzeć swoją działalność na trzech filarach. Miały to być: stały kontakt z płocczanami  – reagowanie na ich prośby, pisanie interpelacji, relacjonowanie swoich działań i tłumaczenie decyzji, współpraca z Radami Mieszkańców Osiedli i organizacjami pozarządowymi etc.; wspieranie sportu zawodowego i amatorskiego – pilnowanie interesów Wisły Płock (wtedy I-ligowej, dziś ekstraklasowej), zwiększenie środków finansowych na współpracę z klubami amatorskimi, zabieganie o poprawę infrastruktury sportowej – i tej dużej i tej małej; dbanie o interesy młodych płocczan – wspieranie ich inicjatyw. W zasadzie wszelkie działania, które podejmuję i które częściowo opisałem już w poprzedniej odpowiedzi są realizacją tego programu wyborczego.

Myślę, że nikt kto próbuje się ze mną skontaktować nie ma z tym problemu – jestem cały czas dostępny na wszelkich portalach społecznościowych, wiele osób ma do mnie numer telefonu, uczestniczę w wielu spotkaniach, relacjonuję na bieżąco swoją działalność – również dzięki lokalnym mediom, za co z tego miejsca dziękuję. Oczywiście takie podejście niesie za sobą również ryzyko „wystawiania się” na wszelkiej maści krytykę, również tą chamską i anonimową, ale przez ostatnie lata nabrałem do tego bardzo dużego dystansu. Mam dużą satysfakcję, że dołożyłem swoją cegiełkę do tego, że w Wieloletniej Prognozie Finansowej mamy obecnie zabezpieczone ponad 80 milionów na zadanie „Modernizacja Stadionu im. Kazimierza Górskiego” – pozwoli to rozpocząć procedurę przetargową w formule „zaprojektuj-wybuduj”, systematycznie w tej kadencji poprawiamy małą infrastrukturę sportową – oddawane są do użytku nowe boiska przyszkolne i osiedlowe. Wypiękniał obiekt Stoczniowca, boisko treningowe na Wiśle, boisko przy SP.12, a mam nadzieję, że w najbliższym czasie również boisko przy Gimnazjum nr 5 i stadion w Borowiczkach.

Na Skarpie jest w trakcie realizacji nowa hala przy Szkole Podstawowej nr 18, a w najbliższych miesiącach będziemy się starali zabezpieczyć środki na remont boiska przy Szkole Podstawowej nr 16 na osiedlu Tysiąclecia. Również m.in. moje rozmowy i starania doprowadziły do tego, że w planach miejskich spółek znalazły się inwestycje zlokalizowane na tych „starszych osiedlach” – z niecierpliwością czekam na remont kultowego „Dołka” na osiedlu Miodowa, który ma realizować w przyszłym roku MZGM. Dla wielu młodych rodziców istotne jest, aby spółka Inwestycje Miejskie wykonała na Skarpie żłobek i kolejne mieszkania w ramach programu „Mieszkania na start” (realizowanego przez pion wiceprezydenta Piotra Dyśkiewicza). Bardzo się cieszę, że środki unijne, które płyną szerokim strumieniem do Płocka są często dedykowane okręgowi, który reprezentuję. Po kompleksowym remoncie ulic Dobrzyńskiej i Traktowej, aktualnie remontowane są ulice Przemysłowa/Kostrogaj oraz całkowicie przebudowywana jest Aleja Roguckiego – miejsce spacerów mieszkańców osiedla Łukasiewicza.

W 2018 roku realizowane mają być również remonty ulic Tysiąclecia i Łukasiewicza. Przybywa i nadal będzie przybywało również ścieżek rowerowych oraz wymienione zostaną wiaty przystankowe. Z niecierpliwością czekam również na realizację zwycięskiego projektu z Budżetu Obywatelskiego, czyli Tężni Solankowej na osiedlu Winiary – myślę, że będzie to wspaniałe miejsce do spacerów. Aktualnie czekamy na wyniki kolejnej edycji Budżetu Obywatelskiego. Mam nadzieję, że projekt, którego jestem współautorem, czyli „Płocki Dom Działkowca” wygra i będzie realizowany. Marzy mi się, aby dzięki temu zrewitalizować obiekt wraz z otoczeniem przy ul. Szpitalnej 7 (aktualnie administrowany przez ARS). Polecam każdemu, kto nie wie o jakie miejsce chodzi, aby się tam wybrał. Zamierzam również dalej wspierać prezydenta Andrzeja Nowakowskiego w realizacji kluczowych dla miasta inwestycji – wszyscy czekamy na zakończenie prac związanych z obwodnicą, udany remont nabrzeża i „wbicie pierwszej łopaty” pod nowy stadion dla Nafciarzy. Dla mieszkańców osiedli, które reprezentuję ważna jest również kwestia nowej siedziby Miejskiego Przedszkola nr 17 i rozpoczęcie realizacji planów remontowych zapisanych w „Koncepcji Zagospodarowania Osiedla Dobrzyńska” (dziś Miodowa).

 DP: Zatrzymajmy się na chwilę przy dwóch ostatnich tematach. Temat nowej siedziby MP.17 jest dość szeroko omawiany w mediach i wywołuje szereg kontrowersji. Jakie jest Twoje zdanie w tej sprawie – jesteś za budową nowej siedziby, czy adaptacją części budynku po Szkole Podstawowej nr 3 na potrzeby przedszkolaków?

MS: Faktycznie jest to temat dość kontrowersyjny. Przyglądam mu się od samego początku, byłem na wielu spotkaniach poświęconym tej tematyce – kolejne przed nami. Staram się rozumieć argumenty jednej i drugiej strony sporu, ale moje stanowisko jest takie, jakie wyraziłem na ostatniej sesji Rady Miasta: moi wyborcy z osiedla Łukasiewicza oczekują ode mnie, abym popierał koncepcję budowy nowego przedszkola i tak też będę głosował w tej sprawie. Jednocześnie rozumiem argumenty finansowe przedstawiane przez Prezydenta, dlatego zaproponowałem aby wystosował on prośbę o wsparcie finansowe dla tej inicjatywy do PKN Orlen. Jeżeli koncern nie jest zainteresowany współfinansowaniem stadionu Wisły i miasto „bierze na siebie” cały ciężar finansowy związany z tą olbrzymią inwestycją, to może uda się pozyskać z koncernu choć te kilka milionów złotych na budowę nowego przedszkola. Warto tu zauważyć, że to właśnie mieszkańcy osiedla Łukasiewicza mieszkają najbliżej kominów i codziennie widzą je z okien swoich mieszkań, a niejednokrotnie czują woń tego, co się z nich wydobywa. Myślę, że ostateczną decyzję w tej kwestii będzie podejmowała dopiero rada miasta kolejnej kadencji.

DP: No dobrze, a co z osiedlem Miodowa? Często da się słyszeć głosy płynące z tego osiedla, że „Urząd Miasta o nich zapomniał”…

MS: Jest to specyficzne osiedle, ponieważ spora część tych terenów należy do spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych. Jednocześnie jest tu bardzo gęsta zabudowa i mało wolnych terenów, które można by przystosować do potrzeb mieszkańców. Często interweniując w sprawach, o które prosi mnie np. nowa RMO Miodowa w odpowiedzi z UMP dowiaduję się, że teren nie należy do miasta. Niedawno powstała „Koncepcja Zagospodarowania Osiedla Dobrzyńska”. Myślę, że realizacja zapisów z tego dokumentu powinna być priorytetem na przyszłą kadencję (tak jak po wielu latach zaniedbań w obecnej kadencji udało się wykonać wiele potrzebnych remontów na osiedlu Radziwie). Mam nadzieję, że z powodzeniem zakończy się remont kultowego „Dołka” i mam jedno małe marzenie związane z tym osiedlem – chciałbym żeby w najbliższych latach kompleksowo zmodernizowany został basen miejski „Kobylanka”. Wiem, że spółka Inwestycje Miejskie dysponuje stosownym projektem budowlanym.

DP: Rozumiem, że będziesz startował w najbliższych wyborach. Co będzie najważniejsze w Twoim programie wyborczym?

MS: Oczywiście, że zamierzam kandydować w przyszłorocznych wyborach. Mam jeszcze wiele pomysłów, a tylko będąc aktywnym uczestnikiem lokalnej polityki i mając odpowiedni mandat wyborców można skutecznie je realizować. Co do programu wyborczego – z pewnością szeroko przedstawię go w przyszłorocznej kampanii.

DP: Po wprowadzeniu ustawy dekomunizacyjnej walczyłeś o zmianę nazwy ulicy, na którą bardzo duża część mieszkańców Płocka zareagowała bardzo negatywnie. Nazwa była długa i tak między Bogiem a prawdą, niczemu nie służyła. To tylko nazwa. A jednak w RM toczył się prawdziwy bój o nią. Dlaczego tak bardzo zależało Ci na tym, aby nie była to ulica Kwiatowa, Słoneczna, Stadionowa? Oczywiście mówimy tu o zmianie nazwy ulicy dawnej Gwardii Ludowej?

MS: Warto przypomnieć, że przy okazji nadawania nazwy jednemu z rond – po burzliwej dyskusji z mieszkańcami i Przewodniczącą RMO Winiary – wspólnie ustaliliśmy kompromis, który polegał na tym, że „odpuszczamy” nazwę „11 Grupy Operacyjnej NSZ”, ale wrócimy do tego tematu przy okazji realizacji ustawy dekomunizacyjnej. Kiedy nadszedł ten moment naturalnym było dla mnie to, że będę dążył do realizacji tych ustaleń. Zaproponowana przez  nas nazwa spotkała się faktycznie z dużą krytyką, jako nazwa zbyt długa, skomplikowana i zawierająca liczebnik porządkowy, co powodowało dodatkowe komplikacje w codziennym użytkowaniu. Spotkałem się nawet z grupą osób inicjujących protesty w tej sprawie na jednym z posiedzeń RMO Łukasiewicza, rozmawiałem z nimi. Mając na uwadze te głosy, zaproponowaliśmy wspólnie z radnym Andrzejem Aleksandrowiczem kompromis, czyli nazwę „Narodowych Sił Zbrojnych” z dopuszczalnym w użytkowaniu skrótem „NSZ”. Jest to symboliczna zmiana, bo była to formacja, którą Gwardia Ludowa zwalczała. Myślę, że dla nikogo, kto śledzi moją aktywność społeczną nie było zaskoczeniem, że zależy mi na upamiętnianiu w różnej formie Żołnierzy Niezłomnych. Byłem inicjatorem pierwszego płockiego „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych” i do dziś wspieram organizatorów tych marcowych uroczystości. Nie jest to związane z żadną „modą” jak niektórzy próbowali wmawiać. Po prostu czuję, że powinnością młodego pokolenia jest przypominanie o tych osobach i odkłamywanie wielu lat fałszywej, sowieckiej propagandy. Na wspomnianej sesji Rady Miasta doskonale było widać w jak wielu umysłach ta propaganda jest wciąż żywa. Nie chcę już za bardzo wracać do tego tematu, ale niezrozumiałym jest dla mnie jak można jednego dnia wstawiać sobie na Facebooku grafikę „1 sierpnia 1944 – pamiętamy”, a jednocześnie tak mocno zwalczać chęć upamiętnienia drugiej pod względem liczebności formacji walczącej w Powstaniu Warszawskim… Najważniejsze, że się udało i jestem bardzo wdzięczny radnym, że poparli tę inicjatywę. Wbrew pozorom jest w Płocku duża grupa osób, która cieszy się z tej zmiany.

DP: W tym momencie – mówimy o ustawie dekomunizacyjnej – mnóstwo osób twierdziło, że bliżej Ci do prawicy niż lewicy. A Ty sam, gdzie się widzisz, do czego Ci bliżej? Która koszula jest bliższa Twojemu ciału, krótko mówiąc?

MS: Myślę, że dziś te podziały i pojęcia pochodzące z końcówki XVIII wieku mocno straciły na znaczeniu. Która partia dziś jest lewicowa, a która prawicowa? Przecież PiS (który w potocznym rozumieniu uznawany jest za prawicę) wprowadza mnóstwo socjalnych (a więc lewicowych) programów. Jeśli osią podziału ma być stosunek do komunizmu (często się to praktykowało w latach 90’), to czy można za prawicową uznawać partię, która ma w swoich szeregach, na eksponowanych miejscach i stanowiskach osoby, które pełniły ważne funkcje w PZPR? Czy ja popierając refundację In Vitro z miejskich pieniędzy automatycznie staje się „lewakiem”? Czy popierając upamiętnienie NSZ z automatu jestem „prawicowy”? Trzeba mieć do tego odpowiedni dystans. Szczególnie w samorządzie. Dla dobra Płocka jestem w stanie współpracować z każdym i tego typu podziały nie mają dla mnie żadnego znaczenia. Kiedy mieszkaniec przychodzi do mnie z jakimś problemem, to nie pytam go czy woli czytać publicystykę Magdaleny Środy i Adama Michnika, czy może Janusza Korwin-Mikkego i Rafała Ziemkiewicza, tylko zastanawiamy się jak załatwić sprawę. Nie należę do żadnej partii politycznej, lokalnie współpracuję z Polskim Stronnictwem Ludowym i tak – póki co – zostanie.

DP: Dałeś się poznać jako osoba, która wypowiada się odważnie, krótko i merytorycznie. W przeciwieństwie do niektórych radnych, którzy – czasami odnoszę wrażenie – zabierają głos jedynie po to, aby zaspokoić swoje braki w mówieniu do szerszego grona odbiorców. Wytłumacz, jak się dochodzi do takiej dojrzałości w wystąpieniach?

MS: Trzeba po prostu wiedzieć, kiedy można się rozgadać (tak jak np. w tej rozmowie), a kiedy wypowiadamy się po to, żeby przekazać konkretne stanowisko czy argumenty. Uważam, że miejscem odpowiednim do dłuższych wypowiedzi, przekazywania swoich wątpliwości i pytań są komisje merytoryczne Rady Miasta Płocka. Sesja powinna być kwintesencją wypracowywanych tam stanowisk. Niestety, obecność na auli mediów i mieszkańców oraz przyzwyczajenia z lat ubiegłych powodują, że niektórzy mają do tego inne podejście. Cóż – ich wybór. Co ciekawe – są też tacy radni, którzy w ogóle nie zabierają w żadnej sprawie głosu. Jestem zwolennikiem jak największej transparentności, dlatego zabiegałem o przeprowadzanie transmisji on-line z obrad Rady Miasta. Wtedy płocczanie mogliby sami sobie wyrobić pogląd na temat pracy poszczególnych radnych. Podoba mi się również nowy system – e-sesja, dzięki któremu każdy mieszkaniec ma wgląd w rezultat głosowań.

DP: Obydwoje wiemy, że nowy stadion w mieście jest na wagę złota. Jak myślisz czy uda się go pobudować bez pomocy Orlenu? Jak losy nowego stadionu widzisz z prywatnego punktu widzenia?

MS: Na ten moment zrobiliśmy jako Rada Miasta milowy krok w kierunku tego, żeby się to udało. Zabezpieczone na ten cel jest ponad 80 milionów złotych na najbliższe 4 lata. Teraz wszystko w rękach odpowiednich wydziałów Urzędu Miasta Płocka, aby przeprowadzić skutecznie procedurę przetargową i dopilnować realizacji. Nie ukrywam, że jest to duże marzenie – nie tylko moje, ale przede wszystkim całego środowiska piłkarskiego w Płocku. Mam zapewnienie Prezydenta Andrzeja Nowakowskiego, że jest zdeterminowany, aby rozpocząć budowę jeszcze w 2018 roku. Trzymam go za słowo i z pewnością, będę monitorował na bieżąco ten temat. Przy okazji – zachęcam płocczan do kibicowania Wiśle i aktywnego uczestnictwa w meczach ekstraklasy. Wiele miast zazdrości nam klubu, który aktualnie jest na 7 miejscu w tabeli. Warto docenić swoją obecnością i wsparciem pracę i drogę, którą Wisła przeszła w ostatnich latach…

DP: PSL wystawi swojego kandydata na prezydenta, powszechnie się mówi, że będzie to Tomasz Kominek. Jak oceniasz jego szanse?

MS: Myślę, że – po pierwsze – to nie moja rola, żeby wypowiadać się na temat ewentualnego kandydata PSL na prezydenta. Po drugie – zanim którekolwiek z ugrupowań podejmie tego typu decyzje musimy poznać obowiązującą w 2018 roku ordynacje wyborczą, nad którą – z tego co się słyszy – prace trwają. Tomek to bardzo zaangażowany radny znany ze swojej skuteczności w działaniu, jednocześnie aktywny Dyrektor płockiej Delegatury Urzędu Marszałkowskiego, więc miałby duże szanse na osiągnięcie dobrego wyniku, ale z pewnością za wcześnie jest na ten temat dywagować.

DP: Dziękuję za rozmowę!

MS: Bardzo dziękuję. Jednocześnie z tego miejsca dziękuję wszystkim za dotychczasową współpracę i zachęcam do kontaktu.

Z Michałem Sosnowskim rozmawiała Lena Rowicka.
Fot. Archiwum prywatne Michała Sosnowskiego




Mali płocczanie mają swoje drzewa. Wkrótce kolejne nasadzenia [FOTO]

Przy alei Piłsudskiego, na wysokości ulicy Staszica – płocczanie posadzili osiem świerków serbskich. Następnie otrzymali tabliczki do umieszczenia przed drzewami z nazwą akcji oraz markery, którymi sami wpisali wybrane dane dziecka lub dzieci. I w ten sposób pierwsze maluchy z naszego miasta mają swoje drzewka.

We wtorek, 3 października, rozpoczęła się akcja „Drzewa Młodych Płocczan”, którą ratusz adresuje do mieszkańców Płocka. Rodzice sadząc drzewko upamiętniają narodziny dziecka lub dzieci. W pierwszej odsłonie tego „zielonego” przedsięwzięcia wzięli udział rodzice dzieci, urodzonych w okresie od 1 stycznia 2016 roku do 1 czerwca 2017 roku. Wcześniej zadeklarowali udziału w sadzeniu drzewek poprzez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie internetowej Urzędu. Zgłosiło się 48 płocczan. Drzew do posadzenia jest więcej, bo 52 sztuki, ponieważ w kilku przypadkach zgłoszone zostały… bliźnięta.

Prezydent Andrzej Nowakowski gratulował rodzicom, którzy mimo deszczowego wtorkowego poranka przyszli na aleję Jachowicza posadzić pierwsze „Drzewa Młodych Płocczan”. To dopiero początek akcji. Następne nasadzenia drzew – pamiątek zaplanowano już na najbliższy piątek 6 października. Tym razem na osiedlu Góry oraz na osiedlu Podolszyce Północ przy ul. Kutrzeby i Podolszyce Południe przy placu Paderewskiego. Rodzice będą sadzić m.in. klony, graby, śliwy i brzozy, wzbogacając nasze miasto w zieleń, a rodzinę w super pamiątkę.

– Wszystkie drzewa chcemy posadzić do 16 października. A w przyszłym roku – kolejna edycja akcji. Tegoroczny zakup drzew został dofinansowany przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie w ramach zadania pn. „Przywrócenie walorów przyrodniczych poprzez zakup materiału roślinnego w celu uzupełnienia nasadzeń na istniejących terenach zieleni, w parkach i na skwerach miasta Płocka” – tłumaczy Hubert Woźniak, z biura prasowego ratusza.

Przypomnijmy. Pomysł z nasadzeniami drzew upamiętniającymi narodziny dziecka, wyszedł od płockich radnych z klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego. 16 marca tego roku czwórka płockich rajców: Małgorzata Struzik, Michał Twardy, Tomasz Kominek i Michał Sosnowski  złożyło interpelację w której prosili o „dokonanie analizy możliwości utworzenia w Płocku „Parku Ojcowskiego”.

Analizy dokonano i co prawda skwerków powstanie kilka, nie zmienia to jednak faktu, że dzieci i rodzice będą mieli swoje, własne, niezwykłe pamiątki. Wzbogacą one przestrzeń naszego miasta w zieleń, rodzicom dadzą powód do dumy, a dzieciom radość obserwowania, jak to drzewko będzie rosło i dojrzewało razem z nim.

Brawo za pomysł i realizację!

 

 

 

Fot. UMP.