Dramatyczna sytuacja w płockich szpitalach. 350 tys. osób praktycznie 'odcięte' od interny. Pismo prezydenta do ministra

Sytuacja płockich szpitali jest dramatyczna. Jeżeli decyzja wojewody pozostanie w mocy, to bez oddziału internistycznego zostanie cały region, czyli… 350 tys. osób.

W miniony piątek do dyrekcji miejskiego Szpitala św. Trójcy dotarła decyzja wiceministra zdrowia Waldemara Kraski o udostępnieniu 50 łóżek covidowych, w tym pięciu tzw. respiratorowych oraz pięć z podejrzeniem zakażenia. Łącznie placówka powinna udostępnić 55 łóżek. Decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. Następstwem tego posunięcia wojewody było wstrzymanie przyjęć do oddziału Chorób Wewnętrznych oraz Psychiatrycznego.

Prezydent Andrzej Nowakowski odniósł się do tej decyzji w sobotę: – Jedyny pomysł, który jest wdrażany w życie, to po prostu opróżnienie oddziału interny, gdzie leżą starsi, schorowani ludzie. Oddział trzeba będzie konsekwentnie opróżniać, wywożąc pacjentów do innych szpitali, ewentualnie wypisując do domów. I nie przyjmując kolejnych. Co jest dramatyczne. Czyli opróżniać ten oddział i pediatryczny jeszcze, bo te dwa oddziały dadzą te 55 łóżek – mówił Nowakowski. 

– Gdzie mają trafiać pacjenci, nie tylko z Płocka, ale z całego regionu? – dopytywał Andrzej Nowakowski. – Zostaje szpital na Winiarach, ale za chwilę tam również nie będzie miejsca dla osób, które nie są chore na COVID, a potrzebują opieki ambulatoryjnej.

– Interna w Sierpcu nie działa, bo to cały szpital covidowy, Gostynin działa tak, jak działa. A zatem na prawie 350 tys. mieszkańców zostałby tylko jeden oddział chorób wewnętrznych – u nas, czyli w szpitalu wojewódzkim, na 60 kilka łóżek, które w tej chwili jest są zajęte – mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej dyrektor szpitala wojewódzkiego na Winiarach Stanisław Kwiatkowski.

Dyrektor w tej sprawie rozmawiał z prezydentem Płocka, aby ponownie rozważono zamknięcie oddziału internistycznego w Szpitalu św. Trójcy. – Obiecał, że ponownie przeanalizują. W przeciwnym razie może wydarzyć się tragedia. Więcej zrobić nie mogę. Liczę, że minister zdrowia wszystko przeanalizował i podjął swoją decyzję z pełną powagą sytuacji w regionie – podkreślał.

Czy jest szansa na ewentualne przeniesienie niektórych pacjentów z miejskiego szpitala do wojewódzkiego? – A gdzie mam ich zmieścić? – rozkłada ręce dyrektor. – Wszędzie Covid. Na internie nie ma miejsc, na kardiologii też, a jeśli nawet są, to jest tam trzyosobowe ognisko, na płucnym dwie osoby z Covid, na nefrologii jedna, na neurologii trzy osoby, na reumatologii dwie, na chirurgii I – trzy. A jak jest Covid, to trzeba wyłączyć jedną czy dwie sale. Do naszego szpitala nie da rady przenieść chorych, my tu zbytnio nie pomożemy. Trzeba jakoś pacjentów rozdysponować. Jest jeszcze Płońsk czy Sochaczew – cytuje dyrektora „Gazeta Wyborcza”.

W związku z wręcz dramatyczną sytuacją prezydent Płocka, Andrzej Nowakowski zwrócił się do sekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia Waldemara Kraski o ponowne przeanalizowanie decyzji wojewody.

Pismo cytujemy w całości: