Wioletta Kulpa do protestujących kobiet: Komu zależy na skłóceniu Polaków

image_pdfimage_print

„Czy może Pani przedstawić swoje stanowisko w sprawie przedmiotowego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego? Czy wyobraża sobie Pani, co będzie czuła kobieta, która przez dziewięć miesięcy nosi pod sercem dziecko i żyje ze świadomością, że jej dziecko po porodzie nie przeżyje? Czy chciałaby Pani być w takiej sytuacji lub mieć przyjaciółkę, która zamiast ubranek, łóżeczka, kosmetyków do pielęgnacji będzie w trakcie ciąży wybierała maleńką trumnę dla nienarodzonego dziecka? – pytały w liście działaczki płockiego Strajku Kobiet przewodniczącą klubu Prawa i Sprawiedliwości w Płocku, Wiolettę Kulpę.

List i pytania kobiety odczytały podczas konferencji prasowej, która odbyła się kilka dni temu przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości w Płocku. Tego samego dnia miał odbyć się protest „Miłość! Równość! Demokracja!”. Organizatorki manifestacji zapowiedziały, że wybiorą się na „spacer” pod dom płockiej działaczki PiS w Płocku. Protest jednak nie doszedł do skutku, ponieważ jego organizatorki kilka godzin po konferencji skierowano na kwarantannę. Wczoraj do płockich mediów radna wysłała list otwarty, w którym stara się odpowiedzieć na pytania do niej skierowane.

List cytujemy w całości:

„Szanowne Panie,

odpowiadając na list przekazany mediom, a skierowany personalnie do mnie, muszę przede wszystkim podkreślić, że nie popieram formy protestu przed prywatnymi domami jakichkolwiek osób publicznych czy niepublicznych.

Każdy z nas ma prawo do prywatności, a upublicznianie prywatnego adresu jest złamaniem obowiązujących w Polsce przepisów prawa. Jest także oznaką braku empatii – protest przed oknami mojego domu naraziłby zdrowie osób mieszkających ze mną, w tym 90-letniej babci.

Niemniej, postaram się wyczerpująco odpowiedzieć na zadane mi pytania.

Stanowisko w sprawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego może być tylko jedno – Trybunał orzeka zgodność z Konstytucją, a nie zasadność obowiązywania ustawy. Trzeba jasno podkreślić, że ustawa z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w zakresie podnoszonego przez Trybunał punktu, nie jest zgodna z obowiązującą w Polsce Konstytucją, co potwierdzały już wcześniejsze wyroki Trybunału. Zaznaczmy, że ani podczas tworzenia Konstytucji, ani ww. ustawy, partia Prawo i Sprawiedliwość jeszcze nie istniała.

Art. 38. Konstytucji mówi bowiem, że „Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia”. Tymczasem dotychczas obowiązujący przepis umożliwiał przeprowadzanie aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu, a więc także np. w przypadku stwierdzenia Zespołu Downa.

Trybunał stwierdził, że sam fakt upośledzenia lub nieuleczalnej choroby dziecka w fazie prenatalnej, łączący się ze względami natury eugenicznej, jak i z ewentualnym dyskomfortem życia chorego dziecka, nie może samodzielnie przesądzać o dopuszczalności przerwania ciąży.

Dyskusyjne jest, czy termin ogłoszenia tego wyroku powinien nastąpić teraz, w trakcie epidemii. Pozwólcie Panie, że na ten temat nie zabiorę głosu. Faktem jest jednak, że po złożeniu wniosku o rozpatrzenie zgodności ustawy z Konstytucją, Trybunał takie orzeczenie musiał wydać.

Warto podkreślić, że pytanie „Czy wyobraża sobie Pani, co będzie czuła kobieta, która przez dziewięć miesięcy nosi pod sercem dziecko i żyje ze świadomością, że jej dziecko po porodzie nie przeżyje?” nie będzie miało odniesienia do rzeczywistości. Właśnie w tym celu Prezydent RP Andrzej Duda złożył projekt nowelizacji ustawy, która dopuszcza aborcję w przypadku wykrycia wad letalnych płodu. Prawo i Sprawiedliwość stara się tym samym naprawić błędy, które zostały popełnione zarówno podczas tworzenia Konstytucji RP, jak i ww. ustawy, tzw. „kompromisu aborcyjnego”.

Czy chciałabym być w takiej sytuacji lub mieć przyjaciółkę, która w trakcie ciąży wybiera trumnę dla nienarodzonego dziecka? Sądzę, że żadna kobieta nie chce, aby jej dziecko umarło. A przynajmniej nie powinna chcieć. Natomiast choroby dzieci, w tym nieuleczalne, zdarzają się i nie mamy na to żadnego wpływu.

Uważam, że to kobieta powinna zdecydować, czy chce przerwać ciążę w przypadku, kiedy lekarz stwierdzi wady letalne (uniemożliwiające przeżycie dziecka), czy też, jak to panie nieprzyjemnie określiły „być trumną dla dziecka”. Może się to Paniom wydawać dziwne, ale niektóre kobiety chcą urodzić dzieci, przytulić je i pochować. Niektóre chcą też wierzyć do końca, że lekarze w tym przypadku się mylą i dać dziecku szansę. Chcą okazać miłość własnym dzieciom, nawet, jeśli miałoby to potrwać jedynie kilka godzin. Dyskredytowanie ich wyboru, nazywając je „trumnami dla dzieci”, świadczy o ogromnym poziomie nietolerancji i braku empatii dla uczuć kobiety.

Co kobiety powinny zrobić po ogłoszeniu wyroku Trybunału? Demokracja polega na tym, że możemy wyrażać swoje niezadowolenie z podejmowanych przez władze decyzji. Każdy z nas ma do tego prawo.

Sytuacja, w jakiej się znajdujemy, jest jednak wyjątkowa. Panująca epidemia każe kierować się nie tylko emocjami, ale i rozumem. Dlatego jestem zdania, że należy protestować również rozsądnie, nie organizując masowych zgromadzeń, w trakcie których wiele osób nie zachowuje dystansu, nie nosi maseczek lub nosi je nieprawidłowo, a krzycząc powoduje przemieszczanie się wirusa.

Ten wyjątkowy czas wymaga od nas rozważnego działania. Można rozmawiać, przedstawiać swoje racje, przenieść protest do Internetu. W mojej opinii jednak, narażanie tysięcy osób na zakażenie jest co najmniej nierozsądne.

Warto, by wszyscy zastanowili się, komu zależy na skłóceniu Polaków. Komu zależy na podburzaniu opinii publicznej, przekazując nieprawdziwe informacje.

Wszyscy jesteśmy Polakami, powinniśmy się wspierać i robić wszystko, by wyjść z epidemii z jak najmniejszymi kosztami.

Wierzę w to, że to właśnie my, kobiety, potrafimy stanąć ponad podziałami i szukać porozumienia, a nie wojny.

Wioletta Kulpa – Przewodnicząca Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w Płocku.