Na radnych klubu PiS z Płocka mieszkańcy nie zostawili suchej nitki. Prezydent też odpowiedział na apel

image_pdfimage_print

„Nie wierzę! radni pis apelują! Niech oni apelują do swojego rządu o podejmowanie logicznych decyzji albo poproszą żeby (i tu niecenzuralne słowo)”, „A dlaczego ma pomagać miasto, czyli my wszyscy, skoro rząd dał dupska i za pięć dwunasta ogłasza tak znaczące restrykcje?”, „Niech rząd wypłaca odszkodowania, skoro ich głupie decyzje powodują gigantyczne straty?”, „Czy jak zamknęli lokale, to miasto pomaga gastronomii, knajpom, pubom itp. Czy miasto płaci za zamknięte siłownie?”, „A może radni pis niech się spotkają, mogą to zrobić w nocy, niech się zorganizują i pomogą, wiemy, że potrafią w nocy dobrze pracować, to na pewno się uda, niech kupują”, „Płoccy radni PIS zwrócili się do Prezydenta miasta Płocka o pomoc? Przecież mają swojego premiera. Tam trzeba kierować swoje petycje odnośnie chryzantem i zniczy. Można też zebrać swój elektorat i wspólnie wspomóc handlujących pod cmentarzami.”

Tak płocczanie „odpowiedzieli” płockim radnym Prawa i Sprawiedliwości na apel do prezydenta Płocka Andrzeja Nowakowskiego. O ile radni z płockiego klubu partii rządzącej spodziewali się ciepłego odzewu na swój pomysł, to, jak widać, bardzo się pomylili. Powyżej zacytowaliśmy jednie kilka z kilkudziesięciu komentarzy, które płocczanie, i nie tylko, napisali pod artykułem o apelu w Portalu Płock.

Radni PiS wystosowali w minioną sobotę, 31 października, do prezydenta Płocka, Andrzeja Nowakowskiego pismo, w którym czytamy między innymi: „(…) proponujemy wykupienie części śladem samorządu Stalowej Woli chryzantem, które mogą zostać nasadzone na terenach miejskich w pasach drogowych. Wierzymy, że nowe inicjatywy mogą zrodzić się w mieście Płocku, aby dać przykład innym samorządom w naszym kraju.”. Radni w swoim piśmie podają przykład Stalowej Woli, której prezydent Lucjusz Nadbereżny zdecydował, iż kupi chryzantemy od hodowców kwiatów i sprzedawców mających miejsca handlowe, przyznane przez miasto, przy cmentarzu komunalnym w Stalowej Woli. Kwiaty te zostaną nasadzone przez MZK na terenie miasta.

Prezydent Stalowej Woli informując o wykupieniu kwiatów, powiedział również: „Zdaję sobie sprawę z odpowiedzialności tej decyzji, która może być nie tylko krytykowana, ale również uznana za nie do końca zgodną z procedurami”.

W piątek, 30 października, kilka minut przed godz. 16:00 premier Mateusz Morawiecki ogłosił, że we Wszystkich Świętych, a także dzień przed i dzień po, cmentarze będą zamknięte dla odwiedzających groby. W wielu, o ile nie we wszystkich, miejscowościach gdzie znajdują się nekropolie zapanował niebywały chaos. Internet zapełnił się wpisami wściekłych na tę decyzję Polaków – tak tych, którzy zamierzali odwiedzić groby, jak i sprzedawców i producentów kwiatów i zniczy. Ludzie nie kryli oburzenia, tym bardziej, że rządzący zapewniali, iż do zamknięcia cmentarzy nie dojdzie. Doszło. Szczytem braku szacunku do Polaków było ogłoszenie tej decyzji na kilka godzin przed zamknięciem nekropolii.

Czytaj także: Polacy są wściekli i czują żal do rządzących. Cmentarzy pilnuje policja i… wojsko. Płocczanin: To już dobrze nie będzie

W ramach solidarności ze sprzedającymi kwiaty płocczanie postanowili wziąć udział w ogólnopolskiej akcji kupowania kwiatów od handlarzy, aby stawiać je na balkonach, przed bramami cmentarzy, a także przed… biurami Prawa i Sprawiedliwości.

Na apel płockich radnych z klubu PiS odpowiedział prezydent Andrzej Nowakowski:

„Szanowni Państwo Radni,

z radością odnotowałem fakt, że z wielką uwagą obserwują Państwo moje wystąpienia live, które w czasach pandemii pozwalają na wirtualny kontakt z mieszkańcami Płocka. Jednak z wielkim zdumieniem i niedowierzaniem przeczytałem w mediach populistyczny list, który Państwo skierowali do mnie. Zastanawiam się, jak trzeba być obłudnym i bezdusznym, aby próbować manipulować opinią publiczną i twierdzić, czerpiąc przykład z prezesa swojej partii: „Nas nie przekonają, że białe jest białe, a czarne jest czarne”.

Na początek przypomnienie faktów, które zbulwersowały Polaków, co nie do końca zrozumieli radni PiS. W piątek 30 października 2020 r. przed godz. 16 premier Morawiecki ogłosił na konferencji prasowej, że od następnego dnia aż do poniedziałku 2 listopada zakazuje się wstępu na cmentarze. Decyzja zaskoczyła zarówno mieszkańców (którzy niezwłocznie wyruszyli, by zdążyć jeszcze przed północą i odwiedzić groby najbliższych), jak i samorząd, który na ten szczególny czas przygotowywał się (m.in. organizację ruchu wokół cmentarzy, rozkład jazdy Komunikacji Miejskiej) od kilku tygodni. Decyzja ta oznaczała także postawienie w dramatycznej sytuacji przedsiębiorców, którzy od miesięcy przygotowywali się na ten dzień – producentów, hurtowników, drobnych przedsiębiorców. Dla nich te trzy dni oznaczały wiele miesięcy przygotowań i pracy, które miały im zapewnić dochód na następne miesiące.

A przecież jeszcze dzień wcześniej wicepremier Sasin publicznie zarzekał się, że cmentarze nie będą zamknięte. Premier „odwołał Wszystkich Świętych” z dnia na dzień, co zresztą, obserwując poczynania tego rządu, nie powinno chyba szczególnie dziwić. Rząd nie planuje długofalowo swoich działań w walce z pandemią, nie konsultuje ich z samorządami i w konsekwencji swoimi poczynaniami wprowadza chaos i wywołuje niepewność u obywateli.

Spontanicznie na dramatyczną sytuację przedsiębiorców, którzy zainwestowali pieniądze, aby przygotować towar – znicze i kwiaty, zareagowali obywatele – w mediach społecznościowych niemalże natychmiast pojawiły się apele o kupowanie kwiatów, np. do upiększania balkonów, aby chociaż w określonym stopniu zminimalizować straty, które dotknęły ogrodników i osoby handlujące chryzantemami i zniczami. Także płocczanie przyłączyli się do akcji, odpowiadając m.in. na apel wystosowany przez miejską spółkę Rynex, która prowadzi targowiska.

Państwo Radni Klubu PiS piszą w swoim liście, że przecież Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa będą skupować rośliny, które miały być sprzedawane pod cmentarzami. Rzeczywiście, premier „już” następnego dnia po konferencji prasowej to zapowiedział, ale dalej jest jak w czeskim filmie – nie wiadomo, ani na jakich zasadach, po jakich cenach i ile pieniędzy rząd zamierza na ten cel przeznaczyć.

Może trudno się z tym Państwu pogodzić, ale po raz kolejny to społeczeństwo swoją oddolną inicjatywą wyprzedziło rządzących i solidarnie wspiera się w rozwiązywaniu problemów, których dostarczają nieprzemyślane, chaotyczne decyzje rządzących. Dodatkowo (jakby nie ufając swojemu premierowi, że poradzi sobie w tej sytuacji) zachęcają mnie Państwo w liście, abym w imieniu samorządu Płocka kupił chryzantemy i przeznaczył je do nasadzenia w pasach drogowych. Proponują Państwo, by po raz kolejny mieszkańcy Płocka „wypili piwo, które nawarzył” rząd swoją bezmyślną i nieodpowiedzialną decyzją.

Państwa efekciarska sugestia jest przede wszystkim nakłanianiem do wydawania pieniędzy z budżetu miasta niezgodnie z prawem. Jako radni powinniście zdawać sobie Państwo sprawę z obowiązujących przepisów, m.in. dotyczących finansów publicznych. Absolutnie w tej sytuacji nie zamierzam wzorować się na zakupach prowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia (maseczki bez atestu od znajomego instruktora narciarskiego lub respiratory od handlarza bronią). Proszę mnie do tego nie namawiać.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że według ogrodnika miasta i jej fachowej opinii, chryzantemy przeznaczone do sprzedaży na cmentarze nie nadają się do uprawy gruntowej, a gatunki wieloletnie sadzi się o innej porze roku.

Pragnę również przypomnieć, że Płocki samorząd wspiera przedsiębiorców, którzy z powodu pandemii znaleźli się w trudnej sytuacji, m.in. obniżyliśmy stawki za wynajem lokali użytkowych do 1 proc. wysokości czynszu, zaś za użytkowanie nieruchomości należących do miasta do symbolicznej kwoty 1 zł, natomiast stawka za zajęcie 1 mkw. pasa drogowego w celu sprzedaży przedsklepowej wynosi 0,01 zł za dzień. I to jest realne wsparcie, które zgodnie z prawem oferujemy płockim przedsiębiorcom.”

Fot. Chryzantemy Maszewo